PAN w Z-nem (49): Wywiad z Markiem G. nt. ZŁA tkwiącego w kulcie „boga” TECHNÉ

Wywiad z Markiem G. nt. ZŁA tkwiącego w kulcie „boga” TECHNÉ

Instytut Spraw Obywatelskich (INSPRO) w Łodzi, akurat w święta Bożego Narodzenia nadesłał mi, internetem, zestaw pytań, na które INSPRO chciało poznać jak najszybciej odpowiedź. A to w związku z publikacją, przez rzeczony Instytut mego, mającego już blisko 40 lat artykułu „Wykład na temat rozwoju potrzeb”. (Ostatnio publikowanego, m.in. na “wiernipolsce1“.) Niestety me odpowiedzi wyraźnie PRZERAZIŁY działaczy INSPRO. Jego prezes, Rafał Górski, mi napisał szczerze: Odpowiedzi, które przesłałeś są jednak zbyt chetmetyczne (?) i mało czytelne dla osoby, która nie czytała Twoich książek. … Lepiej będzie jak porozmawiamy na żywo … w tym roku będę w Tatrach.

Niestety problem ze mną jest taki, że w wieku lat 78+ czyli za pół roku, być może „na żywo” będę już trudnodostępny. Dlatego pozwalam sobie opublikować, ten chetmetyczny (?) wywiad, występując jako PREZES mini-instytucji, w skrócie zwanej PAN w Z-nem:

A oto ten „zbyt chemtyczny” (?) wywiad:

(3400 słów)

Pytanie 1:

Największym zagrożeniem dla życia jest działalność ludzi zafascynowanych technologią” – pisał Pan w „Etosie bezmyślności” w 1990 roku. Z kolei w „Atrapach oraz paradoksach nowoczesnej biologii” z 1993 roku mocno dał mi do myślenia fragment: „Nie należy przy tym wierzyć, że jakiekolwiek racjonalne próby ratowania naszej planety wyjdą z kręgu ludzi odurzających się rozwojem techniki. Podobnie jak to ma miejsce w wypadku narkomani chemicznej, ludzie ci są zazwyczaj zupełnie obojętni na to, że ich styl życia może prowadzić do powolnego zbiorowego samobójstwa.” Proszę o rozwinięcie tych tez. Czy wytrzymały one próbę czasu? Jak jest dziś?

MG: Odnośnie mej niewiary, sformułowanej już ponad ćwierć wieku temu, „że jakiekolwiek racjonalne próby ratowania naszej planety wyjdą z kręgu ludzi odurzających się rozwojem techniki”, to pozwolę sobie połączyć istotę tego pytanie z pytaniem o tzw. „skrzynię Skinera”, które się pojawia dopiero w dalekim pytaniu nr 6.

Otóż w artykule „Skrzynia” opublikowanym w paryskiej „Kulturze” nr 4/72 zauważyłem, że zgodnie z ludowym przysłowiem „z kim przestajesz, takim się stajesz”, ludzie tak zwani „dojrzali”, nie potrafiący się wyrwać z coraz ściślej ich otaczającego, kompletnie zurbanizowanego i ztechnizyzowanego środowiska, samorzutnie zamieniają się w rodzaj robotów, poruszanych do działania li tylko dochodzącymi do nich z zewnątrz „cyfrowymi bodźcami” w postaci Pieniędzy. Coś takiego, jak ich „dusza wewnętrzna”, buntująca się przeciw ich takim „przyskrzynieniu” po prostu zamiera. No i całość tych zgigantyzowanych obecnie, biur, banków, hipermarketow, samochodów, komputerów i komfortowych mieszkań to właśnie taka, napędzana pożądaniem narkotyku w postaci Pieniądza, SKRZYNIA SKINERA, gdzie przysłowiowe „ludzkie szczury” naciskają proste dźwigienki, aby uzyskać dawkę pożądanego przez nie narkotyku. Nawet nadałem tej, rozrastającej się, w piorunującym iście tempie „Skrzyni z Ludzkością” obrazową nazwę Cywilizacji TPD, czyli Techniki, Pieniądza oraz Dupy komfort miłującej.

Od strony biologicznej, najlepszego opracowania zasad mechanizmu powstawania tego zjawiska uzależnienia od otoczenia, dokonał szwajcarski biolog i psycholog Jean Piaget. Z jego szkołą, przed koniecznością „ucieczki ekonomicznej” do PRL-u w kwietniu 1982 roku, współpracowałem w Genewie. Jak to zauważył jeden z moich kolegów alpinistów, obecnie warszawski milioner, ten powrót do PRL, po blisko 14-letnim pobycie, głównie w ośrodkach naukowych na „Zachodzie”, to był „najlepszy biznes jaki w życiu zrobiłem”. Jeśli chodzi o rozwinięcie mego przekonania, że „TPD styl życia musi prowadzić do powolnego, zbiorowego samobójstwa”, to zrobię to w dalszej części wywiadu.

Odnośnie pytania 2:

Postęp jest dobry – to słyszymy od przedszkola. Czy nie jest tak, że postęp stał się celem samym w sobie? Stał się ideologią, której prawie nikt nie kwestionuje. W przeciwieństwie do innych ideologii.

MG: To jest bardzo prosty odruch poznawczy. Jeśli coś udaje się nam zrobić w łatwiejszy niż uprzednio sposób, to oczywiście mamy odczuwalny postęp. Gdy w mieszkaniu, w którym dotychczas trzeba było przynosić z piwnicy węgiel na 2 piętro, by je ogrzać, zainstalujemy centralne ogrzewanie, na gaz nadpływający z rurki, to oczywiście mamy postęp. Podobnie gdy nie musimy pisać ręcznie listów do znajomych i zanosić je na pocztę, ale kupiliśmy sobie laptopa i listy piszemy jednym palcem, by wysłać je też tego palca mikro poruszeniem. I kto rozsądny będzie kwestionował wprowadzanie tych ułatwień, zezwalających nam na LENIWE życie.

Czy jednak takie LENISTWO sprzyja rozwojowi naszej osobowości? Łatwość życia, jak zauważyłem, zadawala w szczególności kobiety, które w naszym gatunku są z reguły słabsze, jednocześnie „podcinając” mężczyznom, ich spontaniczny, idący z ich „wnętrza” ZOOLOGICZNY pęd by wykorzystywać siłę, która w młodości w nich narasta, oraz by wykazywać się wiedzą oraz inteligencją. Wraz z postępem technicznym cechy „męskie”, przez antycznych Rzymian określane jako „virtus” (od „vir” – mężczyzna), czyli Odwaga połączona z szeroką Wiedzą, stały się po prostu zbędne. Utrudniają one, zwłaszcza młodym mężczyznom, przystosowanie się do ciągłego w pracy siedzenia. Siedzenia także na wojnie, kiedy to do likwidacji zbyt „wojowniczych” wojowników, po prostu używa się, sterowanych ruchami kilku palców dronów. (PS. Patrz niedawna historia „zestrzelenia” dronem irańskiego generała Kasim Sulejmana.) Mówiąc po prostu, przesada w postępie to automatyczna degradacja tzw. „biodiversity”, nie tylko otaczającego nas świata (resztek) Przyrody, ale i samego ludzkiego gatunku, coraz bardziej przypominającego niezróżnicowane „człowiekowisko”. (To opinia byłego radzieckiego dysydenta, Aleksandra Zinowiewa.)

Ad pytanie 3:

Zwraca Pan uwagę na zanik u ludzi zdolności do robienia szerszych skojarzeń, odczytywania podobieństw. Proszę o rozwinięcie tej refleksji. Czy ten zanik postępuje?

MG: Otóż postępuje i to jeszcze jak. Jeden z głównych „sterowników” nawy pod nazwą „ludzkość”, multimilioner znany jako George Soros (urodzony na Węgrzech w roku 1930 jako Gyorgy Schwartz), w jednej ze swych książek celnie zauważa, że większość (umiejących czytać) ludzi myśli to, co wyczyta w gazetach. Tę rzecz zauważył już, dokładnie 150 lat temu, angielski filozof i pisarz Matthew Arnold w książce „Kultura i anarchia”, dzieląc mieszkańców wiktoriańskiej podówczas Anglii, na „hellenistów” – czyli ludzi, którzy w okresie swej edukacji mieli szanse zachwycać się elegancją poznawczą filozofów antycznej Grecji – i „hebraistów” samo-degradujących się intelektualnie dzięki lekturze Biblii.

A w tej Biblii to przecież sam św. Paweł nalega (1 Kor. 4: 6) “możesz uczyć się od nas, aby nie wychodzić poza to, co jest napisane (w hebrajskich pismach)“. I jak to ironicznie od lat już zauważam w mych internetowych tekstach, z tej lektury Pisma Świętego, pod koniec XIX wieku zrodziło się „5 solas neo – a ściślej judeo – darwinowskiej Teorii Ewolucji, skomponowanej w całości s z fragmentów biblijnych „objawień” nt. podstawowych zachowań się istot żywych (patrz w internecie „markglogg 5 solas”). Bowiem jak się bliżej przyjrzy tym „objawieniom”, to wszystkie one zmierzają do odwrócenia naszej uwagi, od tego jak sprawy BIOLOGII się naprawdę mają.

By dać prosty przykład: na początku Księgi Rodzaju „Bóg” objawia wszystkim swym stworzeniom swój nakaz „mnóżcie się i zapełniajcie ziemię”. I to jest rzecz, którą NA ZEWNĄTRZ dobrze widać. Jednak WEWNĘTRZNA PRZYCZYNA, dlaczego istoty żywe tak się zachowują, w Biblii jest zupełnie zapoznana – bo jej ujawnienie zakwestionowało by ROZUMNOŚĆ biblijnego Stwórcy. Bowiem już we wczesnej starożytności, wyraźnie „antyhebrajski” Arystoteles, tę wewnętrzną przyczynę wzrostu i rozmnażania się organizmów bardzo wyraźnie określił. Otóż każdy przedstawiciel zoon – żywiny – posiada DUSZĘ WEGETATYWNĄ, która wymusza na nim chęć odżywiania się. A zakumulowany w organizmach, dzięki ich się odżywianiu, nadmiar substancji oraz energii służącej do ich cyklicznej (od)budowy, spontanicznie wywołuje ich wzrost, także w postaci namnażania się populacji przekarmionych organizmów – co nowoczesna, dysponująca mikroskopami biologia, w pełni potwierdziła. A to banalne zjawisko biologiczne podważa całą, opartą o „walkę o byt” darwinowską teorię ewolucji: gdy zaczyna brakować żywności to żywe organizmy spontanicznie zmniejszają wzrost swej populacji. I tyle.

Otóż to celowe „odcięcie się”, wzorujących się na żydowskich mądrościach chrześcijan, od osiągnięć intelektualnych narodów „pogańskich” wywołało, w zasadzie trwające aż do dzisiaj, zjawisko zubożenia kory skojarzeniowej teologów, którzy budowali podstawy tzw. chrześcijańskiego (nie)zrozumienia świata. To właśnie zjawisko przez Matthew Arnolda 150 lat temu nazwane „hebraizmem”. I stąd u Kartezjusza, budującego w XVII wieku podstawy nowoczesnych Nauk o Życiu, pojawiło się patologiczne wyobrażenie sobie zwierzęcia, którego podstawowe organy działają na zasadzie bezdusznej maszyny – przepompowni wewnętrznych płynów życiowych. To NIE-WIDZENIE, że zwierzęta to META-MASZYNY, posiadające zdolność swej AUTOREGENERACJI, po kolejnych ich uszkodzeniach, to Wyraźna Intelektualna Bieda tej naszej TPD Cywilizacji.

Ad pytanie 4:

Zwolennicy nowych technologii przywołują argument, że z technologią jest jak z nożem. Można nim zabić człowieka lub posmarować chleb. Czy to adekwatne porównanie? Przecież prymitywny człowiek z nożem w ręku nie jest zagrożeniem dla milionów osób, w przeciwieństwie do prymitywnego człowieka, który w ręce ma sztuczną inteligencję, CRISPR czy 5G.

MG: Kolejna głupawka, mająca na celu zakrycie szkodliwości zauroczenia postępem technicznym. Ja mam na myśli, jeśli chodzi o to zabijanie techniką, cały zestaw, mniej lub bardziej złożonych urządzeń, zwłaszcza w dziedzinie międzyludzkiej komunikacji, skutecznie ZABIJAJĄCYCH WEWNĘTRZNĄ DUSZĘ POZNAWCZĄ człowieka. Właśnie tę arystotelesowską Duszę Rozumną, która według niego – obok narządu mowy – miała odróżniać człowieka od innych zwierząt. A tutaj najlepszego przykładu dostarcza właśnie ta nie lubiana przez Arnolda – i nie tylko przez niego – Hebrajska Biblia, o której zdolności zabijania u naiwnych ludzi DUSZY ROZUMNEJ, wspominałem już powyżej. Są oczywiście i inne urządzenia zabijające, wybrane ludzkie organy, poprzez wymuszone przez technikę tych organów nie używanie. Jest to zjawisko podobne do zaniku neuronów oraz mięśni w zbyt długo unieruchomionej, po jakimś jej poważnym złamaniu, nodze. I to jest NAJWIĘKSZE ZAGROŻENIE, ze strony „pomagających nam żyć” urządzeń, choćby tylko podręcznych kalkulatorków.

Ad pytania 5:

W swoich tekstach często przywołuje Pan Jezusa. Dlaczego i co Jezus robiłby gdyby żył w naszych czasach?

MG: No tak, to jest pytanie centralne dla zrozumienia patologii tak zwanego JUDEO-CHRZEŚCIJAŃSTWA. Otóż już przed ponad półwieczem, historyk nauki Lynn White, w opublikowanym w miesięczniku „Science”, w marcu 1967 roku artykule „Historical Roots of Our Ecological Crisis”, wskazał że to właśnie judeochrześcijaństwo – a zatem i postać centralna tej specyficznej religii, jaką jest Chrystus – jest odpowiedzialne za narastający, już wtedy, ekologiczny kryzys. Co potwierdzam i ja, jako filozof, wychowany w duchu „helleńskim” – a więc z definicji, według historyka antyku, Tadeusza Zielińskiego  w duchu antyjudaistycznym.

Jak bowiem należy patrzeć na opisaną w Biblii historię stworzenia świata? Otóż z jej tekstu wynika, że istniejący poza światem Bóg tak sobie ten świat i żyjących na nim ludzi zaprojektował, aby z tej swej „stwórczej pracy” mieć jakąś, wyraźnie sadystyczną, przyjemność. Mianowicie zaprojektowani przezeń ludzie mieli mieć cechy pozbawionych „duszy poznającej” bio-automatów, poruszanych „wmontowanymi” w nich, przez Boga, potrzebami nie tylko „rozmnażania się”, ale i dominacji „nad wszystkim co się na ziemi, nad nią i pod nią, poruszać odważa” (Księga Rodzaju). No i te, z konieczności małoduszne bio-maszyny, miały się lękać – pod karą śmierci – przekraczać granic dopuszczalnych dla nich zachowań, a w szczególności poznawania „co jest dobre a co złe”. Zaś za mniejsze wykroczenia Bóg wymyślił dla tych mało-myślnych ludzkich bio-automatów, zabawę w ich „grzechów odpuszczanie”, poprzez wykrwawianie i całopalenia niczemu niewinnych zwierząt domowych. I ta, dość obżydliwa „boża zabawa” miała by trwać aż do czasu, kiedy to się Bogowi znudzi i kiedy to zarządzi tak zwany Koniec Świata, barwnie opisany w kończącej Biblię, iście psychodelicznej „Apokalipsie” św. Jana.

Jednak wśród tych „pobożnych bio-automatów”, znalazł się wyraźnie pozostający pod silnym, podówczas w Izraelu wpływem helleńskim, kontestator Nadwładzy Stworzyciela Izraela, LUCYFEREM – czyli czyniącym światło – zwany. I ten anonsowany przez proroka Izajasza (12:14) „jaśniejący” wcielił się w postać Jezusa z Nazaretu. I oczywiście ten „czyniący światło”, ni to bóg ni to człowiek (to Platon w przedchrześcijańskim „Sympozjonie”), zaczął wzbudzać w niektórych, podatnych na grzech samodzielnego myślenia Żydach, zakazaną im DUSZĘ POZNAJĄCĄ. Dzięki temu symbolicznemu „Jezusowi-Lucyferowi” zarażeni „helleno-buddyzmem” kontestatorzy mozaizmu zaczęli zauważać, ża cała ta HUCPA „grzechów odpuszczania, za pomocą niewinnych (bożych) baranków umęczania” jest obrzydliwością, której należy zaniechać.

Jak to zauważył były współpracownik późniejszego papieża Benedykta XVI, profesor TOMASZ WĘCŁAWSKI, który w roku 2007 dokonał oficjalnej apostazji „ Jezus jako radykalny reformator religijny padł ofiarą oczekiwań mesjanistycznych, co doprowadziło do jego odrzucenia przez elity i skazania na śmierć. Jednak najdotkliwsza, klęska Jezusa dokonała się już po ukrzyżowaniu – była to reinterpretacja jego klęski jako ofiary.” Mówiąc w sposób „helleński”, pragnący nawrócić na DROGĘ ROZUMU żydowskie kapłaństwo, żyjące z profitów przy egzekwowaniu krwawych ofiar, Jezus sam stał się taką „za grzech poznania” ofiarą. Totalna perwersja intelektualna (tę sprawę MISOLOGOS chrześcijańskiej wiary, dość dobrze wyczuwają muzułmanie).

Bowiem czego nie chcą słyszeć – i czego widzieć – wierzący w „krzyż Pański” wierni? Otóż przede wszystkim tego, że Jezus w swych atakach na „faryzeuszy ślepych” odwoływał się do ludzkich wewnętrznych organów poznania, dyktujących dojrzałym osobom, co jest złe, a co dobre. W Ewangeliach kanonicznych ta sprawa się pojawia jak gdyby tylko marginalnie, np. przy okazji próby ukamieniowania jawnogrzsznicy, gdy Jezus proponuje, otaczającym go faryzeuszom „kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem”. Natomiast w ukrywanej przez Kościół, przez ponad 16 wieków, tzw. 5 Ewangelii św. Tomasza (będącej rodzajem „chrześcijańskiego Deuteronomium”), ta sprawa jest wyłożona „kawa na ławę”, już w 3 (4) wypowiedzi (logionie) Jezusa: „Jeśli poznacie samych siebie, wtedy będziecie poznani i zrozumiecie, że jesteście synami Ojca żywego. Jeśli zaś nie poznacie siebie, wtedy istniejecie w nędzy i sami jesteście nędzą.”

Ta Jezusa wypowiedź, wyraźnie wzorowana na napisie na tympanonie świątyni Apollona w Delfach „Poznaj samego siebie, a poznasz bogów i Wszechświat”, powinna być podstawą prób ratowania ludzkości, od „oszołomienia” patologią współczesnej TPD Cywilizacji. Dlaczego? Pozwolę sobie rozwinąć ten temat w 8 punktach, odpowiadających „8 koralom” podobnego do używanego przez lamów w Tybecie „różańca”, pomalowanego we wszystkie kolory tęczy. Bowiem w naszej Super TPD Cywilizacji, wszystkie poniżej przytoczone maksymy społeczne, oraz prawdy biologiczne, uległy w praktyce „zabiciu przez o nich milczenie”.

Otóż punktem Centralnym takiego „różańca”, winien być wydłużony koral „8” w kolorze CZARNYM, z na nim mikro napisem Biznesmeni i handlarze nie wejdą do miejsca mego Ojca”, napisem skopiowanym z zakończenia dość długiego logionu nr 64 Ewangelii Tomasza (ET). Ta bowiem opinia Jezusa wskazuje, że „demokracje kupieckie”, zwłaszcza te w stylu „amerykańskim”, nie powinny być wzorem dla innych narodów. Podobnie jak i „religie kupieckie”, oparte na „handlu z bogiem”, określanym eufemizmem PRZYMIERZY, które też winny ulec marginalizacji. Zwłaszcza że Jezus w ET nic nie mówi o swym zamiarze stania się „barankiem bożym, który ODKUPUJE grzechy świata”.

- Natomiast koral „1” w kolorze CZERWONYM, winien zawierać maksymę „Poznaj samego siebie, a poznasz Boga i Kosmos”, skopiowaną z tympanonu świątyni w Delfach, przytoczoną przez Jezusa już w 3 logionie ET.

- Z kolei koral „2” w kolorze POMARAŃCZOWYM, przytaczał by opinię filozofów Grecji, a zwłaszcza Sokratesa, iż „Wiedza (Poznanie) jest Stwórcą Dobra, Ignorancja zaś Zła”.

A koral „3”  ŻÓŁTY, sugerujący zachowania psychopatyczne, by dodawał że „Judaizm i jego pochodne to ENTROPIA (skołtunienie) Myślenia; Hellenizm to PRZECIWENTROPIA” (termin ‘Entropia Rozumu‘ stał się już dość popularny wśród psychologów, to zjawisko, nadając mu nazwę „hebraizmu”, omawiał już M. Arnold 150 lat temu w książce „Kultura i anarchia”; historyk antyku Tadeusz Zieliński 101 lat temu do tego dodał, w „Religia starożytnej Grecji”, że kultura ‘helleńska’ była przeciwieństwem SKOŁTUNIENIA (entropii, czyli niedowładu poznawczego) religii naszych „starszych braci w wierze”.)

- I oczywiście koral „4” w kolorze ZIELONYM, by przypominał, starającym się o nim zapomnieć, skomputeryzowanym darwinistom, Lamarcka PRAWO BIOLOGII:Aktywność życiowa to wzrost (hipertrofia) organów, jej brak to ich zanik”.

Kolejne 2 „korale” by dorzucały, do tego PRAWA BIOLOGII, dawniej powszechnie znane, obecnie prawie zapomniane, przejawy PRZECIWENTROPII ŻYCIA:

- Koral „5” NIEBIESKI, to rzymska maksyma „Co cię nie zabije to cię wzmocni(łac. quod non te occidit, fortior te – tę mądrość warto przypominać tym „wystraszonym” rodzicom, którzy panicznie się boją szczepień ich dzieci. (Skądinąd ta starożytna maksyma przypomina współczesne spostrzeżenie Jeana Piageta, że nie krytyczne zaburzenia homeostazy istot żywych wywołują ich reakcję w postaci „regeneracji z nadkompensacją” doznanych uszkodzeń; jest to przejaw metafizycznej PRZECIWENTROPII, innymi słowy INTELIGENCJI zoon / żywny.)

- A Koral „6” GRANATOWY by przypominał zasadę powstawania nowych odruchów warunkowych: „Odruchy złożone powstają poprzez powtarzanie (i łączenie ze sobą) odruchów prostszych” (To na użytek sławnych lingwistów, jak ten Noam Chomsky, mających trudności z dostrzeżeniem, na jakiej ruchowej zasadzie, uczymy się posługiwać językiem.)

- No i ostatni koral „7FIOLETOWY, to tłumaczące historię dwóch tysięcy lat judeochrześcijaństwa, spostrzeżenie współczesnego „lucyfera”: „Religijna oraz naukowa ‘ŻYDO-INICJACJA’ to Rozumu AUTOKASTRACJA(patrz mądrość św. Pawła w „1 Koryntian 1”, Kartezjusza w „O metodzie”, N. Chomsky’ego w „Próbie naukowej rewolucji” i A. Wiercińskiego w „Biblijnych korzeniach niszczenia środowiska”, 1994)

*

Zbrojny w tę „helleno-buddyjską” mantrę, pozwolę sobie odpowiedzieć pokrótce na kolejne pytania:

(PS. Akurat dzisiaj, 22 stycznia odkryłem, że symbolem buddyzmu jest koło z ośmioma szprychami; jeśli by te szprychy pomalować w 7 kolorów tęczy + czarny, to mógłby być to symbol anty judeo-chrześcijańskiego “helleno-buddyzmu” (A jeśli by dodatkowo te “szprychy” na ich końcach  pozaginać w kształcie greckiej litery Γ, to mielibyśmy symbol SŁOWIAŃSKIEGO HELLENO-BUDDYZMU!)

Pytanie nr 6:

Skrzynia Skinnera” – proszę przypomnieć czytelnikom, dlaczego stała się sławna swego czasu w Ameryce i czego możemy się dziś nauczyć z historii o niej?

MG: To przecież model społeczeństwa „wolnościowego”, zbudowanego na wzór popularnych w stanie Nevada w USA kasyn: znarkotyzowani „przynętą” w postaci Wielkich Pieniędzy, prości ludzie z zawzięciem naciskają różne gałki, w nadziei otrzymania Nagrody. Kto na tym „wynalazku” zarabia, proszę już samemu zauważyć. I co tu więcej dodawać?

I długachne pytanie nr 7:

W 1972 roku zespół MIT przygotował raport „Granice wzrostu” (…)

MG: Te “wyssane z palca” prognozy MIT to dobry przykład EM, czyli Entropii, Skołtunienia Myślenia (w szczególnym przypadku dotyczy to byłego pracownika MIT, sławnego lingwisty i działacza społecznego, Noama Chomsky’ego, o którego „antyzoologicznym mindset” napisałem całą pracę doktorską, obronioną na UŚ w styczniu 2003 roku).

Pytanie nr 8:

A może uratuje nas nauka i naukowcy? Mnóstwo osób pokłada w nich nadzieje. Lamarck w 1814 roku przedstawił prognozę rozwoju nauki. Proszę ją przybliżyć. Co się sprawdziło a co nie z jego przewidywań?

Pozwolę obie przytoczyć w całości tę jego prognozę, zrobioną w 70 roku jego życia:

O postępie wiedzy ludzkiej:

Gdy nauki się rozprzestrzenią na świecie, gdy staną się one w pewnym sensie popularnymi, słowem, gdy każdy będzie się w nie mógł wmieszać, one są naprawdę stracone, na powierzchnię wypłyną fałszywe poglądy i najbardziej absurdalne teorie; kredytem się będzie darzyć i popierać błąd; idee małe staną się dominującymi; konfuzja powstanie wszędzie z wielości rozumowań dziwnych, które się krzyżują i przeczą sobie nawzajem; ciało nauk stanie się pozbawionym powiązań między swymi częściami i prawdy najbardziej ewidentne znikną w ciemnościach… Ich postęp stanie się tylko kamuflującym pretekstem; rzeczywistym celem każdej osoby która zajmuje się nauką jest:

1o chęć zdobycia wielkiej reputacji, jednym słowem sławy;

2o chęć wyróżnienia się i dominowania nad innymi;

3o chęć otrzymania odznaczeń, dobrych i wysoko płatnych posad, etc.

Otóż działający w okresie Antyreligijnej Rewolucji Francuskiej, J. B. Lamarck w tym wykazie zagrożeń dla zachowania ROZUMNOŚCI nauki, nie uwzględnił bardzo ważnego CZYNNIKA RELIGIJNEGO, co dobrze widać we współczesnych naukach o Ewolucji, zawzięcie próbujących negować istnienie lamarckowskich PRAW BIOLOGII (patrz koral „4” ZIELONY). Jest to niechęć do przyznania, że poznawcza działalność własna zwierząt, prowadzi do udoskonalania nie tylko ich budowy, ale i do lepszego „zrozumienia świata” przez te „podludzkie stwory”. Ta niechęć poznania występuje ze szczególnym nasileniem u judeo-hebraistów, dla których zbyt rozległa wiedza jest po prostu GRZECHEM. Nieświadomie dostarczył, takiego przykładu specyficznego uwarunkowania myśli, znany warszawski antropolog, profesor Andrzej Wierciński, który w latach 1990 wziął udział w opublikowanej przez „Zielone brygady” dyskusji na temat sensu biblijnego nakazu „Panujcie nad Ziemią” (http://zb.eco.pl/bzb/8/). Napisał on na ten kontrowersyjny temat coś takiego:

Wraz z ‘rewolucją neolityczną’ i jej osiadłym trybem życia i przejściem na gospodarkę rolniczo-hodowlaną, nastąpiło narastanie dominacji adaptacyjnej strategii technicznej nad inicjacyjną wtedy człowiek poszedł drogą regresu ku małpie. Nieograniczona, niepohamowana ciekawość (nazywamy to wzniośle czystym poznaniem) eksploracja świata w celu skonsumowania go (wszystko zobaczyć, wszystkiego dotknąć, wziąć do ręki, nadgryźć) pogoń za ciągle nowymi przyjemnościami – to jawne cechy behawioru małpy raczej niż człowieka”.

Ja skontrowałem powyższą wypowiedź następująco:

« Muszę przyznać, że całkowicie utożsamiam się z opisaną przez profesora Wiercińskiego “wszystkiego ciekawą małpą”: praktycznie całe życie poświęciłem realizacji programu “nieograniczonej, niepohamowanej ciekawości, dążeniu do ‘czystego poznania’ oraz do eksploracji świata: wszystko zobaczyć, wszystkiego dotknąć, wziąć do ręki, nadgryźć każdy naukowy problem, każdą religię i każde cywilizacyjne tabu”. I z tej mej ‘czystej’ – a więc nie dyktowanej chęcią zysku, sławy, nagród i innych “spekulacji” – pogoni za przyjemnościami poznawczymi, nie wynikła żadna przecież katastrofa ekologiczna, której się Wierciński obawia w swych, nawołujących do ograniczenia curiositas, naukowych tekstach.

Na odwrót, piagetowska teoria rozwoju osobowości wskazuje, że dopiero wtedy gdy ludzie zaczną w sobie zaduszać swą endogenną “zwierzęcą” ciekawość, to automatycznie musi u nich nastąpić regres człowieczeństwa. Osoba, która wskutek zachwalanej przez Wiercińskiego “inicjacji” (często określanej przez psychologów “kastracją umysłową”), zatraciła swą naturalną “małpią” ciekawość życia, jest po prostu kaleką. Tutaj zgadzam się z krytykowanym przez Wiercińskiego historykiem nauki, Lynn White, że to właśnie judeo-chrześcijańskie praktyki “inicjacyjne”, do tego stopnia okaleczyły osobowość zachodnich uczonych, że często nie są oni w stanie ani dostrzec, ani tym bardziej zrozumieć, najprostszych zjawisk z zakresu ich własnego rozwoju psycho-fizycznego. »

(To cytat z mej wypowiedzi „Wpływ idei darwinowskich na hipertrofię ambicji konsumpcyjnych”, opublikowanej w zbiorze Hladanie Ludskej Identity, Banska Bystrica FHV,UMB, 2004, strony 67-72; a także w książce „Młot na Rozum Liberalnej Demokracji”, wyd, Świadectwo, Bydgoszcz, 2007)

Dzisiaj bym do tej mej wypowiedzi dodał, że uczeni, którzy w swym zrozumieniu procesu ‘uczenia się’, nie biorą pod uwagę swych własnych doświadczeń w tym zakresie, to są „samą biedą nauki” – by zacytować Jezusa z logionu nr 3 ET (przytoczonego skrótowo w koralu „1” CZERWONYM, powyżej naszkicowanego „różańca helleno-buddyjskiego”).

Pytanie nr 9:

Co Pan radzi ludziom, którzy chcą się dziś ochronić przed cywilizacją opartą na ideologii ślepego postępu technologicznego?

MG: Nie dać się „wykastrować umysłowo”, co praktycznie stało się obowiązkową procedurą „inicjacji”, w trakcie kariery naukowo-korporacyjno-politycznej (nie mówiąc już o kościelnej). Aby przed tym PRAWDZIWYM NIESZCZĘŚCIEM (patrz Jezus w logionie 3 ET) się zabezpieczyć, należy po prostu powtarzać tę „helleno-buddyjską mantrę”, wpisaną w ośmiokolorowe korale, powyżej proponowanego różańca – to jest zaledwie 70 słów w języku polskim. I tyle. (Przypominam, „koral 6GRANATOWY sugeruje, że poprzez takie systematyczne powtarzanie idei prostszych, samoczynnie pojawi się w naszych umysłach myśl, jak wyjść z impasu, w jaki zapchał nas komercyjny fanatyzm TPD Cywilizacji.)

M.G. 30 grudzień roku 102

po Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Anty Judeo-Chrześcijańskiej

*

Komentarz “Edwarda” (wziętego za Luk’a”) z portalu “wiernipolsce”:

Panie Marku,

gdzie te różańce wraz z tekstem wyjaśniającym w formie książeczki do nabożeństwa można zamówić, wtedy kupując te zestawy mógłbym podmieniać je katolikom w ławkach kościelnych i dzieciom przed lekcjami religii!

 MG odpowiada na portalu “neon24”:

Toż to ŚWIETNA PROPOZYCJA, dla oszczędności warto te – w (7 a więc nie LGBT!) kolorach TĘCZY + czarny – niewielkie różańce, z mikro na nich napisami, zamówić W LUDOWYCH CHINACH. A szczegółami logistycznymi tego przedsięwzięcia mógł by się zająć – żyjący przecież z datków społecznych – Instytut Spraw Obywatelskich w Łodzi (kontakt: biuro@instytutsprawobywatelskich.pl), który był inicjatorem powyższego ze mną wywiadu!A rzeczone “różańce” warto by wtykać nie tylko dzieciom ale i DOJRZAŁYM BIZNESMENOM, przede wszystkim klechom…

Posted in genetyka bio-rozwoju, Obce teksty, polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY | Leave a comment

PAN w Z-nem (48): Wykład na temat rozwoju potrzeb (u obywatela siedzącego w wannie z ciepłą wodą)

 

Wprowadzenie

Poniższą „naukową satyrę” napisałem w roku 1981, wkrótce po zakończeniu stypendium, z dziedziny Teorii Ewolucji, w Paryżu na Uniwersytecie Paris VII, u sławnego zoologa, 84-letniego wtedy „ostatniego we Francji” lamarckisty, profesora Pierre-Paula Grassé. W paryskiej „Kulturze”, z którą współpracowałem przez całą dekadę lat 1970, tego „antyzachodniego” opracowania się bano opublikować i tę mą, nieco satyryczną pracę udało mi się wydać dopiero po „ucieczce ekonomicznej”, w kwietniu 1982 (w „stanie wojennym”!) do w PRL-u, w „Twórczości” nr 2/1973. A następnie, po raz drugi już w Wolnej Polsce w „Obywatelu” w 2002 roku. Pojawiła się ona także, już bez mojego udziału, w “Magazynie Europejskim “Sowa” (2013) we Frankfurcie a/M., by jeszcze raz “zmartwychwstać” na portalu Instytutu Spraw Obywatelskich w Łodzi, w styczniu 2020. Stąd i mój pomysł by “wszczepić” ten stary tekst także w Neon (24), zainstalowany częściowo na Australijskich Antypodach.

No i pierwsza refleksja, jaka po prawie 40 latach od powstania „Wykładu”, mi się nasuwa. Ta „wanna z ciepłą wodą”, w której się przyjemnie siedzi, w ciągu tych czterech dekad rozrosła się do całych, gigantycznych AQUAPARKÓW w każdym większym mieście na świecie. W tych to „stawach z CIEPŁĄ WODĄ wysiadują obecnie codziennie wielotysięczne rzesze! Byłem zatem prawdziwym PROROKIEM pojawienia się tego specyficznego przyzwyczajenia „rozwiniętej” ludzkości.

Kolejne skojarzenia, na temat CELU ŻYCIA nadchodzących, wychowanych w „wannach z ciepła wodą” pokoleń, co bystrzejsi czytelnicy mogą dopisać już sami.

M.G. Zakopane,

17 stycznia roku 103

po Wielkiej Rewolucji Anty Judeo-Chrześcijańskiej

WYKŁAD NA TEMAT ROZWOJU POTRZEB (u Obywatela Siedzącego w Wannie z Ciepłą Wodą)

Zawsze chciał czynić zło i zawsze stwarzał dobro…

Goethe o Szatanie

3700 słów 

Na X-tej konferencji na popularny temat “Człowiek i jego potrzeba zniszczenia środowiska” jeden z członków Klubu Rzymskiego (ekonomista) wygłosił taką oto metaforę konieczności naszego rozwoju: “sprawna ekonomia to jak wanna z ciepłą wodą, w której przyjemnie się siedzi. Niestety ta wanna przecieka i aby się przyjemnie siedziało trzeba do niej dolewać coraz więcej wody”. Zaproponowana przez członka Klubu Rzymskiego “Wanna z ciepłą wodą” symbolizować może całokształt otoczki technologicznej jaką sobie człowiek zbudował w ciągu ostatnich kilkuset lat: począwszy od kolejek linowych wożących klientów siedzących w realnych wannach z ciepłą wodą (widziałem takie na zdjęciach z niezwykle rozwiniętej Japonii), poprzez wyposażone w klimatyzację domy, komfortowe samochody, aż do telewizji i gór papieru, które służą delikatnemu “masażowi intelektualnemu”.

Mojego prelegenta zaskoczył fakt, że “wanny” nasze coraz bardziej przeciekają, choć wraz z postępem technologii winny one być przecież szczelniejsze: utrata ciepła przez dom zbudowany przed stu laty jest wielokrotnie mniejsza niż przez dom budowany współcześnie, samochód sprzed 30 lat wytrzymywał statystycznie ponad 10 lat używania, podczas gdy trwałość samochodu produkowanego obecnie oceniana jest na zaledwie 5 lat, meble sprzed 200 lat o wiele lepiej wytrzymują wstrząsy niż meble wprost z fabryki itd.

Drugą zagadką, na którą przedstawiciel Klubu Rzymskiego nie mógł znaleźć żadnej odpowiedzi, była konieczność stałego podnoszenia temperatury w naszej ,,wannie” z nowoczesnym społeczeństwem: według statystyk szwajcarskich, przed I wojną światową, uznana za normalną, średnia temperatura ogrzewania mieszkań wynosiła 14°C, przed II wojną 18°C, a obecnie 21°C. Naszym dziadkom (i rodzicom) do szczęścia wystarczyło skrzeczące radio i patefon na korbkę, podczas gdy naszym dzieciom niezbędna jest perfekcja zapisu płyt kompaktowych.Takich przykładów “rozwoju” można dostarczać do woli. Bez żadnej przesady możemy stwierdzić, że postęp to wielka przygoda ludzkości w wannie z coraz cieplejszą wodą: bezwzględna walka o gładsze i prostsze drogi, większe, cieplejsze i lepiej wyposażone mieszkania, większą ilość koni mechanicznych oraz decybeli na głowę każdego mieszkańca. To co Alvin Toffler w “Szoku przyszłości” nazwał “przyspieszeniem ewolucji” jest po prostu, wymiernym w kilowatach i tonach ropy naftowej, rozgrzewaniem się otoczki technologicznej ludzkości.

 Skąd się bierze potrzeba bezustannego podnoszenia temperatury w wannie z ludzkością?

Na seminarium ekskluzywnej Grupy Bellerive w Genewie przedstawiciel firm budujących elektrownie atomowe oświadczył: “większość chce mieć więcej energii, no to im tę energię dostarczamy”. Kropka. Demokracja – realizacja woli większości – od budowy wanny z coraz cieplejszą wodą nie ma odwołania.Głos większości jest skumulowanym głosem jednostek i rzeczywiście, życie przeciętnego “normalnego” obywatela w każdym nowoczesnym kraju to bezustanna pogoń za lepszą i większą wanną. Nawet zasadniczą różnicę życia między krajami demokratycznymi i (byłymi) totalitarnymi można sprowadzić do faktu, że te ostatnie produkowały wanny w niewystarczającej ilości, złej jakości albo po prostu grzały wodę “na niby”, udając tylko, że podnoszą stopę życiową.

 Jaki mechanizm powoduje, że człowiek po przyzwyczajeniu się do ciepłej wody, dla osiągnięcia szczęścia domaga się wody jeszcze cieplejszej? Otóż by znaleźć odpowiedź na to podstawowe dla zrozumienia naszej cywilizacji pytanie, na próżno będziecie wertować uczone księgi współczesnych fizjologów, lekarzy i biologów. Trochę światła na temat powstawania nowych potrzeb dostarcza “Filozofia Zoologiczna” Lamarcka z 1809 roku, ale współcześnie ten drażliwy temat zniknął prawie zupełnie z kręgu zainteresowań nauki: nieodpowiedzialne zajmowanie się tym zagadnieniem mogłoby bardzo szybko doprowadzić do kontestacji racjonalności nowoczesnych systemów społecznych.

Mimo prawie oficjalnego tabu na ten temat w krajach rozwiniętych, mechanizm powstawania nowych potrzeb może być zrozumiałym dla każdego kto posiada jako-takie wykształcenie w naukach ścisłych. Jeśli popatrzymy od strony “podszewki molekularnej” na zachowanie się naszych organizmów, to literackie pojęcia takie jak “potrzeba”, “chęć” a nawet “wola” możemy zdefiniować jako stan niezrównoważenia chemicznego[1] substancji wyprodukowanych przez organizm.

 Najprościej zilustrować ten koncept na przykładzie “potrzeby jedzenia”: gdy soki trawienne wyprodukowane przez żołądek nie mają nic do trawienia, to zaczynają “trawić” membrany komórek czuciowych żołądka. Komórki te reagują na ich “trawienie” nadaniem do mózgu sygnałów domagających się od człowieka pokarmu zezwalającego na “odwrócenie uwagi” soków żołądkowych od “trawienia” komórek czuciowych.

Te fakty są dobrze znane specjalistom od fizjologii. Natomiast starają się oni nie poruszać niebezpiecznego tematu co powinno się stać jeśli: l. zaspokoimy naszą chemiczną potrzebę, 2. nie zaspokoimy jej.

 

 Otóż w pierwszym przypadku, poprzez zaspokojenie naszej potrzeby stwarzamy warunki do odtworzenia się tej potrzeby po pewnym czasie: zaspokojenie głodu gwarantuje nam powtórzenie się tego uczucia za kilka lub kilkanaście godzin, po pewnym czasie od wypicia pierwszego kieliszka w gardle zasycha nam znowu i to nawet intensywniej itd. To “ciągłe odtwarzanie się potrzeb” przypomina bardzo zachowanie się wody w zbiorniku w WC: spuszczanie wody powoduje automatycznie ponownie napełnienie się zbiornika.

Taka wewnętrzna konstrukcja naszych organizmów gwarantuje nam, że nie mamy żadnych szans na zrealizowanie “wiecznego szczęścia” (czyli pełnego i trwałego zaspokojenia naszych potrzeb) w ciągu życia: życie polega na ciągłej syntezie białek i “gotowe do połączenia się” z innymi substancjami, wiązania chemiczne tych białek gwarantują nam, że ciągle czegoś potrzebujemy i ciągle jesteśmy zmuszani do wykonywania czynności mających na celu zneutralizowanie rozmaitych wyprodukowanych przez nasz organizm peptydów, enzymów i hormonów. Trwale zaspokojenie potrzeb jest możliwe tylko przez zatrzymanie procesów metabolicznych. Oznacza to po prostu: śmierć.

System cybernetyczny ukryty wewnątrz naszych komórek gwarantuje nam nie tylko, że zaspokojone potrzeby będą się odtwarzać. Zaspakajane w pełni potrzeby muszą z czasem wzrastać. Najbardziej drastyczną i najlepiej znaną ilustracją tego faktu jest potrzeba stworzona przez używanie środka chemicznego zwanego morfiną. Morfiny używa się by uśmierzyć silny ból i przed pierwszym jej spożyciem organizm nie odczuwa żadnego zapotrzebowania na ten narkotyk. Po kilku dawkach, w organizmie pojawia się zapotrzebowanie na morfinę nawet bez bodźca, który był pierwotną przyczyną jej użycia. Zaspokajanie tej potrzeby po pewnym czasie wzmacnia zapotrzebowanie na narkotyk i cała działalność życiowa narkomana zamienia się w krąg bez wyjścia zdobywania i zażywania coraz większych dawek morfiny. To pozorne “zaspokojenie potrzeb” wywołuje uczucie euforii i szczęścia, a jednocześnie chwilowy brak potrzeb jest sygnałem do zatrzymania aktywności motorycznej u będącej pod wpływem narkotyku osoby; w najcięższych przypadkach zostaje nawet zatrzymane oddychanie (śmierć na skutek przedawkowania).

  Po pewnym czasie, receptory zneutralizowane przez morfinę zostają zregenerowane. Po wielokrotnym użyciu morfiny nie regenerują się one w tej samej co poprzednio ilości: jest ich dużo więcej. Nadmiar niezaspokojonych wiązań chemicznych tych receptorów drażni inne komórki nerwowe, które sygnalizują do mózgu zapotrzebowanie na morfinę w celu ich neutralizacji. Realizacja tego zapotrzebowania przez narkomana prowadzi go do coraz większej zależności od morfiny.

Otóż twierdzę, że to zjawisko fizjologiczne, przez psychologa (a jednocześnie i biologa) Jean Piageta nazwane “wyrównaniem z nadmiarem” (la réequilibration majorante), jest kluczem do zrozumienia całokształtu przemian społeczno-politycznych zachodzących we współczesnym świecie.

 Na podstawie tego mechanizmu, jakakolwiek dająca zadowolenie czynność powtórzona wielokrotnie, po pewny czasie musi stać się przyzwyczajeniem a nawet koniecznością: u robotników wykonujących zrutynizowane zajęcia pojawia się z czasami przywiązanie do pracy, u pisarzy potrzeba pisania na maszynie, u programistów zależność od komputera, a u sportowców rodzaj upajania się wielokroć powtórzonym wysiłkiem.

Wyrównanie z nadmiarem nie ogranicza się do “nadregeneracji” receptorów komórek neuronalnych, ale jest charakterystyczne dla wszystkich tkanek zdolnych do regeneracji oraz dla wszystkich białek. Regenerację z nadmiarem i uniezależnianie się syntezy białek od bodźców pierwotnych potwierdza mało znana obserwacja lekarzy, że wszystkie leki używane przez dłuższy okres czasu mają podobny do narkotyków wpływ na organizm: by zachować ich efekt trzeba coraz bardziej zwiększać dawki, u niektórych pacjentów występuje nawet silne uzależnienie.  

Automatyczne szukanie medykamentu w momencie odczucia bólu jest przykładem odruchu warunkowego. Uniezależnianie się odruchu warunkowego od bodźców pierwotnych powoduje powstanie całkiem nowych potrzeb, a szukanie sposobów ich zaspokojenia prowadzi do wzbogacenia się możliwości zachowania się do jakiego jest zdolny organizm. Taki jest w ogólnych zarysach schemat naszego rozwoju, zarówno fizycznego jak i umysłowego.

szczanie na majdanie

W wieku dorosłym część ludzi kontynuuje w sposób coraz bardziej wysublimowany swe pasje poznawcze zainicjowane w młodości: jedni próbują zdobywać najbardziej niemożliwe szczyty, inni opływają świat dookoła, jeszcze inni nie mogą się powstrzymać od dociekań jak to się dzieje, że ciągle czegoś nam się chce. Pewne systemy społeczne były nawet całkowicie podporządkowane realizacji potrzeby poznania: nie tak dawno w Tybecie 20% ludności to byli mnisi-improduktywy, medytujący nad sposobami unikania potrzeb, platońska arystokracja miała za swój cel samodoskonalenie się zarówno fizyczne jak i duchowe. 

Od Renesansu jednak, w cywilizacji europejskiej pojawił się coraz wyraźniejszy odwrót od tej rozwojowej koncepcji wychowania człowieka. Rozwój środków technicznych i masowe wprowadzenie do obiegu pieniądza, spowodowało u niektórych osób, a nawet u całych społeczeństw, powstanie potrzeby obrotu i akumulacji pieniądza dla obrotu i akumulacji pieniądza. Koncept doskonalenia indywidualnego został zastąpiony “postępowym” konceptem doskonalenia otoczki technologicznej zbiorowości ludzkiej. Współcześnie, zapotrzebowanie “normalnych” dorosłych ludzi skupione jest na zbijaniu forsy, pogoni za komfortem i nowinkami technologicznymi, a swą potrzebę poznania zaspokajają oni poprzez czytanie gazety, oglądanie telewizji i jazdę samochodem. Jak wpływa na człowieka używanie ułatwień poznawczych takich jak samochód czy telewizja? Gdy jedziemy samochodem zmysły wzroku dostarczają nam doznań euforycznych związanych z przemieszczaniem się: zmienia się krajobraz, “czujemy” pęd. Z drugiej strony, mózg nie odczuwa nieprzyjemnych sygnałów, które związane są z wykonaniem jakiegokolwiek wysiłku: nasze ciało jest całkowicie znieruchomiałe. Podobne stany euforyczne odczuwamy w czasie oglądania obrazu filmowego bądź telewizyjnego, czytając gazetę bądź książkę.

Od strony fizjologicznej, akcja tych ułatwień poznawczych jest identyczna z akcją morfiny:zostaje zagłuszony przekaz do mózgu sygnałów od reszty ciała, ogarnia nas czysta euforia wywołana zaspokojeniem potrzeby poznania. Poprzez mechanizm regeneracji z nadmiarem systemu nerwowego, z czasem musi u nas powstać potrzeba używania tych ułatwień dla ich używania, winno wystąpić totalne uzależnienie człowieka od artefaktów ułatwiających jego życie: cała aktywność społeczeństwa “rozwiniętego” obraca się wokół zaspokajania potrzeby używania ułatwień życiowych, które to środki muszą wywoływać jeszcze większą zależność od nich. Potrzebujemy coraz zrywniejszych samochodów, coraz bardziej wyszukanych aparatów pomiarowych i komputerów, precyzyjniejszej stereofonii i doskonalszych telefonów komórkowych.

Czy zachowanie się ludności w krajach rozwiniętych nie jest zachowaniem się osobników odurzonych narkotykiem? Każdy, kogo percepcja nie ogranicza się do gazety i programu telewizyjnego, miał możność widzenia ziemi zrytej przez maszyny do budowy autostrad, poznał ponury krajobraz kopalń, czuł smród hut aluminium i rafinerii, kąpał się w niewiarygodnie zanieczyszczonych morzach, podziwiał brzydotę nowoczesnych osiedli we wszystkich miastach na świecie. Amerykański psycholog B.F. Skinner zatytułował swą książkę o kontroli zachowania ludzkiego“Poza wolnością i godnością”– to jest dokładny opis zachowania się narkomanów i taka właśnie jest realność życia ludności w krajach najbardziej rozwiniętych. Jak mogłem sprawdzić to naocznie, ludność Nepalu nie przepracowuje się, żyje sobie całkiem zdrowo i wesoło i nie wykazuje żadnego zapotrzebowania na technologię i dobrobyt.Niektórzy dziennikarze zaobserwowali, że najbardziej zaawansowane ekonomicznie kraje wytworzyły ustrój społeczny który należałoby określić mianem “grzeczny faszyzm”: absolutny konformizm i partycypację wszystkich warstw społecznych jednej jedynej czynności: rozwoju ekonomii. Robotnicy są po to by produkować przedmioty, biznesmeni by je wpychać ludności, inżynierowie by konstruować nowe przedmioty. Nauczyciele i lekarze mają za zadanie tak zreformować swe dyscypliny, aby hodować niedouków, niedojdów i ludzi chorowitych którzy są najlepszym materiałem na obywateli całkowicie uzależnionych od wytworzonych przedmiotów. Wszystkie inne, pozaekonomiczne cele działalności ludzkiej w krajach rozwiniętych są zepchnięte na zupełny margines.

Czyli w zasadzie, przed kimś kto chce się zaadaptować dynamicznie do życia w krajach rozwiniętych, otwarta jest tylko jedna możliwość: świadomy bądź nieświadomy udział w zwiększaniu polucji (u nas zwanej zatruciem środowiska), w podgrzewaniu ‘zupki’ w której się z czasem ugotujemy.

Pisałem ongiś o wpływowej kaście “specjalistów” w dziedzinie nauk o życiu, tak zwanych “nowych uczonych” opłacanych za swe umiejętności odwracania uwagi społeczeństwa od zagrożenia jakie stanowi rozwój technologiczno-ekonomiczny.

Specjaliści ci uzasadniają w sposób bardzo prosty przesłanki moralne będące motorem ich działalności: realizują oni zapotrzebowanie i wolę większości. Gdyby większość ludzi miała zapotrzebowanie na poznanie prawdy, to takie zachowanie uczonych byłoby zgodne z celami nauki. W wypadku gdy większość ma zapotrzebowanie tylko na “wannę z ciepłą wodą” (pieniądze i dobrobyt), to udział w realizacji jej woli jest przykładem korupcji i zniewolenia środowiska uczonych: nie dość, że wynajdują coraz bardziej wyszukane środki odurzające, to jeszcze starają się ukryć prawdę o tym co się dzieje z ludźmi pod wpływem tych środków.Francuski historyk nauki Pierre Thuiller pisał już 20 lat temu, że “nowi uczeni” domagają się coraz głośniej prawa do kierowania światem, bo tylko oni dzięki dziesiątkom lat wytężonej pracy poznali prawdę o życiu i posiadają kwalifikacje do robienia tego. Poniżej przytoczę krótki przegląd odkrytych praw i “aktów wiary”, którymi uzasadniają swe żądania:

1. Niezachwianie wierzą oni, że przy odpowiednim wkładzie sił i środków można zbudować świat w którym większość będzie wiecznie szczęśliwa – natomiast według proponowanych przez nich schematów zachowania się organizmów, taka wiara jest równoważna przekonaniu, że szarpiąc wystarczającą wytrwale za łańcuszek w klozecie będzie można trwale osuszyć zbiornik wody.

2. Robią oni pieniądze i karierę na genach i w związku z tym ich najważniejszym zadaniem naukowym jest niedopuszczenie do poznania skąd się bierze regeneracja z nadmiarem struktur ożywionych. W tym celu wierzą że:

3. Zachowanie się człowieka, a w ogólności, procesy życiowe są mało ważne, gdyż nie mogą mieć żadnego wpływu na kontrolujące to zachowanie geny. Geny te pozostają poza zasięgiem praw fizyki gdyż: a) nie zużywają się pod wpływem ich użycia (choć dobrze znane są wyniki doświadczeń dokumentujące, że kwasy nukleinowe po kilkudziesięciu replikacjach pękają z tego samego powodu co zużyty wał w samochodzie); b) segmenty solidnego łańcucha kwasów nukleinowych mogą zmieniać swe pozycje, rozmnażać się (bądź znikać) tylko “same z siebie”, albo poprzez ich zewnętrzne uszkodzenie. Mimo tej podstawowej tezy “Nowej Biologii”, enzymatycznie kontrolowana regeneracja, jak i “regeneracja z nadmiarem” jednostronnie uszkodzonej spirali DNA, jest doskonale potwierdzona doświadczalnie.

4. Uczeni ci twierdzą, że poprzez wyeliminowanie z nauki subiektywnych poglądów osobistych będą mogli (osobiście) stworzyć “naukę obiektywną”: przekraczającą możliwości ludzkich zmysłów i niezależną od nich samych. Dzięki takiej praktyce zmysł obserwacji tak się u nich wyostrzył, iż nie potrafią (bądź nie chcą) zauważyć, że (osobista) próba oderwania się od własnych zmysłów jest równoważna próbie podniesienia się w powietrze poprzez podciąganie się z wystarczającą siłą za własne kolana…  Aby uczynić nauki ścisłe jeszcze ściślej zgodne z wolą ,,nowych uczonych” proponuję usunąć z programów szkolnych nauczanie III prawa Newtona (akcji i reakcji) – bo to niepoważne prawo jest odpowiedzialne za to, że wszystkie rzeczy używane muszą się zużywać. Mało wydajną “matematykę nowoczesną” należałoby zastąpić “nową matematyką” opartą na aksjomacie, że l + l nie może być równe dwa. W ten sposób kandydaci na uczonych już od dziecka wyrabialiby w sobie przekonanie, że sprzeczność teorii z doświadczeniem nie przeszkadza, by ta teoria była “naukowa” – odzwierciedlała opinię większości i przynosiła dochód.

Jaki mechanizm spowodował, że uczeni nie chcą widzieć tych sprzeczności? Zostali oni wychowani od dziecka pod kloszem podgrzewanym dokładnie do temperatury utrzymującej ich w bezustannym szczęściu[2], wszystko w ich otoczeniu było zawsze sterylne, niezawodne i bezpieczne jak szyba telewizora, przed którą spędzali od drugiego roku życia po kilka godzin dziennie. Nie mieli potrzeby ani możliwości sprawdzać jak odrasta urwany ogon u traszki, jaki mechanizm ukryty jest wewnątrz zbiornika wody w ustępie, czy jak regeneruje się skóra na obitych kolanach. Bez tych bodźców dostarczonych przez doświadczenie osobiste nie mogli rozwinąć receptorów neuronalnych i połączeń w korze mózgowej, które zezwoliłyby im na dostrzeżenie, że organizmy żywe są zdolne do samoregeneracji i to w dodatku do samoregeneracji z nadmiarem – co jest motorem ich rozwoju.Wobec utraty zdolności przewidywania jak rozwijają się organizmy żywe, nowi uczeni robią kariery na tworzeniu fikcji naukowej, która uspokajałaby “przypadkowo-naturalnie wybraną” ludność, że kierunek postępu przez nią obrany jest zgodny z prawami biologii. Do tego rodzaju science fiction należy zarówno “O powstawaniu gatunków” Darwina, jak i “Przypadek i konieczność” Monoda i nawet “Szok przyszłości” Tofflera. Ojcem chrzestnym tego typu literatury był niewątpliwie Cervantes w okresie Renesansu i podejrzewam, że to od niego zaczerpnęli późniejsi pisarze swe opinie na temat biologii.

Otóż według Cervantesa, Don Kichote co chwila beznadziejnie spadał z konia próbując zatrzymać wiatrak. Gdy popatrzymy na tę historię poprzez pryzmat teorii Jeana Piageta, to zauważymy, że te upadki winny doskonale rozwinąć jego organizm (co dobrze zaobserwowali na sobie alpiniści). W dodatku, po kilku nieudanych próbach winien on się nauczyć, gdzie należy wsadzić swą dzidę, by zatrzymać tę machinę. Być może nawet by odkrył, że lepiej i praktyczniej jest zająć się zdrowiem młynarza, gdyż wiatrak po pewnym czasie sam musi stanąć z powodu zużycia jego części.

Uzupełnijmy nasze rozważania nad zdrowiem maszynisty (i pasażerów) “pociągu do postępu” poprzez analizę sytuacji jaka powstaje, gdy nie spełnimy naszych potrzeb i aktywne białka wyprodukowane przez nasz organizm pozostaną bez substratu, który mógłby je zaspokoić. Z własnego doświadczenia (powrót z ekspedycji na Alaskę) mogłem zauważyć, że nie zaspokojone soki trawienne w pierwszym dniu głodu powodują istne męczarnie. Już na drugi dzień układy sprzężone w żołądku albo zmniejszyły produkcję tych soków albo wyprodukowały substancję je neutralizującą tak, że mogliśmy przekraczać łańcuchy górskie w pełni sił i bez uczucia głodu. Nawet gdy w końcu znaleźliśmy skład z żywnością, nie odczuliśmy potrzeby “rzucenia się na jedzenie” (zanik potrzeby jedzenia u ludzi, którzy przekroczyli pewne stadium głodówki, jest znanym faktem).

Podobny w zarysie jest przebieg znikania wszystkich innych potrzeb: odzwyczajenie się od palenia bądź picia jest z początku bardzo trudne i wymaga substytutów albo nawet środków zniechęcających, zaś u żyjących we wstrzemięźliwości mnichów występuje ponoć z czasem zanik popędów płciowych. Przy okazji można zaobserwować jak powstają potrzeby coraz bardziej zróżnicowane: używanie substytutów może spowodować powstanie nowych potrzeb, a samo szukanie nowych środków dla złagodzenia niezaspokojonych dążeń jest sednem ludzkiej twórczości. Ogólnie, poprzez niezaspokajanie tak zwanych “potrzeb materialnych” stymuluje się rozwój potrzeb ,,duchowych” i ,,szlachetnych”.Pomimo swej zwodnej nazwy, “potrzeby duchowe” też polegają na nienasyceniu chemicznym pewnych białek wytworzonych przez komórki nerwowe – więc ich realizacja może prowadzić do hipertrofii i nawet zależności od nich: sam przyznaję, że potrzeba dociekania skąd się biorą nasze dążenia pojawiła się u mnie jako rezultat wielu lat szkolenia, kiedy to inne potrzeby (na przykład zarabiania pieniędzy, zapewniania sobie komfortu czy robienia kariery) były stosunkowo mało istotne i słabo zaspokojone. Tradycyjne systemy wychowawcze dość umiejętnie manipulowały zachowaniem człowieka w celu rozbudzania potrzeb “szlachetnych” (choć bezproduktywnych): za grzech uważano obżarstwo i chciwość, za cnotę odwagę i honor. Możliwość “bezustannego szczęścia” odsuwano na okres życia pozagrobowego, co w związku z konstrukcją biochemiczną naszych organizmów było ideą jak najbardziej racjonalną.

 Czyli ciągle jest otwarta alternatywa naszego rozwoju: próbować zastąpić nasz rozwój ekonomiczny rozwojem psychosomatycznym. W przeciwnym razie czekają nas interesujące zjawiska społeczne, które dobrze przewidział francuski przyrodnik J.B. Lamarck już dwieście lat temu: Interesy i zwiększone potrzeby sprawią, iż będą oni pożądać jeszcze więcej, co spowoduje, że powoli większość z nich ucieknie z miejscowości izolowanych, opuszczą oni wsie i skumulują się w liczbie w pewnym sensie przeogromnej w wielkich miastach. (…) Osobniki ze wszystkich klas społecznych, które składają się na te wielkie zespoły ludzkie będą na pastwie ciągłych napięć i podniet coraz bardziej niezdrowych, ich zdrowie będzie się pogarszać choć nie będą tego zauważać (…) w ich organizacji będą powstawać rozmaite zaburzenia, będzie ich nękać ciągle rosnąca ilość rozmaitych chorób, które będą powiększać się z pokolenia na pokolenie…“.

Mogę dodać do tego opisu jaka choroba staje się obecnie największym problemem dla człowieka: rak. Jest to choroba typowa dla ludności miast i dla zwierząt udomowionych. W dodatku, podobnie do chorób umysłowych, podatność na raka wzrasta z pokolenia na pokolenie: według statystyk, córki kobiet u których rak piersi pojawił się w 60. roku życia wykazują tendencję do jego pojawienia się już w 45. roku.Nad rozwojem raka pracuje w tej chwili chyba z milion specjalistów i podejrzewam, że liczba ta jest najlepszą barierą zabezpieczającą przed większym postępem w tej dziedzinie. Nie dość tego, że jeżeli się zaakceptuje założenie że l + l nie może być równe 2, to nawet przy największym wkładzie pracy nie odkryje się nigdy ile wynosi 2+2. Chyba najważniejsze jest to, że ci uczeni stoją twardo nogami na ziemi i doskonale wiedzą, że gdyby któryś z nich w nieodpowiedzialny sposób odkrył jak powstaje ta choroba, to tylu badaczy mogłoby zostać bez chleba…

Komórki nowotworowe potrafią z niewiarygodną szybkością “uczyć się” neutralizowania wszelkich środków chemicznych bądź fizycznych jakie wymyślają lekarze. (Oczywiście, “uczą się” poprzez “regenerację z nadmiarem” swych zneutralizowanych przez leki mikroorganów.) Jedynym ratunkiem przed grożącą nam epidemią tej choroby jest kształcenie od dziecka systemu immunologicznego: poprzez zmniejszenie sterylności naszego życia, narażanie dzieci na niegroźne dawki chorób (szczepienia) i nawet na niewielkie ilości środków rakotwórczych. Po prostu twierdzę, że jedynym racjonalnym ratunkiem ludzkości przed epidemią zarówno ekonomii jak i raka jest… obniżenie temperatury w wannie z ludzkością, wzięcie orzeźwiającego “zimnego prysznica”.

W krajach, które się dobrze zaadaptowały do swych “wanien” i podgrzewanych kloszy, gdzie ludność domaga się chórem wygód jeszcze bardziej wyszukanych, głoszenie takich poglądów jest w zasadzie niemożliwe: nie dość że niezgodne są one z wolą większości, to jeszcze odpowiedni ,,specjaliści” bezbłędnie wykryją i zdemaskują zbrodnicze plany “wrogów ludu” – jakichś nieodpowiedzialnych pięknoduchów, którzy chcieliby storpedować program podgrzewania.Nie we wszystkich krajach rozwój jest równomierny. Żaby, które już od dłuższego czasu grzeją się w ciepłej wodzie, rozleniwiają się i nie są w stanie się zmobilizować do ucieczki, gdy woda stanie się za ciepła – z czasem się ugotują. Natomiast żaba z zewnątrz, wrzucona do za gorącej wody wyskoczy z niej natychmiast (doświadczenie takie zostało wykonane). Kraje, których tradycyjna kultura oparta była na hamowaniu potrzeb materialnych i które zbyt gwałtownie “wskoczyły na drogę rozwoju” mogą zachować się w sposób podobny do tych żab, które przerażą się warunkami panującymi w wannie.

 Martin Heidegger napisał w swym testamencie, że przed samobójstwem spowodowanym utratą kontroli nad technologią może nas uratować ewentualnie tylko Bóg. Ja sam twierdzę, że  bez pomocy materialistycznego Szatana, nawet Bóg nie da sobie rady z “rozwiniętym” człowiekiem, u którego system połączeń neuronalnych wykształcił się w ten sposób, że zaspokaja+ on potrzebę metafizyki przy pomocy bałwochwalenia ekonomii.

Według opinii nieżyjącego już krakowskiego lekarza, prof. Aleksandrowicza, w wypadku masowego zatrucia jakimś narkotykiem, nawet niewielka garstka ludzi, która zachowała “trzeźwą głowę” ma moralny obowiązek do podejmowania działań wbrew “woli większości”. Oczywiście, wymuszanie siłą swych “racji” może mieć tylko sukces doraźny, na dalszą metę, zgodnie z faktem “regeneracji z nadmiarem”, daje ono zazwyczaj skutek wręcz odwrotny.

S.I. Witkiewicz wyobrażał sobie, że jedynym ratunkiem przed postępującym cywilizacyjnym samozdebilnieniem ludzkości, jest jakaś zorganizowana akcja mająca na celu uświadomienie ludziom niebezpieczeństwa takiego samo-zatrucia. Osobiście nie bardzo wierzę, aby inicjatywa przekonywania społeczeństwa, że szczęścia należy szukać gdzie indziej niż w domku jednorodzinnym, samochodzie czy kolorowej telewizji mogła spotkać się z przychylnym nastawieniem mas pracujących znarkotyzowanego swymi osiągnięciami technicznymi Zachodu. Mimo tego jednak, kiedyś w zamierzchłych czasach szczytowego rozkwitu poprzedniej cywilizacji europejskiej, wygłoszono już te “niepopularne” idee i nawet współcześni “nowi katolicy” niechętnie przyznają, że te niezrozumiałe ideały nadal nas obowiązują. Przypomnijmy zatem, co dawni catholicos myśleli o ekonomii: A zatem nie pytajcie co będziecie jedli i w co będziecie się przyodziewać… O to wszystko bowiem poganie zabiegają… Ojciec wasz wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się wprzódy pozyskać jego królestwo, a te rzeczy przydane wam będą (Ewangelia Św. Łukasza, XII, 5-31).

*

Przygotowując do publikacji powyższe opracowanie już w PRL-u latem 1982, dodałem doń następujące zakończenie:

Ponoć jesteśmy krajem totalitarnym, w związku z tym stać nas na wiele instytucji nieodzwierciedlających przekonań ani potrzeb większości. Może należałoby się zastanowić nad programem działalności jakiejś organizacji „ochrony życia przed cywilizacją”, która przy pomocy racjonalnej argumentacji pomogłaby łagodzić (iluzoryczne?) nieszczęścia, jakie spadły ostatnio na nasz kraj?

 Genewa, maj 1981; Zakopane, sierpień 1982.

 ADDENDUM

W związku z poprzednim artykułem otrzymałem listy proszące o szerszy wykaz literatury na temat, który poruszam. Oto on. Po wielu perypetiach mój artykuł Open Letter to Biologists ukazał się w numerze 2(2)/1981 pisma poświęconego krytyce idei naukowych Fundamenta Scientiae (Pergamon Press, Headington Hill Hall, Oxford OX3OBW, U.K.). W języku francuskim pojawił się doskonały esej o socjobiologach Contre le scientisme” w książce P. Thuilliera o biografiach uczonych Le petit savant illustre (Seuil, 1980). Temat choroby psychicznej społeczeństw rozwiniętych porusza także P. P. Grasse w swej najnowszej książce L’homme en accusation (Albin Michel, 1980).

O tym, co się dzieje wewnątrz zakładów naukowych, i w jaki sposób „dobierają się” nowoczesne idee w nauce, piszą dwaj nestorzy biologii: P. Weiss (L’archipel scientifique, Paris, Maloine, 1974, w języku angielskim Within the Gates of Science and Beyond, Hofner, New York, 1971) i G. Ungar (w Discovery Processes in Modern Biology, Huntington, New York, 1977). Ponoć bardzo ciekawa (jeszcze nie czytałem) jest książka mego profesora historii nauki z Berkeley P. Feyerabenda Against Method (New Left Books, London, 1975) – po francusku Contre la methode, Seuil, 1979).

Najbardziej zwięzłe opracowanie idei J. Piageta znajduje się chyba w książce M. Boden Piaget (Fontana Paperbocks, 1979). Na ogólny temat procesów ewolucyjnych Piaget napisał przed swoją śmiercią książeczkę pod wymownym tytułem Le comportement, moteur de l’evolution (Gallimard, 1976), a P .P. Grasse bardzo szczegółowe opracowanie L’evolution du vivant (Albin Michel, 1971, istnieje także wydanie amerykańskie u Freemana).

W języku polskim czytałem doskonały artykuł prof. Jana Szczepańskiego Paradoks czystej indywidualności i zła (Kultura, Warszawa, 11 stycznia 1981). Ten artykuł można traktować jako zewnętrzną „szatę fenomenologiczną” (phenomenologisches abermantel) do mych rozważań na temat podszewki molekularnej człowieka.

Post Scriptum Styczeń 2020 (czyli roku 103 po WPR)

Dlaczego ten bardzo już stary tekst jest wciąż aktualny? Dlaczego o sprawie poruszonej w jego tytule wciąż się intensywnie milczy? Kto/co zabrania zajmować się tymi, PODSTAWOWYMI DLA NASZEGO (ZBIOROWEGO PRZE)ŻYCIA SPRAWAMI?

W „Addendum Misologos GMO-LP” (na portalu “wiernipolsce” w 2017 roku, czyl roku 100 po WPR) przypomniałem o „instrukcji”, dla pilnie czytających Biblię protestantów, sformułowanej przez Apostoła Pawła, „Hebrajczyka z Hebrajczyków, co do zakonu Faryzeusza”, znanego jako Szaweł alias Paweł: “Bracia, abyście na nas się nauczyli nie rozumieć więcej ponad to, co napisano (w ST oraz w moich „Listach”, ale nie w Ewangeliach, wtedy jeszcze nie spisanych — jest to Sola Scriptura pierwsza z Pięciu Zasad Bezmyślenia obowiązujących protestantów).

O czym zatem w Biblii nie ma ani słowa i o czym ludzka „trzoda”, hodowana przez jej chrześcijańskich „pasterzy” ma nie myśleć? Dokładnie o tym, co próbował kwestionować mnich PELAGIUSZ i co wzięli sobie do serca mahometanie, poinstruowani przez spychanych w niebyt NESTORIAN, kwestionujących dogmat o grzechów odkupieniu męczeństwem Jezusa. Mianowicie Raj Łatwego Życia, od którego Stworzenia rozpoczyna się Księga Rodzaju to, patrząc z punktu widzenia LOGOSU biologicznego, to był najzwyklejszy ZŁOCZYN Boga Stworzyciela Izraela. To przecież jest banał, że bez niemiłych bodźców (irytacji, zaburzeń stanu stacjonarnego metabolizmu) nasi pra-rodzice szybko zamienili by się w tyjącą na potęgę PARĘ GAMONI niezdolnych wyartykułować poprawnie nawet swych opinii o ich „miejscu odosobnienia zapewniającym im wieczny dobrobyt”. Niestety nie jest to przykład teoretyczny, tak to wygląda obecnie rzeczywistość życia w krajach „pod opieką” Wyjątkowej Nacji, zgromadzonej głównie w USA. I ludzie na pozór inteligentni, także w Polsce dzisiaj, nie są w stanie dostrzec, do czego zmierzają i oni – i ich dzieci – pracowicie budując sobie te zindywidualizowane KOMFORTOWE MIEJSCA ODOSOBNIENIA (kojarzone w szczególności z uwielbianymi przez kobiety “łazienkami”.)

To właśnie ten LOGOS BIOLOGICZNY (inaczej mówiąc PRAWO BIOLOGII LAMARCKA), zupełnie zapoznany – wręcz znienawidzony – przez ideologów zarówno judaizmu jak i chrześcijaństwa, powoduje że pauliński perfidny pomysł „odkupywania grzechu (zbiegłego z Raju) Adama krwią wiszącego na krzyżu Jezusa” (patrz obżydliwy hymn paschalny „O, zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa!” św. Augustyna) to był/jest PODŁY PROGRAM EKSTERMINACJI ROZUMNEGO CZŁOWIECZEŃSTWA – do którego to „celu istnienia” zmierza bardzo wyraźnie obecna, zarówno ta „liberalna” jaki i ta „chrześcijańska” Cywilizacja spod znaku TechnikiPieniądza, oraz Dupy komfort uwielbiającej – cywilizacji wyraźnie budowanej według antycznych  planów naszych “starszych braci w wierze” – by użyć znanego określenia, upowszechnianego przez św. Jana Pawła II:


 

 

 

 

Posted in Obce teksty | Leave a comment

PAN w Z-nem (47 – 3) Post Scriptum to Part 2 of “Hellenists” strife with Judaists

Good Gift for Christmas and New Year 2020

(Post Scriptum to Part 2 of “Hellenist” strife with “Judaist” lumpenculture)

1600 words

Inspired by one of my colleagues alpinists, and following the Roman educational maxim “repetitio mater studiorum est”, I put more “counter-entropic flesh”, into proposed in the previous text (Dec. 12/13) MANTRA of HOMO SAPIENS, to be incessantly repeated, not only privately but also in public high schools. Here are slogans, which is worth to inscribe, on elongated and painted in all colors of a rainbow, “corals” of the Tybeto-Hellenist Rosary Bracelet:

1: The Knowledge is the Good worth to live for, Ignorance is Evil (philosophers of antique Greece)

2: What doesn’t kill you, makes you stronger (Roman proverb “ quod non te occidit, fortior te” )

3: Businessmen and merchants will not enter the places of my Father.(Jesus in Gospel of Thomas, logion 64 – Please notice that the whole Christian theology, with its “redemption of sins by blood of Christ”, has a COMMERCIAL character. It means that this “theology of Evil” (see pt. 1!) was introduced against Jesus’ Living Father intention!

4: Judaism & like = Entropy of Mind; Helleno-Buddhism = Counter-Entropy (T. Arnold, 1869; T. Zielinski, 1908, J. Kozák, 1995; John Kaminski, 2013)

And here are four basic COUNTER-ENTROPIC features of zoon (living objects), which ‘Judeo-Darwinians’ are attempting to suppress:

5: Law of Biology states: activity hypertrophy; inactivity atrophy of living (formalized by Lamarck, 1809)

6: Complex reflexes appear by a repetition (& association) of simpler ones (formalized by I. Pavlow, J. Piaget, M.G. etc)

7: Hormesis – excitation by small toxins – helps to form complex reflexes (an opinion of experienced radiologists in particular)

8: Every toxin may become a medicine depending of its doses (Paracelsus, 16th century)

*

Why such simple MANTRA should be popularized? Simply, the above BIOLOGICAL TRUTHS become objects of MEGATIVE SELECTION in ever more “globalized” societies, dominated by their “Inanimate Animator” in a form of Technique, Money and Ass (TMA) demanding ever more comfort. An excellent example, how such “loss of Reason” (neurologist Tulio Scrimalli would call it EM – “Entropy of Mind”) manifests itself, furnishes publications of world known linguist, Noam Chomsky.  I wrote, roughly 20 years ago, a whole book, titled “‘Anti-zoological’ philosophy of N. Chomsky”, analysing socio-political ideas of this ilustrious scientist and social activist – this in order to obtain my late Ph.D. degree, at the University of Silesia in Poland. Namely, in an assembly of Chomsky’s essays from years 1980, published in Poland in 1996 under the title “Noam Chomsky’s attempt at scientific revolution” I discovered, repeated by him several times,  statements of this type:

It is difficult to predict, whether we discover interesting properties, which are common for all LT/O,D/ (it means of the Learning Theory, which would be valid for any Object and any Discipline – MG). Such an attempt would be unequivocal with searching for something like the “general theory of learning”. As far as I know, perspectives for such theory are not better than the “general theory of growth” (…) tracing principles of growth of any organs in any organism”

Commenting this “scientific opinion” of Chomsky, in my late Ph.D. Thesis, I acidly remarked that Lamarck’s Law of Biology provide these “principles of growth (called hypertrophy) of any organ in any organism” (see pt. 5 of “Mantra” above). But not only this. In an essay “Looking into future: perspectives of research on human mind” of 1988, Chomsky made a following “revolutionary obsevation”: We have essential, overwhelming evidence that substantial aspects of our mental and social life, among them also the language, are determined as the part of our biological endowment, and that they are not acquired by process of learning, and in particular not by a training[3]. I included this last Chomsky revelation into my speech “Inanimated Animator”, which I delivered during the “Let the Earth live!” Meeting of Dec. 2009, in Moscow. The German publicist Jurgen Elsässer, who has read this Chomsky’s revelation during this meeting, has remarked to me “I didn’t know that Chomsky is so stupid!”. As I am considered, in my speech I added that “Such bizarre statement (of Chomsky) informs us that during his conscious life as an adolescent, the future famous linguist either has not tried to learn any other than English language, either that he has amnesia concerning hours he spent while exercising his proficiency of foreign languages.”

Considering the origin of these “revolutionary” statements of Chomsky, one can find that he naively, encouraged in it by his, specialized in molecular biology mentors (in particular by J.-P. Changeux, with whom I had a very unpleasant exchange of views in 1981), was considering to be true all these NEODARWINIAN DOGMAS of bio-science,  which have lead him to the above conclusions. These dogmas, indeed, forbade any influence of animal’s repetitive behavior (i.e. training) onto this animal ”genetic skeleton”. Hence, for the “repetitio mater studiorum est” sake, I recall these “5 solas” of neo- or rather – Judeo – Darwinian Theory:

FIVE SOLAS of JUDEO-DARWINISM and their BIBLICAL ORIGIN

1. Sola scriptura (neo)darwiniana admissibile est – neoDarwinian writings alone are acceptable in scientific schools

(practically copied from Lutheran SOLA SCRIPTURA, repeating “Divine Wisdom” of St Paul in 1 Corinthians 4:6 -you may learn from us not to go beyond what is written”.)

2. Solus multiplicatium esentia vitae est – multiplication alone is the essence of life (copied from the book of Genesis 1:22 - “Be fruitful and increase in number and fill the  earth”.

3. Soli geni character individuum determinant – genes alone determine the character of an individual

( from 1 Corinthians 15:36-38 : “What you are sowing is not the body (or soma) which will arise, but the naked grain (germen)… The God gives to every seed the body he intends, for each seed an appropriate for it body”; the idea of such division is present already in Genesis1:11-12)

4. Sola fortuna species novus genera – by accidents alone new species arise

(taken  from “Jehovah oracle” urim-tummim  of hazardous choice, both of people to be exalted, and of those to be humiliated - Exodus, 28: 30)

5. Sola selectia naturalis motor evolutionis est natural selection alone is the motor of evolution

( from Lutheran SOLA GRATIA – “For it is by grace you have been saved, through faith - Ephesians 2:8-9; “it is the gift of God not by works – Romans 11:6; “Not by works of righteousness which we have done, but according to His mercy He saved (it means, positively selected) us –TitusHYPERLINK “https://ebible.com/query?utf=8&query=Titus 3:5&translation=ESV&redirect_iframe=https://www.allaboutreligion.org/bible.htm” 3:5.

*

The problem, with these Judeo-Darwinian “5 solae”, is that they deflect the attention of the reader from INTERNAL CAUSES of externally visible their effects, which are gloryfied – as “given by God” – in the Bible. The best example here is this famous God’s order “ multiply yourself”, given to all living. Why do organisms constantly multiply? Aristotle had an answer to this question – all organisms have ‘vegetal soul’, which imposes on them the DESIRE to eat. And it is the accumulation, inside them, as the result of their self-feeding, of substances and of energy, which makes them grow – this also in numbers. (Microzoology of today amply confirms this Aristotle macroscopic suggestion). Moreover, this Aristotelian explanation ridicules the whole concept of EXTERNAL NATURAL SELECTION: in case the accessible food becomes scarce organisms, not disposing of surplus energy and building substances, automatically stop growing, also in their numbers, escaping thus external selective “survival pressures”, which should be caused by their overpopulation. Once again, it is a very well confirmed biological fact.

Looking at this problem from Aristotelian point of view, the Judeo-Darwinian Theory of Evolution appears to be an ordinary dupery, invented by Men of Ignorance (i.e. of Evil, pt. 1 of “rosary”), making business by spreading fake “survival fears”. In the light of this meta-Darwinian knowledge, the quoted above Chomsky’s “revolutionary” scientific statements, indicate that he is (was?) BLIND to the fact that living objects have SOULS, permitting them to learn new skills, this by a repetition of their, immature at the beginning efforts (pt. 6 of “rosary”).

Such partial Entropy of Mind (EM) is characteristic for the “Judaist and like them” breed of humans. “Hellenists”, of course, have to COUNTERACT pathological activities of these EM afflicted ‘paleohumans’ (T. Scrimalli). These “supermen”, of the Americanized (i.e. Zionized) West, are realizing, mindlessly, the demand of their LORD, to chose the lowly things of this world, the despised things—and the things that are not—to nullify the things that are” (1 Cor. 1: 28). It is worth to notice that in places, where worshippers of this specific “G-d” become dominant, the common people are forced to live, indeed, in a lumpencultural environment worth to be despised, in which they are constraint to run exclusively after shoddy illusions of reality – it its exactly the socio-political situation in today’s USA!

The nearly extinct at present ‘Hellenists’ (added by still vigorous Buddists of the East) have to behave, in such, ever more globalized socio-political situation, in a COUNTER-ENTROPIC manner. In particular, having in mind that all the neo-Darwinian Theory has originated as an assembly – nearly à la lettre – of “God’s logions” quoted both in OT and NT, they have to insist on relegation of these BOOKS of MISOLOGOS to back shelves of private and public libraries. The necessary SALVATION of mindful homo sapiens, is impossible without the uprooting of this poisonous “olive tree”, cultivated by afflicted with the EM Judaists (and the like), driven exclusively by their “vegetal”, PALEOHUMAN desires.

Isn’t such religio-scientific project an ELEGANT GIFT for everyone capable to reason in an autonomous manner? I propose it at the occasion of the 2020 anniversary of the birth of Our Savior. I have to add that the internationally known historian of Antiquity, Tadeusz Zielinski (1859-1944) used to argue that for Christians, the “Old Testament” SHOULD BE principal works of Hellenic philosophers, and not this messy and horrible in its bloody details, Moses’ Testament” (Torah) produced by EM afflicted, antique Hebrew priesthood.

Posted in culture & religion of zombies, ENGLISH TEXTS | Leave a comment

PAN w Z-nem (47 – Part 2 of 2): “Helleno-Buddhist” attempt to neutralize Judeo-Darwinian lumpenculture (updated)

“Helleno-Buddhist” attempt to neutralize Judeo-Darwinian lumpenculture of today

The Introduction to Part 2 (of 2)

Dear Colleagues and Correspondents,

Please read attentively the Point Two (only 1200 w0rds!) of this attempt”. And try to compare, the quoted in it, the reason of apostasy, in 2007, of professor Tomasz Weclawski, (a former associate, in Vatican, of cardinal Ratzinger, later on pope Benedict XVI), with the text of Gospel of Thomas, concealed by the Church for at least 17 centures. An association of these two, hardly known to publics texts, created in in my mind a reflection “who is making idiots of all of us, since already two thousand years?” But never mind. Today we can see, how with an artificial affair of the “climate change”, it is possible to make idiots of hundreds of millions of people worldwide. Both these UGLY ventures, confirm the STRENGTH OF A METAPHYSICAL BEING, capable to “create things that are not—to nullify the things that are” (1 Cor. 1: 28).

PS. As a supplementary reading, I propose my speech “Inanimate Animator of the Western Empire”, delivered at Anti-Globalist Meeting in Moscow, Dec. 2009.

The short, in 3 points program, of bringing back the TMA promoters (and other Mammon / LORD of Israel servants), to the family of homo sapiens nations

3600 words


First Point. The “Tybetan” rosary-bracelet, as a tool of the general education

In ordrer to facilitate the reconversion of “hebraists” onto the Reason-Logos habitude of thinking, a kind of borrowed from Tibetan lamas ROSARY might be of help. Such “bracelet” shall consist of only 8 elongated corals, with engraved on them, in very small letters, maxims which were popular among antique Greeks and Romans, and later on with thoughts of modern Lamarckian naturalists, Schrödinger’s type physicists, and Piagetian bio-psychologists. In order to facilitate carriers of these compulsory bracelets, to recognize which maxim they are going to repeat, these corals should be painted in seven colours of the rainbow, plus the central black one. Such bracelets-rosaries, in “Hellenists” occupied countries, will be locked on hands of individuals belonging to antivaccination, and anti-whatever-irradiation movements. This until they learn by hart all 8 maxims written on these teaching devices. To doubting in the sense of such public health improving operation, I recall that all 8 of these maxims, and principles, are at present practically unknow in the TMA obsessed countries. (Each coral of such “rosary-bracelet” schould have length of 3 corals of the Tybetan rosary shown below; such size would be sufficient to write on them short sentences):

Maxim no. 1: The Knowledge is Good and Ignorance is Evil, in case of adults

philosophers of antique Greece, in particular Socrates.

Maxim no. 2: What doesn’t kill you, makes you stronger – an old Roman maxim “ quod non te occidit, fortior te”

Due to this general biological phenomenon, vaccinations of newly born children, which are not killing them, make them stronger during their subsequent life. Promils of promil of deceases after these vaccinations, are usually from these injections independent, for habitually a certain PERCENT of children dies soon after their birth. I have to add, at the occasion that residues of cancer cells, which survived their poisoning by chemotherapy or irradiation, are becoming resistant to higher doses of poisoning them agents.

This due to the fact:

3rd mature thought: Living Beings are ruled by the COUNTER ENTROPY (C/e) – it is a more precise name of the term Negative Entropia coined by Edwin Schröedinger, in his book “What is Life”, 1944; C/e is the property of only living objects, and being a METAPHYSICAL one, it remains practically banished in the science of today.

4th mature thought: Lamarck’s Laws of Biologyare always valid, genetic structures included – they were formulated, by J.B. Lamarck, in his “Zoological Philosophy” in 1809. These Laws have qualitative character, escaping digitalization, and state that “organs, which are used (and thus also necessarily damaged during their usage) undergo HYPERTROPHY (i.e. reinforcement), while these disused, undergo atrophy, vanishing with time”.

From this LAW OF COUNTER ENTROPY (C/e) it follows that:

5th mature thought: The overregeneration of minor damages of zoon, is the base of its health – this phenomenon the biologist and psychologist Jean Piaget called « La réequilibration majorante des perturbations advenues à l’homeostase de l’organisme » – it is valid also in the case of neurons controlling our thoughts, and our tongue as well.

6th mature thought:Conditioned reflexes are products of Metaphysical Intelligence (intelligence from lat. inter-ligare, bind together, associate) they are products of bio-automatism called I/RSA; for they appear in a cycle of automatic bio-reactions to impulses received simultaneously or in repetetive order : I (Irritation, perturbation of homeostasis) → R (Regeneration of altered / damaged micro fragments) → S (Super-Regeneration of these “selected by their destruction” fragments) → A (Association of these “Super-Regenerated” fragments into entities more efficiently coping with non critical damages of the same type. (M.G., beginning of 21st century)

(By the way, I/RSA is the schema of construction of effective antibodies, by lymphocytes excited by the presence of an alien agent: they react to it by an outbust of non differentiated Ig. Only parts of this Ig have affinity to parts of this antigen, and hence they are “consumed”. This provides an impulse for a selective (super)regeneration of these “used” parts of ‘immature’ Ig. After a dozen of days of such “ineffective trials”, the selected by their “usure” fragments of Ig are becoming spontaneously, by lymphocytes, associated to form a ‘mature’ antibody, able to neutralize any, sensed as “alien”, agent.)

These minute INTELLIGENT bio-reactions are facilitated by:

7th mature thought: “ HORMESIS, which is a common phenomenon, but it is commonly unknown” – Z. Jaworowski & L. Dobrzynski, 2005; in English “Radiation Hormesis: the Good, the Bad and the Ugly– T.D. Luckey (2006) .

And summing up these “seven forgotten truths”, a maxim of farmacists, should be printed on a black “coral” of this rosary-bracelet:

8th Concluding maxim: Sola dosis facit venenum – It is credited to Paracelsus who expressed the classic toxicology maxim Only the dose makes the poison“.

Isn’t such an uncomplicated bracelet-rosary, consisting of only 8, covered with minute inscriptions corals, painted in all colours of the rainbow, an elegant, well visible to laics tool? Locked at hands of afflicted by “Hebraism &/or Judaism” adults, it will help them to join conscious members of the Homo sapiens community.

*

Second point. The Helleno-Buddist plan of recovery of Jesus’ teachings, centered on SELF-KNOWLEDGE, which become  suffocated by the sham theology of fake salvation

Authors quoteded in Cavenagh book on Osip Mandelstam (see Part One) insist that “themarriage of Greek polis and Jewish ‘moral God’ is condemned to a failure”. This conclusion was confirmed, a dozen of years ago, by professor Tomasz Weclawski, a former member of Vatican’s Commision on Border Problems of Early Christianity. In justification of his apostasy in 2007 he said: “Jesus was a radicalreligious reformer…but he lost his battle: he became the victim of messianist

expectations, which has lead to his rejection by elites and to the condemnation for a death. But the most painful defeat of Jesus happend after his crucifixion: it was the reinterpretation of his defeat as a sacrifice … The message of Jesus-man was lost at the moment he become recognized to be a God. Despite this, the task of a man consists of an imitation of the extraordinary man Jesus. This by taking, like him, the full self responsibility for his own life.”

The last phrase of Weclawski raised in me two important reflections:

- The first one consisted in a remark that in the Genesis, the courage of the first pair of humans, to “take the full responsibility of their own life”, was at the origin of their Original Sin: they dared to behave autonomously, overstepping G-d’s warning, what will be evil for them. Jesus of Nazareth was executed for this type of a “crime against G-d’s will”. (Weclawski had only to change his name to Polak, in order to avoid harassment).

- The second refection was the result of my recent acquaintance with the biography of Buddha: this extraordinary man of the Easr, thanks to his strenuous life experiences (including a period of self-imposed starvation!) become able to teach his followers “how to take the full responsibility of their own life”. My colleague, gnostic Jan Kozák (in “Christians prior to Christ” (1995) that teachings of Jesus had Buddhist character, in particular he points at the forgotten GOSPEL OF TOMAS. Its text vanished after the Council of Nice (year 325), at which the set of canonical books of NT was (unanimously?) voted. I quote from Wikipedia:

(The Gospel of Thomas) was discovered in December 1945 among a group of books known as Nag Hammadi library … It is composed of 114 sayings (logions) attributed to Jesus. Almost half of these sayings resemble those found in the canonical gospels … (but) it does not mention Jesus crucifixion, his resurrection, or the final judgement; nor does it mention a messianic understanding of Jesus … N.T. Wright, former Anglican bishop and professor of New Testament history argues that the book represents a radical translation, and indeed subversion, of first-century Christianity into a quite different sort of religion, than that it represents the original of which the longer gospels are distortions…”

I’ve read all 114 logions of thisThomas Gospel. The saying of Jesus, which is radically different from these recorded in canonic Gospels, is the 3rd one, which ends this way: « (…) The kingdom is inside of you, and it is outside of you. When you come to know yourselves, then you will become known (to be) the sons of the living father. But if you will not know yourselves, you dwell in poverty and it is you who are that poverty. »

In all evidence it is an “enlarged version” of a famous inscription carved at the tympanon of Dolphi shrine of Apollo: “Know thyself and you will know Universe and the Gods”. This logion – and several other similar sayings – point at the Hellenist origin of Jesus teachings. The Polish historian of Antiquity, Tadeusz Zielinski considered Jesus to be a representative of the Hellenist culture (1927).

But not only this. Its last phrase “ But if you will not know yourselves, you dwell in poverty (..)” in all evidence represents an attack at the religion of Jews! In it the self-knowledge –which is ABSOLUTELY NECESSARY to “take the full responsibility of ones own life” –is not welcome, it is even considered to be the MORTAL SIN, similar to this Original One! (See the farewell statement of John Strugnell Judaism is a horrible religion, which should not exist” – Haaertz, 1990)

Not only Hellenes contributed to the formation of Jesus thoughts. The last logion no. 114 points at the Buddhist influence on him, too. It states: « Simon Peter said to him, “Let Mary leave us, for women are not worthy of life.” Jesus said, “I myself shall lead her in order to make her male, so that she too may become a living spirit resembling you males. For every woman who will make herself male will enter the kingdom of heaven. » Only in thebiography of Buddha I found that « Women were admitted to the Sangha, the community of monks, … with only the desire to reach enlightenment. » Of course not every female was accepted there, only these ones displaying ‘virtus-type’ ambitions, which are radically different from these “vegetative” ones, dominating the predominantly Jewish LGBT movement of today.

*

The micro rosary-bracelet, with 8 only, covered with inscriptions corals, provides a SCIENTIFIC basis for both the general and elitarian education in communities belonging to the Homo sapiens species. Of course, imitating Buddhist monks (and nuns) propagators of this old-new form of Christianity, will be invited to carry with them, a ROSARY containing 114 corals, demanding of them to repeat, incessantly, contained in Thomas Gospel logions of Jesus.

The Delphi model of an education of an elegant ethics, encompassing all strata of the population

While studying the history of the Delphi shrine, I learned that inside it was standing a stone stella, engraved with 147 short, counting 2-3 words maxims. They were suggesting how to behave elegantly, practically at all occasions. The Polish wikipedia provided, as an example, only 11 of these maxims:

008: Be yourself

014: Control yourself

023: Long for wiadom

038: Nothing to excess

034: Shun what belongs to others

039: Use time sparingly

052: Wish for things possible

087: Accuse one who is present

088: Tell when you know

099: Struggle with glory

126: Respect yourself

In Polish Wikipedia they were accompanied with a following comment:

According to Plato (…) this collection was the basis of education in Athens. (…) They contain the basic ethical rules of the Hellenic world. (…) As for their ethical standard, we can all say that they are at a higher level than the Mosaic decalogue without claiming to be the word of any God, while teaching full respect and obedience to God’s power.

It will be of interest to re-start teaching, during obligatory lessons of ETHICS, all 147 these short maxims. And to replace by them the taught at present Hebrew Decalogue.This messy, and frequently utterly stupid product of “Judaist ethis”, was sealed with the blood of “3000 brothers and sons”, which were murdered, under the Mount Sinai, by the clan of “blessed by God” Lewies (Ex. 32: 29). In my “War of Gods” (1995) I consecrated a whole chapter to this “Greatest Ignomy of the Homo Sapiens Species”.

Third Point: The Revelation of the Hidden Meaning, of Seven Artificial Lights of Menorah

The looking like a Great Fork, Gigantic Menorah, which dominates the city of Manado at the Celebes Island in Indonesia

Of the Decalogue not only Jews but also Christians are extremely fond of. And Jews in particular are fond of symbolizing their Hidden Knowledge candle holder called Menorah. What kind mysteries hides this hardly elegant source of artificial light? Around 20 yrs ago, as a teacher of philosophy, I used to tell my students the pre-Christian, Roman myth, concerning the origin of human Seven Cardinal Sins. According to it, souls of attending to be born children, are “infected” with the preponderancy to commit these sins, while on their way from the Universe, they pass closely to all seven planets, turning around the (immobile for Ancients) Earth. And I added, wittingly, that due to the fact that in Romano-German languages, all seven days of a week bear names of these seven “erring” planets, so in each particular day humans had a inclination to commit a Cardinal Sin linked with the name of planet, at which glory the day was named. For ex. in Poland on Sundays it is still celebrated the GLUTTONY during the consumption of mid-day, very abundant family meal.

I’ve learned, too that seven “arms” of Jewish Menorah symbolize these seven “erring stars”. Hence my “gnostic” association that each arm of this not-so-esthetic “fork”, represents one of SEVEN VIRTUES of People, which consider itself Chosen to rule the Earth. (We have to keep in mind that “in Judaism everything, which is great, noble and human, is turned into a thing which is small, criminal and sinful – and vice versa”, as wrote it Jan Kozák from Prague.) A similar view I expressed in my booklet “War of Gods” (1995). Hence our (“goims”) PRINCIPAL VICES, are proudly considered to be VIRTUES of pious Jews.

I had some fun collecting these, amply confirmed in the text of the Bible, perverse “virtues” both of the “G-d of Israel” and of his (its?) Chosen People.

1. For example the ENORMOUS SUN symbolizes, as I remarked it above, a GLUTONNY, an “ overconsumption of anything to the point of waste” (Wikipedia). This kind of VIRTUE is worshipped especially in countries, which “developed in a Jewish manner”: we have there the common cult of oversized cars, of gigantic motor boats, of immense real estates, and of other oversumptous posessions – which are overcrowding and littering our ever smaller planet. (The VIRTUE of VANITY characterized in particular the biblical king Solomon, with his legendary wealth.)

2. As the Cardinal Sin of JEALOUSY is considered, it is proudly enounced as the PRINCIPAL VIRTUE of the GOD of ISRAEL, this already in the First Commandment of the Decalogue! In Antiquity the Jealousy was associated with the shinning with reflected light Moon. Hence we gott the English name of Mo(o)nday.. And to point at the jealousy, which is directing the activity of modern scientists, especially in countries “under God”, it is sufficient to recall the behavior of Charles Darwin: he has constructed his Theory of Evolution, exploiting for this purpose – without mentioning about it in his “Origin of Species” in 1849 – the known to him, published in France 40 years earlier, Lamarck’s concept of Laws of Biology, which rule all evolutionary processes. (And of course, this “shinning with reflected light” Darwinian Theory of Evolution, remains only an ATRAPPE – a Fake Image of bio-reality – which hides REAL EVOLUTIONARY PROCESSES, affecting all of us.)

3. The subsequent Cardinal Sin – the VIRTUE of  INSANE WRATH – is exemplified the best by the behavior Biblical Moses who, armed with a Commandment “you shall not kill”, under the Mount Sinai ordered to murder, questionning the validity of these Stone Tablests, “3000 of their brothers and sons”. This Cardinal Sin of Wrath represents the planet Mars (hence in French mardi = Tuesday). And how juicy businesses represent today all these cases of “insane wrath” of G-d of Israel! Germans until today are paying tribute for their attempt, circa 77 years ago, to remove Jews from terrains occupied by the German Reich!

4. As the VIRTUE OF GREED is considered – which is the Central Virtue of TRUE Israelites – it is celebrated in the middle of the week, during French mercredi, from the planet Mercury – Merchant. In the Bible the best example, of literally “eaten away by greed” businessman, is the “beloved by God” Jacob-Israel. “He was cultivating – for prestige – numerous herds of sheep and cattle, which were overgrazing fertile pastures, which he has practically stolen from his less attached to material goods, twin brother Esau (1 Mo. 36: 7). But due to an unexpected (for shortsighted Jacob), prolonged dry period, the overgrazed pastures turned into a semi-desert. His initially super-rich family of free cattle breeders, was forced, out of hunger, to seek “economic asylum” in Egypt, where for 400 years Israelites were making bricks for Pharaoh’s granaries” (it is an excerpt from my “War of Gods” 1995):

(See also: God Loves the Greedy and the Corrupt – 1995)

5. As the SIN OF PRIDE , which consists of “self-idolatry, sadistic contempt, vanity or vainglory” is considered, it is, of course, the VIRTUE of the Jewish God. It confirms the frequent in the Bible exclamations of the type “I, even I, am the Lord; and beside me there is no saviour” ( Is. 43:11); also  st. Paul’s sadistic exclamations of the type “the wisdom of the wise I will nullify, the intelligence of intelligent I will thwart!”. . Having recently to deal with “stuffed with their SUPER KNOWLEDGE”, members of the antivaccination sect, I realized that these, usually religiously minded wretched people, display the behavior, similar to the Bible heroes quoted above. Their “virtue” is associated with the planet Jupiter, hence in French Thursday is called jeudi.

6. As the French vendredi – it means Friday – is considered, it is consecrated to the planet Venus – Venera, and thus it is automatically dedicated to the VIRTUE of LUST, demanding the fulfillment of “intense or unbridled sexual desires”. An elegant example how it is possible to make a juicy business in this “joining people together” domain, has provided the biblical hero Abraham. He, “at the call of God” (it was Mammon, of course) has left his native city of Ur, and become, accompanied by his wife-sister Sarah, a kind of a “wandering pimp” at Middle East courts. Thanks to the well managed sexual attractiveness of his companion, he has become fabulously rich there. As modern times are considered, in Poland in-between World Wars, the police estimated that about one third of brothels managers in Rzeczpospolita, were orthodox Jews, while at that time Jews formed only 10 % of Polish population. When I’ve read that Jewish Judaists found Poland to be good place to re-settle (see ejewishphilantropy.com) I started to wander, into what kind of a “paradis judaeorum” my native country will turn soon?

7. And the most important “small holiday” of Jews is of course Saturday, from the small planet Saturn. It is the day of worship of VIRTUE OF LAZINESS (or in other terms of SLOTH or “acediait is associated with a cessation of motion and anindifference to work” (Wikipedia). I learned that during Sabbaths orthodox Jews are not permitted to make more than 500 steps outside their households, all their activity should be limited to pious readings and re-readings of stories of G-d of Israel made miracles. And which message from the LORD, become the most important for these lazy in mind Jews – and also of their imitators called “hebraists”? This “secret of Judaism” was revealed to gentiles by a former hater of Christians, st. Paul – “it is written: “I will destroy the wisdom of the wise; the intelligence of the intelligent I will thwart.” Isn’t it a magnificent gift “from the Lord” to all these “Judaists+Hebraists”, which in this situation do not have to bother about opinions enounced by these “meaningless, sinful and even criminal” gentile philosophers!

*

SUMMING UP, the limitation of “J+H” worshippers of LORD, to reading and rereading of the Bible, makes them blind to the fact that THE WORLD IS BEUTIFUL, but only in places which were not yet spoiled by worshippers of the TMA (Technics-Money-Ass) Civilization. Which concluding remark I leave without further comments.

Zakopane – Gdańsk

December 12/13, year 102

after the Great (Homo Sapiens) Anti Judeo-Christian Revolution

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, culture & religion of zombies, ENGLISH TEXTS | Leave a comment

PAN w Z-nem (47: 1 from 2 parts): The still persiting strife between “Hellenist” and “Hebraist” cultures

The still persiting strife between “Hellenist” and “Hebraist” models of culture

(It is a continuation of my last year article “Is the Antique Autism at Origin of Mind-killing Emptiness of J.-Ch. Faith?” – http://markglogg.eu/?p=2444)

Part one: General Considerations

2600 words

Dear colleagues, members of “PAN w Z-nem”, and correspondents, interested with the above topics

In the last trimester we had several important philosophical and religious events, both at the GLOBAL MACRO and my “personal micro” level. I ennumerate them in short.

1. To these at the GLOBAL scale belonged the “Amazonian Council” in Vatican. It was for the first time, in the history of the Holy See, when principles of Animist Religions, were presented in this place, traditionally praising “sweet fruits” of Christ’s martyrdom.

2. At the medium scale in my country, this September we had the Polish Meeting of Philosophers, which was hold at the Catholic University of Lublin (KUL). I had there a speech titled “The Gnostic understanding of the direction of development of J.-Ch. religion”. It pleased listening to it publics, unfortunately not very numerous in the “Philosophy of Religion” Section of this Event.

3. At my personal “micro” level, I had a reported in several internet forums, strife with an owner of “grypa666” website, situated in Vancouver, Ca. Its owner, informed (via email), from one of KUL’s religio-scientific workers, about renewal of my mantle cell lymphoma , made an ugly comment, concerning the state of my ‘facial skeleton’. Its state, according to him, negatively affects the quality of my writings. How my “facial skeleton” looks like at present, you may judge after its photograph, taken Oct. 20, during the meeting of “Top Mountain Climbers of years 1970”:

4. And fimally, at the medium international scale, Poles got a message from e.jewishphilantropy.com. According to it, orthodox Jews plan to rewitalize their former “paradis judeorum” in Rzeczpospolita. The message of these profiteers of TMA Civilization, was summarized, in their own words, as follow (TMA = Technique, Money and an Ass loving Comfort; in Slavic languages ‘tma’ signifies ‘obscurity’):

Poland is not the ‘graveyard of the Jews,’ but rather a vibrant and growing Jewish community that just wants to be connected to us – the greater Jewish world. (…) There is much that Jewish communities around the world can learn from the communities in Krakow and Warsaw. Their successful efforts to make Judaism and Jewish life accessible to the next generation of Jews and the wider community, both Jewish and non-Jewish alike, is second to none.

What is the purpose of construction of this “greater Jewish world, making Judaism accessible to both Jews and non-Jews alike”?

Historically, such “global project” represents an attempt to realize “a horrible dream” of a prominent activist of Polish Enlightenment, J. U. Niemcewicz(while living for a nearly decade in exile in USA, he became a friend of its Fathers Founders, masons T. Jefferson and G. Washington). Exactly 202 years ago (in 1817) he published a short futurist satire “Year 3333”. In it he prophecised that having an inclination for a mess and corruption, orthodox Jews will take the place of Polish aristocracy, which will be obligated to judaise (or to become poor servants of these parvenues). Why this idea was horryfying Niemcewicz? On this topics I wrote, last month, a longer essay, in which I poined at BIOLOGICAL roots of Judaism, which makes it look odious to mature philosophers, including these of Jewish origin – to point at Baruch Spinoza in 17th century and Karl Marx in 19th. Below is an ENLARGED résumé of what I wrote a month ago, on this topics.

*

(…) As the general construction of Judaist religion is considered, my younger colleague, gnostic Jan Kozák from Prague, described in his book “Roots of the Indoeuropean Spiritual Tradition”:

In it he stressed that From all cultures, which worship the low force of a reptile, in Judaism it was developed, in a fullest and most honest extend, the principle of exchange, or substitution, of everything which is right for the left, of the upper for the lower, of internal for external, and of the decent and honest for fraudulent and fake. In this religion everything, which is great, noble and human, is perverted into a thing which is unimportant, criminal and sinful” (p. 221). Such statement may look crazy and “antisemitic”. But it is sufficient to compare it with analogous statements of St. Paul, which are “embellishing” New Testament, to see that my colleague from Prague is right. St. Paul makes practically the same observations, as Kozák quoted above, only in place of the word “Judaism” he puts the word “God”: “God chose the lowly things of this world and the despised things—and the things that are not—to nullify the things that are” (1 Cor. 1: 28). The capacity “to make something out of nothing” – and vice versa – characterizes circus prestidigitators, such tricks work only with children and with not-too-bright adults. Which fact suggests that the whole paulinist “Christianity” is the ordinary dupery.

Hence, just few sentences prior to this “revelation”, this self-appointed apostle informs his readers that mentally mature humans are not welcome in planned by him “Christian universe”: “For it is written (Isaiah, 29:14) “I will destroy the wisdom of the wise, and the intelligence of intelligent I will frustrate”. By quoting these antique verses st Paul revealed, to naive Greeks in Corinth, the “business plan” of his LORD: in planned by him (Him!) universe, under “vigilant eye” of his (His!) zealous priesthood, more broadminded people will be simply suppressed for eternity. Why for eternity? The sacrifice of Jesus-God was a necessary and sufficient condition to achieve this goal: the reported in Gospels history of the cruel execution of “seeing things as they are” Jesus of Nazareth, was fraudulently “exchanged or substituted” – to quote the phrase of Kozák above – by the myth of Jesus-God self-sacrifice (see its explanation in “Letter to Hebrews” 9: 11-14). I repeat: the celebrated during Paschal festivities, Jesus-the-God crucifixion, followed by his divine resurrection, justifies the never ending intellectual terror, of the Christian clergy imitating “acts” of procurer Saul metamorphosed into Paul: in Warsaw in 1689, by an order of Polish bishops, was decapitated, at the city main square, the noble soldier and philosopher Kazimierz Lyszczynski – this for the crime of writing, in secrecy, of a treatise titled “De non existentia dei”.

Hellenist” and “Hebraist” types of modern mentality, and the problem of “follow the Entropy” (f/e), attitude of Bible believers

The praised by prophets of Israel (Isaiah), and than by Fathers of the Church (in particular by the “trinity” of saints Paul, Augustin and Ciril), the diminishment of human capacity to discern “what is good and ahat is evil” signifies – in terms, which are becoming ever more popular among psychologists the increase of ENTROPY of MINDS, of people trained not to see most obvious frauds. The religious education, based on “truths” emanating from J.-Ch. Bible, in less resistant to dupery people (women in particular) may lead to a kind of a messy growth of neuronal connections of their brains (see the outline of the significant book “Entropy of Mind and Negative Entropy” of Tulio Scrimali from 2008). Such TRAINED by them ENTROPY of MIND becomes for such people a kind of inanimate, non anthropomorphic “God”. The best example of how such, demanding of its believers to “follow the Entropy” (f/e = God of the Death) works, furnishes the history of Jesus slowly “emptying himself”, at the Cross, in a process known as KENOSIS . It is a scary example, not to be followed by mindful people!

The term “negative entropy” was coined by a known physicist, Edwin Schrödinger already in 1944. For the sake of precision I propose to use – in a full concordance with Schrödinger’s intention – the term ‘COUNTER ENTROPY’ (C/e), which property escapes the possibility of its precise measurement (the statisical growth of entropy is a measurable thing). C/e – the Counter Entropy – is a metaphysical property of all living beings. It permits them to thrive – and to grow in size and complexity – in an environment incessantly attempting to destroy them. In Antiquity gentiles called this metaphysical property of living the ‘soul’, and Aristotle ordered these souls hierarchically: at the base of all life was the ‘vegetal soul’ (imposing on living the “desire” of self feeding, and of growth by multiplication of its copies), on this base soul was growing the ‘animal soul’ (imposing senso-motorial activities), and at the top of them was the ‘human soul’ feeding itself with sensorial data provided by animal soul, and imposing on humans complex ideas and activities – these last ones may become completely detached from needs imposed by the ‘vegetal soul’.

As texts of Old Testament testify, all the history of G-d chosen people turns around desires of the ‘vegetal soul’, of the tribe “self selected” to dominate the Earth. More complex reflections on this “vegetal” topics, are STRICTLY banished in Judaism (and, in large extend, in Western Christianity, too). This situation has lead – once the the invention of the printing press made the Bible accesible to the general publics – to the appearance of a selective blindness (it is a kind of ENTROPY of MIND!) in particular amng protestants enchanted with the Holy Scripture. This problem was raised by English philosopher Matthew Arnold, in a book “Culture and Anarchy” (1869). As recalled it Jewish intellectual Milton Himmelfarb, in an article “Hebraism and Hellenism”, written at the occasion of 100th anniversary of publication of Arnolsd’s book, this philosopher divided people into two groups, depending of education they got in their youth: ”Hebraists” and “Hellenists”.

Hellenism is mind, intellect—a free mind and a free intellect, resistant to cant and prejudice, connected with imagination and emotion, open to all excellence, past, present, and future. It is mind and intellect flexible and self-correcting, the enemy of fanaticism, rigidity, and one-sidedness … (Hellenism is) that power which enables us to see things as they really are. On the other hand, “to Hebraise” is to sacrifice all other sides of our being to the religious side, it leads to a narrow and twisted growth of our religious side itself, and to a failure in perfection”.

Himmelfarb underlined that Arnold’s ‘Hebraism’ was “a sectarian Protestant bibliolatry, and that it is different from rabbinical egzegesis of Biblical texts.” Biblical texts are as they are, both Judaists and Judaized Christians, are supposed to believe that they were created by a God and hence, by a “divine Providence” they are predestined to rule the world. Such a simplist – not to say childish – understanding of the Universe, has of course its competitor, which exists, despite combined efforts of “Hebraists + Judaists” to make it vanish. Among educated elite of European societies, after the fall of Byzantium to Turks in 1453, the knowledge of Greek philosophers flourished, and intellectuals like Arnold become enthusiasts of antique Greek culture. One of these enthusiasts was Polish historian of Antiquity, Tadeusz Zielinski. As underlines it Clare Cavenagh in her book “Osip Mandelstam and Modernist Creation of Tradition” (1994), Zielinski’s lectures on antique Greek culture, at the St. Petersburg University prior to the Soviet Revolution, provided a “historical basis” for establishment of communist regime in the former Tsarist Empire. In particular in his, translated into several languages books Zielinski claimed that “ancient Israel was the exact opposition of Hellas”.

Considering this opposition, Cavanagh in her book from 1994 recalls affairs at present nearly completely forgotten:

In the light of the above disclosures, I permit myself to recall, once again, the easily predictable future towards which is heading this TMA globalist lumpenculture, worshipped in particular by Americanized “Judaists+Hebraists”. Namely “J+H” religious people are convinced that God created man at his own image. So all – literally all – inferences in “created at the image of God” bodies of humans, especially of these very young ones, are leading to irreversible damages of these “images of God” (the circumcision of newly born males of course excepted). From this “holy superstition” we have, lasting already from several centuries, relentless “masonic” (i.e. builders) drive to built the most comfortable housing, the best possible communication and defecation easing facilities, strenuous efforts to purify the environment from all harmful agents, and so on. In short, we are advancing this never ending TMA (Technique, Money & Ass) global spread. In such hyperurbanized environment the use of human organs of locomotion, of perception and of direct contacts with other people, is ever more limited, and hence neuronal human structures, which general pattern we inherited from our ancestry, are ever less exercised, psychologists used to say that people are becoming INFANTILIZED, affected by a kind of neoteny. Of course such “G-d of Israel” demanded progress, leads to the predicted by Lamarck’s Law of Biology, increase of the Entropy of disused organs. We may say that in the TMA obsessed Civilization, the statistical ENTROPY OF MINDS necessarily grows (see the “Inanimate Animator” by M.G. in Moscow, 2009). This Entropy is prone to measurements, and since times of Darwin it is known that domesticated animals have brains circa15-30 % smaller than their wild cousins. We may say that the “G-d of Israel”, imposing on its (His?) “H+J” followers the f/e system, pushes us towards the ever more pronounced COLLECTIVVE BLINDENESS. The growing Entropy of Collective Minds may end tragically in not-so-distant future, this without even the necessity to use nuclear arms for this purpose.

How does, this complete misunderstanding, of Eternal Laws of Biology, manifest itself among f/e afflicted Jews and Christians?

During this September Meeting of Philosophers at KUL in Lublin, I had a friendly exchange of views with one of its relatively young workers, previously known to me only via internet. Agreeing with me on several minor topics, he expressed his hope to make me believe in “creatio ex nihilo”, both of man and of Universe. Later on from his email I learned that he strongly supports the antivaccination campaign in Poland, represented in particular by (retired) professor of neurology Maria D. Majewska. She worked for 20 years in USA, and prior to her retirement for 10 years at the Cardinal Wyszynski University at Warsaw. At the occasion of recent Polish elections, she made circulate a leaflet, demanding the abandonment of compulsory vaccinations in Poland. In a support of this demand she gave the example of the scary situation in United Sates where, I quote from her leaflet: “USA provide the most drastic example of postvaccinatory decay of highly developed society and country … American children and youth are losing, ever more rapidly their intelligence, the are becoming mentally retarded and unable to learn … It is known that responsible for this situation is the significant increase of cases of autism, and of other psychoeurological diseases among young people. Nevertheless it is forbidden to speak about post vaccinatory causes of these illneses, although they are known since long time” (etc.).

It happen to me that already half a century ago, while I was a graduate student (of geophysics and history of science) at UC Berkeley, I’ve noticed the general lowering of intelligence, combined with the nearly complete loss of esthetic sentiments, of masses of people populating this “country under G-d”. And I’ve wrote about it, at that time, in Polish monthly “Kultura” in Paris, attributing this frightening phenomenon to the American Ultra Sedentary Way of Life, combined with the “easy” general education. As a retired academic teacher of philosophy I permit myself to remark, ironically that Majewska’s “revelations” confirm the religious rule that “God chose the things that are not—to nullify the things that are” (1 Cor. 1: 28). In all evidence Majewska works for these TMA hidden “pushers”, and hence her affiliation with the Catholic University of Warsaw. How to stop this autism-like, total loss of understanding, how the built on the C/e Principle, BIOLOGY works?

Part Two will follow soon

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, culture & religion of zombies, ENGLISH TEXTS | Leave a comment

PAN w Z-nem (46): Polacy dzisiaj: poganie to, czy Nowi Żydzi?

Polacy dzisiaj: poganie to, czy Nowi Żydzi?

- czyli smętne skutki wegetacji w TPD Cywilizacji

(TPD = Technika, Pieniądz i Żopa Komfort miłująca)

Motto:

Polska nie jest „cmentarzem Żydów”, ale raczej prężną i rozwijającą się społecznością żydowską, która po prostu chce być z nami połączona – większy świat żydowski. (…) Społeczności żydowskie na całym świecie mogą się wiele nauczyć od społeczności w Krakowie i Warszawie. Ich udane starania o udostępnienie judaizmu i życia żydowskiego następnemu pokoleniu Żydów i szerszej społeczności, zarówno żydowskiej, jak i nieżydowskiej, nie mają sobie równych. ejewishphilantropy.com

Część 1 z 2

3100 słów

W mym ostatnim, opublikowanym na kilku portalach artykule „Ziemia to nasza Matka” (23-25 10 br.) przytoczyłem rozesłaną do kilkuset adresatów prośbę mego znajomego, 82-letniego obecnie Mirosława Dakowskiego:To co wymyśla i wypisuje p. Głogoczowski,jest brednią. Nie rozsyłajcie, proszę, do ludzi normalnych.” Ta internetowa prośba wywołała wyraźnie „przeciwentropiczną” (P/e) reakcję mego od wielu lat korespondenta, Kazimierza Styrny z Kęt, też już starszego wiekiem „husarza33”. Przeczytawszy powyższą prośbę Dakowskiego, przesłał mi email z takini wyrazami wsparcia:

Szanowny Panie Marku.

Nie ulega wątpliwości, że masoneria rozkłada moralnie cały świat. (…) Na temat tej odwrotności we wszelkich sprawach na ziemi opisał Pan Panie Marku, za co Panu Serdecznie dziękuję. Ja inaczej się uczę na Pańskich tekstach niż Pan prof. Mirosław Dakowski. (…) Większość społeczeństwa Polskiego wróciła dziś do POGAŃSTWA. Przynajmniej tak się zachowuje jakby byli poganami. Warto by to zbadać. Zapraszam Pana Panie Marku, by Pan to zbadał. (…) To jest dokładnie to co Pan pisze Panie Marku Głogoczowski o Religii. Pod wrażeniem pism Św. Pawła – fałszywego moim zdaniem – dodatkowego – samozwańca – Apostoła. We wszystkim zaś bierze podstawowy udział PIENIĄDZ – jako – NARZĘDZIE ZBRODNIa nie nośnik chleba zgodnie z prawami natury, (…) LICHWA ZABIJA.

Jak widać z powyższego e-listu, me „brednie” są dla pana Kazimierza całkiem zrozumiałe. Nawet „etatowy”, na neon24, krytykant mych poglądów J. K. Wojtas, obłudnie twierdzący że Co do Berkeleta – dla mnie to taki niedorobiony filozof”, to przytoczony przez „Husarza 33”, mój krytyczny pogląd na postać Szawła alias św. Pawła, uznał już za swój własny. (Nb. mój referat nt. „Mikropsychoj charakteru obu Testamentów” wygłoszony 11 września br., na sekcji „Filozofii Religii” na KUL, zyskał kilka pozytywnych opinii jego – niestety nielicznych – słuchaczy, którzy mi potwierdzili, że św. Paweł bardzo niechlubnie chrześcijanom się przysłużył.)

W niniejszym „e-liście” (ang. email) postaram się zatem zrealizować w/wym. prośbę „Husarza33”, który zasadnie twierdzi. że „Prawo Boże powinno być nadrzędne nad prawem stanowionym a nie jest”. Jest odwrotnie.” Problem w tym, że prawo zawsze stanowią ludzie „na świeczniku” i to oni decydują, jakie czynności są pobożne, a jakie bezbożne (św. Paweł np. zapewniał, że „wiedza nadyma a miłość buduje”). Dla mnie jednak Zdobywanie Wiedzy to czynność zbliżająca do Prawdziwego Boga, zaś uprawianie miłości, to akt „zwierzęcy”, a więc bezbożny – bo zwierzęta Boga nie znają (Sokrates). W obecnej sytuacji raczej należy mówić nie o jakimś nawrocie do pogaństwa (mającego przecież swych bogów), aleo ostrym zwrocie w kierunku tej formy „wiary w Boga Jedynego”, która lichwę uważa za „prawo boże” – V Moj. 23:21.

Że do takiego „odwrócenia się” religii z czasem w Rzeczpospolitej dojdzie, przewidywał już przed 200 laty, wybitny ówczesny polski działacz kulturalny i polityczny Julian Ursyn Niemcewicz. (W przedrozbiorowej Polsce współpracował on z H. Kołłątajem i T. Kościuszką, a po przegranej bitwie pod Maciejowicami, w której został ranny, wraz z Kościuszką znalazł się w nowopowstałych Stanach Zjednoczonych. Tam przebywał przez lat 10, przyjaźniąc się założycielami tego „Nowego Świata”, masonami T. Jeffersonem oraz G. Waszyngtonem).

Otóż zapewne na podstawie tych swych amerykańskich doświadczeń, w proroczej, opublikowanej w 1817 satyrze Rok 3333, Niemcewicz przewidywał, że z czasem Polacy po prostu zamienią się w Żydów. To zachodzące obecnie na wielka skalę zjawisko, traktowane w XXI wiecznej Polsce jak jakieś „tabu” (i to zarówno przez lokalnych „tęczowych globalistów”, jak i „narodowych katolików”) niemiecka publicystka Silke Lent w artykule “Obcy, ale swoi” (Forum, W-wa, 15/2001) opisała w ten sposób:

Niemcewicza prześladował pewien koszmar, w swej satyrze “Rok 3333” – którą później polscy antysemici mieli powielać jako czarną wizję Judeopoloni – naszkicował on kraj, w którym to nie Żydzi przeistoczyli się w Polaków, lecz Polacy stali się Żydami. Możemy w tym dostrzec (…) rozkład polskiej kultury i tożsamości w wyniku jej stopienia się z kulturą i tożsamością żydowskich sąsiadów.”

Tę niedostrzeganą obecnie sprawę, skomentowałem takim oto dopisem w mej pracy doktorskiej „‘Antyzoologiczna filozofia społ.-polityczna Noama Chomsky’ego” (2002):

> „Warto tu dodać, że dokładnie tak (jak Niemcewicz przed 200 laty) widzi dzisiaj polską rzeczywistość starszy już wiekiem, daleki krewny autora tej pracy. Spotkany raz na Bachledzkim Wierchu koło Zakopanego, gdy wypasał resztki swych owiec, pożalił się autorowi: “Co to dzisiaj się porobiło. Dawniej handlowali Żydzi, a górale zajmowali się gospodarką, dzisiaj handlują górale, a ich pola leżą odłogiem”. Ta celna uwaga oczywiście nie ma prawa przebić się w “polskojęzycznej”, wielkonakładowej prasie.

W niespełna 30 lat po Niemcewiczu, podobne zjawisko religijne dostrzegł inny prominentny filozof europejski Karol Marks. Na podstawie li tylko ówczesnych doniesień z Ameryki Północnej przewidywał on coś takiego (cytuję z mej „Antyzoologii Chomsky’ego”:

> „Według Marksa („W kwestii żydowskiej”, 1844), w sytuacji gdy wszystkie wyznania w USA stały się równouprawnione, w sposób naturalny religią dominującą stał się judaizm, ze wszystkimi tej kultury negatywami, a w szczególności z ponoć żydowską wiarą w “dominującą rolę pieniądza”. I to marzenie Marksa (i marksistów) o praktycznej“dejudaizacji świata”, polegającej na likwidacji żydowskiego terroru finansowo-ekonomicznego, zostało w znacznym stopniu zrealizowane w okresie trwania Związku Radzieckiego. Każdy, komu udało się w tym okresie przebywać na terenach Kraju Rad, z łatwością mógł sprawdzić, jak niewiele tam było sklepów, banków, oraz innych, na pozór użytecznych instytucji, które się kojarzą, by użyć słów Chomsky’ego, “z cywilizacją właściwie rozumianą”. Natomiast w Polsce, w okresie trzech ostatnich dekad wieku XX, zarówno znaczenie handlu jak i pieniądza uległo tak gigantycznej hipertrofii, że z punktu widzenia marksizmu winniśmy mówić wręcz o “zjudaizowaniu się” – lub “zżydowieniu” – szerokich mas Polaków, już od czasów Gierka przyuczanych do zasad komercji.

(Tyle z „Antyzoologii N. Chomsky’ego” obronionej, jako doktorat na UŚ, w styczniu 2003 r.)

Jak to „zżydowienie się” Polaków w wieku XXI się manifestuje?

W powyżej cytowanej, „żydożerczej” broszurze z r. 1844, młody Karol Marks podkreślał:

Jaki jest świecki kult Żyda? Handel. Jaki jest jego świecki bóg? Pieniądz. (…) dzięki niemu, choć również i bez niego pieniądz stał się potęgą światową, a praktyczny duch żydostwa stał się praktycznym duchem narodów chrześcijańskich. (…) Pieniądz jest tym żarliwym bogiem Izraela, wobec którego żaden inny bóg ostać się nie może. Pieniądz poniża wszystkich bogów człowieka i zamienia ich w towar.

I Marksa „romantyczny” wniosek: „Taka organizacja społeczeństwa, która by usunęła przesłanki handlu, a więc i samą możliwość handlu, uniemożliwiłaby istnienie Żyda.” Warto w tym miejscu dodać, że by przykrócić rolę Pieniądza jako PRAKTYCZNEGO BOGA STWÓRCY CYWILIZACJI, Marks wraz z Engelsem w okresie „Wiosny ludów” roku 1948, napisali „bojową” broszurkę „Manifest Komunistyczny” – zawarte w jej cz. II, „10 zasad ustroju komunistycznego”, w ciągu 45-letniej historii PRL było w praktyce zrealizowane. I jakoś z tym brakiem swobody handlu (i lichwy) żyć w Polsce się dało – i to b. interesująco. (Patrz poniżej. Zdjęcie zrobione pod koniec lipca 1968 na wyprawie Klubu Wysokogórskiego w góry Norwegii; te dwie urocze koleżanki obok mnie, to późniejsze sławne, nie żyjące już himalaistki Wanda Rutkiewicz (wtedy jeszcze Błaszkiewicz) i Halinka Kruger; obok nich stoją z lewej Maciek Kozłowski (w PRL-owskim pierdlu w latach 1969-72 za przerzuty, przez Tatry, paryskich “Kultur” do Polski), a z prawej późniejszy profesor geologii na AGH, Andrzej Paulo. Zdjęcie z książki “Halina” (2019)

Dlaczego zatem system „komunistyczny”, ograniczający znacznie możliwości rozwoju handlu (i automatycznie także lichwy) został „na zawsze” odrzucony?

Bo ograniczał on rolę przywódczą żydostwa w świecie, w którym Pieniądz nie był „swobodnym” środkiem wymiany. Ponieważ zaś do manipulacji pieniądzem szczególnie nadąją się osobniki o „miękkim” charakterze, wytrzymałe na nudę zamknięcia w „skarbcach” z kapitałem. to od momentu znalezienia się Polski w kręgu narodów „wyzwolonych do Pieniądza”, władzę w niej przejęły ugrupowania „masońskie”. One obecnie, już nawet bez żadnego zewnętrznego „fartuszkowo-kielnianego” sztafażu, mają charakter po prostu ZNIEWIEŚCIAŁY. A zatem ŻYDOPODOBNY, jak to głosił apostata od judaizmu, holenderski filozof Baruch Spinoza w XVII wieku: Spinoza, nie znoszący moralnego oraz psychologicznego stanu Żydów, twierdził że podstawy ich religii doprowadziły do zniewieścienia ich charakteru. (…) Chociaż etymologia słów nic nie udawadnia, to warto pamiętać o tym, że greckie słowo hystera oznacza macicę i jego najlepsza pochodna to „histeria”: mówiąc w duchu helleńskim, to macica generuje histerię” (Cytat z artykułu „Hebraizm i Hellenizm”, autorstwa Miltona Himmelfarba, opublikowanego w 1969 roku, w żydowskim periodyku “Commentary”)

W powyższym kontekście nie trudno zauważyć, że zachowamie się elit w krajach „liberalnych” robi się coraz bardziej „zniewieściałe”. Na ten temat mój „comrade in arms” Izrael Szamir (obecnie znowu mieszkający głównie w Moskwie) napisał, dokładnie 8 lat temu (5.11. 2011) artykuł „Odmężczyźnienie mężczyzny”. Czytamy w nim:

Wielki umysł konspiratologa i nowoczesny rosyjski prorok, Aleksander Dugin stwierdził, że to jest starożytny kobiecy spisek, który ma na celu przywrócić nas do matriarchatu. … Ja myślę, że realność jest gorsza niż Dugina najdziksze konspiracyjne teorie. Ci co mają władzędobrze rozumią, że łatwiej jest mieć kontrolę nad zniewieściałymi mężczyznami. Zfeminizowani mężczyźni są łatwiejsi trzymania ich pod kontrolą. Odmężczyźnienie mężczyzn jest centralnym punktem programu przeprogramowania ludzkości w potulne stado, ponieważ silni mężczyźni są podatni na rebelię, gotowi do poświęceń i chętni do akcji. Nie jest to przez przypadek, że wrogami Imperium są wszyscy prawdziwie męscy mężczyźni, by wskazać na Kaddafiego, Chaveza, Łukaszenkę, Putina – czy Juliana Assange. Wydaje się, że mężczyźni są skazani na eliminację, pracujące mrówki nie potrzebują seksu.”

Na temat utraty „męskości” społeczeństw coraz intensywniej zurbanizowanych, to i ja, już przed 44 laty, napisałem satyrkę pod tytułem „Inwazja kastratów”, opublikowaną przez emigracyjny kwartalnik „Aneks” (nr 10/1975; jego „naczelnym” był Eugeniusz Smolar, brat Aleksandra, aktualnego dyrektora Fundacji Batorego/Sorosa w Polsce). Mimo że od tej mej publikacji upłynęło już blisko pół wieku, zawarta w niej prognoza biologicznej „samokastracji”, tzw. SPOŁECZEŃSTW ROZWINIĘTYCH, jest nadal jak najbardziej aktualna. Co ciekawsze, zaledwie w 6 lat po publikacji tej satyrki na „wyjaławiający osobowość” wymiar NAJEMNEJ PRACY, ukazała się, wyraźnie napisana pod „Solidarność” lat 1980, encyklika papieska „Laborem exercens”. Ta „praca papieża najmity” WSTRZĄSNĘŁA nie tylko mną, ale i francuskim socjologiem pracy, Alainem Tourraine, który publicznie określił ją jako NEOJUDAIZM. (W rzeczy samej, w tej encyklice nie znalazło się ani jedno zdanie Chrystusa na temat pracy!) Czyli to, przewidywane już przez Ursyna Niemcewicza 200 lat temu, „robienie z Polaków żydów”, nabrało tempa w trakcie trwającego całe 26 lat Pontyfikatu JPII. I mamy tego skutki, co celnie zauważyli autorzy artykułu w ejewishphilantropy, zacytowanego jako motto.

A zatem religia chrześcijańska, na zewnątrz przecież „wypolerowana i piękna jak groby pobielane”, to od wewnątrz jest „pełna robactwa i kości umarłych”? (Mt 23, 27-28)

Tę sprawę rozpatrywali bliżej znani europejscy myśliciele, końca XIX i początku XX wieku. Angielski pisarz i filozof Matthew Arnold, w książce „Kultura i anarchia” (1869) podzielił mieszkańców wiktoriańskiej Anglii na dwie, psychologicznie odmienne grupy „hellenistów” oraz „hebraistów”, przy czym odruchy mózgu tych odmian Anglików, wyraźnie były pochodnymi literatury, w których się oni w młodości rozczytywali. Cytuję za Himmelfarbem w „Hellenizm i hebraizm” (1969):

Według Arnolda „HELLENIZM TO ROZUM I INTELEKT – swobodny rozum i swobodny intelekt, odporny na zaklęcia i przesądy, powiązany z wyobraźnią i emocjami, otwarty na wszelką doskonałość, przeszłą obecną i przyszłą. Jest on… siłą, która zezwala nam widzieć, jakimi rzeczy naprawdę są. Z drugiej strony „HEBRAIZOWANIE” oznacza poświęcenie wszystkich innych stron naszego bytu, jego stronie religijnej, co prowadzi do wąskiego i pokręconego rozwoju naszej własnej strony religijnej i do klęski w osiąganiu perfekcji”.

Z powyższego zestawienia widać, że „HEBRAIZM” to POZNAWCZY BEZWŁAD WIARY, po prostu ENTROPIA UMYSŁOWA licznych podówczas w burżuazyjnej Anglii ludzi klasy NEG-OTIUM (tj. kupieckiej), bezmyślnie się zachwycających naukami Biblii „obracającymi wszystko, co jest wielkie, szlachetne i ludzkie w rzecz małą, kryminalną i grzeszną” (J. KozákKořeny, r. 2014; jeśli chodzi o tę Biblię, to nie zapominajmy, że sformułowany w „Księdze Rodzaju”, BOŻY ZAKAZ POZNANIA CO DOBRE A CO ZŁE, to GRZECH PIERWORODNY JUDAIZMU – Rdz. 2:17.)

Używając języka nowoczesnej fizyki, arnoldowych „hellenistów” warto określić terminem, wprowadzonym przez Edwina Schroedingera (1944), jako ludzi PRZECIWENTROPII (P/e), dążących do osiągnięcia precyzji poznawczej w każdym szczególe badanych przez nich przedmiotów. Przy takiej definicji, bardzo łatwo się rozpoznaje, kto jest kto, wśród działających na forum publicznym osobistości, do jakiej „narodowo-religijnej” klasy mentalnej one należą, P/e czy f/e – to znaczy ludzi FILOENTROPII, w rodzaju mego ukochanego „małego” (paulus) św. Pawła, który „chciał znać wśród nas tylko Chrystusa i to ukrzyżowanego (czyli niemego)”. (Co to za DUMNY IGNORANT, ten założyciel KOŚCIOŁA, chrześcijańskim się nazywającego!)

Najjaskrawsze przykłady mentalności „f/e”, czyli filoentropicznej, nie zainteresowanej poznawczą perfekcją

Otóż takich „ludzików f/e” charakteryzuje przede wszystkim CHCIWOŚĆ, Największy z Grzechów Głównych w starożytnym Rzymie, który w „Księdze Rodzaju” jest przedstawiony jako CNOTA BOGA IZRAELA (patrz Przypis do cz. 2). ”Husarz33” z Kęt słusznie zauważa, że będąca pochodną tej „bożej chciwości”, znana już starożytnym LICHWA, była przez wieki, w znacznym stopniu pod wpływem Arystotelesa, zwalczana przez KK. Ale to wszystko po 1 stycznia 1990 roku w Polsce się skończyło, procenty w 1990 (w skali rocznej) były prawie 3 cyfrowe, a dzięki milczącej zgodzie KK na „niezbędne reformy”, miliony prostych Polaków zostało w sposób skuteczny pozbawione pracy, także wchodząca w zawodowe życie młodzież została „poproszona” by szukać środków do przeżycia na tzw. Zachodzie. W tym okresie skończyły się resztki mego, podkopanego już encykliką „Laborem exercens”, uważania dla KK LICHWIARSKIEJ Korporacji. (Patrz „Chrześcijański etos lichwy” z r. 1992).

Współczesna Polska to kraj chrześcijańsko-lichwiarski, który winien być, za Arystotelesem, ZNIENAWIDZONY. Tak jak znienawidzeni przez niego byli „bankierzy, którzy się bogacą nic nie robiąc”. Tenże Arystoteles w jego „Polityce” rozumował w tej sprawie w sposób biologiczny, podobnie jak Lamarck w 23 wieki po nim, który w „Filozofii Zoologicznej” przypomniał Prawo Biologii, że nic nie robienie to automatyczna korupcja, choroby i zanik organów, do ich działania powołanych. Według obu tych filozofów przyrody, podporządkowana ambicjom „bogo-podobnych” Bankierów Cywilizacja Pieniądza, to Biologiczna Katastrofa, swym niezróżnicowanym, agresywnym rozprzestrzenianiem się, przypominająca giga-tkankę rakową.

Dlaczego tego upadabniania się, ludzkości „rozwiniętej”, do GIGA RAKA, dosłownie „zżerającego Ziemię”, powołani do widzenia świata dla innych intelektualiści, za wyjątkiem nielicznych przypadków (Konrad Lorenz pół wieku temu) dostrzec nie chcą? Mnie właśnie te pół wieku temu, w paryskiej „Kulturze” udało się opublikować artykuł na temat łatwo przewidywalnego „smętnego” zakończenia „Szoku Przyszłości” Alvina Toefflera (która to książka była podówczas w czytelniczej modzie, także w PRL-u). Ja w taki sposób prognozowałem wtedy gwałtowny rozwój CHORÓB CYWILIZACYJNYCH, o zagożeniu którymi Toeffler nie wspominał ani słowem:

Wskazane powyżej objawy DEGRENGOLADY „jakości życia” w USA w ostatnich dziesięcioleciach uległy tylko nasileniu. Jednak wewnętrzne, biologiczne przyczyny tego patologicznego zjawiska, nawet tak zwane społecznościowe media starają się zakamuflować. I to jest sprawa ważna, bo bez jasnego rozeznania, w co się ładujemy, wchodząc „bez mydła” w alianse nie tylko militarne i ekonomiczne, ale i kulturowe ze Stanami Zjednoczonymi, nasza (bo i moja także, ponoć jeszcze na lat kilka prognozowana) przyszłość może zrobić się bardzo niewesoła.

Jesteśmy bowiem świadkami wyraźnych prób ZACIEMNIENIA skąd chociażby ten gwałtowny wzrost zachorowań tam na raka (patrz mapka w „Ziemia to nasza matka”) – czy bijąca światowe rekordy otyłość populacji USA – się bierze. Na przykład promowana przez emerytowanego fizyka Dakowskiego, specjalistka (zdaje się, też już emerytowana) w zakresie neurologii, Maria D. Majewska (MDM), na tegoż Dakowskiego, bardzo religijnym portalu opublikowała przedwyborczą (dot. wyborów 13.X. br.) „agitkę”, apelując by zaprzestać w Polsce obowiązkowych szczepień – bo, cytuję USA są najbardziej drastycznym przykładem poszczepiennego upadku wysoko rozwiniętego społeczeństwa i państwa, …Amerykańskie dzieci i młodzież w szybkim tempie tracą inteligencję, stają się upośledzone umysłowo i niezdolne do uczenia się (itd.) Czyli potwierdza ona to, co ja zauważyłem tam już lat 46 temu, ale podaje całkowicie „zmyłkową” tego zjawiska przyczynę. Tak jakby na serio wzięła ogłoszoną przez św. Pawła „bożą zasadę”, iż „należy STWARZAĆ to CO NIE JEST, aby TO CO JEST UNICESTWIĆ” (1 Kor. 1:28-29)

MDM przez całą dekadę po powrocie do Polski pracowała na Uniwersytecie Kardynała Wyszyńskiego w Wa-wie, gdzie nastrój musiał być, z definicji, „hebraistyczny”. Ja sam, „otarłszy” się, we wrześniu br. o religijne, a jednocześnie i naukowe środowisko KUL, zacząłem dostrzegać przyczynę, dlaczego ludzie religijni (nie tylko emerytowany fizyk M. Dakowski, ale i były lekarz, R. Opara) z niechęcią odnoszą się do szczepień, przyczyniających się do wzrostu odporności dzieci na rozmaite choroby.

Otóż u osób religijnych, które zwykły zamykać oczy na rzeczy związane z „brudnym” życiem, pojawia się fizjologiczna ślepota, podobna do tej zaobserwowanej u kotów, hodowanych przez kilka miesięcy po urodzeniu w ograniczających ich pole widzenia klapkach na oczy. Ludzie nawiedzeni „Bogiem Izraela” stają się się z czasem ŚLEPI na sprawy w Biblii NIE ZAUWAŻANE. A w szczególności na ISTNIENIE ZJAWISKA PRZECIWENTROPII (P/e), będącej motorem autonomicznych, nie znanych w świecie nieożywionym zachowań się istot żywych. A zwłaszcza tych istot zdolności do neutralizacji skutków uszkodzeń ich wewnętrznych organów, w tym uszkodzeń ich genów (np. promieniami UV) – patrz ilustracja z mej książki „Atrapy i paradoksy biologii” (1994):

Radiolog Zbigniew Jaworowski, w jednym ze swych popularnonaukowych artykułów, zrobił nawet szkic takich ŚLEPYCH („hebrajskich” wg Arnolda) wyobrażeń długofalowej szkodliwości rozmaitych środków toksycznych: jest to linia prosta LNT, na grafiku poniżej, zależności zachorowań od intensywności jakiegoś szkodliwego czynnika:

Natomiast linia HORMEZY – w kształcie litery U (za Arnoldem nazwałem ją „helleńską”) – wskazuje, że małe dawki środków toksycznych dają efekt odwrotny. Istnienie tego EFEKTU HORMEZY potwierdziły tysiące kompetentnych radiologów – a także i psychologów ze szkoły Piageta. Także tysiące lekarzy zauważyło że podrażnienia, nawet już noworodków, małymi dozami napromieniowań i innych środków toksycznych, są już dla takich maleństw bardzo przydatne do ich dalszego zdrowego rozwoju. (W Stanach Zjednoczonych to przecież TOTALNA STERYLIZACJA, ubrań, żywności oraz domostw, ze wszystkich możliwych „bakcylów”, jest podstawową przyczyną tamtejszej ludności licznych chorób układu immunologicznego; w moim osobistym przypadku, kilkanaście lat spożywania, w nasyconej hipermarketami Polsce, super wysterylizowanej żywności w nich sprzedawanej, zapewne pomogło „wyhodować” u mnie chłoniaka z komórek układu odpornościowego; komórki te wcześniej „pracowały” przy neutralizacji bakterii i innych zanieczyszczeń, znajdujących się w PRL-owskim – oraz wtedy i hinduskim – mym pożywieniu.)

Do czego nieodwołalnie doprowadzi narastające „społeczne ciśnienie” ŻYJĄCYCH DLA IGNORANCJI „hebraistów” (także w „skórze” neodarwinistów dominujących obecnie w Nauce)?

Przekonanie „antyszczepionkowców”, że wszystkie – literalnie wszystkie – ingerencje w „stworzone prze Boga” ciałka szybko rosnących dzieci, prowadzą do tych dzieci trwałych okaleczeń ( patrz „hebrajski” liniowy koncept LNT na grafiku powyżej), wywodzi się z BIBLIJNEGO mitu, że człowiek został stworzony przez Boga na Jego obraz i podobieństwo, a zatem wszelkie uszkodzenia tego „obrazu Boga” skutkują nieodwracalnym zniekształceniem boskiego charakteru człowieczeństwa (obrzezanie napletka oczywiście pomijając). No i stąd mamy, trwający już od kilku stuleci, zawzięty „masoński” (tj. budowlany) pęd by wszystko wysterylizować, izolować od wszelkich zagrożeń, dodatkowo docieplić, oraz by „wygładzić drogi Pana” (Mk 1, 3 ). Ułatwiając „małym bóstwom” komfortowe się w świecie poruszanie, spanie, wypróżnianie się i tak dalej. Zapewniając w ten sposób niezakłócony niczym rozwój ich „bogo-podobnej” osobowości. W rezultacie tych masońskich (budowlanych) poczynań, zgodnie z Prawem Lamarcka, dziś pilnie zapomnianym, rozszerza się – i to na poziomie genetycznym (diabety, autyzm, astmy, etc.) – cała gama WYRAŹNIE DEGENERACYJNYCH ZACHOWAŃ SIĘ LUDNOŚCI, co nawet nasza MDM w USA zauważyła i na swój „hebrajski” sposób zinterpretowała.

, W świetle tych prostych spostrzeżeń nie trudno zrozumieć, że już w XIX stuleciu filozofowie przyrody oraz kultury, tacy jak Lamarck i Arnold, zupełnie na serio przewidywali, że napędzany Biblią (patrz „Laborem exercens”!) imperatyw bezustannego rozszerzania granic TPD Cywilizacji, musi doprowadzić do (rozumnej) ludzkości LIKWIDACJI. Czy da się temu trendowi do „odczłowieczenia człowiekowiska” (Aleksandr Zinowiew w „Rosyjskiej tragedii”, 2002) jakoś przeciwstawić?

*

(Cz. 2 z 2 „Czy Polacy zamieniają się w Żydów” należy czytać po  okresie wytchnienia od tej lektury, okresie niezbędnym dla poruszonego problemu perfekcyjnego – tj. „helleńskiego” – jego zrozumienia – MG)

Część Druga (z 2) opracowania Czy Polacy stali się Żydami?

HELLENO-BUDDYJSKA „FRANCISZKAŃSKA RÓŻAŃCOWA DROGA ŻYCIA” (P/e)

Wg. T. Zielińskiego (r. 1927), Jezus z Nazaretu reprezentował ‘helleński’ typ osobowości, wg J. Kozáka (r. 1995) Jezusa mowy (logiony) miały charakter buddyjski.

1500 słów

Co ja bym proponował, wciąż reprezentującym „helleński” (tj. rozumny) stosunek do obowiązkowych szczepień, organizacjom lekarskim w Polsce? (W rodzinie miałem i nadal mam kilkoro przedstawicieli tego zawodu.)

Otóż Watykan dzisiaj wyraźnie stara się „zapomnieć” o swym hebrajskim rodowodzie, wywodzącym się z poczynań jego Ojców Założycieli, „świętych żydów” Piotra i Pawła. (patrz wykład K. Pieczyńskiego na ten temat). Teraz w Watykanie moda na pogański „animizm”. W tej sytuacji warto wykorzystać, dla ułatwienia procesu „nawrócenia hebraistów na Rozum-Logos”, sznur z nawleczonymi nań koralikami, różańcem zwany. Został on zapożyczony, za pośrednictwem mahometan, od tybetańskich lamów (zarówno K. Styrna jak i M. Dakowski do wykorzystania tego „przyrządu modlitewnego” nawołują). Jednak w ruchu „nowofranciszkańskim”, w miarę przesuwania na nim koralików, zamiast recytowania zaklęć chrześcijańskich, powtarzało by się PRAWDY greko-rzymskie, wsparte koncepcjami Lamarcka, Schroedingera oraz Jeana Piageta. Jest ich zaledwie siedem i są łatwe do zapamiętania:

1. IGNORANCJA JEST ZŁEM, w wypadku dorosłych ludzi – i to społeczne ZŁO należy starać się eliminować (filozofowie starożytnej Grecji, a w szczególności Sokrates).

2. CO CIĘ NIE ZABIŁO, TO CIĘ WZMOCNI” (rzymska maksyma  quod non te occidit, fortior me)

Z tego powodu np. szczepienia noworodków, które ich nie zabijają, z konieczności WZMACNIAJĄ ich dorastające organizmy. (Promile promila, faktów śmierci po tych szczepieniach, są zazwyczaj od tych szczepień niezależne, jako że ZAWSZE pewien PROCENT dzieciu umiera wkrótce po urodzeniu, niezależnie od tego czy były one szczepione czy też nie). Zauważę przy okazji, że „niedobite” komórki raka, które przetrwały ich TRUCIE (chemiczne, lub napromieniowaniami) też się WZMACNIAJĄ, stając się odporne na większe dawki środków je niszczących. Dlaczego tak się dzieje?

3. (Bo) ISTOTAMI ŻYWYMI RZĄDZI PRZECIWENTROPIA (P/e, neg-gentropia Edwina Schroedingera w „What is Life”, 1944). Jest to cecha li tylko zoon / żywiny, obecnie w dotkniętej obsesją „cyfryzacji” nauce, praktycznie nie dostrzegana. Podobnie jak

4. PRAWA BIOLOGII LAMARCKA (które) SĄ ZAWSZE WAŻNE. Sformułowane one zostały w tego przyrodnika „Filozofii zoologii” z r. 1809: „organy (w tym i struktury genetyczne) używane (a zatem i zużywane) ulegają HIPERTROFII (tj. WZMOCNIENIU), te nie używane marnieją się i z czasem zanikają”. Z tych PRAW PRZECIWENTROPII (P/e, czyli „BOGOPODOBNEJ ZASADY” ZACHOWANIA i ROZKWITU ŻYCIA) wynika że:

5. ODWIECZNA JEST ZASADA REGENERACJI Z NADKOMPENSACJĄ (NADREGENERACJĄ) nie krytycznych uszkodzeń struktur ożywionych (w tym oczywiście neuronów mózgu, kontrolujących myślenie oraz ruchy języka – to Jean Piaget, połowa XX wieku)

6. ODRUCHY WARUNKOWE SĄ PRZEJAWEM INTELIGENCJI ŻYWINY. Są one pochodną bio-automatyzmu I/RSA (to I. Pawłow pocz. XX wieku – oraz M.G. pocz. XXI wieku).

Odruchy te powstają w tym cyklu reakcji: I (Irytacja, bodziec, zaburzenie) → R (Regeneracja) → S (Super – lub Nad – Regeneracja) → A (Asocjacja, SKOJARZENIE reakcji na bodźce pojawiające się równocześnie lub w powtarzającej się kolejności)

7. „HORMEZA TO ZJAWISKO POWSZECHNE, choć powszechnie nieznane” (to Z. Jaworowski oraz L. Dobrzyński, 2005 ) Proszę sprawdzać samemu na czym to, niezbędne dla podtrzymywania życia, zjawisko polega.


Ponieważ zaś każdy różaniec (buddyjski, mahometański, chrześcijański, itd.) ma swój „punkt centralny” a w nim odpowiednio jakaś kitka, trupia czaszka lub krzyżyk, więc proponuję, aby Punktem Centralnym
Różańca Zasad Zachowania i Rozkwitu Życia, był medalik z napisem po łacinie „DOSIS FACIT VENENUM”, jest to skrót PRAWA FARMACJI PARACELSUSA (XVI w.) „wszystko jest lekarstwem, wszystko jest trucizną, zależnie od dozy”.

Czyż to nie jest to dobrze osadzony w historii medycyny, projekt konstrukcji nieskomplikowanego urządzenia, ułatwiającego „nawracania hebraistów” na Wiarę we Wspaniałość mającego charakter cykliczny Życia (P/e)?

*

Przy tym ja bynajmniej nie zamierzam odchodzić od nauk Jezusa z Nazaretu, do których głoszenia KK ponoć został powołany (?). Na odwrót, by te nauki kler w końcu zaczął realizować, proponuję skonstruować, na użytek tegoż KLERU, WIELKI RÓŻANIEC PZECIWENTROPII ŻYCIA, który będzie zlożony aż z 114 koralików, każdy przypominający jeden z 114 logionów (sentencji) Jezusa z Nazaretu. Zostały one skompilowane w tzw. PIĄTEJ EWANGELII, zwanej EWANGELIĄ TOMASZA, w starożytności była ona dość dobrze znana, m.in. Orygenesowi (II/III w. ne). Czym się ona różni od pozostałych czterech? „Ewangelia Tomasza praktycznie nie zajmuje się męką, śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa, co stanowczo odróżnia ją od ewangelii kanonicznych i zbliża do gnostycyzmu” (Wikipedia). A zatem entuzjaści, opartej na SAKRALNYM MORDZIE JEZUSA Z NAZARETU, „teologii św. Pawła”, nie dostrzegali żadnego pekuniarnego interesu, by ją włączyć w zestaw ksiąg NT, przeznaczonych do szerszego rozpowszechniania. Co ciekawsze, w tej – traktowanej obecnie jako apokryficzna – ewangelii, zndziemy odpowiedź na postawiony na wstępie, przez ejewishphilanthropy problem re-akceptacji Żydów w Polsce. Wg. Kozáka z Pragi, jest bowiem w Ewangelii Tomasza sporo logionów wskazujących na ich buddyjskie pochodzenie. Np.ostatni 114 logion stwierdza coś takiego: „Rzekł do nich Szymon Piotr: „Niech Mariham odejdzie od nas. Kobiety nie są godne życia”. Rzekł Jezus: „Oto poprowadzę ją, aby uczynić ją mężczyzną, aby stała się duchem żywym, podobnym do was mężczyzn. Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios”.

Przypominam w tym kontekście, że apostata od judaizmu Baruch Spinoza uważał, że żydostwo charakteryzuje ZNIEWIEŚCIENIE. Z powyższego logionu zaś wynika, że należy z radością witać w naszym „męskim” – czyli „helleńskim” – Wspólnym Domu (z niem. Zamtuz) „Każdego Żyda, który uczyni siebie hellenistą, to zaprosimy do naszego wspólnego (Zamtuz) Królestwa”. Po to oczywiście, aby głosić „pokręconym etycznie hebraistom” Ponadczasową Ewangelię, mędrców takich jak Budda, Arystoteles i Averroes twierdzących, że Życie jest Wieczne i Wieczny jest cyklicznie odradzający się Wszechświat.

(W końcu to już 23 wieki temu, wspólnym wysiłkiem Greków oraz zhellenizowanych Żydów, udało się zniszczyć w jerozolimskiej Świątyni ołtarz Wykrwawień i Całopaleń tzw. „baranków bożych”, którymi to barbarzyńskimi, mającymi charakter psychopatyczny zabiegami, starano się „wkupić” w łaskę Żydowskiego Pana Zastępów. Niestety, zniszczenie tej Świątyni Przekupstwa był to sukces krótkotrwały. Od tego czasu, na Pamiątkę zwycięstwa Hebraistów nad Hellenistami, żydzi w grudniu obchodzą święto Hanuka, zapalają świeczki okazjonalnej menory i uprawiają gry hazardowe, przypominające im (bez)sens żydowskiego życia.)

*

Oczywiście takich franciszkańskich (to od papa Francesco) nowych „helleno-buddystów”, działających „W imieniu Chrystusapatrz ostatnia, wydana we Francji książka mego „comrade in arms” Izraela Szamira „hebraiści” wszelkich odmian nienawidzą. Jeśli chodzi o mnie osobiście, to niedawno niejaki PB z Vancouver na mój temat doznał, charakterystyczego dla podrażnionych czymś autystów, ataku histerii. (To w reakcji na mą wzmiankę o tym, że dość znany w Polsce „ziemianin” Rafał Gawroński ocenił jego nobliwą fizjonomię jako „semicką”). I w rzeczonym ataku „bożej mądrości”, PB zrewanżował się, upublicznoną na portalu WPS, taką oceną wyglądu mej twarzy, ponoć wpływającego na mój „chory” stan psychiczny:

Otóż publiczne OSZCZERSTWO, że mam „raka twarzoczaszki” to jest najzwyklejsza POTWARZ, którą w zasadzie powinienem zgłosić instyucjom sądowym. Zwłaszcza że wyniki NMR mej głowy (z 7.10.br.) jak i jej zdjęcie (fot. M. Bała, Morskie Oko, 20.10.br.), zrobione przy okazji Zjazdu Łojantów lat 1970, tej „naukowej hipotezy” PB nie potwierdzają:

Na odwrót, chwalę się tym zdjęciem wśród znajomych, i nawet położyłem je sobie na biurku, aby poprawiać sobie humor faceta lat 77+. Seniora dotkniętego odnową tzw. chłoniaka płaszcza typu B, zupełnie gdzie indziej umiejscowionego. O tym nieopatrznie napisałem, pod koniec października br., memu nowemu znajomemu, pracownikowi KUL-u, instytucji obowiązkowo promującej „pokręcony hebraizm”. Skądinąd to „odkrycie”, przez PB, raka mej twarzoczaszki, to dobra reklama „hebrajskiej jakości” osiągnięć intelektualnych nie tylko „mędrca z Vancouver”, ale całego „groupies” antyszczepionkowców, w Polsce pracowicie karmionych antyszczepienną literaturą „made in USA”, przez wspomnianą wcześniej MDM, obecnie z Warszawy. (Istnieje podejrzenie, że tak zwana CI/P/A w ukryciu sponsoruje ruch antyszczepienny, podobnie ja to miało miejsce w wypadku science fiction filmu “Deadly Dust” – Zabijający pył – z roku 2007.)

W tym miejscu pozwolę sobie wskazać, że narzekająca na niski poziom intelektualny mieszkańców zaoceanicznego super-kraju, Maria Dorota Majewska (MDM) sama się rodzajem autyzmu tam zaraziła. Naukowy autyzm bowiem polega na braku zdolności do robienia szerszych skojarzeń, przy jednoczesnym obsesyjnym przywiązaniu do rozmaitych liczb oraz molekuł. Na te cyfry oraz molekuły powoływała się ona, cytując w „Liście otwartym do polskich wakcynologów” (r. 2008) amerykańskie prace, opublikowane w ramach programu IRIS. Te prace miały wg niej świadczyć, że związki rtęci są szkodliwe dla narażonych na nie doświadczalnych zwierzątek – a tymczasem, jak szczegółowo sprawdziłem ich rezultaty (Przypis 2 do artykułu z 22.10 br.), to się okazało, że wskutek zjawiska HORMEZY, małe oraz średnie ilości związków rtęci aplikowane myszkom, przyczyniają się do lepszego tych myszek zdrowia oraz długowieczności! Neurolog MDM najwyraźniej, wskutek trwającego przez dziesięciolecia NIE ĆWICZENIA zespołów neuronów, odpowiedzialnych za skojarzenia typu lamarckowskiego, doprowadziła u siebie do ich atrofii i zaniku, tracąc zdolność do zauważania, że WSZYSTKIE choroby cywilizacyjne, ujawiniające się często dopiero w drugim lub trzecim pokoleniu (to K. Darwin, 1868), są wywołane długotrwałym niewykorzystywaniem, wcześniej często używanych organów.

Na zakończenie, tych mało przyjemnych dla mnie, lecz koniecznych do zrozumienia „hebrajskiej mentalności” ruchu antyszczepieniowego dodam, że biochemicznie zasadny pogląd, że nasze KOMÓRKI POTRAFIĄ SIĘ UCZYĆ – i to na poziomie genetycznym – najrozmaitszych wyspecjaizowanych zachowań, jest bardzo niepopularny. Zwłaszcza w dotkniętych, obowiązkowym dziś „hebraizmem”, super wyspecjalizowanych gremiach naukowych: w Paryżu AD 1980 były to lokalne „tuzy biologii molekularnej”, pochodzący z Polski profesorowie François Chapeville (Chrapkiewicz) oraz Piotr Słonimski, w Polsce po mym powrocie w 1982, marksistowski idol warszawskich filozofów, Władysław Krajewski. A przecież bez zrozumienia, jakim sposobem niektóre, „wybrane” przez ich zachowany embrionalny charakter, komórki naszych jestestw potrafią się nauczyć wyłamywać, z ograniczeń narzucanych im przez CAŁOŚĆ organizmu, to nigdy się nie dowiemy skąd się bierze, ten nasz RAK coraz bardziej pospolity.

*

Przypis: Ukryte Przesłanie Siedmiu Sztucznych Świateł Menory

Wyglądająca jak Wielki Widelec, gigantyczna Menora, dominująca miasto Manadao na wyspie Celebes w Indonezji

Otóż będąc wykładowcą filozofii, gdzieś z 20 lat temu, mym studentom opowiadałem o przedchrześcijańskim, rzymskim micie, nt. pochodzenia ludzkich Siedmiu Grzechów Głównych. Mianowicie skłonnością do popełniania tych grzechów „zarażała” się dusza rodzącego się człowieka, wędrując doń z Kosmosu poprzez przyziemski pas złożony z 7 planet – czyli gwiazd błądzących – utrudniających jej dostęp do Ziemi. I dowcipnie dodawałem, że ponieważ siedem dni tygodnia noszą, w krajach germańsko-romańskich, nazwy tych planet, to ich ludność w dniu noszącym nazwę którejś z tych planet, miała tendencję do popełniania, związanego z tą planetą grzechu. Na przykład w niedzielę (ang. sunday, niem, Sonntag), także w Polsce świętowano Dzień Obżarstwa, przy suto zastawionym, niedzielnym stole. Dowiedziałem się przy okazji, że siedem świec żydowskiej Menory dobrano na cześć wspomnianych 7 planet. Stąd i skojarzenie, że każde z ramion tego niezbyt estetycznego „widelca”, reprezentuje jedną z SIEDMIU CNÓT, „narodu wybranego” do zapanowania nad Światem. (Pamiętajmy, że w judaizmie „wszystko, co jest wielkie, szlachetne i ludzkie zamienione jest w rzecz małą, kryminalną i grzeszną – i na odwrót. A zatem nasze GŁÓWNE WADY, to CNOTY Narodu, przez „Boga” do zapanowania nad nami Wybranego.

- Na przykład OGROMNE SŁOŃCE, symbolizuje Obżarstwo, będące symbolem nowoczesnej Nieumiarkowanej Konsumpcji, jakżesz bardzo jest czczone jako CNOTA, szczególnie w krajach „po żydowsku rozwiniętych”: mamy przecież kult nadwymiarowych samochodów, giga jachtów, gigantycznych majątków ziemskich i innych posidałości – które, ZAGRACAJĄC i ZAŚMIECAJĄC naszą coraz mniejszą Planetę, służą li tylko PRÓŻNEMU podnoszeniu statusu społecznego ich posiadaczy.

- Z kolei Grzech Główny Zazdrości, dumnie występuje jako CNOTA Boga Izraela, już w 1 Przykazaniu Dekalogu. W antyku kojarzył się on ze świecącym odbitym światłem Księżycem. I stąd francuska nazwa poniedziałku to lunedi, od lune – księżyc. I do jakiego stopnia w tej „Cnocie Zazdrości” lubują się dotknięte ‘hebraizmem’ osobniki, wystarczy wskazać na przytoczone powyżej PB histeryzowania (histeria to od gr. hystera = macica), na mój temat, b. kompetentnego skądinąd filozofa-hellenisty.

- Kolejny Grzech – tj. CNOTĘObłąkąńczego Gniewu (charakteryzującą np. Mojżesza, nakazującego Lewitom wymordować „3000 swych braci i synów” pod górą Synaj), reprezentuje planeta wojny Mars (stąd franc. mardi – wtorek). I na tym „Gniewie Bożym” jeszcze jak się zarabia! Niemcy do dzisiaj płacą haracz za próbę usunięcia Żydów z zajętych przez Ich Rzeszę terytoriów, podjętą przed 77 laty.

- Natomiast CNOTA Chciwości, która jest Centralna dla Prawdziwych Izraelitów, jest czczona w środku tygodnia, czyli środę, przebiegającą pod znakiem planety kupców – Merkury (stąd mercredi – środa). Jak podaje Biblia, „umiłowany przez Boga”, żyjący dla Chciwości Jakub-Izrael starał się „mnożyć i panować nad ziemią i nad wszyskim co się na tej ziemi porusza”.W rezultacie tej pracy stał się się on tak bogaty (I Moj. 36, 7), że hodowane przezeń dla prestiżu owce i woły zaczęły doszczętnie wyżerać żyzne pastwiska — tak jak się to obserwuje i dzisiaj, wśród podkreślających ilością bydła swój społeczny prestiż, plemion afrykańskiego Sahelu. W wypadku zaś długotrwałej suszy, zbyt wyeksploatowane pastwiska ulegają gwałtownej lateryzacji i upustynnieniu. I w rezultacie swej, „pochwalanej przez boga”, bezmyślnej chciwości, rodzina tego superprzedsiębiorczego protoplasty Izraela, musiała z głodu sprzedać się do niewoli w Egipcie, gdzie ponoć aż lat 400 nosiła cegły na budowę lokalnych spichlerzy” (z mej „Wojny bogów”, 1995)

- Z kolei Grzech – tj. CNOTA Pychy żydowskiego boga „Ja Jestem waszym Panem, Panem Jedynym” symbolizuje jasno świecąca planeta Jowisz-Jupiter (stąd jeudi czwartek). Jak sprawnie posługują się tą Cnotą – tj. grzechem – współcześni ‘hebraiści’, najlepszego przykładu w internecie dostarcza ten mój „miłośnik” PB z Vancouver. Osobników śmiących krytykować jego elegancki sposób się wysławiania, określa dobrotliwie jako „gnojków”, zalecając im, by pilnie wczytywali się w treść jego „zbawicielskich” pouczeń. I niektórym z jego popleczników się zdaje, że ma on coś ważnego do przekazania. W szczególności osobnik o ksywie „Opolczyk” ze Schwarzwaldu, najwyraźniej zachwyca się „hebrajską jakością” tworzonych przez PB logionów, a także elegancją jego „słowiańskiego słownictwa”.

- Natomiast polski piątek to dzień CNOTY Handlu Seksem (na tym handlu zrobił niezły biznes, kupcząc ciałem swej siostry-żony, biblijny Abraham). Symbolem tego specyficznego dnia, wieczornego „odpoczynku po pracy” w Agencjach Towarzyskich, to planeta Wenus – Wenera (stąd vendredi – to piątek). Już w Polsce przedwrześniowej policja policzyła, że kierownikami tych „zbliżających ludzi ze sobą”, przynoszących niezły dochód Agencji, to aż w 30 procentach byli ortodoksyjni żydzi, których wtedy w Polsce było zaledwie 10 procent. No i co będzie, jak ci Żydzi-judaiści (patrz ejewishphilantropy.com) do kraju nad Wisłą znowu się „przykleją”?

- Zaś najważniejsze żydowskie „małe święto” CNOTY Lenistwa, czyli praktycznego BEZRUCHU, wywołanego zakazem oddalania się dalej niż 500 kroków od domostwa – to oczywiście sobota, ang. saturday – to od małej planety Saturn. Ograniczanie się pobożnych Żydów, w ten święty dzień, do czytania Tory, by w niej znaleźć przepisy na wypełnione Cnotą życie, skutecznie zaślepia, żyjących tym „pismem od Boga” półgłówków, przed dostrzeżeniem że Świat JEST PIĘKNY, ale tylko w miejscach, do których nie dotarła „wypchana Bogiem Izraela” TPD Cywilizacja. Którą to Uwagę Końcową zostawiam bez dalszych doń komentarzy.

Dr Marek Głogoczowski

(były) pisarz i filozof emeritus

(były) instruktor alpinizmu i ski-alpinizmu

Zakopane, 18 listopada roku 102

po Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Anty Żydo-Chrześcijańskiej

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, Alpinizm, genetyka bio-rozwoju, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 45: „Ziemia to nasza Matka, nie wolno jej okaleczać”

Ziemia to nasza Matka, nie wolno jej okaleczać, ogałacać i zniewalać betonem” komentarze do “Stworzenia (Boga?) ex Nihilo

Przypomnienie

PRZECIWENTROPIA to Odwieczny Podtrzymywacz Życia oraz Rozkwitu Biosfery – i Jego (Jej?) ZAWISTNY Wróg ukryty w kościelnych oraz darwinowskich Martwych Pismach

Odnośnie GENEZY żydochrześcijańskiego „Boga”:

W mitologii hinduskiej Brahma, Bóg Życia Wszechświata występuje w trzech postaciach Trimurti, odpowiadających cyklom życia Przyrody: Brahma Stworzyciel, Wisznu Podtrzymywacz i Sziwa Niszczyciel. Działalność odwiecznego, lamarckowskiego PRAWA PRZECIWENTROPII (P/e) odpowiada za sukcesy Twórczego Rozwoju (Stwarzania) oraz Podtrzymywania Bogactwa form Życia. Zaś za ich cykliczne Zniszczenie i Zanik odpowiada mający charakter FILOENTROPICZNY (f/e) bóg Sziwa. Religia chrześcijańska, oparta na wielbieniu powolnego konania Chrystusa – i profitów z tego faktu wynikających – ma wyraźnie sziwaistyczny charakter NISZCZYCIELA wyższych form życia, zwłaszcza intelektualnego życia (J. Kozak). Co doskonale w Polsce dzisiaj widać i słychać.

*

3000 słów

1. Św. Paweł ujawnia Prawdę o „Bogu Zazdrosnym” w I Liście do Koryntian.

2. Egzorcyzmowanie „ducha Złego Boga Ignorancji”, jaki owładnął moim znajomym, profesorem Mirosławem Dakowskim.

3. Spychana w niebyt Przeciwentropia (P/e) rzuca wyzwanie filoentropicznemu (f/e) „komercyjnemu Bogu” TPD Cywilizacji.

***

1. Św. Paweł o ambicjach „Boga Izraela” w 1 Liście do Koryntian

Mój ostatni, bardzo ogólny, post-zjazdowy (filozofów na KUL we wrześniu br.) esej nt. powstania teorii “creatio ex nihilo“, wywołał szereg istotnych komentarzy, których część pojawiła się na neonie24.

W szczególności komentator(ka) „wercia(04.10.2019 19:50:39) zachwyciła się takim oto, dłuższym cytatem z Pierwszego Listu do Koryntian”: “:1,27 Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mędrców poniżyć; 1,28 i to, co nieszlachetnie urodzone według świata oraz wzgardzone i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, 1,29 tak, by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga

I rzeczona “wercia” tak oceniła me ograniczenie się do interpretacji li tylko tego cytatu zakończenia “to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić”, zauważając “To rozmaici “badacze” Pisma Świętego wyrywają z kontekstu zdania i samodzielnie je wykładają, ale żeby Pan profesor?

A zatem poczułem się zobowiązany, wskazać WYRAŹNIE – i to nie tylko “werci” – co powyższy, znamienny fragment z 1 Kor. 1, oznacza. Otóż tych “szlachetnie urodzonych” w Imperium Romanum, którego częścią był Izrael, określano po grecku jako aristoi, a po łacinie otium – czyli NAJLEPSI. I ci “najlepsi” musieli trzymać fason, zwany “virtus” (‘męskość’) polegający na wiedzy skombinowanej z odwagą – tak, aby się nie upodlić i nie zostać pozbawionym szlachectwa. Także wybraństwo, przez paulińskiego “boga”, tego “ co głupie w oczach świata, … aby mędrców poniżyć;”, należy odczytywać jako jego bezpośredni atak na ludzi typu MEGALOPSYCHOS, czyli Wielkodusznych, w ówczesnej hellenistycznej kulturze Rzymu czczonych jako “bliskich bogom”.

Co takie, odwracanie “do góry nogami” ogólnoludzkich (bo znanych i w Chinach i w Indiach) wartości oznacza? Otóż za gnostykiem Janem Kozákiem z Pragi pozwolę sobie przypomnieć, że “w judaizmie została najpełniej i najrzetelniej rozpracowana zasada podmiany, względnie wymiany, wszystkiego (…) uczciwego i szczerego, na podstępne i zakłamane. Przecież to sam ten temat zamiany i obrócenia wszystkiego, co jest wielkie, szlachetne i ludzkie w rzecz małą, kryminalną i grzeszną, stał się proklamowanym i wszędzie uwielbionym „uświęconym” principium“. Z tego powodu stary hinduski symbol czakry, miejsca w którym górny prąd „prany” miesza z oddolnym prądem wężowej siły tantry () – jako siły zmieszania wszystkiego co niskie z wysokim – stał się prawie najważniejszym znakiem żydostwa, ‘Gwiazdą Dawida’” (Kořeny, s. 221)

Stąd właśnie, w cywilizacjach, w których dominowała arystokracja, względnie tylko szlachta kultywująca ‘męską’ cnotę „virtus”, żydostwo – nawet to bardzo bogate – było traktowane jako gorszego pochodzenia. Co z czasem zostało prawie formalnie potwierdzone, poprzez przyjęcie przez judaistów, jako znaku rozpoznawczego, mającego charakter wyraźnie ‘wegetatywny’, hinduskiego symbolu zespolonych za sobą genitaliów (). To wyraźne „zniewieścienie” mających zwyczaj ‘histeryzować’ (od gr. hystera = macica) społeczeństw żydowskich krytykowali znani odstępcy od judaizmu, tacy jak Baruch Spinoza (1677) i Otto Weninger (1903).

To właśnie z tej kulturowej przyczyny, wychowany w tradycji faryzejskiej św. Paweł, zwalczał arystotelesowskich megalopsychos (bo „Wiedza nadyma, a miłość (Ignorancji) buduje”). Tego typu filozofów oraz religijnych reformatorów należy systematycznie mieszać z błotem, spychać w nicość, ewentualnie nawet dla pokazu ukrzyżować lub spalić na stosie “tak, by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga”. Ponieważ zaś ten “Bóg” stworzył swych wielbicieli „na obraz i podobieństwo swoje”, to się narzuca skojarzenie, że był to wg Kozáka “mający siłę węża  węża” BYT BARDZO NISKIEGO LOTU, już w starożytności MAMONEM zwany.

2. Egzorcyzmowanie „ducha Złego Boga Ignorancji”, jaki owładnął moim znajomym, profesorem Mirosławem Dakowskim.

(Wg. marcjonów, którzy w pierwszych wiekach n.e., byli sektą dominującą w Imperium Romanum, „wtórny Bóg” ST był Bogiem Zła, którego należy się wystrzegać.)

Nie miejsce w tym punkcie na rozważania, jak planują „usprawnić” świat wyróżnione przez tegoż „Boga Izraela” negotium vulgaris, czyli prostaccy miliarderzy, dysponujący obecnie fortunami większymi niż zasobność wielkich krajów. Od razu przejdę do argumentu rozpowszechnianego przez mego znajomego, emerytowanego profesora fizyki Mirosława Dakowskiego. Zwrócił się on z taką oto prośbą się do setek ujawnionych adresatów, do których dotarły me cierpkie uwagi nt. bzdury teologii „Creatio ex nihilo”:

SZANOWNI PAŃSTWO.

To co wymyśla i wypisuje p. Głogoczowski, od lat 40-tu jest brednią

Nie rozsyłajcie, proszę, do ludzi normalnych.

Mirosław DAKOWSKI

dr Marek Głogoczowski

Oczywiście mógłbym się zacząć spierać, z mym starszym o 5 lat znajomym (jego syna Mikołaja, szkoliłem w Tatrach przed 20 laty), czy to, co ja pisuję (począwszy od mych „antyamerykanizmów” w paryskiej „Kulturze” przed 48 już laty), jest brednią, czy też brednią są Dakowskiego opinie, zwłaszcza ta wyróżniona czerwoną czcionką we wstępie do jego strony – „kapłan, który w Ogrodach Watykanu przyjmuje błogosławieństwa szamanek, tańczy i kiwa się wokół „świętego Ognia” … Jest APOSTATĄ, czyli kapłanem Szatana.(Rozwinięcie tego oryginalnego tematu w Przypisie 1.)

Tutaj przejdę do meritum jego argumentacji. Otóż zgodnie z “wytycznymi” jego „Boga Jedynego”, stara się Dakowski UNICESTWIĆ mą głoszoną za Paulem Wintrebertem (1962) tezę, że”Istoty ożywione (Zoon) są Stwórcą Informacji” (2013). By przydusić tę, mającą wyraźnie witalistyczny charakter INFORMACJĘ, dba on o promocję, powstałej wraz „Księgą Rodzaju”, kreacjonistycznej WIARY, że “wszelka nowość w biosferze jest dziełem nie istniejącego materialnie, antropomorficznego bytu Bogiem zwanego”. W tym celu popiera on modne dziś ruchy parareligijne, starające się chronić zwłaszcza niemowlęta, niezdolne jeszcze do podejmowania samodzielnych decyzji , przed jakąkolwiek ingerencją w ich szybko wzrastające ciałka – bo mogło by to skutkować tych dzieci upośledzeniem już na całe życie.

Po prostu sędziwy Dakowski, stara się o to, by ludzie zaczęli negować dostrzegalną, choćby na naszych własnych, pracujących ciężkimi narzędziami dłoniach, ich zdolność regenerowania „z nadkompensacją” uszkodzonego naskórka. A ignorując istnienie zdolności regeneracyjnych u siebie samych, ludzie „religijnie nawiedzeni” robią dziś wszystko, by nie dopuszczać do jakichkolwiek “zadraśnięć”, stworzonych przez Boga dziecięcych ciałek. A zwłaszcza do złowrogiego “treningu” odruchów odpornościowych niemowlaków, poprzez narażanie ich na mikrotoksyny zawarte w szczepionkach.

Negując istnienie tego CO JEST, czyli zdolności – nie tylko niemowlaków, ale wszystkich istot ożywionych – do NADREGENERACJI nie krytycznych ich uszkodzeń – „dotknięci” tym samym „bogiem” co Dakowski, antyszczepiennicy głoszą TO CO NIE JEST, czyli zagrożenie dla powszechnego zdrowia, w tym zdrowia psychicznego, poprzez obowiązkowe szczepienia. Szczególnie w tej domenie ceni Dakowski poglądy „importowanej z USA” dr Marii D. Majewskiej (Aż 16 publikacji na jego portalu w ciągu pierwszego półrocza roku 2015, każda powyżej 2,5 tysiąca odsłon!)

Na początku października br. taż Majewska opublikowała na jego stronie grozę budzący artykuł „Poszczepienny upadek cywilizacji”. W nim, jako osoba w znacznym stopniu (bodajże aż 30 lat!) wychowana w USA, z poczuciem wyższości utrzymuje, żeUSA są najbardziej drastycznym przykładem poszczepiennego upadku wysoko rozwiniętego  społeczeństwa i państwa, … Amerykańskie  dzieci i młodzież w szybkim tempie tracą inteligencję, stają się  upośledzone umysłowo i niezdolne do uczenia się. …Wiadomo, że odpowiedzialny za to jest duży wzrost przypadków autyzmu i innych chorób psychoneurologicznych”

Mające znamiona najzwyklejszego natręctwa, tego typu „rewelacje” głosi ona zupełnie się nie przejmując brakiem JAKIEGOKOLWIEK związku przyczynowego, pomiędzy rzeczywiście nękającą ten super-kraj plagą chorób cywilizacyjnych (autyzm jest jedną z nich), a zwalczanymi przez nią szczepieniami. Te choroby – w tym i autyzm – są wyraźnie skoncentrowane w starych, powstałych jeszcze przed Wojną Secesyjną (czyli 150 lat temu) centrach przemysłowo-finansowych Wschodniego Wybrzeża. I z obowiązkowymi szczepieniami dzieci, identycznymi na całym terytorium Stanów, nie mają one żadnego dostrzegalnego związku. (Co ciekawsze, niektóre ze szczepień, jak np. to BCG przeciw gruźlicy, jako “efekt uboczny” zmniejszają podatność zaszczepionych dzieci na rozmaite nowotwory!)

Ja już 50 lat temu, będąc na graduate studies (geofizyki) na UC Berkeley zauważyłem, przy okazji uczestniczenia w dodatkowych kursach social science odkryłem, że w USA nie tylko LUD PROSTY ale i najściślejsza ELITA tego super-kraju, przestała dostrzegać differentia specifica między żywymi i nieożywionymi przedmiotami – tak jak to ponoć miało to miejsce w dawnych, bardzo prymitywnych społecznościach. (To był przedmiot mej Meta Ph.D. Thesis tamże.) I tę społeczną poznawczą chorobę namolnie starają się implantować w Polsce, wraz z inwazją wywołujących ją hi-tech urządzeń (sprowadzanych obecnie głównie z Chin Ludowych), „misjonarze” głównie z USA, szczególnie ci uwidocznieni na poniższym ich zestawieniu:

(Oglądając te zdjęcia, Rafał Gawroński „Prezes Stowarzyszenia Ziemiańskiego w Polsce” zauważył, iż„Wszyscy czworo mają żydowską fizjonomię.”)

Sam Dakowski nie był, zdaje się, szkolony w USA, ale jako fizyk, zatrudniony w ośrodku badań nuklearnych w Dubnej pod Moskwą, najwyraźniej zaraził się tam wrogością do negującego wartość opracowań cyfrowych łysenkizmu, poglądu wyraźnie witalistycznego, będącego rozwinięciem LAMARKIZMU zawzięcie zwalczanego (120 lat temu!) przez wczytanego w „Księgę Rodzaju” Augusta Weissmana . Która to niechęć Wiessmana poznania PIEWRWSZEJ PRZYCZYNY, że w miarę interesująco żyjemy, w wypadku Dakowskiego się przełożyła na jego bezkrytyczne poparcie dla wzmiankowanej Majewskiej i jej stopnop.com osoby. (Patrz Przypis 2)

3. I tutaj wchodzimy w “metafizyczną” domenę  PRZECIWENTROPII (P/e), drwiącej z „boga Zazdrosnego” św. Pawła i z wykreowanej przezeń silnie filoentropicznej (f/e) „TPD” Cywilizacji

(TPD = Technika, Pieniądz i Żopa komfort miłująca, to współczesne „świętości” w sposób biologicznie konieczny upadlające, zarówno duchowo jak i fizycznie, narody żyjące „pod bogiem” w formie ukrytych elit deep state USA)

Dlaczego zatem narażanie dzieci, na niewielkie dawki środków toksycznych, przyczynia się do budowy przez nie “od wewnątrz” odporności na większe podobne zagrożenia?

Warto w tym miejscu powrócić do pytań, jakie się pojawiły na neonie24, po publikacji mego tekstu, naśmiewającego się ze sławnych twórców konceptu „creatio ex nihilo” (Majmonides i św. Tomasz, a przed nimi już św. Augustyn).

Otóż, komentator MacGregor (03.10.2019 15:43:43) celnie zauważa,

że gdyby Pan Profesor zrezygnował na chwilę z rytualnego pomstowania i błędnego mieszania judaizmu z chrześcijaństwem, to być może i mniej przenikliwy czytelnik zobaczyłby o co chodzi.” I dodaje hipoteza o przeciw-entropii stale działającej na wiecznie istniejącej materii czy żywinie jest akurat filozoficznie bardzo interesująca i zbliża Pana do panewolucjonizmu Theilharda de Chardin, dla którego kontr-entropią jest kosmiczny Chrystus teoria przeciw-entropii nie jest powszechnie znana, a brzmi bardzo ciekawie.

Na co odpowiedziałem MacGregorowi dość obficie:

Berkeley72 (04.10.2019 12:51:43)

Jak działa PRZECIWENTROPIA to najlepiej sobie sprawdzić na sobie samym:

Gdy zaczynamy czuć GŁÓD, to tkwiąca w nas – i w każdym innym zwierzęciu P-entropia (P/e), każe nam naprawić to zaburzenie naszej dynamicznej homeostazy, zmuszając nas do ruchów mających uzupełnić ten niedobór materiałów podtrzymujących nasz metabolizm. Arystoteles nazwał tę cechę, istniejąca tylko w bytach ożywionych Duszą wegetatywną, odżywiającą się i rosnącą, (w formie namnażania się przekarmionych komórek – o tym Arystoteles nie mógł wiedzieć, bo mikroskopów jeszcze nie było).

Ta regeneracja z nadmiarem (nadregeneracja) zużytych zapasów żywności i zużytych, przy jakiejkolwiek pracy tkanek, to jest podstawa  INTELIGENCJI ŻYWINY, występującej w najmniejszych nawet mikrorganizmach – w końcu my jesteśmy – wskutek odżywiania się płodu, a następnie już samodzielnego odżywiania się niemowlęcia i dorastającego człowieka, pochodną EWOLUCJI – w ciągu setek milionów lat – pojedynczej komórki zwanej zygotą, nawet w okresie płodowym wyglądamy jak kijanka ryby lub żaby, mamy ogon i łuki skrzelowe na szyi.

A o tym, że osobnicza ewolucja, od zarodka do formy dojrzałej wyższych organizmów, polega na REKAPITULACJI milionów lat EWOLUCJI ich przodków, to oczywiście nie chcą wiedzieć, zgodnie z dyrektywą boga “ZAZDROŚĆ”, ani kreacjoniści ani neodarwiniści. Dokładają oni starań BY TO CO JEST UNICESTWIĆ ku chwale ich “boga” o nazwie Mamon – to zauważył wyklęty obecnie Karol Marks, a kilkanaście wieków wcześniej Jezus z Nazaretu.

Odnośnie uwagi MacGregora:

//krytyka hipotezy ex-nihilo (nie wiem, czemu pan zrównuje ją z darwinowską ewolucją)//

Ściślej porównuję żydochrześcijańskie (Majmonidesa i św. Tomasza) “creatio ex nihilo” z NEOdarwinowskim “stworzeniem przez przypadek”, czyli “Sola FORTUNA species novus genera” (to jedno z 5 SOLAS żydodarwinizmu).

To już mój mentor Pierre-Paul Grassé się wyśmiewał, że wg. neodarwinistów nowe gatunki powstają działaniem Bożej Opatrzności.

Zasadnicza różnica między darwinizmem (nawet bez „neo”), a pierworodnym lamarkizmem polega na tym, że lamarkiści twierdzą że Pierwszym Motorem ewolucji jest PRZECIWENTROPIA (P/e) tkwiąca WEWNĄTRZ ustrojów ożywionych, manifestująca się przez automatyzm „regeneracji z nadkompensacją (nadregeneracji) nie krytycznie uszkodzonych / zużytych tkanek organizmu”

(To postulował Jean Piaget już ponad pół wieku temu; ja ćwierć wieku temu uściśliłem i rozszerzyłem jego Principium do kompaktowej formy I/RSA = Irytacja -> Regeneracja -> Super (lub Nad)regeneracja -> Asocjacja nadregenerowanych fragmentów białek oraz kwasów nukleinowych – tak powstają odruchy warunkowe, będące podstawą Inteligencji żywiny, zoon)

Tych PRAW BIOLOGII, zgodnie z dyrektywą ich “boga” o nazwie ZAZDROŚĆ, ani kreacjoniści ani darwiniści znać nie chcą. Twierdzą że SIŁA STWÓRCZA gatunków tkwi na ich ZEWNĄTRZ – czy to w wywołanym, czynnikiem zewnętrznym (Bogiem, lub np. napromieniowaniem), zjawisku mutacji, czy też Selekcją, nie potrafiących się obronić przed tą ZEWNĘTRZNĄ SIŁĄ, osobników lepiej do danego (tj. im zewnętrznie wyznaczonego) środowiska przystosowanych.

Na co MacGregor (04.10.2019 16:09:02) odpowiedział:

Bardzo dziękuję za wyjaśnienie – dopiero teraz chyba zrozumiałem, o co chodzi z p/entropią oraz dlaczego deklaruje się Pan jako lamarckista. Jeśli dobrze pojmuję, to P/e przejawia się tylko w “materii żywej” (- czyli to określa Pan jako “żywinę”) w terminologii systemów jako homeostaza, zaś w terminologii Arystotelesa jako dusza wegetatywna.

Przy okazji – jak w tej filozofii wyjaśniana jest śmierć osobnicza, kiedy ten homeostat (dusza wegetatywna) przestaje działać i w miejsce przeciw-entropii pojawia się zwykła (tzn. destrukcyjna) entropia?

Oto odpowiedź dla MacGregora, Berkeley72 (04.10.2019 17:34:25

…Mikroorganizmy są w zasadzie NIEŚMIERTELNE. Bakterie oraz pierwotniaki “konjugują”, wymieniają ze sobą swój materiał genetyczny (rodzaj seksualnej miłości) by odnowić „starzejący się” ich zestaw genów. My z tego powodu wraz z wiekiem regenerujemy się coraz wolniej. Psy żyją do 20 lat, słonie tak jak i my, wg. Arystotelesa ok. lat 70, on sam zmarł jak miał lat 64, zdaje się otruto go po ucieczce z Aten.

***

Powyższą wymianę zdań tak skomentował, wyraźnie robiący za „chrześcijańskiego myśliciela” na neonie, Krzysztof J. Wojtas (05.10.2019 08:35:23:)

Co do Berkeleta – dla mnie to taki niedorobiony filozof, który braki w logice wywodu markuje pustosłowiem przywoływanych cytatów .
Natomiast brak tam jest jasno wyrażonej my
śli.”

Dołożył on powyższy argument do swej wcześniejszej opinii, wskazującej, że nic z tego, co o „creatio ex nihilo” napisałem, nie pojął:

Przyznam szczerze, że przeczytałem ze średnim zainteresowaniem.
To dlatego, że problem wydaje się mało wpływający na nasze życie.

>> Koniec komentarzy z neonu <<

W sytuacji powyższego dictum zobowiązany jestem powtórzyć, że aktywizująca ustrój ożywiony PRZECIWENTROPIA (P/e) odpowiada za CAŁOŚĆ zachowań, wyróżniających ciała ożywione, od tych martwych. Łącznie ze skojarzeniami naszych myśli, za które P/e jest też odpowiedzialna. Zbigniew Pańpuch, w interesującej książce „Spór o cielesność” (2015), za R. Wolterecka „Philosophie” (1940) wylicza aż dziewięć rozpoznanych, specyficznych tylko dla istot ożywionych, aspektów ich się zachowania:

Ja na wykładach zwykłem dawać poglądowy przykład, jak ta P/e (lub ang. C/e) działa: osobniki w fazie anabolicznej, czyli rozwojowej (zarówno ludzie, jak i zwierzęta, owady, a nawet i rośliny) znajdując się przed stromym wzniesieniem, starają się na jego szczyt dotrzeć; natomiast osobniki w fazie senescencji (katabolizmu – patrz zachowanie się kol. Wojtasa) o żadnym zdobywaniu szczytów już nie marzą. Podobnie jak martwe kamienie, obsuwają się w dół, zalegając tak jak ten gruz skalny (piarg) u stóp stromej góry, utrudniając do niej dostęp. Z tego właśnie powodu w znaku firmowym, założonej przeze mnie kilka lat temu PAN w Z-nem, wykorzystałem SILNIE PRZECIWENTROPICZNY slogan, umieszczony, ok. 115 lat temu, nad podium auli mego Liceum im. B. Nowodworskiego w Krakowie:

A na zakończenie kilka cierpkich słów nt. relacji między PRZECIWENTROPIĄ (P/e), a „f/e”, czyli FILOENTROPIĄ chrześcijańskiej WIARY

Otóż „najbardziej znany pisarz” w historii chrześcijaństwa, znany jako św. Paweł wyraźnie swym następcom wskazał, że w „oczach” jego Boga, żadne ‘semper in altum’ wysiłki, choćby te, by znaleźć się w gronie praktykujących cnotę virtus NAJLEPSZYCH (łac. otium, gr. aristoi) nie znajdą uznania. Po prostu, tak jak nakazuje jego „f/e” religia judaizmu, Bóg uwielbia to, co pokrętne i głupie, a to co  merytorycznie zasadne spycha w NICOŚĆ. Doskonałym przykładem tutaj jest prawie zupełny zanik lamarkowsko-łysenkowskich wyjaśnień zasad ewolucji przyrody ożywionej. I to przy jednoczesnej, bezustannej promocji poczynań tego przedsiębiorczego negotium vulgus pragnącego cały świat szczelnie zabudować, aby nikt ŚWIATŁA SŁÓŃCA juz nie zobaczył.. Co w praktyce prowadzi do zamykania w „klatkach z dobrobytem”  coraz bardziej ślepej, żyjącej dla konsumpcji jak giga-tkanka nowotworowa, ludzkości. (Bliższe dane w książce „Atrapy i paradoksy nowoczesnej biologii” z r. 1994, reprodukowane w artykule ” Jean Piaget: nawet mikroorganizmy myślą – i MEGA konsekwencje tego faktu ‘mikro’” z r. 2017).

Jak poglądowo wytłumaczyć to socjobiologiczne zjawisko TRANSFORMACJI „WOLNOŚCIOWO-GENITALIAŃSKIEJ” LUDZKOŚCI (patrz ruchy LGBT for ex.)?

Otóż w Afryce są znane maleńkie pasożytnicze nicienie, zwane świdrowcami lub trypanosoma. Wykorzystując muchę tse-tse jako pośrednika, „wkręcają się” one pod skórę zainfekowanych nimi osób, paraliżując system odpornościowy ich ofiar, wprowadzając je w rodzaj śpiączki, ułatwiającej im wewnątrorganizmowe pasożytnictwo. Tak właśnie wyglądała, roznoszona za pomocą pisma literowego, misyjna działalność tego ‘małego’ (łac. Paulus) św. Pawła, który w imię swego DOBREGO (dla wszelkich odmian kryminału) „Boga”, ogłosił iż ten jego Stwórca „wybrał to, co głupie, (oraz)  niemocne, aby mędrców poniżyć”. W ten sposób u osób WIERZĄCYCH (patrz Wojtas, patrz Dakowski) wszyscy ludzie co bardziej spostrzegawczy zostają automatycznie zepchnięci na margines, jako „głoszący brednie”. Co zezwala rojom negotium vulgus (kupczyków) bezpiecznie żerować w tak uśpionej ludzkiej społeczności.

Bardzo zgrabnie sprawę tego, liczącego już blisko 2 tysiące lat religijnego biznesu ujął, w emailu do mnie, mój znajomy z Kalifornii, Andre C., obecnie na wakacjach w Polsce:

Cala koncepcja KK o sluzeniu, byciu pokutnikiem, grzesznym od urodzenia, przyznawaniu sie do wszystkich win, to kaplani lewiego stworzyli jako przeciwwage dla judaizmu, ktory jest czyms odwrotnym i tam ‘wybrani’ maja miec wsrod naszych wiernych swoje slugi. Talmud wyraznie to precyzuje, a my … ? Poslusznie sluzymy, jak nakazuje KK. Ale to sie wali i te koscioly co ostatnio powstaly, przerobione beda jeszcze za zycia moich wnukow na jakies domy mieszkalne, itd..

Zwięźle napisane, czyż nie tak? A oto, kontestowane przez “wercię” postać graficzna tego “Principium Nowego Światowego Porządku”:

A o czym ja, w tej sytuacji, po cichu sobie myślę?

Że koniecznego bodźca do WYBUDZENIA nas z tej, aplikowanej już od lat dwóch tysięcy, intelektualnej śpiączki, mogą dostarczyć nam i lektorzy Koranu, których w Europie coraz więcej i szamani, ponoć leczący papieża Franciszka w  Watykanie. Oczywiście zarówno ci szamani jak i ci lektorzy, jak i sam Franciszek, ukrywający za pazuchą swych tradycyjnych strojów „Manifest komunistyczny” Marksa i Engelsa z roku 1848.

Gdańsk-Zakopane, 23 październik roku 102 po

Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Anty Żydo-Chrześcijańskiej

Przypis 1

Czy papież Franciszek Jest APOSTATĄ, czyli kapłanem Szatana?

Otóż traktowanie formalnej apostazji od Kościoła, jako przejście na stronę Sił Szatana, jest piętnowaniem zachowań ludzi żyjących antypaulińską zasadą ‘sapere aude’ (odważ się być mądrym). By dać tutaj przykład apostazji w 2007 roku, byłego wysokiego funkcjonariusza Watykanu, profesora Tomasza Węcławskiego (obecnie Polaka), który głośno argumentuje, że Jezus nie był Bogiem.

Z tym „satanizmem” papieża Franciszka to sprawa złożona. 15 października br. dostałem od mego od lat korespondenta z Australii, Petera Myersa, dłuższe opracowanie kolejnych „dziwactw” obecnego papieża Franciszka. Wstęp do niego zakończony był szczerym stwierdzeniem Petera: „Dla mnie Franciszek jest jak powiew świeżego powietrza. Jeżeli jego religia to katolicyzm, być może ja jestem wciąż katolikiem, pomimo wszystko.

(Od kilku lat Peter Myers – który ukończył seminarium katolickie, zanim został informatykiem – rozsyła swe eseje także przez portal mego „comrade in arms” Izraela Szamira, obecnie z Moskwy. Obaj zresztą od czasu do czasu rozsyłają szerzej i moje „brednie”.)

Otóż z obfitgo zestawu „linków” przytoczonych przez Myersa w rozsyłce 15 października, warto przejrzeć szczególnie ten, zatytułowany „Czy papież jest katolikiem”. Widać na nim w istocie „wstrząsające” zdjęcia, jak np. papież Franciszek, w 2018 roku w trakcie Synodu nt. Młodzieży, występuje z wygiętym „krzyżykiem” w barwach tęczy (obok tego „normalnego”) na piersiach.

Ale najciekawszy jest ponad godzinny film z uroczystości Poświęcenia Pan-Amazońskiego Synodu Biskupów, zorganizowanego przez „Sieć Krzyżową (Rete Cruciale) Ruchu Para-Masońskiego, Zakonu Braci Nowych (Fratelli Novi) oraz Katolickiego Światowego Ruchu na Rzecz Obrony Klimatu”, która to organizacja „w tym momencie będzie się modlić (preghiera) o drogę jaką obrał Franciszek z Asyżu”. I w istocie, była to bardzo piękna impreza, z mowami wygłaszanymi po włosku i po hiszpańsku, urozmaicona tańcem tej paramasonskiej organizacji aktywistów, poubieranych w stroje tamtejszych Indian. I żadnych krzyżami oczywiście nie “przyozdobiono” tej uroczej polany, natomiast w gałęzie otaczających ją drzew powtykano… papugi z plastyku, jak się zdaje.. A na zakończenie tego “poświęcenia” dokończono sadzenia niewielkiego drzewka, przy aktywnym współudziale papieża Franciszka.

https://youtu.be/H6P39XswlzI

I tutaj dla mnie było prawdziwe zaskoczenie:

1. W trakcie tego,przygotowującego Synod Amazoński spotkania, jego ‘para-masońscy’ organizatorzy rozwijali „zapomniane idee indiańskie”, przypominane w szczgólności przez Vine Deloria, jr w jego książce „God is Red”. Co więcej, prelegenci zajmowali się problemem, na który wskazał – przy pomocy bomb wymierzonych w „rozwijaczy Cywilizacji” – UNABOMBER polskiego pochodzenia, Ted Kaczynski, matematyk z „mojego” UC Berkeley. Mianowicie swą działalność terrorystyczną rozpoczął on gdy „wojownicy Mamona” zaczęli mu trzebić las, w którym miał swą pustelnię (jedną z ciężko poranionych przezeń osób był obecny doradca naukowy prezydenta Trumpa, judaista David Gelertner)

2. To zbiorowe „sadzenie drzewka” na Synodzie Amazońskim, było „kalką” podobnego przedsięwzięcia, w którym brałem udział, 5 lipca 2016 roku, w miejskim parku w Nitrze na Słowacji. Wtedy organizatorem było lokalne (paramasońskie?) Zdrużenie „Slawica”, a sadzenie „Słowiańskiej lipy” uświetniała obecność rosyjskich motocyklowych „Nocnych Wilków” oraz młodzieży z Serbii w ludowych bałkańskich strojach.

3. Cały ten „Synod Amazoński” to przecież było odwrócenie o 180 stopni hiperjudaistycznej ideologii papieża Jana Pawła II, zawartej w jego encyklice „Laborem exercens” z roku 1981, z jej wojowniczym podtytułem „Panujcie nad Ziemią!”, ewidentnie skierowanym do „ludzkich ślepych termitów”.

I chociażby tylko z tego ostatniego powodu, za Peterem Myersem jestem skłonny powtórzyć „Dla mnie Franciszek jest jak powiew świeżego powietrza. Jeżeli jego religia to katolicyzm, być może ja jestem wciąż katolikiem, pomimo wszystko.”

I na zakończenie dodam dwa cytaty, odnoszące się do stosunku “natchnionego Pismem Świętym” człowieka – bez żadnej przesady ŻYDOCHRZEŚCIJANINA – do świata i do Przyrody. Jeden z nich to z długiego eseju Ireneusza Kani (tłumacza, członka KIK w Krakowie) którego udało am się wydać w “Zielonych Brygadach” w roku 1994 w  broszurce “Biblijne korzenie ochrony i niszczenia przyrody” – http://www.zb.eco.pl/bzb/8/czesc1.htm  (są jeszcze jeszcze części 2-3-4 do czytania):

A oto istotny fragment znamiennego eseju I. Kani:

A oto podobna wypowiedź Vine Deloria, niestety po angielsku:

Przypis 2, nt. ZDROWOTNEGO ZNACZENIA RTĘCI

(dla znających się trochę na statystyce)

Dotyczy prób wdrażania w Polsce „świętego pryncypium” judaizmu, nakazującego traktować to, co w sposób SZLACHETNY służy społeczeństwa ZDROWIU , jako rzecz „nikczemną, kryminalną i grzeszną”.

Dobrym przykładem dzisiaj takiego “odwrócenia do góry nogami” widzenia świata jest ta „wyuczona w USA” dr neurologii M. D. Majewska, próbująca robić w Polsce karierę „naukowego opozycjonisty” . Otóż słowo ‘intelekt’ to od łac. inter-legere, czytać pomiędzy, dostrzegać różnice pomiędzy, a w szczególności pomiędzy przedmiotami ożywionymi a tymi martwymi. I tej różnicy niestety nie dostrzega – podobnie jak i coraz liczniejsi w Polsce “antyszczepiennicy” – dr Majewska, która przez ponad dwa dziesięciolecia przebywała w tzw. Nowym Świecie (świecie w którym ‘dobra materialne’ traktuje jako „dobro samo w sobie” – jest to cecha szczególna ludzi klasy negotium vulgaris). Ogólny bowiem zanik inteligencji, a także gigantyczny wzrost ilości chorób cywilizacyjnych wśród ludności Stanów Zjednoczonych, jest po prostu wywołany ZANIKIEM bodźców rozwojowych w f/e Cywilizacji TPD tamże. I z tego prostego neurologicznego powodu Majewska PO DZIECIĘCEMU argumentuje, że stało się to wskutek obowiązkowych “zatruć” niemowlaków mikrodawkami szczególnie rtęci.

I nawet jako tego zjawiska dowód przedstawiła, w „Liście otwartym” do polskich wakcynologów już przed 4 laty, artykuł z epa.gov.iris, który wg. niej potwierdzał jej tezę. Tymczasem ten artykuł potwierdza istnienie zjawiska zgoła ODWROTNEGO: nie tylko b. małe, ale nawet i umiarkowane ilości związków rtęci w pożywieniu testowanych myszek, wyraźnie przyczyniały się do mniejszej ilości u nich nowotworów i większej ich długowieczności! Dopiero wielkie dawki tej rtęci w pokarmie powodowały efekt przez Majewską postulowany:

By wskazać bliżej, co to BRZYDKIE DOŚWIADCZENIE na myszkach udowodniło, zrobiłem PODSUMOWANIE, po polsku, jego wyników:

Szerzej o tym zjawisku (celowego?) NIEDOWŁADU INTELEKTU u antyszczepionkowców pisałem już w tekście “Autyzm Kołtuna Mundi” z lutego 2015. Tutaj pozwolę sobie wtórzyć, że artykuł ten POTWIERDZIŁ zasadność obecności w szczepionkach, wywołujących pożądany efekt P/e hormezy, mikrodawek rtęci. Są one wypłukiwane w ciągu zaledwie 3-4 dni, przez dynamicznie się rozwijający organizm noworodka.

(Mało znane laikom zjawisko P/e HORMEZY polega na pobudzeniu hormonalnym do kontrakcji, przeciw wtargnięciu ciał obcych do organizmu; powyżej przytoczony wynik doświadczeń z myszkami potwierdził zasadność Paracelsusa P/e Prawa Farmacji, sformułowanego przezeń już 500 lat temu: wszystko jest lekarstwem i wszystko jest trucizną, w zależności od dozy)

Posted in POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

Pn x Z-nem 44: Dlaczego Creatio ex Nihilo? – „Bo To Co Nie Jest wyróżnił Bóg…”

Dlaczego Creatio ex Nihilo? – „Bo To Co Nie Jest wyróżnił Bóg, by To Co Jest unicestwić”

- św. Paweł, I Kor. 1:28

Jest to kilka istotnych spostrzeżeń po XI Polskim Zjeździe Filozofów, zorganizowanym przez Katolicki Uniwersytet Lubelski. Autor na nim wygłosił, 10 i 12 września br., referaty nt. „przeczywistości” oraz „przeciwentropii”, w sekcjach odpowiednio Filozofii Religii i Fil. Przyrody.

A oto te uwagi:

3000 słów

1. Dlaczego należy przeformować, na religię sprzyjającą Przyrodzie – względnie zdelegalizować – chrześcijaństwo?

W trakcie naszego Zjazdu ta zasadnicza sprawa została poruszona w trakcie plenarnego panelu dyskusyjnego przez 81-letniego ks. profesora Andrzeja Bronka. Przypomniał on, że w Europie Zachodniej chrześcijaństwo jest w raptownie postępującym ZANIKU, w Holandii w ostanich latach zlikwidowano ponad tysiąc kościołów, a w Polsce (gdzie wybudowano w tym okresie ich ponad tysiąc), władze Kościoła się obawiają, że podobny, gwałtowny proces sekularyzacji rozpocznie się za około lat 20 – już w obecnym roku w niektórych seminariach duchownych zabrakło studentów na 1-szym roku.

Tę ocenę sytuacji warto uzupełnić danymi, przytoczonymi w wywiadzie pt. „Burza w Watykanie”, przez Igora Witkowskiego (ur. 1963):

Według Witkowskiego, zorganizowany w połowie czerwca br. Watykański Synod Amazoński, przygotował dokument roboczy (Instrumentum Laboris), sygnowany przez papieża Franciszka. Zawarta jest w nim nie tylko propozycja zniesienia celibatu księży, ale i wizja „Planu Kosmicznego”, idealizowania ludów pierwotnych Amazonii, oraz tamże OBJAWIENIA podważającego fundamenty chrześcijaństwa. Pełna wizja „odnowionego” KK ma się pojawić na Synodzie w Watykanie w październiku br. – m.in. wprowadzenie Karty Praw Naszej Matki Ziemi. Według Witkowskiego – i nie tylko niego – obecny fundamentalizm religijny to NAJSILNIEJSZY MECHANIZM WYPIERANIA PRAWDY. Christianizm zabija bowiem u ludzi ich DUSZĘ ROZUMUJĄCĄ. I z tym problemem nasza cywilizacja musi się zmierzyć, bo po prostu ZGINIE. Które to zjawisko przyrodnicze da się przewidywać z dokładnością podobną do przewidywań kolejnych etapów rozwoju RAKA.

2. KOŚCIÓŁ OJCÓW HIPOKRYTÓW

i realizowany przezeń projekt HIDE dewolucji człowieczeństwa

Poniżej przypominam przyczynę, dla której Kościół – i to już od zarania swych dziejów – wpadł w pułapkę nieustającej promocji NAJZWYKLEJSZEJ BEZMYŚLNOŚCI. Przyczynę tej planowej degradacji ludzkich odruchów poznawczych wyjaśniają znamienne słowa św. Pawła, kończące jego tyradę o wyższości Bożej Głupoty nad wszelką ludzką mądrością (I Kor. 1): „bowiem to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić,tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.Co to nadęte „bożą mądrością” zdanie oznacza? Otóż osobników głoszących to, co NIE JEST by zasłonić, wymazać ze społecznej świadomości TO CO JEST, określa się mianem oszustów, starających się społecznie wywyższyć, zazwyczaj w formie zdobycia nie należących do nich majątków lub funkcji społecznych. Dobrym przykładem tutaj jest postać biblijnego Jakuba, który „ubrawszy się w skórę” swego starszego brata Ezawa, wyłudził od ich ŚLEPEGO OJCA prawa pierworództwa i związany z nimi rodzinny majątek.

I jak z nabożeństwem przypomina to św. Paweł, za ten swój podstęp Jakub został on przez „Boga” umiłowany, stając się założycielem plemienia o nazwie Izrael. Plemienia od momentu swego pojawienia się na Ziemi specjalizującego się w przechwytywaniu majątków – oraz godności – doń nie należących. (Co w Polsce, zwłaszcza w Warszawie, doskonale obserwuje się od momentu zmiany ustroju lat temu 30.) Idąc śladem przetartym przez św. Pawła, a szczególnie „etosem” jego hymnu o miłości, Kościół głosi bezgraniczną MIŁOŚĆ BOGA do wszystkich ludzi, jednocześnie zachwalając „boże wybraństwo” tych Ludzi Godności, którzy specjalizowali się w oszukiwaniu swych współbraci. Ta oficjalna hipokryzja to nic innego kontynuacja dobrze znanych w starożytnym Izraelu praktyk sekty faryzeuszy, których Jezus z Nazaretu – w imię swego BOGA POZNANIA PRAWDY – obiecał nikomu nie wybaczyć. I choćby z tego powodu należy dążyć do DELEGALIZACJI, opartego na „naukach” św. Pawła CHRZEŚCIJAŃSTWA, jak to proponuje autorka blogu www.przeczywistosc.pl A. Nota, w artkule pod takim właśnie tytułem.

3. Hucpa z CREATIO EX NIHILO jako exemplum Stwarzania Tego Co Nie Jest, by to To Co Jest unicestwić

(unicestwić oczywiście w świadomości ludu przez naukowy kler „nauczanego”)

Po mym wystąpieniu nt. “Przeczywistości”  otrzymałem, wydaną w r. 2018 książkę „Dlaczego Stworzenie ‘ex Nihilo’” autorstwa Andrzeja Maryniarczyka sdb (ur. 1950). Jej autor już na wstępie celnie zauważa (str. 18) „Wśród starożytnych filozofów panowało niepodzielnie przekonanie o odwiecznym istnieniu świata oraz o mocach i siłach twórczych tkwiących w preegzystujących elementach świata. … Teoria creatio ex nihilo wydaje się być czymś nie przystajacym do myślenia starożytnych. Dopiero w pseudo-arystotelesowskim dziele de mundo, powstałym w I wieku po Chrystusie, pojawia się pojęcie Boga jako Zbawcy i Rodzica, który wszystko co jest powołuje do istnienia jakby ex nihilo”.

Maryniarczyk kontynuuje (str. 28)Z bezpośrednią nauką na temat creatio ex nihilo, zgodnie z którą przed stworzeniem nic prócz Stwórcy nie było, … wystąpił Mojżesz Majmonides (XIII w.) … Argumentacja Majmonidesa utorowała drogę do uformowania postaw pod filozoficzną teorię creatio ex nihilo, którą sformułował Tomasz z Akwinu (też XIII w.)” A zatem powstanie – i z czasem ugruntowanie się, wraz z dominacją tomizmu w nauce KK – wiary w istnienie creatio ex nihilo zawdzięczamy „współpracy duchowej” dwóch najwybitniejszych żydowskich oraz chrześcijańskich myślicieli, specjalizujących się w interpretacji dzieł Arystotelesa, znanych im głównie za pośrednictwem Awerroesa (XII w.). Muzułmanina utrzymującego, za Stagiarytą, że Wszechświat jest WIECZNY – bo z niczego przecież nic nie może powstać,ex nihilo nihil fit, jak utrzymywali to już presokratycy.”

Czy jednak sława teologów takich jak Majmonides i Akwinata, nie jest produktem dość problematycznej predylekcji paulińskiego „Boga”, by wyróżniać kapłanów głoszących „to co nie jest, by to co jest spychać w zapomnienie”? Jeśli chodzi o Majmonidesa, to twierdził on, że wieczny i nie materialny, pozostający poza czasem oraz światem, transcedentalny Stwórca stworzył czas równocześnie ze stworzeniem materialnego świata (str. 28). Stąd też świat, nie tylko dla żydów ale i chrześcijan jest tylko CZASOWY, ma on swój POCZĄTEK – było to 7527 lat temu według kalendarza bizantyjskiego – i będzie miał swój KONIEC, którego naiwni pierwsi chrześcijanie na próżno oczekiwali. (Patrz np.„Objawienie” św. Jana kończące NT.)

Nowoczesne, coraz bardziej uszczegółowiane Prawa Fizyki traktują czas prozaicznie, jako jeden z parametrów czasoprzestrzeni, rozciągającej się w nieskończoność. Co więcej, te Prawa postulują zachowanie maso-energii we Wszechświecie branym jako całość, co w ogóle eliminuje możliwość „stworzenia” materialnej podstawy świata z… jej nie istnienia. Jak to już żartobliwie sugerowałem w rozsyłanych mym korespondentom „Rekolekcjach (2)007”:Na tle tych Odwiecznych Praw Przyrody biblijny „Stwórca” to zwykły kuglarz, który działając jak sztukmistrz w cyrku, w momencie Aktu Stworzenia wyciągnął świat (czyli „królika”) z pustego „kapelusza”!

Trochę bardziej złożenie wygląda sprawa z „ex nihilo” wykombinowanym przez św. Tomasza, zwanego „wołem”. Maryniarczyk pisze (s.33)Analizując Tomaszową drogę do sformułowania filozoficznej (‘metafizycznej’) teorii creatio ex nihilo, można wskazać na dwa źródła inspiracji. Jednym z nich jest opis biblijny i nauczanie Ojców Kościoła, a drugim dostrzeżenie jawnie sprzecznych i absurdalnych elementów w kosmogoniach filozoficznych.” … (s. 35) „Tomaszowa teoria creatio ex nihilo pojawiła się wbrew powszechnie obowiązującej opinio communis, zgodnie z którą rzeczy powstają zawsze z czegoś, a świat powstaje z preegzystującego od wieków prabudulca.” … (s.44) „Ze sformułowanej przez Tomasza nowej teorii creatio ex nihilo dowiadujemy się, że świat nie powstał z „czegoś” co było już wcześniej, lecz wszysko Co Jest pochodzi od Pierwszej Przyczyny, będącej źródłem wszelkiego istnienia”.

A taki argument dość automatycznie się kojarzy z „objawieniem” św. Pawła, że „Bóg wyróżnia (głosicieli) tego Co Nie Jest, by to CO JEST unicestwić” (tj. wyeliminować ze świadomości społecznej).

4. „Ciemne źródło” judeochrześcijańskich koncepcji braku ewolucji Przyrody

Z dokonanego przez Maryniarczyka opisu rozwoju, u św. Tomasza, koncepcji niematerialnego – ale obdarzonego Wolą i Intelektem (s. 67) – Stworzyciela, z niczego, świata, wynika dość przygnębiający wniosek. Boć przecież pisanie eposów o tym, co nie istnieje, by unicestwiać („zgładzać”) to co jest, to przecież klasyka zachowania się kapłanów ambitnego żydowskiego „boga” samokreślającego się ZAZDROSNY. Ten „kulawy Bóg” Abrahama, Izaaka i „kulawego chciwca” Jakuba, został wyraźnie STWORZONY, ok. 3 tysiące lat temu, przez żądnych panowania nad światem hebrajskich kapłanów. I jego współczesne kapłaństwo musi dokładać starań, by się ne wydało, że jest on bytem nie pierworodnym, podobnym właśnie do tego ekonomicznie ambitnego Jakuba, o czym szerzej pisałem, w tekście „Czy Jahwe to ATRAPA Brahma” już dwa lata temu.

Dobrym przykładem przechwytywania atrakcyjnych poznawczo koncepcji stworzonych przez pogan i wykorzystywania ich powabów dla bardzo ciemnych celów apologetów judeochrześcijaństwa, jest właśnie działalność św. Tomasza. Na zlecenie Watykanu, terminy Nieruchomy – względnie Pierwszy – Poruszacz, „zapożyczył” on od poganina Arystotelesa by nazwać nimi, przez siebie zmyślonego, antropomorficznego chrześcijańskiego Stworzyciela z Niczego. Tego regularnego świętokradztwa dokonał on idąc za przykładem antycznych pisarzy ST, którzy imię boga „Ja Jestem” (YHWH), „zapożyczyli” z hinduskiego sakralnego hasła „Ahm Brahmasmi” – Ja Jestem Brahmanem. I w obu wypadkach pod te szlachetne określenia zostały podstawione znaczenia zgoła odwrotne do ich pierwotnych. Jak to podkreślają gnostycy, np. mój kolega Jan Kozák z Pragi, to odwracanie do góry nogami znaczenia najszlachetniejszych słów, cechuje całe piśmiennictwo judeo-chrześcijańskie. Arystotelesa Bóg – Pierwszy Motor, przecież nie stwarzał z niczego ciał niebieskich, tylko w sposób metafizyczny podtrzymywał ich odwieczny ruch, działając jak jak ten hinduski bóg Wisznu-Podtrzymywacz, aby nie nastąpiła jakaś kosmiczna katastrofa w rodzaju „zapaści świata”).

5. PRZECIWENTROPIA – to zaproponowana już przez Shroedingera (1944) nowoczesna nazwa biologicznego „Boga” Arystotelesa

Dla Arystotelesa bowiem było ewidentnym, że bez istnienia jakiejś, nazwanej przezeń „Bogiem” przyczyny, koliste ruchy gwiazd oraz planet, podobnie jak ruchy martwych przedmiotów widzianych przezeń na Ziemi, wskutek najprzeróżniejszych tarć winny z czasem wygasać. Jako dyplomowany fizyk i geofizyk pozwolę sobie zauważyć, że Arystoteles po prostu przeczuwał istnienie, sformułowanej dopiero w XIX wieku przez Helmholtza, Zasady Statystycznego Wzrostu Entropii – która to ODWIECZNA ZASADA sugeruje fizykom, że z czasem musi nastąpić tzw. Śmierć Cieplna Wszechświata.

W tej sytuacji bardziej spostrzegawczym fizykom samo się narzuca skojarzenie, że arystotelesowski „utrzymywacz w ruchu Kosmosu oraz bytów na Ziemi” musi mieć cechę PRZECIWENTROPII, by móc kompensować termodynamiczną tendencję do zaniku wszelkiego ruchu i degradacji wszystkich bardziej złożonych struktur. A w tym miejscu historyk nauki o szerokich horyzontach w sposób naturalny „zeskakuje z Kosmosu” na Ziemię i przypomina mającą już 75 lat tezę niemieckiego fizyka Edwina Schroedingera, że differentia specifica między ciałami martwymi i ożywionymi polega właśnie na tym, że te ostatnie działają na zasadzie  neg-entropii– dokładniej PRZECIWENTROPII. Metafizycznej, tylko jakościowo dającej się opisać siły, dobrze widocznej w zachowaniu się chociażby roślin. Te proste byty ożywione, z rozproszonych czterech podstawowych, znanych już przedsokratykom elementów (H2O, CO2, minerały Ziemi i ciepło zazwyczaj Słońca) fotosyntetyzują złożone, zdolne do trwania przez całe stulecia, struktury organiczne. Oczywiście taki biologiczny Pierwszy Poruszacz, o metafizycznym charakterze Przeciwentropii, niczego nie stwarza ani uruchamia ex nihilo!

Obecność tego „Boga” w bytach ożywionych powoduje tylko, że zgodnie z prawami biochemii syntetyzują one nowe, elektrostatycznie aktywne formy organiczne z dostępnych dla nich, mniej złożonych materiałów. I robią to wyraźnie W CELU parowania najrozmaitszych, zarówno pochodzących od zewnątrz jak i od wewnątrz zaburzeń ich stanu dynamicznej homeostazy. Biolog i psycholog Jean Piaget nazwał to dobrze obserwowalne zjawisko „wyrównywaniem (regeneracją) z nadmiarem (nadregeneracją) zaburzeń homeostazy organizmu”. Jest to podstawa INTELIGENCJI ŻYWINY (od łac. inter-ligare, łączyć między sobą), inteligencji polegającej na łączeniu ze sobą reakcji na bodźce (zaburzenia) występujące jednocześnie lub w powtarzającej się kadencji – w ten prosty biochemiczny sposób RODZĄ SIĘ odruchy warunkowe, zwiększające zdolność organizmu do kontroli zawsze starającego się go zniszczyć (zgodnie z Zasadą Wzrostu Entropii!) otoczenia.

I to jest dobrze znana, zarówno psychologom jak i etologom, METAFIZYCZNA podstawa zarówno trwających, u niektórych gatunków nawet przez dziesiątki lat, procesów rozwoju (ontognezy), zwierząt od ich zarodka aż do ich formy dojrzałej, jak i zabierającej miliony lat – ale okresowo „skokowej” – ewolucji całych gałęzi drzewa filogenetycznego ziemskiej flory oraz fauny.

6. „Creatio ex nihiloto odwracanie „do góry nogami” Praw Przyrody

W świetle tej, uporczywie negowanej przez tzw. chrześcijańskich filozofów przyrody, BANALNEJ PRAWDY, dotyczącej m.in. ewolucji nas samych, warto przytoczyć uwagę Maryniarczyka, rozpoczynającą Część 2 „Paradoksy ewolucjonizmu” jego książki „Dlaczego Stworzenie ex nihilo”. Pisze on „(…) rozwój „współczesnej filozofii przyrody, biologii, fizyki, kosmologii, pociągnął za sobą konieczność przyjęcia teorii ewolucji (… ) Tak pojawiło się pojęcie makroewolucji, spod której nic i nikt nie może się uchylić. (Ta teoria) stała się nie tylko uniwersalną teorią, która nie dopuszcza innych, leczniebezpiecznym narzędziem ideologizacji nauki i badań naukowych, w tym także filozofii przyrody.

Na tę uwagę warto popatrzeć w sposób proponowany przez gnostyka Kozáka z Pragi. Te wszystkie „odwracające rzeczywistość do góry nogami” święte pisma żydochrześcijańskie, są kolejnymi wytworami powstałej w antycznej Babilonii sekty pasożytów ludzkości, propagujących zmyślone opowieści „o tym co nie jest”, by zadusić ludzką świadomość tego co jest i zrobić na tym biznes. I oczywiście za takim pasożytnictwem stoi „Bóg”, zarówno przez Jezusa z Nazaretu jak i Karola Marksa określany jako Mamon czyli Pieniądz. Bo przecież „stwarzanie z niczego” automatycznie zabija, u w tą bzdurę wierzących, wszelką myśl o tym, że chociażby nasza inteligencja rozwija się, z jej zalążków w naszym zarodku, tylko poprzez nasze sensoryczne kontakty z otoczeniem – nihil est in intellectum quod prius non fuerit in sensum.

Odnośnie zasad tego „świętego pasożytnictwa” warto zauważyć, że salezjanin (sdb) Maryniarczyk tę „uniwersalną teorię ewolucji” kojarzy wyłącznie z NEODARWINIZMEM, który nie ma nic wspólnego z naszkicowanymi powyżej, procesami INTELIGENTNEGO rozwoju żywiny. Tak jak gdyby sformułowane przez Lamarcka już 210 lat temu Prawa Biologii rządzące ewolucją (zarówno tą osobniczą jak i tą gatunkową), po prostu NIE ISTNIAŁY. Sprawdziłem to dokładnie, na temat lamarckizmu nie ma u niego ani słowa, choć jest dłuższa laudacja teorii „multikreacjonizmu”, protestanckiego przeciwnika Lamarcka, Georgesa Cuviera (s. 129). Także w otrzymanej przeze mnie, trzy lata temu od Macieja Giertycha, bogato ilustrowanej książce „Ewolucja, Dewolucja, Nauka” jakakolwiek wzmianka o Lamarcku i jego Prawie Biologii w ogóle się nie pojawia, tak jak gdyby wśród absolwentów Uniwersytetu w Oxfordzie, znajomość tego Prawa była zakazana; natomiast jest u rzeczonego Giertycha cały rozdział pt. „Nauka Kościoła o wyjątkowości człowieka, jako jedynej istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boga” – Boga oczywiście, który ‘wyróżnia to Co Nie Jest, by to Co Jest unicestwić‘.

7. Co zatem chcą UNICESTWIĆ „pobożni filozofowie”?

Otóż neodarwinizm został wyprowadzony, przez Augusta Weismanna, pod koniec XIX wieku, z zawartych w Biblii zasad rozmnażania się organizmów (patrz „5 solas” tej teorii w Przypisie). A zatem silnie promieniujące obecnie na Polskę z USA, bogato opisane w książce Maryniarczyka, wysiłki by wprowadzić do szkół kreacjonizm zamiast – lub jednocześnie – z neodarwinizmem, wyglądają jak zwalczanie się dwóch sekt o tym samym, biblijnym charakterze, przy czym dyskutują one O NICZYM – jak to ironizował mój mentor w sprawach ewolucyjnych, w roku 1979 już ponad 80-letni zoolog Pierre-Paul Grassé z Paryża. Zgodnie z aktualnym „tryndem dziejów” Maryniarczyk sdb tak podsumowuje swą, liczącą 143 strony pracę:

Na terenie flozofii teoria creatio ex nihilo została odkryta, sformułowana i odpowiednio uargumentowana w XIII wieku. Jednak jest ona dla większości współczesnych przyrodników i fiozofów nieznana, dlatego należy ją odnowić, przywrócić i upowszechnić, by dotrzeć – na miarę ludzkiego intelektu – do odkrycia prawdy o świecie i człowieku”.

Do czego zatem musi doprowadzić ta kościelno-żydodarwinowska „prawda”, że stworzony na obraz i podobieństwo Boga, człowiek został powołany do zapanowania nad wszystkim (pobudzanym do ruchu oczywiście przez PRZECIWENTROPIĘ) co nad ziemią, na ziemi, a nawet i pod nią odważa się poruszać? Otóż jak mi to mówiono przed 40 laty w Szwajcarii, wykładnia tego „boskiego zarządzenia” z VI wieku pne jest taka, że człowiek nie posiadając ani zbyt ostrych zębów, ani pazurów ani nawet kopyt, musi posługiwać się TECHNIKĄ, aby ten „plan boży”, przeze mnie nazywany HIDE (Hebrew Intelligent design of Evolution) zrealizować. Natomiast z trzymanych „w naukowym podziemiu” Praw Lamarcka jasno wynika, że zbyt częste posługiwanie się ułatwiającymi życie protezami, musi doprowadzać – i to w sposób po kilku pokoleniach już dziedziczny – do degeneracji nie używanych, w warunkach komfortowego życia, narządów. Co doskonale widać w raptownym rozprzestrzenianiu się obecnie całego tuzina chorób cywilizacyjnych, prawie wszystkich o charakterze genetycznym, a w szczególności raka, który się ujawnia wśród coraz młodszych warstw ludności, zwłaszcza w tzw. „cywilizacji anglosaskiej” (autor, lat 77+, boryka się obecnie i z przerostem prostaty i z „zaplanowaną” remisją chłoniaka):

Życie w sterylnym środowisku, coraz bardziej monstrualnych miast, izolowanych od otaczającej naszych przodków fauny oraz flory, automatycznie prowadzi do niedokształcenia, w dojrzewających  mózgach młodych ludzi, tych centrów intelektu (od łac. inter-legere, czytać, rozróżniać pomiędzy) które są odpowiedzialne za dostrzeganie zasadniczych różnic między martwymi i żywymi przedmiotami. (To moja nie zrealizowana „Meta-Ph.Thesis na U.C. Berkeley w 1972 roku.) Toż to przecież tylko u siedzących „jak trupy” nad ich księgami majmonidesów oraz (św.) tomaszów mogła się zagnieździć ZABIJAJACA ROZUM idea creatio ex nihilo, i tylko u uwięzionych w ich laboratoriach laureatów Nagrody Nobla, w rodzaju Luriów, Delbrucków czy Monodów, mogła powstać równie chora idea, że „wszelka nowość we Wszechświecie jest dziełem przypadku”. (Patrz mapki powyżej i poniżej, wskazujące do jakiego stopnia narastająca obecnie plaga nowotworów nie jest przypadkowa.)

Według autora, to tylko poparte szerokimi obserwacjami, także własnego zachowania się, zrozumienie jak działa PRZECIWENTROPIA, (łac. contrentropia), może nas uratować przed nadcodzącą Globalną Katastrofą, w formie ujednolicenia globu w ramach „jedynej do pomyślenia” Cywiliacji TPD, polegającej na kulcie Techniki, Pieniądza i mówiąc z rosyjska Żopy komfort miłującej. Cywilizacji z dobrze widocznymi w nocy z kosmosu jarzącymi się centrami nadaktywności ekonomicznej, tworzącymi obraz podobny do tego otrzymywanego metodą rezonansu magnetycznego, na którym najbardziej świecą, w ludzkim ciele, miejsca aktywnych „rozwojowo” nowotworów:

I właśnie do tego, by PRZYHAMOWAĆ ten OBŁĘD CYWILIZACJI TPD, wyraźnie zmierzał Synod Watykański w Amazonii w czerwcu obecnego roku, synod postulujący stworzenie całkowicie POGAŃSKIEJ Karty Praw Matki Ziemi.

A co na temat tej propozycji papieża Franciszka, wyraźnie negującej bardzo rozpowszechniony w Polsce Kult Matki Bożej, propozycji wzorowanej na praktykowanym aż do końca XIX wieku, przez plemiona indiańskie w USA, Kulcie Matki Ziemi (której Indianom nawet orać nie było wolno!), mieli do powiedzenia zgromadzeni na KUL, w połowie września br., polscy, w swej zdaje się większości chrześcijańscy, filozofowie?

Cytuję, co na temat podsumowującego nasze 6-dniowe spotkanie, referatu prof. Stanisława Judyckiego z Gdańska, pt. „Metafizyka i idea zbawienia”, odnotowałem pokrótce: Na mtafizykę można patrzeć różnie… Filozofia jako dążenie do zbawienia? OBŻYDZENIE tym zbawieniem przez krzyż Pański… Bóg TRANSCEDENTALNY → to przecież MIT Nadnaturalny.Itd.

A co na temat tej metafizyki mi powiedział, prawie szeptem, na osobności w lokalnym parku, już 47 lat temu, komentując mą pracę „The Not-Too-Divine Comedy” napisaną na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, młody podówczas tamtejszy profesor historii nauki, Roger Hahn?

« BIOLOGIA TO METAFIZYKA »

I tej PRAWDY, usilnie negowanej przez wszystkie judaistyczne i chrześcijańskie religie, należy się trzymać, aby jakoś przeżyć przez BIEŻĄCE stulecie. Bo jeśli Prawdziwym Stwórcą (a raczej Stwórczynią, po polsku i łacinie), jest obecna w każdej żywinie Pzeciw (Contr)Entropia, to oczywiście ten zmyślony przez żydowskie kapłaństwo, „wyróżniające to Co Nie Jest, by to Co Jest unicestwić”, „transcedentalny Stwórca”, to chimera, byt urojony, którego istnienie denuncjował już pod koniec XVII wieku, zamordowany na rozkaz warszawskiego episkopatu, polski filozof Kazimierz Łyszczyński.

I oczywiście WSTRĘTNYM zaczyna nam się wydawać ten krzyż z wiszącym nań trupem, przy pomocy którego to artefaktu (sztucznego urządzenia), pasożytnicze, nadbogate Globalne Żydostwo, odgrywające rolę Ziemskiego Boga – w USA znanego jako deep state – usiłuje podporządkować sobie całą Planetę, systematycznie eksterminując przy tym co bardziej szlachetne odmiany nie tylko zwierząt ale i ludzi – patrz wiszący na tym krzyżu « Ecce homo »):

dr Marek Głogoczowski

Zakopane, 2 października roku 102

po

Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Anty Żydo-Chrześcijańskiej

Przypis

5 SOLAS” neo – to znaczy judeo – darwinowskiej wiary (w NICOŚĆ)

1.Sola scriptura (neo) darwiniana admissibile est – tylko neodarwinowskie pisma są dopuszczalne w instytutach naukowych (Wzorowane na luterańskiej SOLA SCRIPTURA, powtarzającej “Bożą mądrość” św. Pawła w 1 Koryntian 4: 6- “możesz uczyć się od nas, aby nie wychodzić poza to, co jest napisane“).

2. Solus multiplicatium esentia vitae est – tylko rozmnażanie się jest istotą życia (To zostało  zaczerpnięte z Księgi Rodzaju 1:22)

3.Soli geni character individuum determinant – tylko geny określają charakter indywiduum (Zaczerpnięte z 1 Koryntian 15: 36-38: “To, co siejecie, nie jest ciałem (lub somą), które powstanie, ale nagim ziarnem (nasieniem) … Bóg daje każdemu nasieniu ciało, które zamierza, dla każdego nasienia odpowiednie dlań ciało“, idea takiego podziału jest już obecna w Księdze Rodzaju 1: 11-12)

4. Sola fortuna species novus genera – tylko przez przypadek pojawiają się nowe gatunki, życiowa działalność przedstawicieli gatunku ma żadnego wpływu na tego gatunku genetyczny charakter (Zaczerpnięte z “wyroczni Jehowy” urim-tummim, czyli “światła i doskonałości” losowych doborów, Ks. Wyjścia 28: 30)

5. Sola selectia naturalis motor evolutionis est – tylko Dobór (Selekcja) Naturalny(a) jest motorem ewolucji (Wzięte z luterańskiej SOLA GRATIA – “ponieważ dzięki łasce jesteście zbawieni przez wiarę (…) a jeśli jest ona darem (w postaci waszego wybraństwa przez) Boga, więc nie dzięki waszym działaniom/uczynkom (jesteście zbawieni)” – Ef 2: 8-9, Rz 11: 6)

W kontekście tych „5 solas” warto przytoczyć opinię Pierre-Paul Grassé, autora książki “Evolution of Living Organisms”, że “neodarwinowska koncepcja ewolucji jest o NICZYM“.

***

Otoo co ciekawsze komentarze, jaqkie pojawiły się do powyższego tekstu na http://zakop999pl.neon24.pl/post/150950,creatio-ex-nihilo-czyli-to-co-wyroznil-bog

 

  • @ Autor – 5*
    DK
    Rzeczpospolita 03.10.2019 12:45:08
  • @
    Zachód pogrążył chrzescijaństwo co nie znaczy
    że nie ma religii albo przynajmniej jej atrapy
    i tu różne środowiska mają swoich idoli ,
    cała parada na wielu obszarach ,od filmu i muzyki
    do mody , sportu a nawet jedzenia czy różnych
    oryginalnych hodowli istot żywych albo ruchu lgbt
    To czy Polska wybierze ten sam trop
    zależy chyba najbardzej od progresu islamu
    w kulturze zachodniej bo może być tak ,że
    nie zdąży bo wcześniej islam wymusi
    powrót do wiary w Boga
    puuuq 03.10.2019 14:15:09
  • @Autor
    Przyznam szczerze, że przeczytałem ze średnim zainteresowaniem.
    To dlatego, że problem wydaje się mało wpływający na nasze życie.

    Po prostu wszystko jest obecnie tak zakłamane i pokrzywione (curve), że jestem zdania, że prostowanie tych spraw nie musimy zaczynać od fundamentu stworzenia.
    Owszem – myśl żydowską i tę, na jakiej bazowała, należy odrzucić. Można to jednak zrobić na wyższym już etapie rozwoju myśli. Ważne aby nie bazowała na tej scurve.

    Brakuje mi jednej konstatacji bez której te rozważania uważam za jałowe.
    Otóż autor tak samo jak judaiści zakłada odrębność ducha i materii ( w różnej postaci). Tymczasem należy to traktować jako jedność. (Niedawno zamieściłem uwagę dotyczącą tej kwestii).

    Dopiero po uznaniu tożsamości – można rozważać kwestię kreacji. Chyba autora czeka jeszcze długa droga do zrozumienia.

    Krzysztof J. Wojtas 03.10.2019 15:26:28
  • ???
    “Christianizm zabija bowiem u ludzi ich DUSZĘ ROZUMUJĄCĄ”

    - czego dobitnym przykladem jest niewatpliwie chrześcijańska recepcja platonizmu, arystotelizmu, uniwersytety europejskie czy wreszcie techniczne osiagnięcia cywilizacji zachodniej

    czy czasem DUSZY ROZUMUJĄCEJ nie zabija sekciarskie zacietrzewienie???

    MacGregor 03.10.2019 15:34:11
  • @Rzeczpospolita 12:45:08
    te 5* to rozumiem za krytykę koncepcji “stworzenia z niczego” ;)
    MacGregor 03.10.2019 15:36:17
  • gdyby Pan Profesor zrezygnował na chwilę w rytualnego pomstowania
    i błędnego mieszania judaizmu z chrześcijaństwem, to być może i mniej przenikliwy czytelnik zobaczyłby o co chodzi.

    krytyka hipotezy ex-nihilo (nie wiem, czemu pan zrównuje ją z darwinowską ewolucją) przy pomocy innej hipotezy o przeciw-entropii stale działającej na wiecznie istniejącej materii czy żywinie jest akurat filozoficznie bardzo interesująca i zbliza Pana do panewolucjonizmu Thelharda de Chardin, dla któego kontr-entropia jest kosmiczny Chrystus

    pozdrawiam

    MacGregor 03.10.2019 15:43:43
  • @MacGregor 15:43:43 Jak się dorwę do jakiegoś kompa to odpowiem
    Ze smartfona trudno to zrobić. Pozdrowienia
    Berkeley72 04.10.2019 03:57:10
  • @Berkeley72 03:57:10
    Dziękuję i będę czekał, to teoria przeciw-entropii nie jest powszechnie znana, a brzmi bardzo ciekawie.

    pozdrawiam

    MacGregor 04.10.2019 09:49:00
  • @MacGregor 09:49:00 No, dorwałem sie do kompa w bibliotece w Krakowie i odpowiadam;ra
    Po pierwsze KJ Wojtasowi, który – jak zwykle – zauważyl coś takiego:

    //Przyznam szczerze, że przeczytałem ze średnim zainteresowaniem.
    To dlatego, że problem wydaje się mało wpływający na nasze życie.//

    Dlaczego kjw cos takiego dostrzegł?

    Po, sądząc takze po jego wcześniejszych komentarzach o podobnym charakterze, stara się on wpisać w “łaski Boga’, ktory ma na imię ZAZDROSNY i który, jak to podkreslił św. Paweł “WYRÓŻNIA (tych swych pracowników / kapłanów, co mówią / pisza) o TYM CO NIE JEST, ABY TO CO JEST UNICESTWIĆ – oczywiście w umyslach ich sluchaczy, lub czytelników.

    Otóż jkw mi imputuje to, CO NIE JEST:

    /Otóż autor tak samo jak judaiści zakłada odrębność ducha i materii //

    toż to odlot zupelny. Podzial na odrębną, mogaca istnieć poza cialem duszę i przeciwieństwo tych dwóch okresleń to wymyślił Platon, a św. Pawel hiper-rozwinął w swoich “listach”.

    A ja się zajmuję PRZECIWENTROPIA, o ktorej jkw nie chce slyszeć, twierdząc, ze jes to element// mało wpływający na nasze życie.// Po prostu, zgodnie z życzeniem “Boga” ZAZDROŚĆ” chce tę METAFIZYCZNĄ CECHĘ UNICESTWIĆ. Jak zresztą całe “stado” filozofów i uczonych żydochrześcijańskoich (tj. głównie protestanckich i zydowskich.)

    Jak działa PRZECIWENTROPIA to najlepiej sobie sprawdzić na sobie samym:

    Gdy zaczynamy czuc GŁÓD, to tkwiaca w nas – i w kazdym innym zwierzęciu P-entropia, kaze nam uzupelnić to zaburzenie naszej dynamicznej homeostazy, zmuszajac nas do ruchów mających uzupełnić ten niedobór materiałów podtrzymujacych nasz metabolizm. Arystoteles nazwał tę ceche, istniejaca tylko w bytach ożywionych Dusza wegetatywna, odżywiającą się i rosnącą, (w formie namnażania przekarmionych komórek – o tym Arystoteles nie mógł wiedzieć, bo mikroskopów jeszcze nie było).

    Ta regeneracja z nadmiarem (nadregeneracja) zuzytych zapasow żywności i zuzytych przy jakiejkolwiek pracy tkanek, to jest podstawa metafizycznej INTELIGENCJI ŻYWINY, występującej w najmniejszych nawet mikrorganizmach – w końcu my jesteśmy – wskutek odzywiania sie płodu, a nastepnie juz samodzielnego odzywiania się niemowlęcia i dorastajacego czlowieka, pochodną EWOLUCJI – w ciągu setek milionów lat – tylko pojedynczej komorki zygoty, nawet w okresie plodowym wyglądamy jak kijanka ryby lub żaby mamy ogon i łuki skrzelowe na szyi.

    A o tym, że osobnicza ewolucja, od zarodka do ich fomy dojrzałej, wyższych organizmów, polega na REKAPITULACJ trawjacej miliony lat EWOLUCJI ich przodków, to oczywiscie nie chca wiedzieć, zgodnie z dyrektywą boga “ZAZDROŚĆ”, ani kreacjoniści ani neodarwiniści, którzy PRACUJĄ NAD TYM, TO CO JEST UNICESTWIĆ ku chwale ich “boga” o nazwie mamon – wg. K. Marksa, a wcześniej Jezusa z Nazaretu.

    Odnośnie uwagi Mcgregora:

    //krytyka hipotezy ex-nihilo (nie wiem, czemu pan zrównuje ją z darwinowską ewolucją)//

    Ścislej porownuję żydochrześcijańskie (Majmonidesa i sw. Tomasza) “creatio exnihilo” z NEOdarwinowskim “stworzeniem przez przypadek” Sola FORTUNA species novus genera”.

    To już mój mentor Pierre-Paul Grase się wyśmiewał, że wg. neodarwinistów nowe gatunki powstają działaniem Bożej Opatrzności.

    Zasadnicza różnica między darwinizmem (nawet bez neo) a pierworodnym lamarckizmem polega na tym, że lamarckiśći twierdzą że Pierwszym Motorem ewolucji jest PRZECIWENTROPIA tkwiąca WEWNĄTRZ ustrojów ożywionych, manifestujaca się przez Prawa biologii .

    Tych PRZECIWENTROPICZYCH Praw biologii, zgodnie z dyrektywą ich “boga” o nazwie ZAZDROŚĆ, ani kreacjoniści ani darwiniści znać nie chą, twierdząc że SIŁA STWÓRCZA gatunków tkwi na ich ZEWNĄTRZ – czy to w wywolanym, zazwyczaj czynnikiem zewnetrznym zjawisku mutacji, czy Selekcją, nie potrafiacych sie bronić przed tą ZEWNĘTRZNĄ SIŁA, osobników lepiej do danego środowiska przystosowanych.

    konczę, bo muszę lecieć do lekarza. MG.

    Berkeley72 04.10.2019 12:51:43
  • @Berkeley72 12:51:43
    Bardzo dziękuję za wyjaśnienie – dopiero teraz chyba zrozumiałem, o co chodzi z p/entropią oraz dlaczego deklaruje się Pan jako lamarckista.

    Jeśli dobrze pojmuję, to p/e przejawia się tylko w “materii żywej” (- czy to określa Pan jako “żywinę”) w terminologii systemów jako homeostaza, zaś w terminologii Arystotelesa jako dusza wegetatywna.

    Przy okazji – jak w tej filozofii wyjaśniana jest śmierć osobnicza, kiedy ten homeostat (dusza wegetatywna) przestaje działać i w miejsce przeciw-entropii pojawia się zwykła (tzn. destrukcyjna) entropia?

    pozdr

    MacGregor 04.10.2019 16:09:02
  • @MacGregor 16:09:02 Znowu w podróży, mikroorganizmy są w zasadzie nieśmiertelne. My unes
    Bakterie oraz pierwotniaki “konjuguja” (rodzaj seksualnej miłości) by odnowić starzejący się ich materiał genetyczny. My z tego powodu z wiekiem regenerujemy się coraz wolniej. Psy żyją ok. 12 lat, słonie po ok. 120, my wg. Arystotelesa ok. Lat 70, sam zmarł jak miał 64, zdaje się go otruto po ucieczce z Aten.
    Berkeley72 04.10.2019 17:34:25
  • To nadinterpretacja św.Pawła
    Według Biblii Tysiąclecia Pierwszy List do Koryntian :1,27 “Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mędrców poniżyć; 1,28 i to, co nieszlachetnie urodzone według świata oraz wzgardzone i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, 1,29 tak, by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga”

    Według tłumaczenia z łac. ks.Wujka -przedruk dosłowny z edycji krakowskiej z 1599r: ” 1:27 “Ale wybrał Bóg głupstwa świata, aby zawstydzić mądre a mdłe świata wybrał aby zawstydzić mocne, 1:28 I podłe świata i wzgardzone wybrał Bóg i tych, których nie masz, aby zniszczył tych, którzy są 1:29 Aby żadne ciało się przed nim nie chlubiło”

    To rozmaici “badacze” Pisma Świętego wyrywają z kontekstu zdania i samodzielnie je wykładają, ale żeby Pan profesor?
    I ten obrazek z Gwiazdą Dawida wpisaną w krzyż jest nie na miejscu.
    Krzyż był zgorszeniem dla żydów i głupstwem dla pogan. W oczekiwaniu żydów Mesjasz miał być zwycięskim królem a nie kimś ukrzyżowanym.

    Fakt, że międzynarodowy Żyd majstruje w katolickim wyznaniu wiary to nic nowego, a że robi to coraz natarczywej- to jego cecha.
    I tak nie rozwiązawszy problemu kreacjonizm czy ewolucjonizm wracamy do Matki Ziemi niczym ci indianie po to, by dla jej ochrony nabijać koncernom kabzę przymusowo kupując sezonowy już sprzęt AGD i inne żarówki oraz coraz więcej płacąc Żydowi za powietrze, którym oddychamy i za wodę, której coraz mniej.
    Do tego doszło, że niektórzy już wolność postrzegają tylko raz na 4 lata, gdy mogą decydować samodzielnie: głosować czy nie.

    wercia 04.10.2019 19:50:39
  • @wercia 19:50:39 Oj Wercia, w i “List do Koryntian”, św. Paweł w skrócie zrelacjonował “Swiętą zasadę RZEWROTNOŚCI judaizmu”
    W neonowym tekście http://zakop999pl.neon24.pl/post/150447,zlikwidowac-chrzescijanstwo-to-dla-kul-propozycja

    napisałem coś takiego nt. omawianego przez “Wercię” I Listu do Koryntian św. Pawła:

    //2. Św. Paweł jak apostoł PRZECZYWISTOŚCI oficjalnego obecnie chrześcijaństwa

    Bardzo poczytnym pisarzem, który w NT popisuje się przekręcaniem „do góry nogami” prawd dobrze znanych, jest św. Paweł. Wychwala on, m. innymi wszczepianie, w „szlachetny” pień drzewa oliwnego judaizmu, „dziczkę oliwną” pogaństwa. (Rz. 11:17 – w Biblii Tysiąclecia znajduje się uwaga, że św. Paweł „nie liczył się w tym porównaniu z rzeczywistością, gdyż w naturze szlachetnym szczepem udoskonala się dziki pień, a nie odwrotnie”.) Ta literacką skłonność Szawła alias Św. Pawła do tworzenia PRZECZYWISTOŚCI, czyli nie rzeczywistej rzeczywistości, jest dostrzegalna także w nowotestamentowym PRZYMIERZU Z BOGIEM, którym się chrześcijanie się najbardziej szczycą.
    Na ten „tabu” temat, istoty Nowego Przymierza, przypieczętowanego na Golgocie ofiarą z „baranka bożego” o imieniu Chrystus, napisałem w mej „Wojnie Bogów” z roku 1995 coś takiego:

    „Wprowadzając do istniejących już zalążków chrześcijaństwa ”naukę krzyża, która głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas”, Św. Paweł automatycznie przerobił (inicjalnie WIELKODUSZNE – MG 2019) chrześcijaństwo na wyraźnie pogańską (w sensie jej ‘małoduszności’ – MG 2019), agresywną religię, dążącą do totalnego zakłamania rzeczywistości. … Według chrześcijan,Bóg Ojciec skazał na haniebną śmierć na krzyżu swego jedynego Syna, po to aby odkupić (tzn. zmazać, zamaskować) swe własne grzechy Boga Stworzyciela (Zazdrości – MG 2019).”

    Na tym obrazku, zamiast ZNAKU Bezosobowego Izraela (patrz mój tekst “creatio ex nihilo”), Krzyż z martwym swm Synem podtrzymuje SAM BÓG OJCIEC (ang. God Father):

    A w książce “Korzenie indoeuropejskiej tradycji duchowej”, mój kolega z Pragi, gnostyk Jan Kozak napisał coś takiego o tej PRZEWROTNOŚCU JUDAIZMU, którą Szaweł alias św. Paweł “wszczepił” do chrześcijaństwa (patrz powyżej jaką to “ogrodniczą Metodę” on zastosował)

    //„Ze wszystkich kultur, wielbiących oddolną siłę Węża (cz. ‘Hada’), to w judaizmie została najpełniej i najrzetelniej rozpracowana zasada podmiany, względnie wymiany, prawego na lewe, górnego na dolne, wewnętrznego na zewnętrzne, oraz uczciwego i szczerego, na podstępne i zakłamane. Przecież to sam ten temat zamiany i obrócenia wszystkiego, co jest wielkie, szlachetne i ludzkie w rzecz małą, kryminalną i grzeszną, stał się proklamowanym i wszędzie uwielbionym „uświęconym” principium, tak że daje się go dobrze studiować.
    (…)
    Według cytowanych przez Kozáka gnostyków judaizm jest po prostu odrażającą perwersją hinduskiego kultu Brahmy, „Samo-Stwarzającego się Boga Wszechświata”, którego cząstkę w sobie posiada każdy rozumny człowiek. Wszystkie zatem zachwyty nad poczynaniami Ojców Założycieli Izraela należy czytać à rebours.//

    Warto poczytać i ten drugi, poznawczo nieco trudniejszy tekst, bo traktuję on o “PRZECIWENTROPIA (ang. C-Entropy) to Pierwszy Motor Stworzenia” np. tutaj: http://markglogg.eu/?p=2767

    Dobranoc

    Berkeley72 05.10.2019 00:27:44
  • @
    Co do Berkeleta – dla mnie to taki niedorobiony filozof, który braki w logice wywodu markuje pustosłowiem przywoływanych cytatów .
    Natomiast brak tam jest jasno wyrażonej myśli.
    Bo co za różnica, czy danego określenia jako pierwszy użył ten, czy tamten osobnik opisując jakieś zjawisko?
    Ważne jest zjawisko , jego znaczenie i rozumienie.

    Berkeley z a przyczynę istnienie uznaje przeciwentropię. No dobrze – dla mnie dalej pozostaje POWÓD jej zaistnienia.
    Nie odnosi się Berkeley do twierdzenia o jedności ducha i materii, a jedynie mamrota coś, że Platon i Paweł ten rozdział rozwijali.

    Powtórzę – dla mnie to ograniczone myślenie. Raczej przychylam się do koncepcji inkaskich (Wirakocza), które zawierają w sobie zarówno elementy kreacjonizmu, darwinizmu jak i lamarckizmu.

    Zatem Szanowany w pewnych kręgach Berkeleyu – proszę op podanie wyjaśnienia , co spowodowało zaistnienie przeciwentropii i jak powstała materia – bo to dosyć jednoznaczne.

    A Big Bang – to jako Duże Pierdnięcie można traktować, a nie poważne wyjaśnienie.

    Krzysztof J. Wojtas 05.10.2019 08:35:23
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:35:23 No i znowu POZNAWCZE DZIADOSTWO WOJTASA (Bo DZIADOSTWO wyróżnił Bóg, aby zawstydzić Homo Sapiens)
    Powyższy tytuł nawiązuje do komentarza “werci”:

    //1,27 “Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mędrców poniżyć; … 1,29 tak, by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga”// (że wie lepiej niż ON, w jaki sposób żydowski Bóg – Mente Captus – został stworzony przez jego kapłanów.

    (łac. mente captus – «upośledzony na umyśle» – to dla nie znającego łaciny Wojtasa)

    A teraz jego argument:

    //Berkeley za przyczynę istnienia (istot ożywionych, bo tylko w nich to METAFIZYCZNE zjawisko się obserwuje) uznaje przeciwentropię. No dobrze – dla mnie dalej pozostaje POWÓD jej zaistnienia.//

    To tak jakby się zapytał o POWÓD ISTNIENIA ISTOT OŻYWIONYCH (Mcgregor już zasadnie zauważył że ta P-entropia to bardziej nowoczesna nazwa “duszy wegetatywnej” Arystotelesa.)

    Czyli pytanie Wojtasa sprowadza się do tego DLACZEGO ISTOTY OŻYWIONE ISTNEJĄ?

    Już z 35 lat temu długo tłumaczyłem w “Problemach” że przez PRZYPADEK (łac. Fortuna, po chrześcijańsku OPATRZNOŚĆ BOŻA) życie nie mogło się pojawić:

    https://creationism.org.pl/artykuly/KJodkowski3#sect23

    Zgodnie z XIX-wieczną hipotezą PANSPERMII, zarodki – po prostu nasiona traw i inne mikroorganizmy – przybyły na nadającą się już do kolonizacji Ziemię z Kosmosu. Dzisiaj mogę dodać, że takimi “wektorami”, przechwytującymi wyrzucane w stratosferę przez prądy powietrzne te nasiona, są KOMETY, których ogony składają się z gigantycznych brył lodu, w który wtopione, takie zarodki mogą krążyć w kosmosie przez miliony lat, zabezpieczone, przed ich zniszczeniem przez promienie kosmiczne, właśnie przez gigatony tego “kosmicznego lodu” (i “suchego lodu” czyli zestalonego CO2, z którego komety też się składają)

    Wg. astronomów liczbę SKALNYCH planet, nadających się do zasiedlenia (zwłaszcza gdy wraz z kometą na pustyni pojawia się nagle i woda i CO2 z ogona komety) ocena się obecnie na aż 50 milionów.

    Otóż planety – jak np. Ziemia – które są skolonizowane przez fotostytetyzującą florę, w pozostałych po florze (i zerującej na florze faunie) szczątkach organicznych magazynują gigantyczne zasoby energii (na Ziemi jest to węgiel, gaz i ropa, której pod tzw. nieciągłością Mohorovicica są gigantyczne zasoby – patrz niekontrolowany wylew takiej ropy w Zatoce Meksykańskiej kila lat temu).

    A jak GIGANTYCZNE PLANETY (o rzędy wielkości większe niż Ziemia), sie NAŁADUJĄ energią – w tym syntetyzowanym, pod wpływem gigantycznych ciśnień w ich wnętrzu, U235) to może dochodzić, po przekroczeniu przez te masowo wychwytujące meteoryty giga-planety tzw. MASY KRYTYCZNEJ, SAMOZAPŁON i WYBUCH, którego energetyczne oddziaływanie na inne ciała kosmiczne wywołuje postulowany przez Arystotelesa WIECZNY – ale cykliczny – ruch ciał niebieskich. Innymi słowy biologiczna PRZECIWENTROPIA w Kosmosię równoważyła by działanie ENTROPII wymuszającej statystyczny ruch ciał niebieskich w kierunku Śmierci Cieplnej Kosmosu.

    To moja, na razie tylko prywatna, hipoteza (pokrywająca się z koncepcją Stoików, że co pewien czas dochodzi do “pożaru świata”, po którym się ten świat odradza).

    A pytanie, nic nie rozumiejącego z zasad ne tylko (geo)fizyki ale i biologii Wojtasa:

    //proszę op podanie wyjaśnienia , co spowodowało zaistnienie przeciwentropii i jak powstała materia?//

    Odpowiedź jest dobrze znana lamarkistom: BIOLOGIA JEST BOGIEM usadowionym w pewnej części, z konieczności jak ten BÓG odwiecznie istniejącej, nieożywionej materii. Składa się ona z czterech starożytnych odwiecznych elementów: WODA, POWIETRZE (CO2), ZIEMIA (jej minerały) i OGIEŃ (ciepło Slońca), z których są zbudowane ŻYWE ISTOTY. Stąd warto rozwijać wiedzę, na jakich zasadach ten ODWIECZNY BÓG-BIOLOGIA DZIAŁA i TWORZY NOWE BYTY. Na przykład RAKA tkanki chłonnej, który we mnie, już od 7 lat próbuje się zagnieździć.

    No i starożytni filozofowie – jako istoty żywe obdarzone metafizycznym ROZUMEM, nie byli na tyle głupi (tj. “mądrzy inaczej” wg. św. Pawła) by się pytać, jak ten “chcący się wyróżnić u boga Izraela” Wojtas, skąd się wzięła ODWIECZNOŚĆ, czyli bezkres czasoprzestrzeni, zwany przez nich apeironem.

    Berkeley72 05.10.2019 11:29:13
  • @Berkeley72 11:29:13
    Cyt://te nasiona, są KOMETY, których ogony składają się z gigantycznych brył lodu, w który wtopione, takie zarodki//

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_lodowa

    Arjanek 05.10.2019 13:07:44
  • @Berkeley72 11:29:13
    Komentarz na poziomie dysputy bacy z juhasem.

    “Baco, a jak to jest, że rzeki płyną do morza, a ludziska gadają, że ziemia jest okrągło?
    Gupio gadajom. Ziemia to taki wielgaśny dysk, gdzie po jednej stronie som góry, a po drugiej morze.
    A na czym się opiera ten dysk, że jest pochylony?
    A na takich trzech słoniach wielgaśnych, a jeden mniejszy, to i pochylenie jest.
    A na czym te słonie stojom?
    Oj, widzi mi się juhasie, że w mordę chceta wziąć”|

    Taka jest dyskusja z Berkeleyem, boć on prfessore, to słuchać go trzeba.

    PS.
    ” BIOLOGIA JEST BOGIEM usadowionym w pewnej części,”

    Widać wyraźnie, w której.

    Krzysztof J. Wojtas 05.10.2019 14:11:24
  • @Arjanek 13:07:44 Kometa to “brudna kula śniegowa”
    Cytuję z artykułu:

    “Budowa komet” - http://www.profesor.pl/mat/pd1/pd1_rybak_030220_2.pdf

    //Przy obecnym stanie wiedzy, kometa jest to ciało niebieskie zbudowane z pyłów kosmicznych oraz odłamków skalnych uwięzionych w lodzie. … Czasem w publikacjach astronomicznych można się doczytać określenia literackiego, że komety to tzw. “brudne kule śniegowe”.//

    Berkeley72 05.10.2019 20:12:31
  • @Krzysztof J. Wojtas 14:11:24
    Odnośnie dowcipnego komentarza KJW:

    //PS.
    ” BIOLOGIA JEST BOGIEM usadowionym w pewnej części,”

    Widać wyraźnie, w której.//

    Oczywiście w tej, w której KJW od lat trzyma swoją GŁOWĘ. (Proszę zauważyć, że ta supozycja nie jest żadną ujmą dla kol. Wojtasa. dla niedomyślnych wskazuję, że chodzi o jego szyję.)

    Berkeley72 05.10.2019 20:19:21
  • @Berkeley72 21:34:26
    No cóż. Wydaje się , że przy takim ograniczeniu mentalnym nic nowego na bazie poglądów szanownego nie ma szans powstać.
    Był moment, gdy wydawało się, że jest element mogący prowadzić do ciekawych wniosków, ale szybko został “zamknięty”standardowymi dyrdymałami.

    Niestety Szanowny Berkeley ma w zwyczaju imputować mi (a pewnie i innym) poglądy własne jak choćby względem KK.
    Od dawna podkreślam, że doktryna KK została zjudaizowana. Skąd zatem u Berkeleya takie insynuacje?
    Czy ktoś, kto tak fałszuje – jest sam godny zaufania?

    Krzysztof J. Wojtas 05.10.2019 22:58:39
  • Wiele wyjaśniający komentarz znajomego, od lat mieszkającego w Kalifornii
    Znajomy z Kalifornii (który obecnie przebywa w Polsce) mi napisał nt. “Stwarzania Wszystkiego z NICZEGO”:

    //Cala koncepcja KK o sluzeniu, byciu pokutnikiem, grzesznym od urodzenia, przyznawaniu sie do wszystkich win, to kaplani lewiego stworzyli jako przeciwwage dla judaizmu, ktory jest czyms odwrotnym i tam ‘wybrani’ maja miec wsrod naszych wiernych swoje slugi. Talmud wyraznie to precyzuje, a my … ? Poslusznie sluzymy, jak nakazuje KK. Ale to sie wali i te koscioly co ostatnio powstaly, przerobione beda jeszcze za zycia moich wnukow na jakies domy mieszkalne, tak jak widzialem w Lodzi stare fabryki przerobione na sklepy i mieszkania.
    Moze spotkamy sie kiedys, jak pojade do Zakopanego.//

    Czy przypadkiem tej mój znajomy nie ujawnił tajemnicy, jakiemu to “bogu” – i po co – służy kol. Wojtas, być może także “wercia”, a na pewno “57KerenOr”, i inne “sługi Pana Zastępów” pracujące na neonie24?

    ***

    A tak przy okazji, dzięki wpisowi “Arianka” odkryłem, że jestem POGROBOWCEM //austriackiego inżyniera Hansa Hörbigera “Teorii lodowej” (niem. Welteislehre, Glazialkosmogonie) – pseudonaukowego i sprzecznego z wszelką wiedzą empiryczną poglądu wymyślonego w 1894 (i propagowanego przez nazistów jako “niemiecka antyteza do żydowskiej teorii względności”)//!

    W związku z tym odkryciem, proszę popatrzeć jak wyglądają moi, też legitymujący się swastyką, jak potem naziści, Miłośnicy Tatr, mieszkający w okolicach Zakopanego na początku XX wieku: M. Karłowicz – W.I. Lenin – T. Myciński

    patrz: http://markglogg.eu/?p=1222

    Berkeley72 05.10.2019 23:17:55
  • 12 brama
    “Berkeley72 – fizyk i geofizyk, filozof piagetowsko-lamarckowski, instruktor alpinizmu i ski-alpinizmu”- czyli omnibus. Taki Da Vinci… ?
    Wracam do tematu: przyczyną tych i innych pokracznych mikstur /takich jak Majmonides i Akwinata/ PRZYCZYNĄ JEST GRZECH!- a w szczególności siedem sztuk grzechów zwanych głównymi.
    Ale skoro już się wpisałem, to wykorzystam tę chwilę. Powiedz Autorze, jak to jest, jak to możliwe, dlaczego?- taki Bosch- Hieronim, kompletnie niemający wiedzy na temat pestycydów i transmutacji genetycznych, nuklearnych chyba też, w obrazie Ogród Rozkoszy- zawarł tak dokładny “opis” czasów dzisiejszych? /choć moim zdaniem “muzyczne piekło” całej grozy nie oddaje ;) /… Powiedz Mistrzu, jak? Podróże Guliwera też powstały znacznie później… Hieronim Bosch…
    JimA 06.10.2019 07:48:13
  • @Berkeley72 23:17:55
    Przed wojną jedna z jednostek podhalańskich tez miała swastykę w godle.
    A Miciński ma w lewo – to inne znaczenie
    Krzysztof J. Wojtas 06.10.2019 07:48:38
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:48:38
    Panie Wojtasie, przeca Berklej to gazda spod Gubałówki! abo i może ze Zęba… /ciul wi/ :) ino we filozofy poseł… A w Zakopanem śnieg.
    JimA 06.10.2019 07:53:45
  • @JimA 07:48:13
    “jak to jest, jak to możliwe, dlaczego?- taki Bosch- Hieronim, kompletnie niemający wiedzy na temat pestycydów i transmutacji genetycznych, nuklearnych chyba też, w obrazie Ogród Rozkoszy- zawarł tak dokładny “opis” czasów dzisiejszych? ”

    Ciekawe pytanie. Może dlatego, że nasze czasy są podobne do czasów Boscha. W jego czasach rozpadał się średniowieczny porządek więc ludzie żyli w chaosiie i dezorientacji. Artysta to wyrażał i był popularny, aż do czasu gdy nowy porządek się ukształtował. Wtedy został zapomniany.

    Teraz żyjemy znowu w czasach przełomu.

    Pedant 06.10.2019 08:26:43
  • @Pedant 08:26:43
    Mnie ciekawi “istota” tak dokładnej wizji- morfologia obrazu… powiedziałbym- coś na kształt “podróży w czasie” w rzeczywistość /?/ – czas- bliską naszej. ? :)
    JimA 06.10.2019 08:51:59
  • @JimA 08:51:59
    “Mnie ciekawi “istota” tak dokładnej wizji- morfologia obrazu… powiedziałbym- coś na kształt “podróży w czasie”

    Na to nie potrafię odpowiedzieć. Może artystyczna wizja potrafi przenikać w głębszą i ponadczasową warstwę rzeczywistości?

    Pedant 06.10.2019 09:16:42
  • @Pedant 09:16:42
    Może może ale jak? Myślałem, że może tekst pisany uruchamia /”"/ obrazy, w takim razie jaki tekst? Ale żeby napisać tekst… to trzeba zobaczyć- no i mam dylemat. :) też nie wiem… stąd pytanie.
    JimA 06.10.2019 09:46:36
  • @JimA 09:46:36
    W Objawieniu Św. Jana (Apokalipsie), też są opisy wydarzeń przypominające nasze czasy. Jak np. wytatuowany kod cyfrowy niezbędny do kupowania i sprzedawania.

    Może rzeczywistość ma inny charakter niż nam się wydaje, to co widzimy jest tylko powierzchnią zjawisk, zaś realne mechanizmy są niematerialne i duchowe, ujawniane przez symbole religijne i artystyczne.

    Pedant 06.10.2019 10:28:52
  • @Pedant 10:28:52
    Rzeczywistość /”…”/ może mieć charakter niematerialny i duchowy. A jak to się ma do :” Dlaczego należy przeformować, na religię sprzyjającą Przyrodzie – względnie zdelegalizować – chrześcijaństwo?”
    “symbole religijne i artystyczne.”- są akurat spójne kulturowo- i odnoszą się do filozofii przyrody, postulujesz, aby “przyroda- rzeczywistość- real” miały charakter duchowy… ergo- “przyroda sama w sobie jest uduchowiona”. Dlaczego zatem “delegalizować chrześcijaństwo”? Iżby “ono” stało w sprzeczności do filozofii przyrody?- wykazaliśmy, że nie! Więc: WHY?
    JimA 06.10.2019 11:11:31
  • @Berkeley72 23:17:55 Interesująca historia przejęcia znaku swastyki i “Lodowej Kosmogonii” przez Nazistów
    W (miarę bezsennej) nocy dokonałem interesującego skojarzenia. Otóż, cytuję siebie: //dzięki wpisowi “Arianka” odkryłem, że jestem POGROBOWCEM //austriackiego inżyniera Hansa Hörbigera “Teorii lodowej” (Glazialkosmogonie).

    Otóż dobrze znana w Niemczech już od końca 1 WŚ Glazialkosmogonie H. Hörbigera, została włączona do ideologii nazistowskiej //W 1931 roku, po śmierci Hörbigera zwolennicy teorii lodowej postanowili, że włączą tę teorię do Narodowego Socjalizmu//

    Podobnie było z symbolami swastyki, propagowanymi przez europejskich intelektualistów przed 1 WŚ. Około roku 1920 swastyki prawie równocześnie pojawiły się na symbolach nie tylko ZHP i Strzelców Podhalańskich, ale i NSDAP oraz Czerwonej Armii Rosyjskiej Socjalistycznej Sowieckiej Republiki (PCCP) – a od 2015 roku na znaku PAN w Z-nem – proszę popatrzeć na zestaw jej członków http://markglogg.eu/?p=1222 ).

    Dopiero po śmieci Lenina swastykę “zdjęto” i z banknotów bolszewickiej republiki oraz z oznak i dokumentów jej Armii. A wtedy zaczęła robić “furrorę” w Niemczech, wraz z kosmogonią Hörbigera. Obie te sprawy (swastyka i kosmogonia) zostały ZADUSZONE bezpośrednio po II WŚ, Kosmogonia Horbigera (Glazialkosmogonie) – (to obecnie koncept) //pseudonaukowy i sprzeczny z wszelką wiedzą empiryczną// (Wikipedia).

    Idą na przekór tym “Globalnym dyrektywom” ja próbuję odrodzić mającą już 10 tysięcy lat historii SWASTYKĘ oraz KOSMOGONIĘ Siły z Kosmosu, w hinduizmie kojarzonej z wciąż odradzającym się Brahmą (Jedynym w Trójcy Brahma-Wisznu-Sziwa).

    A tutaj DYŻURNY TROLL “boga” o nazwie ZAZDROSNY, JKW tak ocenił me wysiłki:

    //Wydaje się , że przy takim ograniczeniu mentalnym nic nowego na bazie poglądów szanownego nie ma szans powstać….(Umysł Berkeley’a) został “zamknięty”standardowymi dyrdymałami.//

    To pozwolę sobie zauważyć, że umysł Wojtasa (nie wiem jakiego jest on pochodzenia, rodziny oraz nacji) działa IDENTYCZNIE jak umysły JUDAISTÓW którzy, jak to elegancko opisał mój kolega gnostyk Kozak z Pragi

    //w judaizmie została najpełniej i najrzetelniej rozpracowana zasada podmiany, względnie wymiany, prawego na lewe, górnego na dolne, wewnętrznego na zewnętrzne, oraz uczciwego i szczerego, na podstępne i zakłamane. Przecież to sam ten temat zamiany i obrócenia wszystkiego, co jest wielkie, szlachetne i ludzkie w rzecz małą, kryminalną i grzeszną, stał się proklamowanym i wszędzie uwielbionym „uświęconym” principium.//

    Proszę zatem ew. czytelników NEONU uważać na działalność tego osobnika, bo ZAKŁAMYWANIE RZECZYWISTOŚCI to jego “misja życiowa”, o której mi osobiście mówił przed rokiem (w trakcie nieudanej próby zorganizowania grupy “blogerów neonu” w Warszawie).

    A przy okazji, o powrocie do “religii kosmosu” ponoć mówili kardynałowie, na czerwcowym Synodzie Amazońskim:

    https://www.youtube.com/watch?v=Ei9zGKqakgs

    Berkeley72 06.10.2019 12:03:02
  • @Pedant 08:26:43 Odnośnie Hieronim Bosch, (ur. ok. 1450 w ’s-Hertogenbosch
    to Wikipedia podaje iż:

    //Jego twórczość charakteryzuje złożona symbolika, dotycząca w wielu przypadkach grzeszności i niedoskonałości człowieka, poprzez swą zawiłość nie do końca jasna dla odbiorców.//

    Ja, w r. 1967 jeżdżąc autostopem po Europie, w Hertogenbosch (holandia) oglądałem wystawę jego obrazów. (wejście sponsorował mi belgijski nauczyciel, który podwoził mnie na autostopie).

    Otóż przełom wieku XV i XVI to były zalążki ruchu protestanckiego, zwłaszcza w Niederlandach będących kolonią katolickiej Hiszpanii. (//W 1556 r. zamieszki wywołane przez kalwinistów sprowokowały króla Hiszpanii Filipa II do nasilenia represji wobec buntowników religijnych w Niderlandach //)

    A jak, wywołane “Dekalogiem”, były silne OBSESJE GRZECHU, zwłaszcza ludności miejskiej, świadczy fakt, ze w wojnach religijnych, jakie wybuchły od Niederlandów aż do Czech, zginęła prawie 1/3 ludności niemieckiej, w Czechach, po bitwie pod Białą Górą (1620) w ciągu ćwierćwiecza liczba ludnosci spadla z 3 milionów do 800 tysięcy. Tę “chrześcijańską” patologię doskonale przeczuwał Bosch, nie potrzebna byla mu do tego dzisiejsza obsesja np. G5, zubożonym uranem, inżynierią genetyczną i SZCZEPIENIAMI! (np. importowana z USA Majewska - http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=26126&Itemid=53 )

    Berkeley72 06.10.2019 12:48:06
  • @Berkeley72 12:48:06
    Tutaj jest ciekawa rozprawka na temat Boscha, z marksistowskiej perspektywy. Dużo wyjaśnia ;)

    https://www.marxist.com/bosch-art-of-death-agony-of-feudalism.htm

    Pedant 06.10.2019 13:08:36
  • @Berkeley72 23:17:55
    Arjanek 06.10.2019 17:58:54
  • @Arjanek 17:58:54 Prawdziwe i nieprawdziwe wiadomości o KL Warschau. Ofiary śmiertelne to łącznie około 20 tys. osób
    Sprawdziłem portal “wPolityce.pl”. Ponoć tam zmarło ok. 20 tys. ludzi, czyli z 10 razy miej niż postulują “polscy nacjonaliści”. Prof. Faurisson (już zmarł, w czasie wojny był więźniem obozu koncentracyjnego) utrzymywał, że “nacjonaliści” zazwyczaj przesadzają 10 x z liczbą ofiar. Proszę policzyć jak w takim razie przesadzali nacjonaliści żydowscy lub ukraińscy ze swymi “holokaustami” i “hlodomorami”. I tyle – i to jest właśnie CREATIO EX NIHILO, nie tyle żywych ludzi ile TRUPÓW.

    W Haaertz pokazują tablicę pamiątkową z pobliskiego kościoła, gdzie JAK BYK pisze o 200 tysiącach ofiar KL Warschau:

    A tak przy okazji, niezbyt lubiący – w przeciwieństwie do żydów oraz chrześcijan “biznes na trupach” muzułmanie utrzymują, że i męka i zmartwychwstanie proroka Jezusa to też było CREATIO EX NIHILO.

I oto “najbardziej zasadny” komentarz do mych “elukubracji” n- już od lat 40, kiedy to, jeszcze w “Kulturze” paryskiej (nr. ) uało mi się opublikować artykuł pt. “ciuciubabka naukowa”

SZANOWNI PAŃSTWO.

To co wymyśla i wypisuje p. Głogoczowski, od lat 40-tu jest brednią
Nie rozsyłajcie, proszę, do ludzi normalnych.
Mirosław DAKOWSKI
Posted in POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 43: ZDELEGALIZOWAĆ CHRZEŚCIJAŃSTWO?

ZDELEGALIZOWAĆ CHRZEŚCIJAŃSTWO? – Gnostyckie dywagacje nt. PRZECZYWISTOŚCI Obu Testamentów

i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić,

tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.

- św. Paweł,I Kor. 1:27-29

Jest to sumująca wcześniejsze eseje autora na ten temat, propozycja do dyskusji na XI Polskim Zjeździe Filozofów, organizowanym przez Katolicki Uniwersytet Lubelski w dniach 9 – 14 września br.

Wprowadzenie

Słowo ‘gnoza” oznacza POZNANIE i gnostycy to ludzie, którzy usiłują osiągnąć znajomość rzeczy ZAKRYTYCH, przez nie dopuszczający do jakiejkolwiek jego kontestacji, oficjalny Kościół. (Stąd też opinia nieco starszego kolegi autora, profesora Mirosława Dakowskiego, że „GNOZA TO ZŁO”.) W tej sytuacji autor – m.in. „Wojny bogów” (1995) – zamierza omówić pokrótce poglądy jego nieco młodszego kolegi, czeskiego gnostyka Jana Kozáka z Pragi (w szczególności jego książki “Korzenie indoeuropejskiej duchowej tradycji”, Praha, 2014, oraz “Chrześcijanie przed Chrystusem, za Chrystusa oraz po Chrystusie”, 1995). Kozák wskazuje, że obecna forma Zachodniego Chrześcijaństwa, powstała pod silnym wpływem judaizmu, jest perwersją pierwotnego chrześcijaństwa. Z tego powodu główne dogmaty KK – jak np. „o grzechów odkupieniu” – należy czytać w odwracającym znaczenia słów „lustrze”, by dotrzeć do PRAWDY co one oznaczają.

2400 słów

1. „Zazdrość Boga” jako Pierwszy Motor poczynań mojżeszowego kleru

czyli

o istocie judaizmu, jako wlokącego się od momentu jego powstania, programu podmiany wszystkiego co w życiu jest Piękne, Dobre i Szczere, przez to co szkaradne, złe i zakłamane

W pełnym tekście Przykazania Mojżeszowego Dekalogu, zaczynającego się od słów „Nie będziesz miał bogów obcych przede Mną”, znajdujemy ostrzeżenie „Bo Ja Pan, twój Bóg, JESTEM BOGIEM ZAZDROSNYM, który karze występek ojców na synach (Wj. 20:5). Otóż ZAZDROŚĆ w potocznym jej zrozumieniu, nie jest pięknym się zachowaniem. A to sugeruje, że wszystkie narody, które z dumą deklarują się być wyznawcami Dekalogu, mają tendncję do niezbyt pięknych, motywowanych zazdrością zachowań.

Tę, jak najbardziej ogólną uwagę potwierdza PRAKTYKA naszej Super-Religii, znanej jako Judeochrześcijaństwo. Bo przecież to w imię w imię pospolitej Zazdrości, założyciel Izraela JAKUB oszukał swego ślepego już ojca Izaaka, by wykraść od niego błogosławieństwo przeznaczone dla pierworodnego Ezawa. A wraz z tym wyłudzonym błogosławieństwem – zgodnie z ówczesnym Prawem – oddziedziczyć zgromadzony, dzięki skądinąd niezbyt eleganckim wysiłkom swego rodzica i prarodzica, dość imponujący jak na owe czasy majątek. Oczywiście Jakub miał w tym podłym przedsięwzięciu pełne poparcie czczonego przezeń osobistego „Boga”. Ten fakt podkreśla w nowym Testamencie św. Paweł, (nb. faryzeusz, pozorujący iż jest NAJWIĘKSZYM Z APOSTOŁÓW ukrzyżowanego Chrystusa!). Przypomina on bowiem, w Liście do Rzymian” (9:11-12), że DZIELNY myśliwy Ezaw jest przez Boga znienawidzony, a ZNIEWIEŚCIAŁY, dekujący się w bezpiecznym namiocie Jakub wywyższony ”aby niewzruszone pozostało postanowienie Boże, powzięte na zasadzie wolnego wyboru, zależne nie od uczynków, ale od woli powołującego – powiedziano jej (Rebece): starszy będzie służyć młodszemu, jak jest napisane: Jakuba umiłowałem, a Ezawa miałem w nienawiści”.

W rosyjskiej wersji Pisma Świętego słowa ‘młodszy’ i ‘starszy’ są zastąpione słowami ‘mniejszy’ i ‘większy’, zapewne użytymi w przedchrześcijańskim, greckim tekście Septuaginty, na którym opiera się prawosławie. Skąd takie, wyraźnie zniekształcone określenia różnicy między biblijnymi „nie jednojajowymi bliźniakami”? Zapewne ówcześni greccy tłumacze Biblii zasugerowali czytelnikom w ten zmyślny sposób, że znienawidzony przez „Boga” Ezaw to był ‘megalopsychos‘, po polsku człowiek WIELKODUSZNY, a pazerny tego „Boga” ulubieniec Jakub, to ewidentny ‘mikropsychos‘, coś psychologicznie bardzo niskiego. (Proszę zauważyć, że Paweł to z łac. Paulus, czyli mały, z gr. mikrus, który o sobie samym pisał, iż jest lękliwy sobie samym pisze iż jest lękliwy – czyli dokładnie mikropsychos, osobnik którego cechuje: „pokora, fałszywa pokora, małoduszność, mikroumysłowość, podłość, lękliwość” – wg J. Barnesa, patrz poniżej):

W optyce zatem przedchrześcijańskiej Septuaginty, MAŁODUSZNOŚĆ i wynikające z niej ZŁO charakteryzujące pisma Testamentu Starego, zostały przez Szawła alias Pawła skutecznie przeszczepione do Testamentu Nowego. Ten samozwańczy „13 apostoł” dokonał tego zabiegu zapewniając w imieniu swego Boga Jedynego, iż „wyniszczę mądrość mędrców i i inteligencję inteligentnych zniweczę”. Dodatkowo poparł on ten Plan deprecjacji ludzi odmiany SAPIENS (, znamienną frazą„To, co nie jest (czyli to, czego nie ma!), wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić” (1 Kor. 1:19-29ten pauliński „Bóg” najwyraźniej „zabawiał się” w tworzenie PRZECZYWISTOŚCI, czyli Rzeczywistości, która nie istnieje!)

I w istocie, po „stealth” (podstępem zatwierdzonej) na Soborze w Nicei w 325 roku, akceptacji aż 13 listów tego „żydowskiego mędrka”, rozpoczęła się trwająca aż do dzisiaj walka KK z „heretykami”, odważającymi się argumentować jak przystało na przedstawicieli ludzi odmiany SAPIENS (patrz casus apostazji od KK, w r. 2007, wysokiego funkcjonariusza Watykanu, ks. Tomasza Węcławskieg,o głoszącego „złą nowinę”, że Jezus nie był Bogiem!).

Jeśli zaś chodzi o tego mitycznego Jakuba, założyciela plemienia Izraela, to czytając o jego kombinacjach, już jako ślepego starca, by blogosławić potomków jego najukochaszego syna Józefa, przkrzyżowując lewą swą ręką z prawą, tak aby jego błogosławieństwa były sprzeczne z naturalnym tych jego wnuków starszeństwem (Rdz. 48:14-20), co bardziej spostrzegawczy bibliści zaczeli głosić GNOSTYCKĄ HEREZJĘ o kompletnej perwersji tej religii. Ja już w „Wojnie Bogów” z roku 1994 (broszurce powstałejej przy współpracy warszawskiego antropologa prof. Andrzeja Wiercińskiego oraz krakowskiego katolickiego intelektualisty, Ireneusza Kani), pisałem że należy traktować pisma ST jako ODWRACAJĄCE OBRAZ RZECZYWISTOŚCI OKULARY POZNAWCZE:

Jak się o tym dopiero niedawno dowiedziałem, podobne poglądy głoszą, już od pierwszych wieków n.e., stanowiący margines oficjalnego chrześcijaństwa, tak zwani GNOSTYCY (dosł. „ludzie poznania”). Tutaj pozwolę sobie przetłumaczyć z czeskiego kilka, b. podobnych do moich z r. 1995, zdań z książki Korzenie indoeuropejskich tradycji duchowych”, wydanej przez niedawno poznanego przeze mnie czeskiego kulturoznawcy, Jana Kozáka. Wskazuje on w niej na ciekawe zjawisko, dotyczące tzw. Pisma Świętego:

Ze wszystkich kultur, wielbiących oddolną siłę Węża (cz. ‘Hada’), to w judaizmie została najpełniej i najrzetelniej rozpracowana zasada podmiany, względnie wymiany, prawego na lewe, górnego na dolne, wewnętrznego na zewnętrzne, oraz uczciwego i szczerego, na podstępne i zakłamane. Przecież to sam ten temat zamiany i obrócenia wszystkiego, co jest wielkie, szlachetne i ludzkie w rzecz małą, kryminalną i grzeszną, stał się proklamowanym i wszędzie uwielbionym „uświęconym” principium, tak że daje się go dobrze studiować. (…)

Wśród religioznawców jest to sprawa dobrze znana, ,już ponad 40 lat temu, na konferencji w Genewie slyszałem wypowiedż jakiegoś filozofa z Izraela, że w języku hebrajskim wystarczy tylko zmienić akcent i określenie Pismo ŚWIĘTE, zaczyna się odczytywać jako PRZEKLĘTE.

2. Św. Paweł jak apostoł PRZECZYWISTOŚCI oficjalnego obecnie chrześcijaństwa

Bardzo poczytnym pisarzem, który w NT popisuje się przekręcaniem „do góry nogami” prawd dobrze znanych, jest św. Paweł. Wychwala on, m. innymi wszczepianie, w „szlachetny” pień drzewa oliwnego judaizmu, „dziczkę oliwną” pogaństwa. (Rz. 11:17 – w Biblii Tysiąclecia znajduje się uwaga, że św. Paweł „nie liczył się w tym porównaniu z rzeczywistością, gdyż w naturze szlachetnym szczepem udoskonala się dziki pień, a nie odwrotnie”.) Ta literacką skłonność Szawła alias Św. Pawła do tworzenia PRZECZYWISTOŚCI, czyli nie rzeczywistej rzeczywistości, jest dostrzegalna także w nowotestamentowym PRZYMIERZU Z BOGIEM, którym się chrześcijanie się najbardziej szczycą. Na ten „tabu” temat, istoty Nowego Przymierza, przypieczętowanego na Golgocie ofiarą z „baranka bożego” o imieniu Chrystus, napisałem w mej „Wojnie Bogów” z roku 1995 coś takiego:

Wprowadzając do istniejących już zalążków chrześcijaństwa ”naukę krzyża, która głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, Św. Paweł automatycznie przerobił (inicjalnie WIELKODUSZNE – MG 2019) chrześcijaństwo na wyraźnie pogańską (w sensie jej ‘małoduszności’ – MG 2019), agresywną religię, dążącą do totalnego zakłamania rzeczywistości. … Według chrześcijan,Bóg Ojciec skazał na haniebną śmierć na krzyżu swego jedynego Syna, po to aby odkupić (tzn. zmazać, zamaskować) swe własne grzechy Boga Stworzyciela (Zazdrości – MG 2019).

Tę perwersję oryginalnych idei chrześcijańskich, Jan Kozák, w książce „Pribeh o povstani Hada(1996), przedstawia, w niewątpliwie szerszy niż moja interpretacja, sposób:

« Krucyfiks, krzyż, który chroni naiwnych chrześcijan “przeciw Diabłu”, aby go (od nich) odegnał, z myślą “sam nie potrafisz, ale to jest przecież sama świętość”, ma jednak swe odwrotne, ewidentnie podstępne, w Biblii dostrzegalne i wszystko tłumaczące znaczenie: “Ja jestem twoim (przyjacielem?) – popatrz, zabiłem człowieka nazareńskiego, człowieka poznania, na twoją cześć! (…) Chrześcijańska msza, w trakcie której się spożywa ciało ofiary i pije jej krew, jest zatem wezwaniem żydów do grzechu i do udziału w zabójstwie, ze słowami: “Chodźmy się zbawić od grzechu, chodźmy się oczyścić”. Zespoleni w ten sposób “grzesznicy” wpadają pod moc tego boga “grzeszników”, a ten bóg mówi “zasłonię gęstym mrokiem (tj. zgładzę) wszelką twą przestępczość, a jak twe grzechy pokryje mrok, to ty się do mnie nawrócisz” (Izaj. 44, 22) Sziwaizacja całej takiej nauki jest w ten sposób zrealizowana. »

Otóż Sziwa to Bóg Zniszczenia, mówiąc obecnym językiem fizyki jest to „Bóg” Wzrostu Entropii, zaniku bardziej złożonych struktur, w tym i bardzie dojrzałych odruchów myśli. I o ten „spacyfikowany” stan ducha wiernych, niby-to „chrześcijański” kler dba już co najmniej od czasów wypchnięcia NESTORIAN z granic Imperium Romanum w wieku V.

3. W czym rzecz z tym systematycznym ZADUSZANIEM bardziej dojrzałych odruchów ludzkiej myśli?

Otóż wg biblioznawców, znana nam, super egoistyczna i nacjonalistyczna hebrajska Biblia, skompletowana została w Babilonii, w znacznym stopniu przy wykorzystaniu tamtejszych, indo-ireńskich wzorców kulturowych. Mój francuski korespondent „Herboris” podsumował te, pochodzące z Mezopotamii zapożyczenia ST, w następujący sposób:

Określenie ‘Naród Wybrany’ zostało po prostu wyprowadzone z hinduskiego społeczno-boskiego systemu kastowego. I Hebrajczycy, zamieszkujący przed ich migracją, na północny-wschód od Eufratu, z pewnością mieli szerokie kontakty ze światem hinduskim. I wtedy zadecydowali, że to oni będą „czystymi braminami”, którzy będą panować nad poganami pochodzącymi z innych narodów. (Brahma stał się Jahwe i Abraham zadecydował to samo.) Inne narody otrzymały status niedotykalnych. Żydzi będą Kastą Najwyższą, narodem wybranym przez boga by przywodzić ludzkości. (…)

(Na fakt takich zapożyczeń wskazują dodatkowo biblijne imiona Abraham oraz Sara, jego żona-siostra, wyprowadzone od imion hinduskich bogów Brahmai jego żony-siostry Saraswati; także prawie identyczna  historia Potopu, a zwłaszcza samookreślenie się boga „Ja jestem” (YHWH) jakie usłyszał Mojżesz za płonącego krzaka, jest tłumaczeniem podstawowego hinduskiego credo „Aham Brahmasmi” – Ja Jestem Brahmanem).

Ja dodałem (w tekście „Czy Jahwe to atrapa Brahma?”) do tej hipotezy, że Elita Narodu Wybranego już od czasów mitycznego Jakuba-Izraela ma zwyczaj „ubierać się” w szaty oraz „skóry” wypożyczone od kultur, które Ambitni Żydzi, w trakcie ich historii, zamierzali opanować i zniszczyć, wysysając z tych „pogańskich” kultur ich soki życiowe (patrz np. Izajasz 60:10-12; 61:5-6).

Tę zasadniczą sprawę omawia szerzej Jan Kozak w „Chrześcijanie przed Chrystusem” (str. 39/40,, 1995) „Możemy w tekstach znalezionych w Qumran (nad Morzem Martwym), które bardzo rzetelnie relacjonują nauki Zaratustry o walce prawdy z kłamstwem i światła z ciemnością, dostrzec jak w sposób sztuczny, chciejstwem po prostu bezmyślnym, przeskakuje qumrańska wizja Boga, z „Boga światła i prawdy” na Boga wszechobecnego stawania się oraz dni (tj. czasu), który jest jednocześnie Bogiem Izraela! (…) Żydowski Pan – miotający groźby i mściwy „hospodin” – się wtedy staje, pod wpływem mody ze Wschodu, bogiem wieczności, miłości i serca, Bóg burzy staje się nagle bogiem pokoju, hinduskiego kultu „kapłańskiej” miłości Jezusa, jego „Ojciec” staje się żydowskim Jahwe („stanę się kim się stanę” – te slowa wszystko tłumaczą).

4. „Bóg-Kameleon” żydo-chrześcijańskiej religii

Ten PRZECIWISTY (tworzący Nie Realną Rzeczywistość) „cud” przemiany Boga ST w Boga NT, jest najlepiej zilustrowany historią nagłej, „w oka mgnieniu”, przemiany czciciela tego BOGA-KAMELEONA, „dyszącego groźbą i mordem” żydowskiego prokuratora Szawła w śpiewającego „hymn o miłości” św. Pawła. Tutaj należy zauważyć, że „od wewnątrz” wybrany przez tego „Boga” na ‘wikarego Chrystusa’ Paweł (Gal. 1:15-16), swego „dyszącego groźbą i mordem” charakteru nie zmienił, co widać chociażby w tej jego groźbie z 1 Kor. 3:17: „Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga (Kameleona?), tego zniszczy Bóg.” (Nb. Wykorzystując ten pauliński „paragraf” bożego Prawa, w roku 1689 polski episkopat skazał w Warszawie na ścięcie głowy żołnierza i filozofa Kazimierza Łyszczyńskiego, za jego dzieło „De non existentia dei”.)

Co więcej, faryzeusz Paweł, jak to już wcześniej zauważyliśmy, podobnie jak jego mityczny przodek Jakub-Izrael, zwykł bardzo systematycznie „odwracać” kolejność oraz znaczenia postulowanych przezeń wydarzeń. Jeszcze wyraźniejszego, niż to porównanie z „dziczką pogaństwa” wszczepianą w „szlachetny pień” judaizmu, przykładu takiej „chwytającej za serce” sztuczki z podmianą „tego co jest przez to, co nie jest”, dostarczcza jego „Hymn o milości”. Ten sławny wśród chrześcijan Hymn ten jest wyraźnie imitacją „mowy o miłości” ateńskiego krasomówcy Agatona, wygłoszonej przezeń w trakcie „Uczty” opisanej przez Platona, prawie 4 wieki przed Chrystusem. W świetle argumentów uczestników tego Sympozjonu, że miłość to jest TWÓRCZY element życia, a zwłaszcza w świetle uwagi Sokratesa, że „miłość jest rodzajem pożądania, a pożądamy tylko tego, czego nam brak”, to pięknie brzmiące zapewnienia św. Pawła, że miłość „wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma, itd” jawią się jako wychwalanie zwykłego matołectwa, wręcz IMBECYLIZMU.

Innym, nie związanym już z tym specyficznym apostołem, przykładem tworzenia „nie istniejacej rzeczywistości” jest wpisana w Ewangelię Mateusza (2,1-12) historia przybycia do dzieciątka Jezus, trzech mędrców ze Wschodu. Otóż Kozák w książce „Chrześcijanie przed Chrystusem” (1995) zauważa, że ta historia Trzech Króli Magów, jest wzorowana na hinduskiej historii przybycia, do słynącego ze swej mądrości Buddy, kapłanów (perskie „magów”) z czterech stron świata. Ci „magowie” przybyli do Buddy nie z darami złota, kadzidła i mirry, ale z miseczkami żebraczymi, aby On im coś ze swej mądrości, nabytej przez intensywne doświadczenie życiowe, użyczył. A jakąż to mądrość mogli zdobyć, wizytując Niemowlę Jezus, Kacper, Melchior i Baltazar, składając dziecięciu dary w formie złota, kadzidła i mirry, w okresie gdy ono potrzebowało tylko matczynego mleka i ciepła jej ciała? Ta „chwytająca za serce” naiwna scena reprezentuje KOMPLETNY KRETYNIZMIZM tego PRZECZYWISTEGO mitu, wpisanego w Ewangelię przeznaczoną dla chrześcijan pochodzenia żydowskiego.

Także kończący wszystkie cztery ewangelie „cud” Jezusa ZMARTWYCHWSTANIA, po trzech dniach przebywania w grobie, według Hipolita Rzymskiego (II/II w. n.e.), cytowanego przez Jana Kozáka (str. 140) został wyraźnie „przeszczepiony” do Ewangelii, ze sztuczki jaką się ponoć popisywał, wzmiankowany w „Dziejach Apostolskich” bardzo podobny do Galilejczyka w swych uzdrowicielskich poczynaniach, Szymon Mag pochodzący z Samarytanii. Ten historyczny pierwowzór/konkurent Jezusa, by zademonstrować swą Niezwykłą Moc, na trzy dni kazał się zamknąć (zakopać? jak ponoć to robią jogini?) w grobie, by po tej demonstracji swej MOCY, wyjść zeń bez uszczerbku na zdrowiu. Szymon Mag „uczył, że duch jest zniewolony w ciele jakby w grobie – czyli tego samego co Jezus w Ewangelii Tomasza. (Nb. Tej nauki w rzeczonej 5 Ewangelii nie znalazłem – MG) … z tej Ewangelii  w sposób pewny się dowiadujemy, że pierwotne nauki Jezusa były gnostycko-buddyjskiego charakteru z antyżydowskim ich zamiarem” (to prawda – MG). I Kozák porównuje dwa obrazy: wyraźnie trwającego w swej EUDAJMONII (zaspokojeniu wewnętrznej potrzeby poznania) prawie nagiego Buddę, oraz wiszącego na krzyżu, „wypróżnionego z życia” Jezusa. Ironicznie komentując te dwie skrajnie odmienne sceny, tymi samymi słowami Ewangelii Jana „Wykonało się! Oto człowiek!” Nie trudno w tym gnostycko-buddyjsko-antyżydowskim kontekście nauk Jezusa zauważyć, że jego samozwańczy apostoł, św. Paweł przynajmniej wtedy był szczery, gdy zapewniał, że Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga (Kameleona?), tego zniszczy Bóg.” Co doskonale widać na poniższym zestawieniu powszechnie znanych wizerunków Buddy oraz Jezusa:

To zestawienie EUDAJMONII BUDDY, z KENOZĄ (wypróżnieniem się z życia) CHRYSTUSA, jest dowodem ZASADNICZEJ PATOLOGII CHRZEŚCIJAŃSTWA. Warto tutaj przypomnieć, że w Ewangelii Tomasza, zawierającej 114 cytatów z nauk Jezusa, nie ma ani słowa o tegoż Jezusa chęci złożenia z siebie ofiary „za grzeszników”. Galilejczyk bowiem, jako CZŁOWIEK ROZUMNY nie czuł się być „synem” tego żydowskiego MIKROPSYCHOS, który w swej ZAZDROŚCI o panowanie nad światem, stworzył „nie istniejącą Rzeczywistość (Przeczywistość) Grzechu Pierworodnego Poznania.

(Patrz MIKROMĄDROŚĆ św. Pawła „jak przez jednego człowieka /Adama/ grzech wszedł na świattak przez posłuszeństwo Jednego /zgodę Jezusa na ukrzyżowanie/ wszyscy staną się sprawiedliwymi” …”Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia.” - Te DĘTE zapewnienia św. Pawła należy oczywiście czytać w odwracającym ich kierunek oraz znaczenie LUSTRZE, tak jak to zaleca Gnostyk Kozák .)Z czasem głoszenie tej nowotestamentowej PRZECZYWISTOŚCI stało się Misją Dziejową Kościoła. I choćby z tego tylko powodu pzwolę sobie zakończyć powyższe opracowanie apelem:

ZDELEGALIZOWAĆ CHRZEŚCIJAŃSTWO

Ta odważna propozycja została sformułowana przez znającą dobrze język angielski, autorkę A. Note (prawdopodobnie z Krakowa) interesującego portalu PRZECZYWISTOSC.PL

Nb. Pani „A. Note” motywuje tę swą propozycję „Mową nienawiści” Jezusa z Nazaretu do hipokryzji dobrze dostrzegalnej chociażby w „Hymnie o miłości” św. Pawła. Oto te, przypominające Tezy Lwa Trockiego o „permanentnej rewolucji”, słowa Galilejczyka:

Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce itd. ”. - Łk. 12:49-53. Identyczne „nauki” znajdują się także w Ewangelii Tomasza 16. (p.35,31-36,5). W tej 5 Ewangelii  znalazła się nawet Jezusa wypowiedź propagująca coś w rodzaju LGBT!: „jeśli czynicie, męskie i żeńskie jednym, aby to, co męskie, nie było męskim, a to, co żeńskie, nie było żeńskim, … wtedy wejdziecie do [królestwa]” 23. p.38,1-3)

Zakopane, 29 sierpnia roku 102

po

Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Anty-Żydochrześcijańskiej

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

Marek Glogoczowski – Las Raíces Religiosas del Poderío de EE.UU.

Marek Glogoczowski – Las Raíces Religiosas del Poderío de EE.UU.

     Hemos puesto en castellano esta vez el texto completo del discurso pronunciado por el notable filósofo y montañista polaco Marek Glogoczowski (1942) en el Foro Público Mundial “Diálogo de Civilizaciones” efectuado en Rodas, Grecia, en Septiembre de 2003 (véase wpfdc.com), que fue impreso en “World Affairs”, vol.7 Nº4, Nueva Delhi, 2003. El señor Glogoczowski logra ganarse la admiración de quien lo conozca por su imbatible lucidez, a la que aportan sus multivariados estudios académicos, principalmente en ciencias físicas, geofísicas y biológicas, y por su desafiante actitud que es respaldada por sus conocimientos del pensamiento religioso. Como sabemos que no abundan textos suyos en castellano, esperamos que este aporte sea bienvenido, lo que para nosotros ya es así. Por último mencionamos que este texto puede hallarse en inglés en marek.glogoczowski.zaprasza.net, donde están varios de sus artículos, la mayoría en polaco, y también en otros sitios. particularmente www.markglogg.eu.

Las Raíces Religiosas

de la Superpotencia Estadounidense.

Globalización: El Proyecto de la Tierra Plana

y las Cortezas Cerebrales Planas,

Pero Ningún Diálogo de Civilizaciones en Perspectiva

por Marek Glogoczowski

Septiembre de 2003
SINOPSIS
     La Conquista europea, que comenzó hace aproximadamente 500 años, fue originada en un amplio grado por el espíritu misionero de los cristianos católicos, tratando de cumplir con la demanda de Cristo expresada en el Evangelio de Juan: “Y tengo otras ovejas, que no son de este rebaño; debo traerlas también… Así habrá un rebaño y un pastor”. El período católico de la conquista del mundo fue sustituído pronto por el Protestante, con la Biblia como la fuente de las ideas a ser implantadas en todas partes. Y la Biblia pide la exterminación de las bestias salvajes hostiles a las “ovejas” (tarea que ha sido exitosamente llevada a cabo en los países occidentales), y la transformación del mundo, de modo que el “rebaño elegido de Dios” pueda vivir en una paz y seguridad perpetuas. Estos “elegidos”, según la mentalidad Protestante, son los hombres que lograron acumular las riquezas “agradables a Dios”. Nacido gracias a tal interpretación religiosa de las órdenes de Dios, el capitalismo rápidamente se esparció por todo el planeta, causando no sólo una tremenda devastación de los recursos de la Tierra sino también la división creciente entre clases sociales y naciones “buenas” (ricas) y “malas” (pobres). Los grupos de presión ultra-Protestantes y sionistas, llamados “neo-conservadores”, que se apropiaron del poder en el EE.UU. (e Israel) de hoy, predican abiertamente la “cruzada final”, que eliminará a los últimos “Estados canallas” que aún quedan del período socialista del siglo XX. Esta purgación de la Tierra será seguida de la creación del “Nuevo Israel Global”, donde “el SEÑOR se convertirá en el rey sobre toda la Tierra; en aquel día el SEÑOR será uno y su nombre uno. Todas las tierras serán convertidas en llanuras, pero Jerusalén permanecerá en lo alto y morará con seguridad”. La realización de este plan de 2.500 años permitirá la segunda venida de Cristo y el esperado Fin de los Tiempos, antes del cual los “elegidos” serán directamente “arrebatados”. Éstos son los que están creando las actuales ideas de la realidad, que irradian desde los más altos círculos del poder en EE.UU., y contra esta locura parecemos estar completamente indefensos hoy en día.
*  *  *
LAS  RAÍCES  RELIGIOSAS  DE LA SUPERPOTENCIA  ESTADOUNIDENSE
     He leído una opinión de que la “globalización” —que significa la unificación política y cultural total— llegó a ser decidida automáticamente una vez que Magallanes realizó en 1521 el primer viaje naval alrededor de la Tierra. El hecho de que tuvimos que esperar durante los posteriores 500 años la “globalización del Globo” es atribuído únicamente a la carencia de apropiados medios técnicos para alcanzar ese objetivo. Pero la unificación de la Humanidad ¿es un “objetivo automático” hacia el cual nos dirigimos inexorablemente?. Gracias a un artículo escrito por el filósofo austriaco doctor Siegfried E. Tischler, que hace clases actualmente en alguna parte en Indonesia, aprendí que Magallanes no fue el primero en hacer el viaje alrededor de la Tierra, ya en 1241 la flota de embarcaciones chinas realizó la misma proeza [1].
[1] El descubrimiento de Norteamérica fue realizado en 1241 por una flota de barcos chinos durante la primera circunnavegación del globo (Magallanes no fue el primero, de ningún modo) / M. Xu acerca de la cultura olmeca como derivada de la cultura china anterior a la dinastía Qin (US News and World Report, Noviembre de 2002).
     ¿Por qué los chinos, mientras estuvieron varios siglos por delante de los apropiados medios técnicos europeos, no se embarcaron en la ruta de la conquista planetaria?. Leí que exactamente hace quinientos años, siguiendo una orden del Emperador chino, la más grande y mejor flota de barcos en el mundo fue quemada en puertos chinos. Después de un período en que los comerciantes chinos estaban colonizando ya la costa Oeste de África, acercándose a Europa desde el Sur, China se volcó hacia un auto-impuesto aislamiento, que duró hasta 1841, la fecha de “apertura” de la ciudad costera de Cantón mediante el bombardeo realizado por la floreciente marina inglesa. Los historiadores atribuyen esta inclinación “anti-globalista” en la política exterior china a la filosofía de Confucio, predominante en el Imperio Medio. Es decir, los hombres de comercio y los comandantes militares de alto rango, que insistían en la conquista global —que formaban el “Partido de los Eunucos” en la Corte china— fueron considerados por la burocracia imperial, criada en las tradiciones confucianas, como una fuerza perjudicial que arriesgaba corromper los fundamentos espirituales del Estado de Armonía establecido por Confucio dos mil años antes.
     Interesada en la perfección de su orden social, la élite china no tenía incentivos “internos” para perseguir una conquista externa. Los europeos, al contrario, desde la misma aparición de la Europa moderna, tienen una tendencia “internamente integrada” hacia la imposición de su hegemonía cultural (y política) en todas partes. Este impulso hacia una conquista que nunca termina era (y todavía es) suministrado por nuestra religión, conocida bajo el término general de Cristianismo. La “sagrada misión” de la unificación mundial fue supuestamente ordenada por Jesucristo mismo, que en el Evangelio de Juan dio la siguiente instrucción a sus apóstoles: “Y tengo otras ovejas que no son de este redil; debo traerlas también, y ellas oirán mi voz. Así habrá un rebaño y un pastor” (Juan 10:16).
     La cristianización de los países emanada del Imperio romano fue conseguida de un modo lento y relativamente pacífico, pero una vez que los misioneros cruzaron los limes [límites] de la antigua Roma la “evangelización” comenzó a tomar formas cada vez más malvadas. Mencionemos sólo a la Orden Teutónica de Santa María, que en los siglos XIII y XIV exterminó totalmente a las tribus paganas bálticas de los jadzwings y los prusianos. Para no hablar acerca de las atrocidades que acompañaron a la no tan distante en el tiempo “cristianización” de ambas Américas, en particular del territorio actual de EE.UU., donde más de cien naciones indias simplemente desaparecieron durante el siglo XIX.
     Como lo sugiere Noam Chomsky en su libro “Año 501″, la Conquista continúa. Actualmente el conjunto entero de naciones “desobedientes al SEÑOR” parece estar puesto en la agenda para la exterminación en el semi-oficial “Proyecto del Nuevo Siglo Estadounidense” (PNAC), sobre el cual pondré luego un poco de luz. En particular éste será el destino de estas naciones que inadvertidamente adoran al competidor del SEÑOR llamado Alá. La élite “neo-conservadora” en el poder en el EE.UU. de hoy afirma sin ninguna vergüenza que se ha involucrado a sí misma en el cumplimiento final de una misión proclamada por Cristo, de manera que habrá un rebaño y un pastor.
     En los Evangelios Jesús enseña que “por sus frutos ustedes los reconoceréis”, y dado que EE.UU. es actualmente el más “cristianizado” país industrial occidental [2], entonces visitando EE.UU. veremos mejor la dirección que este “Reino del Señor” está tomando. ¿Y qué vemos si “caminamos por la vista y no por la fe (en el poder de EE.UU.)”?; ¿qué significa que nos comportamos de una manera prohibida para las “ovejas” cristianas por el apóstol Pablo (2ª Cor. 5:7)?. Es suficiente viajar un poco dentro de esta “Tierra baldía” (como llama a su país natal Theodore Roszak) para reconocer la increíble fealdad de sus ciudades, la obesidad malsana de sus habitantes, el agotamiento de sus recursos naturales, sus millones de presos reclutados sobre todo de barrios delictuales enteros, y para sentir que hay algo muy equivocado con este super-Estado supuestamente “cristiano”.
[2] Las estadísticas indican que alrededor del 60% de la población estadounidense cree activamente en alguna forma de cristianismo, en comparación con un 30% en Canadá, para no hablar de la situación en Francia donde sólo el 2% de los recién nacidos es bautizado.
     Si la situación interna del país, que contiene tanta gente (¡casi el 60%!) que se considera a sí misma como “cristiana”, es tan siniestra (como lo afirman tanto los observadores externos como internos del “estilo de vida estadounidense”), entonces debe haber algo incorrecto con esta “misión del Señor” que se supone que EE.UU. encarna. ¿Dónde se originó esta exigencia de que “habrá un rebaño y un pastor”?. En el Evangelio de Mateo Jesús dice a sus discípulos “No vayan entre los gentiles, y no entren en ninguna ciudad de los samaritanos, sino que vayan más bien a las ovejas perdidas de la casa de Israel” (Mateo 10:5-6). Es sólo después de su resurrección que Jesús toma la postura de un Superhombre y asegura a sus apóstoles (que dudaban de su presencia real) que “Todas autoridad en el cielo y en la tierra me ha sido dada. Id por lo tanto y haced discípulos de todas las naciones” (Mateo 28:18-19). Sólo en el Evangelio de Juan, que fue escrito alrededor del año 110, cuando gracias a los esfuerzos misioneros de Pablo ya miles de gentiles habían sido cristianizados, Jesús asegura a sus oyentes, bastante antes de su crucifixión, que él tiene una capacidad sobrehumana para “entregar mi vida y tomarla otra vez”, esto a fin de realizar supuestamente la misión del “buen pastor” de imponer “un rebaño y un pastor” en todos los lugares de la tierra (Juan 10:14-18).
     Además, cuando uno lee con cuidado la Biblia, uno encuentra que el Jesús citado en el Evangelio de Juan simplemente repite profecías de anteriores líderes espirituales de Israel, en particular las de Zacarías y Ezequiel, que vivieron entre 5 y 6 siglos a.C.. En particular Zacarías afirma “Y el SEÑOR llegará a ser rey sobre toda la tierra; en aquel día el SEÑOR será uno y su nombre uno (Zac. 14:9). ¿Fue entonces posible que los textos de los Evangelios fueran manipulados a fin de hacer de ellos un instrumento para la conquista llevada a cabo por el “Nuevo Israel”, que no fue deseada en absoluto por el verdadero Jesús, que consideraba que todos los antiguos líderes de Israel eran “ladrones y saqueadores” (Juan 10:8)?.
Los investigadores profesionales de los textos del Nuevo Testamento han descubierto que varios milagros hechos por Jesús fueron “tomados prestados” (para usar un eufemismo) de mitos paganos bien conocidos por la población griega de Palestina. Un amigo mío, el profesor Ludwik Kostro de la Universidad de Gdansk —quien como un hombre del clero estudió en los años ’70 tanto física como ciencias bíblicas en Roma en la Universidad Católica La Sapienza— nos informó durante un seminario que el famoso milagro del agua que se convierte en vino en Caná de Galilea es un “plagio” de un milagro similar hecho por el dios griego Dionysos, y más encima era celebrado por los primeros cristianos el 6 de Enero, la fecha de la festividad pagana de Dionysos. Según investigadores católicos competentes de la Universidad La Sapienza, los discípulos de Jesús, a fin de engrandecer a su héroe deliberadamente, le atribuyeron potencialidades de conocidos (en su tiempo) dioses de los gentiles. (La capacidad sobrehumana de Dionysos para resucitar después de haber sido desgarrado en pedazos, evidentemente fue también atribuída a Jesús, como lo confirma su declaración insertada en el Evangelio de Juan: “Puedo entregar mi vida y volverla a tomar).
     Si esta interpretación católica de los Evangelios hecha en la Universidad “La Sapienza” es válida, es evidente que los discípulos de Jesús le atribuyeron también estas ambiciosas —y nobles en apariencia— profecías de los líderes espirituales israelitas, profecías que fueron repetidas incesantemente en el Israel de sus tiempos. Y gracias a las “ovejas” cristianas estas profecías judías, concebidas hace aproximadamente 2.500 años, llegaron a ser realmente inmortales: la demanda de Jesús de “un rebaño y un pastor” es claramente repetida en el llamamiento de Hitler en el siglo XX a la totalidad: “Ein Reich, Ein Volk, Ein Führer” (Un Estado, un Pueblo, un Líder).
     Aquí llegamos a un punto que elaboro más detalladamente en un informe más grande. Una lectura cuidadosa de las “Cartas” de los más prominentes apóstoles de Cristo —en particular las de Pablo y Pedro— confirma la sospecha de que “Cristo crucificado” se ha convertido en un contenedor (una herramienta, el “irracional cordero de Dios”, o —para usar la expresión preferida estadounidense— un “dispositivo”), que, lo quiera o no, facilita la intoxicación de los creyentes con ideas completamente pervertidas de profetas del Viejo Testamento. Estas ideas de 2.500 años, una vez puestas en ejecución, AUTOMÁTICAMENTE deben conducir a la corrupción total y a la devastación de nuestro planeta.
     No es nuevo el descubrimiento de que el mensaje del Nuevo Testamento es en su esencia el mismo que el del Viejo. Nuestro contemporáneo, el editor y traductor del Talmud el rabino Adin Steinzaltz, describió al cristianismo como “judaísmo simplificado, adaptado a las mentes infantiles de los no-judíos”. Esta engreída opinión es contradicha por Karl Marx, nieto de un rabino, que afirmó en la mitad del siglo XIX que “El cristianismo es el sublime pensamiento judaísta, mientras el judaísmo es una sórdida aplicación utilitaria del cristianismo”. Como una persona criada en el ambiente católico de la “papista” Cracovia, me adhiero más bien a la opinión de Karl Marx. El Nuevo Testamento es en efecto una sublimación del pensamiento judaísta, en particular de las ideas del profeta Isaías concebidas aproximadamente 500 años a.C.. El “modo de pensar” de este profeta ciego [3] se filtra a través de las “Cartas” de los dos apóstoles más prominentes, Pedro y Pablo. Pedro escribe por ejemplo en su “1ª Carta”:
     “Cristo sufrió por ustedes… Él no cometió pecado, ningún engaño fue encontrado en su boca… Él mismo llevó nuestros pecados en su cuerpo en el madero (esto significa la cruz) de modo que podamos morir para el pecado y vivir para la justicia. Por medio de las heridas de él ustedes han sido sanados” (1ª Pedro 2:21-24).
[3] Existe un mito judío según el cual todos los profetas de Israel eran ciegos.
     Tal explicación del Misterio de la Redención es una copia fiel de un texto llamado “Los Sufrimientos del Sirviente de Dios” escrito 500 años a.C. por el profeta Isaías [4]. Este muy importante fragmento de la Biblia fue interpretado por el teólogo austriaco contemporáneo R. Schwager del modo siguiente: La gente malvada (gángsters) se une contra el honrado, y mediante una violencia hecha a él ellos arrojan sobre él sus propios delitos. El papel de Dios en este proceso consiste en hacer del sirviente (o el Hijo de Dios en el caso de Jesús) alguien apto para soportar voluntariamente el sufrimiento infligido sobre él [5]. Para Schwager es así evidente que Dios, imaginado por el profeta Isaías, es un colaborador oculto de un específico sindicato del crimen, el “Sindicato de los Sirvientes de Dios”, al cual Jesús llamó simplemente como “Cueva de Ladrones”.
[4]  La receta de Isaías acerca de la (ventajosa) utilización de los “Sufrimientos del Sirviente de Dios” es como sigue:
      (53:4): Ciertamente (Dios ha permitido que) él ha soportado nuestros sufrimientos y ha cargado con nuestros dolores; mientras que nosotros lo tuvimos por castigado, herido por Dios y abatido;
      (53:5): Pero (él voluntariamente aceptó que) él fue herido por nuestras transgresiones, él fue lastimado por nuestras iniquidades; el castigo que nos sanó cayó sobre él, y (gracias a Dios) con sus azotes hemos sido curados.
      (53:9): Y ellos pusieron su sepultura con los impíos (…) aunque él no había hecho ninguna violencia, y no hubo ningún engaño en su boca.
[5]  R. Schwager citado por Stanislas Wójcik en el libro “Dramat odkupienia” (The Drama of Redemption), Byblos, Tarnów, 1997.
     Hay un problema muy importante con esta “redención de los pecados cristianos gracias a la pasión de Cristo”, modelada sobre la profecía de Isaías. La cruz, simbolizando la Pasión de Cristo, se ha convertido en una especie de opiáceo, una especie de morfina que desactiva en los creyentes específicamente estos centros cerebrales (lóbulos frontales) donde se localiza la conciencia ética, los cuales crean el sentimiento de dolor (los llamados “pinchazos de la conciencia”) cuando alguien comete una acción fraudulenta. Si uno cree en el poder redentor de la Cruz, sus pecados simplemente “desaparecen”. Debido a este fenómeno psicológico, los creyentes en la Redención no tienen incentivos para desarrollar su sistema ético endógeno, necesario para el así llamado “pensamiento independiente”. Esto significa que a la sombra de la Cruz los comportamientos más inmorales pueden proliferar. Para Pablo —así como para Pedro— era evidente que los sirvientes podían ser abusados por sus completamente egoístas amos (como su valoración de “los sufrimientos del sirviente de Dios” lo indica). Pablo además afirma que “todo el poder viene de Dios”, de modo que nadie debe sublevarse contra las injusticias sociales, no sólo del sistema esclavista de la Antigüedad, sino también de la servidumbre corporativa de la modernidad. En su carencia de un sentimiento moral más profundo, Pedro llega incluso a estimar la sumisión conyugal de Sara ante Abraham, a la que Sara fue obligada por su emprendedor marido-hermano, para trabajar como un “dispositivo sexual” donde Faraón y otras cortes de Oriente Medio, contribuyendo de esta manera a la fortuna acumulada por este “justo” padre de naciones (1ª Pedro 3:6 y Gén. 12:11-16, 20:2-14).
     El padre de la Iglesia que cambió exitosamente los templos y los monasterios cristianos en “máquinas” para recolectar riquezas de todo el mundo accesible fue Agustín, que vivió aproximadamente cuatrocientos años después de Cristo. En su obra “De Doctrina Christiana” (XLI, 62) él propuso un sofisticado (en verdad) método de  recolección de bienes pertenecientes a los paganos, basado en la expoliación hecha por los hebreos de la riqueza de los habitantes de Egipto, justo antes de su éxodo desde este antiguo país que los albergó durante 400 años (Éxodo 3:22). Agustín estaba totalmente consciente de que sin el apropiado sacrificio redentor esta “apropiación de la riqueza pagana” no sería exitosa, y él da como un ejemplo la conducta de Moisés, que pidió ofrendas pascuales para la “salvación” de su Tribu de Ladrones de la persecución de los ejércitos del Faraón. Teniendo en mente el sentido salvífico de la pascua judía, Agustín racionalmente propuso, refiriéndose a la sabiduría de Pablo (1ª Cor. 5:7), que “nuestra pascua es Cristo ofrecido por nosotros”.
     Razonando de la manera propuesta por sus más altas autoridades espirituales, los conquistadores católicos no tuvieron pinchazos de conciencia (remordimientos) mientras robaban las riquezas que encontraron en los países recientemente descubiertos por ellos de América y Asia. Los chinos, observando la avaricia insaciable e insana de los marineros y comerciantes portugueses, los denominaron “los diablos blancos”. Estos comerciantes “cristianos” por supuesto pagaron con entusiasmo su tributo a la autoridad espiritual que legitimaba sus éticamente dudosas conquistas. La opulencia del Vaticano en aquella época había sido realmente extraordinaria: en Roma durante el Renacimiento trabajaron aproximadamente cien mil prostitutas, sirviendo a innumerables misiones clericales y cortesanas en peregrinaje a la Santa Sede.
     Es necesario recalcar que el principio “un rebaño y un pastor” realizado por la Iglesia Católica no tuvo consecuencias inmediatamente desastrosas para la biodiversidad del planeta: las tribus indias conquistadas por los españoles lograron de alguna manera sobrevivir e incorporar sus culturas endógenas en los marcos impuestos por la Iglesia. Los grandes animales salvajes fueron preservados en los bosques Reales, ya que ellos servían como un juego para la aristocracia católica. Y la diversidad cultural y lingüística de los países europeos fue asegurada gracias al uso del latín como la lengua internacional, usada sólo por una pequeña élite culta.
     Pero la opulencia y la hipocresía de los “sirvientes de Dios” de aquel tiempo eran demasiado visibles para los celosos habitantes de las ciudades europeas. La invención de la imprenta aceleró el estallido de su descontento, modelado no tanto sobre las enseñanzas de Jesús, sino en las de Pablo. Pronto la Biblia, traducida a los lenguajes nacionales, se convirtió en un objeto de idolatría entre las clases sedentarias (burguesas) de Europa. ¿Y cuál es la esencia, el “Ding an Sich” como diría Kant, de este libro, que moldea hasta ahora nuestra civilización?. Karl Marx, el nieto de un rabino, tenía razón cuando escribió que “el verdadero dios de los judíos es el dinero”. Esta opinión sobre el “dios” de los judíos (y de los cristianos ricos) podemos leerla ya en las cartas del Emperador romano Adriano, lo cual sugiere que la Biblia hebrea es trivialmente el libro de un “dios invisible” llamado por los sirios como MAMMÓN [las riquezas, el dinero]. Estuve sorprendido al ver hasta qué punto los textos bíblicos se hacen transparentes cuando substituímos la allí frecuentemente repetida palabra SEÑOR por Mammón: es en respuesta a la Llamada de Mammón que Abraham (Abram) abandonó Ur para buscar fortuna en Egipto; también Jacob hizo un pacto con Mammón, después de que él despojó a Esaú de la herencia familiar. Toda la evidencia indica que fue Mammón quien ordenó a Moisés que robara a los egipcios antes del éxodo de los judíos desde este país anfitrión, y ciertamente Mammón instruyó a Moisés que ordenara a sus parientes levitas matar a tres mil de sus “hermanos e hijos” bajo el monte Sinaí. Ellos hicieron esta pérfida carnicería, este “proto-11 de Septiembre (de 2001)”, a fin de arrojar sobre estos inocentes adoradores del Becerro de Oro el pecado de la codicia, pecado que llenaba las almas de los levitas hasta la locura.
     Si la Biblia, tomada en su conjunto, es el LIBRO de MAMMÓN (conocido en hebreo como MOLOC, o Molec, y que significa “Rey” o “Señor”), entonces la idolatría de este Libro automáticamente transformó a los países Protestantes en condados del Reino Invisible de Mammón: de acuerdo con las enseñanzas de Lutero y Calvino, los hombres que estaban en “la gracia de Dios” (de Mammón) eran sólo los acaudalados y los que estaban enfocados hacia los negocios, lo que les daba un impulso, desconocido en otras civilizaciones, para el enorme desarrollo industrial y financiero. La supuesta demanda de Cristo de “un rebaño y un pastor”, que antes había sido interpretada en términos vagamente relacionados con los asuntos de la economía cotidiana, llegó a ser interpretada por Protestantes de mentes simplistas estrictamente en una manera dada, como recetas bíblicas. Mediante una cuidadosa lectura de estas antiguas “palabras que llegan a ser carne”, podemos trazar fácilmente la dirección total hacia la cual nuestro mundo se dirige.
     En el libro del profeta Ezequiel encontramos la siguiente “disposición de Dios”: “Y estableceré sobre ellas [las ovejas] a un pastor, mi siervo David. Él las alimentará… Y yo el SEÑOR seré su Dios, y mi siervo David será el príncipe entre ellas. …Haré con ellas un convenio de paz, y exterminaré a las bestias salvajes de la tierra, de modo que ellas puedan habitar de manera segura… y nadie las hará tener miedo” (Ez. 34:23–28). La parte de este proyecto de Ezequiel que está relacionada con lo peligroso para los animales “oveja”, fue totalmente llevada a cabo en los países más avanzados de la Civilización Occidental: en los enormes y densamente boscosos Alpes, y en la península escandinava, los grandes animales predadores prácticamente no existen, mientras que en los cercanos Cárpatos, donde la densidad de población es similar a la de los Alpes, gracias a los recientes regímenes comunistas no-judíos (y a la monarquía católica de los Habsburgo antes), tenemos todavía a miles de osos, lobos y linces.
     La supresión demandada por Ezequiel no sólo de las bestias salvajes sino también de los hombres que puedan poner en peligro el bienestar y la seguridad de los “elegidos de Dios”, está también bajo cumplimiento –y ésta es de hecho la “misión divina” de Estados Unidos. Los “elegidos” (en el sentido Protestante, y especialmente calvinista, de este término) son hombres que son ricos, que disponen de cuentas bancarias, automóviles de lujo, casas y de todos estos artículos que complacen al “Señor” llamado Mammón. Así, los estadounidenses mataron (con un inesperado tiro en su cabeza, como lo hizo el héroe bíblico David) al “Imperio del Mal” en la forma de la Unión Soviética, donde el enriquecimiento personal estaba de hecho excesivamente limitado por el dogma marxista del predominio de la propiedad estatal (y no privada).
     Clifford Longley escribe en su reciente libro “Chosen People” [6] que “Estados Unidos ya no necesita invocar a Dios, porque es Dios, y aquellos que van al extranjero para propagar la luz, lo hacen así en el nombre de un reino celestial. …Aquellos Estados extranjeros que procuran cambiar esta política pierden su tiempo: usted puede negociar con políticos, pero usted no puede negociar con sacerdotes”. Esto significa que NINGÚN DIÁLOGO DE CIVILIZACIONES ES POSIBLE; todos nosotros tenemos que inclinarnos ante las órdenes del SEÑOR [MOLOC; en hebreo = "Rey" o "Señor"], exactamente como lo predijo Isaías hace 2.500 años: “Pues la nación o el reino que no los sirva a ustedes perecerá; aquellas naciones serán completamente dejadas en la ruina” (Isaías 60:12). Los detalles de cómo esto será llevado a cabo están en un documento llamado Project of New American Century (PNAC) comentados del modo siguiente por David Chiang:
     “La Administración de Bush está conformada principalmente por ideólogos derechistas estrechamente asociados con el movimiento de los colonos sionistas en Israel. Hace varios años Paul Wolfowitz y otras personas de confianza de la actual administración redactaron un documento titulado “Un Proyecto Para un Nuevo Siglo Estadounidense (PNAC)”. En el documento ellos pedían el establecimiento de una hegemonía global absoluta mediante la utilización unilateral del poder militar estadounidense. El desmantelamiento de Iraq debía ser seguido de Irán, Siria, Arabia Saudí, Egipto, Libia, Cuba, Corea del Norte y finalmente China. (…) El PNAC propone que Estados Unidos e Israel conjuntamente compartan la hegemonía sobre las reservas de petróleo de Oriente Medio. Dando por hecho la reelección de Bush, Irán es la siguiente nación programada para el cambio de régimen, según mis amigos en Washington” [10 de Agosto de 2003].
[6] Un resumen del libro de Clifford Longley “Chosen People“, publicado en 2002, se dio en el artículo “Estados Unidos es una religión. Líderes estadounidenses se ven ahora a sí mismos como sacerdotes con una misión divina para librar al mundo de sus demonios“, de George Monbiot, 29 de Julio de 2003, The Guardian, http://www.guardian.co.uk/usa/story/0,12271,1007813,00.html
     El profeta Ezequiel asegura a sus lectores que “mi siervo David será el príncipe entre ellos”; así mismo este “proyecto del SEÑOR (esto significa EE.UU.)” será llevado a efecto pronto. Probablemente el método de su imposición será exactamente el mismo que el que usaron los cristianos (que se consideraban a sí mismos como los “nuevos israelitas”) en la Antigüedad tardía para tomarse el poder en el Imperio romano. En esa época su “pascua” para este acto de apropiación del poder imperial era Cristo Crucificado (“Pasha” autem “nostrum immolatus est Christus” escribió Agustín). Hoy día la “pascua” para la embestida judía sobre el poder en el Imperio Global es el martirio (Holocausto, o immolación total) de estos 6 millones de judíos pobres de Europa Central (Ellos no cometieron ningún pecado, ningún engaño fue encontrado en sus bocas —para usar las palabras de Pedro, que imita a Isaías). Como fue en el caso de la Conquista, cuando la Cruz borró con éxito los crímenes de los españoles en América, el monumento conmemorativo en Auschwitz hoy redime exitosamente los crímenes de los sionistas en Palestina y en todas partes.
     En el año 313 el Emperador Constantino promulgó el “Edicto de Tolerancia”, y por un misterio ocurrió que inmediatamente después, en vez de la tolerancia hacia distintas religiones, la parte oriental del Imperio romano se convirtió en una teocracia Cristiana Ortodoxa. ¿Es así posible que en los años venideros seamos testigos de un misterio similar en EE.UU., donde la tolerancia religiosa está codificada en la Constitución?. Para tomarse el poder en Bizancio de manera tan encubierta, los cristianos tuvieron que estar, antes de ese “golpe de Estado”, bien organizados, con “agentes influyentes” ubicados en los órganos más sensibles del Imperio de Constantino. Ésta es precisamente la situación que tenemos dentro de EE.UU. hoy, donde la camarilla sionista está más cercana que nunca a la realización de sus sueños. La información acerca de las actividades del movimiento chasídico Chabad Lubavitch la he visto por primera vez el 19 de Agosto de este año [2003], pero si esta secta —cuyos “agentes influyentes” en la Casa Blanca se supone que son Paul Wolfowitz y el senador Liberman— es capaz de organizar actividades para un millón de judíos jóvenes cada año, y su presupuesto únicamente en Rusia es de 20 millones de dólares, sus posibilidades para influír sensiblemente en nuestras vidas en el futuro cercano son muy reales. El peligro que tendremos pronto es estrictamente racista: un régimen teocrático “chasídico” (“piadoso”) en EE.UU., repentinamente intensificado después de la colisión de los aviones manejados a control remoto contra las torres de Manhattan el 11 de Septiembre de 2001. Este pérfido ataque, por el cual se culpó a islamistas, fue el provocador de una “Guerra Final por Jerusalén”, como pertinentemente lo hace notar la autora (Carol Valentine) del artículo resumido en la nota al final de este artículo [7], quien observa que el encubrimiento de la negligencia criminal del sistema NORAD ese día crucial fue asegurado por el senador Carl Levin, un partidario de la secta conspiradora Chabad Lubavitch.
     La idea de que los judíos proporcionan un “aglutinante” (literalmente una “religión”) necesario para la unificación de la Humanidad fue expresada no sólo en la Biblia y en los famosos (aunque prohibidos en la Europa liberal) “Protocolos“. El comandante de guerra israelí David Ben-Gurión predijo el Gobierno Mundial ya para 1987, cuando en 1962 la revista Look lo invitó a él y a otros líderes a visualizar el mundo 25 años hacia el futuro. No sólo se supuso que un Gobierno Mundial sería creado antes del final del Segundo Milenio, sino que una Corte Suprema para la Humanidad sería establecida en Jerusalén (y no en La Haya), así como un lugar sagrado allí, celebrando el papel judío como unificador de la Humanidad (Revista Look, 16 de Enero de 1962).
     Si escudriñamos cuidadosamente las profecías bíblicas, descubrimos que no sólo las bestias salvajes serán erradicadas, que todas las naciones rezarán al mismo SEÑOR, y que Jerusalén (“el lugar de paz“) dominará sobre todo el mundo. La Santa Biblia declara también que toda la tierra bajo el Santuario de la Humanidad Unificada de Jerusalén será… plana. Así dice la profecía de Zacarías, de la cual Jesucristo aparentemente tomó prestada su afirmación —repetida dos mil años más tarde por Hitler y Ben-Gurión— de que “Entonces habrá un rebaño y un pastor”. La profecía completa de Zacarías es como sigue: “El SEÑOR llegará a ser el rey [en hebreo, Molec o MOLOC] sobre toda la Tierra; en aquel día el SEÑOR será uno y su nombre uno. La tierra entera será aplanada desde Geba a Rimmón al sur de Jerusalén. Pero Jerusalén permanecerá en lo alto (…) y morará con seguridad” (Zac. 14:9-11). Zacarías limitó la planicie propuesta al centro de Palestina, pero otros profetas soñaban abiertamente que el SEÑOR (EE.UU., de acuerdo a Clif Longley) transformaría a su Pueblo Elegido en una especie de Súper-excavadora: “Triturarás los cerros y los harás polvo, y dejarás las colinas como hojarasca. (…) Todo valle será rellenado, y cada montaña y colina será rebajada; conviertan la región montuosa en llanura completamente lisa” (Isaías 41:15 y 40:4). Por supuesto toda esta devastación “agradable para el SEÑOR (es decir, Mammón)” de las tierras silvestres no lo bastante monótonas tiene que ser hecha a fin de “hacer caminos derechos para nuestro SEÑOR”, el cual mandamiento, como me aseguró un amigo, un sacerdote católico emérito de Wroclaw, tiene que ser tomado literalmente.
     Si miramos de una manera más amplia todos estos programas bíblicos arduamente ejecutados, vemos el mundo futuro en la forma de un desierto plano, monótono y estéril (una “Tierra baldía”), animado sólo por obesos y cortos de vista “elegidos”, dando vueltas en torno a los objetos de su idolatría: automóviles y cajas acondicionadas para habitar en ellas que se elevan hasta los límites del cielo (para no hablar de aquellos muros de concreto de 8 metros de alto y cercas de alambre de púas que simbolizan la contribución de “Eretz Yisrael” a la Arquitectura del Imperio Global creciente. Karl Max realmente estaba horrorizado cuando él comprendió que el mundo inhumano e inanimado que antes existía sólo en la imaginación enferma de los profetas (ciegos) de su tribu, se está convirtiendo en el mundo real, gracias a los esfuerzos de los “mammonistas” del siglo XIX. A principios del Tercer Milenio la situación es aún peor. He visto en Alemania, justo después de su unificación, cómo ellos literalmente “rebanan” montañas a fin de “hacer autopistas derechas de nuestro SEÑOR”, adorado localmente bajo el nombre de Mercedes-Benz.
La investigación de Jean Piaget sobre el desarrollo de la personalidad nos informa que los hombres jóvenes —como todos los otros animales superiores—, gracias a numerosas interacciones con su medioambiente, desarrollan en sus cerebros estructuras neuronales que forman una especie de “asimilación” de ese entorno. Si el ambiente humano es plano, simple, estéril y privado de los estímulos necesarios para desarrollar la fuerza, la agilidad y el coraje personales, la corteza cerebral de los adultos adaptados a estas condiciones es también relativamente plana, con sólo unos pocos repliegues, donde ocurren todos los procesos asociativos. El “mundo plano” necesariamente se traduce en la corteza cerebral plana de sus moradores, y viceversa. Proyectos de “aplanamiento” del mundo (es decir, de su uniformización) sólo pueden nacer en cerebros con cortezas cerebrales aplanadas. Ésta es sin la duda la realidad de la “disposición mental” de todos los globalistas, comenzando con el arcaico Isaías y su pandilla de profetas, pasando por los apóstoles Pedro y Pablo, hasta Agustín, Reeb Schneerson, Ben-Gurión, Bush, Wolfowitz, Liberman y toda esta camarilla chasídica de Chabad Lubavitch.
     Por supuesto, el “Rebaño Global” conducido por estos seguidores fanáticos del “Pastor”, se supone que “camina por la fe y no por la vista”, lo que ciertamente acabará en un desastre global. Hacia qué tipo de desastre nos dirigimos, nos dijo un graduado de West Point a mediados de los años ’60, actualmente profesor de filosofía (de origen católico) en la Universidad de Operaciones Especiales Conjuntas en Florida, el doctor Robert Hickson, durante el congreso del año pasado [2002] “Mut zur Ethik” realizado en Feldkirch en Austria. Él dijo literalmente esto:
     «Sería iluminador llegar a entender las influencias y la motivación detrás de lo que ha sido llamado no sólo nuestra (de EE.UU.) “política exterior mesiánica” sino nuestra “política exterior apocalíptica”. Los “Cristianos Protestantes Sionistas” son ciertamente una influencia significativa en esta dirección, basando sus opiniones políticas y militares en su “teología dispensacionalista” y las más bien lúgubres creencias sobre “el final de tiempos”, aunque los “elegidos de Dios” vayan a ser supuestamente “arrebatados” antes de que “el Armagedón venga” y luego “retorne su Mesías”. Además, hay ciertos segmentos de judíos que se están esforzando por (re)construír “el Tercer Templo de Jerusalén”, lo que requeriría la previa profanación y destrucción de la mezquita [de Al-Aqsa], y probablemente produciría una guerra enorme, si es que no una devastación aún más seria».
*
     ¿Existe realmente alguna posibilidad de escaparse de esta agobiante locura, la cual por cierto puede terminar transformando al planeta Tierra en un cinturón de asteroides girando alrededor del Sol?. Propongo mirar una vez más la información que cité al comienzo de esta conferencia. Los chinos descubrieron América ya en 1241, y a pesar de su supremacía técnica, ellos no se involucraron en su conquista. Todos los mencionados anteriormente ultra-potentes grupos de fanáticos que propugnan la creación de un “Nuevo Israel Global”, se consideran a sí mismos herederos de estos idiotas-gángsters hebreos semitas “piadosos” (chasídicos), siempre en búsqueda de nuevas ocasiones para succionar y arruinar a distintas naciones. Pero para mí todos estos Bush, Wolfowitz, Liberman y su camarilla de conspiradores claramente se parecen a aquellos altos comandantes de guerra y magnates financieros chinos que hace 500 años formaron el súper-poderoso Partido de los Eunucos en la Corte del Imperio Medio. Y los chinos lograron de alguna manera reducir las ambiciones estériles y anti-zoológicas (es decir, hostiles a nuestro desarrollo senso-motor) de aquella versión temprana del actual Partido Global de los Eunucos por la Conquista.
NOTA:
[7] Un resumen de un artículo de Carol Valentine, “Los LUBAVITCHERS ¿Una TEOCRACIA en EE.UU.?” (http://www.Public-Action.com. Copyright, Mayo de 2002. Puede ser reproducido para objetivos no comerciales):
     Podemos discutir quién es el mayor culpable, pero los hechos son que el mismo Congreso y la Casa Blanca han estado ayudando a establecer una teocracia en Estados Unidos. Así es, en EE.UU., la nación que solía ser una tierra de libertad religiosa.
     Los sedicentes líderes de la nueva teocracia: Quieren abolir la Navidad. (…) Quieren establecer un sistema de castas en EE.UU. basado en la herencia y la religión. Quieren obligar a los ciudadanos estadounidenses a abrazar una “religión” sintética inventada para una clase servil.
     Esto puede parecer increíble, pero es tan real como la tierra bajo sus pies. Puedo documentar todo lo que he dicho. Déjeme informarle acerca de los detalles. Los sedicentes líderes teocráticos que el Congreso y nuestros presidentes han estado promoviendo son miembros de una secta llamada Chabad Lubavitch, establecida en Brooklyn, Nueva York. Los lubavitchers son un subconjunto de los judíos hasídicos (también llamados “chasídicos”). Doctrinalmente, los judíos hasídicos confían en el Talmud, en el Zohar (el libro básico de kabbalah o “cabalá”), y en el Tanya (o “Ha-tanya”) escrito por el fundador de Chabad Lubavitch Hasidics, el rabino Shneur Zalman.
     Para los lubavitchers contemporáneos, el más admirado es el fallecido rabino Menájem Mendel Schneerson, el “rebbe lubavitcher“, o simplemente “el Reeb”. Algunos lubavitchers consideran al Reeb su Mesías y esperan que él retorne de los muertos (murió en 1973); otros dicen que el Mesías es realmente el pueblo judío mismo. Si todo esto comienza a parecer extraño y marginal, comprenda que los lubavitchers no se limitan al Brooklyn, en Nueva York. Ellos tienen acceso inmediato y constante al presidente de Estados Unidos: el Secretario de Prensa de George Bush, Ari Fleischer, un judío reformista, maneja la misión lubavitcher.
     El promotor más destacado de los lubavitchers en el Capitolio es el senador Joseph Lieberman (D-Conn.), un judío ortodoxo, y ex-candidato a la Vicepresidencia de Estados Unidos. El presidente del comité de Fuerzas Armadas del Senado, senador Carl Levin (D-Mich), ha alabado los “ideales” de Chabad Lubavitch en una declaración en el Senado. Los miembros judíos del Congreso asisten con regularidad a seminarios conducidos por un rabino lubavitcher de Washington DC. El Subsecretario de Defensa, Paul D. Wolfowitz, el controlador del Ministerio de Defensa estadounidense, Dov Zakheim (un rabino ortodoxo ordenado), y Stuart Eizenstat, ex-ayudante del Secretario de Tesorería, son todos fanáticos lubavitchers.
    Según el Jerusalem Post del 19 de Octubre de 2001, “Chabad es una fuerza potente: 2.600 instituciones en todo el mundo, grandes cantidades de rabinos de habla inglesa, control de la mayor parte del judaísmo en Italia así como el principal rabinato de Rusia (su presupuesto en Rusia es de 20 millones de dólares anuales). Es una organización con recursos financieros mundiales inmensos… En efecto, Chabad es un movimiento de importancia monumental. Los judíos practicantes son profundamente dependientes de sus emisarios por todo el mundo… sus rabinos dominan o van a dominar comunidades judías en un sorprendente número de países”.
     La Jewish Virtual Library cuenta una historia similar: “Más de 3.700 parejas de emisarios conectan el trabajo en más de 100 países de todo el mundo. Desde 1995, más de 400 emisarios fueron asignados a nuevas destinaciones y más de 500 nuevas filiales de Chabad han sido establecidas, llevando el total a casi 2.600 instituciones (seminarios, escuelas, etc.) en todo el mundo. Según la oficina central, casi un millón de niños participó en actividades de Chabad por todo el mundo en 1999″.
     Los lubavitchers son proselitistas, pero de una clase diferente. Ellos quieren hacer de todos los judíos —reformistas, conservadores u ortodoxos— unos hiper-judíos. Así vemos a judíos ortodoxos como Lieberman y a reformadores como Fleischer trabajando hombro con hombro con el programa lubavitcher. Los lubavitchers no quieren convertir a los no-judíos al judaísmo; ellos quieren que los judíos entiendan que son una clase aparte de todos los demás.
     ¿Cómo va a ser peleada esta Guerra Final por Jerusalén?. Primero, las fuerzas contrarias desaparecerán. El Mesías [los judíos] enseñará la Palabra de Dios a todas las naciones, provocando que el cristianismo y otras religiones desaparezcan. La Biblia dice que cada uno se convertirá en un no-judío hasídico… Ahora vemos el rol que los no-judíos en el ejército estadounidenses jugarán en la “Guerra Final por Jerusalén”: los militares estadounidenses ayudarán al Islam a “desaparecer”.
     El 11 de Septiembre de 2001, aviones dirigidos por control remoto fueron usados para chocar contra las torres del WTC y el Pentágono. Los golpes fueron realizados con el pleno conocimiento y el consentimiento del Comando Aeroespacial Norteamericano (NAAC) y se culpó de ello a terroristas musulmanes. Sepa que el presidente del Comité de Fuerzas Armadas del Senado, senador Carl Levin (D-Mich), es un sostenedor de Chabad Lubavitch. Podemos entender ahora por qué el 13 de Septiembre de 2001, sólo dos días después de la catástrofe, Levin permitió al general Richard B. Myers, vicepresidente de los Jefes de Estado Mayor Conjuntos el 11 de Septiembre de 2001, y un ex-comandante de NORAD, tejer una mentira acerca de los acontecimientos de ese día. Después de observar su desempeño, Levin y su comité confirmaron a Myers como el nuevo Presidente de los Jefes de Estado Mayor Conjuntos. Podemos entender por qué el 25 de Octubre el senador Levin permitió al general Ralph E. Eberhart, comandante de NORAD el 11 de Septiembre de 2001, tejer una mentira sobre los acontecimientos de ese día. Levin estaba protegiendo, y seguirá protegiendo, a los dos traidores generales estadounidenses que ayudaron a promover la causa de la dominación judía mundial. (…) El significado del terror del 11-S se hace más obvio cada día. El propósito del terror del 11-S era ser el trampolín  de la “Guerra Final por Jerusalén”.–
Publicado por Alonso González de Nájera en junio 27, 2012
Altri texti des anos 2012 -2013 de Marek Glogoczowski — a buscar http://editorial-streicher.blogspot.com/

Posted in TEXTES EN ESPAGNOL | Leave a comment