PAN w Z-nem (42 cz. II):Zakłamać Świat Bogiem ENTROPII i zrobić na tym biznes

(cz. II „Przeciwentropii”)

Rzecz o powstaniu „plemienia żmijowgo” (cz. ‘hada’) we wnętrzu świata indo-irańskiego

2900 słów

Uściślenie terminów z cz. I

W sensie psychologicznym PRZECIWENTROPIA* TO CHĘĆ POZNANIA, w kulturze antycznych Ariów („ludzi szlachetnych”) uznana za najlepsze w życiu zajęcie, po łacinie „OTIUM”; najgorszą zatem rzeczą – czyli „NEG-OTIUM” – jest NIECHĘĆ POZNANIA, powodująca WZROST ENTROPII ( zanik, atrofię) organów poznania osób, które ugrzęzły w dominującej dzisiaj „gadziej” lumpenkulturze. (Patrz Otium i negotium w opowieściach biblijnych” z r. 1995.)

* Ponieważ wielu dyskutantów na neoni24 „nie chwyta” co oznacza ENTROPIA ŻYCIA, to proponuję esej „Rozwój duchowy a pojęcie entropii” M. Dyszyńskiego, oraz zestaw takich zdań: „Świat szarzeje. Niszczy nas entropia. Wszystko płowieje. Wszystko umiera.Te mini-zdania Roberta Silverberga wskazują na zbieżność fizycznego zjawiska entropii z zachowaniem przypisywanym hinduskiemu bogu Sziwa, bogu Zniszczenia, Zagłady.

W powyższym kontekście pozwolę sobie przypomnieć, że Centralną Świątynią ARYJSKIEJ Europy, gdzie czczono kult PRZECIWENTROPII, to była świątynia Apollona w Delfach, z napisem na tympanonie „Poznaj samego siebie a poznasz Wszechświat i bogów”.

Natomiast „święte miejsca” KULTU PARALIŻU (ENTROPII) ROZUMU mają nad ich wejściami wyryty DEKALOG, zaczynający się od słów „Nie będziesz miał bogów obcych przede mną … Bo Ja jestem Pan, Bóg twój, Bóg zazdrosny, itd.

***

Od jednego ze znajomych otrzymałem ciekawy list założycielki Towarzystwa Teozoficznego, Heleny BŁAWATSKIEJ (1831-1891), nt. braków śladów archeologicznych żydowskiej historii przed czasami sławnej „babilońskiej niewoli”. Bławatska pisze w nim, m. innymi:

Dzisiaj udowodniono już, że Babilonia była kiedyś zamieszkana przez braminów i miała szkołę sanskrycką. Nasi Asyriolodzy uznają, że mieszkańcy starożytnego miasta Akkad (według Rawlinsona) przybyli tam najprawdopodobniej z Armenii, nauczając Magów duchowego języka, który był czymś w rodzaju świętego języka. Innymi słowy, byli to właśnie Aryjczycy, których język jest również powiązany z pochodzeniem naszego języka słowiańskiego. Jako przykład (przepraszam za odstąpienie od tematu) chcę przytoczyć linie z Rig-Vedy: „Dyaurvah pita prithvi mata somo bhrata-ditih svasa” i ich tłumaczenie:

Niebo – waszym ojcem; ziemia – waszą matką; Soma – waszym bratem; Aditi – waszą siostrą”. Dlatego niedorzeczne jest żądanie, aby ludzie wierzyli, że hebrajskie rękopisy są starożytnymi objawieniami lub Słowem Bożym.

Bóg nigdy nie napisałby ani nie podyktował niczego, co mogłoby dać początek ziemi, którą stworzył, ludzkości, nauce i tak dalej, dając się oskarżyć o kłamstwo. Bezwarunkowe wierzenie w pisma hebrajskie, a jednocześnie w niebiańskiego ojca Jezusa, jest absurdem; co gorsza, jest to świętokradztwo.”

Fakt, że Cywilizacja Sumerów w Mezopotamii miała charakter podobny do współczesnej jej cywilizacji hinduskiej, określajacej się jako ARYJSKA (od ariów, gr. aristos to znaczy ‘najlepszy’, ‘szlachetny’;) jest niepodważalny. Potwierdzają go chociażby takie, istniejace do dzisiaj nazwy państw: Ariana (Afganistan), Ir-ak, Ir-an, a nawet Ir-landia (-ar wymienia się na -ir, stąd te ‘aryjskie’ nazwy od Indusu, aż po Atlantyk).

Na wszelki wypadek zacząłem szukać w internecie współczesnego potwierdzenia tych „rewelacji” Bławatskiej sprzed lat 150. I znalazłem artykuł hinduskiego kulturologa London Swaminathana, pt.3000 bogów w Mezopotamii jest podobnych do hinduskich”:

Skąd zatem wzięła się ta, domagająca się od człowieka „panowania nad wszystkim, co na ziemi poruszać się odważa”, Cywilizacja Żydowska a następnie i Chrześcijańska? Ta dominująca obecnie u nas Super Cywilizacja, choćby tylko z powyżej przytoczonej, OBIEKTYWNEJ przyczyny, winna być określona jako PODŁA, co zauważył już Lew Tołstoj w traktacie „O życiu”, wysoko ocenionym nie tylko przez teozofkę Bławatską.

(Przypominam, to od lektury „Laborem exercens” JPII z 1981 roku, rozpoczynającej się od wychwalania powyższego „nakazu Stworzyciela”, rozpoczął się mój – i nie tylko mój – SZOK POZNAWCZY; gdy zrozumiałem, na czym „nasza” religia polega; patrz chociażby fragment „Spowiedzi” Lwa Tołstoja, opublikowany na neonie24 w marcu br.)

Zamim jednak przejdę do interesującego emaila od „Herborisa” sprzed 1,5 roku, to pozwolę sobie przypomnieć dwa symptomatyczne komentarze do mego, napisanego z okazji mego 77-lecia, eseju nt. PRZECIWENTROPII, PIERWSZEGO MOTORU WSZYSTKICH ISTOT OŻYWIONYCH. Te komentarze bowiem wskazują na kompletny brak zrozumienia, co przeciwentropia (lub ‘anty-entropia’) w praktyce oznacza. Po prostu, codzi o to, że UFORMOWANIE (z ang. IN-FORMACJA) USTROJÓW OŻYWIONYCH, w miarę tych ustrojów się poruszeń, WZBOGACA SIĘ o NOWE FUNKCJONALNE FORMY (jest to Prawo Biologii Lamarcka), natomiast w przedmiotach NIEOŻYWIONYCH, w miarę ich używania ich UKSZTAŁTOWANIE (IN-FORMACJA) ulega DE-FORMACJI, wywołując utratę funkcjonalności takich ustrojstw. Co chyba każdy użytkownik samochodu, lub tylko roweru, zauważył.

Kto – a raczej CO – stworzyło i nadal stwarza, działające w sposób Przeciwentropiczny (Prawo Lamarcka) byty OŻYWIONE chociażby te w formie nas samych?

I tutaj na neonie24 odezwały się, BARDZO GLOŚNO, dwa głosy usiłujące ZAKRYĆ, za pomocą pojęcia BOGA (ew. W TRÓJCY) JEDYNEGO, bardzo prostą, biochemiczną zasadę STWARZANIA INFORMACJI przez istoty ożywione.

Otóż wyraźnie nie chcący przyznać, że wskutek ISTNIENIA W NAS PRZECIWENTROPII dość długo żyjemy, komentator „miarka” występił w roli apologety „Dobrego Boga Izraela” który go ponoć STWORZYŁ a inż. Wojtas w roli APOSTOŁA tej zmyślonej, przez autorów Biblii, CHIMERY STWORZYCIELA ŚWIATA „EX NIHILO”.

Ale skąd to „miarka” wie, że „Bóg jest dobry”? Jak twierdził Sokrates (powołując się na slogan delfickiej świątyni) Dobrem jest Wiedza (o bogach, o Przyrodzie, o ludziach i o sobie samym) a ZŁEM JEST IGNORANCJA (szczególnie w tych wlaśnie domenach).

Dumny ze swej NIE-WIEDZY„miarka” to ignorant BUDOWY WŁASNEGO JESTESTWA, skoro zwalcza b. celną opinię „Oscara”08:54:29 (me pozdrowienia dla niego): „Stanowimy po prostu rodzaj społeczności komórkowej… tak jak w społecznościach pszczół…” Które to stwierdzenie „miarka” krytykuje: „Siejesz tu pochwałę i propagandę faszyzmu i totalitaryzmu oraz niewolnictwa. Opamiętaj się.

A jak „miarka”, który nie chce wiedzieć, że składa się z miliardów komórek, NIE POZNAJE NAWET SAMEGO SIEBIE, co nam tu będzie pier….. o „dobrym bogu, który go, dobrego człowieka stworzył”.

***

Przejdźmy do argumentacji inż.Wojtasa z 30.06. o 09:27:44Jakoś nie przekonuje mnie pański (MG) styl narracji… (to) że lokuje Pan wszystko w myśli greckiej, co już budzi wątpliwości, bo to narracja niemiecka…

Otóż najlepszym w Polsce, przedstawicielem tej myśli „niemieckiej” – tj. helleńskiej – był prof. Uniwersytetów w Petersburgu a potem w Warszawie historyk antyku Tadeusz Zieliński, który w książce „Hellenizm a judaizm” (1927) utrzymuje, że „hellenizm to przeciwieństwo judaizmu”. Stąd podejrzenie, że starając się zdyskredytować „niemiecki“ hellenizm, kol. Wojtas w sposób zakamuflowany propaguje idee starotestamentowego „boga”, co w szczególności przejawiło się w takim oto jego stwierdzeniu:

@Berkeley72 10:20:06Jak pisałem – ma Pan spora wiedzę, ale bardzo nieuporządkowaną.Do tego (świadomie?) miesza pojęcia i wnioski. Tu: że Brahma jest pierwowzorem dla Stwórcy. Takiego odjazdu od logiki – to trudno sobie wyobrazić. trzeba chyba w Berkeley być kształconym, aby to napisać. Bo, na logikę, a bez podtekstu, jeśli Stwórca jest stwórcą wszystkiego, to także Brahmy.”

Otóż starotestamentowy BÓG STWORZYCIEL, to wg rycerza i filozofa Kazimierza Łyszczyńskiego (ściętego, na rozkaz polskiego episkopatuu, w Warszawie w 1689 roku) to CHIMERA,byt UROJONY,  „który jest wymysłem ludzkim, stworzonym po to aby jego głosicieli wielbiono... Lęk przed Bogiem jest rozpowszechniany przez nielękających się, w tym celu, żeby się ich lękano. Doktryna bądź to logiczna, bądź filozoficzna, która się pyszni tym, że uczy prawdy o Bogu, jest fałszywa, a przeciwnie, ta, którą potępiono jako fałszywą, jest najprawdziwsza…

A zatem, tak jak w CENTRALNEJ dla zrozumienia istoty Starego Testamentu, historii Patriarchy Jakuba, założyciela 12 plemion Izraela, który się podszył pod swego starszego brata Ezawa, by postępem wyłudzić, od ich Ślepego Ojca, prawa Syna Pierworodnego, tak i antyczni twórcy konceptu „Stworzyciela ex nihilo”, którego adwokatem na Neon24 okazał się inż. Wojtas, po prostu UDAWALI, że jest to JEDYNY STWÓRCA, starając się przechwycić PRAWA PIERWORÓDZTWA hinduskiego BRAHMA, SAMO-STWARZAJĄCEGO SIĘ, STWÓRCY WSZECHŚWIATA Kontrolera wszechświata i stwórcy pierwszych żywych istot”.)

(Proszę zauważyć, że Brahma na zdjęciu ma nakryte „czapką” cztery twarze, skierowane w cztery strony świata i osiem rąk, podobnie jak słowiański Światowid na kamiennym posągu z IX wieku, znalezionym w 1851 roku w rzece Zbrucz we wschodniej Galicji)

Co więcej, w wypadku historii plemienia, maszerującego przez świat pod ochroną DEKALOGU, można się doszukać wyraźnych zapożyczeń historii z przedbiblijnej, ARYJSKIEJ mitologii indo-irańskiej, co pokrywa się z opinią biblioznawców, że znana nam obecnie, super egoistyczna żydowska Biblia, skompletowana została w okresie perskiej dominacji w Babilonii. Mój korespondent „Herboris” podsumował te zapożyczenia w następujący sposób:

Określenie ‘Naród Wybrany’ zostało po prostu wyprowadzone z hinduskiego społeczno-boskiego systemu kastowego. I Hebrajczycy, zamieszkujący przed ich migracją, na północny-wschód od Eufratu, z pewnością mieli szerokie kontakty ze światem hinduskim. I wtedy zadecydowali, że to oni będą „czystymi braminami”, którzy będą panować nad poganami pochodzącymi z innych narodów. (Brahma stał się Jahwe i Abraham zadecydował to samo.) Inne narody otrzymały status niedotykalnych. Żydzi będą Kastą Najwyższą, narodem wybranym przez boga by przywodzić ludzkości. I co najważniejsze „Ja jestem” (JHWH), które Mojżesz usłyszał zza płonącego na pustyni krzaka to „Aham Brahmassmi” (Ja Jestem Brahmanem), najświętsze słowa w hinduizmie.

Na fakt takich zapożyczeń wskazują dodatkowo biblijne imiona Abraham i jego żony-siostry Sara, wyprowadzone od imion hinduskich bogów Brahma i jego żony-siostry Saraswati; także prawie identyczna historia Potopui arki zbawienia wszystkich zwierząt, oraz sztywny Kodeks Praw, na wzór (bardzo antyfeministycznego) Kodeksu Manu, a zwłaszcza starszego o ponad tysiąc lat Kodeksu Hammurabiego , z którego całe wersety zostały skopiowane w Prawach Mojżeszowych.

Ja dodałem (w tekście „Czy Jahwe to atrapa Brahma”) do tej hipotezy, że (zgodnie z zasadą „by a deception we make war”) Elita Narodu Wybranego już od czasów mitycznego Jakuba-Izraela ma zwyczaj „ubierać się” w szaty oraz „skóry” wypożyczone od kultur, które Żydzi, w trakcie ich historii, zamierzali opanować i zniszczyć, wysysając z tych „pogańskich” kultur ich soki życiowe.

Paraliżujacy Rozum JAD ukryty w Pismach Starego i Nowego Przymierza

Są bowiem zasadnicze różnice między stosunkowo młodym (ok. 2,5 tysięcy lat od czasów babilońkich) judaizmem a hinduizmem, z którego judaizm, w znacznym stopniu „wypożyczył” swą wczesną historię.

1. Według Wed, Brahma (który jest bóstwem cyklicznym, śmiertelnym ale wciąż się odradzającym) rozpadając się swymi mini cząstkami obdarza wszystkie żywe istoty, uzyskujące w ten sposób zdolności SAMO-STWÓRCZE – a zatem, wg Schroedingera NEG-(a lepiej ANTY)-ENTROPICZNE. Takie istoty dzięki temu są NIEŚMIERTELNE w swych, powtarzających się w NIESKOŃCZONOŚĆ CYKLACH. (Są to wyraźnie biologiczne cykle kojarzone z trójbóstwem TrimurtiBrahma jest twórcą okresów świata (kalpa), Wisznu jest konserwatorem tego świata, Śiwa zaś doprowadza pod koniec każdej kalpy do jego zagłady”)

2. W przeciwieństwie do tych hinduskich mitów, Biblia, będąca manifestacją światowładczych ambicji hebrajskichy kapłanów, promuje LINIOWĄ historię (Wszech)Świata: od jego nie tak dawnego Początku (według kalendarza bizantyjskiego zaledwie 7527 lata temu) do jego Końca (którego to Końca Świata, z przerażeniem wyczekiwali, zarówno żydzi jak i pierwsi chrześcijanie – patrz p« Objawienie » św. Jana, kończące Nowy Testament.)

3. Ponieważ istoty żywe – w tym i ludzie – OD ZAWSZE SĄ ŚMIERTELNE , więc w hinduizmie nie ma miejsca na jakiś GRZECH PIERWORODNY. Z tym GP to najzwyklejsza hucpa antycznych budowniczych PLEMIENIA ŻMIJOWEGO (biorących się za « boga jedynego »). Ta hucpa polega przecież na « uświęceniu » zachowania się PODŁYCH lekarzy, którzy wmawiając swym klientom chorobę, biorą się za jej leczenie, wywołując u ich klienteli rzeczywiste osłabienie i od siebie uzależnienie. Na tej prostackiej socjotechnice polega przecież – jak zauważył to nie tylko gnostyk Kozák – cała nowotestamentowa « TEOLOGIA ZBAWIENIA METODĄ „BEZ SKAZY” BARANKA BOŻEGO UMĘCZENIA I ZGŁADZENIA ». (Bo bez krwi rozlania nie ma grzechów odkupieniaHebr. 9.)

4. Co więcej, antyczny Stwórca ST nie mógł udzielić swym stworzeniom zdolności twórczych, polegających na asocjacji (kojarzeniu) idei prostszych w bardziej złożone zdania (system biochemiczny I->R->S->A). A to z tego powodu, że co zmyślniejsze takie stworzenia (patrz Ksenofanes w VI w. pne) szybko by skojarzyły, że Człowiekopodobny Stwórca jest Chimerą, Urojeniem, po to zmyślonym, aby jego kapłaństwo mogło na tym « biznesie z bogiem » robić bardzo zyskowne interesy. Z tego powodu, od momentu powstania judeochrześcijaństwa, kapłani tej „super religii” tak zawzięcie i systematycznie MORDUJĄ LUDZI ŚWIATEŁ, w antycznej Jerozolimie nie tylko « człowieka nazareńskiego », ale i św. Szczepana (Stefana), przywódcę zhellenizowanych chrześcijan, odważającego siękrytykować Mojżesza; w Warszawie przed 330 laty wspominanego tutaj Kazimierza Łyszczyńskiego ;a na neon24, wystarczy wystukać słowo Berkeley72 , by sobie poczytać jak na mój temat histeryzuje jakiś (jakaś?) 57KerenOr.

***

Gnostyk Kozák twierdzi, że te prawie zanikłe obecnie, ARYJSKIE GÓRNOLOTNE kultury, naładowane Przeciwentropią (A-Entropią) zwykły symbolizowć swój stosunek do świata przy pomocy rzeźb pełnych wigoru zwierząt ( patrz powyżej zdjęcie sumeryjskiej rzeźby wojownika stojącego na BYKU, także w Egipcie czczono, znienawidzonego przez Mojżesza, BYKA APISA). Natomiast „filoentropiczne”, NISKIE KULTURY zwykły utożsamiać swą podstępną MOC z działaniem (jadowitego bądź duszącego) WĘŻA – patrz podkreślona w Nowym Testamencie zbieżność znaczenia symboli mojżeszowych i chrześcijańskich:

(Wg gnostyka Kozáka, te „złe ludzkie pożądania”, to w istocie szlachetne dążenie do poznania rzeczywistości (Lb 21:4-9); wizerunek żmii, jako antidotum na „złe ludzkie pożądanie wiedzy”, potwierdza „reptylianizm” oraz FILOENTROPIĘ mojżeszowej religii.)

Obwieszczając swą Nadwładzę już w pierwszych zdaniach „Dekalogu”, iż „Ja jestem Pan, Bóg twój, Bóg zazdrosny, który karze występek ojców na synach… itd”. YHWH zdaje się być bóstwem NIERUCHOMYM, jak kamień na którym te słowa zostały wyryte (stąd pochodna YHWH, „bóg” scjentologów to STATYK). Słowa te, samą swoją LITERACKĄ obecnością wywołują odpowiednie ZNIERUCHOMIENIA POZNAWCZE wyznawców tego boga (patrz gnostycka interpretacja powyższych obrazków z Biblii). I jednocześnie powodują, że ruchy sterroryzowanych Kamiennymi Tablicami ludzi  ograniczają się do realizacji głupkowawego nakazu „mnóżcie się i panujcie nad Ziemią”.

Zaś przewidywane DOBROCZYNNE (dla nieruchawego Narodu Wybranego) skutki realizacji powyższego przykazania prorok Izajasz wychwalał w następujący sposób (rozdz.60 i 61):

Staną obcokrajowcy, by paść waszą trzodę, cudzoziemcy będą u was orać i uprawiać winnice. Zużyjecie bogactwo narodów, dobrobyt ich sobie przywłaszczycie… Bo naród i królestwo, które by ci nie służyły, wyginą, i poganie zostaną całkiem zgładzeni …Wy zaś będziecie nazywani kapłanami Pana, mienić was będą sługami Boga naszego. (Patrz „Złodziej pod sztandarem „nie kradnij” z r. 1994.)

A jeśli „wybrańcy Boga Izraela” mieli / mają takie ambicje jak te, które wyjawił Izajasz, to jak nazwać ich „Boga”? Czyż nie jest on podobny do hinduskiego Sziwa, boga Zniszczenia, Zagłady, po prostu BOGA fizycznego zjawiska zwanego ENTROPIĄ? Widać to w szczególności, w przypomnianym przez gnostyka Kozáka, rytuale picia krwi i spożywania ciała „nazareńskiego człowieka poznania” zabitego, przez żydowskiego „Boga” (patrz cz. I). Co więcej, ludzie samo-ograniczający się w swym poznaniu do tekstów Pisma Świętego wywołują u siebie, przewidzianą przez Prawo Bezbożnika Lamarcka atrofię wzroku, swego najcenniejszego organu „który jest świecą ciała twego” – jak to podkreślał „nazareński człowiek poznania”, którego chrześcijanie uwielbiają oglądać w formie kukły wiszącej na krzyżu.

Z tego, czysto fizjologicznego powodu, pobożni żydzi i chrześcijanie (oraz ich dzieci nawet „w trzecim i w czwartym pokoleniu” – jak zapewnia Dekalog) przestali dostrzegać, że ich jestestwa „umierają od wewnątrz” wskutek nie ćwiczenia, od dziecka, ich podstawowych ORGANÓW POZNANIA. I mamy tego skutki. O czym poniżej.

Podsumowanie

Do czego prowadzi nas Zakłamanie Świata Bogiem Izraela?

To „umieranie od wewnątrz”, wymuszane przez życie w „zaślepieniu poznawczym” jakie pracowicie krzewi kler żydo-chrześcijański ,wywołuje u bardziej ‘powolnych umysłowo’ dorosłych osób, odruchy myśli mające cechy najzwyklejszej schizofrenii. Za coś najbardziej złego, w takiej „Ciemnicy Solidarności” uważa się wszelkie manifestacje skojarzeń, kwestionujących NADWŁADZĘ wyimaginowanego Stworzyciela ludu przez Boga Wybranego. (Antidotum na takie szkodliwe skojarzenia to te ATRAPY ŻMII oraz CHRYSTUSA na obrazku powyżej.) I ten terror „uczonych w Piśmie” automatycznie przekłada się na NEGATYWNĄ SELEKCJĘ wszelkich opracowań (w tym i moich i poprzedzającego mnie Jeana Piageta i jego starszego kolegi Paula Wintreberta) wskazujących, że Wszelka Biologiczna Twórczość ma u swych podstaw biochemiczny mechanizm I->R->S->A, czyli „wyrównania z nadkompensacją nie krytycznych uszkodzeń organizmu, w tym neuronów kory mózgowej”.

A jeśli tego podstawowego biologicznego zjawiska się SYSTEMATYCZNIE NIE UWZGLĘDNIA, to ludzie zaczynają się bać zupełnie wyimaginowanych zagrożeń:

Tacy bowiem bohaterowie Cywilizacji, jak filozof Bertrand Russel i fantasta (straszył inwazją z Kosmosu!) H.G. Wells, w ramach sponsorowanego przez CIA programu Congress of Cultural Freedom (1950), zaczęli „planowo” straszyć świat ZAGŁADĄ termonuklearną, która w rzeczy samej wywołała by ogromne zniszczenia, ograniczone jednak do Centrów Cywilizacji, wyposażonych przecież w tysiące schronów p. atomowych. I to ukryte sponsorowanie, „promotorów strachu” najwyraźniej trwa i dzisiaj. Współcześni pogrobowcy Wellsa i Russela straszą nas zawzięcie: 1) rakotwóczym Zubożonym Uranem; 2) planowanym ludobójstwem – względnie epidemią autyzmu – w rezultacie szczepień; 3) jakimś HAARPem na Alasce; 4) śladami smug kondensacyjnych w atmosferze. I tak dalej, 5G już na horyzoncie promieniuje „piekącymi” (jak Słońce?) mikrofalami.

Jednak te „jady” oraz „promieniowania niszczące geny” są tak nikłe, że wskutek istnienia w nas bio-mechanizmu I->R->S->A, zwanego także hormezą, muszą mieć one efekt polepszający nasze zdrowie! Czego dzisiejsi „biznesmeni strachu” za wszelką cenę nie chcą wiedzieć, wyraźnie idąc w ślad kapłanów w starożytnym Izraelu, straszących tamtejszą ludność Końcem Świata. Te narastające zjawiska o charakterze schizofrenii są prostym wynikiem WYCHOWANIA DO IGNORANCJI jakim się zajmują nie tylko „nasze” zgromadzenia religijne, ale i instytucje naukowe opanowane przez odmianę „reptylian” zwaną pieszczotliwie „genitalianami”. O pojawianiu się, najzwyklejszej „dziury w mózgach”, pod wpływem biblijnych zakłamań Praw Biologii, pisałem w „Zielonych Brygadach” już przed całym ćwierćwieczem:

Bowiem kolonizując świat, w imię „Boga Zagłady Rozumu”, właśnie w formie KRZYŻA i ŚWIATEŁ MENORY, zaślepiających „ludu bożego” zbrodnie, żydzi oraz chrześcijanie wytępili już na Ziemi dziesiątki gatunków najszlachetniejszych zwierząt i ponad setkę narodów w Ameryce i Australii. Co więcej, w debilnym dążeniu do zwiększania komfortu swych, coraz bardziej opasłych jestestw, zawzięcie STERYLIZUJĄ, BETONUJĄ i ASFALTUJĄ naszą Planetę, aby przypadkiem na niej jakieś tereny „dzikie”, dające możliwość doskonalenia naszych organów ruchu oraz wzroku, się nie zachowały.

I to są „święte czyny” czcicieli tego, podobnego do hinduskiego Sziwa, Boga Stworzyciela NOWOTWORU CYWILIZACJI TPD (ang. WTC), czyli Pieniądz-Technika-Dupa (ang. Wealth-Technics-Comfort). Co zatem, na zakończenie tego, z lekka satyrycznego, przedwakacyjnego eseju, wypada mi przypomnieć? Choćby te narzekania, przed laty, mego partnera wspinaczek w okolicach Genewy, szwajcarskiego socjologa Willi Dietricha, że „Człowiek to najgłupsze za zwierząt, nie tylko sam się pcha do klatki, to się jeszcze w niej na klucz zamyka”. Które to, coraz szczelniejsze SAMOZAMKNIĘCIE SIĘ Narodów Wybranych w klatkach z Komfortem, jest eleganckim przykładem EN-TRUPII ICH WEGETACJI.

Zakopane, 15 lipca roku 102 po WPR

(tj. po Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Anty Judeo-Chrześcijańskiej)

 

Posted in POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 42: PRZECIWENTROPIA to Pierwszy Motor Stworzenia

PRZECIWENTROPIA (ang. C-Entropy) to Pierwszy Motor Stworzenia

Jest to rozszerzenie koncepcji zasadniczej różnicy między PRZYRODĄ OŻYWIONĄ i NIEOŻYWIONĄ, zawartej w książeczce „Co to jest Życie” Edwina Schrödingera z 1944 roku i powiązanie jej z Biologiczną Koncepcją Wiecznej Przyrody Arystotelesa, oraz z „Filozofią zoologiczną” Lamarcka z roku 1809

*

Z dość złożonego tekstu poniżej:

Rak (NOWOTWÓR) powstaje przez PRZECIWENTROPICZNE MIKROZMIANY przystosowawcze (do „wewnątrzorganizmowej walki o byt”), pojawiające się w genomach niewielkiej ilości komórek, predysponowanych do tego przez ich nie w pełni dojrzały, neoteniczny charakter, tolerowany w organizmach o obniżonym poziomie „samoobrony”

słowa kluczowe: przeciwentropia, entropia, piagetyzm, neodarwinizm, freudyzm, genitalianizm, fetyszyzm TPD, onkogeneza, Nieruchomy Poruszacz

3300 słów

Już w pierwszej połowie wieku XX, w okresie burzliwego rozwoju nauk ścisłych, co szerzej myślący fizycy próbowali uchwycić zasadniczą różnicę w zachowaniu się ciał nieożywionych – które były podstawowym obiektem ich badań – a zachowaniem się istot ożywionych, których najlepszymi przykładami byli oni sami. Cytuję za portalem http://www.eduteka.pl/doc/entropia:

za użytecznością (pojęcia) entropii opowiedział się E. Schrödinger, który… stwierdził, że cechą organizmu jest walka z entropią (nieporządkiem), i wprowadził pojęcieentropii ujemnej jako miary uporządkowania; L. Brillouin, opierając się na teoriach -*• informacji, wykazał istnienie w organizmie negentropii (miara porządku połączona z informacją), będącej przeciwstawieniem entropiiRozwój i rozprzestrzenienie życia na Ziemi wpłynęły na podporządkowanie biosferze (czyli coraz doskonalsze zorganizowanie) znacznych zasobów energetycznych planety (zwł. energii słonecznej) i stopniowe hamowanie wzrostu jej entropii ; wg niektórych biologów (np. Ścibor-Rylska [1] [2]) prowadzi to do przewagi procesów negentropijnych nad entropijnymi Ziemi i może zapobiec jej śmierci cieplnej.Koncepcja cyklicznego rozwoju świata od stanu najbardziej nie uporządkowanego do najbardziej uporządkowanego i odwrotnie znana była już w staroż. Grecji (→  Heraklit, → Empedokles).

Z drugiej strony portal „Polonia christianaotwarcie podważa powyższe propozycje, cytując takie oto zapewnienie fizyka z Uniwersytetu w Monachium, Thomasa Seilera:

Nigdy sam układ nie może się zmienić, gdy chodzi o zmniejszenie entropii. To zakłada, że procesy naturalne dążą zawsze od porządku do chaosu, a nigdy w kierunku przeciwnym. Tworzenie się porządku na bazie chaosu jest wykluczone przez termodynamikę.

Seiler jako fizyk, wyobrażając sobie świat jako zestaw MARTWYCH przedmiotów, które „ocierając się o siebie” w sposób konieczny tracą swe uporządkowane formy, ma rację. Jednak w przypadku istot ożywionych, to takie wzajemne się „ocieranie” daje dobrze dostrzegalny efekt ODWROTNY – to przecież dzięki platońskim DIALOGOM (głosowo-pisemnym „ocieraniem się o siebie” ich uczestników), POWSTAŁA – zachowana nstępnie przez „pogan” przez następne tysiąclecia – IMPONUJĄCA INFORMACJA na temat zarówno zewnętrznej jak i wewnętrznej budowy społeczeństw, by wskazać tutaj tylko na „Państwo” tego starożytnego filozofa. Patrząc szerzej na całość ZOON (żywiny), takie „otarcia się” ustrojów ożywionych – zarówno o martwe przedmioty i o te ożywione – TWORZĄ INFORMACJĘ asymilowaną przez wewnętrzne struktury poznawcze nie tylko ludzi i zwierząt, ale nawet i roślin. Natomiast w świecie nieożywionym, zgodnie z II Zasadą Termodynamiki Clausiusa (1885), wszelkie bardziej złożone struktury z czasem ulegają nieodwracalnemu rozproszeniu i zanikowi, tak jak zatarciu ulegają antyczne zapisy zrobione na papirusach oraz glinianych tabliczkach.

A zatem fizykowi Th0masowi Seilerowi z Monachium wystarczyło by przejść się po lokalnym parku i popatrzeć, szczególnie wiosną, jak w nim rosną zarówno drzewa jak i trawa i biegają psy oraz dzieci, by przekonać się, że wszystkie te elementy żywiny poprzez swą działalność, wymagającą znacznych wewnątrz organizmowych wysiłków, (oraz procesów odbudowy zużytych części) ZMNIEJSZAJĄ SWĄ WEWNĘTRZNĄ ENTROPIĘ, potocznie oznaczającą BEZWŁAD się zachowania. I na odwrót, obserwując ruchliwą ulicę, tuż obok tego parku, od razu możemy wskazać na przedmioty zwiększające swą entropię, czyli stan nieuporządkowania ich struktur, wskutek ich używania: jest to zarówno sama ulica, w której z czasem pojawią się dziury, jak i jadące po niej samochody, które z czasem się zepsują. A także unieruchomieni w tych samochodach ludzie, którzy nabawiają się chorób cywilizacyjnych, polegających na atrofiach ich „niedoćwiczonych” organów.

W jaki zatem szczegółowy sposób przebiega ZMNIEJSZANIE SIĘ ENTROPII (inaczej mówiąc wzrost INFORMACJI zawartej w przedmiotach ożywionych), wskutek ich AKTYWNEGO ŻYCIA?

Otóż każda żywa komórka posiada, wmontowany w nią „od zawsze” system biochemiczny, automatycznie „naprawiający” wszelkie jej nie krytyczne uszkodzenia. Jeden z inspiratorów mych zainteresowań Ewolucją Żywiny, bio-psycholog Jean Piaget z Genewy, nazwał to zjawisko „wyrównaniem z nadkompensacją stanu homeostazy dynamicznej organizmu, zaburzonej przez jakiś czynnik”. Poniższy rysunek przedstawia ŚCIŚLE BIOCHEMICZNY schemat powstawania tego BANALNEGO – niestety przez „teoretyków biologii” zazwyczaj nie uwzględnianego – PRZECIWENTROPICZNEGO zjawiska, charakteryzującego KAŻDĄ ZDROWĄ żywą komórkę.

Patrząc li tylko na zgrubienia skóry na naszych rękach pojawiające się jako długofalowa reakcja na jej otarcia przy pracy ciężkimi narzędziami, widzimy jak przebiega powyżej naszkicowane zjawisko nie tylko regeneracji ale i NADREGENERACJI nie krytycznie uszkodzonych naszych organów. Oczywiście także biorące udział w tym procesie nasze struktury genetyczne są intensywnie REGENEROWANE, tak jak to podkreślił Jean Piaget, z ‘NADKOMPENSACJĄ’– patrz poniżej, jak szybko, w porównaniu z grupą kontrolną, regenerują swe, uszkodzone przez promienie UV, chromosomy limfocyty pobrane od lekarzy pracujących w sanatoriach, wykorzystujących promieniotwórczy radon, jako środek leczniczy.

Uszkodzone komórki dokonują tego „używając, do odtworzenia oryginalnej informacji na uszkodzonym elemencie DNA, jako matrycy komplementarnej nici (DNA) lub chromatydy siostrzanej,” (Wikipedia). Inną z metod, jakie stosują organizmy jednokomórkowe, by zlikwidować pojawianie się u nich „zepsutych” genów, jest ich chemicznie spontaniczne sklejanie się („miłość”), zezwalające, poprzez przekrzyżowanie genów („crossing over”) na usunięcie uszkodzonych elementów i odzyskanie, w ten sposób, wigoru całej, dokonującej co pewien czas takich aktów „miłości”, populacji. W wypadku nie posiadających jądra komórkowego eukaryotów (np. bakterii), takie okresowe ich „sklejanie się” nazywa się „koniugacją”, a w przypadku organizmów wielokomórkowych, konieczna dla zachowania wigoru gatunku, okresowa ODNOWA struktury genów, została „pozostawiona” seksualnemu „sklejaniu się”, wyspecjalizowanych w tej czynności męskich i żeńskich komórek nasiennych.

W sumie, to całe bogactwo przeciwentropicznych strategii ZACHOWYWANIA i WZBOGACANIA – najwyraźniej w NIESKOŃCZONOŚĆ – informacji charakteryzującej byty ożywione, opiera się na biochemicznych konsekwencjach procesu „wyrównania z nadkompensacją” szkód poniesionych w trakcie ich oddziaływań z otoczeniem. Co w książce „Atrapy i paradoksy nowoczesnej biologii” (napisanej na zamówienie warszawskiej „Naszej Księgarni” w roku 1984, ale opublikowanej, przy wsparciu ze Szwajcarii, dopiero w roku 1994), streściłem w prostej formule: (zewnetrzna lub wewnętrzna) IrytacjaRegeneracja (uszkodzonego fragmentu) → Superregeneracja (odbudowanego fragmentu w wypadku powtarzających się Irytacji) → Asocjacja (czyli chemicznie spontaniczne „sklejenie się” fragmentów, zarówno białek jak i kwasów nukleinowych, regenerowanych jednocześnie, lub w powtarzającej się kadencji). Stąd też mamy PODSTAWOWY PEWNIK BIOLOGII:

Przyroda Ożywiona (Zoon) jest nie tylko NIEŚMIERTELNA, ale w swych cyklicznie odtwarzanych, wielokomórkowych ustrojach jest SAMO-STWÓRCZA

To PRZECIWENTROPICZNE zjawisko SAMOSTWÓRCZOŚCI ZOON stało się tematem przemówienia „Znaczenie odpowiedzi genomu na rzucone mu wyzwanie” wygłoszonego przez 81 letnią Barbarę McClintock z okazji otrzymania przez nią Nagrody Nobla z Biologii w roku 1983. Ta amerykańska uczona odkryła bowiem, już w latach 1940 przy użyciu zwykłego mikroskopu, że w badanych przez nią nasionach kukurydzy „reorganizacje genomu wywołane były pewnym „szokiem” (dziś zwanym HORMEZĄ), który wymusił na nim jego przebudowę, mającą na celu przezwyciężenia zagrożenia jego bytu” (Science, 1984).

Dokładnie w tym samym okresie lat 1940 i w tym samym laboratorium Cold Springs Harbor koło Nowego Jorku, dwaj młodzi uciekinierzy z faszyzującej Europy, Max Delbruck i Seymour Luria, umiejętnie pomijając czas latencji (wg nich ok. 20 godzin) w ich eksperymencie, dokonali dokładnie odwrotnego, EPOKOWEGO ZAKRYCIA, pozorując, przy pomocy złożonych obliczeń statystycznych, że coś takiego jak PRZECIWENTROPICZNA zdolność mikroorganizmów, do przezwyciężania wyzwań ze strony ich otoczenia NIE ISTNIEJE!

Tak się jakoś złożyło, że pod wpływem epokowych w latach 1950 odkryć w zakresie budowy „samoreplikujacych się” kwasów nukleinowych, o PRZECIWENTROPICZNYM zachowaniu się zarówno roślin jak i zwierząt zupełnie zapomniano. I ten ENTROPICZNY (w sensie poznawczej bezwładności) stan umysłów ogromnych rzesz pracowników laboratoriów bio-technologii trwa w zasadzie do dzisiaj, dotycząc zwłaszcza środowiska tak zwanych ‘neo-darwinistów’ żywotnie przekonanych, że istoty żywe odróżniają się od tych martwych tylko swym pędem do ciągłego się rozmnażania. Dokładnie tak jak zaprojektował to Stwórca Pisma Świętego.

Te upozorowane na naukowe, zapewnienia neo-darwinistów, iż „wszelka nowość w biosferze jest dziełem (genetycznego) przypadku” (Jacques Monod, 1970), już wtedy budziły sprzeciw co bardziej spostrzegawczych przyrodników, angielski socjolog – i jednocześnie himalaista, co miało zasadnicze znaczenie przy formowaniu przezeń poglądu na ten temat – Michael Thompson cierpko zauważył, iż mamy tutaj do czynienia ze „spiskiem ślepoty” (conspiracy of blindness) i „z systematycznym ukierunkowaniem badań, aby odsunąć WIEDZĘ jak najdalej od PRAWDY” („Rubbish Theory”, 1979).

Dlaczego ELITY ZACHODU starają się odsunąć WIEDZĘ biologiczną jak najdalej od PRAWDY?

Na fakt, że poglądy neodarwinistów, na temat zachowania się oraz ewolucji istot ożywionych, da się wydedukować z kart Pisma Świętego, zwróciłem uwagę wkrótce po zaznajomieniu się z wychwalającą biblijną powołanie człowieka do „panowania nad Ziemią”, papieską encykilką „Laborem exercens” z roku 1981. Z czasem udało mi się skrócić teorię Neodarwinizmu do zaledwie „Pięciu Solas” w całości opartych o informacje pochodzące z kart Biblii (patrz Przypis 1). Dlaczego studia tej „Świętej Księgi”, ZAMYKAJĄCEJ OCZY na sprawę WIECZNOŚCI, zarówno Przyrody Ożywionej jak i jej MATERIALNEGO SUBSTRATU (Prawo Zachowania Maso-Energii!), miały – i mają – tak ogromny wpływ na podstawowe koncepcje bio-ewolucji powstałe w Europie w XIX i XX wieku?

Wpływ biblijnego kreacjonizmu, ograniczającego cel życia (teleologię) istot ożywionych li tyko do ciągłego namnażania identycznych osobników, wyraźnie się przebija nie tylko z popartych prostymi wyliczeniami, brutalnych ekonomiczno-socjalnych rozważań anglikańskiego teologa Thomasa Malthusa, oraz ze wzorowanego na tymże Malthusie „naukowego bestselleru” Karola Darwina „O przeżywaniu ras faworyzowanych w walce o byt” (jest to podtytuł jego książki „O powstaniu gatunków” z roku 1859). Wpływ kreacjonizmu był także ogromny na Augusta Weismanna, „wynalazcy” jeszcze bardziej brutalnego NEODARWINIZMU, który według niego polegał na „w znacznym stopniu przypadkowym procesie mutacji, który musi wystepować w gametach, bedącym jedynym źródłem zmian nad którymi dobór naturalny może pracować. (…)Weismann porównał kreacjonizm i teorię ewolucyjną i stwierdził, że wiele faktów biologicznych można by bezproblemowo powiązać z teorią ewolucyjną, co pozostaje zagadką jeśli uwzględnimy że są one wynikiem aktu stworzenia”. Poniżej Weismanna schemat międzypokoleniowego przekazywania informacji genetycznej przez ‘plazmę germinalną’, schemat kompletnie negujący istnienie lamarckowskiego Prawa Biologii, postulującego „zapamiętywanie”, kolejnych zachowań się żywiny, także przez „plazmę germinalną”:

Skąd taka niemożność, u bardzo zasłużonych dla ludzkości biologów, zaakceptowania, także i dzisiaj, zaobserwowanego chociażby przez Barbarę McClintock, zjawiska „reorganizacji genomu, wywołanej rodzajem „szoku”, który wymusił na tym genomie jego przebudowę, mającą na celu przezwyciężenia zagrożenia jego bytu”?

Bardzo pomocnym w zrozumieniu tej specyficznej NIEWYDOLNOŚCI POZNAWCZEJ są obserwacje młodych kociąt, które rodzą się z zamknietymi oczyma, podobnie jak ludzkie wcześniaki. Jeśli te kocięta, w tak zwanym „okresie krytycznym” przez pierwsze trzy miesiące po ich narodzeniu, będziemy wychowywać z zasłonami oczu, pozwalającymi im widzieć tylko przedmioty mające kształt pionowy bądź, alternatywnie poziomy, to po zdjęciu takich „okularów” dorosłe koty już do końca ich życia będą się potykać o nie dostrzegane przez nie przedmioty poziome, bądź alternatywnie pionowe.

Bardzo podobnie przebiega „wychowanie dla wybiórczej ślepoty” dużych ssaków, jakimi są ludzie, od dziecka przyzwyczajani by kierować się światłami emanującymi z tak zwanego Pisma Świętego. Po latach takiego „treningu” ludzie odruchowo odwracają wzrok od wszelkich faktów, które mogły by zakwestionować chociażby zapewnienie „papierowego boga”, że świat został stworzony z… NICZEGO. Ponieważ zaś CAŁOŚĆ poglądów neodarwinowskich da się wydedukować z kart tego Pisma (patrz np. Weismann powyżej), więc warto przytoczyć kilka krytycznych głosów na temat wartości poznawczej tego DUCHOWEGO FUNDAMENTU „naszej” Wspaniałej Judeo-Chrześcijańskiej Cywilizacji.

Pismo Święte czy Przeklęte?

Otóż gdy studiowałem „Księgę (powstania) Rodzaju (ludzkiego)” („Genesis”) to zauważyłem bardzo nieetyczne zachowanie się biblijnego Jakuba, mitycznego Ojca Założyciela plemienia Izraela. Ten sprytny Jakub, „ubrawszy się” w skórę koźlęcia, imitującą owłosioną postać jego starszego brata Ezawa, od ślepego ich ojca Izaaka wyłudził błogosławieństwo przeznaczone dla Pierworodnego Syna – rozpoczynając w ten sposób pełną kolejnych przekrętów oraz innych bezeceństw, historię Narodu Wybranego. Ten przewrotny charakter zawartej w Biblii informacji , tak podsumował, poznany niedawno przeze mnie czeski gnostyk, Jan Kozák z Pragi:

Ze wszystkich kultur, wielbiących oddolną siłę Węża (cz. ‘Hada’), to w judaizmie została najpełniej i najrzetelniej rozpracowana zasada podmiany, względnie wymiany, prawego na lewe, górnego na dolne, wewnętrznego na zewnętrzne, oraz uczciwego i szczerego, na podstępne i zakłamane. Przecież to sam ten temat zamiany i obrócenia wszystkiego, co jest wielkie, szlachetne i ludzkie w rzecz małą, kryminalną i grzeszną, stał się proklamowanym i wszędzie uwielbionym „uświęconym” principium, tak że daje się go dobrze studiować. Z tego powodu stary hinduski symbol czakry, miejsca w którym górny prąd „prany” miesza z oddolnym prądem wężowej siły tantry ( ) – jako siły zmieszania wszystkiego co niskie z wysokim (i podłego ze szlachetnym – MG)– stał się prawie najważniejszym znakiem żydostwa, ‘Gwiazdą Dawida’” (Kořeny, s. 221).

Według cytowanych przez Kozáka gnostyków judaizm jest po prostu odrażającą perwersją hinduskiego kultu Brahmy, „Samo-Stwarzającego się Boga Wszechświata”, którego cząstkę w sobie posiada każdy rozumny człowiek. Wszystkie zatem zachwyty nad poczynaniami Ojców Założycieli Izraela należy czytać à rebours. Jak zatem w sposób charakteryzujący LUDZI POZNANIA oceniać osiągnięcia współczesnej Cywilizacji, w szczególności te promieniujące na cały świat ze Stanów Zjednoczonych AP, w których „praktyczne panowanie ducha żydostwa nad światem chrześcijańskim osiągnęło zupełnie niedwuznaczny, normalny wyraz” (K. Marks „W kwestii żydowskiej”, 1844)?

Otóż dzisiejsza, coraz silniej nabierająca planetarnego charakteru CYWILIZACJA ma charakter totalnego, bezkrytycznego fetyszyzmu TRÓJCY wartości jaką stanowi TECHNIKA, PIENIĄDZ oraz DUPA komfort miłująca (T-P-D, alternatywnie W-T-C, czyli Wealth-Technics-Comfort po angielsku). I w Biblii nietrudno wskazać na Trójcę Ojców Założycieli tych Wartości, sprzyjających wygodnemu życiu (i rozmnażaniu się „jak gwiazdy na niebie”):

Patrząc na powyższy schemat nie trudno dostrzec, że każde „zwolnienie od czynności” jakie jakie się pojawia, gdy się wysługujemy powyżej wskazanymi PROTEZAMI naszych organów „walki o byt”, automatycznie wywołuje uwiąd, dziedziczonych po naszych przedcywilizacyjnych przodkach, zewnętrznych i wewnętrznych organów, zezwalających na w miarę satysfakcjonujące życie w środowisku pozbawionym tych sztucznych ułatwień. A zatem w sposób automatyczny, bezmyślnie „wpasowując się” w coraz bardziej sterylny świat tej TPD/WTC cywilizacji, sami na siebie nie tylko ściągamy rosnące uzależnienie od wskazanych powyżej protez. Jednocześnie bowiem – zgodnie z zasadą wzrostu entropii, wynikającej z degeneracji nie używanych organów – przyspieszamy konieczne procesy własnego się starzenia, wzmocnione pojawieniem się u nas całego zestawu tak zwanych chorób cywilizacyjnych. By wskazać chociażby do jakiego stopnia zapadalność na raka jest wynikiem tak zwanego „TPD/WTC stylu życia”, szczególnie w krajach anglosaskich:

Otóż rak, jako jedna z kilkunastu coraz powszechniejszych chorób cywilizacyjnych, powstaje przez PRZECIWENTROPICZNE MIKROZMIANY przystosowawcze (do „wewnątrzorganizmowej walki o byt”), pojawiające się w genomach niewielkiej ilości komórek, predysponowanych do tego przez ich nie w pełni dojrzały, neoteniczny charakter, tolerowany w organizmach o obniżonym poziomie „samoobrony”. Takie genetyczne mikrozmiany zazwyczaj stymulowane są „przeżywieniem” i jednoczesnym długotrwałym nie pełnym wykorzystaniem organów, w których nowotwór się ujawnia. Co w makroskali „człowiekowiska” jest zjawiskiem praktycznie obowiązkowym w wypadku „rozwijającej się ekonomicznie” części społeczeństwa. Społeczeństwa samo-przymuszającego się do – z konieczności nieruchawego – trybu życia w TPD/WTC Cywilizacji.

Mówiąc jak najbardziej ogólnie, samo-stwórcze pojawianie się nowotworów w organizmach wyżej zorganizowanych, jest przykładem działania Praw Zoologii Lamarcka, prawa o których oczywiście nie chcą wiedzieć ELITY ŚWIATOWEGO BIZNESU, specjalizujące się w „pchaniu” w ludność nie tylko „ułatwiających życie” ułatwień elektro-mechaniczno-farmaceutycznych, ale i coraz bardziej wysterylizowanej „wstępnie przetrawionej” żywności, żywności nie wymuszającej normalnej pracy zarówno komórek trawiących jak i pracy tkanki odpornościowej. (Interesująca teza: „bezrobocie” przyzwyczajonych do pracy organów, jako źródło chorób, w tym mego chłoniaka płaszcza przed kilku laty!)

Wiecznotrwały” dobrobyt wymusza bowiem, w znacznym stopniu dziedziczoną, degenerację wszystkich „niedoćwiczonych” tkanek, a w szczególności ten coraz bardziej modny AUTYZM, „imitujący” zachowanie się zasklepiających się w sobie (i w swych „obliczeniach”) uczestników „globalnego niezróżniocwanego człowiekowiska”. (Patrz mój esej „Wykład o rozwoju potrzeb” z lat 1980.)

Podsumowanie

GENITALIANIZM to ANTYCZNY NOWOTWÓR POZNAWCZY

którego GLOBALIZACJA zdewastuje totalnie Ziemię

Otóż jeśli zaś chodzi o ten hinduski znak Tantry ( ) oznaczający „czakram”, święte miejsce spotkania się męskich i żeńskich organów płciowych, to bardziej precyzyjna analiza tego kultu wskazuje, że „Tantra to jest kult zniewieścienia” (André van Lizbeth, 1988). Na to „zniewieścienie” Narodu przez Biblię Wybranego narzekał, już pod koniec XVII wieku (anty)żydowski filozof Baruch Spinoza i na tę cechę żydostwa podkreślił, na samym początku XX wieku, młody jego przedstawiciel Otto Weininger w książce „Płeć i charakter” (1903). Zaś do jakiego stopnia tak zwana „umysłowość żydowska” jest samo-ograniczona do spraw seksu, zademonstrował wkrótce po samobójczej śmierci Weiningera, pochodzący także z Wiednia psycholog Zygmunt Freud (Przypis 2).

Z freudowskiej koncepcji ontogenezy człowieka wynika, że osobniki dojrzałe (w tym i kobiety, pomimo braku penisa) winne być określane jako GENITALIANIE – rodzaj zwierząt z ludzkimi twarzami, które w trakcie ich życia są głównie zainteresowane czynnościami ich organów rozrodczych, a zwłaszcza odpowiednim inwestowaniem swego nasienia. To co na grafiku Weismanna (patrz powyżej) jest określone jako SOMA – czyli całokształt życia pozagerminalnego zwierząt oraz ludzi – jest podporządkowane potrzebom zachowania gatunku przez tak zwaną „plazmę germinalną”. Dzięki zaś odkryciom biologii molekularnej, niezwykle ważne dla zrozumienia ISTOTY ŻYCIA stały się cząsteczki kwasów rybonukleinowych (DNA i RNA). Wierzący w prawie „boski” charakter tych związków chemicznych, znany angielski pisarz popularno-naukowy, Richard Dawkins napisał nawet całą książkę „Samolubny gen”, poświęconą DOMINACJI tych molekuł nad zachowaniem się istot ożywionych.

Nic zatem dziwnego, że ELITY „WYJĄTKOWYCH NARODÓW”, żyjących pod imitującym „uświęcający” hinduski Czakram, znakiem „Gwiazdy Dawida”, obecnym nie tylko na fladze Izraela ale i na Wielkiej Pieczęci USA, powstałej pod wpływem poglądów „masońskich” budowniczych Stanów Zjednoczonych AP (ym i Tadeusza Kościuszki?), tworzą rodzaj GENITLIAŃSKIEGO NADSPOŁECZEŃSTWA usiłującego zdominować świat poprzez systematyczne wyniszczanie wszystkich innych kultur, wsparte rabunkową eksploatację wszystkich dostępnych bogactw naturalnych Ziemi:

W jaki sposób, w szczególe, to GENITALIAŃSKIE WYJĄTKOWE NADSPOŁECZEŃSTWO dokonuje swych podbojów, przed którymi nikt i nic nie wydaje się być w stanie uchronić? Przytaczam za mymi wcześniejszymi tekstami:

A. > Organizacje typu Instytutu Społeczeństwa Otwartego (IOS) George Sorosa i jej pokrewny Freedom House próbują – w imię Wolnego Rynku – zamienić świat w w gigantyczny DOM PUBLICZNY, w którym cała mniej zasobna ludność pokornie służy ukrytych w bankach „burdel mamom”. Jest to skądinąd praktyczna realizacja antycznego „biznes planu” wędrownego stręczyciela Abrahama (od A-Brahma) z jego żoną-siostrą Sarą „służebnicą Pańską” pracującą na antycznych blisko-wschodnich dworach (Przypis 3). Do jakiego stopnia ten antyczny „biznesplan” jest realizowany i dzisiaj, wskazuje opinia jednego z komentatorów na portalu Neon24, iż „W USA „bogiem jest SEX, PIENIĄDZ to tylko środek do dotarcia do Niego”)

B. > Jesteśmy świadkami WYMUSZONEJ SEKSUALIZACJI młodzieży obu płci. Ten typ edukacji prowadzi do rozwoju poważnego uzależnienia od seksu w wieku dojrzałym. Temu samemu celowi służy bezwstydne poparcie dla zorientowanych na seks organizacji typu LGBT. Ich samo-ograniczanie się do spraw arystotelesowskiej „duszy wegetatywnej” hamuje rozwój „meta wegetatywnych” ludzkich odruchów, w szczególności nie ograniczonej przez techniczne ułatwienia RADOŚCI samodzielnego poruszania się, zezwalającego na szeroką obserwację (a zatem i zrozumienie) świata. Co stymuluje samo-obserwację, zalecaną przez napis na frontonie świątyni w Delfach „Poznaj samego siebie, a poznasz Wszechświat i Bogów”.

C. > Do tego wykazu ograniczeń poznawczych potencji w „Domu Wolności”, mój przyjaciel, właściciel trojga paszportów Izrael Szamir, dorzucił już kilka lat temu uwagę, że mamy obecnie do czynienia z agresywnym „odmężczyźnieniem mężczyzn”. Co pokrywa się z moją obserwacją już sprzed lat 45, opublikowaną przez emigracyjny „Aneks” wydawany przez Eugeniusza Smolara w szwedzkiej Uppsali, że mamy do czynienia z nieustającą od kilku stuleci „INWAZJĄ KASTRATÓW”.

Jak tej MEGA PATOLOGII się przeciwstawiać? Pozwolę sobie przypomnieć, że chrześcijańska religia, od momentu „przechwycenia kluczy poznania” przez faryzeuszy, w rodzaju tego “świętego”Pawła, wyraźnie sprzyja upowszechnieniu siętej patologii. Jak to zauważył, w jednej ze swych książek, gnostyk Jan Kozák z Pragi:

« Krucyfiks, krzyż, który chroni naiwnych chrześcijan “przeciw Diabłu”, aby go (od nich) odegnał, z myślą “sam nie potrafisz, ale to jest przecież sama świętość”, ma jednak swe odwrotne, ewidentnie podstępne, w Biblii dostrzegalne i wszystko tłumaczące znaczenie: “Ja jestem twoim (przyjacielem?) – popatrz, zabiłem człowieka nazareńskiego, człowieka poznania, na twoją cześć! (…) Chrześcijańska msza, w trakcie której się spożywa mięso ofiary i pije jej krew, jest zatem wezwaniem żydów do grzechu i do udziału w zabójstwie, ze słowami: “Chodźmy się zbawić od grzechu, chodźmy się oczyścić”. Zespoleni w ten sposób “grzesznicy” wpadają pod moc tego boga “grzeszników”, a ten bóg mówi “zasłonię gęstym mrokiem (tj. zgładzę) wszelką twą przestępczość, a jak twe grzechy pokryje mrok, to ty się do mnie nawrócisz” (Izaj. 44, 2) Sziwaizacja całej takiej nauki jest w ten sposób zrealizowana. »

(Sziwa to hinduski Bóg Zniszczenia, czyli Wzrostu Entropii, zaniku bardziej złożonych struktur, w tym i bardzie dojrzałych odruchów myśli, o co „chrześcijański” kler dba od czasów wypchnięcia NESTORIAN z granic Imperium Romanum w V wieku.)

Bo przecież ta omawiana tutaj PRZECIWENTROPIA (Przypis 4) to nic innego jak arystotelesowski Nieruchomy Poruszacz, zapewniający iż nigdy nie będzie ‘śmierci cieplnej’ Wszechświata, a także Pierwsza Przyczyna powodująca, że nasze odruchy mózgu Sprzeciwiają się Bezwładowi (Entropii) Myśli jakie promieniują z przewrotnych, „odwracających lewe na prawe, oraz dobre i szlachetne na wstrętne i plugaweżydowskich ksiąg Świętych – to znaczy Przeklętych. (Te ostatnie, wypunktowane słowa wypowiedział filozof z Izraela obecny na konferencji w Genewie przed 40 laty):

4 Przypisy:

Przypis 1.5 SOLAS” neo – to znaczy judeo –darwinowskiej wiary (w NICOŚĆ)

1.Sola scriptura (neo) darwiniana admissibile est – tylko neodarwinowskie pisma są dopuszczalne w instytutach naukowych (Wzorowane na luterańskiej SOLA SCRIPTURA, powtarzającej “Bożą mądrość” św. Pawła w 1 Koryntian 4: 6- “możesz uczyć się od nas, aby nie wychodzić poza to, co jest napisane“).

2. Solus multiplicatium esentia vitae est – tylko rozmnażanie się jest istotą życia (To zostało  zaczerpnięte z Księgi Rodzaju 1:22)

3. Soli geni character individuum determinant – tylko geny określają charakter indywiduum (Zaczerpnięte z 1 Koryntian 15: 36-38: “To, co siejecie, nie jest ciałem (lub somą), które powstanie, ale nagim ziarnem (nasieniem) … Bóg daje każdemu nasieniu ciało, które zamierza, dla każdego nasienia odpowiednie dlań ciało“, idea takiego podziału jest już obecna w Księdze Rodzaju 1: 11-12)

4. Sola fortuna species novus genera – tylko przez przypadek pojawiają się nowe gatunki, życiowa działalność przedstawicieli gatunku ma żadnego wpływu na tego gatunku genetyczny charakter (Zaczerpnięte z “wyroczni Jehowy” urim-tummim, czyli “światła i doskonałości” losowych doborów, Ks. Wyjścia 28: 30)

5. Sola selectia naturalis motor evolutionis est – tylko Dobór (Selekcja) Naturalny(a) jest motorem ewolucji (Wzięte z luterańskiej SOLA GRATIA – “ponieważ dzięki łasce jesteście zbawieni przez wiarę (…) a jeśli jest ona darem (w postaci waszego wybraństwa przez) Boga, więc nie dzięki waszym działaniom/uczynkom (jesteście zbawieni)” – Ef 2: 8-9, Rz 11: 6)

W kontekście tych „5 solas” warto przytoczyć opinię Pierre-Paul Grassé, autora książki “Evolution of Living Organisms”, że “neodarwinowska koncepcja ewolucji jest o NICZYM“.

Przypis 2. Sigmund Freud (1856 – 1939) w swym schemacie rozwoju ludzkiej osobowości, od narodzin do dorosłości, wyodrębnił okres pregenitalny, rozdzielony na fazę analną i następnie oralną, następne fazę falliczną, po której, po kilkuletnim okresie latencji trwającym aż do 12 roku życia, zaczyna się okres genitalny kiedy to ponowne uaktywnienie się popędu seksualnego, który odgrywa najważniejszą rolę i człowiek zaczyna angażować się w prawidłowe zachowania seksualne, które mogą doprowadzić do małżeństwa i płodzenia dzieci” (z “Teorii ludzkiego rozwoju”, lumenlearning.com).

Przypis 3. „A” w imieniu „Abraham” wg gnostyków oznacza, iż ten założyciel religii „A-brahmanicznych” był wstrętną IMITACJĄ hinduskiego BRAHMA, SAMOSTWARZAJĄCEGO się boga Wszechświata, a zwłaszcza wszelkiej żywiny, w której każda żywa komórka ma „boską” cząstkę tego Brahma Samostworzyciela.

Przypis 4. Angielskie słowo ‘COUNTER-ENTROPY’ (skrót ‘C-Entropy’) lepiej oddaje dynamiczny charakter PRZECIWENTROPII niż Schrödingera termin ‘NEG-ENTROPY’, sugerujący, iż jest to „entropia ze znakiem ujemnym” – a zatem możliwa do CYFRYZACJI, jako „ilość informacji”. Tego w wypadku PRZECIWENTROPII (rodzaju „miłosnego przyciągania/odpychania” wg Empedoklesa) nie da się robić, co zauważył już Platon.

W zbiorczym tekście „Living Beings (Zoon) – Creator of In-Formation” (2013) podaję taki oto przykład efektów DZIAŁANIA PRZECIWENTROPII, widoczny na Nowej Zelandii, w (i na) wapiennych skałach uformowanych w „uporządkowane placki”. Te formy geologiczne powstały poprzez akumulację organicznych szczątków, na przemian z cyklicznymi ruchami górotworu w tym rejonie:

Spójrzmy na poniższe zdjęcie, koncentrując (tym razem) naszą uwagę na kępy wiecznie zielonych traw, kolonizujących te wapienne nadmorskie klify. Te przeczepione do skał trawy, zachowują się jak „bio-maszyny”, przechwytujące energię słońca, by użyć jej do połąaczenia ze sobą (syntezy) prostych, obecnych w ich otoczeniu cząsteczek (dwutlenku węgla, wody i niektórych minerałów, ze skał do których są doczepione) w złożone organiczne związki. Te zsyntetyzowane molekuły zostają spakowane razem w dynamiczne struktury żywych komórek, stwarzających przyjemny dla naszych oczu obraz wysokozróżnicowanego krajobrazu. Pomimo licznych sztormów, usiłujących je zniszczyć, te wiecznie zielone kępy trawy są zdolne wegetować, powoli rozszerzając swój zasięg, przez setki, czy nawet tysiące lat”.

 

Posted in genetyka bio-rozwoju, polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY | Leave a comment

INWAZJA KASTRATÓW („Aneks”, 1974)

INWAZJA KASTRATÓW („Aneks”, 1974)

Interesujący tekst, z okresu gdy w wieku lat 32 pracowałem na Politechnice w Lozannie przy nudnych obliczeniach z zakresu turbulencji wody. O ówczesnych osiągnięciach w nauce biologii i planach Światowego Żydostwa nie nie miałem wtedy pojęcia.

Inwazja kastratów” została opublikowana w kwartalniku „Aneks”, wydawanym w Uppsali w Szwecji, przez młodszego ode mnie o 3 lata Eugeniusza Smolara, brata Aleksandra Smolara, obecnego szefa Fundacji Batorego / Sorosa w Polsce. Z Aleksandrem Smolarem się spotykałem w jesieni 1979 roku, gdy obaj mieliśmy stypendia w Paryżu. Ja w zakresie nauk o bio-Ewolucji , on w zakresie nauk politycznych. Pamiętam jak narzekał „Ty byś wszystkich znowu chciał wpędzić do jaskiń!” Ja, że wystarczyło by uczyć ludzi mieszkać okresowo pod li tylko namiotem. W czym zresztą się specjalizowałem. Pomimo swej „starości” ten, odkryty przypadkowo przemnie, w formie elektronicznej tekst zachowuje swą aktualność, dlatego go przypominam tutaj.

*) Marek Głogoczowski — taternik, fizyk i humorysta — jest autorem „The Not-Too-Divine Comedy” Meta Ph. D. Thesis, Genewa 1974, Samizdat, oraz szeregu artykułów publikowanych w miesięczniku „Kultura”.

Trzeba za wszelką cenę powstrzymać tę lawinę pracy, bo jeżeli się ta psychoza rozszerzy, oni przewrócą świat do góry nogami, zniszczą wszystkie sztucznie bariery i z pod rozkładającej się padliny jej raka ideologicznego obnażą biedną ludzkość karłów, śmiejących się małp, świń, lemurów, gadów i innych niezdegenerowanych gatunków pomiędzy naszymi przodkami…

St. I. Witkiewicz — „Szewcy”**)

 **) Większość obecnych spostrzeżeń, wraz z całą „szewską” analogią zostało spisane przed zaznajomieniem się z lekturą Witkiewicza. Potem z ciekawości zajrzałem do jego „Szewców” i aż zadziwiła mnie zbieżność niektórych naszych poglądów.

3700 słów

Po rewolcie stoczniowców na Wybrzeżu w 1970 roku, Polska Ludowa weszła w kolejne stadium historyczne, które publicyści krajowi nazywają „drugą Polską”. Po okresie gdy nadrzędnym prądem intelektualnym było sprowadzone ze Wschodu „podwójne myślenie” — tzn. głoszenie jednego, a robienie drugiego na odwrót – na przykład wielbienie klasy robotniczej przy jej bezwzględnym wyzysku, to obecnie wieje w Polsce świeży wiatr intelektualny, tzw. „zamroczenie pozytywistyczne” rządy przedstawicieli ludzi pracy — niedouczonych techników, inżynierów, specjalistów etc. które niektórzy intelektualiści nazywają pogardliwie „rządami ślązaków”. Często pomija się milczeniem dość istotne pytanie: skąd ten świeży wiatr wieje? Industrializację śląska dosta liśmy w spadku po Niemcach; model Polaka mało czy średnio-litrażowego jest wzorowany na modelu średniolltrażowego obywatela Zachodu i nie byłby możliwy, gdy by nie usłużna oferta „Fiata”. Zaś te traktowane z taką pogardą przez niektórych pisarzy rządy niedouczonych techników i inżynierów — to przecież nic innego jak przedstawiane z nabożeństwem w wielu publikacjach rządy managerów, techników i uczonych — ale nabożeństwo jest wskazane tylko wtedy, gdy mowa jest o ślązakach rządzących Stanami Zjednoczonymi.

Tak więc w „drugiej Polsce” świeży wiatr wieje od Zachodu i na Zachodzie należy szukać klucza do kolejnego finis Poloniae. Upadek kultur narodowych, dewaluacja tradycyjnych wartości i stylów życia, postępująca uniformizacja, egalizacja i debilizacja dają się zauważyć w każdym kraju, który wkroczył na drogę „prawdziwego” postępu. Te prawdziwe, bądź urojone klęski tłumaczy się dość łatwo „przestarzałością” granic narodowych wobec gigantycznych migracji zmotoryzowanej ludności. Także, dzięki pracom Kopernika, Gutenberga i ich naśladowców, nastąpiło przerzucenie się centrum społecznych zainteresowań z ciasnego, osobisto-plemienno-narodowego zaścianka w kierunku spraw obiektywnych i wszędzie jednakowych — kosmos, nauka, technologia, życie ekono miczne. Stworzona w ten sposób, naukowa, obiektywna etyka pozwala rozstrzygnąć bezbłędnie problem, z którym męczyli się tak długo nasi nieracjonalni przodkowie: co komu przyjdzie z niepodległej Polski, Hiszpanii czy Włoch skoro i tak zarobki i wygody życia będą większe w Szwajcarii, Skandynawii czy Ameryce — więc tam winien mieszkać i pracować.

Te właśnie przemiany nieubłaganie doprowadziły do wyparcia w większości krajów naszej cywilizacji „starej” elity „ducha” — elity wielkich wodzów, rycerzy, artystów i filozofów, przez nowoczesną elitę „materii” — uczonych, managerów, buchalterów i specjalistów. Jako symboliczną datę wymiany tych elit przyjąłbym rok 1945 — był to rok niesławnej śmierci jednego z ostatnich wielkich wodzów charyzmatycznych — Hitlera, a jednocześnie rok wybuchu bomby atomowej i związanego z nim gwałtownego wzrostu prestiżu uczonych oraz popularności ustroju technokratycznego reprezentowanego przez zwycięskie Stany Zjednoczone. Od tej daty mija 30 lat, nowa elita zdążyła ju nieco okrzepnąć, a nawet się postarzeć, więc wypadałoby przyjrzeć się jej bardziej z bliska, bez mistyczno-charyzmatycznej aureoli jaką zwykliśmy ją otaczać przez ostatnich kilka dekad.

Dla ciekawości zestawiłem stereotypy zachowania się dominujących warstw społeczeństwa nowoczesnego z zasadami jakie obowiązywały warstwy dominujące społeczeństw zacofanych. Podkładem przy tych rozważaniach mogą być z jednej strony woluminały prac zachodnich socjologów, z drugiej, książeczka pani Ossowskiej „Ethos rycerski”:

  • Współcześnie obowiązujący mit selfmademana, czyli człowieka pochodzenia nijakiego mo na porównać z warunkiem „dobrego pochodzenia”, do którego kiedyś przywiązywano wielką wagę.
  • Jeśli obecnie praca zarobkowa stała się nie tylko podstawą egzystencji, ale także miernikiem statusu społecznego i sposobem wykazywania swych ambicji, to Arystoteles twierdził, że „prace płatne nazywamy wyrobniczymi, bo obniżają one swobodę oddawania się zajęciom umysłowym, i obniż ają intelekt”. Związane z ciemnotą i zacofaniem, przedkładanie sztuk pięknych nad przedmioty użytkowe, przywiązanie do imponderabili, wyparte zostało przez absolutną dominację zajęć pożytecznych i wprost niesłychane przywiązanie do ponderabili, tak charakterystyczne dla społeczeństwa oświeconego elektrycznie.
  • Mit o nieśmiertelności ducha został wyparty przez praktyczne prace nad zwiększeniem nieśmiertelności ciała.
  • Boska pewność siebie” (Divine assurance) jaką posiadały osobniki arystokratyczne została zastąpiona przez bardziej pewną pewność jaka daje konto w Assurance Co.
  • Gdy w średniowieczu, po Europie snuli się pasożytniczy rycerze w poszukiwaniu godnego przeciwnika albo „słusznej sprawy”, za którą warto by sobie rozbijać łby, tak obecnie po świecie snują się pożyteczni inżynierowie w poszukiwaniu gdzieby, za dobre pieniądze coś zmontować.
  • Podczas gdy etyka rycerska nakazywała wyniosłość wobec silniejszych i tolerancję wobec słabszych, tak zasady „społeczeństwa otwartego” polegają na płaszczeniu się przed silniejszym i bicia słabszego (walka o byt).
  • Uwagę Teofrasta, że prostak chodzi w za dużym obuwiu można by zestawić z obserwacją, że współcześni obywatele sukcesu mają tendencję do używania za dużych samochodów.

Już z tych pobieżnych porównań widać, że nowoczesny stereotyp jest dokładną odwrotnością megalopsychos — „słusznie dumnego”, opisanego przez Arystotelesa. Wniosek z tych rzucających się każdemu w oczy spostrzeżeń ma dość poważne implikacje. Jeśli potraktujemy serio Platona, dla którego ideałem społecznym był totalitaryzm typu arystokratycznego, to nie możemy zapominać o jego opinii, że najgorszym możliwym ustrojem jest tyrania, którą zdefiniował jako ustrój, w którym rządy sprawują osobniki o zachowaniu odwrotnym do arystokratycznego.

Z ostatnich zdań wynika logicznie, że dla wykształconych starożytnych Greków, obecny zachodni ustrój jest przykładem niezwykle perwersyjnego przypadku tyranii. Tyrania ta polegałaby na sprawowaniu władzy przez ludzi pracy, co Platon nazwał rządami niewolników, a komuniści „dyktaturą klasy robotniczej”. Proces wyzwalania się człowieka pracy (homo faber) *) z pod ucisku człowieka mądrego (homo sapiens) jest ogólnym trendem naszej historii w ciągu ostatnich czterystu lat (patrz apendix). Jak zauważył St. Brzozowski, to wszystko co zwykliśmy nazywać postępem, rozwojem, jest niczym innym jak bezustannym, systematycznym wyzwalaniem się pracy. Za najbardziej postępowe uważa się po prostu kraje, gdzie ludzie pracują więcej i lepiej (postępowość społeczeństwa można dzięki temu dokładnie wymierzyć w ilości wykonanej przez nie pracy, czyli dochodzie narodowym na głowę mieszkańca). Ponieważ żyjemy w okresie, gdy zaczynają nam zagrażać ujemne skutki pracowitości, więc i ideologii pracy należałoby poświęcić trochę krytycznej uwagi.

*) Homo faber było używane dotychczas tylko dla określenia człowieka neandertalskiego.

W otaczającym nas świecie, oprócz ludzi, pracowitością odznaczają się jeszcze tylko maszyny, a wśród przyrody ożywionej tylko konie, woły, muły, osły oraz pszczoły i mrówki — wszystko są to osobniki bądź wykastrowane (konie i woły), bądź aseksualne — muły, robotnice pszczół i mrówek, czy też przysłowiowo głupie — osły. Takie zestawienie wskazywałoby, że wzrost pracowitości wiąże się z przytłumieniem bądź zanikiem popędów seksualnych. Byłoby to „empirycznym potwierdzeniem” tez Biblii, Arystotelesa, Freuda, Marcuse’a i wielu innych o przeciwstawności dwóch elementów: „labor” — instynktu śmierci, to znaczy fizyki, nieprzyjemności pracy; oraz „eros” instynktu życia, czyli biologii, przyjemności i zabawy.

Takie obserwacje zrodziły inne podejrzenie, czy przypadkiem to co się dzieje z naszą kulturą, to postępujące „wyzwalanie się pracy” nie jest po prostu, w sensie biologicznym, gwałtownym procesem obumierania sił witalnych społeczeństwa, ukrytą za świecidełkami re wolucji naukowo-technicznej „inwazją kastratów”. Przyjrzyjmy się faktom: patalogiczny pęd do otaczania się mnogością przedmiotów (konsumizm), tendencja do komfortu, do przebywania w zamkniętych i bezpiecznych pomieszczeniach, wzrost zainteresowań pornografią i perwersjami seksualnymi, zanik różnicy między płcią (biseksy), zacieranie się granic między iluzją i rzeczywistością — to przecież, według każdej książki medycznej, są objawy degeneracji bądź usunięcia organów płciowych. (Niedawno byłem świadkiem, jak wykastrowany kot znajomej popadł w stan euforii imitując stosunek z kawałkiem drzewa oliwnego).

Popatrzmy na najbardziej wydajne i prestiżowe prace naszej cywilizacji: bankowość, bussiness, komputery, nauka, polityka — wymagają one wprost niesłychanej odporności na nudę i klaustrofobię, prawdziwie spiżowych siedzeń — jakże wspaniałe pole do popisu dla tych którym natura poskąpiła wiadomych narządów. Najnowsze osiągnięcia medycyny: z jednej strony środki antykoncepcyjne (czyli samo-ubezwładnienie osobników normalnych), z drugiej walka o sztuczne przedłużanie życia. Na fizycznej nieśmiertelności zależy najbardziej kulturom bezpłodnym, dla których śmierć osobnicza jest równoważna śmierci gatunkowej. Dodajmy dio tego wprowadzenie do powszechnego użycia specjalnych środków farmakologicznych dla tłumienia powstających u pewnych ludzi stanów emocjonalnych, agresji czy ciekawości. (Będą to prawdopodobnie te same środki jakie podaje się obecnie bydłu, aby nie oszalało zamknięte przez całe życie w fabrykach mięsa — dawniej chłopi osiągali ten sam rezultat (podniesienia wydajności) poprzez kastrację.)

Przyglądnijmy się filozofii obowiązkowej w krajach największego postępu — pozytywizmowi logicznemu (nazwanemu przez A. Koestlera „kastracją umysłową”). Jak stwierdził jej czołowy przedstawiciel C.J. Ayer, jej zadaniem jest nie dopuścić do jakiejkolwiek generalizacji, syntezy, a odwrotnie, poprzez metodyczną analizę języka, rozkładanie na czynniki pierwsze, utopić, zadusić, unieważnić w powodzi terminologii i odnośników jakąkolwiek niezgodną z fizyką myśl, twórczość czy działalność. (Dla potwierdzenia tych obserwacji, mogę powtórzyć przytaczaną już raz przeze mnie ciekawostkę, że kiedyś w Cesarskich Chinach, partia popierająca rozwój nauki, handlu i przemysłu — to co my byśmy nazwali partią uczonych, techników, bussinessmanów i managerów — ta partia nazywała się po prostu partią eunuchów).

Jeśli taka diagnoza jest słuszna, to z wiadomych względów agresywność w nowoczesnym społeczeństwie nie może przejawiać się jako tradycyjna agresywność typu fizycznego, na przykład w postaci bicia symbolicznej mordy bliźniego (ethos rycerski) — co jest przez nie rzeczą jąk nąjbardziej dyskredytowaną. Społeczną aprobatą natomiast otacza się agresywne zachowanie w domenie, w której kastraci mają przewagę — w pracy. Stąd ich ethoś jest ethosem pracy („Arbeit macht frei”), a ukute przez nich pojęcie „walka o byt”, oznacza agresywność jaką wykazują roboty w walce o robotę. Dzięki tej pracy konstruują oni protezy, które rekompensują im utracone potencje, a jednocześnie zmniejszają niebezpieczeństwo fizycznego kontaktu z adwersarzem i ujawnienia swego kalectwa. Są to zarówno „Jaguary”, „Mustangi”, BMW jak i filmy kowbojskie, gazety, telewizja i tysiące innych urządzeń. Ponieważ wyprodukowane „wzmacniacze potencji” dodają jej tylko psychicznie, w sferze urojonej, nie zmieniając, a nawet pomniejszając faktyczną potencję osobnika, więc jego praca staje się działaniem o wartość urojonej i przypomina działalność biblijnego Onana, który w podobny sposób wykonywał czynność płodzenia. Zaś wydzielinę, będącą produktem jego działalności nazwano polucją. Tak więc industrialne społeczeństwa wysokopolutujące można by nazwać zaawansowanymi społeczeństwami onanistycznymi, a mówiąc o „rozbudzeniu się nastrojów konsumpcyjnych”, mielibyśmy na myśli zwiększenie się stopnia onanizacji społecznej.

Nowa Klasa Robotów uzyskała swe znaczenie dzięki nauce i technice i przez to stała się od tych instrumentów całkowicie uzależniona. To tłumaczy tę niesłychaną wagę, jaką obecnie przywiązuje się do życia materialnego. Dla utrzymanych sztucznie przy życiu, gigantycznych społeczeństw kalek, jedynym celem życiowym musi być dreptanie wokół, doskonalenie i pielęgnowanie swych protez.

(Kiedyś w Berkeley, przyglądając się na ulicy młodemu inwalidzie o zupełnie zdegenerowanych kończynach, który poruszał się przy pomocy mózgu na elektrycznym wózku, mój szwajcarski kolega całkiem szczerze się przeraził: co będzie jak mu wysiądą baterie? Przypomniało mi się to w związku z ostatnim kryzysem naftowym — zagrozili, że odłączą baterie. Nagle okazało się, że w krajach o tak patentowanej wolności i niepodległości jak np. w Anglii, obywatele pokorniutko wykonują zalecenia jak mają spędzać niedzielę i resztę tygodnia, wydawane im przez kilku szejków arabskich. Wskutek totalnej industrializacji, w Stanach Zjednoczonych odłączenie od źródeł energii musiałoby spowodować natychmiastową śmierć tego kraju).

Oczywiście, współczesna medycyna może utrzymywać przy życiu nawet trupy, ale czy celem społecznym ma być bezustanne remontowanie rozkładających się organizmów, przy jednoczesnym niedopuszczaniu do życia nowych organizmów, potencjonalnie zdrowych (antykoncepcja). Czy nie byłoby zdrowiej przyhamować, lub przerwać niektóre typy badań naukowych, ograniczyć wzrost ekonomiczny, symbolicznie, zamiast zamieniać świat w szpital*) leczących się nawzajem pacjentów, tak wychowywać pokolenia, aby były odporne na choroby? Zachodzi tu od razu praktyczne pytanie: Kto mógłby doprowadzić do takich zmian? Niewątpliwie byłaby to walka uciśnionych osobników zdrowych z dominacją kalek (nie zapominajmy, że słowo „specjalista” oznacza rodzaj upośledzenia umysłowego polegającego na ograniczeniu), walka ogierów z kastratami, kontynuacja przegranej w Renesansie walki arystokracji z burżuazją, gatunku homo sapiens z obudzonym przez uczonych robotem — Frankensteinem w postaci klasy robotniczej; tych co czują swą wspólnotę ze światem ożywionym, z tymi co czują swą przynależność do świata maszyn, równań algebraicznych, cybernetyki i kryształów: czy te w końcu, pozostając przy porównaniach śląskich: bunt górali przeciw tyranii górników.

*) W Stanach Zjednoczonych w lecznictwie ma w bliskiej przyszłości pracować co dziesiąty obywatel.

Patrząc geograficznie, najpotężniejszą twierdzą mechanicznego obrządku jest Ameryka i z przyczyn „walki o byt” reszta świata jest zmuszona imitować ten kraj. Tu najwspanialej rozkwitła ideologia selekcji naturalnej i dzięki niej wyselekcjonował się model nowoczesnego uczonego — specjalisty — wydajnego robota o umysłowości dziecięcia epoki Neandertalu. Bardziej ludzkie osobniki zostały tu bądź wyniszczone fizycznie (jak Indianie), bądź zepchnięte na margines społeczny (jak artyści i humaniści). Wskutek zaś fanatycznego rozpowszechnienia się wierzeń mechanistycznych (Konstytucja amerykańska: „Twierdzimy, że jest prawdą oczywistą, że ludzie zostali stworzeni równi”), o wszystkim decydują tutaj najszersze, a więc najbardziej ograniczone warstwy społeczeństwa. W Ameryce istnieją jednocześnie całkiem duże kręgi jawnie antynaukowe i anty-technologiczne, ale wskutek znanego bogactwa amerykańskich doświadczeń historycznych, wykazują one tendencje do szukania praktycznych rozwiązań w okultyzmie i nieruchawych ideologiach Dalekiego Wschodu.

Tak więc jakakolwiek poważniejsza zmiana musi być stymulowana z zewnątrz. Możliwość powstania na szerszą skalę jakichś świeżych prądów umysłowych w Europie Zachodniej jest wyraźnie zmniejszona przez prawie całkowite ubezwładnienie i kontrolę społeczeństwa przy pomocy środków usypiających, podawanych mu przez międzynarodowe koncerny. Jednak tu, w Europie, porzucenie modelu arystokratycznego nastąpiło dopiero niedawno i o wiele silniej słychać warczenie co świetlejszych ludzi pod adresem kierunku naszego rozwoju. Przedstawicielami tego typu uczonych i filozofów mogą być Roger Garaudy domagający się kontestacji całej historii europejskiej od czasów Renesansu, czy Konrad Lorentz piszący o „niewiarygodnej zbiorowej głupocie rodzaju ludzkiego” — co jasno oskarżałoby demokrację, jako ustrój pozwalający na realizację planów zbiorowej głupoty. O wiele większą wagę należałoby przypisać doświadczeniom krajów Europy środkowej i Bliskiego Wschodu, bo tradycyjnie, od kilku tysięcy lat, stąd pochodzą wszystkie co ciekawsze prądy umysłowe i społeczne („ex Oriente Lux”). Zarówno rozkwit nauki i kultury w Grecji, Chrześcijaństwo i włoskie Odrodzenie było wynikiem oddziaływania wschodniej Inteligencji na niezbyt koncepcyjną, ale za to obdarzoną dużymi walorami mechanicznymi osobowość zachodnią.

Jednym z tych krajów leżących na skrzyżowaniu kultur jest Polska posiadająca przy tym bagaż doświadczeń historycznych radykalnie odmienny od amerykańskiego. Rzutuje to wyraźnie na osobowość i zainteresowania uczonych. Ilustracją tego krańcowo odmiennego nastawienia może być porównanie niezwykle poważnych w Ameryce prac Skinnera o „technologii zachowania” z popularnym w Polsce „Ethosem rycerskim” pani Ossowskiej. W pierwszym przypadku, dzięki znanej wolności amerykańskiej, rola tradycji została sprowadzona do zera i „jedynie słuszne” behawiorystyczne spojrzenie na biologię polega na obserwowaniu jej martwymi oczyma fizyki.

Uwaga koncentruje się tu na poruszeniach ludzkiej masy, zaś problem jednostek wybiegających poza przeciętność sprowadzony został do patologicznych i nieistotnych fluktuacji statystycznych. Tymczasem w Polsce, zapewne jako rezultat trzydziestu lat intensywnej walki z resztkami feudalizmu, socjologia ciągle niedwuznacznie gloryfikuje wielkie indywidualności, zostawiając masie rolę nieciekawego tła.

Operując tak zwaą „iluzją organiczną”, szczególnie popularną wśród starożytnych Greków, można by powiedzieć, że polski model kulturowy ma tendencję do interesowania się tym co robi „głowa” społeczeństwa, zaś model amerykański polega na pasjonowaniu się działalnością jego „odbytu” („Najważniejsza jest ekonomia”). Są to oczywiście tendencje potwierdzone materiałem faktycznym, ale o charakterze statystycznym: w Polsce jest wielu wyznawców Ekonomii, a w Ameryce wielu idealistów. Te różnice mają swe źródło w nieźle przechowanych w Polsce tradycjach demokracji bawiących się, nieprodukcyjnych i obdarzonych zbiorowym instynktem samobójczym Panów, a w Ameryce w tradycji demokracji ciężko pracujących i trzęsących się o swą emeryturę Chamów.

Można by się sprzeczać, który z tych modeli jest lepszy, ale w związku z szybkim procesem integracji narodów, obowiązuje nas myślenie obiektywne i globalne. Jedynym globalnym i obiektywnym problemem na świecie jest polucja i przeludnienie, a w tych kategoriach polski model kulturalno-bohaterski ma absolutną przewagę nad ekonomiczno-szpitalnym modelem amerykańskim. Zatem, jeśli chcemy ratować naszą Kulturę, to czeka nas próba założenia Głowy na Wielką Odbytnicę, która rozpanoszyła się na świecie po spadnięciu głowy Ludwika XVI. Byłaby to krucjata, albo raczej starcie podobne do tego w roku 1410, kiedy to nasi przodkowie przedyskutowali dzielące ich różnice poglądów z najwybitniejszymi przedstawicielami kultury Zachodniej . Czy mamy na to dość sił? Jak się niedawno dowiedziałem, w Ameryce jest ponoć 1500 profesorów pochodzenia polskiego, co chyba jest dość dużo, zważywszy że w Polsce jest ich niewiele więcej ni 3000.

W dodatku, prawdopodobnie na tej samej zasadzie jak totalitarne Niemcy Wschodnie potrafiły wychować u siebie światową elitę w sporcie, tak w Polsce wykształcona została młoda elita uczonych-humanistów, potrafiących poruszać się z równą łatwością po problemach fizyki i filozofii, być sprawnym zarówno w sporcie jak i językach. Sygnalizował to już film Zanussiego „Iluminacja”. Niedawno przypuszczenie to znalazło swe potwierdzenie na piśmie. W warszawskiej „Kulturze” tak został scharakteryzowany aktualny nadwiślański model do naśladowania:

Teraz, żeby zostać zaakceptowanym w roli Idola środowiskowego, należy posiadać dane wyjściowe „cudownego chłopca”… ten cudowny chłopiec — w wydaniu wzorcowym — czyta Conrada, Teligę, docenia kapitana Baranowskiego, nie ceni natomiast warszawskiego „hajlajfu”, gardzi dyskotekami, ..Stodołą” i „ściekiem” dla artystów, przyjaźni się z młodą kadrą naukową i obiecującymi twórcami; zmuszony do studiowania nauk ścisłych — on, humanista z powołania! — jest z tego tytułu wewnętrznie pokręcony, spękany psychicznie, zagubiony i odnajduje się w pisaniu do szuflady; mieszka zawsze kątem (nawet u rodziców), w kącie szyje żagle, dłubie w cząstkach jachtowego kadłuba, kontestuje — jest małomówny, progra mowo zamknięty w sobie, odbiera się go jako człowieka stworzonego do rzeczy wielkich, któremu nędzna proza życia nie pozwala rozwinąć ikarowskich skrzydeł do lotu; a priori nie akceptuje żadnej dziewczyny, zawstydzają go i żenują miłosne uniesienia i jeżeli już zadaje się z jakąś „partnerką”, to tylko żeby się sprawdzić i potwierdzić, a że potwierdzenia szuka dość często, więc równie często musi przeżywać poniżające dlań katusze i tłumaczyć dziewczynom, że właściwie to na dobrą sprawę nie bardzo wie, dlaczego się z nimi przesypia...”

Czytając tę wzmiankę wraz z innym „cudownym chłopcem”, nie bez pewnej megalomanii stwierdziliśmy, że jeżeli jest to aktualny stereotyp w Polsce i to na skalę taką, że piszą o tym gazety, to jest to zjawisko wcale sympatyczne i dość wysoko należałoby oceniać nasz kraj na tle eunuchowato-bęcwałowatych idoli lansowanych przez tak zwaną „Kulturę Zachodnią”. Skąd się wzięli ci „cudowni chłopcy”? Według średniowiecznej legendy, w którą starano się pchnąć nowe życie kilkadziesiąt lat temu, „wunderkindern” miały być dziećmi nadczłowieka, rycerza Zygfryda, który ze względów praktycznych ucharakteryzowany był wtedy na SSmana. Nie od rzeczy przy tym jest, że „cudowni chłopcy” zrodzili się w miejscu, gdzie rycerz ten miał stosunek z równie mitycznym, strasznym czerwonym smokiem, reprezentowanym przez sowieckiego aparatczyka. Cóż z tych czasów porodu wśród błyskawic zostało? Nadczłowiek, SS-man odszedł ju dawno do krainy śmierci — Walhalli; Czerwony Smok te już się trochę postarzał, kły mu spróchniały i wykazuje on objawy pewnego procesu umysłowego, który powoduje że kibitki z dysydentami jadą na zachód nie na wschód.

W ten sposób dla „cudownych chłopców” nie ma ju nic do roboty poza prozą zostawania statecznymi i statystycznymi, wcześniejszego lub późniejszego znajdywania sobie miejsca w ciągle zacieśniających się komórkach specjalizacji wyznaczanej przez rozwój techniki i biurokracji; budowa autostrad po których ruszą hordy zmechanizowanych bęcwałów, robienie odkryć naukowych, które wykorzystane zostaną do tępienia przejawów jakiejkolwiek indywidualności. Historia ostatnich kilkudziesięciu lat w jednym punkcie jednak wyraźnie odbiega od programu zakreślonego przez średniowieczną legendę. Mityczny rycerz przed starciem z potworem odrzucił miecz, by okazać swą siłę i odwagę zaatakował go gołymi rękami. Zaś nowoczesny Zygfryd poczuł się pewny dopiero za pancerzem „Panter” i „Tygrysów”, wsparty przez V2, dla ułatwienia sobie sprawy spiął Europę taśmami autostrad, swój program oparł o wydajną technologię produkcji mydła z tłuszczu ludzkiego. Co się stało z tymi, co dla nowoczesnego Zygfryda ukuli ten miecz, przyczynili się do zniesławienia jego imienia? Ci nie przenieśli się do krainy Walhalli. Konstruktor „Panter” projektuje „Porsche”, autor V2 jest szefem naj większego programu kosmiczńego, miliony hitlerowskich Volkswagenów suną po ciągle wydłużających się autostradach, ci którzy rozpędzali „alle Rader fiir den Sieg”*) są rektorami Politechnik, specjaliści opracowują udoskonalone modele bomb atomowych, a „technolodzy zachowania” dowodzą, że za groźbę atomowej zagłady odpowiedzialni są artyści i tylko technolodzy mogą tę groźbę zażegnać. Dzięki ich wysiłkom, nawet wojna utraciła jakiekolwiek elementy chwały czy odwagi i zredukowana została do nudnawej „wojny techników”, hałdujących gdzie się da nadwyżki produkcyjne mocarstw industrialnych, co oznacza jeszcze jedną klęskę ekologiczną.

*) „Alle Rader fur den Sieg” — (wszystkie koła toczą się do zwycięstwa). Jest to hasło światowej technokracji.

Tak więc znalazło się pozytywne zajęcie dla „cudownych chłopców”. W imię walki z polucją, spróbować po pędzić kota technologom i ich klasie robotniczej. Zamiast pokornego dopasowywania się do wyznaczanych im ko mórek mechanizmu społecznego, szukania potwierdzenia w coraz łatwiejszej, banalniejszej i prawie bezpłodnej działalności seksualnej, winni oni się nieco zorganizować i spróbować potwierdzić się w dziedzinie o wiele bardziej interesującej i trudniejszej, wchodząc w nowoczesne, światowe społeczeństwo trochę tak jak armia do braterskiego kraju, lub fallus z misją dziejową w wiadome miejsce. Wtedy ludzie pracy popiszczą trochę, ale jest nadzieja, e strupieszały mechanizm społeczny zachowa się jak organizm i wypuści nowe pędy. Ktoś może zauważyć, że to co piszę jest utopią, pozbawioną jakiegokolwiek oparcia w rzeczywistości, beznadziejną próbą przeciwstawienia się żelaznej woli miliardów robotów marzących o wydajnej robocie. Tym mogę przypomnieć, że gdyby Kortez myślał tak jak my i racjonalnie porównał potęgę ekonomiczną, grubość murów i ilość wojowników w Imperium Moctezumy z osiągnięciami ekonomicznymi, pracowitością i liczebnością swej drużyny, to musiałby dojść do wniosku, że mógłby najwyżej zostać służącym na jego dworze. Faktem jest, że stało się na odwrót. A jak uczą pozytywiści logiczni, liczą się tylko fakty.

PRAKTYCZNE METODY WALKI Z KASTRATAMI

  • Wychowanie społeczeństwa w umiłowaniu wolnej przestrzeni i niezniszczonej przyrody. Kształcenie wrażliwości, wyczulania zmysłów, przywrócenie wagi doświadczeniom osobistym
  • Wyrwanie się z pod zaszczepianego przez mass-media myślenia matematycznymi abstrakcjami. (To, że Kopernik obliczył, że Ziemia kręci się dookoła Słońca nie ma żadnego znaczenia. My chodzimy po Ziemi nie po Słońcu i dla nas Słońce kręci się dookoła Ziemi).
  • Systematyczne ośmieszanie warstw zbieracko-biurokratyczno-technokratycznych oraz klasy robotniczej — zwłaszcza w krajach gdzie warstwy te mają wszystkie przywileje.
  • Domaganie się wprowadzenia ograniczeń przerostów konsumpcyjnych np. ograniczenia wielkości prywatnych samochodów do 1000 — 1300 cm3, rozszerzania stref zdemotoryzowanych, *) ochrony rolnictwa**) i rzemiosła przed industrializacją, zakazu rozpowszechniania przyczepek karawanowych, ochrony krajobrazu przed industrialnym za śmiecaniem…
  • Domaganie się częściowego ograniczenia pornografii i reklamy.
  • Organizowanie wielkich imprez o charakterze rozrywkowym (jak np. w 1968 roku), do partycypacji w któ rych wciągałoby się szerokie kręgi społeczeństwa — w ten sposób można by uzyskać trwałe obniżenie wydajności pracy. Gdyby zaś ten umiarkowany program reform zdrowotno-estetycznych okazał się niewykonalny, wtedy warto by podjąć szerszą propagandę obiektywnych osiągnięć chińskich. Jak wiadomo, każdy Chińczyk jest pracowity, każdy Chińczyk businessman, Chińczyków jest dużo, a wypadkowa polucja jest znikoma i mimo to Chiny stać na pomaganie krajom niedorozwiniętym, oraz na straszenie mocarstw ościennych.

*) Jednym z krajów przodujących w tej dziedzinie wydaje się być Polska. Po ostatnich podwyżkach stało się jasne, że rząd traktuje benzynę po prostu jako rodzaj nowoczesnej wódy dla zmotoryzowanych chamów.

**) Taką akcję prowadzi się w Szwajcarii, gdzie setki tysięcy niewielkich gospodarzy górskich utrzymuje się przy życiu dzięki dotacjom rządowym.

 APENDIX : SZEWCY


Korzystając z tego, że Polska jest krajem relatywnie zacofanym i zachowało się u nas jeszcze sporo uprzedzeń społecznych wieku przednaukowego, naturalnym wydaje się spróbować osadzić „Nową Klasę” w realiach feudalnej drabinki społecznej. Dla ułatwienia ograniczę się do najbardziej ekskluzywnej grupy „uczonych”, od ich bowiem twórczości zależą prace managerów i businesmenów. Pamiętam jak przed laty straszyło się dzieci: „Ucz się, bo cię oddam do szewca”. Przypomniawszy to sobie niedawno, uśmiechnąłem się do siebie. Po kilkunastu latach całkiem niezłych osiągnięć w nauce można by mnie straszyć: „bo zostaniesz uczonym”. Ta analogia zrodziła we mnie podejrzenie — czy przypadkiem, w dobie obecnej, w najbardziej rozwiniętych krajach, uczeni nie imitują społecznej roli jaką przypisywano kiedyś szewcom?

Podobną ideę miał ju St. Lem w „Summa Technologiae” — dla ułatwienia zrozumienia pracy matematyków, przyrównał ich do szalonych krawców, szyjących garnitury najdziwaczniejszych kształtów: w formie rury, z ośmioma rękawami, z dziurami i ciągłe; robili to nie zwracając najmniejszej uwagi czy jest na nie jakiś klient czy nie. Trzeba przyznać, że od tego czasu matematycy zrobili się o wiele praktyczniejsi, produktywniejsi, dobrze zakotwiczeni w rzeczywistości. Zajmują się oni teraz masowym szyciem garniturów na miarę, ubranek dla programów obliczeniowych, za co otrzymują sowite przysmaki ze studni miodu (Honeywell). Zaś na odwrót, prawdziwi krawcy stali się obecnie postaciami prawie mitycznymi, skazanymi na zagładę romantykami walczącymi w imię indywidualizmu z produkcją masową.

Te porównania można by ciągnąć dalej. Dawniej, zaspokajające potrzeby materialne i duchowe rzemiosła dzieliły się na cechy rymarzy, kapeluszników, szewców zwykłych i cholewkarzy, zamawiaczy i egzorcytów. Obecnie zaś mamy Stowarzyszenie Fizyków Ciała Stałego, Biochemików zwykłych i molekularnych, socjologów i psychologów. Jak dawniej mistrz żył z eksploatacji pracy terminatorów i czeladników, tak obecnie studenci i doktoranci za psi pieniądz, czasem nawet płacąc za to, przysparzają publikacji i wyników dla swych profesorów. Podobne są także warunki pracy. Kiedyś szewc siedział w źle wietrzonym pomieszczeniu, wśród skór, przygięty nad swoim butem; teraz uczony siedzi w źle wietrzonym pomieszczeniu, wśród papierów i rurek, wypacając swą pracę naukową.

W związku z tym, że wraz ze zniknięciem zawodu szewca, należy się liczyć z zanikiem całego szeregu ciętych powiedzonek wzbogacających Składnicę Kultury Narodowej, proponowałbym wlać nowe treści w starzejące się formy. Na przykład „szewska pasja” oznaczałaby pasję badawczą, „szewski poniedziałek” — cotygodniowe zebranie robocze uczonych o 9-ej rano. Przez powiedzenie „taaakie buty” wyrażało by się uznanie dla nowego odkrycia naukowego, a mówiąc „głupi jak but”, rozumielibyśmy „wyposażony w całą dostępną wiedzę naukową”, albowiem but, o wiele lepiej ni najlepszy specjalista, zna się i stosuje do praw Einsteina i Maxwella, postępuje zgodnie z prawami wiązań atomowych i międzymolekularnych. Powiedzenie „szewc bez butów chodził”, stosowało by się dla określenia uczonego, któremu praca nie przyniosła materialnego sukcesu, zaś okrzyk „Mój but to Ja!” byłby ilustracją dla marksistowskiej tezy o alienacji produktu i jego dominacji nad osobowością, wytwórcy, posiadacza, bądź użytkownika. W literaturze naiwne problemy moralne przedstawione w „Fizykach” Diirrenmata, zostałyby zastąpione przez problemy istotne, roztrząsane w „Szewcach” Witkiewicza.

W szkole studiowaliśmy Historię Buntów Szewskich (ruch protestancki, rewolucję burżuazyjną i naukową), w których szewcy systematycznie uwalniali się od serwitutów i irracjonalnych zakazów, aż osiągnęli nareszcie wolność uszycia Największego i Najlepszego Buta (the Biggest and Best Boot). Ludziom dorosłym, zamiast naiwnych bajek o uczonych wyzwalających ludzkość od straszliwych klęsk, opowiadałoby się o pewnym zmyślnym szewczyku, który uwolnił lud od smoka pożerającego najpiękniejsze dziewice. Zaś wśród czeladzi, pokrywane przez mistrzów zmową milczenia, przekazywane by było z ust do ust opowiada nie o pewnym terminatorze, który odkrył że od chodzenia w butach deformują się, degenerują i brzydko pachną stopy, że przyjemniej jest chodzić boso, choć daleko się nie zajdzie. Odkrycie to napawało zwierzchników śmiertelnym przerażeniem, gdyż gdyby się ludzie o tym zwiedzieli i zasmakowali w chodzeniu boso, bractwa cechowe utraciłyby rację bytu i wizja świata w postaci Największego i Najlepszego Buta ległaby w gruzach. Dlatego okrzyknięto tego szewczyka leniem, czyli zbrodniarzem i dla przykładu zawieszono na krzyżu.

Posted in polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY, teksty inne | Leave a comment

PAN w Z-nem 41 B: Parts 4 and 5 (of 5) of Global CI(P)A Promoted, Genitalian Theory of Evolution

Parts 4 and 5 of Global CI(P)A Promoted, Genitalian Theory of Evolution, and its Mind Killing Consequences.

Recapitulation, in 12 short quotations, of Parts 1,2 and 3 of May 1st this year

R1 > (We witness) The total onslaught of GENITALIANS on the Planet Earth, this in a form of the TMA (Technique-Money-Ass) worshipping Civilization.”

R2 > (The tantra sign, consisting of a symbol of male sex coupled withe the female one),which is present “on a flag of Israel, and also on the Great Seal of USA, indirectly indicate that these two “exceptional nations” form a kind of a GENITALIAN SUPER SOCIETY, expanding by a spoil of all other human cultures – and by an exploitation of all other Earth riches as well.”

R3 >Due to discoveries in microbiology, in the middle of 20th century, GENITALIANS took enormous interest in apparently metaphysical properties of minuscule particles of DNA called genes. …The belief in METAPHYSICAL properties of these genes, become the crux of a genitalian imagination of life processes.

R4 >A trivial association (it is an ACT OF AN INTELLIGENCE) of Freud’s GENITALIAN schema of consecutive stages of human ontogeny, with likewise GENITALIAN concepts of bio-evolution in general, (has) lead to the Grandiose Plan of a construction ofa “New Earth” entirely purgated from penuries of existence, and of all dangers to its inhabitants.”

R5 > “(Such ‘Weltenanschauung‘) has lead to the appearance of the secular cult of Threefacial Artificial Divinity of Technique, of Money, and of an Ass loving Comfort (in abbr. TMA or TMC: Technics-Money-Comfort). And we are even able to point at Fathers Founders” (David-Abraham-Jacob) of this “childish” Western cult, born out of studying and re-studying of the Holy Bible.”

R6 >the Greek philosopher Aristotle categorized the linked with sexuality human activities within the lowest kind of “soul”, called by him “vegetal” one (…) According to him higher kinds of “soul”, which grow on this “vegetalo-genital” basis, are “animal, senso-motorial soul”, and in case of our species “human rational soul”, feeding itself with information gathered by our lower, “animal, sensuous soul”.

R7 > The old Aristotelian scheme of growth of a mature HOMO SAPIENS, was developed in more detail by a Swiss biologist and psychologist Jean Piaget (1896 -1980). Following the Lamackian classical observation that organs which are used, grow in size and their efficiency, Piaget argued that the impuls for both muscular and neuronal overgrowth (« la reéquilibration majorante ») is provided by damages (« perturbations »), whichthese organs suffer during their utilization. … This ZOOLOGICAL PHENOMENON (unknown in inanimated world) permits them, during subsequent plays and exercises, to grasp better (to learn) the millieu they are exploring. This LEARNING consists of a bio-construction, WITHIN THEIR BODIES, of subsequent CONDITINNED REFLEXES.

R8 >The necessity of coding of persisting for whole human life new reflexes, on adequate ”lasting l-swells” of genes (this in a form of their selective duplications and associations) in neurones commanding these reflexes become, since WW2, denied by the CENTRAL HOAX of microbiology (seeadnotation 3). Roughly half a century ago this Rudimental Hoax evolved into Central Dogma of Molecular Biology, entirely prohibitining, to living beings, the possibility of selfimprovement of their genetic structures, by their repetituous efforts to cope with stressful conditions.

R9 > “The real challenge to this Central Genitalian Hoax came from radiologists investigating how irradiations affect exposed to them animals. The RADIATION HORMESIS, which describes the phenomenon of a «majorant requilibration» (commonly known as a hypertrophy, or appearance of “lasting swells”) of genetic structures of living organisms, initially disrupted by various kinds of irradiations, is a manifestation of COUNTERENTROPIC INTELLIGENCE of all ZOON. It makes ridiculous the whole Genitalian Theory of Evolution by Natural Selection of accidentally appearing, “beneficial” genetic variants.”

R10 >Why do we witness these efforts, of quite a number of Nobel Prize Winners, aimed at negation of the fact of existence of Lamarcko-Piagetian mechanism of “regeneration with overcompensation” of harms suffered? Simply, this elementary BIOLOGICAL PHENOMENON of COUNTER-ENTROPY puts into question the whole TMA/TMC ideology of never ending economic growth. …Our Planet, systematically purged of environmental dangers, and of other obstacles, provoking outbursts of HORMESIS – which are absolutely necessary to force youngsters to attain more broadminded understanding of reality – is risking to turn itself into completely decerabralized HUMANOID TURMITORY (“tchelovekovisko” of Alexandr Zinoviev) – a kind of Global Mega Cancer consuming and devastating everything on its way of a non-differentiated spread”.

And at this point I came to a following conclusion:

R11 >The priesthood of TMA/TMC cult”, in 1950 has organized the Congress for Cultural Freedom (CCF), ... The goal of this Congress – as recall it Steven P. Meyer and Jeffrey Steinberg in EIR, 31, 25, June 25, 2004 – wasto create such a cultural wasteland of dumbed-down conformity, and pursuit of sensual gratification, that any isolated case of genius could be easily isolated and destroyed.

R12 >One of principal organizers of this famous Congress, was an English “utilitarian philosopher” Bertrand Russel Russell, the co-author (with H.G. Wells) of “Truman’s Doctrine of world government through terror of nuclear weapons. His book “The Impact of Science on Society”, written in 1951, prropozes the following: “Although this science (of nuclear terror) will be diligently studied, it will be rigidly confined to the governing class. The populace will not be allowed to know how its convictions were generated.” Such an EDUCATIONAL PROGRAM has become, with time, the essence of Kulturkampf , lead by Central Intelligence (& Propaganda) Agency (in abbr. CI(P)A). (PS. At present, this Agency has become a key part Multinational Secret Society, as notices it Israel Shamir in his recent text “Do Spies Run the World?”; hence it is recomandable to use the term G-CI(P)A, “G” would be understoodas Great, Global, or alternatively ‘Genitalian’.)

PART IV

Psyops of “DU Fear” as a tool of “world government through terror of nuclear weapons.”

(see R3 and R8 of the above Resumé)

2800 words

Authors of the article in EIR,25, 2004 remark thatAfter bombardment of Hiroshima and Nagasaki, the era of thermonuclear terror was launched, an era which had been promoted for decades by H.G. Wells and Bertrand Russell.” At that time Bertrand Russel “in the September 1946 Bulletin of the Atomic Scientists, advocated a preventive U.S. atomic bomb strike on the Soviet Union”. And once the Soviet Union got the parity with USA in nuclear armament, Russel – as a true “utilitarian philosopher” – has mutated from “hawk” into a “pigeon of peace”, and began to advocate the nuclear disarmament. Such “smart mutation” raises a well founded suspicion that in opportune situations from under « pigeon of peace » fethers may ressurrect a murderous hawk again. On the other hand, H. G. Wells is know from his science-fiction drama “War of Worlds” (1898), which broadcasted at radio (in 1938) has provoked panic among American listeners. The advanced by these two titans of intellect”, technique of control of a populace, by an artificially amplified fear of nuclear irradiations, demonstrated its efficiency during the panic which followed the fire at one of four reactors of Tchernobyl Nuclear Electric Plant in 1986. It also had an impact, on ignoring basic laws of physics publics, willful watchers of the science-fiction film “Deadly dust” (Todestaub) realized in 2007. This achievement of G-CI(P)A lead Kulturkampf, is constructed on such childish arguments that I wonder why, until now, nobodycompetent in elementary physics, made its critics. To the contrary, it has been promoted by such prestigeous counter-globalist institutions like the Globalresearch Institute in Canada (2017), and “Mut zur Ethik” conferences (2017 and 2018) in Switzerland, in which I used to participate.

So, let’s me do the (boring for me) REPETITION of my efforts of refutation of basic arguments of this “Deadly Dust” (Todestaub) ugly horror story.

The Refutation of 1-st Principal ani-DU argument :

The argument above indicate that enouncing it Serbian officer has no knowledge of elementary physics: the half-life of 4,5 bllion years of isotope U238 – of which consists DU, the Depleted Uranium (purify from highly radioactive isotope U235) – signifies that it is practically stable. Unfortunately also the quoted by Globalresearch, oncologist Slobodan Cikaric, the president of the Serbian Society for the Fight against Cancer, is ignorant of this fact too:Speaking about NATO’s depleted uranium ammunition, the doctor said this material with a half-life of 4.5 billion years “remains in Serbia.” Radioactive matter ingested or inhaled in the past is now causing cancer in people, according to him”.

Assertions of these ignorants of basic physics were “confimed” by discoveries like this one above, on a film from in Iraq. How do they relate to facts reported by more competent in physics researchers?

Already in March 2000, I participated in a meeting in Prague (Cz), of social activists alerted by the use of DU munition during NATO bombardment of Yugoslavia in 1999. Its organizers invited an Italian professor from CERN in Vienna who lead, just after these lasting for 3 months bombardments, the team of CERN scientists, which measured the radiation in most heavily shelled by DU projectiles areas. He has told us that “in these areas the increase of radiation wasn’t distiguishable from the one made by a cigaret smoke”. Except me, a physicist too, nobody believed CERN official. He left the meeting murmuring to me “They don’t understand anything”.

The Refutation of the 2-nd Principal anti-DU argument:

This statement on the film „Deadly Dust” is pronounced by dr Durakovic. And it is sufficient to measure the speed of repair of DNA in blood samples, after their irradiation (be it only with UV light – see @6 „Radioresistivity” of my text of Sept. 15 2018), to realise that tissues of our bodies are able to overcome the Genitalians invented, Cental Dogma ofMolecular Biology (see R8) to which referred this Durakovic.

The Refutation of 3-rd Principal anti-DU argument:

The hero of the film “Deadly Dust” film from 2007, dr Siegwart-Horst Günter, as well as oncologist Slobodan Cikaric quoted by Globalresearch ten years later, claimed that DU caused Transmitted breakdowns of the immune system with increasing infectious diseases, severe dysfunction of kidney and liver, aggressive leukemia and other cancers (including multiple cancers), disorders in the bone marrow, genetic defects and deformities as well as abortions and premature births in pregnant women”.

Both these medical doctors refered to consequences of Chernobyl fire in 1986. But what were REAL, long term consequences of this famous fire? The Chernobyl accident caused the death – out of internal burns – of only 31 helicopter crew members, which were dropping the sand at the burning Tchernobyl reactor. But practically all other its long term health effects, turned to be beneficient – this even in so distant country as Hungary (see my text of Sept. 15 2018@5Beneficial Irradiations”) The only serious problem become an appearance in Soviet Union of roughly one million of psychosomatic diseases, CAUSED BY FEAR of harmful effects of irradiations.

To reinfoce my argumentation I quote, once again, excerpts from an abstract of accompanied by 69 references article of T.D. Luckey Radiation Hormesis: The Good, the Bad, and the Ugly(2006): The good is acceptance by France, Japan, and China of the thousands of studies showing stimulation and/or benefit, with no harm, from low dose irradiation. … The bad is the nonacceptance of radiation hormesis by the U. S. and most other governments; … The ugly is decades of deception by medical and radiation committees which refuse to consider valid evidence of radiation hormesis in cancer, other diseases, and health.

Concerning Chernobyl Luckey quotes, at the beginning of his work,a 600 page report, the French Academy of Sciences document … (Aurengo et al.,2005). Among its 9 most important points we find: 2) The total cancer deaths in 8,600 cleanup workers at Chernobyl (who received an average of 5 cGy) was 12% lower than that of the general Russian population. … 8) No excess thyroid cancer was found in two million children who were irradiated by the Chernobyl explosion.” And Luckey concludes: “A wealth of data presents irrefutable evidence of the benefits that radiation provides for a great variety of organisms. This includes decreased infections, decreased cancer death rates, and increased fecundity and average lifespan in humans.

These, collected by hundreds of competent radiologists data, are in a complete opposition to these published in Global Research, December 24, 2017:

Studies have shown that the use of uranium weapons have caused 15,000 cancers and 10,000 deaths between 2001 and 2010, according to the head of the Serbian Association for the Prevention of Cancer, oncologist Prof. Slobodan Cikaric. In total, there were 330,000 cancers in Serbia during this period. The death rate has increased annually since 1999 by 2.5 percent.

It is worth to compare, this last number with precise medical data colected by Jovan Mihajlović, Petros Pechlivanoglou, Marica Miladinov-Mikov, Maarten J Postma in a report published in 2013:

From my humble calculation, based on the graphic above, during the period 1999-2009 in Serbia the mortality rate due to cancers increased only 1,3 % per year – and not 2,5 % – as claimed it Cicaric. But never mind. The global incidence of cancers, according to this graphic in fact rose to 3,2 % per year, but it was not very different from the increase of incidence of cancers in Poland – 2,6 % – during the same period. Not to speak about Hungary, where the the incidence of cancers and their mortality is significantly greater than in Serbia and Poland.

The sad circus with “uranio impoverito” in Italy

Having some contacts in Italy, I knew that media there, acting in a similar manner as in Serbia, are still “pushing” the hysteria, concerning the health of Italian soldiers, which spent months in Kosovo, after its bombardment in 1999. In order to counter these “surely true rumors” of the type “317 soldiers dead and 3600 others ill due to an exposition to DU” (RaiNews, March 28, 2015), already in 2002 the Italian Ministry of Defence has ordered a very detailed investigation. Its final report, realized under the direction of prof. Franco Mandelli, states in its conclusion “Experts from 14 countries and, from Italy, an expert of ANPA, have concluded that there was not revealed a signifiannt contamination of terrains submitted to an intense bombarding with projectiles containg DU, and “As malignant neoplasms are concerned (exept hematological ones), global considerations reveal the number of cases inferior to the one expected. So, they got the same results as hundreds of researchers vestigating effects of Chernobyl fire – see above.

The problem of MONSTROUS SOLID cancers photographied at Hospital in Basra, Iraq

The hero of the “Deadly Dust” film, dr S.-H. Günther has brought to our “Mut zur Ethik” Conference in 2006, numerous pictures of looking like monsters children, he allegedly photograhied them in hospital of Basra, few years after the “war in the Gulf” in 2001. In recent years these photographs practically vanished from internet, but few of them I saved on my computer:

. (more at @7f of my text form Sept. 15 2018)

Who has made (at Basra?) dozens of these ugly, not prone to breathe dolls, and who was dr Günter, not able to distinguish a shoddy doll, from a living child? Hospital of Basra was in the part of Iraq accupied by British Army, and thus the British branch of G-CI(P)A in all evidence stayed behind the production and advertisement of these “nuclear war horrors”. S. H. Günter, was 81 years old when we we visited him in 2006, in his elegant house in Switzerland. But his age (he died in 2015) wasn’t an excuse for his participation in this „Todestaub” deception. No doubt Günter, Durakovic and other heroes of “Deady Dust” science-fiction movie were G-CI(P)A operatives. (By the way, ‘Durakovic’ in Russian means ‘stupid man’; it is quite probable that this name contains an “encrypted opinion” about the work these operatives were payed for.)

Let’s return to the essential problem of

The total onslaught of GENITALIANS on the Planet Earth” (see R1)

In a larger perspective, the outlined above G-CI(P)A rproject titled DU origin of cancers”, is an element of a more ambitious (counter)cultural venture,conceived already decades ago by “peace loving” Anglosaxon intellectuals like Bertrand Russel, H.G. Wells and Cecil Rhodes.Only ten years ago, as a physicist by my basic education, I learned from Jaworowski (the chairman of UNSCEAR in years 1981-82) that atomic explsions at Hiroshima and Nagasaki have not provoked an increase of number of solid cancers in irradiated people (see @1b of Sept. 2018 text)! Why the knowledge of this ESSENTIAL FACT was concealed for so many decades? This for purely “utilitarian” reason: the ignorance of the publics of this fact was at the origin of gigantic panics in Europe in 1986, after the fire at the Chernobyl Atomic Plant. And this fire (was it a purposeful sabotage?) has decisevely helped Gorbachev (guided already at that time by G-CI/P/A, according to Israel Shamir) to dismantle the USSR. The continuation of “anti-DU histeria serves the same purpose.

Wherefrom than, these ever more numerous cancers arise?

The answer is known to oncologists studying the geography of cancer incidence:

At this map it is well visible that the highest incidence of this illness characterizes North America, Western Europe, Australia and N.Z, North Corea and Japan (248/x, underrated on this map). It means CANCER IS A CIVILIZATION DISEASE, one of these well known ones, like diabetes, obesity, shortsightedness, veins, and autism of course too. The world distribution of these – in large extend becoming hereditary – illnesses, is roughly the same as in case of cancers, shown on the above map.

Than the obvious question arises. Which “cultural agent” is pushing the most for building of the WORLD CIVILIZATION of the TMA/TMC type? Marxists of the Werner Sombart type, already hundred years ago were arguing that the Global illness is in itself THE BOURGEOIS SOCIETY, especially the one of “American” style. Recently I’ve read a two part article of Jerzy (and Monika) Ochman Vocation to the Civilization”, published at Kaków’s „Forum” 2-3, 2001. Its authors recall ideas of Mordecai Kaplan (1881-1982), who was obsessed by „Ethics of Civilization”, „Jews at present should demonstrate their excellence in scientifico-technical civilization, … the New Ethics pars construens establishes new sacrum, which is civilization, the development of science and technics”, for „all this is written in the Bible”.

In fact all these „Technique,Money & Ass loving Comfort” SACRED VALUES of Civiliation are inscribed in the Bible (see for ex. text of Nov. 2011). Already at the Rhodes D.C. Forum in 2003 I delivered a remarkable speech „Globalism: Project of Flat Earth and Flat Brain Cortices”, in which I pointed at these bizarre Commandments of OT’s “LORD”, ordering his Chosen People to behave like a Super-Bulldozer: „you shall thresh the mountains and crush them, and you shall make hills like chaff. … Every valley shall be lifted up, and every mountain and hill shall be made low … this in order to “make straight highways for our LORD”. (This commandment, as assured me Jan Kurdybelski, a catholic priest-emeritus from Wroclaw, has to be taken literally: the new 4 lanes motorway, cutting through the hilly region between Kraków and Zakopane, represents an elegant realization of the above „Lord of Genitalians” demand.)

Not only travelling and other means of communication should be easy for „small gods”, realizing plans of their „Invisible Lord”. In the outlined in the Bible project of „New Israel” “LORD will become king over all the earth; … The whole land shall be turned into plain, but Jerusalem shall remain aloft and shall dwell in security”. This is the essence of G-CI(P)A laboriously realized PNAC program, which Armand Cleese denounced in following words United States wants a world without enemies, without threats, without risks. The quest of the Americans for absolute, total security may lead, may even be bound to lead to absolute, total insecurity (see my recent text of May 1st).

Why this,PNAC program of „total security” and „full comfort” of Chosen (by GOD = MONEY, of course) People, is bound to a failure? Simply being imprisoned in a Civilization, in which not only the transportation, and acquisition of food and clothing, but also „seeing” the world does not necessitate more serious efforts, leads to the atrophy of immobilized for months and years organs of human endogeous motility and of association of ideas – with time, develling in super-easy conditions, one turns into a moron.

Why do respectable medics and psychologists are not daring to argue louder that both cancers and autism are bio-results of not sufficient exercise, in ever more sterilized, inanimate environment, of organs of immunition and of cognition? And that they are not caused by direct domages of our bodies, be it by irradiations, be it vaccinations? Why do the Serbian „Society for the Fight against Cancer” – as well as sympathisers of „Global Research” in Ottawa and „Mut zur Ethik” in Switzerland, let themselves be lured by the fake data concerning radioactivity of DU – closing at the same time eyes at the fact of incessant PROMOTION OF CANCERS by the „American Way of Industrious Life”? (By the way, in USA even at present is obseved a sensibly higher mortality due to the colon cancer in formed in 19 century, „Union” States than in these „Confederate” ones – see text from Sept. 27, 2018.)

The answer to this question is simple. Any more overt argumentation that human organisms, devoid of noxious to their wellbeing environmntal challenges, are bound to degenerate in a heritable manner, is suspected to support „Lysenkist” theory of evolution. Such „gentile” concept – in a difference of the neo-Darwinan one (see Adnotation 2) – remains well beyond „written into Bible” understanding of the Universe (see Lubawichers imagination of gentiles as „ sinners, led by satans, with their souls not created by God, but by demons -text of May 1st)

The psychopathic hate of gentile philosophers charcterised already the „newly born” Christian, Saint Paul, who in the name of of his LORD proudly announced „I will destroy the wisdom of wise, the inteligence of intelligent I will thwart” (1 Cor. 1:19). People of such „Super-Human” type used to behave like a kind of Super-Bulldozer, reversing understanding of the world upside down:every fold (of brain cortex) shall be flatten, and every fault (a depression of human intelligence) shall be hightened (to become the beacon of humanity)”. To recall the fact that the „dark beacon” of modern ethics has become neo-Darwinian (i.e. Genitalian) Theory of Evolution – which in turn was entirely deduced from „dark texts” of OT and NT. Without an uprooting of this CORNERSTONE of Judeo-Christian Civilization, no salvation of Minful Humanity is possible. (On this theme my Czech colleague, gnostic Jan Kozak wrote an excellent book „Roots of Indoeuropean Spiritual Tradition”, Praha 2014.)


Part V

HIDE enthusiasts attempt to suppress the LUCID character of Living Beings

(HIDE – the Hebrew Intelligent Design of Evolution; LUCID – the Lamarckian Universally Creative Intelligent Design)

Every fold (of brain cortex) shall be flatten, and every fault (a depression of human intelligence) shall be hightened (and become the beacon of humanity)”

(More “flesh” to this topics in Footnote)

1300 words

The above “revolutionary” project HIDE was summed up in these words, by my colleague, Czech “non computerized gnostic” Jan Kozak (2014):

From all cultures, which worshipp the base cult of the strength of a snake, the principe of exchange – or substitution – of left for right, of upper for lower, of internal for external, honest and truthful for deceitful and false, has become developed the most in the Jewish one. This theme of reversal and substitution, of everything great, noble and human, by base, criminal and sinful, become proclaimed to be the omnipresent and reverend “sacred” principle, so it is possible to study it in a detail.

And Kozak gives the example ofthe central personality of Jewish religiosity, the eternally “younger brother” Jacob “Izrael” (“holding by heel his elder brother). Jacob by an imitation and substitution of himself for his elder, loved by their father “brother” Esau, eternally “intercepts the ‘law of the firstborn’ and all human heritage”.

(By the way, in my “War of Gods” of 1995, I’ve suggested that the “sacred lie” of Jacob-Israel, was a PREFIGURATION of the SACRED LIE of “the eternal creator of the Chritian Church”, pharisee Saul, alias St Paul (“small and fearful”). He, after participating in the stoning of the honest and brilliant leader of hellenized Christians, St Stephen, intercepted Stephen’s role of a leader of this fraction of Christians, declaring himself to be the God Chosen apostle of Gentiles, capturing the position of the “eternal vicar of Crucified Christ”.)

In this simple manner the Judeo-Christian (lumpen)culture of reversal and substitution, of Natural Laws of Zoology (the younger and smaller is supposed to serve the elder and greater), has produced an ARTIFICIAL REALITY, in which external signs of Technical, Financial and Sedentary Comfort Supremacy, are hidding the mean, ugly and unhuman behavior of this LUMPENCULTURE of MISOLOGOS H-CI(P)A operatives (H = Hebrew)

One of efficient tools of this HIDE global spread is the Genitalian – i.e. neo-Darwinian – Theory of Evolution, which was constructed uniquely on few primitive assertions, copied from pages of Old and New Testaments. This NIHILIST theory – which denies to living beings, their CREATIVE COUNTER-ENTROPIC CHARACTER, hides the fact that “socially succesful genitalians”, remaining ever more tightly imprisoned inside their TMA/TMC “ivory towers”, ever more frequently are affected by degenerative bio-processes, in particular by AUTISM, consisting of serious diminishment of their endogenous, neuro-motorial associative potencies (see the Footnote).

Into which direction is pushing us this “culturaly inherited”, from antique Phariseism ANTIZOOLOGISM, of Judeo-Christian conceptions of Nature?

I quote from my slightly satirical essay, written already in 2011:

MIND INSIDE GENITALIA

The Origin (Genesis) of the Chosen People Super Species

A. >Organizations like The Institute of Open Society (IOS) of George Soros, and its kin Freedom House are trying – in the name of Free Market – to change the world into a gigantic Brothel, in which all the less affluent populace humbly serves the hidden in banks “brothel Madams”. (It is the logical development of the antique “business plan” of a Wandering Pimp A-braham, and his wife-sister Sarah “LORD’s servant” to the gentiles.)

B. > We witness at present the FORCED SEXUALIZATION of adolescents of both genders. It will contribute to the development of severe (both homo and hetero) sex dependence during their adult age. The same purpose serves the shameless “pushing” of organizations of sex oriented associations of the LGBT type. Their limitation to “vegetal sex” affairs, not only divides the society into artificially hostile to themselves groups, but also is inhibiting the formation of “meta vegetal” human habits, in particular of the unhindered by technical facilities motility, allowing the broad exploration (and understanding) of the world, enriched by “Buddist” type selfobservations.

C. > In the Global Freedom House, as wittingly observed it American satirist George Carlin (1937 – 2008) “They hold you by your balls”. It is a concise description of properties of MATRIX (∇) built by Chosen People, which specialize in deconstruction (castration, circumcision) of natural human psychomotorical potencies.

D. > The atrophy of senso-motorial faculties of Modern Humanoids, resembles the “opportunist mutation”, which in case of abundance of nutrition, undergo minute Arthropodous Cirripedia (barnacle) called Sacculina, a common parasite of Crabs. As observed it Charles Darwin already 160 years ago, the young, larval Sacculina look like other young Cirripedia, have eyes and cirripedia (‘curly feet’), permitting them to move and to see in water. Once these mobile barnacles find a crab, to which they tightly attach, and penetrate inside its body, they degenerate useless since this moment eyes, their body takes the form of purely “vegetative” tumor, devoid of organs of motility and senses. At the exterior of the crab these parasites leave only fleshy bag filed with GENITALIA producing their offspring, which is protected by hosting them crabs.  Male crabs, deprived of nutrition by sponging them Sacculinas, acquire female characters, and are becoming sterile, inhibited in generation of their own offspring [iv].

Re-readeing this “sociobiological” point D, describing the demasculinization of male crabsby parasiting on them Sacculinas, we are coming back to the observation of my “comrade in arms” Israel Shamir, who in his essay “Unmanning the man” (2011) has come to the following conclusion:There is an understanding between the holders of power that feminised men are easier to control. … Strong men are prone to rebellion, ready for sacrifice and primed for action. It appears the men have been targeted for elimination; the working ants need no sex.”

The Raymond Zwarich comment no. 118, to Israel Shamir May 20019 article “Do Spies Run the World?”, provides usually hidden details of this “unmanning of men” G-CI(P)A realized project. A relatively well informed American acitizen, A. Zwarich reports his recent astonishment when he has learned that Gloria Steinem was a CIA operative. It was for him “like a ‘knowledge earthquake’ … learning that the “women’s liberation movement” could have been mid-wifed by the CIA.” In my distant Poland I’ve become used to such “surprises”, the present onslaught on rather conservative Polish publics, of the very noisy rainbow dressed LGBT movement, is with no doubt mid-wifed by M-CI(P)A local activists, not necessarly paid by USA embassy.

But it took me many years of my scientific career to discover that not only these bizarre “genitalia oriented” social movements like this “womans lib” (“pussy power” as we used to call it at Berkeley), as well as metodologically “soft” social sciences in general, are extremely prone to their “underground” steering. Also methodologically “hard” medical sciences, like this one of RADIATION HORMESIS, become subjected to meticulously organized sabotage. In Poland, inbetween years 1960-2010 the number of living spermatozoids, in 1 cubic centimetre of sperm of 30 years old statistical Pole, has dropped from 50 000 to 20 000! The medical staff, which works with this problem argue that mild irradiations help to restore the human vigor – but this is not the message which want to hear situated principally in USA Centers of Global Power.

These centers, attempting to impose the HIDE plan worldwide, are surely helped in their couner-biological efforts, by “fighting for peace” associations, like this one, which produced the “Deadly Dust” film and Hospital of Basra DU horrors. Also these “fearing hormesis” ANTIVACCINATION MOVEMENTS, out of sheer ignorance of elementary laws of physiology (“what has not killed you will make you stronger”) are in practice helping to realize this PANGENITALIAN program of “devigorization of mankind”.

Does it exist any way to interrupt this program masterminded by the CANCEROUS COLLECTIVE MIND installed at present in all Western capitals ? As a professional philosopher, I have to remark that “Christ the Savior” of St Paul has efficiently helped to establish this, hated by “biology-minded” Aristotle, Global Banking System.

Historical Footnote

800 words

Every fold (of brain cortex) shall be flatten, and every fault (of human intelligence) shall be hightened (and shall become the beacon of humanity)

This strange demand, formulated by an ambitious prophet Isaiah, has its deep sense also in its allegoric meanig. Namely in 1981, I had an interview at “Institute Pasteur” in Paris, with its head, a “computerized neurologist” Jean-Pierre Changeux. Not being careful in camouflaging my intentions, I told during this interview that in his works, he ommited the Jean Piaget postulated phenomenon of “majorant reequilibration”, of neuronal structures, on which opics I was working. (See my “Open letter to biologists” of 1981; Changeux in a book “L’homme neuronal” of 1983, formed the “highlight” of computerised neurology, by announcing thatto learn is to eliminate” superfluous neuronal interconnections in the brain). Of course my quest for a grant was furiously rejected, and a year later I was seeking an “economical asylum” in my native socialist Poland (which I left 14 years earlier as a kind of a “political refugee”).

Somehow this practical result of this meeting with French luminary of neurology, confirmed my suspicion that in science everything is evolving according to Isaiah’s prophecy taken alegorically: Every more rational idea (which multiplies folds in thebrain cortex) shall be suppressed, while every fault of human intelligence (and of ignorance of most evident facts) shall become beacon of the humanity”. In this scientific reality the problem, how new conditionned reflexes are memorized, frequetly for decades, systematically remains in obscurity. Having a job in Poland, consisting of preparation of yearly digests of discoveries in biology, I’ve noticed that at least until the end of 1990, this problem was not undertaken by world’s research centers. In a meantime, in “La Recherche” from July/August 1996, I discovered a picture confirming my hypothesis from 1981 in „Open Letter to Biologists”. Namely the created, by repeated exercises, new conditionned reflexes, must be memorised at “lasting micro swells” (l-m-s) of nuclear acids (RNA and than DNA), which serve as templates for regeneration of damaged during these exercises, somatic (principally protein) structures:

(On the picture: The intensity of the magnetic dipolar moment, generated by neurons in case the tip of the little finger (of a player of chordophone) is stimulated, is represented as a function of the age of the beginning of the practice of this instrument. Every spot represents one player of such instrument (black spots). The amplitude of answers to the stimulation of a small finger is significantly lower in the control group (blue spots). It is visible an important increase of intensity of dipolar moment in individuals, which began to learn this skill prior to 12 years old.)

This elegant experiment confirms that the long term training to play chordophone leads to a significant, persistingd for years hypertrophy (lasting micro swells”, l-m-s) of neurons of fingers of players of these instruments. Moreover, during the „critical period”, prior to 12 years old, these l-m-s grow bigger than in case the learning starts in subsequent years. For all somatic structures undergo cyclical TURNOVER, also the hypertrophied (up to 5 times on a picture!) neurons of frequently activated fingers must be „memorized” at necessarily locally hypertophied structures (l-m-s) of RNA and than DNA „working” as templates for neuronal regenerations. This is not everything, which become „forgotten” by bio-science of today. Already in 1970ies my elder colleagues Philippe Anker and Maurice Stroun at Uni Genève have discovered the Circulation of Nucleic Acids in Plasma or Serum- and they nearly got fired from the University for this forbidden to be done” discovery. For in case these abundantly produced, as a reaction to the strenuous exercise, l-m-s of RNA and DNA, „leak” to organism’s fluids, and subsequently reach germinal tissues, the „created by exercise” preponderancies for particular movements, might become inherited. Such “metaphysical” capabilities of living organisms have noticed, about 35 years ago, E. J. Steele observing the inheritance, for a certain time, of CREATED (by interaction with antigens) immunitary reflexes in mice. For this “forbidden since 90 years” confimation of Lamarck’s Law of Biology (the case of Paul Kammerer 1926) Steele was sacked consecutively from laboratories in Torono, London, and even Wollongong in his native Australia. But he is still professionally active at Perth Universiity, not being obliged to changed his profession, as did it (with a joy!), in 1997 in Poland, the author of this footnote.

Below are books, which these „not welcomed researchers” have produced. (Stroun died in 2017 at his age of 91, and he was buried at the Jewish cementary in Geneva.)

As a professional philosopher I permit myself to end this, written at the occasion of my 77 anniversary historical FOOTNOTE, with a following „rhetorical question”:

It is of interest, when – or whether at all – G-CI(P)A authorities of the GENITALIAN WORD ORDER, will realize that SACRAL LIES, which became the base of their world domination, are directing Humanity towards its bitter end? Such „radious future” foretold already J.B. Lamarck 200 years ago, and Matthew Arnold 50 years later.

ZAkopane, July 4, year 102 after the GPR

Posted in culture & religion of zombies, ENGLISH TEXTS, genetics of bio-development | Leave a comment

PAN w Z-nem 41: CI(P)A Promoted, Genitalian Theory of Evolution and its contestators (Parts 1, 2 and 3 from 5)

CI(P)A Promoted, Genitalian Theory of Evolution

and its Lamarcko-Piagetian ridiculization

The God of America is Sex, while Money is only a tool to reach it.

(a comment from neon24.pl website)

3700 words, worth of an ATTENTION

The word of introduction

40 years ago, at the time I had a scholarship at the Laboratoire d’évolution des êtres organisés, directed by Pierre-Paul Grassé at University of Paris, I had an occasion to speak with a young French researcher Antoine Danchin, the author of a book « Ordre et dynamique du vivant». Being an adept of Neo-Darwinsm, this my age-mate assured me that all lasting novelties in biosphere, appear as genetic mutations during the fusion of male and female gametes, in the course of a sexual procreation. For me, as for a physicist by a basic education, his argumet, putting at the same evolutionary level deletorious mutations with advantageous ones, was dubious. Do really living beings have not enough intelligence to make themselves necessary genetic improvements, in situations demanding such changes?

Already at that time, not knowing yet about details of differentiation of genetic structures of higher organisms during their ontogeny, I wrote a significant manuscript in which I argued that “The Neo-Darwinian interpretation, postulating that the evolution is a by-product of random errors of duplication of the genetic code, amplified and fixed by Natural selection … must be qualified as passive or “nihilist”, denying any influence of the process of living on the fact of evolution” (see Annotation 1).

Later on in my research I’ve noticed that authors of the evolutionary theory based on existance of Natural Selection, Thomas Malthus (1766–1834) and Charles Darwin(1809–1882), were theologians as their basic scietific training. Both of them were thus impressed by first pages of GENESIS, in which the Creator orders, all his creatures, to “be fruitful ans multiply”. Moreover, this Divine Creator SELECTED (in other terms ‘predestined‘) humans “to have a dominion over everything, which dares to move on the earth, in water and in the sky”. It’s a bit funny, but with time I’ve realized that THE ENTIRE NEO-DARWINIAN THEORY OF EVOLUTION, WAS DEDUCED FROM FEW SCARCE REMARKS, CONTAINED IN THE CHRISTIAN BIBLE. (See Attachment 2)

PART ONE

The Origin (Genesis) of a Genitalian Mindset

In a slightly satirical text “MIND IN GENITALIA”, completed already 8 years ago, I remarked that “The obsession with problems of sex and reproduction – considered to be completely marginal by Hellenic and Roman philosophers – is indeed the peculiarity of the Jewish culture: it is sufficient to recall here not only the opinion on this topics of 17thcentury Baruch Spinoza, but also of young Otto Weininger (1880 – 1903), who in the book Sex and Characterdared to connect sex and Jews.”

From this spiritual conjunction – commonly described as LOVE – of Jews & Sex, we got at least three major cultural & economic phenomena, ever more profoundly shaping the present Global Civilization. They are:

  1. The incorporation, hundreds years ago, of the Hindu sign of Tantra as the symbol of Jewish identity.

  2. The elaboration of GENITALIAN theory of human psychosexual development, by Zigmund Freud in the first half of 20th century.

  3. The total onslaught of GENITALIANS on the Planet Earth, this in a form of the TMA (Technique-Money-Ass) worshipping Civilization.

As the pt. 1 is considered, a very visible indicator of Jewish attachment to organs of sexual activities is not only the habit of circoncision of male infants, but also the acceptation – through Muslim intermission in early Middle Ages – of the Hinduist sign of Tantra, as the second – after Menorah – Jewish national symbol:

According to original Hinduist interpretation, wholeheartedly accepted by medieval Jewish cabbalists, the triangle directed upwards at the Tantra sign symbolizes male sex (Δ – penis, ‘Hrim’, Shiva), while the triangle pointing downwards symbolizes female sex ( – vulva, ‘Om’, Shakti). These signs on a flag of Israel, and also on the Great Seal of USA, indirectly indicate that these two “exceptional nations” form a kind of a GENITALIAN SUPER SOCIETY, expanding by a spoil of all other human cultures – and by an exploitation of all other Earth riches as well:

As the pt. 2 is considered, the very term GENITALIANS was coined by the Austrian psychoanalist Sigmund Freud (1856 – 1939). “According to Freud, children’s pleasure-seeking urges are focused on a different area of the body, called an erogenous zone, at each of the five stages of development: oral, anal, phallic, latency, and genital. … During the Genital (12+ years of age) stage, sexual impulses reemerge. If other stages have been successfully met, adolescents engage in appropriate sexual behavior, which may lead to marriage and childbirth. (From “ Theories of human development”)

Hence, from Freud’s theory of human ontogenesis, it is evident that adult males (and females, despite the absence of a penis) should be called GENITALIANS – a kind of animals with human faces, in their life principally interested in activities of their organs of procreation, and in a proper investment of their semen (or ovula). Due to discoveries in microbiology, in the middle of 20th century, GENITALIANS took enormous interest in apparently metahysical properties of minuscule particles of DNA called genes. Extolling capabilities of these perticles, the renomed GENITALIAN science fiction writer of English descent, Richard Dawkins wrote a whole book “The selfish gene” (1976). The belief in METAPHYSICAL properties of these genes, become the crux of a genitalian imagination of life processes. (More on this topics in Attachment 3.)

Ad point 3.The mystics of a sexual reproduction is symbolized graphically by the Tantra sign. And Tantra (Is) The Cult Of The Feminine (1988), to quote the title of van Lisebeth’s very professional book oe this topics. Hence it is logical that GENITALIANS dominating in nations under Tantra effigy, have developed a predilection for SOFT, FEMININE TYPE methods of maintaining their social supremacy. Today practically all more “hard” social systems become subverted by delicate “rose, tulip, orange, jasmine, etc. “revolutions”, described in Robert Nye’s book “Soft Power” (2004). On this topics my „comrade in arms” Israel Shamir, in an article titled “Unmanning the Man”, wrote already several years ago:

There is an understanding between the holders of power that feminised men are easier to control. Unmanning men is a linchpin in the reprogramming of mankind into an obedient herd, because strong men are unpredictable. Strong men are prone to rebellion, ready for sacrifice and primed for action. It is no coincidence that the enemies of Empire are all masculine males, be they Qaddafi, Castro, Chavez, Lukashenko, Putin – or Julian Assange. It appears the men have been targeted for elimination; the working ants need no sex.

Why Organizers of the New World Order desperatedly seek to accomplish this goal? Sigmund Freud argued that in order to reach the mature genitalian state of personal development, the “proper nurturing and parenting during each stage of development is necessary”. Hence a “normal” bourgeois society automatically engages itself in efforts aimed at securing incessant wellbeing of its progeny. Moreover, as told me it Antoine Danchin already 40 years ago, eventual impoved forms of living beings – including the appearance of men (and women) of genius – may occurr only during the moment of an association of male (Δ) and female () gametes. A trivial association (it is an ACT OF AN INTELLIGENCE) of Freud’s GENITALIAN schema of consecutive stages of human ontogeny, with likewise GENITALIAN concepts of bio-evolution in general (see Danchin), resulted in the Grandiose Plan of a construction ofa “New Earth” entirely purgated from penuries of existence, and of all dangers to its inhabitants.

Such “Plan” – called PNAC, Project for the New American Century – become the official goal of USA mission worldwide. As noticed it, during our WPFDC meting at Island of Rhodes in 2003, Armand Cleese, the director of the European Institute of International Affairs in Luxembourg, “United States wants a world without enemies, without threats, without risks…. The quest of the Americans for absolute, total security may lead, may even be bound to lead to absolute, total insecurity”. His statement was reinforced, at the same conference, by an observation of Indian intellectual Jagdish Kapur that we are now under (USA imposed) thralldom of a paradigm of ‘armament protected consumerism’,  which has perfected techniques for the moronization of masses.”

Later on, in 2017, during the Mut zur Ethik” yearly meeting at Sinach (Th) in Switzerland, I added that this ‘thralldom of a paradigm of armament assisted consumerism’ has lead to the appearance of the secular cult of Threefacial Artificial Divinity of Technique, of Money, and of an Ass loving Comfort (in abbr. TMA or TMC: Technics-Money-Comfort). And I was even able to point at Fathers Founders of this “childish” Western cult , born out of studying and re-studying of the Holy Bible, this not only by orthodox Jews.

The Piageto-Lamarckian ridiculization of the “Genitalian understanding” of human ontogenesis and of its long term evolution

Does it exist any chance of counteraction against this sprawl of ‘Global Genitalian Society’ worshipping TMA/TMC “God”?

The old Chinese philosopher Lao-Tsu was known for his opinion that “The greatest happiness for a Chinese is to walk and to observe the world”. It means that for an antique Chinese all this accumulation of technique, of money and of a decent housing, was only a burden, an obstacle to lead a happy life. A similar view had the Greek philosopher Aristotle, who began his “Metaphysics” with words “every man wants to know”. Aristotle categorized the linked with sexuality human activities within the lowest kind of “soul”, called by him “vegetal” one, which is responsible for zoon nutritive habits and resulting from it it growth (also in size of population). According to this founder of modern psychology, the higher kinds of “soul”, which grow on this “vegetalo-genital” basis, are “animal, senso-motorial soul”, and in case of our specieshuman rational soul”, feeding itself with information gathered by our lower, “animal, sensuous soul”. This highest kind of “soul” finds its satisfaction – as Taoists insist – in an altruist sharing with others of its experiences and acquired wisdom.

This old Aristotelian scheme of growth of a mature HOMO SAPIENS, was developed in more detail by a Swiss biologist and psychologist Jean Piaget (1896 -1980). Following the Lamackian classical observation that organs which are used, grow in size and their efficiency, Piaget seconded by his French elder colleague, biochemist Paul Wintrebert (1867-1966) argued that the impuls for both muscular and neuronal overgrowth (« la reéquilibration majorante ») is provided by damages (« perturbations »), which these organs suffer during their utilization. « Piaget developed his cognitive-developmental theory based on the idea that children actively construct knowledge as they explore and manipulate the world around them. His theory of four stages of cognitive development, … is one of the most famous and widely-accepted theories in child cognitive development to this day. » (From “Theories of human development”.)

These Piaget’s observations have very little in common with Freud’s ones, centered on behavior of kept in enclosures infants. Children – like all young animals, be it our common kittens – love to run and play with interesting them objects. And during their sleep organs, which become tired during their plays, do not only regenerate but undergo an OVERREGENERATION (« La réquilibtation majorante ») of their dynamic structure. This ZOOLOGICAL PHENOMENON (unknown in inanimated world) permits them, during subsequent plays and exercises, to grasp better (to learn) the millieu they are exploring. This LEARNING is a result of a bio-construction, WITHIN THEIR BODIES, of subsequent CONDITINNED REFLEXES.

These LEARNED reflexes are a manifestation of METAPHYSICAL capacity of zoon, called INTELLIGENCE (from Latin ‘inter ligare‘, bind together). Already in 1981 in a journal “Fundamenta Scientiae” I published an “Open Letter to Biologists”, in which I argued that conditioned reflexes – which we memorize usually for decades – are necessarily coded on new asssociations of genes in neurons controlling their expression.

PART TWO

The Central Hoax of Genitalians dominated Life Sciences

The necessity of coding of new, persisting for whole human life reflexes, on adequate reassociations of genes in neurones controlling these reflexes, is since decades denied by CENTRAL HOAX of microbiology, founded on a dubious eksperiment, of future Nobel Prize Winners, genitalian refugees from Fascist Europe, Max Delbrück and Seymur Luria,  with “selection” of bacteria by kiling them virus (1944 – they simply omitted ‘the lattency period’ in the discussion their experiment). Roughly half a century ago it evolved into Central Dogma of Molecular Biology, entirely prohibitining, to living beings, the possibility of selfimprovement – in stressful conditions – of genetic structures directing their behavior.

Such bizarre “achievement” of Genitalian Life Sciences become of course questioned by open-minded people. To quote an English sociologist and himalaist Michael Thompson, who exactly 40 years ago, commenting the Nobel Prize in Biology winner, J. Monod’s proud assertion that “chance alone is at the source of every innovation, and of all creation in the biosphere ”, sadly remarked that “in Life Sciences we witness a systematic channeling of enquiry in order to impel knowledge ever further from the truth.“ Like in case of psychologists from Piaget’s school, Thompson‘s opinion had no influence on behavior of laboratory researchers, believing that “God Creator of their wellbeing” is hidden inside minuscule genes they dissect and recombine.

The real challenge to this Central Genitalian Hoax came from radiologists investigating, how both natural and artificial irradiations, affect exposed to them beings. One of this kind of researchers was author’s elder colleague, also an alpinist, professor Zbigniew Jaworowski, deceased in 2011. Thanks to a discussion with him, roughly 10 years ago, author has learned the word HORMESIS, which describes the phenomenon of a «majorant requilibration» (of a hypertrophy) of genetic structures of living organisms, disrupted by various kinds of irradiations. The existence of RADIATION HORMESIS – which is a manifestation of COUNTERENTROPIC INTELLIGENCE of all ZOON – makes ridiculous the whole Genitalian Theory of Evolution by Natural Selection of accidentally appearing, “beneficial” genetic variants.

The diagram above is taken from Jaworowski’s articleThe Beneficial Irradiations published in 1997. I “enriched” it only by proposed by Matthew Arnold (1869), Sigmund Freud (around 1930), and author’s (2019) distinctions between “Hebraist / Genitalian” and “Hellenist / homo sapiens” imaginations of zoon abilities to cope with adverse situations. (I repeat, ‘genitalians’ refuse to accept – the dotted LNT line at the diagram – that not critically damaged genes of living beings undergo, by organism own efforts, spontaneous “repair & improvement” of their metabolic performances; this bio-reaction symbolizes the “hormetic curve” on a diagram.) It explains also other zoological phenomena:

1. To agents, disrupting genetic structures, belong electromagnetic waves of normal light. Hence “regenerations with overcompensations” of perturbations by light, of our organs of vision, are responsible for our memories of objects we have seen. (I will call them“lasting micro swells”, ‘l-m-s‘, hence not “imprints” of memory.) Moreover, associations of these overgrowths (l-m-s) of repair reactions to irritations by light, are at the origin of LEARNING (CREATING of an INFORMATION), by us, of unseen (unimagined) previously characteristics of the world we were actively observing.

2. Also harms to our muscles during their exercise, cause “majorant reequilibration” (hypertrophy, or “lasting m-swells”) , during periods of rest, of not only muscles but also of neurons fatigued during these exercises. The appearance, after usually long periods of training, of a “muscular memory” (in form of spontaneous chemical associations of these “l m-swells”) of movements frequently repeated, is a well known to sportsmen phenomenon of CREA – it means of the CREATIVITY OF THEIR OWN BODIES, which are becoming capable of mastering obstacles remaining initially well beyond their capacity. (See the book “Art of Freedom of Voytek Kurtyka” by Bernardette MacDonald, 2017; Kurtyka and Reinhold Messner are two most experienced himalaists of our time)


At the picture above are
sketched visible, under ordinary microscope, “l m-swells”, of both musclar fibers and of genetic material, in mouse muscle cells, submitted to physical exercise (Goldspink, 1964). This 55 years old picture is an excellent example how it appears CREA – the psychomotorial creativity – of mice andmen.

The CCE, CI(P)A, MIT and their “Conspiracy Against Homo Sapiens”

These pictures of Jaworowski (1997) and of Goldspink (1964) confirm the fact of improvement, of psychomotorial aptitudes of living organisms, exposed to mildly damaging them agents, including their own physical efforts. At the same time this evidently COUNTERENTROPIC (or NEGENTROPIC) phenomenon provides an excellent confirmation of validity of Lamarck’s Law of Biology: the exercise (or prolonged lack of it) imposes, relatively durable overgrowth (or atrophy) of exercised / disused animal organs. The deceased in 2o11 Jaworowski, since already the time he was the head of radiologists U.N.S.C.E.A.R. organization in years 1981-1982, was frequently arguing that the persistent negation, in particular by US scientific establishment, of the existence of RADIATION HORMESIS,is the biggest scientific hoax of20th century (see Jaworowski, 1994). And he even pointed at known Nobel Prise Winners in physics, Linus Pauling in USA and Andrei Sacharov in USSR, as personally responsible of spreading senseless fears of moderate doses of irradiations.

Why do we witness these efforts, of quite a number of Nobel Prize Winners, aimed at negation of the fact of existence of Lamarcko-Piagetian mechanism of “regeneration with overcompensation” of harms suffered? Simply, this elementary BIOLOGICAL PHENOMENON of COUNTERENTROPY puts into question the whole TMA/TMC ideology of never ending economic growth. And of course it villifies efforts of influeantial genitalians (especially these ones hidden inside “temples of corruption” called banks) to achieve the worldwide supremacy. The reported by Armad Cleese, at our meeting at Rhodes, American PNAC program of making theworld without enemies, without threats, without risks” is completely insane. Our Planet, systematically purged of environmental dangers, and of other obstacles, which are absolutely necessary to impose on youngsters efforts, which permit them to attain more broadminded personality, is risking to turn itself into completely decerabralized HUMANOID TURMITORY (“tchelovekovisko” of Alexandr Zinoviev) – a kind of Global Mega Cancer consuming everything on its way of non-differentiated proliferation.

Very recently, thanks to a websiteFort Russ, I learned that already in 1950 the ruling in USA “priesthood of TMA/TMC cult”, in order to assure their “inanimate LORD-like” hold over the populace (endangered, at that time by the spread of communist ideas), have organized the Congress for Cultural Freedom (CCF). As noticed it activists of LaRouche movement, any scientific data, endangering Western TMA/TMC “divinity”, is destined to be suppressed (literally “The populace will not be allowed to know how its convictions were generated”). Such an UGLY PROGRAM of obscurcisement of the reality (‘TMA’ in Slavic languages) has become the object of the famous “kulturkampf” lauched by affilited with CCF, CI(P)A semi-secret organization called CI/P/A = Central Intelligence /& Propaganda/ Agency. Its achievemnts, in particular in science, are reported in Part 3)

To furnish only one example of this CI(P)A assisted, “war of genitalians against homo sapiens”. Since Middleages ordinary teachers used to repeat, in Latin to their pupils “repetitio mater studiorum est”. Consciently ignoring this “outdated” maxim, the working at famous Massachussets Institute of Technology (MIT), internationally known linguist Noam Chomsky, has boldly assured the scientific publics that We have essential, overwhelming evidence that substantial aspects of our mental and social life, among them also the language, are determined as the part of our biological endowment, and that they are not acquired by process of learning, and in particular not by a training”.

(This revelation professor Chomsky wrote at his age of 60, 13 years after participation in 1975 in “Debate between Jean Piaget and Noam ChomskyLanguage and Learning”). Do indeed, we are able to master whatever language, without exercising it for months at least ? (Except, of course, biblical Acts 2: 2-7.) Isn’t it, the above statement of a MIT luminary, a trivial HOAX aimed at obscuration how the DECENT INFORMATION, about the world around us, is constructed?

The predilection for hoaxes is the speciality of heroes of “God choosen” tribe, Israel Shamir in “Jussie Smollett and Jewish Hoaxes” provides two recent examples of such deceiving the publics activity.

 
As Chomsky’s proud anti-Piagetian assertion that “the language is not acquired by process of learning ,and in particular not by a training” is considered, it is a product of his specifical “revolutionary mindset”,similar to the one of activists of Chabad Lubawich sect. As underlines it Jerzy Ochman, who made a resume of a sacred book “Tanya”, in “Periferies of Jewish Philosophy” (Kraków 1997), Chabadniks are: 1. Proud of being Chosen, 2. Feel their superiority over other humans, and 3. consider themselves to be Supermen. According to these Supermen “People refusing to submit themselves to ideas of chosennes and surhumanity of Jews, are called sinners, led by satans, with their souls not created by God, but by demons, like it is the case of animals… They (Chabadniks) practice method of hiding real goals, and linked with it the religious necessity of deceiving “unbelievers”.
(As this specifically “Jewish revolutionary mindset” is considered, it is worth to recall that also St. Paul, the Proud Inventor of lasting since two millenaries DOGMA of “Christians salvation by truthtellig Jesus crucifiction”, not only felt himself to be a Superman – 1 Cor.  2: 7-15; but he also felt God’s chosen for a similar, as Lubawichers today, mission: “God, who set me apart from my mother’s womb and called me by his grace, was pleased to reveal his Son in me, so that I might preach him among the Gentiles” – Gal. 1:15-16)
The sect of Chabad Lubawich, was banished from Soviet Union in 1929, and has miraculously ressurected in USA in 1950, precisely at the moment of the beginning CCF / CI(P)A worldwide Kulturkampf. In last 3 decades its influence rose substantially. During our meeting at MAUP in Kiev in 2004, I heard from Edward Hodos that in early 1990, at hedquarters of Chabad Lubawich in Brooklyn NY, the program of rip-off of entire Soviet industries was meticulously prepared. Also a Chabad Lubwich delegate to Russia, young rabbi Berel Lazar (I heard him, in English, during our meeting at Rhodes in 2006) is known from his statement in 2002 that “The religion is necessary in Russia, this in order to fill the void after the destruction of communism”. So miraculously we witness, since the papacy of JP II, a frenetic construction of new churches, in particular Poland in last decades over thousand of them was built! More than during the entire previous millenary of Christianity in this country! As a non repentible “unbeliever led by demons” (really so, at neon24.pl someone called me this way!), I permit myself , to conclude this essay, by an illustration of the relation, between the spread of TMA/TMC Civilization, and underlyig it missionary efforts of “Genitalian God” choosenites:
In respect to this last elegant picture, it is worth to recall words of Vladymir Illich Lenin, pronounced by him exactly 100 years ago:
OR REVOLUTION WINS OVER LOUSE, OR LOUSE WIN OVER REVOLUTION”.
Zakopane, May 1st year 102
after
THE GREAT PROLETARIAN ANTI JUDEO-CHRISTIAN REVOLUTION

PART THREE
4 Additional remarks and quotes
Annotation 1:
In July 1978 I wrote 15 typewriter pages long “Comments on the Cellular Differentiation, Quantitative Modifications of Biological Structures, and the Increase of Biological Information”. At that time I was a graduate student of “genetics of population” at the Geneva University. Suprvising my research, professor Albert Jacquard from I.N.E.D. in Paris, found this my early work in developmental biology interesting, and passed it to his friend, French psychologist. She found it also worth to publicise, and inserted a laudation of this my early work, as a footnote in a book she published few months later.
Recently I found this my 41 years old paper in my drawer, and I’ve noticed that principal ideas, which I enounced in it, are still in a “dormant” form, waiting for someone “established and courageous” enough, to develop this carefully omitted, by the mass of molecular biologists, problem of THE INCREASE OF INFORMATION inside actively living beings. Whole 20 years after writing these “Comments”, I inserted its resume into a picture illustrating «  SYNDROME OF “BLIND WATCHMAKER” », a kind of a Platonian Dialogue in 13 Acts, between “Radical Darwinian (R.D.)” and “New Socratic (N.S.)”. I wrote this theatre play during the first year of my professional career as an academic teacher of philosophy at Pomeranian Academy of Pedagogy in Slupsk (Poland) in 1998, and I’ve organized the performance of this Dialogue, animated by students of a temporary “School of Wellbeing” in Höör (Sweden), in March 1999.

Below are 4 remarkable pictures taken by François Jacob during his experimentation with early mouse embryo in 1978. I added to itmy own, made in 1998, interpretation using as a basis Teilhard de Chardin‘s concepts of evolution (αω, wholeness, noosphereand opposing it bio-processes of adaptative decerebralization. ATTENTION Genitalianism, characterising TMA/TMC Civilization is principally a VEGETAL activity, not necessitating cerebral effort, hence in case of living for genitalian values humanoids, their “learning” consist of ELIMINATON of superfluous neuronal interconnections, this contemporary bio-phenomenon is eoquently praised by computero-molecular mentor od Chomsky, Jean-Paul Changeux – see subsequent adnotations )

Evereone is invited to judge the validity of this my 21 years old comment to Jacob’s old experiment with mouse early embryo:

 Fig. 2. Results of F. Jacob’s experiments with reversible perturbation of the process of differentiation of early mammalian embryos. Upper, left: mouse’s embryo in the morula stage. Upper, right: a relatively compact colony of tumoro-embryonal mouse’s cells grown in vitro, in Petri dishes. Bottom, left: the same as above mouse’s embryo after an addition of (isolating cells from others) antibody to early embryonic “uniting cells” antigen F9. Due to the influence of this chemical agent (antibody), named Fab anti-F9, a compact morula divides into loosely interconnected, grape-like cluster of cells. Bottom, at right: an addition of Fab anti-F9 changes a relatively integrated structure of tumoro-embryonic cells shown above into fully atomised, anarchic aggregate of cells which has lost all previous symptoms of differentiation. We can see – both on photographs at left and right – that an addition to the cellular environment of an agent (antibody) inhibiting intensive contacts between cells, provokes a regression of bio-structure into an earlier, less differentiated stage of development. As observes it F. Jacob, this phenomenon is reversible, but at certain stage it may become irreversible, changing mammalian embryo into its cancerous form called teratocarcinoma. (La Recherche, 89, 422, 1978).

Interpretation of this experiment. We observe the phenomenon of bio-synthesis of structures of higher complexity – which occurs thanks to dynamic interactions of growing cells and tissues – at all levels of ontogenesis. In particular this phenomenon occurs during the maturation of neuronal structures of brains of young birds and mammals. It means that all chemico-physical agents, which provoke mutual isolation of cells (as well as isolation of tissues and individuals), contribute automatically to the underdevelopment of isolated – and thus unused – bio-structures. Due to it, if we extrapolate in extremis from embryology (our picture) to the adult human society, we may postulate, that all technical inventions, which isolate men from their fellows and Nature – such as dresses, houses, cars, money, properties, and even “nuclear” families – must contribute to the regression of the level of cerebralisation of human civilisation (process ). Such process of dedifferentiation may change with time into a non-controlled growth of tumour-like “humanity”, which may become totally dominated by its own technical achievements. To the contrary, when we limit the “richness” of means isolating men between themselves, we should witness the psychosomatic renaissanceof human societies, previously artificially impoverished by an overgrowth of economy. (Process according to the terminology of Teilhard de Chardin.) We postulate that such “(w)holistic” processes are in agreement both with Orthodox Christian (?) and Marxist dreams of a reconstruction of biological “Universal Oneness” (see the top of the picture)

—–

? – May 1st 2019. As these my “Orthodox Christian” convictions are considered (see my « GOD LOVES THE GREEDY AND THE CORRUPT » text from 1995), as a professional philosopher, since already a quarter of a century, I consider to be RATIONAL (it means acceptable by Homo sapiens) only the NESTORIAN and PELAGIAN forms of this religion. These forms of Christianity were rejected, in Roman Empire, at the Council of Ephesus in 431 AD, by a conspiracy of future Saints, Augustin from Carthagina and Ciril from Alexandria, which – OUT OF THEIR GREED AND COGNITIVE CORRUPTION – were forcing the acceptance, by Christians, of the praised by st. Paul HEBREW UGLY HOAX of the ORIGINAL SIN..

Annotation 2
In the Introduction to this my “Syndrome of Blind Watchmaker” (1999) I enumerated “Biblical Sources Of Darwinism”. Recently I gave to their enumeration, a religious-like form, copied from Lutheran “5 SOLAS”. Here they are, these “5 Solas of Genitalian Life Science”, inserted into my recent text “Is Antique Autism at Origin of Mind-killing Emptiness of J.-Ch. Faith?” I quote from it once again – for repetitio mater studiorum est – that the so-called ‘neodarwinian mindset’ is constructed uniquely on information about biology present in OT and NT!

FIVE SOLAS of JUDEO-DARWINIAN FAITH

1. Sola scriptura (neo)darwiniana admissibile est – neoDarwinian writings alone are acceptable in scientific schools

2. Solus multiplicatium esentia vitae est – multiplication alone is the essence of life

3. Soli geni character individuum determinant – genes alone determine the character of an individual

4. Sola fortuna species novus genera – by accidents alone new species arise

5. Sola selectia naturalis motor evolutionis est natural selection alone is the motor of evolution

And here is the ORIGIN („GENESIS”) of the above „5 Solas”:

@1. Sola scriptura  from Lutheran SOLA SCRIPTURA, repeating „Divine Wisdom”of St Paul in 1 Corinthians 4:6 - „you may learn from us not to go beyond what is written”.

@2. Solus multiplicatium –from the book of Genesis 1:22 - Be fruitful and increase in number and fill the  earth”.

@3. Soli geni – from 1 Corinthians 15:36-38 : „What you are sowing is not the body (or soma) which will arise, but the naked grain (germen)… The God gives to every seed the body he intends, for each seed an appropriate for it body”; the idea of such division is present already in Genesis1:11-12)

@4. Sola fortuna – from “Jehovah oracle” urim-tummim  of hazardous choice, both of people to be exalted, and of those to be humiliated - Exodus, 28: 30;

@5. Sola selectia from Lutheran SOLA GRATIA – „For it is by grace you have been saved, through faith - Ephesians 2:8-9; „it is the gift of God not by works – Romans 11:6; Not by works of righteousness which we have done, but according to His mercy He saved (positively selected) us –Titus 3:5.

Attention! Annotations 3 and 4, will be emailed soon!

*

 Post scriptum, May 8, year 102 after GPAJ revelution

Already in my meta-Ph.D. Thesis at UC Berkeley, titled “N-T-D Comedy” (see below):

I did not only demonstrated that TECHNICS (see above) is the TOOL OF CONQUEST of the Planet Earth by “Americanized Super-People”, but also that this specific folk worships also GENITALIA and MONEY (hence “In USA the God is SEX, Money is only a tool to reach it” – the motto of the present essay). And of of course COMFORT of Sedentary Wellbeing – see two exerpts from this my Meta-Ph.D. Thesis:

*

Here is the recent artistic utilitarian sculpture of THE AMERICAN GENITALIAN GOD, in its SOLID GOLD grace:

https://www.theguardian.com/artanddesign/2019/may/03/flushed-with-success-solid-gold-toilet-to-be-installed-at-blenheim

Underneath is a copy of the back cover of my Meta-Ph.D. Thesis at Berkeley,predicting the arrival of  TMA/TMC prophets expected,  SAVIOR OF THE HUMANITY:

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, culture & religion of zombies, ENGLISH TEXTS, genetics of bio-development | Leave a comment

Z historii “Procesu taterników” 1968-1970

Kto to pamięta – materiał z SF

 No to warto, pod koniec mego nieco “zbyt aktywnego” życia, nie tylko wysokogórskiego, naukowego, literackiego ale i politycznego, przypomnieć jak żeśmy się “bawili” w zwalczanie cenzury w PRL-u w latach 1968-69.

Wtedy to poznałem osobiście Jerzego Giedroycia i pod wpływem “przygód naukowych” na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley (1969-1972) zacząłem pisywać bardzo ANTYAMERYKAŃSKIE artykuły w “paryskiej” KULTURZE (aż 7 takich w latach 1971-1980; jak kilka lat temu mnie poinformowała młoda osoba, robiąca na UW pracę magisterską z “procesu taterników 1969″, informacja o tych artykułach znikła z oficjalnego spisu prac autorów rzeczonej “Kultury”, pozostał tylko jeden, me wspomnienie o mym bliskim koledze, Andrzeju Mrozie, który zginął w Alpach w 1972 roku).

Tak też wygląda i zakończenie mojego aktywnego życia, ostatnie (te pisane po angielsku) me eseje ukazywały się jeszcze w… Syrii, ale to do momentu napaści na nią Zjednoczonych z Islamistami Sił Zachodu. Po polsku pozostaje mi (jeszcze) możliwość “ćwierkania” w internecie (no, ponoć ma “Manipulacja świadomością” była opublikowana w Opcja na Prawo, nr 3, Wrocław 2015).

Dlaczego tak ten “brak cenzury”, z którą w Polsce walczyliśmy dokładnie pół wieku temu , dzisiaj wygląda? Bo, jak to zauważył na Światowym Forum Dialog Cywilizacji (WPFDC), na wyspie Rodos w 2003 roku, Armad Cleesee, dyrektor Europejskiego Instytutu Spraw Miedzynarodowych w Luksemburgu “Stany Zjednoczone chcą zgnieść wszelką opozycję. Chcą świata patrzącego na nie z uwielbieniem, czczącego ich model i przywiązanego do ich zasad oraz wartości, stosującego się do ich zasad. Chcą totalnie zamerykanizowanego świata“.

Bo przecież z tej banalnej przyczyny musiał popełnić w lipcu 2011 roku samobójstwo wicepremier Andrzej Lepper (zapraszany do USA przez Fundację Kennedych) i dlatego mój młodszy kolega, dr Mateusz Piskorski, szef partii “Zmiana” i b. poseł na Sejm, od 3 już lat gnije bez sądu gdzieś w więzieniu w Warszawie. Na zdjęciu poniżej Mateusz Piskorski (pierwszy z prawej) w maju 2011 roku w Mińsku w trakcie konferencji nt. “partnerstwa wschodniego“:

A oto bardzo solidne opracowanie naszych przygód taternicko-kulturowych między wrześniem 1969 a  marcem 1970, przypadkowo znalezione przeze mnie w internecie. Warto przypomnieć te ciekawsze chwile z życia polityczno-taternickiego w PRL dzisiaj, gdy tak w istocie POLSKA PO PROSTU ZNIKA W MATRIXIE SOLIDNIE PRZYGOTOWANYM W DEEP STATE USA.

*

Marzec-czerwiec, Warszawa. Wkrótce po 8 marca w kręgu znajomych Krzysztofa Szymborskiego rodzi się pomysł stworzenia grupy zajmującej się działalnością polityczną. Autorami pomysłu są Aleksander Mackiewicz i Jerzy Ćwirko-Godycki . W toku rozmaitych dyskusji Jerzy Ćwirko-Godycki przygotowuje projekt struktury organizacyjnej opierającej się na wzorach konspiracyjnych AK. Docelowo grupa ma mieć zasięg ogólnokrajowy, liczyć kilkaset osób i dzielić się na szereg sekcji, w tym m.in.: informacyjną (odpowiedzialny – Michał Haykowski), koordynującą (odpowiedzialni – Aleksander Mackiewicz i Jerzy Ćwirko-Godyck i), redakcyjną, powielania, kolportażu, małego terroru i archiwum (odpowiedzialna – Zofia Ćwirko-Godycka , odbitki fotograficzne materiałów gromadzonych w archiwum wykonywać mają Krzysztof Szymborski i Stanisława Ruppert). 1 Projekt organizacji nie zostaje jednak zatwierdzony. Istniejąca grupa nie ma nazwy. W jej skład wchodzi 7 osób. Są to: Krzysztof Szymborski, Zofia i Jerzy Ćwirko-Godyccy , Sylwia i Aleksander Mackiewiczowie, Edward Detyna. Związany jest z nią też Michał Haykowski, zięć Karola Laptera profesora historii powszechnej w Instytucie Spraw Międzynarodowych i Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR, który na prawach gościa uczestniczy w spotkaniach. Ostatecznie członkowie grupy zajmują się m.in.: zbieraniem pieniędzy na rzecz represjonowanych uczestników Marca i za pośrednictwem Szymborskiego przekazują je Ninie Smolar. Gromadzą teksty oficjalne (prasa, ZMS, ZMP) i zbierają tzw. dokumenty marcowe tj. ulotki, rezolucje i inne teksty ukazujące się po marcu 1968. Dokumenty te gromadzone są w mieszkaniu Ćwirko-Godyckich a ich przechowywaniem zajmuje się Zofia Ćwirko-Godycka . Krzysztof Szymborski ulotki otrzymuje przede wszystkim od Niny Smolar, Eugeniusza Smolara i Jakuba Karpińskiego. Eugeniusz Smolar przekazuje mu także adresy we Francji na które warto wysyłać materiały. 2

Docelowo grupa planuje także akcje agitacyjne w postaci pisania ulotek oraz wydawania biuletynu informacyjnego o charakterze społeczno-polityczno-kulturalnym. Pomysł nie zostanie zrealizowany z powodu braku powielacza. Grupa rozpada się na przełomie czerwca i lipca. 3

Czerwiec/lipiec, Warszawa. Stanisława Ruppert na prośbę Krzystofa Szymborskiego z mieszkania Zofii Ćwirko-Godyckiej odbiera część dokumentów marcowych. Fotografuje je i przekazuje Krzysztofowi Szymborskiemu. 4 Szymborski otrzymane od Stanisławy Ruppert negatywy małoobrazkowe zamierza przekazać Eugeniuszowi Smolarowi, który zobowiązuje się przesłać je za granicę. 5

2 lub 3 września – 2 października, Paryż. Pobyt Szymborskiego we Francji. Szymborski dwukrotnie spotyka się z Giedroyciem. Za pierwszym razem spotykają się w kawiarni. Giedroyc jako znak rozpoznawczy trzyma ostatni numer „Kultury”. Krzysztof Szymborski opowiada o pomyśle wydawania pisma. Prosi o pomoc w zdobyciu powielacza. Giedroyc krytykuje pomysł, uznając go za niecelowy. Radzi, by w ostateczności szukać powielacza w Polsce lub w Czechosłowacji. Ofiaruje pomoc w nawiązaniu kontaktów i poleca mieszkającego w Bratysławie Słowaka Pavla Čarnohurskiego. 6 Čarnohurski jest znajomym Giedroycia. W specjalnym numerze „Kultury” poświęconym Czechosłowacji ukazuje się jego artykuł dotyczący wydarzeń na Słowacji w okresie praskiej wiosny. 7

Szymborski tłumaczy fragmenty Rozmyślań o postępie, pokoju i pokojowym współistnieniu Andrieja Sacharowa i przekazuje notkę o nastrojach po sierpniowej inwazji na CSRS. 8

Koniec października, Warszawa. Marek Głogoczowski otrzymuje propozycje pracy na Uniwersytecie w Kopenhadze. Wraca do Polski, by zabrać dokumenty z uczelni. By nie utracić paszportu, jedzie do Popradu a następnie nielegalnie przekracza granice. Po krótkim pobycie w Krakowa gdzie mieszka, jedzie na tydzień do Warszawy, gdzie studiuje podyplomowo na Studium Afrykanistyki. Spotyka się z Krzysztofem Szmborskiego, którego zna z Klubu Wysokogórskiego. Szymborski prosi go o przekazanie przesyłki dla Giedroycia. Głogoczowski wyraża zgodę. Udaje się pod wskazany adres i odbiera dwa filmy. 9 Są to negatywy sfotografowanych w lipcu przez Stanisławę Ruppert ulotek marcowych pochodzących z archiwum grupy przechowywanym w mieszkaniu Zofii Ćwirko-Godyckiej. Głogoczowski nie zna Jerzego Giedroycia i nie wie nic o pobycie Szymborskiego w Paryżu we wrześniu 1968 r. 10

Listopad, Warszawa. Pavel Čarnohursky odwiedza Szymborskiego w Warszawie. Przywozi mu czeski numer „Kultury”. 11 Szymborski przekazuje pozostałe materiały marcowe pochodzące ze zbiorów nieistniejącej już grupy. Wśród nich znajdują się: maszynopis Aresztowania i procesy polityczne po marcu 1968 r. otrzymany od Bukowskiego 12 i opublikowany w Polskim przedwiośniu, 13 przekazane przez Ninę Smolar informacje o toczących się procesach pomarcowych w tym m.in. Dajczgewanda, Jurasia, Duracza oraz informacje o aresztowaniach m.in. Bogusławy Bleifer i Eugeniusza Smolara 14 wykorzystane w opublikowanym w Wydarzeniach Marcowych tekście Aresztowani i skazani, 15 fotokopię tekstu Słowianie czyli „Dziadów” ciąg dalszy otrzymany od Jana Cyborana oraz naprędce napisany tekst, który jako Korespondencja z kraju ukazuje się w styczniu 1969 r. „Kulturze”. 16

21 listopada, Maisons-Laffitte. Jerzy Giedroyc informuje Juliusza Mieroszewskiego: „Dostałem z kraju film ważniejszych ulotek, apeli, memoriałów z okresu marca. Jest to b. ciekawe i myślę o wydaniu tego. Przypuszczam, że Bauman [był]by najlepszy do napisania przedmowy. Brał w tym udział i z tego, co do mnie dochodzi – jego popularność w kołach studenckich jest ciągle b. duża”. 17

1969

11 stycznia, Maisons-Laffitte. Jerzy Giedroyc informuje Juliusza Mieroszewskiego: „ Jeśli idzie o dyskusję na temat emigracji, którą chcę sprowokować artykułem Matisa, to zwróciłem się do kilku publicystów krajowych, ta piskliwa Zarzewska zdradza ochotę napisać coś na ten temat. Zaproponowałem Sabbatowi, by zabrał też głos. broniąc pozycji londyńskiej. [...]

Jestem wściekły, bo te dokumenty studenckie nie mogą się wykokosić. Już były przełamane i znów dostałem dwukrotnie nowe filmy i dokumentacje. Do tego filmy, wymagające b. ostrożnego wywołania, powiększania etc. by można było się zorientować w treści. W każdym razie tom wyjdzie dość okazały. Wypadki marcowe okazały się znacznie ważniejsze niż myśleliśmy i liczę na przekłady, może nawet dość masowe”. 18

Początek stycznia, Warszawa. Do Katedry Biofizyki Instytutu Fizyki Doświadczalnej UW gdzie pracuje Krzysztof Szymborski przychodzi Andrzej Mróz. Powołując się na Macieja Kozłowskiego prosi o ulotki, rezolucje i inne materiały dotyczące wydarzeń marcowych. 19 Krzysztof Szymborski, z tą samą prośba zwraca się do Jakuba Karpińskiego. Mówi mu, że chce przesłać je do Francji. Karpiński zgadza się przekazać sprawozdanie z procesu Kuronia i Modzelewskiego zastrzega jednak, że chce ten tekst powielić i potrzebna jest mu maszyna do pisania. Szymborski pożycza maszynę od swojego stryja Zbigniewa Szymborskiego i razem z Karpińskim niosą ją do mieszkania Małgorzaty Szpakowskiej. 20 Po odebraniu maszyny przez 13-14 dni Małgorzata Szpakowska przepisuje teksy znajdujące się w jej własnych zbiorach oraz dostarczone jej przez Jakuba Karpińskiego. 21

Andrzej Mróz i Maciej Włodek spotykają się z Janem Kelusem i Urszulą Sikorską. Proszą ich o pomoc w przenoszeniu książek przez granicę polsko-czechosłowacką. 22

Po rozmowie z Mrozem i Włodkiem Jan Kelus z własnej inicjatywy spotyka się z Jakubem Karpińskim. Mówi mu o możliwości przesyłania materiałów na Słowację i dostarczania tą samą drogą książek. Z przebiegu rozmowy Kelus domyśla się, że Karpiński wie już o pomyśle przekazywania materiałów na słowacką stronę, nie wie natomiast o możliwości dostarczania tą samą drogą książek. Karpiński nie zdradza nazwiska osoby, która go o tym poinformowała. Kelus również nie wymienia żadnych nazwisk. 23

Krzysztof Szymborski zna Jakuba Karpińskiego od 1959 r. 24 Zna go również Jan Krzysztof Kelus. Małgorzatę Szpakowską zna tylko Jakub Karpiński. Przedstawia ją Krzysztofowi Szymborskiemu.

Maciej Kozłowski, Andrzej Mróz, Marek Głogoczowski, Krzysztof Szymborski i Maciej Włodek znają się od 1959 r. Wszyscy są członkami Klubu Wysokogórskiego. Trzej pierwsi – Koła Krakowskiego, dwaj ostatni – warszawskiego. Członkiem Klubu Krakowskiego jest również siostra Kozłowskiego, Barbara. Z tym środowiskiem luźno związani są także Jan Krzysztof Kelus i jego narzeczona Urszula Sikorska. Kelus z widzenia zna Krzysztofa Szymborskiego. Członkowie Klubu potocznie nazywani są taternikami. 25

Koniec stycznia. Krzysztof Szymborski ponownie spotyka się z Andrzejem Mrozem. Mrozowi towarzyszy Maciej Włodek. Uzgadniają, szczegóły współpracy: Szymborski ma zajmować się zbieraniem i przygotowywaniem materiałów przeznaczonych do opublikowania na Zachodzie, a Mróz i Włodek przenoszeniem ich przez granicę i dostarczaniem oczekującemu na nie Maciejowi Kozłowskiemu. 26 W gmachu Geologii UW w obecności Andrzeja Mroza, Szymborski przekazuje Włodkowi odebraną kilka dni po dostarczeniu maszyny do pisania, pierwszą partię tekstów, przygotowaną przez Jakuba Karpińskiego a przepisaną przez Małgorzatę Szpakowską. Dominują ulotki i rezolucje. Teksty są ponumerowane od 1 do 40. 27 Przekazuje też maszynopisy i rękopisy tekstów pochodzących ze zlikwidowanego w październiku 1968 r. archiwum grupy, przesłanych do „Kultury” za pośrednictwem Marka Głogoczowskiego w październiku 1968 roku w postaci negatywów zdjęć fotograficznych. 28

24 stycznia, Maisons-Laffitte. Ukończenie druku opracowania Wydarzenia marcowe 1968. Książka ukazuje się w serii dokumentny i zawiera wstęp Zygmunta Baumana. 29

26 maja, Smokowiec około godziny 9:30. Słowacka Służba Bezpieczeństwa (StB) zatrzymuje przebywających w hotelu w Smokowcu Macieja Kozłowskiego, jego matkę Anielę Kozłowską i Marię Tworkowską. Około godziny 21:00 StB przekazuje ich SB na przejściu granicznym w Łysej Polanie. 30 Po 24 godzinach matka Kozłowskiego zostaje zwolniona z aresztu. 31

27 maja około godz. 0:30. Rewizja w samochodzie, którym podróżowali Kozłowski i Tworkowska. W czasie przeszukania funkcjonariusze MSW znajdują: 191 egzemplarzy wydawnictw Instytutu Literackiego, 416 egzemplarzy Biuletynu Niecenzurowanego oraz notatki i brudnopisy odbitek różnych tekstów. 32

28 maja, Warszawa. Zatrzymanie Krzysztofa Szymborskiego. 33

30 maja, Warszawa. Aresztowanie Krzysztofa Szymborskiego. 34

26 czerwca, Warszawa. Aresztowanie Macieja Gellera, Stanisławy Ruppert, Niny Smolar, Zofii i Jerzego Ćwirko-Godyckich , Aleksandra Mackiewicza. Wszystkim prokuratura zarzuca mu popełnienie przestępstwa z art. 5 mkk („Obywatel polski, który wchodzi w porozumienie z osobą działającą w interesie obcego rządu lub obcej organizacji w celu działania na szkodę Państwa Polskiego, podlega karze więzienia na czas nie krótszy od lat 5 do lat 15″). 35

26 czerwca, Warszawa. Rewizja w mieszkaniu Mileny i Michała Haykowskich. Po jej zakończeniu Michał Haykowski zostaje przewieziony do Pałacu Mostowskich i po trwającym kilka godzin przesłuchaniu zostaje zwolniony do domu.

9 lipca, Monachium. Jan Nowak-Jeziorański listownie powiadamia Jerzego Giedroycia o aresztowaniach w Polsce: „Według wiarygodnych informacji aresztowano ostatnio sporą grupę członków Klubu Wysokogórskiego pod zarzutem przemycania z Czechosłowacji, przechowywania i kolportowania „Kultury”. Nazwisk nie znamy. Wiadomość ta jest poufna. Nie zamierzam jej ogłaszać i proszę również, aby Pan zachował ją dla siebie”.

12 lipca, Maisons-Laffitte. Jerzy Giedroyc odpowiada na list Jeziorańskiego: „O tych aresztowaniach już słyszałem, ale nie mam żadnych szczegółów, oprócz tego, że aresztowania miały miejsce w końcu maja br. Nie wykluczam pokazowego procesu, skierowanego głównie przeciwko mnie. Tymczasem nie puszczam tej sprawy czekając na szczegóły”. 36

4 sierpnia, Monachium. Radio Wolna Europa po raz pierwszy informuje o aresztowaniu w Smokowcu i jego konsekwencjach: „Potwierdziły się niestety napływające od szeregu tygodni wiadomości o tym, że w pobliżu polskiej granicy w Smokowcu na terenie Czechosłowacji w maju aresztowano młodego Polaka, Macieja Kozłowskiego i jego matkę. Równocześnie w Pradze Czeskiej albo w Smokowcu aresztowana została obywatelka polska Maria Tworkowska-Papée. W ślad za tym aresztowaniem w areszcie śledczym znaleźli się członkowie Klubu Wysokogórskiego. Na początku lipca liczba aresztowanych w tej sprawie w Krakowie i Warszawie wynosiła około 10 osób. Są wśród nich m.in. Maciej Geller – asystent biofizyki UW i Nina Smolar – żona Aleksandra Smolara. 12 lipca SB aresztowało Adama Włodka, wnuka Jarosława Iwaszkiewicza. SB poddaje przesłuchaniom dalszych kilkanaście osób. Wszystkich aresztowanych w tak zwanej sprawie taterników – taka bowiem nazwa jest w obiegu wśród młodzieży Krakowa i Warszawy – przewieziono do więzienia na Mokotowie”. 37

5 sierpnia, Monachium. Radio Wolna Europa informuje o kolejnych aresztowaniach taterników: „Podaliśmy już nazwiska kilku aresztowanych. Obecnie dalsze nazwiska. W areszcie śledczym przebywają Krzysztof Szymborski, Aleksander Mackiewicz i Eugeniusz Smolar. Ten ostatni znajdował się w areszcie w innej sprawie, miał być zwolniony lecz w przeddzień wyjścia na wolność zatrzymano go w więzieniu i wszczęto nowe śledztwo w związku ze sprawą taterników. Wszystkie źródła informacji podają, że śledztwo w tej sprawie ma się jakoby toczyć z art. 5 mkk. Oznacza to, że zarzucają aresztowanym „wejście w porozumienie z osobami działającymi w interesie obcego rządu lub obcej organizacji”. 38

27 września, Warszawa. Na mocy Ustawy o amnestii z 21 lipca 1969 r. ogłoszonej z okazji 25-lecia PRL z aresztu zwolnieni zostają Maciej Geller, Stanisława Ruppert, Zofia Ćwirko-Godycka. 39

27 października, Warszawa. Przesłuchanie Krzysztofa Szymborskiego przez Marię Pancer, która przedstawia mu zarzut z art. 5 mkk w nowym brzmieniu. Zarzuca mu że:

w okresie od marca 1968 roku do marca 1969 roku w Paryżu będąc obywatelem polskim wszedł w porozumienie z działającym na rzecz Instytutu Literackiego naczelnym redaktorem tegoż Instytutu – Jerzym Giedroyciem w celu działania na szkodę interesów politycznych PRL, a następnie w ramach tego porozumienia przekazał mu pisemne informacje o nastrojach społeczeństwa polskiego w związku z wkroczeniem wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji, a nadto z Warszawy przesłał za pośrednictwem innych osób temu Instytutowi do opublikowania szereg opracowanych przez siebie i inne osoby tekstów zawierających fałszywe wiadomości o wydarzeniach marcowych, mogących w sytuacji ekonomiczno-politycznej w kraju wyrządzić istotną szkodę interesom politycznym państwa polskiego. Przesłał przez:

Marka Głogoczowskiego nielegalne opracowania i ulotki dotyczące tzw. wydarzeń marcowych otrzymane od Zofii Ćwirko-Godyckiej;Józefa Čarnohurskiego m.in.:

ulotkę osobiście sporządzoną pt. Korespondencja z kraju;ulotkę zatytułowaną Procesy polityczne po marcu 1968 r.;fotokopię tekstu Słowianie czyli „Dziadów” ciąg dalszy;

Macieja Włodka m.in. wiersz pt. Chochoły;

opracowanie zatytułowane Nie o egalitaryzm chodziło;artykuł opracowany przez siebie pt. Refleksje rocznicowe, jak również przyjął od tegoż Giedroycia, za pośrednictwem innych osób w celu dalszego rozpowszechniania wrogich ustrojowi PRL publikacji wymienionego Instytutu Literackiego;

Ponadto:

W okresie od marca 1968 roku do marca 1969 w Warszawie wraz z innymi osobami, wziął udział w tworzeniu i działalności związku, którego cel i istnienie miało pozostać tajemnicą wobec władz państwowych, a którego zadaniem było prowadzenie akcji wrogiej w stosunku PRL akcji między innymi terrorystycznej.

Krzysztof Szymborski przyznaje się do winy. 40

2/3 listopada, Paryż. Artykuł z „The Times” przedrukowuje francuski „Le Monde”. 41

RWE cytuje fragment artykułu z „The Times” i informuje o kolejnych aresztowaniach: „Śledztwo objęło nie tylko młodzieżowe środowiska Krakowa i Warszawy, lecz także Wrocławia i Krakowa. Według naszych informacji UB aresztowało w związku z tym śledztwem ok. 40 osób, a wiele innych poddano przesłuchaniom. Byłby to więc największy proces ze wszystkich procesów politycznych po okresie stalinowskim.

Świeżo nadeszła z Polski wiadomość, że do jednej z dwóch grup oskarżonych /chemików lub taterników/ ma należeć starszy asystent Politechniki Warszawskiej, Jerzy Ćwirko –Godycki i jego żona. Godyccy mają roczne dziecko, które po aresztowaniu obojga rodziców zostało na łasce znajomych. UB zastosowało wobec pani Godeckiej wyrafinowaną metodę nacisku.

Powiedziano jej w śledztwie, że wróci do dziecka, jeśli nakłoni męża do przyznania się do winy. Odmówiła. Wówczas postawiono jej ultimatum: jeśli obciąży męża zeznaniami – będzie zwolniona jako jedyna opiekunka niemowlęcia. Odmówiła. Nie ma na razie sposobu ustalenia pełnej listy osób aresztowanych w sprawie „taterniczej”. Podamy znane nam nazwiska, wśród których obok wymienionych już dawniej, znajdą się nazwiska nowe. A więc: Maciej Kozłowski, Maria Tworkowska, Aleksander Mackiewicz i jego żona Sylwia Bekier-Mackiewicz, inżynier Lucjan Saduś, Małgorzata Szpakowska, pracownik PAN i taternik, Krzysztod Szymborski., Jerzy Detyna, Michał Hajkowski, student czwartego roku Szkoły Filmowej w Pradze Czeskiej, Andrzej Zajączkowski, Andrzej Włodek, Jakub Karpiński.

W więzieniach przebywać ma ponadto pięciu członków Klubu Wysokogórskiego w Krakowie, sześciu „płetwo-nurków” z Klubu szczecińskiego, nieznana liczba osób ze szczecińskiego Jacht-Klubu i sześć osób z Wrocławia. Z pośród aresztowanych poza Warszawą doszły ostatnio do naszej wiadomości nazwiska Adama Zawardki oraz pracownika naukowego Politechniki Wrocławskiej Tadeusza Zawady. Uprzednio mieliśmy informacje o przesłuchiwaniu przez UB taternika Andrzeja Zawady. Przebywający uprzednio w areszcie w związku ze sprawą taterników Nina Smolar i Maciej Geller – zostali zwolnieni, ale śledztwa przeciwko nim nie umorzono. (…) Nie potwierdziły się pogłoski o aresztowaniu w Pradze Agnieszki Holland. (…) Artykuł 5 mkk, którego mają odpowiadać oskarżeni, a który mówi o „porozumieniu z osobą, działającą na rzecz obcej organizacji”, przewiduje karę nie niższą niż 5 lat. Niektórym oskarżonym grozić ma podobno odpowiedzialność z art. 7 „o gromadzeniu lub przekazywaniu wiadomości, stanowiących tajemnicę państwową lub wojskową”, który zezwala na wymierzenie kary dożywotniego więzienia lub śmierci”. 42

10-12 grudnia, Warszawa. Aleksander Mackiewicz i Jerzy Ćwirko-Godycki zostają zwolnieni z więzienia. Prowadzone wobec nich postępowanie nie zostaje umorzone.

10 marca 1970 roku, Warszawa. Na niejawnym posiedzeniu sąd umarza postępowanie w sprawie Aleksandra Mackiewicza i innych.

Posted in Alpinizm, polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY | Leave a comment

PAN w Z-nem (40): EPILOG WOJNY BOGÓW : Izrael jest naszym Panem, Panem Jedynym

EPILOG WOJNY BOGÓW : Izrael jest naszym Panem, Panem Jedynym

Wprowadzenie

Na portalu neon24.pl kończę publikować, w 8 – 9 odcinkach, mą “Wojnę Bogów” napisaną i opublikowaną w trzech edycjach polskich (+ 1 słowacka) przed blisko ćwierćwieczem. Na tym, głównie “zaoceaniczno-polskim” portalu o nazwie NEON, pojawiło się kilkanaście interesujących głosów w dyskusji nt. tej CULTURE WARS, jak  to, obecnie nasilające się zjawisko literackie, nazywa mój znajomy pisarz ze Stanów Zjednoczonych, Michael Jones. Odbywający się w Polsce od blisko już 10 lat, festiwal religijny w Lednicy, jest doskonałym przykładem, takiej “wolnoamerykańskiej” CULTURE WAR na terenie dawniej zamieszkałym przez plemiona słowiańskie.

https://youtu.be/fLyPZtLyAUs

Dlatego przed rozpoczęciem lektury poniższego „Epilogu” , proponuję by posłuchać WIODĄCEJ Festiwal LEDNICA 2018 Pieśni „ Słuchaj Izraelu, Pan jest naszym Bogiem, Panem Jedynym


Lednicka Ryba-Gigant to Symbol NOWEGO ZBAWICIELA, nie tylko Ludzkości ale i Świata

Odnośnie górującego, nad tym „Aryjsko-Słowiańskim” festiwalem w Lednicy, gigantycznego rusztowania w kształcie RYBY, to pozwolę sobie zauważyć, że nasza religia NARESZCIE ZACZĘŁA SIĘ COFAĆ do czasów starożytnych Ariów, których symbolem była właśnie RYBA.

Z tej KOSMICZNEJ PRA-RYBY wyłonił się BÓG WISZNU (jeden z Trójcy hinduskiego bóstwa TRIMURTI Wisznu-Brahma-Sziwa):

nazywa

Bowiem firmowana przez boga JAHWE („Ja Jestem Twoim Panem!”) biblijna historia POTOPU i ARKI NOEGO została skopiowana z ARYJSKICH (A WIĘC NIE SEMICKICH!) LEGEND INDII.

Cytuję za Wikipedią:

// Ryba (inkarnacja boga Wisznu) ostrzegła go (Manu to pierwowzór Noego), że za tydzień nastąpi potop, który zniszczy wszelkie życie. Manu, zwany „Ojcem wszystkich Ariów”, schronił się wraz z rodziną i siedmioma mędrcami, synami Angirasa, do zbudowanego w pośpiechu okrętu. Przed zagładą ocalił nasiona wszelkich roślin, przedstawicieli wszystkich gatunków żywych stworzeń oraz Wedy, święte księgi hinduizmu objawione mu przez Matsję wraz z normami nowej aryjskiej lub wedyjskiej drogi życia. Wisznu-Ryba powiózł okręt, przytroczony do własnego rogu, na bezpieczną wyspę, czy też górę Himalaja…//

*

A oto cel podróży, uratowanej od komunistycznego „potopu” ludzkości, w Arce Zbawienia, kierowanej przez Boga w formie Ryby „Ja Jestem”:

Jakiż bowiem cel miały te wszystkie, w dawnej pogańskiej slowiańskiej Lednicy, celebracje typu „Słuchaj Izraelu” i „Ja Jestem Pan Jedyny”? Otóż w bardzo życzliwym dla chrześcijan wystąpieniu, urodzony przed 60 laty w ZSRR, a od 30 lat mieszkający w Izraelu, rabin Pinhas Połoński, w Wielkiej Chóralnej Synagodze w Petersburgu (d. Leningrad) powiedział co następuje swym współwyznawcom:

Nauczono was, że judaizm nie jest religią mesjańską. Otóż tak nie jest! Judaizm jest religią misyjną na ziemi, dzięki naszym filiom – chrześcijaństwu i islamowi – szerzymy nasz pomysł dla ludzkości. A teraz będziemy pracować bezpośrednio z ludzkością! To znaczy, że zarówno chrześcijaństwo, jak i islam spełniły najważniejszą misję historyczną. Przekazali ludzkości wiedzę o narodzie żydowskim. … Po tym wspaniałym przygotowaniu możemy wreszcie porozumieć się z ludzkością! Dlatego zamierzamy zaoferować Nową (Jedwabną?) Drogę na poziomie Solomona i zamierzamy ją zaoferować w krótkim czasie. To jest przekształcenie judaizmu w uniwersalną religię ludzkości. To przygotowanie jest w pełnym toku! “

( Wykład po rosyjsku można sobie posłuchać tutaj: https://youtu.be/TG_ViIncdVw)

*

A oto szczegóły planu transformacji ludzkości , przygotowanego ponad trzysta lat temu przez rabina Eliasza ben Solomona ze Smyrny, obecnie tureckiego Izmiru:

Znający dobrze tajniki żydowskiej teologii, mój „comrade in arms” Izrael Szamir, w artykule niestety po angielsku „Czy nie-żydzi są ludźmi?” podaje szczegóły Nowej Drogi autorstwa ben Solomona, zapewne tego, na którego się powołał rabin Pinchas Połoński:

« Według rabina Eliasza ben Solomona ze Smyrny, zmarłego w 1729 roku, Goje są aktualnie nie-ludźmi, ale zwierzętami stworzonymi po to, by służyć Żydom (MG : proszę popatrzeć na procesję w Lednicy 2018, na tych uśmiechniętych pajaców poubieranych w kobiece szaty, śpiewających „Izraelu jesteś moim Panem”). Goje mają ludzką postać z dwóch bardzo odmiennych przyczyn. Jedna polega na tym, że jest bardziej przyjemnie i dostojnie dla Żyda być obsługiwanym przez zwierzę w ludzkiej postaci, niż przez zwierzę w kształcie zwierzęcia. Druga zaś polega na tym, że nie-Żyd może się przyłączyć do żydostwa i nie mógłby tego zrobić, gdyby miał postać zwierzęcia.»

No i mamy podaną przed ponad 300 laty, przez Wielce Szanowanego rabina ben Solomona ze Smyrny, bardzo prostą, CZYSTO MERKANTYLNĄ PRZYCZYNĘ, dlaczego, uczestniczący w procesji w Lednicy 2018, ci UŚMIECHNIĘCI ZAWODOWI KRETYNI, z zapałem śpiewali „Ty (Izraelu) jesteś Naszym Panem. Panem Jedynym”.

*

Po tym wstępie kulturalno-historyczbym, możemy przejść do zakończenia spisanej już blisko ćwierć wieku temu, mini-historii Wojny antycznego, zapomnianego dziś Erosa, z żydo-polskim obecnie, Jahwe-Laborem, bogiem zaniku elementarnych odruchów rozumnego myślenia.

EPILOG

czyli o „Ewangelii” (Wszech)Mocy Bzdury

 

O roli św. Pawła w deformacji idei chrześcijańskich pisaliśmy już dość dużo. Tutaj, w zakończeniu „Spisku Bogów”, chcielibyśmy zwrócić uwagę na znany specjalistom fakt, że nauki zawarte w jego „Listach” są prawie dokładną odwrotnością wskazań Ewangelii. Najwyraźniej to widać w zaleceniach dotyczących metod poznania (gnozy) oraz kultywowania nauk, a więc w sprawach dla religii najważniejszych. Gdy Jezus nauczał „oko będzie świecą ciała twego”, to św. Paweł ustanawiał, że „postępujemy według wiary, a nie według widzenia”; gdy Jezus zalecał swym uczniom, by z jego nauką chodzili „nie do pogan, ale do owiec, które poginęły z domu Izraela“, to przedsiębiorczy Paweł na odwrót, „obchodził morze i ziemię, aby wśród pogan pozyskać współwyznawcę, a pozyskawszy go, uczynić go po stokroć gorszym niż uprzednio“.

Z punktu widzenia Logiki (czyli dla pitagorejczyków — i nie tylko dla nich — Boga Najwyższego), najistotniejsze przekazy Św. Pawła, łącznie z jego „hymnem o miłości”, są antytezą nauczania Jezusa, nic mówiąc już o naukach Platona czy Arystotelesa. Ten zresztą „apostoł” zadeklarował sic otwarcie jako wróg racjonalnego myślenia: A mowa moja i zwiastowanie moje nie były głoszone w przekony­wujących słowach mądrości, lecz objawiały się w nich Duch (judeokretynizmu?) i Moc (Antychrysta?). … Albowiem (moje?) Królestwo Boże zasadza się nie na słowie (Logosie), lecz na (Wszech)Mocy(ludzkiej głupoty) — I Kor. 2,4 i 4,20. Z Wszechmocą Bzdury czciciele Chrystusa Nauczającego (a więc nie Ukrzyżowanego) zwykli walczyć za pomocą argumentów logicznych, znienawidzonych przez „proroków”, o których Jezus mawiał, iż „wszyscy którzy przyszli przede mną — a zatem i Mojżesz i Izajasz — są złodziejami i rozbójnikami” (Jan 10,8). Jeśli zatem, na podstawie zawartości jego „Listów”, zdefiniujemy św. Pawła jako Anty-Chrysta, to już bardzo łatwo przyjdzie nam rozpoznać metodę jaką on zastosował by omamić pierwszych chrześcijan.

Otóż po „zamordowaniu zgodnie z prawem” św. Szczepana, „idący w ślad” tego apostola św. Paweł (jak niegdyś jego praojciec Jakub) przywdział eklezjastyczną szatę wyeliminowanego przezeń konkurenta. Wykorzystując autorytet tej szaty „namiestnika Chrystusa”, zwiastował naiwnym i nie znającym tajników Biblii mieszkańcom Koryntu, przygotowaną dużo wcześniej przez proroka Izajasza (53, 8-10) ewangelię (dosłownie!), „że Chrystus umarł za grzechy nasze, że został pogrzebany, i że trzeciego dnia zmartwychwstał” (I Kor. 15, 1-4).

Dla osoby literacko wykształconej, nawykłej do teatralnych sztuczek z nieśmiertelnością, taka „dobra nowina” brzmi jak znane opowiadanie o tym, że „zabili go (na krzyżu) i (z grobu) uciekł”. Co więcej, dla uzasadnienia swej tezy o zmartwychwstaniu Chrystusa Św. Paweł posługuje się argumentem, że „to co się sieje, nie ożywa jeśli nie umrze” (I Kor. 15, 36). I właśnie ten „biologiczny” argument wskazuje, że nasz pozorowany apostoł przekonywa! i siebie i innych do uwierzenia w najzwyklejszą bzdurę: przecież przed kiełkowaniem ziarno jest tylko pozornie martwe, co implikuje, że i Jezus, albo pozornie umarł na krzyżu, albo jego zmartwychwstanie było pozorowane przez uwielbiających go wyznawców.

Z tej „ewangelii pozorów” Św. Paweł wywiódł całą, wzorowaną na Izajaszu, teologię:

Po pierwsze postulował on, że poprzez śmierć Chrystusa na krzyżu nastąpiło samoczynne odkupienie grzechów wszystkich tych, którzy w ofiarę z „baranka bożego” uwierzyli. W istocie natomiast nastąpiło „wkupienie się”, wierzących w tę bzdurę chrześcijan, w zwalczany przez Jezusa grzech zakłamywania rzeczywistości. Tym grzechem zinstytucjonalizowanej obłudy obciążone są bowiem z definicji wszystkie obrzędy wykorzystujące tak zwanego „kozła ofiarnego”. (Patrz „Prolog”.)

Po drugie, będąc „uczniem” proroka Izajasza, św. Paweł głosił pogląd, że wzorowane na kaźni Chrystusa, męczeństwo i śmierć chrześcijan będzie owocować rozkwitem myśli chrześcijańskiej. W praktyce jest jednak dokładnie na odwrót: myśl oraz postępowanie chrześcijańskie rozwija tylko obecność dobrze wykształconych nauczycieli; przedwczesna zaś eliminacja Nauczyciela stwarza okazję do wykorzystania jego (nie chcianego zresztą — Mt. 26, 39) męczeństwa jako „nawozu” pod rozkwit idei oraz zachowań zupełnie sprzecznych z jego intencjami. Przykładem tutaj jest rozkwit „ewangelii pozorów” św. Pawła na „nawozie” z męczeństwa Jezusa oraz św. Szczepana. (Jak pisaliśmy to w Aneksie III „Umarli, aby mógł żyć Izrael”, rekonstrukcja nowoczesnego, wyraźnie faszyzującego państwa Izrael stała się możliwa dzięki „nawozowi” z męczeństwa milionów Żydów chasydzkich, wręcz wrogich imperialnym ambicjom Izraela.)

Po trzecie, dzięki rozreklamowaniu już w starożytności „misji apostolskiej” Św. Pawła, wielu prostolinijnych chrześcijan, zamiast nosić w swym wnętrzu nauki Chrystusa, zaczęło „nosić nieustannie w swym ciele konanie Jezusa, aby objawiło się w tym ciele życie Jezusa” (II Kor. 4,10). Oczywiście z naśladownictwa konania i banalnej w starożytności śmierci na krzyżu nic dobrego nie mogło wyniknąć. Ta bowiem ideologia „wyzbywania się samego siebie” (wyniszczania, gr. kenozy), oprócz bezmyślnego zadręczania się oraz utraty zdolności fizycznych i umysłowych, nie prowadzi do żadnych wyższych stanów świadomości. (Zauważył to już Budda na kilka wieków przed Chrystusem.) Do rozwoju osobowości prowadzi natomiast metoda ciągłych wysiłków oraz ćwiczeń (gr ascezy) i tę metodę, znaną nie tylko pitagorejczykom, ale wszystkim przedstawicielom Homo sapiens, starał się upowszechniać w Izraelu Jezus. Tego ewidentnego pogaństwa, opartego — by użyć sformułowania „Listu do Koryntian” — na przekonywujących słowach Logosu czyli Mądrości, szczerze nienawidził ambitny kretyn jakim był św. Paweł. Za pomocą swej podstępnej ewangelii „umierania dla świata by zmartwychwstać w Chrystusie”, starał się on nie dopuścić do wyzwalania („samowykupywania”) się chrześcijan. I to zarówno ze stwarzanych przez Pismo szlachetnych iluzji, maskujących postępki dawidowych „bezgrzesznych bandytów”, jak i z grzeszącego próżnością postępowania chrześcijańskich samoudręczycieli.

Po czwarte, zaszczepiona przez Św. Pawła, obsesja umartwiania się (co oznacza dosłownie: upodabnianie się do trupa), doprowadziła już w pierwszych wiekach po Chrystusie do zbiorowych obłąkań, manii samobójczych, samookaleczeń oraz do społecznej plagi kretynizmu. W tym właśnie czasie pojawiło się samo słowo kretyn, wywodzące się od chrétien, chrześcijanin. Jeden z uważniejszych obserwatorów tej starożytnej, masochistycznej subkultury, platonik Celsus (cytowany przez Orygenesa VII, 68) starał się uświadomić chrześcijan, iż czczą oni nie boga, nie demona, lecz trupa. (Ta celna obserwacja dotycząca natury naszej religii została sformułowana na kilka wieków przed wprowadzeniem krzyża z MARTWYM Jezusem, jako oficjalnego symbolu chrześcijaństwa.)

Nawrót fali masowych obłąkań, inspirowanych „Listami” św. Pawła, nastąpił w epoce Renesansu, dzięki wynalazkowi Gutenberga oraz „odkryciu” przez Martina Lutra MOCY zawartej w tych właśnie martwych zabytkach judeochrześcijańskiego rękopiśmiennictwa. Tym razem zasadę umartwiania się, oraz „wyzbywania się samego siebie” by upodobnić swe życie do trwającego kilkanaście godzin konania Chrystusa, protestanci zaczęli realizować za pomocą PRACY, którą w starożytności uważano za zajęcie godne niewolników. Ta zaś, coraz bardziej zrutynizowana i zmechanizowana praca, nie tylko zaczęła zamieniać jej wykonawców w bezduszne, od wewnątrz martwe automaty, ale i spowodowała narastające z każdym stuleciem spustoszenie (kenozę) żywego organizmu ziemskiej biosfery.

Na końcowy wynik tej „nowej automatyzacji człowieka” — którą wielu dzisiejszych apostołów industralizmu pojmuje jako nową ewangelizację — nie trzeba będzie długo czekać. Ludzie zdolni jeszcze do formułowania swych idei w znienawidzonych przez św. Pawła, „przekonywujących słowach logiki”, potrafią przewidzieć totalną katastrofę z taką samą łatwością z jaką Jezus przewidywał zagładę, skretyniałej dzięki samozakłamaniu się judaizmu, Jerozolimy.


 

Posted in POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 39: ANTYSEMITYZM jako broń zaczepna GENITALIAN

 

RUCH OBROŃCÓW RASIZMU SPOD ZNAKU TANTRY

(ANTYSEMITYZM jako broń zaczepna GENITALIAN)

W mijającym miesiącu mieliśmy kilka wydarzeń na wyraźnie PONADEUROPEJSKĄ skalę, wszystkie one były związane z ekspansją cywilizacji symbolizowanej przez hinduski sześciograniasty znak TANTRY, z żydowską „gwiazdą Dawida” od kilkunastu stuleci utożsamiany.

Tak opisuje wydarzenia ostatniego tygodnia mój „comrade in arms” Izrael Szamir, w ostatnich latach pisujący z Moskwy:

1. „Pełny (full) Smollett” we Francji na wzór USA

Otóż, 16 lutego w trakcie co sobotniej demonstracji francuskich „żółtych kamizelek” został publicznie znieważony przed jego domem w Paryżu (nagrało to TV) 70-letni francuski „nowy filozof” Alain Finkielkraut. Jak pisze mój „comrade in arms” Izrael Szamir, „tego znieważenia dokonał noszący arafatkę Palestyńczyk, który go nazwał „brudnym syjonistą”. W sumie to nic nie było, jako że Finkielkraut jest bez wątptpienia syjonistą. Inni ludzie na ulicy nawet poprosili go by szedł z nimi”. (Nb. Alaina f-Krauta – tak ironizuje na temat jego nazwiska Izrael Szamir – poznałem okazjonalnie w połowie lat 1990 na konferencji nt. Jugosławii w Collegium Novum UJ; był on wtedy bliskim kolegą Adama Michnika.)

Według Szamira nazwanie f-Krauta „sale zioniste”, wywołało reakcję francuskich mediów, będącą jak gdybyby milion razy powiększoną reakcją mass mediów w USA, na wieść o tym, że 29 stycznia br. w nocy na ulicy w Chicago został zaatakowany znany ciemnoskóry żydowski aktor i homoseksualista Jussie Smollett. Ten “Napad” wywołał tak wielkie oburzenie za Oceanem, że w obronę aktora zaangażowali się m.in. najważniejsi politycy partii Demokratów. Jednak po kilku tygodniach ten napad okazał się być SFINGOWANYM przez samego Smolletta. Jak podaje RMF24Aktor serialu “Empire” Jussie Smollett, udając że został zaatakowany, oblany wybielaczem i zawieszono mu na szyi pętlę, wykorzystał rasizm do promowania własnej kariery.)

Izrael Szamir cytuje, w nadesłanej mi wczoraj krytyce zachowań się współczesnych bohaterów jego własnej „wyjątkowej (exceptional) nacji”, kwaśną uwagę jego przyjaciela Jacquesa Brickemont (partnera oraz współ-autora  publicystki Diany Johnstone), że „kilka banalnych epitetów pod adresem pewnego eseisty, zwanego przez media „filozofem”, są nieskończenie bardziej poważne niż utrata oka przez dwudziestoletniego studenta filozofii, który nie robił absolutnie niczego złego.”

I dalej pisze:

>W rzeczy samej, w sobotę 16 lutego policja Makrona wybiły oko młodemu Gilet Jaune i urwały rękę innemu protestującemu; tysiące ludzi zostały zaatakowane przy pomocy gazów, co było być może największym gazowym atakiem od czasów bitwy pod Ypres. Ale massmedia zajęły się sprawą Finkelkrauta i zrobiły z jego historii kolejną wersję  Kristallnacht , czyli Nocy Kryształowej z roku 1938. (Ten „niby incydent” jest pokazywany kilka razy na filmiku o „antysemityzmie” pod tytułem Gilets Jaunes.) Insynuowano, że że f-Kraut został nazwany „brudnym żydem” i że został prawie zlinczowany, przed czym uratowała go policja. (Obie insynuacje mijają się z prawdą; chociaż były przypadki poturbowania dziennikarzy przez demonstrantów, to jednak nazywanie kogoś żydem nie jest jakąkolwiek obrazą, zwłaszcza że w tym przypadku nie miało to nawet miejsca).

>Zachowujące się jak ‘kompletny (ang. full) Smollett’, zarówno media jak i prezydent Macron zaczęli atakować Gilets Jaunes, opisując ich jako antysemitów i nazistów. W ten sposób coś, czego nie było, zamieniło się w WIELKĄ AFERĘ i pierwszy popularny ruch we Francji od roku 1969 został zohydzony. Przy tej okazji Macron wyraźnie zaczął dokonywać znaku równości między anty-syjonizmem i antysemityzmem, robiącąc z obu ruchów kryminalne przestępstwo. W dodatku jacyś nieznani ‘Smollettci’ wymalowali swastyki (w sumie aż 90) na żydowskim cmentarzu. Tak jak gdyby spoczywający tam żydzi chcieli wskazać, że są prześladowani. Podejrzewam, że te swastyki zostały wymalowane przez osoby wynajęte przez jakąś żydowską organizację, lub przez ludzi Macrona, chcących wzmocnić f-Krauta nie-wydarzenie.

>Dzięki takiemu medialnemu przygotowaniu, we wtorek 18 lutego dwadzieścia tysięcy naiwnych Francuzów uczestniczyło w manifestacji w obronie f-Krauta i przeciw antysemityzmowi (…) na czym Macron zrobił duży polityczny kapitał. W czysto politycznych realich, rezultat afery f-Krauta może być porównywalny z  próbą impeachmentu (prezydenta) Trumpa przy wykorzystaniu tej błazenady z historią „napadu” na Smolletta.

>Warto podkreślić, że f-Kraut zasłużył na nazwanie go „wstrętnym syjonistą”. To jest taki francuski Norman Podhoretz (głoszący otwarcie „Nienawidzę negrów”!). F-Kraut głosi, iż „Czarni nienawidzą Francji”, uważa iż „Gaza ma zbyt wiele dzieci i dla nich nie ma miejsca na świecie”, wyśmiewał piłkarzy francuskich za to, że są czarnoskórzy; jest wrogiem Palestyńczyków oraz muzułmanów i ma za nic (etnicznych) Francuzów. Jest znany ze stwierdzenia, że „co jest dobre dla Żydów jest dobre dla Francji”, oraz z wezwania do segregacji (w Izraelu) między Żydami i Palestyńczykami. Jest to coś zdumiewającego, że Żyd posiadający takie poglądy jest uważany za „człowieka lewicy”, oraz że jest zapraszany do telewizji i gazet by udzielać wywiadów – chociaż jest on większym rasistą niż francuscy narodowcy, tacy jak Le Pen czy Soral. (…)

Izrael Szamir kończy swój paszkwil w ten sposób:

>Jak wskazują na to powyższe mistyfikacje oraz przekręty, zarówno w Anglii jak i we Francji, oraz w USA, Żydzi stali się symbolem obecnego neolibrealnego reżymu. Te sprawy są bardziej istotne dla tutejszych (na Zachodzie) ludzi, niż sprawa Palestyńczyków. Jednak podobnie jak nie do uniknięcia będzie reakcja na neoliberalizm, tak będzie nie do uniknięcia i reakcja społeczna, która spowoduje załamanie się roli Żydów (w świecie) – co w konsekwencji doprowadzi do równości między żydami i gojami (także) w Izraelu/Palestynie.

Opracował MG na postawie:

http://www.unz.com/ishamir/jussie-smollett-and-jewish-hoaxes/

Israel Shamir can be reached at adam@israelshamir.net

Na zdjęciu Izrael Szamir (z prawej) wraz z M.G. na konferencji na MAUP w Kijowie, w roku 2004, pod tytułem „Ukryte metody zarządzania Światem”

2. „Pełen Smollett” na Miedzymorzu Śródziemno-Martwym oraz w Polsce (wg M.G.)

Otóż poniedziałek 18 lutego br., czyli w dwa dni po tym, kiedy to Palestyńczyk naubliżał f-Krautowi od „brudnych syjonistów”, to minister spraw zagranicznych Izraela nazwiskiem Katz, znieważył publicznie CAŁY NARÓD POLSKI, twierdząc że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Wywołało to naturalną reakcję młodego polskiego premiera, Mateusza Morawieckiego, który odwołał zaplanowany wyjazd delegacji polskiej do Izraela i spowodował oficjalne odwołanie spotkania polsko-czesko-slowacko-węgierskiej „Grupy 4” tamże. (Warto w tym kontekście przypomnieć, że dwa lata temu, w spotkaniu „G 4” w Budapeszcie, już uczestniczył premier Izraela Netanjahu.)

Otóż jest banalnym faktem, że izraelski minister Katz, podobnie jak i jego przełożony Nietenjahu, WYSSALI SOBIE Z PALCA tezę o tym, że Polacy „ssą z mlekiem matki” intencję zabijania Żydów. Gdyby tak było – i ten argument warto szerzej rozpowszechniać, także w sądach – to w jaki sposób w Palestynie zupełnie bezkarnie pozostało w 1943 roku aż kilka tysięcy żołnierzy z przechodzącej tamtędy, sformowanej w ZSRR armii gen. Andersa? Ta dobrze wyszkolona i uzbrojona grupa “oficjalnych dezerterów” z polskiej armii, pod przywództwem późniejszego premiera Izraela Menahem Begina-Bieguna, założyła w Palestynie terrorystyczną organizację Hagana, która walnie się przyczyniła do powstania Nowego Izraela.

A zatem władze Nowego Izraela, którego zręby polska armia pomogła założyć, podobnie jak ten aktor Smollett w Chicago przed miesiącem, po prostu KŁAMIĄ, obrzucając Naród Polski najcięższymi do pomyślenia obelgami. A to po to, aby na tym zrobić egoistyczny interes, w przypadku oficjeli tego śródziemnomorskiego nowotworu interes zarówno polityczny jak i finansowy – bowiem za wmawianą Polakom ich „wyssaną z mlekiem ich matek” intencję zabijania Żydów, należą się oczywiście odszkodowania, którym już nawet nadano formę cyfrową.

To tyle ubiegłotygodniowych „dobrych wieści”, od „pełnych (full) Smollettów” znad Miedzymorza Śródziemno-Martwego. A w Polsce? Otóż w nocy ze środy na czwartek, w Gdańsku specjalna „ekipa”, która przyjechała z Warszawy, zwaliła niewielki pomnik prałata Jankowskiego, znanego kapłana Solidarności (który, m.in., w 1994 na lokalnym lotnisku załatwił przyspieszoną odprawę celną około 20 ton środków opatrunkowych, przysłanych z Anglii bezpośrednio po pożarze w trakcie koncertu w Stoczni Gdańskiej, w którym poważnie poparzonych zostało kilkaset osób).

I  ta „warszawska ekipa” pozostawiła na wraku pomnika swój znak rozpoznawczy, w postaci dziecięcych majteczek oraz koszulki:

Ponoć te dziecięce akcesoria miały symbolizować przyczynę zburzenia pomnika gdańskiego prałata, sugerując jego inklinację do pedofilii. Jak się dowiedziałem od kompetentnych w Gdańsku osób, służby PRL, bacznie obserwujące ludzi Kościoła, nie miały żadnych dowodów na takie – traktowane jako przestępcze – zainteresowanie seksualne księdza (którego osobiście poznałem zarówno na jego plebanii jak i następnie już w szpitalu, gdzie dokańczał swych dni). Należy zatem przypuszczać, że tak jak w przypadku znaków pozostawianych przez filmowego Zorrro, tak i pozostawione na wywróconym pomniku w Gdańsku NIEBIESKIE majteczki były ZNAKIEM ROZPOZNAWCZYM „grupy bojowej”, która zamówiła „miękką egzekucję” (bo na podłożonych pod nim samochodowych oponach) niewielkiego pomnika niedawno zmarłego księdza.

Któraż zatem to, tak bardzo WYJĄTKOWA (ang. exclusive) „grupie” tak wielkie znaczenie przywiązuje do ludzkich organów seksualnych, opakowanych zazwyczaj w majteczki – zwłaszcza niebieskie – jak te na zdjęciu? Otóż już ponad rok temu, opublikowałem artykuł, po angielsku, zatytułowany „Czy znak Tantry reprezentuje sens całej Cywilizacji Euro-Amerykańskiej?” Sześciograniasty bowiem symbol, na fladze Nowoczesnego Izraela został, z całą świadomością tego faktu, skopiowany przez hiszpańskich kabalistów z hinduskiej TANTRY, oznaczającej miłosne złączenie się męskich i żeńskich organów płciowych. Ten znak na fladze Izraela po prostu wskazuje, że pod tą flagą mamy do czynienia z nowotworem społecznym o nazwie GENITALIANIE, z rodzajem Bundu (ital. fasci, ang. w Kalifornii „groupies”) ludzi wyjątkowo zainteresowanych życiem ich organów płciowych (patrz  rozdział The Mind in Genitalia” powyżej wskazanego eseju).

Jak każda szanująca się grupa etniczna, tak i GENITALIANIE bardzo nie lubią, gdy ich znak firmowy jest profanowany. A robił to, najzupełniej celowo ksiądz Jankowski, który w okresie Wielkanocnym w gdańskim kościele św. Brygidy, w tradycyjnej inscenizacji “grobu Pańskiego” umieszczał sześciograniastą „gwiazdę syjonu” w bezpośrednim sąsiedztwie swastyki, potocznie odbieranej jako symbol ZŁA. Co więcej w swych homiliach wygłaszał takie to ANTYGENITALIAŃSKIE nauki:

Niechęć do nich [Żydów] po części bierze się z moich osobistych przeżyć. Siedzi coś takiego głęboko w moim wnętrzu. Nie ukrywam tego. Znając historię, wiem, że do dnia dzisiejszego Polsce dzieje się krzywda. A oni na tej krzywdzie bazują szczególnie. Te wszystkie ataki pod adresem Polski, roszczenia, twierdzenia, że to Polacy mordowali – są nieuczciwe (…). Po 15 latach rzucania Was na kolana i wtrącania do śmietnika historii nie powinniście już więcej głosować na tych samych ludzi, którzy najpierw tworzyli KOR, czyli Komitet Obrony Robotników (a z obroną robotników mieli tyle wspólnego, ile tańcząca baletnica ma wspólnego z pracującym górnikiem lub hutnikiem), a następnie przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi zmieniali nazwę swej partii (…) Te wszystkie partie, to jeden i wciąż ten sam mutant polityczny, sterowany przez  Adama Michnika.

Adam Michnik to bliski przyjaciel f-Krauta, co potwierdza mą hipotezę, że także w Gdańsku w ubiegłym tygodniu, mieliśmy „nocny występ” zamówiony (i opłacony) przez usytuowanego w Warszawie „pełnego Smolletta”, którego we Francji gra f-Kraut i popierająca jego błazeństwa klika. To właśnie bezmyślność oraz hipokryzję tego „nowego filozofa” tak bardzo „zjechał” w swym paszkwilu mój „comrade in arms” Izrael Szamir. Pozwolę sobie za nim powtórzyć, że „GENITALIANIE (tj. Żydzi) stali się symbolem obecnego neoliberalnego reżymu. Ta sprawa jest bardziej istotna dla tutejszych (w Polsce) ludzi, niż problemy Palestyńczyków. Jednak podobnie jak nie do uniknięcia będzie reakcja na neoliberalizm, tak i koniecznym będzie wymuszenie przekroczenia, tak zwanego GENITALNEGO stadium rozwoju umysłowego, przez rządzące nami elity  i to w skali nie tylko Polski ale i Międzymorza Śródziemno-Martwego – co w konsekwencji doprowadzi do równości między żydami i gojami (także) w Izraelu/Palestynie.

A taki program oczywiście oznacza ABSOLUTNĄ KONIECZNOŚĆ SABOTAŻU SYSTEMU opartego o znak Tantry jako wzorzec wartości – stąd przecież pojawiły się te „żółte kamizelki”, ponoć już nie tylko we Francji.

Post scriptum. Wg koncepcji Sigmunda Freuda Faza genitalna rozwoju psychoseksualnego człowieka, następuje po fazie latencji. Źródłem energii (przyjemności – nieprzyjemności) jest płeć przeciwna. Doświadczanie fazy genitalnej, skutkuje kryzysem tożsamości płciowej z charakterystycznym dążeniem do niezależności w połączeniu z agresywnym lub wycofującym się zachowaniem.

a tak wygląda realność Polski dokładnie w 30 lat później:

 

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY | Leave a comment

OTIUM I NEGOTIUM e opowieściach biblijnych oraz dzisiaj

Już po pierwszym, inaugurującym moje “występy” na neon24, wpisie pt. “Siedem Świateł Rozumu“, komentator(ka) “miarka” zaprotestował(a):

//Jego poziom to poziom agresywnej bestii, która już podjęła decyzję by nas pożerać. Jedyne co możemy zrobić to podjąć obronę konieczną i nie dać sobie szkodzić.//

miarka 04.12.2018 12:26:33

To jest fakt, że jako ZWIERZĘ (‘bestia’ wg „miarki”) „czyniąca światło” (lucifer po łacinie) zawzięcie podkopuję zasadność wiary ZHEBRAIZOWANYCH CHRZEŚCIJAN (tak Józef Chałasiński, określił, przed 60 laty, stan mentalny ogółu polskich emigrantów w USA). A zwłaszcza irytuje mnie HIPOKRYZJA kościelnego hasła “Bóg jest miłością“, podczas gdy w Biblii znajdujemy WYRAŹNĄ NEGACJĘ tego “usypiającego rozum” pobożnego zapewnienia. I to nie tylko w formie odnotowanych w Starym Testamencie skarg prostych żydów „Każdy człowiek źle czyniący jest miły oczom Pana, a w takich ludziach ma On upodobanie.” (Mal. 2: 7), ale i w nowotestamentowym św. Pawła stwierdzeniu::

«powiedziano jej (Rebece) : starszy będzie służyć młodszemu, jak jest napisane: Jakuba-Izraela umiłowałem, a Ezawa miałem w nienawiści. aby niewzruszone pozostało postanowienie Boże, powzięte na zasadzie wolnego wyboru, zależne nie od uczynków, ale od woli (tj. “bożego widzimisię”) powołującego» (“List do Rzymian” 9, 11-13; przypominam, że Ezaw to mityczny protoplasta Edomitów, potomków „1-szego człowieka” Adama, obecnie przez izraelitów pogardliwie nazwanych gojami.)

No cóż, takie “boże widzimisię” (noszące w religijnej literaturze nazwę predestynacji) to nic innego jak najzwyklejsza PODŁOŚĆ, by użyć dosadnego polskiego określenia. Która to, ucieleśniona w czasach nowoczesnych przez „wyjątkową nację”, zarówno znad rzeki Potomac, jak i znad Morza Martwego, PODŁOŚĆ stała się KAMIENIEM WĘGIELNYM budowy NWO, czyli NOWEGO ŚWIATOWEGO PORZĄDKU, w ten sposób przez mnie zobrazowanego:

I w ostatnich tygodniach, tej „budującej NWO” podłości otrzymaliśmy dwa znamienite przykłady:

  • Jak zauważa to mój „comrade in arms” Izrael Szamir w artykule „Starving Venezuela Into Submission”, czujący się być biblijnym „Panem Świata” rząd USA zarekwirował miliardy dolarów, jakie Wenezuela miała zdeponowane w amerykąnskich bankach. I po zainicjowaniu TOTALNEJ BLOKADY tego „boliwariańskiego” kraju, poprzez przygotowywane „humanirarne dostawy” żywności (zakupionej za za skradzione rządowi Wenezueli pieniądze), „Pan Świata” planuje przekupić – jak rasowy biznesmemen – przynajmniej część tamtejszej ludności, by oddała lokalne zloża ropy naftowej północno amerykańskim koncernom.

  • A kilka dni temu inny przedstawiciel „wyjatkowej nacji”, minister spraw zagranicznych Izraela imieniem Katz, zrobił Polakom „prezent nie do odrzucenia” oskarżając, m.in. przemiera Polski Morawieckiego, że należy do nacji, która „wyssała antysemickość z mlekiem matki” (w mym osobistym przypadku matki góralki, na co należy patrzeć w kontekście napisu wielkimi literami, jaki przez wiele lat widniał na murze oporowym linii kolejowej przed wjazdem na Dworzec Centrany w Warszawie „GÓRALE TO ŻYDZI”.)

By zatem wskazać, skąd się bierze ta OBŻYDLIWOŚĆ oraz GŁUPOTA zachowań przywódców „demokratycznych” narodów, uważających się za „wybrane (przez ‘boże widzimisię’ oczywiście) do panowania nad Ziemią”, pozwolę sobie przypomnieć krótki esej na ten temat, napisany już ponad ćwieć wieku temu i opublikowany jako „Aneks” do broszurki „Wojna Bogów – Helios-Światowid kontra Jahve-Hefajstos” z roku 1995.

OTIUM I NEGOTIUM W OPOWIEŚCIACH BIBLIJNYCH

Starotestamentowa opowieść o braterskiej zawiści Jakuba względem Ezawa warta jest bliższej analizy. Tkwi w niej bowiem klucz do zrozumienia istoty naszej przedsiębiorczej, nowoczesnej cywilizacji. Otóż według Biblii „Ezaw był zręcznym myśliwym, żyjącym w polu. Jakub zaś był człowiekiem spokojnym, mieszkającym w namiocie. Izaak miłował Ezawa, bo ten przyrządzał mu ulubione potrawy z upolowanej zwierzyny. Rebeka natomiast kochała Jakuba.” W sumie, Ezaw był odważnym i pełnym życia „Synem Ojca”, zaś Jakub niemrawym, dekującym się w namiocie „maminsynkiem” (dosłownie! później podobna różnica postaw pojawi się między Jezusem — człowiekiem łąk i pól — a św. Pawłem, człowiekiem miasta).

Ezaw według prof. Andrzeja Wiercińskiego znaczy “gotowy” względnie “kompletny”, gdyż był on w pełni ukształtowanym człowiekiem (i zwierzęciem); potrafił się on obywać nawet bez chroniącego go namiotu. Ten wyraźnie gardzący gospodarką “nierób” był typem starożytnego arystokraty, określanego po łacinie jako otium (“najlepsi”, po grecku aristos). Zupełnie inaczej zachowywał się jego bliźniaczy brat Jakub, który był przykładem platońskiego “naturalnego niewolnika”, czyli człowieka idącego w ślad (tak wg Wiercińskiego tłumaczy się słowo Jakub) za “naturalnym panem” jakim był Ezaw. W starożytności ludzi pokroju Jakuba określano jako negotium (przedrostek neg oznacza zaprzeczenie), czyli ludzi interesu – stąd pochodzi uwielbiane dzisiaj słowo negocjować, czyli kupczyć, handlować.

Wysiadujący w namiocie jak staropolska, wojskowa ciura Jakub był w istocie niezwykle przedsiębiorczy: by zdobyć pożądaną przezeń gospodarkę wyłudził prawa pierworództwa od swego brata i oszukał ojca; by zarobić na upragnioną przezeń żonę prze kilkanaście lat tyrał u oszukańczo kupczącego swymi córkami, swego wuja, pasterza Labana. (Ezaw-nierób oczywiście na swe żony nie musiał zarabiać, gdyż na niego, jako na mężczyznę “kompletnego”, kobiety same leciały.)

Biologiczna „niekompletność” (względnie „udziecinnienie”) nosi nazwę neotenii. Różnice w kulturze „kompletnego” człowieka jakim był Ezaw, w porównaniu z neotenicznie niedorobionym” Jakubem są bardzo istotne.

Po pierwsze, Ezaw jako zręczny myśliwy był człowiekiem PRZYGODY, pogodzonym z tym, że w życiu będzie często niedojadał. Wysiadujący zaś w namiocie Jakub był człowiekiem STRACHU, modlącym się aby go w życiu nie spotkała żadna przygoda (co uwidocznione zostało w jego „Przymierzu z Bogiem”).

Po drugie myślistwo, choć „na zewnątrz” oznacza zabijanie zwierząt, to jednak „w ukryciu” oznacza samodoskonalenie się (zwłaszcza doskonalenie wzroku) zarówno łowcy jak i unikającej myśliwych zwierzyny. (Obserwuje się to nawet i dzisiaj, już po wynalezieniu obrzydliwej dla prawdziwych myśliwych broni palnej.) Pasterstwo ma zaś cechy dokładnie odwrotne: „na zewnątrz” pasterz zdaje się opiekować swym stadem, zaś „w ukryciu” hoduje on zwierzęta po to by je w sposób łatwy zabijać, co żydzi robili — i robią — w szczególnie okrutny, rytualny sposób. Pasterstwo jest zawodem niezwykle nudnym i pozbawionym elementów przygody, oznaczającym biologiczne upodlenie się zarówno pasterza jak i zniewolonych przez niego zwierząt.

Po trzecie, ginące dzisiaj kultury zbieracko-łowieckie od razu odczuwają nadeksploatację swych terenów i w związku z tym mają „dalekowzroczne” zwyczaje ograniczające przerosty ich własnych populacji. Te zwyczaje są obce „krótkowzrocznym” kulturom pasterskim, które w celu rekompensacji swej „niekompletności” — podobnie jak rodzina biblijnego Jakuba —dla podniesienia swego prestiżu zwykły wypasać maksymalnie wielkie stada. To bezmyślne zachowania się społeczeństw pasterskich już w czasach prehistorycznych zamieniło pokrytą podówczas sawanną Saharę w pustynię i ten proces wyjaławiania ziemi przez „hodowlę dla prestiżu” trwa w Afryce do dzisiaj.

Jest też i czwarta, bardzo istotna różnica między pasterstwem a łowiectwem. Otóż myśliwy w pełni żyje w przyrodzie i ma zwyczaj czczenia tej PRZYRODY jako swego boga. Pasterz dokładnie na odwrót, wszystko co robi jest wymierzone PRZECIW NATURZE: społeczeństwa żyjące z hodowli dążą do całkowitego wytrzebienia zwierząt dzikich, nie tylko drapieżnych ale i trawożernych, podbierających pokarm dla ich stad; Huculi w Karpatach jeszcze w XX wieku wypalali niepotrzebne im lasy, by zwiększyć rozmiary swych pastwisk na połoninach. Jest zatem zrozumiałym, że tylko wśród nawykłych do „ujarzmiania” w ten sposób przyrody, krótkowzrocznych plemion starożytnych pasterzy mogła się zrodzić podstawowa dla Biblii iluzja, że człowiek może w pełni zapanować nad ziemią i nad wszystkimi na niej zwierzętami. (Oczywiście eksterminując po drodze wszystkie inne, nie dające się udomowić, rodzaje istot żywych.)

Pasterstwo w sposób naturalny „idzie w ślad” za myślistwem, gdyż polega ono na udomowieniu nadających się do eksploatacji zwierząt — podobnie zresztą jak zmuszające człowieka do niewolniczej pracy rolnictwo, które „idzie w ślad” za mało wydajnym zbieractwem użytecznych dla człowieka roślin. Kultura judaizmu, właśnie przez to, że za wzór dla społeczeństwa stawia zachowanie się nie naturalnych panów („synów pierworodnych”), ale „idących za nimi w ślad” imitatorów, od samego początku jest od wewnątrz martwą KULTURĄ IMITACJI. Praktycznie zaś cała „wychowawcza” rola kapłanów tego kultu sprowadza się do niedopuszczenia do odkrycia, że chodzi tutaj o wlokącą się od tysiącleci historię gigantycznej bzdury, mającej zapewnić kapłanom pożądane przez nich bogactwo oraz prestiż.

Kolejnym po Jakubie, „idącym w ślad” bohaterem Biblii był Mojżesz, który tak dobrze się nauczył imitować egipskich kapłanów, że aż wyzuł ich z prawa do historycznego pierworództwa religii monoteistycznej. I tak jak jego praojciec Jakub, który z otium zrobił negotium, tak i Mojżesz egipską ideę arystokratycznych rządów WIDZĄCYCH MĘDRCÓW przekształcił w totalitarny reżim interesownych, NIE-WIDZĄCYCH (ŚLEPYCH) GŁUPCÓW. Ci zaś mojżeszowi „głupcy” i „wodzowie ślepi” — a jest to autorytatywna opinia Jezusa Chrystusa — w zaledwie sto lat po śmierci tego WIDZĄCEGO proroka doprowadzili do doszczętnego starcia domu Izraela z powierzchni globu.

Po tym historycznym wydarzeniu, ziemia aż przez półtora tysiąca lat odpoczywała od prób sterroryzowania jej („udomowienia”) za pomocą pracy i lichwy uprawianej przez przedsiębiorczy „lud boży”, uwielbiający — jak jego praojciec Jakub — przesiadywać w zamkniętych i bezpiecznych pomieszczeniach. Wraz jednak z urbanizacją nowoczesnej Europy, w znarkotyzowanych Pismem Świętym, protestanckich krajach Zachodu, odrodziła się burżuazyjna „elita ciurów”, która skutecznie poszła w ślad za europejską arystokracją, wyrzucając tę warstwę próżniaczą z jej dziedzictwa.

Dzisiaj, po wypędzeniu z Europy komunistów — wśród których ukryli się uwielbiający przygodę potomkowie Erosa (Ezawa) nieroba — świat wydaje się być bliższym niż kiedykolwiek spełnieniu się proroctw Abidiasza i Zachariasza z przed dwudziestu sześciu wieków: Niepozostanie nawet szczątku z domu (żyjącego z miecza) Ezawa…, A Pan (Jakuba — kupca — Izraela) będzie królem nad całą ziemią.

Dzięki rozszyfrowaniu ukrytych znaczeń niektórych słów kabały, można się domyśleć jakie jest prawdziwe imię zżeranego przez ambicję „Pana Izraela”. Otóż słowo „kupiec” (negotium, czyli Jakub) ma symbol „666″ czyli jest równoważne słowu „bestia”. I właśnie te totalnie skomercjalizowane LUDZKIE BESTIE, w Ewangeliach zwane „wilkami w skórach owiec”, przejęły obecnie — oczywiście w imię Dekalogu oraz Praw Człowieka — praktycznie totalną władzę nad Ziemią.

———————–

*P.S. 2002. Wykorzystując przedindustrialną ‘optykę’ arystotelesowską możemy powiedzieć, że jak u nieznoszącego sedentaryzmu, zmysłowego Ezawa dominowała “dusza zwierzęca”, tak u autystycznie „spokojnego” i mało spostrzegawczego (np. nie zauważył z kim spędził noc poślubną!) Jakuba dominowały potrzeby “duszy wegetatywnej”, ograniczonej do konsumpcji “dla prestiżu” oraz do rozmnażania populacji Jakubo-podobnych, małych i większych kombinatorów.

Posted in polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 38A: “KAŻDA WŁADZA POCHODZI OD BOGA” według Nowego Testamentu

“KAŻDA WŁADZA POCHODZI OD BOGA” według Nowego Testamentu

(Autor wskazuje, że z nowotestamentowych ZASAD ETYKI rodzą się bardzo nieestetyczne międzyludzkie stosunki oraz polityczne ustroje)

Komentator „Zdzich” (kto/co to jest?) kwestionując mą uwagę w tekście „BÓG = ZŁOTO”, iż „USA DZISIAJ TO REALIZACJA PROJEKTU PRZYGOTOWANEGO PRZED 2 TYSIĄCAMI LAT PRZEZ ŚW. PAWŁA”, zapytał się jaki związek z działalnością tego Największego z apostołów mają takie nazwiska jak „Obama, Hillary i Bill Clinton, Schumer, Pelosi, i Schiff.”?

A zatem przypominam. Wg. św. Pawła “KAŻDA WŁADZA POCHODZI OD BOGA” (Rz. 13:1). A zatem logicznie, także władza PIENIĄDZA oraz HIPOKRYTÓW – dokładnie takich jak ci rządzący w USA dzisiaj – od tego “PANA ZASTĘPÓW” swój rodowód wywodzi. Co oczywiście stawia pod znakiem zapytania JAKOŚĆ BOGA w imieniu którego ten sławny „13 apostoł” występował.

Na zdjęciu powyżej. Desygnowany przez „Boga w formie USA” na przezydenta Wenezueli, 35-letni Juan Guaido modli się w kościele w Caracas, za powodzenie jego „misji do pogan” w tym ogarniętym przez “herezję socjalizmu” kraju.

Przytaczam zatem tutaj skrót eseju na ten temat, oryginalnie napisanego po angielsku, już ponad 5 lat temu

Bóg i Zło(to): dodatnie sprzężenie zwrotne

 Mówię to, co musi być powiedziane

 – a do czego ujawnienia nie chce dopuścić „bóg” (1)

– Günter Grass 10.04.2012

2300 słów

Na przełomie sierpnia i września 2013 roku, korzystając z przerwy „technicznej”w chemicznej kuracji wyprodukowanego przez mój organizm chłoniaka płaszcza, udało mi się uczestniczyć w kolejnej, kilkudniowej konferencji „Mut zur Ethik”, od wielu już lat organizowanej w Austrii a następnie w Sirnach (Th) w Szwajcarii przez mych przyjaciół, głównie szwajcarskich nauczycieli oraz psychologów. Korzystając z  zaproszenia wygłosiłem tam bardzo krótką, improwizowaną mowę, której echo, poprzez portale mych znajomych Stefana Kosiewskiego [sowa.blog.quicksnake] oraz Izraela Szamira [shamireaders] się dość daleko rozniosło, nawet poza (wolną do życia w mamonie) Europę. Wypada zatem streścić me propos w drugim języku urzędowym GG (General Gubern), gdzie się urodziłem przed 70++ laty.

Otóż w trakcie tej konferencji w 2013 roku, zaproszony na nią ze Stanów Zjednoczonych profesor filozofii o charakterze „przedsoborowo-katolickim”, Robert Hickson zauważył, ze jego niezwykle wojownicza ojczyzna od dziesiątek już lat jest rządzona przez „złodziei z zbójców”. To było bardzo ostre stwierdzenie równego mi wiekiem kolegi z USA który, jako komandos i oficer US Army, brał udział w wojnie w Wietnamie. Z wypowiedzi innego prelegenta zaś wynikło, że ci „złodzieje i zbójcy” to nic innego jak pobożni i pokojowo nastawieni WASPs (White-Anglo-Saxon-Protestants), którzy zapoczątkowali swą światową dominację 400 lat temu rządząc kolejno Zjednoczonymi Prowincjami Niderlandów, następnie Zjednoczonym Królestwem Brytyjskim, a w końcu Zjednoczonymi Stanami A.P. („The story of world power goes U.P. to U.K. to U.S.” stwierdza Walter Russell Mead w książce “God and Gold: Britain, America, and the Making of the Modern World”.)

Na tle tych obrazoburczych (względem geopolityki USA) wypowiedzi i ja wystąpiłem, streszczając to, co opublikowałem kilka dni wcześniej na mej stronie internetowej po polsku. Mianowicie ci „złodzieje i zbójcy”, o których mówił mój kolega Hickson – i którzy Polską zawładnęli w okresie rządów premiera Tadeusza Mazowieckiego – to jest scheda po duchowych „pasterzach” starożytnego Izraela. „Pasterzach” o których Jezus z Nazaretu głosił iż „wszyscy, którzy przyszli przede mną (a więc i Mojżesz i król Dawid) to złodzieje i zbójcy” (Jan 10: 8). W szczególności Jezus nazwał jerozolimską Świątynię Syjonu „zbójców jaskinią”. Ponieważ zaś dzięki trudowi protestantów cudowne „światło boga i baranka z miasta na wzgórzu Syjon” (Ap. 21: 23-26) zaczęło spływać na świat cały, więc i cały ten świat w ostatnich wiekach systematycznie zaczął się stawać tych opisanych w Biblii, wypchanych Bogiem, „złodziei i zbójców” domeną.

Jeśli zaś chodzi o praktyczny sposób, w jaki antyczni kapłani Izraela kolekcjonowali złoto, to odbywało się to w trakcie rytuałów odpuszczania grzechów (oraz zwykłych zbrodni) tym ich klientom, którzy odpowiednio zapłacili za domowe zwierzęta, w jerozolimskiej  świątyni wykrwawiane oraz palone wraz z grzechami winowajców potrzebujących zbawienia. Ta głupacka wręcz, komercyjno-religijna metoda czasowego „zbawienia”, w późnych wiekach średnich zaczęła być imitowana przez zachodnie chrześcijaństwo w formie sprzedaży odpustów grzesznikom według ustalonego cennika. Zaś w nowoczesnym zseklaryzowanym „państwie pod bogiem” o nazwie USA, rolę religijnych urzędów „zmazujących” przestępstwa – i gloryfikujących użytecznych dla Imperium durni – zaczęły odgrywać komercyjne agencje zwane w skrócie PR, czyli Public Relations (2).

Do mej wypowiedzi na tym spotkaniu „Mut zur Ethik” dołączyłem, w pisemnym z niego sprawozdaniu, opublikowany w gazecie „The Independent” dokładnie w dniu mego wystąpienia w Sirnach, opis metody robienia DUŻYCH PIENIĘDZY za pomocą tak zwanej „Religii holokaustu”. Został on przytoczony przez angielskiego historyka II Wojny Światowej, Dawida Irwinga, który kilkanaście lat temu spędził półtora roku w więzieniu w Austrii, za negowanie „świętej liczby 6 milionów” ofiar tego epizodu II WŚ. Irwing na ten temat wypowiedział zaledwie dwa zdania: „Około roku 1970, (żydowska) firma PR zaproponowała, by dać temu (przedsięwzięciu) jedną nazwę (Holokaust) i by trwać przy tej nazwie i by trwać przy jej społecznym wyobrażeniu – i stopniowo wy (żydowska oligarchia) zarobicie na tym miliardy. I to jest to co się stało.”

Jak zauważyłem to w Addendum do mego sprawozdania z Sirnach, ta formuła Irwinga może być potraktowana jako uniwersalna metoda robienia Złota (Gold) za pomocą Boga (God) przy wykorzystaniu odpowiednich ofiar. Jeśli bowiem podstawimy:

1970’ = ‘70 n.e.’

Żydzi’ = ‘chrześcijanie’

żydowska firma PR’ = ‘Św. Paweł & Co.’

Holokaust’ = ‘Chrystus ukrzyżowany’

żydowska oligarchia’ = ‘biskupi kościoła’

To otrzymujemy zdanie:

Około roku 70 n.e. św. Paweł & Co. zaproponował, nadać temu przedsięwzięciu jedną nazwę ‘Chrystus ukrzyżowany’ i by trwać przy tej nazwie i by trwać przy jej społecznym wyobrażeniu – i stopniowo wy, biskupi kościoła zarobicie na tym góry złota. I to jest to co się stało, w szczególności w państwie Watykan.

Jest to prawie jednozdaniowe streszczenie dwóch tysięcy lat historii istnienia „bożego przedsiębiorstwa” pod nazwą Kościół Chrystusa Ukrzyżowanego. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę, że oparta o mit założycielski Holokaustu, blisko już 70-letnia historia nowoczesnego Izraela, to pasmo nieustających zbrodni tego NOWOTWORU LUDZKOŚCI na bliskim Wschodzie, to i nie trudno sobie wyobrazić, że i podobnie wyglądać musiała KRYMINALNA HISTORIA CHRZEŚCIJAŃSTWA – by zacytować tytuł dostępnej w języku polskim niedawno opublikowanej monumentalnej pracy Karlheinza Deschnera.

Wszechwiedzący Jestem, który Jestem (JHWH)… oszukańczym urojeniem kleru

Ale wróćmy do konferencji w Sirnach. Po zakończeniu obrad „okrągłego stołu” w którym przez kilkanaście minut brałem udział, podeszła do mnie starsza, siedząca w pierwszym rzędzie dość licznego audytorium pani i pogratulowała mi, że było to najlepsze wystąpienie jakie słyszała w ciągu całej konferencji. Nie wszystkim jednak się spodobała wypowiedź jednego z uczestników tegoż okrągłego stołu, który po niemiecku omawiał, w pozytywnym sensie, mą tezę szkalującą biblijne „miasto lśniące na wzgórzu”. Jak zauważyłem, wtedy swe miejsce przy naszym stole opuścił, siedzący akurat naprzeciw mnie, katolicki biskup z Feldkirch w Austrii.

Rozesłanie mym korespondentom oraz znajomym rozszerzonego sprawozdania z tej konferencji wywołało kilka reakcji, zapoczątkowanych telefonem od organizatorów naszego spotkania, proszących bym nie publikował mych osobistych impresji pod skomponowanym przeze mnie szyldem (logo) ich przedsięwzięcia (jakie jest to logo, patrz tutaj). A od profesora fizyki kwantowej z Poznania, Zbigniewa Jacyny-Onyszkiewicza otrzymałem pocztą zwykłą broszurkę po angielsku „Essence of Reality” wraz z prośbą, bym więcej mu swych tekstów nie przysyłał (3).

W otrzymanej przeze mnie broszurze, w ramach wyjaśniania tytułowej „istoty rzeczywistości” Zbigniew J.-O. skonstruował inspirowaną katolickim Trynitaryzmem „monotrynitarną metafizykę” opartą na Dwóch Postulatach:

  1. Istnieje akt doskonałego poznania i zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości. A to oznacza, że istnieje doskonała, obejmująca wszystko wiedza, zrozumiana w jej najszerszym sensie. Taka wiedza może być nazwana Wszechwiedzą. … Postępując zgodnie z monoteizmem, który zakłada istnienie jednego Boga, transcedentalnego w stosunku do Wszechświata i człowieka, zakładamy:
  2. Wszechwiedza jest atrybutem istniejącego Boga. … w następstwie czego 3. Wszechwiedza jest niezmienna, a zatem wieczna, oraz 4. Jest jeden wieczny Bóg, którego istotą jest Wszechwiedza.

Te argumenty J.-O. są przekonywujące do momentu, kiedy zapytamy: czy jest możliwość istnienia wiedzy – która zawsze jest IN-FORMA-CJĄ – bez istnienia jej materialnego jej podkładu? Jest to stary argument Arystotelesa, dość dobrze rozumiany przez mych studentów: wszelka forma musi mieć materialne podłoże by móc zaistnieć. Po prostu wiedza bez jej materialnego zakotwiczenia – czy to w książkach, czy w kompozycji magnetycznych domen komputerowych pamięci, czy w mikrostrukturach połączeń neuronalnych wybitnych uczonych – po prostu nie istnieje i to samo dotyczy Wszechwiedzy transcedentalnego Boga, którego ta Wszechwiedza miała by być istotą.

Co więcej, jeśli założymy, że Wszystkowiedzący Bóg jest niematerialny i istniejący poza fizycznym Wszechświatem (jak postuluje J.-O.), to oznacza to iż brak mu fizycznych narzędzi (fale elektromagnetyczne, dźwiękowe, itd.) za pomocą których mógłby oddziaływać na materialną rzeczywistość: taki „bóg” nie może zatem oddziaływać ani na nas, ani na świat. Jak to zauważył już ponad 350 lat temu anty-żydowski myśliciel Baruch Spinoza, taki TRANSCEDENTALNY BÓG jest to li tylko produktem ludzkiej wyobraźni, CHIMERĄ, jak to argumentował kilkadziesiąt lat po Spinozie polski anty-chrześcijański filozof Kazimierz Łyszczyński stracony, na żądanie polskiego episkopatu,w wyjątkowo okrutny sposób, w 1689 roku na rynku w Warszawie. (Spinozę też chcieli zamordować współcześni mu holenderscy Żydzi.)

Odwieczna Inteligencja Praw Biologii vs. chrześcijański „monotrinitaryzm”

Ludzie, którzy zostali przekonani do wiary w NIEISTNIJĄCEGO BOGA, oczywiście starają się nie dostrzegać Istniejących Praw Przyrody – chociażby tego banalnego Prawa Biologii stwierdzającego że życie powstaje tylko z życia, a zatem że (gnijących) ludzkich trupów zmartwychwstanie jest niemożliwe. Także nie chcą przyjąć do wiadomości, że ODWIECZNA INTELIGENCJA – czyli samorzutna tendencja organizmów do (nad)regeneracji i asocjacji (z łac. inter-ligare łączyć, spajać między sobą) reakcji na odczuwane przez nie bodźce – jest cechą wszystkich odmian ożywionej materii. I że ta bio-inteligencja jest arystotelesowską Pierwszą Przyczyną (rodzajem wewnętrznego boga-motoru) Życia.  PRZECIWENTROPICZNĄ PRZYCZYNĄ powodującą, że w swym wielopokoleniowym i wielogatunkowym kolektywizmie zarówno rośliny jak i zwierzęta są nieśmiertelne anulując, w dalszej perspektywie, wpływ darwinowskiej chimery Niby-Naturalnego Doboru. (…)

W świetle tej biologicznej Inteligencji, wskazana powyżej, wyprodukowana historycznie przez teologów a następnie darwinistów,Trójca „bogów” Zachodniej Cywilizacji – Jahwe, kukła na krzyżu jego Syna,  a w końcu bezosobowy już Dobór Naturalny, grający rolę Ducha Świętego – to jest zestaw bytów istniejących li tylko w teorii. Ogólnie da się zaobserwować, że powyżej wskazana Triada Chimer Cywilizacji w praktyce czyni wszystko na odwrót niż stoi to w ich reklamie: na przykład Jahwe według Księgi Rodzaju jest bogiem Stwórcą, ale to już w Księdze Wyjścia jest opisane ile On to narodów okraść i wyniszczyć kazał. Gdy zacznie się szerzej kojarzyć powyższe fakty, to aż ciśnie się pod pióro odruch warunkowy by napisać, że zarówno klechy jak i darwiniści namolnie nam wciskają wiarę w byty nie dość że zmyślone, to jeszcze zachowujące się jak kretyni względnie psychopaci. I takie skojarzenia muszą powstawać u wszystkich co bardziej spostrzegawczych biologów oraz funkcjonariuszy Kościoła. Ci zatem „biedacy” bardzo dużo trudu muszą wkładać, by w sobie zadusić odruchy inteligencji – ujawienie bowiem tego co sobie w duchu myślą, równało by się przecież z utratą intratnej pracy i związanego z nią społecznego prestiżu (vide casus apostazji, w 2997 roku, profesora biblistyki Tomasza Węcławskiego).

***

Przeciwbożne odruchy myśli jednak powstają i się rozprzestrzeniają, wbrew „zaklęciom” władz Pana Świata, po hebrajsku zwanego Adon Olam. Mój amerykański (?) korespondent Ken Freeland, współautor witryny [shamireaders] w odpowiedzi na mój tekst „God & Gold II” nadesłał mi coś takiego:

Powtarzam, jaki to miałby sens, by ten sam Chrystus, który z naciskiem cytował Drugiego Izajasza stwierdzenie, iż „Miłosierdzia chcę, a nie ofiary” (Mat. 9; 13), po długim okresie swej misyjnej działalności, kiedy to odrzucał kult (zwierzęcych krwawych) ofiar, oferując alternatywną (i o ileż bardziej ludzką) drogę do boskiego wybaczania, na samym końcu swego życia (w trakcie Ostatniej Wieczerzy) potwierdza, że ofiara (z niego samego) jest w rzeczy samej konieczna. … wyraźnie przebija się tutaj etyczna regresja, przeciw której buntuje się nasz rozum.

Otóż że „coś jest nie tak”, z tą przebijająca się z końcowych kart wszystkich Ewangelii chęcią Jezusa do złożenia z siebie samego ofiary, zauważył nie tylko mój korespondent Ken F., ale takżesam arcybiskup Michalik, „zdaniem którego mógł Jezus ukrzyżowany nie pchać się sam pod młotek i gwoździe”. (PS. Już wiek temu Friederich Nietsche stwierdził, iż „Ewangelia umarła na krzyżu”.) No ale cóż, my rozumujemy jak „ludzie zmysłowi” (w wersji angielskiej Biblii „ludzie NATURALNI”), a przecież te nasze, dyktowane przez immanentną w nas INTELIGENCJĘ poglądy są, bez żadnej przesady, ŚMIECIEM (głupstwem) w oczach sług Transcendentalnego Boga, dominującego na kartach zarówno Starego jak i Nowego Testamentu. By zacytować opinię Apostoła Pawła na temat braku logiki w postępowaniu czczonej przezeń chimery „Pana”:

My (żydowscy kapłani) głosimy mądrość Bożą tajemną, zakrytą, która Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej … Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha … a myśmy otrzymali nie ducha świata, lecz Ducha który jest z Boga, abyśmy wiedzieli czym nas Bóg łaskawie obdarzył. Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego i nie może ich poznać, gdyż należy je duchem rozpoznać … bo któż poznał myśl Pana? Któż może go pouczać? Ale my jesteśmy myśli Chrystusowej … Albowiem mądrość tego świata jest u Boga głupstwem.” (1 Kor.  2: 7-15 i 3: 19). (…)

DUCHOWIEŃSTWO zatem, to samo-upośledzająca się intelektualnie rasa (5)

Ponieważ na wstępie do swych hucpiarskich elukubracji Apostoł Ukrzyżowanego zapytuje się retorycznie „Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz wieku tego?” (1 Kor. 1: 20), to zobowiązany jestem odpowiedzieć, że JA JESTEM powołany by zrobić z 13 Apostoła ambitnego żydowskiego durnia. Otóż bowiem z arystotelesowskiego postulatu nierozłączności formy i materii wynika, że sławiony przez Szawła alias Pawła „człowiek duchowy”, który stara się izolować od świata postrzeganego zmysłowo, jest po prostu upośledzonym w swym rozwoju intelektualnym osobnikiem (dziś powiedzielibyśmy ‘autystą’), jako że nihil est in intellectu quod prius ne fuerit in sensu – nie ma niczego w umyśle (intelekcie), czego wcześniej nie przekazały mu zmysły. Z tej obserwacji Arystotelesa wynika, że paulińskie „duchowieństwo” to rodzaj samo ograniczających się w poznaniu świata półgłówków, których inteligencja, wskutek braku dopływu do mózgu informacji dostarczanych przez zmysły, tworzy skojarzenia o bardzo ograniczonym charakterze. Nie dziwota zatem, że filozofia Arystotelesa była przez Kościół aż przez tysiąc lat zakazana, dla ludzkości uratowali ją dopiero muzułmanie (…)

*

I konkluzja: „Bóg” – zarówno żydów jak i chrześcijan – to Podłość w Oprawie ze Złota – którą to patologię każdy Człowiek Rozumny ma obowiązek zwalczać

Cały bowiem chrześcijański kult „grzechów odkupienia metodą Jezusa z Nazaretu umęczenia” jest rozwinięciem „twórczym” praktykowanego w jerozolimskiej świątyni „baranków bożych wykrwawiania i umęczania”. A to w celu zbrodni ich ofiarodawców „w Oczach boga” WYMAZANIA. Jeśli zaś chodzi o starą żydowską modlitwę Kol Nidre, która „stała się najbardziej ulubionym rytuałem żydowskiego Jom Kippur, Dnia Odkupienia, Wybaczenia i Zapomnienia” to, jak to podkreślają zewnętrzni obserwatorzy, najistotniejszym elementem wielowiekowego sukcesu, tej corocznej modlitwy „o kłamstw wybaczenie i ich zapomnienie”, jest jej celebracyjna pompa, piękno jej melodii i tak dalej. Te imponujące (zwłaszcza kobietom oraz dzieciom) atrybuty Największego Żydowskiego Święta, zakrywają bardzo skutecznie PODŁOŚĆ istoty Jom Kippur fetowania. Jak to już wielokrotnie zdarzyło mi się powtarzać, Bóg Izraela jest Oprawną w Złoto Podłością (co w wystroju katedry na Jasnej Górze też się dostrzega).

(Uzupełniono w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, 13 listopada 2013; czytać całość: http://markglogg.eu/?p=701)

 

 

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment