Spotkanie na przeł. Gertruda – Alpy Południowe N. Zelandia (styczeń 2012)

Żeby góry żarły

Posted by

Jakiś czas temu prawie tydzień spędziliśmy na nowozelandzkich fiordach. Wspinaliśmy się na szczyty i przełęcze, testowaliśmy wytrzymałość naszych serc w jeziorach polodowcowych, co dzień ciesząc się słoneczną pogodą, która we Fiordlandzie prawie nigdy się nie zdarza. I pewnie napisalibyśmy kilka słów o bajkowych krajobrazach ze szczytu Key Summit i szlaku Routeburn, albo dlaczego jest przynajmniej jeden powód, by lubić imię Gertruda. Ale nic z tego, nie tym razem.

Bo rzecz nie w tym, gdzie byliśmy, ale kogo można tam spotkać.

Spotkanie na szczycieSpotkanie na szczycie

(Stoją od prawej: M.G.+ “autorka reportażu”+A.K.+ A.M.+”autor reportażu”)

Spotkanie na szczycie

Wdrapujesz się na jakiś szczyt, siadasz, wciągasz czekoladę i nagle słyszysz „No dobra, chłopaki, schodzimy”. Patrzysz – dziadki.

Ale przy plecakach raki, czekany, świecą gołe klaty, a każdy mięsień gra jak na wykładzie anatomii. I tak stoisz na przełęczy, jakieś 1500 metrów, tylko Ty i On. Podskórnie czujesz, że masz do czynienia z zawodowcem, ale jak to z niego wyciągnąć? „Dużo się wspinacie?”, „Całe życie”. I nadal błądzisz po omacku.

Całe szczęście chłopaki, spotkaniem rodaków równie zdziwieni co my, zaprosili nas do chaty alpinistów na kolację. Ale tu rozmawiając o dokonaniach też z trudem się czegoś dowiesz. Że Marek to pierwszy Polak, który zdobył McKinley? Że Andrzej Mierzejewski wraz Krzysztofem Wielickim i kilkoma innymi kumplami wytyczał nowe drogi na najwyższych szczytach na Kaukazie i w Afganistanie?

Widok na Mt Tasman ze szczytu Mt CookWidok na Mt Tasman ze szczytu Mt Cook

Wstyd się przyznać, ale o żadnym z nich nie słyszeliśmy. Marek Głogoczowski? Andrzej Mierzejewski? Andrzej Kula? Kukuczka, Wielicki, Rutkiewicz, Cichy – to są nazwiska, które gdzieś dzwonią. Względnie Baranowska czy Morawski.

I dopiero gdzieś pokątnie w anegdotach i historiach przy herbacie, można coś poskładać. Trzydzieści, może 40 lat temu Marek wraz z Leszkiem Cichym zbiegł kiedyś 3 tysiące metrów spod Mont Blanc w 3 godziny. Ot tak, bo chcieli sprawdzić czy dadzą radę.

Gdy późnym popołudniem trafiliśmy na siebie na przełęczy, po kilku godzinach mozolnego marszu dla nas był to już szczyt trekingu na ten dzień. Oni właśnie wracali z okolicznych szczytów po 13 godzinach wspinaczki. Korzystając z ładnej pogody, postanowili się jeszcze powspinać, bo ładnie fiordy widać. Do Nowej Zelandii przyjechali na Mt. Cook – najwyższy szczyt tego kraju, który zdobyli kilka dni wcześniej.

Chłopaki na szczycie Mt CookChłopaki na szczycie Mt Cook

Marek ma 70 lat, Andrzej Mierzejewski 63. Tacy emeryci. Ale co to za emeryt, co w wieku 70 lat wstaje o 1 w nocy i rusza na czterotysięcznik? Pokonuje lodowce, przeskakuje głębokie na kilkaset metrów rozpadliny i przez 19 godzin wspina się na na najwyższą górę Nowej Zelandii. No tak, ale to emeryt z Zakopanego.

Mam koleżankę z Zakopanego. Kiedyś wraz z kumplami z GOPRu wspięli się, nie, w zasadzie wbiegli na trzy najwyższe szczyty Tatr – Gerlach, Łomnicę i Lodowy. Jednego dnia! Kilkadziesiąt kilometrów odległości i kilka kilometrów przewyższenia. Ale Zakopiańczycy to raczej inna rasa.

Czy Marek jest najstarszym człowiekiem, który wspiął się na Mt. Cook? Pewnie tak. Choć tu nikt statystyk nie prowadzi. Andrzej Kula mówi, że gdy nerwy im puszczają, gdy ściana wydaje się zbyt trudna, przodem puszczają Marka.

Z widokiem na Alpy Południowe i lodowiec TasmanZ widokiem na Alpy Południowe i lodowiec Tasman

Z kolei przy stole nie ma takiej sytuacji, żeby Marek czegoś nie dojadł. Od razu widać – człowiek głodny życia. Akurat doskonale go rozumiem, bo w swoim dwuipółkrotnie krótszym życiu też nie zostawiłem okruszka na talerzu.

Andrzej Kula to jeszcze inna bajka. Wizytówka kraju. W ’82 wyemigrował do Australii. Przez 20 lat nie wracał do kraju, a trudno nawet wyłapać obcy akcent, gdy się z nim rozmawia. Dziś w Melbourne buduje maszty do żaglówek regatowych. Co weekend sam ściga się w regatach, lata na kajcie i z utęsknieniem czeka na ten czas, gdy przyjeżdża wspinać się w Tatrach. Ostatnimi czasy w Polsce co roku spędza co najmniej miesiąc. O kraju, górach, żeglowaniu, emigracji, trudnych latach poza domem można z nim rozmawiać całą noc.

W drodze na szczytW drodze na szczyt

Na pożegnanie Marek rzucił do nas taternickie „żeby nam ta Ameryka Południowa zażarła!”. Cóż, „Żeby Wam góry żarły!” Ciekawe, gdzie w przyszłym roku będziecie się wspinać.

Odjeżdżając, przepełniało nas jakieś dziwne uczucie. Niby szczęście. Niby radość. I moc. Ale to nie to. I chciało się latać.

Już wiem. To Duma. Duma Narodowa.

.

Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Andrzeja Kuli, Andrzeja Mierzejewskiego i Marka Głogoczowskiego. Więcej (naprawdę niesamowitych) kadrów nowozelandzkich Alp możecie obejrzeć tutaj:

Posted in Alpinizm, POLSKIE TEKSTY | Leave a comment

PAN w Z-nem (18): ANTYZOOLOGIZM Wiary Chrześcijan – i tego konsekwencje Urbi et Orbi

Wykład o charakterze Oświatowym:

ANTYZOOLOGIZM Wiary Chrześcijan

– i tego konsekwencje Urbi et Orbi

dr Marek Głogoczowski

Każdy człowiek chce wiedzieć z Natury

– Pierwsze zdanie z „Metafizyki” Arystotelesa

Wiedza nadyma a miłość (do krzyża Pańskiego?) buduje

– Św. Paweł, a za nim św. Augustyn w „La doctrina christiana

Cóż, miałem zamiar odpocząć „od kompa”, ale wrodzona „góralska” popędliwość zmusiła mnie do zareagowania aż na 3 „bodźce irytujące” jakie otrzymałem z początkiem maja, z okazji prawosławnych świąt Paschy, czyli Wielkiej Nocy Zbawienia od Logicznego Myślenia.

A ponieważ jestem propagatorem w Polsce prawie nie znanych prac biologa i psychologa Jeana Piageta, więc przy okazji uporządkowałem opis mych reakcji w sposób dydaktyczny, wskazując osobom chcącym wiedzieć – czyli postępującym wbrew zaleceniom św. Pawła – jak powstają NOWE ODRUCHY POZNAWCZE, popularnie SKOJARZENIAMI zwane.

 ETAP PIERWSZY. Są to niezbędne do takiej EWOLUCJI POGLĄDÓW zaburzenia fizjologicznej homeostazy – czyli „spokoju ducha” – osobnika te bodźce (zaburzenia) odczuwającego.

A oto 3 IRYTACJE jakie 1 i 5 maja odczułem:

I 1 – Irytacja nr 1:

Otóż zwykły obrzucać „polactfo” (mnie też) w swych e-listach niewymyślnymi inwektywami, dr Piotr Bein (Vancouver, Kanada) rozesłał 1 maja br., z okazji prawosławnych świąt Wielkanocy (Bein kilka lat temu się ochrzcił w obrządku wschodnim) taki oto ogólny e-list z lekko ironicznymi życzeniami:

Wesołego Alleluja braciom i siostrom katolikom CHRYSTUS Zmartwychwstał! Zaiste Zmartwychwstał! Dałem wam wytchnienie na waszą Wielkanoc, oczekuję recyprokacji…Święto nad Świętami

Zaintrygowało mnie dlaczego Bein akurat w „święto nad świętami” takie życzenia nielubianym przezeń osobom wysyła. Czyżby hipokryzja?

I 2 – Irytacja nr 2:

Tegoż samego 1 maja otrzymałem także e-list od Московские Суворовцы РОО http://www.mccvu.ru/ (chyba czytali jakiś mój tekst bukwami w ich języku) z taką oto radosną nowiną po rosyjsku, którą tłumaczę na polski:

Nasz Pan Jezus Chrystus zwyciężył śmierć i otworzył nam drogę do odkrycia wiecznej jedności z Bogiem.

– tu przyznaję, że aż mnie zatkało, zacząłem się zastanawiać czy ci „moskiewscy „suworowcy” rzeczywiście chodzą naćpani „bogiem” i nie dostrzegają, że w Świecie Realnym od momentu Zmartwychwstania Pańskiego nic się W BIOLOGII nie zmieniło? – Bo śmierć to jest ZJAWISKO KONIECZNE w wypadku wszystkich ustrojów bardziej niż jednokomórkowce złożonych.

I 3 – No i trzecie podrażnienie,  na które byłem już dobrze – przez wcześniejsze doświadczenia z „G(a/no)jówką Marychy” – przygotowany. Otóż „bohatersko” skomentowałem na tym pobożnym portalu wpis „Przyszlość chrześcijaństwa” cytatem z broszury „W kwestii żydowskiej” Karola Marksa, opublikowanej przezeń w 1844 roku:

Chrystianizm powstał z żydostwa i znów się w żydostwo przeobraził. (…) Chrystianizm jest to wysublimowana myśl żydostwa, żydostwo jest pospolitym zastosowaniem chrystianizmu, lecz zastosowanie to wtedy dopiero mogło stać się powszechne, gdy chrystianizm jako gotowa religia dokończył teoretycznie autoalienacji człowieka od siebie samego i od natury. (…)

- Tę to uwagę @ 6 „gajowy Marucha” przepuścił, a także i istotny fragment kolejnej mej uwagi, że według analityków religii (Celsus + Keller + MG) „WIARA W TO, ŻE GNIJĄCY TRUP ZMARTWYCHWSTAŁ to przecież była wiara FARYZEUSZY W TRUPÓW ZMARTWYCHWSTANIE, którą 13 Apostoł „Boga – Manipulatora Zombies” przeszczepił durnym, jak przysłowiowy BUT – ale chciwym ziemskich wygód oraz zaszczytów – chrześcijańskim biskupom.”

No i „G(a/no)jówkarze”, z charakterystyczną dla ich „naturalnego środowiska” werwą, obsypali mnie epitetami przebijającymi jakością inwektywy dr Beina:

- Wypierdalaj pruski szambonurku. Gówno kogo obchodzą twoje przekomarzania z resztą verwolfu. – @ 13 Boydar; Kto to napisał, jeśli nie bluźniący ignorant, za podszeptem swego władcy. @14 Joannus; Panie Joannus. Proszę tych bluźnierstw nie powielać w formie cytatu. Nie warto, bo tylko smród się roznosi. Pan Gajowy przed chwilą je wyciął, a Pan je niepotrzebnie powtarza ku uciesze różnych bluźnierców. Z tym i tak nie ma sensu polemizować. @16 Czołgista

No cóż, obrażalski zbytnio nie jestem, ale z NAĆPANYMI ANTYZOOLOGAMI (którzy m.in. twierdzą, że naturalna śmierć to rzecz, której Jezusowi udało się uniknąć) mam od dziesiątków już lat na pieńku.

I spontaniczne ujawnił się ETAP DRUGI Formowania Nowych Skojarzeń. A to w postaci (od)Ruchowej Reakcji na w./wym. Irytacje

Otóż zgodnie z formułą Jeana Piageta, według którego “lepiej chwytające rzeczywistość” idee (tzn. ODRUCHY MYŚLI wywołane bio-prądami, nazywanymi “fluidami” przez Lamarcka 200 lat temu) powstają na zasadzie “wyrównania z nadmiarem” zaburzonych struktur poznawczych ( la réequilibration majorante des structures mentales perturbées) pojawiły się u mnie szersze skojarzenia dotyczące autorów ataków na me krótkie wypowiedzi.

(Dla zainteresowanych. Używając znanego sportowcom języka, piagetowski koncept de la réequilibration majorante, przez polskich psychologów tłumaczone jako ‘wyrównanie z nadmiarem’, to jest po prostu „Regeneracja z Nadregeneracją, a następnie Asocjacja, zregenerowanych „z nadmiarem” struktur, uprzednio uszkodzonych (zaburzonych) przez bodźce do nich dochodzące”. W skrócie jest to podstawowy dla długotrwałego zachowania życia oraz rozwoju organizmów, kodowany genetycznie proces R→N→A – jak to już od lat 35 namolnie powtarzam, o ile się da publicznie.)

Oto me nowe, szersze skojarzenia powstałe jako reakcje na Irytacje 1-3:

(wysłane jako e-list z “recyprokacją” do dr Beina oraz jako komentarz do “Mar(u/y)chy”):

Jak podaje ewangelia św. Jana, Chrystus zmartwychwstał z Dziurą w Boku – a i zapewne ze śladami przekłuć rąk i nóg. Czego nie było po nim widać, to faktu, że po takiej traumie krzyżowania MUSIAŁ MIEĆ NA ZEWNĄTRZ NIEWIDOCZNĄ SILNĄ TRAUMĘ KORY MÓZGOWEJ.

A zatem, zgodnie z praktykami woo-doo zapewne znanymi kapłanom Izraela, przez kilka tygodni po swym ZMARTWYCHWSTANIU przechadzał się po Ziemi Świętej już jako ZOMBIE, całkowicie pod kontrolą swych oprawców, spełniając ich życzenia.

Czytać więcej CZY CHRISTUS REX TO ZOMBIE? http://markglogg.eu/?p=96; http://kritikos.pl/Marek-Glogoczowski-Czy-Christus-Rex-to-Zombie; https://pl.scribd.com/doc/282642202/wojna-bogc3b3w

I z czego wy się durnie cieszycie? Czy nie z tego, że na wzór waszego idola sami w bezwolne, wypełniające wolę waszych Oprawców-Poruszycieli, dewastujące Planetę Ziemia ZOMBIE się zamieniliście?- M.G.

Po czym dodałem (dla P. Beina, jego korespondentów i „Maruchy”) dodatkowy komentarz sugerujący, że jeśli Jezus z Nazaretu PRZEŻYŁ jego krzyżowanie — i po ok. 30-40 godzinach, wykradziony z grobu (specjalnie na ten cel przygotowanego!), został wybudzony z letargu — a następnie, po kilku (tygo)dniowym „przygotowaniu” błąkał się jeszcze po Ziemi Świętej już jako ZOMBIE, wykonujące polecenia swych OPRAWCÓW, to CAŁA HISTORIA Z JEZUSA ŚMIERCIĄ I ZMARTWYCHWSTANIEM BYŁA UKARTOWANA przez Służby Specjalne Izraela. (Muzułmanie w nią nie wierzą. Nestorianie prawdopodobnie też.)

I to był ETAP TRZECI Powstawania Nowych Skojarzeń, poprzez ASOCJACJĘ REAKCJI na Irytacje 1-3, powtórzonych wystarczająco często by je Wzmocnić („Nadregenerować”)

„Gajowy” oczywiście powyższy komentarz wyciął, ale dr Bein odpowiedział 4 maja:

srule chcieliby (Głogoczowski tysz LOL)… toż chrześcijaństwo, Chrystus najbardziej przez nich znienawidzone byty mogą zmanipulować, zasrać religię (chrystianizm, katolacyzm, katolicznictfo…), ale nie WIARĘ – pozdravP (Bein)

Na co odpowiedziałem dłuższym już listem (wywołanym NADREGENERACJĄ używanych w dyskusji połączeń neuronalnych) do zainteresowanych kilkunastu adresatów (jego fragment zachował się w komentarzu @14 do „Przyszłości chrześcijaństwa”):

No właśnie, chodzi o tę WIARĘ ŻE GNIJĄCY TRUP ZMARTWYCHWSTAŁ – toż to przecież była wiara FARYZEUSZY W TRUPÓW ZMARTWYCHWSTANIE, (…)

I w ten sposób Kościół (nie bez przyczyny jego nazwa pochodzi od kości wiernych oraz klechów, na których kościoły były budowane) skutecznie zanegował całą NAUKĘ BIOLOGII o tym, że wszystkie bardziej złożone ustroje są z konieczności śmiertelne. TO BYŁ PERFIDNY ŻYDOWSKI ATAK NA LUDZKI ROZUM. I za ten ANTYZOOLOGIZM WIARY bardzo ciężko już od wieków płacimy i będziemy płacić jeszcze więcej w przyszłości — choć ludzie “zwykli” tego co się z nimi dzieje nie dostrzegają (…).

I ten ANTYZOOLOGIZM to jest właśnie to, do czego się sprowadza CHRZEŚCIJAŃSKA WIARA. I tyle i aż tyle. Czysty ANTYWITALIZM, czyli ŚMIERĆ ZA ŻYCIA, którą chrześcijanom zalecał 13 Apostoł znany jako święty Paweł.

 ETAP CZWARTY. Proces tworzenia NOWYCH SKOJARZEŃ, POZWALAJĄCYCH LEPIEJ UCHWYCIĆ RZECZYWISTOŚĆ posunął się dalej.

Mianowicie w komentarzu z 6 maja do wpisu na https://wiernipolsce.wordpress.com/2016/05/02/stanislawa-szukalskiego-proba-odmrocza-tysiacletniego-zamrocza-kultury-slowian/ zachował się taki oto mój komentarz, odrzucony tego dnia na „marucha-ekspress”:

Brawo dla APA*! Najwyraźniej już coś kuma co się stało z wczesnym chrześcijaństwem, gdy napisał: „Cala reszta z Jezusem „zaprogramowana i utrwalona”, jest zydowskim interesem i tu z filozefem mozemy sie zgodzic, ze „jezusem zagrano””. (*APAcz to nick emerytowanego majora LWP, od lat 35 na samowygnaniu w Apallachach, często obecnego słowem – bez polskich znaków pisarskich – na „wiernipolsce” – MG)

Niestety na „Gajówce” wyznawcy PANA ZASTĘPÓW – najwyraźniej „jak po prochach” – mają trudności z rozumowaniem logicznym. Ad @14 Joannusa, który BLUŹNI Naukom Kościoła twierdząc, że ja bluźnię, krytykując WIARĘ ŻE GNIJĄCY TRUP ZMARTWYCHWSTAŁ, to pozwolę sobie przypomnieć, że ”Formuła „Wierzę w (…) ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny, amen” jest końcowym fragmentem wyznania wiary, jednego z najstarszych w Kościele, które zwiemy Symbolem bądź Składem Apostolskim”.

Zaś odnośnie tego ZMARTWYCHWSTANIA CIAŁA, to cytuję z rozpowszechnianej przez Kościół Katolicki rozprawy „Contra Celsus”, pióra nie–świętego Orygenesa (Orygenes nie został świętym, jako że – zgodnie z zaleceniem Ewangelii – „dla Boga” się sam wykastrował):

Głupia jest ich (chrześcijan) wiara, że gdy Bóg, niby kucharz, wznieci ogień, wszystko się upiecze, a przetrwają tylko oni, i to nie tylko żywi, lecz również ci, którzy wcześniej poumierali, wyjdą z ziemi odziani we własne ciało. Nadzieja zaiste godna robaków. Czyż bowiem jakakolwiek dusza ludzka pragnęłaby powrócić do zgniłego ciała? Zresztą tej wiary nie podzielają wszyscy chrześcijanie ; nie brak i takich, którzy brzydzą się nią i uważają równocześnie za wstrętną i niedorzeczną. Jakież bowiem ciało całkowicie rozłożone może powrócić do pierwotnej formy i odzyskać budowę, którą raz utraciło? Gdy nie potrafią rozsądnie na to odpowiedzieć, chwytają się bzdurnej obrony twierdząc, że Bóg wszystko może.

 Tymczasem Bóg nie może spełnić nic wstrętnego, ani nie pragnie niczego, co jest przeciwne naturze.

 Nie wypada wierzyć, że jeślibyś w swej występności zapragnął czegoś niegodziwego, Bóg będzie mógł tego natychmiast dokonać, albo że się to spełni. Albowiem Bóg kieruje światem nie po to, aby spełniać występne kaprysy albo folgować nieuporządkowanym pragnieniom, lecz po to, aby się opiekować prawą i sprawiedliwą naturą. Chociaż więc mógłby obdarzyć duszę życiem wiecznym, to przecież, jak Mówi Heraklit, trupy należy usuwać prędzej niż gnój. Bóg zatem nie chce ani nie może wbrew rozumowi uczynić nieśmiertelnym ciała pełnego nieczystości, o których wstyd mówić. On bowiem jest Rozumem wszystkich bytów; niczego zatem wbrew rozumowi ani przeciw samemu sobie nie może dokonać.

Pytanie zatem do „Gajówkarzy”. W JAKIEGO WY – na miłość boską – BOGA WIERZYCIE? W wychwalanego przez 13 Apostoła Paulusa-paurolo, PRZECIW-ROZUMOWEGO (gr. MISOLOGOS) STWORZYCIELA OBŻYDLIWOŚCI ZMARTWYCHWSTAŁEGO TRUPA? Co MISOLOGOS oznacza, proszę sobie sprawdzić w encyklopediach.

Nie trudno zatem się domyślić, że doktor Bein składając, z okazji Święta nad Świętami, życzenia dla „sruli, katoliczników i Głogoczowskiego tysz”, w istocie wychwalał przednimi PODŁOŚĆ NAD PODŁOŚCIAMI uroczystości TRUPA ZMARTWYCHWSTANIA.

*

A teraz ETAP PIĄTY. Polegający na rozszerzeniu powyższych skojarzeń na skalę Urbis et Orbis

Otóż jeśli zgodzimy się z supozycją, że zarówno Ukrzyżowanie Jezusa jak i jego Zmartwychwstanie w Ciele, było Ukartowane przez Tajne Służby antycznego Izraela – i to ukartowane w celu „podboju od wewnątrz” Imperium Romanum przez Mafię Świątyni Syjonu, to narzuca się skojarzenie, że także makabryczne „cuda”, które się zdarzyły się w najnowszych czasach, zostały ukartowane w podobny sposób i w podobnym celu. Mam tu na myśli w szczególności wybuch stosu atomowego w Czarnobylu przed dokładnie 30 laty – ponoć wskutek „idiotycznego eksperymentu” przy jego schładzaniu. „Eksperymentu” mającego wszelkie cechy doskonale przygotowanego sabotażu przemysłowego (nikt za tę awarię nie został ponoć ukarany!). Sabotażu, który prawie oficjalnie dał pretekst „gangowi Gorbaczowa” do likwidacji Imperium Sowieticum i przejęcia w nim władzy przez wsparty z USA Naród Wybrany.

Podobnie wygląda sprawa „cudu 9-11-2001” zawalenia się, wskutek uderzenia w nie tylko 2 samolotów, aż trzech wież WTC (nr 1, 2 i 7) w Nowym Jorku – przy czym dwie pierwsze wieże zawaliły się  z szybkością swobodnie spadającego z ich dachu kamienia, czyli zaledwie w 8 do 10 sekund. W tym wypadku te makabryczne „cuda 9-11” dały pretekst to totalnego ataku Imperium Americanum („Anglo-Syjonu”) na cały Świat Islamu. I tylko ludzie „wychowani do głupoty”, przez kontrolowane przez żydostwo kościoły oraz media, tego zjawiska nie są w stanie umysłem ogarnąć. Jakiż to Zeitgeist „duch czasu” zorganizował te gigantyczne makabry?

Otóż w niedawno rozesłanym szerzej artykuliku nt. „Odmrocza Słowiańszczyzny” Stanisława Szukalskiego, napisałem w zakończeniu: Jakiś czas temu przetłumaczyłem łacińskie określenie „Cul-Capita” na pięknie brzmiące w języku Wschodnich Słowian słowo ŻOPOGŁAW. Jak to w paryskiej „Kulturze” przed blisko 40 już laty sugerowałem, jest to DUCH SPRAWCZY CYWILIZACJI ZACHODU, manifestujący się aż w Trzech Osobach T-P-D czyli Technika-Pieniądz-Dupa, (w języku Biżymdów W-T-C – Wealth-Technics-Comfort). Przed którym to „Sztucznym Bogiem” biją obecnie pokłony prawie wszystkie na świecie narody dostarczając, Inwestorom KGB/FMI w Ludzką Głupotę, swych bogactw oraz rzesz ofiarników.

Czy jednak jest istotny związek między antycznym greckim Misologos, a nowoczesnym słowiańskim Żopogławem? Otóż już z górą 170 lat temu Karol Marks zauważył, że „żydostwo jest pospolitym zastosowaniem chrystianizmu, lecz zastosowanie to wtedy dopiero mogło stać się powszechne, gdy chrystianizm jako gotowa religia dokończył teoretycznie autoalienacji człowieka od siebie samego i od natury.” Propozycja „wyobcowanie się” od siebie samego jest już bowiem zawarta w biblijnych „Listach” zarówno Pawła jak i Piotra. Opierając się na tych religijnych autorytetach, protestanccy pastorzy w rodzaju Ted Haggarda utrzymują, że „Jezus usuwa winę z naszego życia. … Jezus zrobił to na krzyżu, … Wszystkie nasze minione oraz przyszłe grzechy są „zakryte” ukrzyżowaniem Jezusa.” Czytając tego typu zapewnienia, chcąc-nie-chcąc zaczynamy kojarzyć, że cały ten, NOWOTESTAMENTOWY CYRK, Z JEZUSA UMĘCZENIEM I W CIELE ZMARTWYCHWSTANIEM (2) został wymyślony po to, aby UKRYĆ PLUGAWOŚĆ zachowań tłumów psychopatów oraz kombinatorów pod ten Znak Krzyża się podpinających. Nie dziwota zatem, że „zmartwychwstanie” pokaleczonego truchła Jezusa, stało się Świętem nad Świętami dla „nowo narodzonych chrześcijan” ten bullshit wychwalających (patrz Irytacje nr 1 oraz 2).

Bardzo wygodne dla „zakrycia” super podłych zachowań, leżących u podstaw najsławniejszych karier wśród chrześcijan (vide casus św. Pawła!), „chrześcijańskie” wyobcowanie się od odpowiedzialności za swe własne czyny przeszło, w sposób „naturalny”, do nowoczesnej bezbożnej już nauki Zachodu. Nauki starającej się za wszelką cenę NIE WIDZIEĆ jak powstają szersze na świat poglądy – a powstają one właśnie w postaci nowych odruchów warunkowych, powyżej omówionych. Pamiętam jak jeszcze w Paryżu, przed 35 laty w rozmowach ze mną, tamtejsze autorytety biologii molekularnej – J.-P. Changeux i F. Chapeville (ten drugi to znajomy mej rodziny), a następnie i Piotr Słonimski (w 1992) kategorycznie odrzucali wszelką możliwość kontynuowania prac na temat biochemicznych podstaw formowania się takich odruchów. Odkrycie bowiem genetycznego mechanizmu powstawania odruchów warunkowych oczywiście zagroziło by INTELIGENTNEMU PROJEKTOWI CYWILIZACJI ZACHODU, manifestującemu się aż w Trójjedni T-P-D czyli Technika-Pieniądz-Dupa.

No cóż, WIEDZA NADYMA A MIŁOŚĆ (DO T-P-D!) BUDUJE (3) jak nauczał chrześcijański karierowicz św. Paweł a za nim i św. Augustyn. A dzięki „duchowemu przewodnictwu” tych ŚWIĘTYCH DUPOGŁOWYCH mamy obecnie – w ramach ID – ziemię coraz gęściej pokrytą obrzydliwymi budowlami hipermarketów, dziwacznymi drapaczami chmur i innymi szklanymi obrzydlistwami. Bo właśnie te „szklane klatki” dla zwanej „złotym miliardem” części światowej populacji, to jest największe OBIEKTYWNE ZAGROŻENIE dla całej ziemskiej Biosfery.

Dlaczego? Wróćmy jeszcze raz do Jeana Piageta który postulował, że mikroorganizmy, oczywiście w ich skali, są w stanie reagować, poprzez system R-N-A, na wyzwania jakie narzuca im ich otoczenie. Po prostu własnym wysiłkiem mikroorganizmy konstruują odpowiednie do ich warunków życia odruchy warunkowe, podobnie jak to my (oraz nasze psy i koty) robimy. I tutaj mamy bardzo poglądowy model jak winna ewoluować „lepsza część” ludności, izolowana od otoczenia w tych „szklanych domach” naszych stolic. Otóż w skali „mikro” w laboratoryjnych warunkach „wyobcowania in vitro” (w szklanych spodeczkach Petri) wycinków tkanki mięśniowej od CAŁOŚCI organizmu, następuje spontanicznie po pewnym czasie – nawet bez pomocy irytacji w formie napromieniowań uv, γ lub β – TRANSFORMACJA TUMORALNA wyizolowanych tkanek: wszczepione z powrotem do macierzystych organizmów zaczynają się one zachowywać jak GUZY NOWOTWOROWE.

Podobne zjawiska obserwuje się także w skali „makro”: ludzkie osobniki przez całe lata samo-zamykające się, w izolacji od innych i od Przyrody w „szklanych klimatyzowanych klatkach” – by wskazać tu nie tylko na nowo powstałe budowle przy alei Jana Pawła II za Dworcem Centralnym w Warszawie, ale i na budynki przy stacji metro „Schuman” w stolicy UE Brukseli – też wyrabiają u siebie odruchy przystosowawcze do tego „in vitro w skali makro” środowiska. I tak jak u tkanek pobranych z ssaków i hodowanych w naczynkach Petri, spontanicznie pojawiają się konsumpcyjnie bardzo żarłoczne komórki TRANSFORMOWANE, tak i wśród „wybranej przez jej komfortowy styl życia” części populacji dochodzi do TRANSFORMACJI TUMORO-PODOBNEJ:

W takich właśnie sterylnych warunkach, zgodnie z Prawem Zoologii Lamarcka, hiper-bogate NADSPOŁECZEŃSTWO zamienia się w bezwzględnego, egoistycznego PASOŻYTA, żerującego jak RAK na CAŁEJ BIOSFERZE ZIEMI. Dzięki zatem materialnym wytworom PRZYPOMINAJĄCEJ PROSTYTUCJĘ, WYALIENOWANEJ PRACY (pracy dla boga Mamonem T-P-D zwanym), konstytuuje się obecnie ŚWIATOWE WŁADZTWO uwielbionego w Biblii Narodu Wybranego, zamierzającego panować – na zasadzie Globalnej Burdel Mamy KGB/FMI – nad wszystkim co się na ziemi poruszyć odważy. Patrz idee encykliki „Laborem Exercens” JP II z 1981 roku.

Na zakończenie obecnego DYDAKTYCZNEGO WYWODU, pozwolę sobie przypomnieć, że właśnie taki Inteligentny Projekt (ID) „Alienacji od Przyrody NARODU WYBRANEGO samo-uwięzionego w Nowym Jeruzalem”, stanowi istotę przekazu zarówno Starego jak i Nowego TESTAMENTU ŻOPOGŁAWA. Czyli Księgi Mądrości Syjonu, którą każdy klecha jest zobowiązany ze sobą nosić i jej PRAWDĘ Urbi et Orbi głosić.

*

Przypisy

  1. Przypominam raz jeszcze definicję Antyzoologizmu, zawartą w mej pracy doktorskiej „’Antyzoologiczna’ filozofia społeczno-polityczna Noama Chomsky’ego” (2002):

Antyzoologizm – niechęć do uwzględniania pokrewieństwa gatunku ludzkiego z innymi gatunkami zwierząt, a w szczególności z ssakami naczelnymi. Antyzoologizm występował już w starożytności, w cywilizacji judaizmu, w której zwierzęta traktowano jako czysto utylitarne przedmioty służące, m. innymi, do przerzucania na nie ludzkich grzechów (są to, wytwarzające tzw. zafałszowaną świadomość, rytuały “grzechów odkupienia” opisane w “Księdze Kapłanów” Pięcioksięgu). W czasach nowożytnych antyzoologizm najsilniej się rozwinął w opartej na Biblii cywilizacji anglosaskiej, w której też pojawiły się zrytualizowane metody przerzucania win na odpowiednio dobrane “kozły ofiarne”. Antyzoolodzy – zazwyczaj utożsamiani z kartezjanistami i (neo)darwinistami – negują, wynikający z lamarckowskich Praw Zoologii twórczy, rozwojowy charakter podejmowanych przez ludzi i zwierzęta wysiłków, przypisując losowemu przypadkowi wszelką nowość w biosferze.

2. „Adm” na „wiernipolsce” w końcowym komentarzu do „Odmrocza” Szukalskiego zauważa:

Podaję za Łukaszem podobno świętym.

On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!»
Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha.
Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach?
Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam».
Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.
Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?»
Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby.
Wziął i jadł wobec nich.

http://www.voxdomini.com.pl/valt/p-ew/03-lk-24.htm

Tak sobie myślę, że lekarz jego zgonu nie stwierdził. A jak się stoi kilka godzin na słońcu przywiązanym do palika wbitego w ziemię to można omdleć i tak zapewne się stało. Co istotne, nie ma tu w opisie wzmianki o ranach na dłoniach, stopach i w boku.

(Czyli cała historia Ukrzyżowania oraz Zmartwychwstania Pańskiego zdaje się należeć do opowieści z cyklu „zabili go i uciekł” – MG)

3. Związek „Miłości do Krzyża Pańskiego” z „Miłością do Złota w trójformie T-P-D, czyli Technika-Pieniądz-Dupa” został dość szczegółowo opracowany w niedawno wydanej książce „Bóg i Zło(to)”:

Tutaj pozwolę sobie wskazać, że tekst hymnu o Wspaniałości Wielkiej Nocy Śmierci Chrystusa, recytowany po łacinie przez księży w kościołach w noc z Wielkiego Piątku na Wielką Sobotę:

Uświęcająca siła tej nocy

Oddala zbrodnie, z przewin obmywa,

Przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym.

pokrywa się w swym entuzjazmie dla „oddalania zbrodni oraz obmywania z win” z poematem na Cześć Złota, jaki Wiliam Szekspir wmontował w sztukę „Timon Ateńczyk”:

Cóż to jest złoto? (…) Toć odrobina tego zmienić zdolna

Czarne na białe, szpetne na urodne,

A złe na dobre, podłe na szlachetne,

Ot i na tym właśnie polega podstawowe misterium chrześcijaństwa, zwłaszcza w jego watykańsko-zachodnim wydaniu…

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, genetyka bio-rozwoju, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem (17): Stanisława Szukalskiego próba „odmrocza” TYSIĄCLETNIEGO ZAMROCZA kultury Słowian

Stanisława Szukalskiego próba „odmrocza”  TYSIĄCLETNIEGO ZAMROCZA kultury Słowian

(+konferencja Polonia (Iudeo)Christiana nt. Ewolucji)

 https://wiernipolsce.wordpress.com/2016/05/02/stanislawa-szukalskiego-proba-odmrocza-tysiacletniego-zamrocza-kultury-slowian/

 Mam coś dla rozruszania zarówno męskich jak i żeńskich „serc” jak i okolic krocza. Mianowicie 22 kwietnia br. uczestniczyłem w Nitrze na Słowacji w konferencji tak rozpropagowanej:

Na tej konferencji, która w zgromadziła dość liczną publiczność, miałem i ja moje 15 minut, w trakcie których opowiadałem (po słowacku) o znanym międzywojennym słowianofilu „Stachu z Warty”, czyli Stanisławie Szukalskim. A w szczególności o jego ideologii „Zermatyzmu”. Według tej to nowatorskiej (w okresie międzywojennym) interpretacji naszej prahistorii, po zamieszkujących Europę słowiańskich Sarmatach, używających języka pra-polskiego (tak! – co wzbudziło wesołość na sali) pozostało miasteczko Zermatt usytuowane pod Matterhornem („Rogiem Matki”) w Alpach. (No, coś w tym związku Alp Centralnych z językiem pra-indoeuropejskim jest na rzeczy, jako że w tym rejonie zarówno rzeki jak i miasta często mają rdzeń „aar”, co jest pozostałością po pra-indoeuropejskiej nazwie rzeki, występującej także w rdzeniu słowa S(A)ARmata).

A na zakończenie mego wystąpienia pokazałem kilka malowideł oraz projektów pomników autorstwa tego teoretyka „Odmroczonego Słowiaństwa”. A w szczególności projektu pomnik papieża Jana Pawła II, jaki Szukalski – który od wojny mieszkał już tylko w Kalifornii – wykonał w 1980 roku na cześć elekcji Karola Wojtyły na Stolec Apostolski. Jak to zasugerowałem audytorium, gdyby według tego projektu pomnik JPII ustawiono na hradzie przed katedrą w Nitrze (stoi tam nasz papież, w szeroko jak skrzydła rozpostartym płaszczu, „tmavy (ciemny) ako aki netoperek”), to do Nitry waliły by tysiące pielgrzymów by podziwiać to „odkrycie” (dosłownie) słowiańskiej rzeżby sakralnej: na pomniku papież, demonstrując męską siłę swych mięśni, jest prawie nagi, bez ODZIEŻY! (Ale „hydrę komunizmu” pod swymi nogami gnębi). I znowu na sali usłyszałem aplauz:

Zademonstrowałem też kilka zdjęć prac bliskiego współpracownika „Stacha z Warty”, malarza i rzeźbiarza Mariana Konarskiego, który w okresie międzywojennym był drużynowym założonego przez Szukalskiego „Szczepu Rogate Serce” (jego syn, znany krakowski dziennikarz  Leszek Konarski, jest mym dobrym kolegą):

I proszę zauważyć, zarówno na projekcie pomnika JPII (symbolicznie dzierżącego w rękach CEP zamiast KRZYŻA) autorstwa  „Stacha z Warty”, jak i na obrazie biegnącej Jadwigi, żony Mariana Konarskiego, dominują postacie nagie lub prawie nagie, demonstrujące SIŁĘ ORAZ PIĘKNO Słowian.

Jak gdyby dla kontrastu z moją wypowiedzią, na konferencji „Povodna (‘pochodzeniowa’) kultura SLOVANOV”  wystąpiła pani Viera Rosa Majerová z Popradu (pod Tatrami) z takim oto wykładem:

Jak to widać na powyższym plakacie, według pani Majerovej z Popradu „piękno slovanskich żien” nie polega na ich NATURALNYM PIĘKNIE – dobrze widocznym na symbolicznym obrazie żony słowianofila z Krzeszowic, Mariana Konarskiego. Ale na odwrót, na ich SZTUCZNYM ODZIANIU w długie, sięgające do kostek spódnice, symbolizujące „sakralny charakter kobiet” – jak to podkreśliła autorka referatu. Otóż dzięki portalowi https://marucha.wordpress.com/2016/04/28/slowianska-wiedza-na-temat-odziezy/ odkryłem, że Viera Majerova się wzoruje na poglądach innej Słowianki Olgi Walaljerowoj (? – nie wiem z którego miasteczka), która na dwujęzycznym portalu „THE EARTH – Online Monthly Newspaper of the “Ringing Cedars” movement” opublikowała artykuł „The Symbolism of Ancient Slavic Costume”, w którym kwestia sakralności długich spódnic została ujęta w ten sposób:

Kobieta zbudowana jest tak, że energię czerpie z dołu, od Matki Ziemi, napełniając i wzmacniając swoją naturalną płodność (rozumianą również jako zdolność do przekazywania myśli i uczuć do kanału materializacji). Mężczyzna pobiera energię z góry, odżywiając i wzmacniając swojego ducha – swoją moc, mądrość i szlachetność. Macica to naczynie, gdzie gromadzona jest żeńska, ziemska energia. Mężczyźni, ponieważ tego organu nie posiadają, mogą otrzymać tę energię tylko od kobiety…. Jak to działa? Spódnica o długości do samej podłogi układa się w stożek i poprzez kołysanie się i zakręcanie podczas chodzenia tworzy pola torsyjne pomagające pobierać, przewodzić (dzięki stożkowemu kształtowi) i utrzymywać niezbędną dla kobiety energię ziemską. …

Wobec takiego argumentu, ja odważyłem się zauważyć – ku głośno zamanifestowanej uciesze ponad 200 uczestników tejże konferencji – że dzisiaj na ulicach, zarówno w Polsce jak i na Słowacji, w długich sięgających prawie do ziemi sukniach to widujemy głównie księży. Czyżby manifestują oni w ten sposób swój „chłopo-babski” charakter pobierając z Ziemi, przy pomocy stożkowatych sukni, energię wzmacniającą naturalną płodność ich „męskich macic”?

Na co pani Majerowa z Popradu zareplikowała, że to jest skandal, że (katoliccy) księża nie mogą się żenić i wypełniać – jak mężczyznom przystało – ich męskich obowiązków.

Ten głos pani Majerowej jakoś przez cenzurę „ga(gno)jówki Maruchy” się przebił, ale z komentarzem Gajowego: Pani Majerowa z Popradu niech się zajmie swoimi sprawami, a nie reformowaniem Kościoła. Co komu do jemu a jemu do komu? Kolejna „zatroskana” o rzeczy, jakie jej nie dotyczą. Może chłopa jej brakuje, a księża ją rajcują?

Co rajcuje panią Majerową, to opowiedziała ona sama, podkreślając niezwykłą ważność przedmałżeńskiej CZYSTOŚCI kobiet – by przypadkiem, wskutek niedawno odkrytego zjawiska telegonii, nie znalazły się w ich macicach geny pochodzące od partnerów poprzedzających nasienie POŚWIĘCONEGO MĘŻA. Niestety w trakcie konferencji do głowy mi nie przyszła uwaga, że znane w całej Słowiańszczyźnie pogańskie obrzędy Kupały (od ‘kupy’ względnie ‘kopy’), czyli wspólnego ‘kop..owania’, w noc zwaną świętojańską, to był właśnie wspólny wysiłek naszych słowiańskich praprzodków, aby metodą telegonii ULEPSZYĆ RASĘ! (Takie zbiorowe Obrzędy Kupały zachwalane są skądinąd przez Platona w jego „Państwie Pogan”; z tym że zamiast „puszczania i łowienia wianków” Platon proponował zabawę w „ciągnięcie losów”, oczywiście losów odpowiednio wyselekcjonowanych przez kapłanów-speców od ulepszania rasy.)

To wielokrotne wychwalanie przez mówczynię ZASAD ZACHOWANIA CZYSTEJ RASY, dającej ponoć świadectwo Piękna oraz Braku Korupcji przyszłych Żon („Preco je buducnost’ naroda w rukach żien?”) wywołała w końcu mą słowną reakcję, która zajęła uwagę sali  na dobre kilka minut. Przypomniałem bowiem, że do największych kulturotwórczych postaci w Europie należeli rasowi mieszańcy, zwłaszcza W. I. Lenin, który był MIESZAŃCEM aż 4 ras – szwedzkiej, rosyjskiej, kałmuckiej oraz żydowskiej (o czym Lenin nie wiedział, jako że ponoć dopiero po jego śmierci jego siostra odkryła ten żydowski ślad ich pradziadka). Powołałem się także na me wcześniejsze studia genetyki populacji u profesora Alberta Jacquarda w Genewie. Ten dyrektor INED (Institut National d’ Etudes Démographiques w Paryżu) nam wskazywał, że jest dokładnie na odwrót niż to się pani Majerowej wydaje, rasowa bowiem izolacja prowadzi do utraty wigoru oraz płodności, a także i do utrwalania się wśród populacji wielu chorób genetycznych. Zaś dbające nie o rasę, ale o dobrą jakość swych wojsk, Imperium Ottomańskie  przez aż 500 lat ściągało z krajów słowiańskich młodych chłopców, robiąc z nich janczarów. Ci zaś, po ukończeniu służby wojskowej zakładali w Turcji haremy i obecnie, jak na to wskazują badania genetyczne, Turcy mają statystycznie genotyp taki sam jak Serbowie, a przecież kulturowo to są całkiem odrębne nacje!

Przytoczyłem też znany mi osobiście przykład, jak to samoizolacja genetyczna Żydów Sefardyjskich (z Afryki Północnej), spowodowała u wielu ich potomków występowanie dłoni ze skróconymi o jeden człon kostny palcami – co mi pokazywał na swym przykładzie jeden z mych paryskich kolegów. Nie mówiąc już o dziedzicznej hemofilii u zdegenerowanej carskiej rodziny w Rosji. Czyli wszystkie te, wychwalane przez Vierę Majerową, „słowiańskie szlachetne” wysiłki, mające na celu zachowanie niezdegenerowanej populacji – a w szczególności kobiet – to są bzdury, w swej istocie wymierzone w UPODLENIE RASY. (Jest to głupawka, którą z uporem propaguje, na portalu wiernipolsce, mieszkający od lat 35+ w USA były wojak PRL występujący pod nickiem APA/cz.)

Nie miałem okazji w Nitrze dodać, że te „szlachetne bzdury” na temat czystości genetyki, pojawiły się wśród Słowian dopiero wraz z zainstalowaniem się u nich „czarnosukienkowych” misjonarzy z Bliskiego Wschodu, przed lat około tysiącem. (Vierę Majerową najwyraźniej me argumenty przekonały, jako że zainteresowała się mą broszurką „Vojna bohov”, stanowiącą rodzaj ODMROCZA zakłamanej Bogiem Bezrozumu Pieniądza – przez Karola Marksa skojarzonego z hebrajskim Jahwe – historii Europy, a w szczególności Słowiańszczyzny.)

I tutaj, przy czytaniu recenzji z dramatu Szukalskiego „Krak syn Ludoli”, aż zaskoczyła mnie analogia, występującego w tej sztuce z roku 1937, „pająkopodobnego” boga Hjeh Weha i jego namiestnika na Sławię, KRABOPODOBNEGO – jako że kazał się nazywać „Jego Szerokością” –   Bezgłowego Ciula, do stworzonej przeze mnie, dokładnie 10 lat temu, personifikacji Cul-Capita/Oranusa, czyli niewidzialnego “PANA” Zachodu (http://zaprasza.net/a_y.php?article_id=9496). Otóż według Szukalskiego „(Bezgłowy) Ciuł ciuła złoto, srebro i świecące kamyczki dla potęgi Biżymdów (dzisiaj moglibymy powiedzieć że jest to sekta KGB – Koalicja Globalnych Banksterów). Zaś dla zdradzonych Sławian, kości młodzianych Ofiarników zachowywane są po każdym spełnieniu corocznych ofiar, Smokowi w podziemiach Skałki (względnie w krypcie na Wawelu, gdzie spoczęły kości „ofiarników Smoleńska”).

Toż to przecież jest dokonana przez Szukalskiego PREFIGURACJA najnowszej Dziejawy nie tylko plemienia Lechitów! A „pajęczyna”, która spowija TRON Hjeh Weha (H.j go Wie kogo?) oraz jego Namiestnika, Bezgłowego Ciuła, to nic innego niż „elektroniczna sieć” IMF/MFW która oplata obecnie prawie Całą Planetę! Unieruchomione w tym MATRIXie (macierzy, MACICY) narody są powoli ale systematycznie wysysane z ich soków życiowych przez okrutnych RAKOBOPODOBNYCH „Biżymdów KGB”!

Jakiś czas temu przetłumaczyłem łacińskie określenie „Cul-Capita” na pięknie brzmiące w języku Wschodnich Słowian słowo ŻOPOGŁAW. Jak to już w paryskiej „Kulturze” przed blisko 40 już laty sugerowałem, jest to występujący w Przyrodzie DUCH SPRAWCZY CYWILIZACJI ZACHODU, manifestujący się aż w Trzech Osobach T-P-D czyli Technika-Pieniądz-Dupa, (w języku Biżymdów W-T-C – Wealth-Technics-Comfort). Przed którym to „Sztucznym Bogiem” biją obecnie pokłony prawie wszystkie na świecie narody dostarczając, Inwestorom KGB w Ludzką Głupotę, swych bogactw oraz rzesz ofiarników. A dzięki „la trahison des clercks” – czyli Zdradzie Klerków nie tylko słowiańskich – tak wygląda Obraz Świata, spowitego Medialno-Prawną Pajęczyną KGB/IMF, którą  KRAK (Kontra RAK?) od wielu już lat usiłuje zerwać.

*

Sprawa druga

Dotycząca uszczelniania PAJĘCZYNY POJĘĆ, w którą Sprzedawczyki, na żołdzie KGB/IMF (czyli szukalskiego boga „jestem który jestem” Hui Weh), usiłują wplątać Ludzkość:

 Na dzień 19 maja br. planowane jest w Warszawie otwarte dla publiczności ZAMROCZE zbiorem antycznych oraz nowoczesnych bzdur, wymyślonych tylko po to, aby „nosiciele Biblii oraz kart Bankowych” mogli się dobrze obłowić w kolonizowanych przez nich krajach:

proponuje

O czym będą rozprawiać, w/wym. intelektualiści oraz praktycy biologii, wiem z osobistego doświadczenia sprzed czterech dekad.  Te doświadczenia streściłem w artykule „Głos w małpiej rozprawie” zamieszczonym w  warszawskiej „Polityce” nr. 41/1334 z  27.X.1982. Użalałem się w nim że, cytuję „Jałowa, choć szeroko rozreklamowana dyskusja między współczesną Religią i Nauką jest li tylko świadectwem rozmiaru upadku umysłowego naszej cywilizacji”. A w szczególe zauważyłem, że „jeśli chodzi o wytłumaczenie, skąd się biorą nowe odmiany i gatunki, to stanowisko neodarwinistów jest jednoznaczne: powstają one przez przypadek. Do jakiego stopnia to „jedynie słuszne” wytłumaczenie pokrywa się z tezami kreacjonistów, niech świadczy fakt, że neodarwinowscy studenci Oxfordu mistyczną przyczynę powstawania nowych odmian nazwali po prostu GOD (Bóg): Generator Of Diversity.”

A w zakończeniu powtórzyłem: „Jak pisałem na wstępie, materiały dowodowe, demonstrowane przez obie strony biorące udział w „małpiej rozprawie”, każą nam wyciągnąć raczej smutne wnioski  o „ewolucji” człowieka otoczonego wszystkimi dobrodziejstwami cywilizacyjnymi. Mimo całkowitego milczenia obu, pozornie zwaśnionych stron na temat takiej ewolucji, tezę o upadku człowieka w miarę jego „rozwoju” ekonomiczno-cywilizacyjnego możemy wyczytać zarówno w Biblii („Prędzej wielbłąd przez ucho igielne niż bogacz…itd. – MG 2016) jak i w „Dialogach” Platona, w „Philosophie zoologique” Lamarcka, jak i w „Kulturze i fetysze” Kołakowskiego”.

No cóż, powyżej wymienione prace poszły w zapomnienie, a jak stwierdził autorytatywnie jeden z prominentnych w Polsce czcicieli Żopogława, dr hab. Robert Piotrowski z UZG, „lamarckizm jako pogląd na ewolucję, w USA nie jest tolerowany”. (Ciekawym, czy 19 maja w Warszawie, importowany z USA prelegent ten pogląd podtrzyma – czy też będzie chciał tę sprawę, m.in. ewolucji choroby RAKA w której się specjalizuje, przemilczeć?)

Ja niestety nie będę mógł uczestniczyć w wyżej wskazanej konferencji. Akurat w tym czasie odlatuję do Macedonii, gdzie nad jeziorem Ohrydzkim mam uczestniczyć w konferencji nt. „Piśmiennictwo wczesno-słowiańskie”. Ale gdyby ktoś był w Warszawie i sprawą ewolucji poglądów na Ewolucję się interesował, to proszę o odczytanie mego – z konieczności bardzo „skompaktowanego” – listu na omawiany przez prelegentów temat (także w języku angielski abstraktu „Open letter to biologists” z 1981 roku).

A oto skrót poglądów dr Marka Głogoczowskiego, inicjalnie magistra fizyki z UJ w Krakowie oraz Master of Arts w geofizyce na UC w Berkeley USA (http://markglogg.eu/?p=1222):

Autor zajmuje się, od czterech już dekad, dokumentowaniem oraz promocją WITALISTYCZNEGO poglądu – w szczególności propagowanego przez zoologa i paleontologa  Pierre-Paula Grassé (1895-1985) oraz biologa i psychologa Jeana Piageta (1896-1980) – że dzięki endogennej, immanentnej ich inteligencji, ustroje ożywione wyraźnie stawiają opór 2 Prawu Termodynamiki, prawu powodującemu że wszystkie bardziej złożone, nie animowane (nie ożywiane) struktury ulegają z czasem dezintegracji. A dzięki samo-konstruującym się, w ten INTELIGENTNY sposób, odruchom warunkowym (jest to trójstopniowy biochemiczny system R-N-A: RegeneracjaNadregeneracja czyli hipertrofia → Asocjacja wzmocnionych, przez ich używanie, struktur DNA oraz RNA) organizmy nabierają i długotrwałej odporności na powtarzające się zagrożenia ich bytu i przekazują predyspozycje do rekonstrukcji nabytych (względnie utraconych) odruchów kolejnym pokoleniom.

Najbardziej ogólnie możemy powiedzieć, że będąca manifestacją bio-programu LUCID (Life Universal Creative Intelligent Design), który poprzez mechanizm R→N→A  spontanicznie łączy ze sobą (łac inter-ligare, stąd inteligencja), pobudzone do działania bio-struktury w wyższe bio-formy, EWOLUCJA LAMARCKOWSKA JEST ODPOWIEDZIALNA ZA POWSTANIE PIĘKNA WYSOKOZRÓŻNICOWANEJ PRZYRODY.

Natomiast krytykowany przez autora, oparty na hebrajsko-darwinowskim zrozumieniu świata, wprowadzany w skali Planety przez Naród Wybrany, program HIDE (ang. Hebrew Inteligent Design of Evolution, po polsku najlepiej tłumaczony jako PHI, czyli Projekt po Hebrajsku Inteligentny)  jest realizacją BIBLIJNEGO PLANU UNIFORMIZACJI ŚWIATOWEJ DEMAFORY (demos – lud, foros – praca), WYNISZCZENIA „ZBĘDNYCH” GATUNKÓW, ORAZ STWORZENIA ZAPEWNIAJĄCEJ PANOWANIE NARODU WYBRANEGO,  POWSZECHNEJ BRZYDOTY (ang. HIDEousness)

Post Scriptum 1

Z zawodowego obowiązku sprawdziłem, co będzie miał do powiedzenia zaproszony z USA na warszawską konferencję o ewolucji, Nigel E. A. Compton, biolog i onkolog. Szukając via Google, trafiłem na artykuł „Enhanced Neoplastic Transformation in an Inhomogeneous Radiation Field: An Effect of the Presence of Heavily Damaged Cells” …  This situation is typical of hot particles such as those released during the accident at Chernobyl.” Czyli po polsku, jest to artykuł wskazujący, że w sytuacji nierównomiernego napromieniowania (promieniami beta, czyli wiązką elektronów) obserwuje się zwiększoną ilość transformacji nowotworowych w napromieniowanej tkance. I że taka sytuacja była typowa w wypadku napromieniowania gorącymi cząsteczkami beta jakie miało miejsce w trakcie katastrofy w Czarnobylu. Nie udało mi się doczytać, czy doświadczenia Crompton et al. były robione „in vivo” (na żyjących na względnej swobodzie zwierzętach) czy „in vitro”, na tkance wyizolowanej z takich zwierząt i hodowanej w szklanym „spodeczku” Petri.

Już ten króciutki abstrakt do którego dotarłem sugeruje, że wśród solidnie naświetlonych, promieniami beta, zwierząt oraz ludzi w Czernobylu musiało dojść do pojawienia się wielkiej ilości nowotworów.  I być może to jest to, o czym będzie opowiadał dr Crompton w ramach konferencji Polonia (Iudeo?)Christiana na temat ewolucji.

Tymczasem mój zmarły przed kilkoma laty znajomy, profesor Zbigniew Jaworowski, przez wiele lat dyrektor CLOR (Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej) w Polsce utrzymywał, że było dokładnie na odwrót, po awarii w Czarnobylu znacznie zmalała wśród napromieniowanej ludności ilość nowotworów (za wyjątkiem okresowego przerostu tarczycy). Czytać jego artykuł „Dobroczynne promieniowanie” w „Wiedza i Życie”  z roku 1997, a zatem opublikowanego dokładnie w roku publikacji w „Radiation Research”   domysłów Nigela Cromptona o przewidywalnym wzroście ilości chorób nowotworowych po Czernobylu. Tutaj jednak nie jest miejsce na szczegółowe wyjaśnianie, dlaczego zachowanie się tkanek hodowanych „in vitro” (i mających z tego powodu „naturalną tendencję” do transformacji nowotworowej) się zasadniczo różni od zachowania się tkanek funkcjonujących in vivo, w zwierzęciu, które szczególnie po średnio intensywnym napromieniowaniu wytwarza przeciwciała chroniące go przed nowotworami.

Post Scriptum 2

 Dr Piotr Bein z Vancouver, Kanada, który zadarł z prawie wszystkimi swoimi, licznymi korespondentami, złożył 1-majowe życzenia tym właśnie korespondentom, których zwykł bardzo bżydko wyzywać (mnie też):

Wesołego Alleluja braciom i siostrom katolikom — CHRYSTUS Zmartwychwstał! Zaiste Zmartwychwstał!

Господь наш Иисус Христос победил смерть и открыл людям путь к обретению вечного единства с Богом.

Dałem wam wytchnienie na waszą Wielkanoc, oczekuję recyprokacji…

Święto nad Świętami

—————————————

No to jest „recyprokacja”

Jak podaje ewangelia św. Jana, według apostoła Tomasza, który własnoręcznie sprawdzał, czy rany na ciele Jezusa nie są tylko wytatuowane, Chrystus zmartwychwstał z Dziurą w Boku – a i zapewne ze śladami przekłuć rąk i nóg. Czego nie było po nim widać, to faktu, że po takiej traumie krzyżowania MUSIAŁ MIEĆ NA ZEWNĄTRZ NIEWIDOCZNĄ SILNĄ TRAUMĘ KORY MÓZGOWEJ.

A zatem, zgodnie z praktykami woo-doo zapewne znanymi kapłanom Izraela, przez kilka tygodni po swym ZMARTWYCHWSTANIU przechadzał się po Ziemi Świętej już jako ZOMBIE, całkowicie pod kontrolą swych oprawców, spełniając ich życzenia.

czytać więcej CZY CHRISTUS REX TO ZOMBIE? http://markglogg.eu/?p=96; http://kritikos.pl/Marek-Glogoczowski-Czy-Christus-Rex-to-Zombie; https://pl.scribd.com/doc/282642202/wojna-bogc3b3w

I z czego wy się durnie cieszycie? Czy nie z tego, że postępując za przykładem  waszego „chętnego by się powiesić na krzyżu”  idola, sami się w bezmyślne, spełniające wolę waszych Oprawców-Poruszycieli, nasycające Planetę Ziemia BŻYDOTĄ ZOMBIE się zamienili?

Dialog M.G. – P. Bein c.d.

Na powyżej wklejony mój komentarz sugerujący, że jeśli Jezus z Nazaretu PRZEŻYŁ jego krzyżowanie — i po ok. 30-40 godzinach, po wykradzeniu z grobu (specjalnie na ten cel przygotowanego) został wybudzony z letargu — a po kilku (tygo)dniowym „przygotowaniu” błąkał się jeszcze po Ziemi Świętej jako ZOMBIE, wykonujące polecenia swych OPRAWCÓW, to CAŁA HISTORIA Z JEGO ŚMIERCIĄ I ZMARTWYCHWSTANIEM BYŁA UKARTOWANA przez Służby Specjalne Izraela.

Na co dr Bein odpowiedział:

srule chcieliby (Głogoczowski tysz LOL)… toż chrześcijaństwo, Chrystus najbardziej przez nich znienawidzone byty
mogą zmanipulować, zasrać religię (chrystianizm, katolacyzm, katolicznictfo…), ale nie WIARĘ

Na co (dr) Głogoczowski odpowiada publicznie:

No właśnie, chodzi o tę WIARĘ ŻE GNIJĄCY TRUP ZMARTWYCHWSTAŁ – toż to przecież była wiara FARYZEUSZY W TRUPÓW ZMARTWYCHWSTANIE, którą 13 Apostoł „Boga – Manipulatora Zombies” przeszczepił durnym, jak przsłowiowy BUT – ale chciwym ziemskich wygód oraz zaszczytów – chrześcijańskim biskupom.

I w ten sposób Kościół (nie bez przyczyny jego nazwa pochodzi od kości ponoć oczekujących swej nieśmiertelności wiernych, na których kościoły były budowane) skutecznie zanegował całą NAUKĘ BIOLOGII o tym, że wszystkie bardziej złożone ustroje są z konieczności śmiertelne. TO BYŁ PERFIDNY ŻYDOWSKI ATAK NA LUDZKI ROZUM. I za ten ANTYZOOLOGIZM WIARY bardzo ciężko już od wieków płacimy i będziemy płacić jeszcze więcej w przyszłości — choć ludzie „zwykli” tego co się z nimi dzieje nie dostrzegają (A w szczególności ich własnej „zombizacji”, zamiany w roboty, zdolne tylko do zamiany Planety w GIGANTYCZNĄ TERMITIERĘ BŻYDKICH I ŚLEPYCH TERMITÓW).

 

 

 

 

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, POLSKIE TEKSTY, teksty inne | Leave a comment

PAN w Z-nem (16) MANIFEST na 1050-lecie chrześcijaństwa u Lechitów + Czyżby erupcja RELIGII ZEMSTY ZA SMOLEŃSK I KATYŃ?

18 kwiecień 2016

Na http://att.neon24.pl/post/131072,miecz-przezwany-krzyzem-nie-przestaje-byc-mieczem Andrzej Tokarski opublikował taki oto

MANIFEST NA 1050-lecie

poddania Polski Słodkiej Niewoli Miłosiernego Pana (hebrajskich, ale w 3 Osobach) Zastępów

Niewykluczone, że ów szczególnie miłujący prawdę badacz dojdzie do wniosku, iż przypadająca w tym roku – a hucznie zapowiadana rocznica chrztu Polski – to w istocie 1050 rocznica zniewolenia i odarcia z własnej tożsamości na rzecz obcej, do tego bardzo wątpliwej wiarygodności.

Cytat ze „Smoleńskiego Tryptyku” A.T.

Andrzej Tokarski pisze:

Nie wiem, co bym zrobił w roku 966, ale teraz, w 2016 roku po 2000 lat z okładem zbierania doświadczeń – gdyby przyszedł do mnie nieznany mi i nieznanego pochodzenia człowiek o bladej, szczurzej gębie, która już na pierwszy rzut oka by mi się nie podobała, człowiek kryjący się – wtedy – pod kapturem, lub – dziś – czapką i podniesionym kołnierzem, człowiek unikający patrzenia w oczy, lub –  dziś – ukrywający oczy np. za ciemnymi szkłami – i powiedział mi:

  • że jest moim przyjacielem, ba, moim bratem – i że inny mój brat, którego nie znam i o którego istnieniu nigdy nie słyszałem, umarł hen daleko w krainie której istnienia nawet nie przeczuwałem, za mnie i za moje grzechy na krzyżu – i za grzechy wszystkich innych członków mojego plemienia. I że z tego powodu ja – i wszyscy członkowie mojego plemienia – i innych plemion jesteśmy winni temu który się nazwał moim bratem (choć go nie znam) i wszystkim jego braciom (choć też ich nie znam i nigdy o nich nie słyszałem) – i wszystkim ich potomkom aż po kres czasów – winni jesteśmy posłuszeństwo. Mimo, że są – tak twierdzą – naszymi braćmi, powinniśmy ich traktować jak ojców, nauczycieli i przewodników.
  • Powinniśmy ich po kres czasów utrzymywać, karmić, poić, zapewnić dach nad głową, opał, wygody.
  • ODDAĆ IM WŁADZĘ NAD NASZYMI DUSZAMI! Oddać im władzę nad naszymi umysłami. Oddać im władzę nad naszymi bogami. (…)
  • Wygnać naszych bogów precz – i zatrzeć pamięć o nich. Za jedynego boga przyjąć tego który – jak mówił przybysz – umarł za nasze grzechy na owym krzyżu.
  • Zbrojnie wspierać przybysza i jego braci i ich następców by nową wiarę ogniem, mieczem, gwałtem, przymusem – lub przekupstwem – zaszczepiać tam gdzie ona jeszcze nie dotarła.
  • Zabijać (na chwałę Pana, oczywiście) wszystkich którzy owej nowej wierze nie chcą się podporządkować. (…)

To bym mu odpowiedział: słuchaj no, łachudro – nie znam i nie chcę znać ciebie i twoich braci. Więc masz 10 sekund – i – tu użyłbym frazy (…) precyzującej wykonywaną alternatywną sekwencję ruchów jako horyzontalną, lub: horyzontalno-wertykalną. (…)

*

Urodziłem się (pisze A.T.) w katolickiej rodzinie, zanim się zorientowałem co i jak, ochrzczono mnie, chodziłem na religię, byłem u komunii i bierzmowania – i właśnie dlatego uważam, że mam prawo do mocno krytycznej oceny chrześcijaństwa.

Zaszczepione w dzieciństwie schematy możemy zweryfikować dopiero w wieku dojrzałym, gdy już jesteśmy w stanie poszukać niezbędnej do tego wiedzy. A w świetle owej wiedzy to Boże Dzieło, Dobra Nowina jawi się jako mocno naciągana i skierowana chyba tylko to naiwnych opowiastka o tym dlaczego powinniśmy oddać wszystko obcym i jeszcze z tego być dumni. I rzeczywiście chyba musimy być bezgranicznie naiwni – by szczycić się tym. Pokazywać ten szaleńczy akt autodestrukcji i w następstwie tego destrukcji całego otaczającego świata jako powód do dumy. Budujący naszą tożsamość narodową. Uroczyście świętować rocznicę upadku i zaprzaństwa. Właściwie w tym kontekście wypada przyznać rację wyznawcom Islamu, którzy o białych mówią „niewierni”. Jak inaczej nazwać tych, którzy wyparli się wiary swoich przodków?

To biała rasa ze złowrogim dla milionów ofiar symbolem chrześcijaństwa na ustach, tarczach, płaszczach, chorągwiach niosła na cały świat wojnę, zbrodnię, śmierć, grabieże, niewolę, zniszczenia całych cywilizacji w obłąkańczej misji niesienia postępu, którego nikt nie pragnął, wszyscy których ów „postęp” dotknął (a mieli szczęście przeżyć) – przeklinali go i jego nosicieli najcięższymi przekleństwami.

Ludzie przez tysiące lat żyli w zgodzie z naturą, mieli swoje światy, swoich bogów mniejszych i większych, swoje wierzenia, swoje legendy – ale też mieli samochody, które same się tankowały, same się garażowały, w końcu same się reprodukowały i utylizowały. Materiały budowlane same rosły, ziemia rodziła i karmiła swoimi owocami. Starczało dla wszystkich. Trzeba było dopiero białego człowieka, jego obłąkanej fałszywej religii i wywodzącej się z niego żarłocznej, prostackiej, niszczącej wszystko, czego się dotknęła cywilizacji, by to wszystko legło w gruzach a świat stanął na krawędzi zagłady. (…)

Pojawiają się nowe materiały historyczne: Słowianie byli (i nie siedzieli na drzewach) długo przed chrześcijaństwem, mam nadzieję że będą i równie długo po chrześcijaństwie. Ten tak uporczywie a fałszywie hołubiony okres winien z czasem być traktowany tak, jak napisałem w komentarzu pod świetnym tekstem Zbigniewa Jacnickiego : coś pośredniego między dżumą a gangreną.

Ci, którzy przeżyją, będą mocniejsi.

A.T. 15-04-2016

*

Na portalu „wiernipolsce” skomentował ten ANTYCHRZEŚCIJAŃSKI tekst A.T. Dariusz 15 Kwiecień 2016 at 19:46:

Ksiądz Oko (twierdzący że ateiści to najwięksi wrogowie Kościoła) ma rację, ateiści to najwięksi wrogowie Kościoła, szczególnie ci, wywodzący sie ze szkoły Woltera. Jak powiedziała pewnego dnia filozofka Robson, „ateizm jest łagodną formą judaizmu” uprawianą przez tych, dla których czysta talmudyczna jest nie do przyjęcia. Ale cóż to komu przeszkadza? – zakończyła.

Którą to (bez)myśl filozofki Robson, w ten sposób zadenuncjował markglogg 16 Kwiecień 2016 at 7:34, uważający się za MEGALOPSYCHOS:

Natomiast programowy bezbożnik, ochrzczony w 6 roku życia Karol Marks powtarzał, za arystokratą Ludwigiem von Feuerbachem, że „religia to opium ludu”. Zaś w mym szwajcarskim dwutygodniku „Zeit Fragen” już przed kilku laty zauważono, że to odkrycie Marksa amerykańscy neo-cons wzięli na serio i USA „na potęgę” tym opium zaczęły narkotyzować podbijane nie przez narody — dokładnie tak jak Anglicy w Chinach za pomocą kultu opium próbowali „upupiać” w XIX wieku ateistyczną z natury (a zatem z natury judaistyczną wg. filozofki Robson) chińską konfucjańską burżuazję.

Odnośnie zaś powiązań chrześcijaństwa z judaizmem Karol Marks miał bardziej wysublimowane niż filozofka Robson, zdanie:

Chrystianizm powstał z żydostwa i znów się w żydostwo przeobraził. (…) Chrystianizm jest to wysublimowana myśl żydostwa, żydostwo jest pospolitym zastosowaniem chrystianizmu, lecz zastosowanie to wtedy dopiero mogło stać się powszechne, gdy chrystianizm jako gotowa religia dokończył teoretycznie autoalienacji człowieka od siebie samego i od natury.

ew. czytać więcej: http://markglogg.eu/?p=1089

(M.G. kontynuuje) Warto też bliżej zapoznać się z istotą argumentu Feuerbacha, że od strony psychologicznej, wiara w jakiegoś boga jest prostym ludziom potrzebna, tak jak dziecku jest potrzebny opiekun, którego zachowanie się dziecko zwykło „małpować” (tak na przykład uczymy się języka, czego nie dostrzegł znakomity lingwista Noam Chomsky). Otóż według Feuerbacha, właśnie z tego psychologicznego powodu „Religia jest jednak wieczna, gdyż zaspokaja odwieczne potrzeby człowieka. Jest ona także pewną formą jego wiedzy o samym sobie, o istocie człowieczeństwa. Jeżeli Bóg został stworzony na obraz człowieka to człowiek – poznając Boga w jego formach – poznaje samego siebie.

W jaki jednak sposób człowiek „poznaje siebie samego” w chrześcijaństwie modelowanym na „naukach od Boga” tandemu apostolskiego Piotra oraz Pawła? To elegancko wyjaśnił XIX-wieczny Ewangelista J.N. Darby, który w ten sposób udokumentował filo-kryminalną istotę „Prawdziwej łaski Bożej w której stoicie(1 List Piotra 5:12):

Trwałe odpocznienie naszym duszom daje Jezus, a nie to co myślimy o sobie samych. Wiara nigdy nie myśli o tym co jest w nas samych i to jest podstawą odpocznienia. Wiara przyjmuje, miłuje i praktycznie stosuje to co Bóg objawił i jakie są Boże myśli o Jezusie, w którym jest Jego odpocznienie. … Cokolwiek widzę w sobie, czego nie ma w Nim, to jest grzechem; ale nie przez myślenie o moich grzechach i mojej niegodziwości i zajmowanie się nimi mogę ukorzyć się, lecz przez myślenie o Panu Jezusie, rozważanie Jego wspaniałości. Dobrze jest skończyć z zajmowaniem się sobą i być pochwyconym w górę, wraz z Jezusem. Mamy prawo zapomnieć o sobie i o swoich grzechach, mamy prawo zapomnieć o wszystkim poza Jezusem. … Łaska zakłada istnienie wszelkiego grzechu i zła w nas, a błogosławionym objawieniem jest, że przez Jezusa cały ten grzech i zło zostały usunięte. … Lepiej jest myśleć o tym czym jest Bóg niż o tym czym my jesteśmy.”

W tych krótkich sentencjach bardzo wyraźnie jest uwidoczniona (oczywiście dla tych co mają „grzeszne” oczy!) istota FILOKRYMINALIZMU pojęcia „bożej łaski”, lapidarnie wyrażona w stwierdzeniu „Wiara nigdy nie myśli o tym co jest w nas samych i to jest podstawą odpocznienia.” Jak to z naciskiem podkreślał w swych „Listach od Boga” apostoł Paweł, „sola fide”, tylko WIARA daje dostęp do wiecznego Zbawienia, ludzkie CZYNY (czyli zachowanie się, a zwłaszcza działania mające na celu etyczną elegancję w dorosłym życiu) to „śmieć egzystencjalny”, którym nie ma co sobie zawracać głowy w Boskiej Ekonomii Zbawienia.

Otóż zasadnicza różnica między homo sapiens a niżej zorganizowanymi zwierzętami polega na tym, że człowiek jest zdolny do zastanawiania się nad swoim zachowaniem, wyciągając z tego praktyczne wnioski moralne w rodzaju „nie czyń drugiemu co tobie niemiło”. (Tę kardynalną, meta-chrześcijańską zasadę moralną Immanuel Kant nazwał Imperatywem Kategorycznym). Jak nauczał Sokrates , cytując napis na tympanonie delfickiej świątyni, „Poznaj samego siebie, a poznasz wszechświat i bogów”. A tutaj, zgodnie z nauczaniem Piotra oraz Pawła okazuje się, że „bóg” chrześcijan dokładnie na odwrót, zaleca wiernym „zamykanie oczu” na skutki ich własnego postępowania, na ich własne grzechy oraz zbrodnie.

No i oczywiście „wszystko zakrywszy” (1 Kor. 13, 7) swą deklarowaną miłością do „ran Chrystusa Ukrzyżowanego” (istnieją takie, pod względem estetycznym obrzydliwe, nowenny o.o. Paulinów oraz o.o. Cystersów w Mogile pod Krakowem), co bardziej przedsiębiorczy chrześcijanie zajęli się bezwzględną łupieżą i eksterminacją nie-chrześcijańskich ludów, jak to potwierdzają kroniki Zakonów Krzyżowych a później konkwistadorów. I ten religijno-biznesowy, „zakryty” przez Agape-Caritas, całkowicie kryminalny proceder trwa nadal i to jest przyczyna, dla której ZOGs (Zionists Occupied Governments) „na siłę” wpychają naukę Religi zarówno młodzieży na studiach jak i przedszkolakom – tak jak dzisiaj ma to miejsce w Polsce „pod bogiem Izraela”.

Otóż już francuski przyrodnik J.B. Lamarck przed dokładnie 200 laty przepowiadał to, co i wczoraj napisał Andrzej Tokarski: „(wskutek) obłąkanej fałszywej religii i wywodzącej się z niego żarłocznej, prostackiej, niszczącej wszystko, czego się dotknie cywilizacji, wszystko legnie w gruzach a świat stanie na krawędzi zagłady”. Co i ja już prorokowałem przed kilkunastu laty, zauważając że „(cała, usilnie popierana przez Watykan pod przywództwem JPII) historia globalizacji zakończyć się może gigantycznym rozpryskiem naszej Planety na tysiące większych lub mniejszych odłamków, tworzących wokół Słońca kolejny pas astreoidów…http://zaprasza.net/a_y.php?article_id=4255.

A jak wyjść z tego „obłędu fałszywej religii apostołów Piotra oraz Pawła”? Otóż na bardzo religijnym portalu https://marucha.wordpress.com/2016/04/11/slowianskie-niemcy/ znajdujemy taką oto informację: :Na czele Obodrytów stanął król o imieniu Kruk. Pierwsze co zrobili Obodryci to zburzyli kościoły, a księży pozabijali. Kilkudziesięciu wycięli krzyże w głowach i oprowadzali po swoich osadach dla pośmiewiska. Kruk pobił wojska saskie – Obodryci wpadli do Hamburga całkowicie go niszcząc i zostawili w północnych Niemczech pas spalonej ziemi. Przez 12 lat Sasi nie mogli pobić Kruka.” Jak przypominają to „Dzieje Słowiańszczyzny północno-zachodniej” ten pogański książę Kruk utrzymał się u władzy w obecnej Meklemburgii aż przez lat całych 35 po chrzcie Wielkopolan: “(Rok) 1066. Powstanie poganów. Błus zamordowany (1066). Kruk księciem. budiwoj zamordowany (1071), Kruk także (1101).”

W tej dziejowej perspektywie narzuca się, właśnie z okazji o(b/d)chodów 1050 rocznicy Chrztu Wielkopolan, POST-MODERNISTYCZNY program powrotu do starosłowiańskiego zwyczaju „święceń” Księży Misjonarzy. A to w formie praktykowanych przez Obodrytów „postrzyżyn” znaku krzyża nas ich głowach, co im ułatwi szerzenie Mądrości Bożej, promieniującej poprzez ten kultywowany na ich znamienitych łepetynach, Znak Bożej Ekonomii Zbawienia

10-13 kwiecień 2016:

Czyżby erupcja – ZOG masterminded – RELIGII ZEMSTY MIKROPSYCHOI(1) ZA SMOLEŃSK I KATYŃ(2)?

(Podsumowanie „Tragedii (w Smoleńsku) bylejakości Polski dzisiaj” oraz „Klubu Morderców RP-P” z 11 i 12 bm.; ZOG – Zionists Occupied Govenmnent)

Marek Głogoczowski, doktor filozofii politycznej

Otóż komentując to NA GWAŁT szukanie, przez www.solidarni2010.pl,  kozła ofiarnego, za BYLEJAKOŚĆ wyprawy prezydenta LK do Smoleńska-Katynia, pozwoliłem sobie przypomnieć, że w filmie Patryka Vegi Służby Specjalne wyraźnie wskazano, że za zamordowanie w Afganistanie agentów WSI jest odpowiedzialny Antoś Maciarewicz (jego twarz pojawia się zresztą w filmie), a za „samobójstwem” A. Leppera też stoi „służba” której przywodzi drugi vice-prezes PIS, kurdupel Kamiński. Do tego „wykazu morderców III/IV RP-P” dodałem oskarżenie, że za „odesłaniem na łono Abrahama” 96 pasażerów „tutki do Katynia” z prezydentem Bylejakiej Polski, stoi sam Prezes PIS:

 Co właściciel dużego portalu „Sowa” poeta-antysemita Stefan Kosiewski z Frankfurtu a.M, bez żadnej żenady stara się nagłośnić:

„(Chodzi o) ukrytą przed Narodem Polskim zmowę pasożydów, erdoganów, pijawek o celu i charakterze tak samo obżydłym, jak pierwsza Magdalenka z udziałem bżydkiego zaprawdę kurdupla z KOR-u, Lecha Kaczyńskiego, zabitego przez swojego sprawcę, który przez pół roku ogłupiał się prochami, żeby nie musiał pójść do Prokuratora Wojskowego z własnej woli, … żeby wyjść na swoje po odpokutowaniu po katolicku nie za zbrodnię bratobójstwa.” http://sowa.blog.quicksnake.pl/Marek-Glogoczowski/Czy-Duda-nadaje-si-do-rozwalenia-betonu-z-Magdalenki.

Stąd, arystotelesowską metodą indukcji doszedłem do bardzo już OGÓLNEGO POJĘCIA, sugerującego że SOLIDARNI 2010” to nic innego jak KLUB MORDERCÓW RP-P, bo i jego założycielka, Ewa Stankiewicz domaga by zamordować przewodniczącego Rady UE Donalda Tuska! (RP-P to skrót od Rest in Peace – Polanad)

A ta, przypominająca zbiorowy obłęd sytuacja, jaka narosła w dzisiejszej Polsce, u specjalisty w zakresie konstrukcji religii opartych na mozaizmie, wywołuje zasadne skojarzenia. Zwłaszcza gdy pamięta on opinię innego poety antysemity, mojżeszowego tym razem pochodzenia Antoniego Słonimskiego, który już przed II Wojną Światową utrzymywał, że ŻYDZI LUBUJĄ SIĘ W ROBIENIU BIZNESU NA TRUPACH.

Bo przecież ten dynamiczny, z ukrycia kierowany przez ZOG, rozkwit w Polsce Religii SOLIDARNI 2010 W ZEMŚCIE ZA SMOLEŃSK I KATYŃ, nie jest zjawiskiem odosobnionym. Na Ukrainie od ponad już 15 lat tamtejszy ZOG dba o kultywowanie RELIGII ZEMSTY ZA GŁODOMÓR lat 1930, a na całym – bez wyjątku – Zachodzie, ZOG od blisko już lat 40 obowiązkowo upowszechnia RELIGIĘ ZEMSTY ZA HOLOKAUST lat 1940-tych. (Co ciekawsze, organizatorzy tych dwóch ostatnich RELIGII ZEMSTY upierają się, że zarówno w Holokauście jak i w poprzedzającym go Hlodomorze zginęło po 6 milionów osób, „Religia Smoleńska” to tylko mizerne 96 ofiar!)

To szybkie narastanie, w epoce post-modernizmu, kolejnych NOWOTWORÓW NARODOWYCH RELIGII ZEMSTY, pozwala przypuszczać w jaki sposób już w odległej przeszłości powstawały Wielkie RELIGIE ZEMSTY o Zasięgu Światowym. By przypomnieć tutaj że wyświęcenie, w głębokiej starożytności, kapłaństwa ŻYDOWSKIEJ RELIGII ZEMSTY za czczenie egipskiego boga Męskości i Odwagi Ozyrysa-Apisa, zostało w ten elegancki sposób opisane jako AKT STWÓRCZY ówczesnego HEBRAJSKIEGO(3) KLUBU MORDERCÓW:

I czyż zatem ta obrzydliwość Religii Zemsty za Katastrofę Smoleńską, którą Klub Morderców RP-P (http://www.solidarni2010.pl) celebruje obecnie w Polsce, nie jest przykładem, zalecanego przez legendarnego Mojżesza BIZNESU, jaki obecnie bliźniaczy brat robi na śmierci własnego brata, do której on się sam przyczynił?

A i czyż sam Bóg Ojciec nie dał – w listach apostolskich rozsyłanych po świecie przez św. Pawła, wcześniej Szawła – jeszcze lepszego przykładu jak można ROBIĆ „WIECZNOTRWAŁY” BIZNES na ukrzyżowaniu swego najukochańszego Syna?

A zatem z Bogiem, nie zapominając, że w krajach pod opieką ZOG – jak to zauważył historyk Antyku Tadeusz Zieliński – określenie „bóg w dom” oznacza pożar, śmierć osób bliskich i wszystkie inne nieszczęścia, w tym i Solidarność w Polsce.

A tak przy okazji. Mam już pierwsze zgłoszenia do Koła Sympatyków Klubu Morderców RP-P. Są to:
– dr hab. Józef Zon, prof. KUL, oraz
– dr Diana Wojtkowiak z Gdańska

Oczekuję na kolejne zgłoszenia, będę się starał je jak najszerzej upowszechniać. MG.

Przypisy:

(1) Oto definicje Megalopsychos i mikropsychos:

(2) Izrael Szamir (Tel Aviv) i Marek Głogoczowski (Kraków) „Rozdrapywanie starych ran: Katyń w oczach wrogów Imperium Obłudy” http://www.israelshamir.net/Polish/Polish13.htm

(3) Słowo „Hebrajczyk”, przynależnością do którego to Narodu Wybranego się szczycił św. Paweł, pochodzi od „Habiru/Apiru” co specjaliści tłumaczą jako „morderca” i „łupieżca”:

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 15: Антизоологически „Библийный” план управления миром через КГБ

Ниже очень внушительная икона которою я получил на Пасху 2016. Она указует как Господин Α→Ω управляет своим  Сыном (а з нем и целом Светом при помощи св. Духа).

Антизоологически „Библийный” план управления миром через КГБ –Коалицю Глобальных Бизнесменов/Банкеров

или

историа „города прокаженных” блестящего на холме

Марек Глогочовски, доктор философических вед

читат тоже

http://zazubr.org/2016/03/27/30186/

Доклад произнесен на розширенной встречы Комитета Международного Всесловянского Собора, 23 марта 2016 в городе Марианске Лазне, Ческа Республика. Ето резюме старших стати автора, уже публиованых в 6 языках: L’origine historique de la « globalisation » post-chrétienne [i], Globalization but no Dialogue of Civilizations Ahead [ii],  Античный АписОзирис-(Исус) против современной Мамоны-Яхве-(Моисей) [iii] и брошюра Wojna Bogów (Vojna bohov) из 1995 года.

Город на холме” ето мифическе Иерусалим, который идеалом дла «амерканской исклучительности», а «город прокаженных» ето епизод из истории еврееев удущих до обетованной Земли под вожджеством Мозеса. Терм Антизоологизм я поужил в моей докторскей тезе „Антизоологична филозофия Ноама Чомскего” из 2002 года: 

Антизоологизм обозначает отрицание родства человеческого вида в месте с другими видами зверей. Антизоологизм сусчествовал в цивилизацйе юдаизма, а в современности Антизоологизм развернулся найсильнейе в опирающися на Библие англосаской цывилизацйи, планирующей доместикацю – или уничтоженийе – всех не служавших „Господину Мира” (ето значит Избранному Народу), не только „злых” зверят, но тоже и целых „злых” народов. Антизоологисты – обыкновенно знанныйе как картезиане и нео–дарвинисты – отрицают выникающий из Ламарка Прав Зоологии творчески, развияющий их способности, характер жизненных усилий люди и зверят.”

Когда появилса АНТИЗООЛОГИЗМ как религиознзй програм доминацйи Богоизбранного Народа над другоми „зверскими” нацями?

Нада вернутса до истории Выхода евреев из Египта и центрального дла юдаизму моменту под горой Синай, где „не верующие в десять заповедей” еврее забавлялись под статуой „священного быка” которого знали из Египта. Это был Бык Апис, бог силы и мужства, которой был также реинкарнацией периодически воскресающего „как Исус Христос” бога Озириса. (Етого „священного быка” египтяне украшали золотом и дорогими камнями – и по этому в Библийе был он назван „золотой телец”). Почему почитатели Золотого тельца были названы ‘людьми жадности’? В краткой брошюре „Война богов” (1995) я дал такую гипотезу:

Пример, как возможно ‘очиститься от преступлении’ через ритуальное убийство, дал элитарный клан моисеевых Левитов, которые остались ‘священниками бога Израеля’, когда под горой Синай убили три тысяча спящих, не вооруженных свых брати и сынов, почитателей Золотого Тельца:

  Через этот акт человекоубийства слава ‘благородного Израеля’ увеличилась больше чем двукратно: с одной стороны, Израель был очищен от людей, которые припоминали, что грабеж обетованной земли была совсем неморальной, с другой стороны. эти ‘Левиты’ очень успешно свалили на почитателей тельца(Аписа) все подозрения о жадности, которой души священников Израиля были преисполнены.

Какойе черты имеет етая, хорошо описана в Библийе, религия Мозеса?

1.  Мужство и сила египского бога Аписа в мозаизме заменена на „женскую мяккую силу”, а альтруисм сильных „як бык” героев, на хытрость, лицемерийе и жадность жерцов культа Яхве.

2. Бог Апис ето „зверско сексуалный” бог. В Грецйи богом еротической льюбви был Ерос, бог природного дла люди и зверят льюбопытиа, бог которой похотливо гонял за етом что красивойе и умныйе. Етого Природного Бога все людя почувают в своём внутри, когда стараюсь жить в естетичном окруженийи, среди дружбов, котрые могут им сказать интересные вещи (читать об етом „Симпозион” Платона). Пророк Мозес, в имя „надземского” (трансцедентального) Бога Декалога, наказал Левитом убивать „своих братей, сынов и друзйей”. Ето обозначает, что набожныйе мозаисты убивают („каструют”) в своем внутри Ероса – бога всего творчества – променивая его на Искусственного Бога мёртвого Права Израельа:

3. „Выкастрирована” из етой биологическей, еротическей возможности творчества, жизнь мозесовых „избранных  людей” явльайетса пуста, некрасивая, без близких друзей – то уже пророк Малахи замеркнул, что в его времени простыйе людя Израела говорили: “всякий, делающий зло, хорош пред очами Господа, и к таким Он благоволит”, или: “где Бог правосудия?” (Мал. 2, 17)  По етому мы можем сказать, что сусществующий уже в Египте, под формой культу Аписа–Озириса (Сераписа), описан Аристотелесом культ мегалопсихос, „великодушия” был подавлен гебрайской (од хабиру – ето значит бандиты) религиозной етикой микропсихос введеной пророком Мозесом:

против

И в болейе тысяч лет по скрытом убийстве левитами, почитатели „Златого Телца”, во времия уничтожения „Звером (666!) Рима” античного Израильа, етая „духовна проказа” жизни почитатели Яхве, была вопрививана до развивающегось христянства. Ето было наследсвем вставления, в каноническу христянску библию, на Соборе в Ницце в 325 годе, 13 „Послании”„13 апостола” Павла. Етой самозванный апостол Paulus, paurolo – по латинску ето значит ‘малый и боязливый’ – которой „не говорил в словах мудрости”, имел класическе черты микропсыхос, фалшиве покорного фаризея, узкого ума и малой души, но великой «богоподобной» жажды доминацйи над поганскими „зверятами”. Для него Исус Христос, человек–бог „великой души и ума” (значит  мегалопсихос) был просто козлом отпущения, „безупречным божим агнецом”. Жертва из Исуса, правду говорящего пророка–дурака, была очень способна чтобы „лечить раны сознания” – как поетически пророковал Исаия – идущых на подбой мира священников Нового Завета заключённого на Голготе:

И то мимо опора несториан, которые рациональне утверждали что Бог–Слово вселился в человека Иисуса, и изшол из него в момент его скрещения („Боже мой, Боже мой, почему ты меня оставил?” то последнийе слова Исуса на кресте – Матф.27:45). И тоже мимо опора пелагиан – которые утверждают, что природные (ето значит зоологическе!) силы человека достаточными для достижения блаженства. Оба ете варианты христянства, опровергающе истину „Послании” св. Павла, былы осуждене как  „ерезийе” на Соборe в Ефесе в 431 годe. Спасиба фарызейским „учёным в письме”, таким как св. Августин и св. Кирилл, воюющий „посланями без мудрости” (так!) 13 апостол Паулус сталса Великом Строителем (можна сказать Масоном) Христянской  Церкви. Крестовой поход по целой Земле началса. Не так давный конец „безбожного” коммунистического Советского Союза ето один из крупнейших достижении етого „глобального похода носители Библии и Креста”.

Здесь я хочу подчеркнуть, как опасной сталась путь христянства в моменте отброса аргументов Пелагиуша, утверрждающего что природные, биологическийе силы человека достаточными для достижения блаженства. Ето обозначает что екклезястики офицяльной Церкви не хочят знать простой ЗООЛОГИЧЕСКОЙ правды о том, что мы все родимса малыми, с малом умом и ещо не уформироваными зраком. Только в последстви наших интенсивных интеракцйи, в первших декадах жизни, з внешным светом мы можем дойти до мужского характера аристотелейского  мегалопсыхос. Религия которая утверждает, что „Блаженны убогие духом, ибо ваше есть Царствие Божие” автоматически ведёт к подозрени, что в подтексте етого благословляия находитса предложенийе „проклятие люди виеликой души, дла которых резервирован ад”. Так то и целойе христянство под етими лозунгами „Блаженны микропсыхой, у которых мёртвой ум” ведет не к улудшению качества человечества, но в противном направлении. (То уже утверждал Лев Толстой в свойей „Исповеди“ более чем 135 лет тому назад!)

До чего такой поход „Двутысячилетного Нового Израильа доведёт?

 Австралийский евангелист Антоны Григор–Скотт утверждает, что всё важное, что было в Книгах Мозеса, нашлось в Посланиях апостола Павла. И так то все отвращенные приметы „убийцов, под горой Сынай, природного Бога Озириса–Аписа”, нашлись и в христянстве целебрующом убийство Христа–Ероса на горе Голгота. Как во времия пророка Малахия простыйе евере говорили что “всякий, делающий зло, хорош пред очами Господа”, так и то само можем сказать о главных святых христянства, начиная од св. Павла, Августина и Кирилла, аж до современных святых Ватикана. Ето священники, которых безумна работа (енцыклика „Laborem exercens”!) довела до нищеты не только умого человечества но и целой планеты Земля.

Карл Маркс в „К еврейскому вопросу” писал, что „практическое господство еврейства над христианским миром достигло в Северной Америке своего законченного выражения … христианство превратилось в товар, и збанкротованый купец начинает продавать Библийе, а разбогатевший проповедник евангелия берется за торговые махинации.”

И не только ето. Как говорил мой коллега из Кракова, Иренеуш Каня на семинаре на Ягиеллонском Универсытете в 1993 годе, инспированна Библию „ненависть англосасов к природе”, довела в Северной Америке до гигантических уничтожень, не только лесов и почти всех бизонов, но тоже гибели болейе чем 100 автохтонических народов:

Етой процес „борбы против живой природе” не окончилса в современном мире. Его можна обяснить очень просто: целая мозесова религия ето война „избранного народа” з язычноми БОГАМИ ПРИРОДЫ. Етыйе “чужыйе боги”дожны быть подчиненные ИСКУСТВЕННОМУ БОГУ ПРАВА так Старого, как и Нового Завета. То, что в антике обозначало добродетельность, мужство, мудрость и благодство, в юдаизме и юдеохрисянстве подменено на искуственныйе субституты етих вещи: на технику “дающу силу слабым “, на „мяккую силу женских привлекании”, а в прежде всего на „мёртву силу денег” которые стались, как замеркнул Карл Маркс, „ревнивым богом Израиля, пред лицом которого не долж­но быть никакого другого бога. Деньги сбросают всех богов человека с высоты и обращают их в товар.” (На етом семинаре я должен подчеркнуть, что денги обращают в товар тоже богов словянства.)

Маркс цитируйет в своим „Капитале” стих Уильяма Шекспира о „золоте, жёлтом рабе, который способный менять белойе на черное, мудрость на глупость, труся на героя, и наказует брать за красоту одиозною проказу”. И когда мы начнем искать в истории Исраильа, от куда пришел Мозес со свою команду „хабиру” («убийцев» у «грабители») Левитов, то в книге  «Иудейские древности» Ёсифа Флавия находим краткою информацю, как гледал славный „изход” евреев из Египта: ето был епизод евакуацйи из Египта “города прокаженных” (по польски „trędowatych”) под руководством священника именем Осарзиф или Мозес!

Есть ли ета информация правдоподобна? Проказа (лепра) ето болезнь котороя начинайетса “нарушениями чувствительности в пораженных участках тела, в дальнейшем проказа проникает в  внутренние органы, … человек слепнет, атд”. А на первыйе признаки безчувствия, а потом и слепости, нада ожидать аж до 40 лет.

 Все описаныйе в Библийе  патриархы под конец их жизни были слепыйе, в Израеле знают мидраш что тоже все пророки были слепыйе, а ещо в средневекове римске папы откровенно говорилы о „слепом племю юды” –возможно что ето была генетическа болезнь евреев не любящих мешаться з другими народами. Исус многократно проклинайет „фаризеев слепых”, и нада помнить что только больные на специфическу слепоту, возраслые людя не чувствуют разницы между мёртвыми и живыми предметами.

Ета религиозна „лепра чувства” (анти-еротизм христянства, о котором писал Фридрих Ницше) в последних столетиях довела в западней науке до обязательного картезянизму и неодарвинзму, многийе учёныйе, особенно из „избранного народа”, не чувствуют что зверята саме себя усправлаюсь через их жизненною активиту (Права биологии Ламарка!). Слепый антизоологизм тоже виден в библейских представлениях  Иерузалим, „города Бога” которой сделан из золота и дрогоценных камни, в котором нет никаких живущих, он мёртвый как идол Израельа!!

Мы знаем, что избранные народы – а за такийе берутса не только израелиты но тоже англичане и американцы – вовелы в целом мире не только культ искуственного Бога Денег, но тоже Техники и Комфорта жизни, в сокращении Т–Д–Ж (Ж значит Жопа). Владающа Западом КГБ – Коалиця Глобалных Банкеров-Бизнесменов – в имя етой “Святой Тройцы” не хочет видет что жизнь в цивилизацйи Т-Д-Ж, по чисто зоологическим причинам, автоматически ведет до аутизма и всех типов корупцйи органов не использованых в стерильном, зтехницызованном и „монетаризованном” мире.

„Схизофреничный” Джон Камински, которого я уже цитировал, пишет:

„Реакця люди всегда така сама – мы не можем нищего зделать; так то и есть, лудше забыть об етом, бо мы на ето не имеем никакого влияниа. Убили Кадафиего? Возможно заслужилса на такою смерть, потому что Обама сказл, что он был злой. Такийе сегодниа американцы. Целком мертвый мозг и физическе умерание.

Я бы иронически добавил, что американцы реализуют разхваливахый св. Павлом идеал „ бессмысленого хиристианина”,  которой „все покрывает, всему верит, всего надеется и все переносит” (1 Кор. 13,7), христианина которой гордно утвержает, что „знанийе надувайет, а льюбовь строит” (1 Кор. 8, 1).

Что строит такая „христянска бессмыленна любовь”? Здесь только две фотографийе „городов любви” к богу Израельа, Карлом Марксом утожественном з деньгами:

Ето „природная красота” Города Бога Денег, Нью-Йорка:

А здесь малый городок Квидзынь в Польше сегодня, льюди в етих домках живут практически внутри гипермаркета:

Карль Маркс писал, что еверейство – сегодня мы можем сказать шире и без расизма – Прокажнённая Коалиця Глобалных Банкстеров – хочет изменить целую природу в прибильный товар. А инный германец, Адолф Гитлер написал в „Mein Kampf”, что он не хочет чтобы Германия менилась в Товарный Дом. Но Гитлер проиграл „Свою борбу” и не только Германия и Европа, но тоже целый свет меняетса в монструальный гипермаркет, место коллективной жизни „люди мертвого мозга и физическего умерания”, как замеркнул американски схизофреник Джон Камински.

Карль Маркс писал, что еверейство – сегодня мы можем сказать шире и без расизма – Прокажнённая Коалиця Глобалных Банкстеров – хочет изменить целую природу в прибильный товар. А инный германец, Адолф Гитлер написал в „Mein Kampf”, что он не хочет чтобы Германия менилась в Товарный Дом. Но Гитлер проиграл „Свою борбу” и не только Германия и Европа, но тоже целый свет меняетса в монструальный гипермаркет, место коллективной жизни „люди мертвого мозга и физическего умерания”, как замеркнул американски схизофреник Джон Камински.

Русско-советский геолог и философ Владимир Виернадски почти 80 лет тому назад оптимистически утверждал, что мы строим „Ноосфе́ру – сферу разума; сферу взаимодействия общества и природы.” Фотографие Ню Йорка и соверменного Квидзыня показуют, что етая „ноосфера” ето сфера тотального безумия и ревностного потребления  промышленного мусора, отравльающего и люди и природу.

Что случлось? И почему вещи нормальне красивойе – как на пример любовь – менялись на одиозные, как «работа» простытутки? Польский политолог Збигниев Янковски писал в 2008 годе что „Американизм – ето идеология интеллектуальной простытуцйи”. Американизм ето болезнь браку чувства взрака, просто «проказа ума»; политологи утвржают, что етая „лепра сознания” вынуждена деятелностю «Тряды» Мафейных Центров управления миром: не только Вашынгтон Д.Ц., но тоже Ватиканом и лондонском Циты:

Судя по обновленном в 2000 годе Храме Христа Спасителя в Москве, до етих Прокаженных Центров Управения Глобальной Проституцю, хочет присоединитса тоже „Третий Рим”:

Почему „спасенийе мира”, пройектироване в Евангелиях, преобразилось в свою противоположность?

Етот, очень редко дискутирован в католической церкве факт, был причиной апостазйи в 2007 годе, професора Томаша Венцлавскего, члена Международной Теологической Комиссии в Риме, близкого сотрудника „одставлённего” римского папа Бенедикта XVI. Как причину свойей апостазйи Венцлавски подал, что „мисия Исуса окончилась трикратном фиаском: Исус дознал поражения в своей борбе за реконструкцшю соцё–религиозней иерархи Израульа; он стался жертвой мессиянскх чаянии и ето довело до его отброшения и его приговора на смерть; но самойе болезнойе ево пораженийе слушилось после его скрещения – ето была интерпретация его поражения как  жертвы.

Было ли то возможно, в течении истории мира, успешне работать в направлени указанном в евангелиях? Я читал, что польски аристократ, Феликс Дзержынски, которой никогда не зделал апостазйи од христянства, говорил что он, как активист компартии, стараетса реализовать евангелически програм „царства Божего на земле”, во котором не будет места дла убивающего мозги террора „избранных людей” искуственного бога Мамона. И ему получилось зреализовать етой „анти лепро-буржуазыйный” програм, и он не сталса жертвой, а героем не только в СССР. Так то и возможно идти за благородными примерами жизни мегалопсыхос, и ето может быть совсем интересно…

 



[i][i] Lorigine historique de la « globalisation » post-chrétienne http://markglogg.eu/?p=1179; printed in « Eurasiarivista geopolitica » under the title Genesi biblica della rivoluzione iperborghese (nr. 3/2005, pp. 25-30) http://www.eurasia-rivista.org/autori/g/

[ii] Globalization: The Project of “Flat Earth” and Flat Brain Cortices – but No Dialogue of Civilizations Ahead www.adelaideinstitute.org/Dissenters/shamir1; the full text of the speech held at the World Public Forum “Dialogue of Civilizations” held at Rhodes, September 2003 (http://www.svetosavlje.org/listarhiva/Home.aspx/Topic?topicId=6394). Printed in “World Affairs” under the title (vol. 7, no 4, New Delhi 2003)

[iii] Античный Апис–Озирис-(Исус) против современной Мамоны-Яхве-(Моисей) (2010) http://anti-glob.ru/old/st/zlattelec.htm

[iv] От Петер Бахмайер „Soft Power (мягкая власть) – культурная война США против России, 1991-2010 гг.” http://markglogg.eu/?p=243; тоже http://www.warandpeace.ru/ru/analysis/view/84000/

[v] Cliff Longley „Chosen People: the Big Idea which Shaped England and America” (London, Hodder and Stoughton, 2002)

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, РУССКИЕ ПИСЬМА | Leave a comment

Античный Апис–Озирис-(Исус) против современной Мамоны-Яхве-(Моисей)

Античный Апис–Озирис-(Исус) против современной Мамоны-Яхве-(Моисей)

(http://anti-glob.ru/old/st/zlattelec.htm из  2010 г.)

Константин Соколов, вице-президент Академии геополитических проблем, с котором я познакомился на встрече „антиглобалистов” в Москвие в декабре 2009 года, написал 22 мая 2010 г кракую интересную статью под заглавем Новый кризис нужен для того, чтобы посеять хаос.

В этой статье Соколов пишет о „власти Золотого тельца”, и все мы понимаем, что это власть продуктов индустриальной цивилизации –  особенно денег – над людьми, которые гоняются за этими блестящими продуктами. И в этой гонке теряют все свое человеческое, понимаемое как развитие наших органов силы, мужества, познания мира и навыков дружной, коллективной жизни. Превратившись в рабов денег, безумного „либерального” права и блестящей техники, люди, как маленькие термиты, начали уничтожать всю свободную жизнь на планете. А все народы должны быть почитателями этих „цивилизационных ценности”. А поскольку на Планете нет места для десятков миллиардов автомобилей и нескольких миллиардов частных, имеющих по 300 м2 „домиков”, которые нужны для жизни современного, обязательно богатого человечества, так и надо „снизить население Земли до двух миллиардов человек”, как написал Соколов, цитируя Линдона Ларуша:

С православной точки зрения, мировая закулиса и есть та самая сатанинская власть, которая пытается создать единое мировое царство на земле для новой мировой элиты. И главным инструментом, который она использует для войны с человечеством, является власть Золотого тельца. Она действует и в большом, и в малом.(…)

Как эта власть воюет с населением Земли? (…) И в теории, и в практике было понятно уже на историческом опыте, что все придет к нынешнему кризису. А новый кризис нужен для того, чтобы посеять хаос и заставить людей подчиниться новому мировому порядку. Вот как действует власть Золотого тельца. Ларуш говорит о том, что после кризиса население Земли должно быть снижено до двух миллиардов человек. Ларуш не первый об этом говорит, об этом еще в 2008 году сказал Дэвид Рокфеллер. Вот инструмент власти Золотого тельца, вот она – теневая («подземная“ – МГ) структура, которая борется с человечеством.

Комментарий доктора философских наук Марека Глогочовскиего:

Что такое Мировая закулисная власть ЗОЛОТОГО ТЕЛЬЦА? Теперь практически все люди (кроме пенсионеров, детей и школьников) должны гоняться за деньгами чтобы прожить, все не очень богатые граждане стали рабами ДЕНЕГ – поэтому лучше сказать,  что в мире имеем закулисную власть МОИСЕИСТСКОГО БОГА МАМОНА. Почему моисеистского бога?

Если мы будем искать в Библии, кто были «почитатели золотого тельца”, мы нигде не найдем что они хотели обогатиться. Они только забавлялись под статуей „священного быка” которого знали из Египта. Это был Бык Апис, бог силы и мужства, которого египтяне украшали золотом и дорогими камнями (по этому „золотой” телец – в античности статуи многих богов покрывали золотом, чтобы показать, что они всегда блестящие, никогда нержавеют; бог Апис был также реинкарнацией периодически воскресающего „как Исус Христос” бога Озириса). Почему затем Моисей, с мафийным кланом Левитов, ночью убил три тысячи своих „братьев и сынов” (II Мои. 32, 27-29)? Эти „не верующие в десять заповедей” веселые люде песней u танцем, чтили ‘мужского’ зверя, смволизирующего человеческую добродетель (римскую „virtus”). Я нигде в литературе не нашел, почему в церковных книжках, которые я читал в юности, почитатели Золотого тельца были названы ‘людьми жадности’. Поэтому в краткой брошюре „Война богов – Хелиос-Святовид контра Яхве-Хефайстос” (1995) я представил такую гипотезу:

Пример, как возможно ‘очиститься от преступления’ через ритуальное убийство, дал элитарный клан моисеевых Левитов, которые остались ‘священниками бога Израеля’, когда под горой Синай убили три тысяча спящих, не вооруженных почитателей Золотого Тельца. Через этот акт человекоубийства слава ‘благородного Израеля’ увеличилась больше чем двукратно: с одной стороны, Израель был очищен от людей, которые могли припоминат,ь что грабеж обетованной земли был совсем неморальным, с другой стороны. эти ‘Левиты’ очень успешно свалили на почитателей тельца все подозрения о жадности, которой были преисполнены души священников Израиля.”

Почему это простое выяснение обмана с почитателями золотого тельца не сталось известно? В старом Израеле было право, что надо убить все, которые критикую Моисея – за это был убит камнями, с согласия св. Павла, св. Стефан – Дела 6.11. И благодаря этому праву и церковь – также и православная – начала использовать обман „золотого тельца” для своего эгоистического интереса. Трансформируя немножко первое предложение Соколова, мы можем сказать „С древнеегипетской точки зрения, мировая закулиса и есть та самая сатанинская власть, которая пытается создать единое мировое царство … является власть, на поверхности земле невидимого,  моисеева Бога-Мамона.” Как только мы начнем понимать, что „почитатели тельца” это козел отпущения,  убитый, чтобы скрыть преступления моисееввой мафии воров и убийц, так действия библейского „бога” начинают быть прозрачными, можно сказать ‘гласными’. И так мы видим, что моисеисты (еврейские и христианские) это:

1.     мелкие трусливые воры, которые ненавидят люди честных, умных и отважных (как писал св. Павел „Якова-Израеля-Бога люблю, Исава-Едома/Адама я ненавижу” – Ром. 9, 13).

2.     Моисеисты, как маленькие термиты, всегда ведут войну скрытыми „подземными” методами: Мамон это боящиеся солнца коллективно живущий БОГ– СЛЕПЫЙ ТЕРМИТ, который под землею чувствует «как рыба в воде»; поэтому „мы делаем войну скрытом подходом” – by a deceit we make war – это лозунг не только Моссада, но и амерканского ЦРУ. Интересно, что слепые термиты могут только чтить дело своих ‘рук’ – дающего им безопасность термитника – так и в Библии имеем культ Иерусалима, Божеского Термитника, которой идол св. Августин назвал civitas dei, город Бога. (Культурный вирус „термита” перешел из Библии на христиан –  поэтому они в Риме жили в катакомбах, тысяч лет назад в Киеве и Чернигове монахи в искусственно сделанных пещерах имели свои „контакты с богом”, а современные люди имеют такие контакты в изолированных от солнца банках и гипермаркетах, в Москве, в Париже, в Киеве и Минске эти „коммерческие центры” находяться под землей главных площадей городов, и т.д.)

3.   В своей практике обмана Моисеисты используют ‘права человека’ (в Библии это десять заповедей) как известный из еврейских книг щит-зеркало, которые отбивают все подозрения, что за этими благородными лозунгами идут дела совсем гадкие (поэтому Исус учил „по делах их познаете их”) .

4.    Для захвата власти над „землей (богом) обетованной”, под горой Синай Моисей уничтожил огнем египетский символ бога витальности Аписа-Озириса; как ‘основательной жертву’, нужной для успеха этой конквисты, его команда Левитов убила своих правду говорящих „братьев и сынов”, которые не хотели чтить идола десяти заповедей. Этот самой важный библейский эпизод зоветься „Старый Союз с Богом”. Протестанты, которые знают очень хорошо Библю, утвержая что „все что было у Моисея, нашлось в письмах св. Павла”. Так то, в понимани св. Павла, „Новый Союз с Богом”, для захвата власти над Римской Империей, Бог Израеля сделан на горе Голгофа, убив евреями своего, правду говорящего сына, Исуса из Назарета, „божьего агнца, жертву за преступления наше”.

5. Когда сатанистические, моисеевские идеи  - письма фарисея Савла/Павла стали понятными западным священниками, живущими миссией христианского подбоя, начался мирный разбой крестоносцев и конквистадоров, ведущих войны под знаменем креста.

6.     Дла облагодареня современного глобального подбоя „новые левиты” – можно их назвать М-КГБ, Мамонистическая Коалиця Глобальх Бизнесменов – 11 сентября 2001 года убили в Нью- Йорке и в Вашингтоне снова 3 тысячи  „почтитателей Золотого тельца”. Это убиты через М-КГБ были в большинстве простые, честные люди которые работали в разрушенных зданиях (в ВТЦ работа официально начиналась в 9.30 часов, так что важные личности еще не пришли до работы; в Пентагону самолет ударил в крыло, которое было в ремонте). Вину за это страшное преступление 9-11 современные „моисеисты” переложили на „исламистов”, на страны  которых намерились напасть. И теперь, во имя интересов этого „пост-модернистического Союза с богом Израеля”, М-КГБ хочет уменьшить население Земли до двух миллиардов человеческих рабов, нужных для одобрения жизни мировой элиты, как напоминает Константин Соколов.

Так мы видим, что всю еврейско-христианску историю человечества можно интерпретировать как действа Двухтысячелетней Войны „города на горе” (ето мифически Иерусалим и Сион, центра Глобальной Опухоли) против homo sapiens. Чтобы победить власть этого Молоха („Короля”)  – или М-КГБ – мы должны давать отпор не мелким почитателям Золотого тельца, но всему религиозно-коммерческoму устройству современного Запада. Это уже написал молодой Карл Маркс в краткой статье „К еврейскому вопросу”  1844 года (смотрите дальше).

А Библия, которую православные попы зовут ‘священным  писанием’?

Я читал где-то самый интересный комментар:

Библия это – зло. Она заставляет человека поступать так, как когда-то написал один, и неправильно поняв переписали другие. Человек, начитавшийся этого бреда, адаптированного под людей двухтысячелетней давности, перестаёт думать своей головой, слушать своё сердце, начинает плевать на чужое мнение. Люди, давайте уже быть людьми, а не зомби.

Марек Глогочовски

www.zaprasza.net/mglogo

————————————-

Из „К еврейскому вопросу” Карла Маркса (1844):

… Еврейство удержалось рядом с христианством не только как религиозная критика христианства, не только как воплощённое сомнение в религи­озном происхождении христианства, но также и потому, что практически – еврейский дух – еврейство – удержался в самом христианском обществе и даже достиг здесь своего высшего развития. Еврей, в качестве особой составной части гражданского общества, есть лишь особое проявление еврейского характера гражданского общества.

Еврейство сохранилось не вопреки истории, а благодаря истории.

Гражданское общество из собственных своих недр постоянно порождает еврея.

Что являлось, само по себе, основой еврейской религии? Практическая потребность, эгоизм.

Монотеизм еврея представляет собой поэтому, в действительности, по­литеизм множества потребностей, политеизм, который возводит даже отхожее место в объект божественного закона. Практическая потребность, эгоизм – вот принцип гражданского общества, и он выступил в чистом виде, как только гражданское общество окончательно породило из своих собственных недр политическое государство. Бог практической потреб­ности и своекорыстия – это деньги.

Деньги – это ревнивый бог Израиля, пред лицом которого не долж­но быть никакого другого бога. Деньги низводят всех богов человека с высоты и обращают их в товар. Деньги – это всеобщая, установившаяся как нечто самостоятельное, стоимость всех вещей. Они поэтому лишили весь мир – как человеческий мир, так и природу – их собственной стоимо­сти. Деньги – это отчуждённая от человека сущность его труда и его бы­тия; и юта чуждая сущность повелевает человеком, и человек поклоняется ей.

Бог евреев сделался мирским, стал мировым богом. Вексель – это дей­ствительный бог еврея. Его бог – только иллюзорный вексель.

Химерическая национальность еврея есть национальность купца, вообще денежного человека.

Еврейский иезуитизм, тот самый практический иезуитизм, который Бауэр находит в талмуде, есть отношение Мира своекорыстия к властвую­щим над ним законам, хитроумный обход которых составляет главное ис­кусство этого мира.

Самое движение этого мира в рамках этих законов неизбежно является постоянным упразднением закона.

Еврейство не могло создать никакого нового мира; оно могло лишь вовлекать в круг своей деятельности новые, образующиеся миры и мировые отношения, потому что практическая потребность, рассудком которой яв­ляется своекорыстие, ведёт себя пассивно и не может произвольно расширяться; она расширяется лишь в результате дальнейшего развития обще­ственных условий. (Значит практически является тормозом Прогрессивности – Прогрессивной Деятельности. Она ХАОСНА как у РАКА. В ней нет Пропорции.)

Еврейство достигает своей высшей точки с завершением гражданского общества; но гражданское общество завершается лишь в христианском мире. Лишь при господстве христианства, превращающего все нацио­нальные, естественные, нравственные, теоретические отношения в нечто внешнее для человека, – гражданское общество могло окончательно отде­литься от государственной жизни, порвать все родовые узы человека, по­ставить на их место эгоизм, своекорыстную потребность, претворить че­ловеческий мир в мир атомистических, враждебно друг другу противо­стоящих индивидов. (Что мы и имеем сейчас – Антагонизм. ДисПропорция.)

Христианство возникло из еврейства.

Оно снова превратилось в еврейство.

Христианин был с самого начала теоретизирующим евреем; еврей по­ютому, является практическим христианином, а практический христианин снова стал евреем.

 

Posted in РУССКИЕ ПИСЬМА | Leave a comment

PAN w Z-nem (14): Eros to antynomia trędowatego „Boga Izraela”

PAN w Z-nem (14): Eros to antynomia trędowatego „Boga Izraela”

Oto ślad internetowego dialogu dr MG z PAN w Z-nem, z dr ZbigP z KUL (PL) na temat „Tryptyku nr 13” PAN-u

 I. Był li Początek Świata w punkcie „O” Wielkiego Wybuchu?

ZbigP –  Dokładnie – w punkcie “O” to nic nie istniało za wyjątkiem Boga, który jest bytem koniecznym, wiecznym i nieskończonym.

MG – No nie tak, żadnej creatio ex nihilo nie było. Mianowicie w hipotetycznym punkcie „O” według fizyków coś jednak BYŁO, mianowicie SUPER SKONDENSOWANA ENERGIO-MASA, z której wyłoniły się posiadające całkiem znaczne wymiary i masę gorące gwiazdy oraz chłodne planety.

Pytanie dla entuzjastów WIELKIEGO WYBUCHU brzmi: przecież w następstwie takiego „punktowego wybuchu” energio-masa winna się rozprzestrzeniać izotropowo – a tymczasem obraz Kosmosu jaki widzimy w nocy, jest daleki od jednorodności. Co spowodowało takie bogactwo form jakie tworzą gwiazdozbiory? Byt konieczny w postaci BOGA? Ja podpowiem, to była BIOLOGIA czyli procesy życiowe w Kosmosie. Bo nie ma żadnych przesłanek, by sądzić że Kosmos, zgodnie z prawem Wzrostu Entropii, dąży do swej „śmierci termicznej” według Helmholtza.

A w jaki sposób BIOLOGIA, czyli zestaw ciał materialnych, animowanych wewnętrzną (czyli immanentną) INTELIGENCJĄ R-N-A, polegającą na ASOCJACJI, sklejaniu (łac. religio, stąd słowo religia) odrębnych elementów (pierwiastków) w większe całości – jak chociażby w fotosyntezie – stwarza Świat Wysokozróżnicowany? Przypominam, według Sokratesa w dialogach „Uczta” oraz „Fajdros”, EROS to był/jest BÓG TWÓRCZOŚCI, stąd też i INTELIGENCJA w sensie inter-ligare (ale nie inter-legere bo to jest cecha tylko intelektualistów, nie zawsze inteligentnych), to podstawowa cecha ZOON, czyli wszystkich ustrojów ożywionych. Ta „boska cecha” zapewnia, poprzez ciągłą Asocjację prymitywniejszych zachowań obronnych (w postaci Regeneracji oraz Nadregeneracji uszkodzonych elementów) nie tylko Wiecznotrwałość, ale i Powstawanie coraz bardziej Udoskonalonych – a zatem i odczuwanych przez nas jako Piękne – Form Życia.

Najlepszym przykładem, jak BIOSFERA WZBOGACA formy kolonizowanego przez nią ciała kosmicznego, to przecież Ziemia – gdyby nie było biosfery, to jej powierzchnia, przy nasłonecznieniu jak obecnie i zawartości H2O jak obecnie, byłaby bardzo monotonna: czapy lodowe na biegunach a dalej Ocean, w którym nawet wielkie meteoryty nie pozostawiały by kraterów. Przecież nacisk wielokilometrowej grubości MORSKICH OSADÓW ORGANICZNYCH jest jedną z przyczyn RUCHU GÓROTWORU, zwłaszcza w okresie od karbonu poprzez trias do jury-kredy, kiedy to fotosynteza ziemskiej flory była bardzo intensywna. (Prawdopodobnie poniżej tzw. nieciągłości Mohorovicica ok. 20 km pod powierzchnią Ziemi, znajdują się gigantyczne złoża ropy oraz ciekłego gazu powstałego z resztek roślin oraz innych szczątków organicznych z tych epok – tą sprawą zajmował się zawodowo mój ojciec, geochemik Jan Jacek Głogoczowski).

Stąd to już nie hipoteza ale PEWNIK, że ZOON (żywina) jest tym odwiecznym „Jednym w Wielości” Bogiem Stwórcą wszystkiego co nas otacza, w tym i nas samych. I żaden „bóg Abrahama, Izaaka, Jakuba  i Wszystkich mikropsychos Świętych razem wziętych” temu PEWNIKOWI nie podskoczy. Jak to mi powiedział niedawno mój wujek, blisko 94-letni Mietek Gąsienica-Samek, były doskonały narciarz a potem geodeta, który kilkanaście lat przepracował na Trzech Kontynentach:

II. „To wszystko lipa co Kościół naucza”

To, o czym się szepta w ciemności rozgłaszajcie po dachach” (Mat. 10-27)

Dlaczego lipną jest Cała Nauka Kościoła? Bo Kościół zupełnie już zapomniał, że „nie da się służyć dwom Panom, bo jednego będziesz cenił, a drugiego miał w nienawiści, nie da się Erosowi służyć i u trędowatego Pana Zastępów dla chwały się prostytuować (Mt 6, 24)

Czego bowiem Kościół naucza?

Przytoczę opinię dr ZbigP z KUL który napisał, komentując mą (MG) obserwację w Tryptyku no 13; III z III :

MG - Według mnie, tym transcendentalnym, NIEANTROPOMORFICZNYM I NIEMATERIALNYM, przenikającym wszystko „Bogiem Stwórcą” są Wieczne Prawa Logiki, Matematyki, Fizyki, Chemii oraz Biologii Erosa Stwórcy – te ostatnie kompletnie zapoznane zarówno przez klechów jak darwinistów.

ZbigP z KULTe prawa owszem są manifestacją transcendentnego Stwórcy, natomiast same są immamentne w stworzonych bytach i tylko dzięki nim istnieją dla nas. Oczywiście istnieją również w Umyśle Stwórcy, ale On sam w sobie jest dla nas niedostępny, właśnie transcendentny i tylko tyle o Nim wiemy, o ile stworzył świat i zawarł w nim swą Myśl (Prawdę), która możemy odczytywać z rzeczy.

MG – Trala-la-la, To jest właśnie ten przysłowiowy „kit”, który Kościół od prawie już dwóch tysiącleci nam maluczkim wciska. Mianowicie posiadający INTELEKT – a więc organ podobny do tego posiadanego przez potrafiących czytać intelektualistów – stojący „poza światem” (transcendentalny) Stwórca Nieba i Ziemi ma cechy dokładnie odwrotne niż te postulowane przez Zbig’a: mianowicie został on Stworzony w określonym czasie i miejscu, jego „intelekt” jest dobrze poznany i Prawdę o jego Zamyśle jest łatwo rozszyfrować, nawet bez zbytniego pogrążania się w odczytywanie papirusów jakich On jest autorem. Po prostu ten występujący w Biblii jako JAHWE „Bóg Abrahama, Jakuba i (prawie) Wszystkich Świętych razem wziętych” nosi zakryte imię MAMON STWÓRCA PUSTOGŁOWIA NARODU WYBRANEGO. A oto krótki dowód tej Tezy całkiem Naukowej.

Bo po pierwsze – „Transcendentalny Stwórca” pozbawiony przecież jest, z definicji, MATERIALNYCH ZMYSŁÓW. A „nie ma nic w umyśle, czego wcześniej nie było w zmysłach” (to Arystoteles, Hume et consortes: nihil est in intellectu quod prius ne fuerit in sensu). Ergo: w umyśle hipotetycznego Stwórcy NIC NIE MA.

I po drugie – Transcendentalny (stojący poza materialnym światem) ewentualny Stwórca pozbawiony jest MATERIALNYCH ORGANÓW KOMUNIKACJI, w rodzaju języka, czy rąk lub tylko palców w wypadku języka migowego. A zatem jeśliby nawet miał coś do zakomunikowania, to nie mając narzędzi by to uczynić, nic nie może przekazać: jak podkreślił to Arystoteles, forma bez swej materialnej bazy nie ma prawa bytu, stąd INFORMACJA, bez jej materialnego nośnika (fale głosowe lub elektromagnetyczne, papier lub wcześniej papirus) jest IMPOTENTNA, nic nie jest w stanie tworzyć.

Skąd zatem pojawił się ten BÓG w formie PONADŚWIATOWEGO PUSTEGO INTELEKTU, o kórym ZbigP z KUL głosi iż jest „bytem koniecznym, wiecznym i nieskończonym… tylko tyle o Nim wiemy, o ile stworzył świat i zawarł w nim swą Myśl (Prawdę), którą możemy odczytywać z rzeczy”.

Zacytuję tego nieszczęsnego polskiego filozofa Kazimierza Łyszczyńskiego, którego klechy w roku 1689 na rynku w Warszawie o głowę skróciły:

— Człowiek jest twórcą Boga, a Bóg jest tworem i dziełem człowieka. Tak więc to ludzie są twórcami i stwórcami Boga, a Bóg nie jest bytem rzeczywistym, lecz bytem istniejącym tyko w umyśle, a przy tym bytem chimerycznym, bo Bóg i chimera są tym samym.

— Religia została ustanowiona przez ludzi bez religii, aby ich czczono, chociaż Boga nie ma. Pobożność została wprowadzona przez bezbożnych. Lęk przed Bogiem jest rozpowszechniany przez nielękających się, w tym celu, żeby się ich lękano. Wiara zwana boską jest wymysłem ludzkim. Doktryna bądź to logiczna, bądź filozoficzna, która się pyszni tym, że uczy prawdy o Bogu, jest fałszywa, a przeciwnie, ta, którą potępiono jako fałszywą, jest najprawdziwsza.

I z tymi zdaniami, wskazującymi, że stworzyła je OSOBA INTELIGENTNA – czyli zdolna do wiązania, łączenia ze sobą odniesionych wrażeń – trudno się nie zgodzić. TRANSCENDENTALNY – czyli znajdujący się poza światem –  CZŁOWIEKOPODOBNY STWÓRCA jest znany tylko w bardzo prymitywnych religiach, nie potrafiących rozróżnić przedmiotów ożywionych od martwych. Chińczycy np. takiego boga nie znają, jako że ich kosmologia ma, podobnie jak arystotelizm, charakter CYKLICZNY, bez wyraźnego początku a zatem i Końca Świata (tzw. uroboros). Także u Platona, poprzedzającego „wiecznościową” filozofię przyrody perypatetyków, stworzony przezeń koncept Demiurga czyli Budowniczego Świata – to był byt li tylko hipotetyczny. (Platon nie był pewien, czy świat został stworzony, czy jest nie-stworzony a zatem odwieczny; niemniej to od niego wywodzi się naiwna mistyka tajnych związków Budowniczych, masonami zwanych, którym się zdaje, że coś eleganckiego nudną, zasłaniającą Słońce Pracą-LABOR potrafią stworzyć.)

Jeśli zatem obserwacja Łyszczyńskiego, że „boga stworzyli bezbożni aby ich za to wielbiono” była – i jest – słuszna, to łatwo jest przewidzieć co ci „biznesmeni wiary” musieli włożyć w z definicji PUSTY INTELEKT głoszonej przez nich Atrapy Stwórcy.

III. Trędowaci Przydusiciele Rozumu

Przede wszystkim, muszą oni utrzymywać, że swym stworzeniom Bóg odmówił tendencji do własnego się samodoskonalenia – no bo jakby zaczęły one tworzyć idee bardziej precyzyjnie opisujące rzeczywistość, to przecież by szybko doszły do wniosku, że Bóg to tylko pusta ATRAPA, której głoszenie przynosi w nią „inwestorom” bardzo wymierne dochody. Warto określić takich Mędrków Kościoła, naśladujących mojżeszowych trędowatych, ślepych (patrz PAN w Z-nem 13 cz. III) proroków PRZYDUSICIELAMI ROZUMU.

Po drugie. Muszą oni argumentować, tak jak to postulował czczony przez nich ich „chlebodawca” święty Paweł, że jeśli ZEWNĄTRZNY BÓG stworzył ludzi i zwierzęta, to nic na to nie możemy poradzić, że niektóre z nich stworzył bardziej niż inne PREDESTYNOWANE do wynoszenia się nad innymi. Stąd wniosek, że LUDZIE WIARY zgadzają się na to, by na świecie został zainstalowany SYSTEM KASTOWY, na wzór tego istniejącego w krytykowanym przez Jezusa Izraelu przed lat 2 tysiącami.

I po trzecie, niemniej ważne. Ponieważ, jak to romantycznie wierzył Blaise Pacal, Bóg stworzył człowieka „kruchą trzciną na wietrze, ale trzciną myślącą”, to tacy słabo myślący ludzie-trzciny z konieczności muszą myśleć tylko o tym, jak tej swej „kruchej osobowości” zabezpieczyć przeżycie. Stąd też w ZAMYŚLE BOGA IZRAELA (w ukryciu Mamona) stało się budowanie BEZPIECZNYCH SCHRONIEŃ dla Ludu Bożego, na wzór tego „miasta lśniącego na wzgórzu” zwanego Jeruzalem – względnie bliżej Syjonem – czczonego nie tylko przez Żydów, ale i przez kler chrześcijański oraz prezydentów USA. Samo-uwięzione w tym „Civitas dei”, anty-perypatetyckie Boże Siedzidupy mają ambicję nad Światem Panować i oczywiście ten świat Udomowiać, czyli w praktyce Naturę z zawziętością wyniszczać: „wszelkie doliny zostaną zasypane, a pagórki zniwelowane, wszystkie drogi zostaną wyprostowane, a zwierzęta oraz narody dzikie zostaną wytępione” (Izaj. 40:4, 42:16, 62:10; V Moj. 8:15-25), tak aby Naród Panujący nad Ziemią (patrz „Laborem exercens” z 1981 roku) mógł wygodnie, bez żadnego „zwierzęcego” wysiłku swe d… przemieszczać.

I tak właśnie wygląda IP (Intelligent Project), powstały w  „Umyśle niedostępnego, właśnie transcendentnego Stwórcy, (który) możemy odczytywać z rzeczy (pism) w których zawarł on swą Myśl (Prawdę) – jak to celnie zauważył ZbigP z KUL-u.

Stąd też, w sposób logiczny, głoszenie idei Transcendentalnego Stwórcy stało się Pierwszym Motorem (patrz Arystoteles) całkiem prozaicznego kultu, który ja od lat blisko 40 nazywam kultem T-P-D (Technika-Pieniądz-Dupa), a w języku Pana Zastępów W-T-C, czyli Wealth-Technics-Comfortdo którego to „Królestwa Boga Izraela” ludzkie masy coraz bardziej zawzięcie się garną. I tutaj nic nowego nie wymyślam. Toć to już Karol Marks w swej młodości przed ponad 160 laty zauważył, że żydowski – a następnie i chrześcijański – kult Zewnętrznego, Transcendentalnego wobec Świata Boga, to zakamuflowany kult Mamona. Które to Karola Marksa LUCYFERYCZNE – czyli Czyniące Światło – odkrycie potwierdzają autorzy takich książek jak ta poniżej:

(patrz „Bóg i Zło(to)www.markglogg.eu/?p=701)   

I to jest ten, złożony z zaledwie 425 słów,  dowód logiczno-empiryczny, że jak do nas przyjdą Ewangeliści bądź Naukowcy, opowiadający o Stworzeniu ex nihilo Świata przez Boga,  to „w ciemno” możemy być pewni, że są to apostołowie Kultu Mamona. (Patrz wydana w 2016 przez „Frondę”, pod zmyłką na okładce „wydawnictwo Giertych”, książka o „Braku Ewolucji i fakcie Dewolucji”; skądinąd taki kamuflaż prawdziwego wydawcy tej podłości upozorowanej na naukową, jest dobrą ilustracją sposobów, jakich „Fronda” się chwyta, aby rozkwitała „jej” religia!)

Jak to utrzymuje religioznawca Włodzimierz Pawluczuk (marksista z Polesia, a więc prawosławny z pochodzenia), to w szczególności Zachodnie chrześcijaństwo charakteryzuje się, podobnie jak judaizm, wiarą w TRANSCENDENTNEGO BOGA. A to w odróżnieniu od prawosławia (i islamu) które są oparte na wierze w  IMMANENTNEGO ZBAWICIELA. (Nie jestem tego do końca pewien, zwłaszcza w świetle postępowania archimandryty Cyryla, który sobie po prostu kupił w 2009 roku godność Patriarchy Wszechrusi, za pieniądze uzyskane przez Cerkiew z bezcłowego handlu papierosami w latach 1990.)

W jaki jednak sposób, te wymienione przeze mnie na wstępie PRAWA BIOLOGII EROSA STWÓRCY, są podstawą ZBAWIENIA naszej „kruchej trzciny” (vide Blaise Pascal), która w swej słabości przez dziesiątki lat naszego życia potrafi się jednak  opierać konieczności ENTROPICZNEJ ŚMIERCI?

To są rzeczy proste, ale prawie całkowicie wyrugowane z społecznej świadomości przez biologów oraz klechów głoszących wyższość Mojżeszowego Trądu Intelektualnego nad „pogańskimi zasadami” EROSA, dobrze przecież znanymi w starożytności:

1/ Quid te non necaverit, certe confirmabit  – co cię nie zabije to cię wzmocni. A to oznacza, że z czasem, poprzez ćwiczenia i narażanie się na przeciwności, z „kruchej trzciny” wyewoluował przecież odporny na wichry i wyjątkowo mocny krzew bambusu. (To może być alegoria Jeana Piageta zasady „la reéquilibration majorante des perturbations survécues” czyli –  powtarzam raz jeszcze – ZASADY INTELIGENCJI R-N-A: Regeneracja uszkodzonych elementów żywiny/zoon → ich Nadregeneracja→ ich genetyczna Asocjacja w silniejszą, bardziej odporną na przeciwności bio-strukturę.) Bowiem to prawo wewnętrznej organizacji wszystkich ustrojów ożywionych, zapewnia im trwałość w bardzo trudnych warunkach życiowych, bez potrzeby do uciekania się do sztucznych protez, będących rezultatem PRACY zwanej LABOR. (Ponad dwieście lat temu Lamarck określił tę Zasadę Erosa „chodzenia pod prąd Prawa Entropii” PIERWSZYM PRAWEM BIOLOGII.)

Jest i druga, też biochemicznie zakodowana w żywinie ZASADA INTELIGENCJI: gdy ustrój czuje się słaby, to spontanicznie szuka wsparcia w podobnym sobie indywiduum. W życiu to nazywa się MIŁOŚĆ, lub tylko PRZYJAŹŃ i warto przypomnieć, że bez wsparcia swego przyjaciela Fryderyka Engelsa, Karol Marks nic by nie zwojował ze swymi pomysłami. Toż to już przecież jednokomórkowe mikroorganizmy, bakterie i nasze pospolite rozwielitki, gdy zaczynają się starzeć i ich kwasy nukleinowe nagromadziły zbyt wiele błędów by regenerować (i nadregenerować) skutecznie struktury somatyczne dające im odporność na agresje otoczenia, szczepiają się nawzajem, (to się nazywa konjugacją) i wymieniają swój materiał genetyczny, eliminując blokujące ich metabolizm szkodliwe mutacje. „Dorzucają” one, w tym procesie „crossing over”, zsyntetyzowane przez nie wcześniej (przez R-N-A) geny, kodujące nowo nabyte odruchy warunkowe. (Od strony chemicznej, „miłość” prowadząca do koniugacji, polega na odwróceniu kierunku procesu podziału komórek w wypadku ich przekarmienia – patrz „Atrapy i paradoksy”). Za pomocą takiego „chemicznego spółkowania”, nie tylko jednokomórkowce ale i wszystkie inne rodzaje roślin i zwierząt, poprzez „miłość do siebie” ich gamet, ODZYSKUJĄ WIGOR niezbędny im do dalszego życia i ich gatunkowej NIEŚMIERTELNOŚCI.

Ponad dwieście lat temu Lamarck określił tę Zasadę Erosa, przekazywania kolejnym pokoleniom inklinacji do zachowań wykształconych przez przodków, DRUGIM PRAWEM BIOLOGII. Jak zauważył to Karol Darwin w „Zmienność zwierząt i roślin” (1858), za jego czasów to prawo było wykorzystywane w praktyce przez hodowców i treserów koni oraz psów przygotowywanych do wyścigów. Warto podkreślić, że także wśród ludzi mieszańce rasowe mają o wiele większy wigor niż osobniki powstające z zachwalanego przez Biblię  in-breeding, czyli „chowu wsobnego” Narodu (przez Trędowatego Boga) Umiłowanego.

IV. Dlaczego te PRAWDY BIOLOGII są prawie całkowicie ZAPOZNANE?

Tak zwani „uczeni w łasce u Pana Zastępów”, rodzaj Faryzeuszy obecnych czasów, za wszelką cenę nie chcą o tych PRAWDACH wiedzieć, by wskazać na „nestora” polskiej filozofii nauki, Władysława Krajewskiego (pochodzenia, jak twierdzi wikipedia, mojżeszowego), który przeczytawszy mój „Open letter to biologists” z roku 1981, powiedział mi otwarcie, że tej sprawy nie chce znać – a zatem zachował się on podobnie jak członek Rady Prymasowskiej, biolog Maciej Giertych, który miesiąc temu podesłał mi książkę „O braku wpływu zwierząt – w tym i człowieka – na ich historyczną ewolucję”. Czyli książkę propagującą zwykły nihilizm, brak znaczenia oraz wartości życia jednostki, z punktu widzenia ewolucji jej gatunku.

Odpowiedzi na to zasadnicze pytanie udzielił „zdymisjonowany papież”, były współpracownik apostaty Tomasza Węcławskiego, Benedykt XVI, który stwierdził w encyklice „De Caritas Dei” (rozdz. 3) co następuje:

Według Friedricha Nietzsche chrześcijaństwo jakoby dało erosowi do picia truciznę, a chociaż z jej powodu nie umarł, przerodził się w wadę. W ten sposób filozof niemiecki wyrażał bardzo rozpowszechnione spostrzeżenie: czy Kościół swymi przykazaniami i zakazami nie czyni gorzkim tego, co w życiu jest najpiękniejsze?… Czy rzeczywiście jest tak? Czy chrześcijaństwo rzeczywiście zniszczyło erosa? (Czytać całość „Każda władza pochodzi od boga”.)

Do czego zatem musi doprowadzić PANOWANIE BOGA IZRAELA, którego są przyuczani wielbić zarówno judaiści jak i chrześcijanie? Otóż Eros nie jest Intelektem, bo ani jednokomórkowe mikroustroje, ani nie potrafiące jeszcze czytać dzieci takiego organu nie posiadają (patrz pogańskie wyobrażenia erosa w postaci kupidyna asystującego bogini piękności Afrodyty/Wenus). Eros to jest czysto BIOLOGICZNE POŻĄDANIE Piękna oraz Prawdy o Świecie, czyli rzeczy które czciciele Trędowatego Boga Izraela usiłują zadusić. Na Amen.

A to zniszczenie Erosa, właśnie poprzez napędzaną Bogiem-Pieniądzem, Ludzką „prostytucjo-podobną” pracę (LABOR), każdy może zaobserwować wokół siebie. Choćby w narastającej brzydocie naszych miast obwieszonych obrzydliwymi reklamami. I coś z tym plugawym ŚMIECIORÓBSTWEM, intensyfikującym się wraz z Postępem Ekonomii, trzeba koniecznie zrobić. Bo inaczej czciciele Nowego Izraela, jeśli się nie postawi jakiejś tamy ich „błogosławionej bogiem” działalności (patrz Trędowaty Mojżesz, namawiający Lewitów « zabijajcie (idących za Erosem) : kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego … Oby Pan użyczył wam dzisiaj błogosławieństwa),  doprowadzą Ziemię do kompletnej dewastacji.

Proszę popatrzeć co głosi Pismo Święte:

A po tym „mordzie założycielskim”  CYWILIZACJI DEKALOGU, rozpoczęła się trwająca już od 3 tysiącleci PLUGAWA HISTORIA żydowskich – a później i chrześcijańskich – MORDÓW, GRABIEŻY oraz GWAŁTÓW NA PRZYRODZIE. Przyrodzie przecież Stworzonej przez EROSA, BOGA SWOBODNEGO I PIĘKNEGO ŻYCIA, znienawidzonego przez TRĘDOWATEGO PANA – BOGA PRACOWITEGO IZRAELA.

EROS kontra LABOR

(Jakby ktoś miał zastrzeżenia do grafiki powyżej to przypominam „Wejrzyjcie na ptaki niebieskie, iż nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je. Przypatrzcie się liliom polnym, jako rosną: nie pracują, ani przędą. 27 Azażcie wy nie daleko ważniejsi niż one?„)

A zatem z Bogiem, ale nie z tym TRĘDOWATYM LABOR – BOGIEM IZRAELA

Semper in altum

***

Post Scriptum, 23 luty 2016

Dalszy ciąg e-dialogu MG ze ZbigP z KUL-u

>> (czyli MG) Mianowicie w
>> HIPOTETYCZNYM [1] PUNKCIE „O” według fizyków coś jednak BYŁO,
>> mianowicie SUPER SKONDENSOWANA ENERGIO-MASA,
>
> (Czyli ZbigP) A skąd fizycy to wiedzą? :-)
> Już uczeni radzieccy tłumacząc biblię napisali w przekładzie:
> “Snaciałą niczewo nie była, no tolko wietier szagał pa Maskwie”, a nie
> jakieś maso-energie…

(MG odp: wietier to właśnie jest maso-energia, co ruskie fizyki wiedzą, zwłaszcza pod naczalstwem mego egzaminatora w 1965 roku przy magisterium z fizyki, Andrzeja Hrynkiewica, później vice-dyrektora Instytutu w Dubnej pod Moskwą)
>
>>(czyli MG)  …z której wyłoniły
>> się, posiadające całkiem znaczne wymiary oraz masę, gorące
>> gwiazdy oraz chłodne planety.
>
> (Czyli ZbigP) A jak się wyłoniły (gwiazdy i planety po wielkim Wybuchu) i DLACZEGO się wyłoniły? To wymaga jeszcze jakiegoś
> czynnika sprawczego, zeby masoenergia zaczeła sie porzekształcać, bo
> inaczej od zawsze by była przekształcona… Co więc nim było? O tym
> fizycy nie mówią?

MG odpowiada:

To z tym “Wielkim Wybuchem” jest proste. Po prostu zbyt krótko się patrzy na Historię Kosmosu (Przypominam, jeszcze 200 lat temu zbyt krótko patrzono na Historię Ziemi; zgodnie z biblijnymi wyliczeniami ma ona mieć coś ponad 5 tysięcy lat, francuska misja jezuicka w Chinach w XVIII wieku odkryła, że kroniki chińskie wskazują, że Imperium Środka istniało już przed Powstaniem Świata!)

Otóż jak twierdzi wskazywany przeze mnie Penrose, nie było JEDNEGO wielkiego Wybuchu, tylko JEDEN z WIELU, mianowicie co pewien czas w Kosmosie zachodzą takie zjawiska.

Dla mnie istotne pytanie brzmi: DLACZEGO, ZAMIAST SIĘ W CZASIE ROZPRASZAĆ, NASTĘPUJĄ TAKIE “PUNKTOWE” ZAGĘSZCZENIA MASO-ENERGII?

A tutaj najlepszym przykładem jest Ziemia, posiadająca BIOSFERĘ, która zamiast Rozpraszać AKUMULUJE przechwytywaną ENERGIĘ Słońca. I ta Chłodna Ziemia musi z czasem (w miliardach lat!) ROSNĄĆ, zarówno wskutek prawa zachowania zakumulowanej maso-energii jak i choćby poprzez przechwytywanie meteorytów. A jak rośnie jej OBJĘTOŚĆ I MASA to ciśnienie w jej wnętrzu wzrasta – prawdopodobnie w tak gigantycznych ciśnieniach w jej wnętrzu są SYNTETYZOWANE PIERWIASTKI RADIOAKTYWNE (miałem na ten temat robić doktorat w Berkeley).

A jak stężenie tych pierwiastków radioaktywnych przekroczy MASĘ KRYTYCZNĄ to następuje Wielki Wybuch, taki jak ten nad Hiroszimą.

I tak dalej w NIESKOŃCZONOŚĆ w której ZOON odgrywa rolę PRZECIW ENTROPII.

Wot i moja M.A. (Master of Arts) z 1969 roku na U.C. Berkeley GEOFIZYKA hipoteza.

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 13 (cz. III z III): Wiara w „prenatalne człowieczeństwo” w Świetle Embriologii oraz Znamion Trądu Intelektualnego Ojców Kościoła a także Darwinistów dzisiaj

PAN w Z-nem 13 (cz. III z III): Wiara w „prenatalne człowieczeństwo” w Świetle Embriologii oraz Znamion Trądu Intelektualnego Ojców Kościoła a także Darwinistów dzisiaj

http://markglogg.eu/?cat=20

https://wiernipolsce.wordpress.com/author/markglogg/

3. „Trynitarny” dogmat o identyczności Ojca z Synem i jego niezbyt eleganckie konsekwencje dla (dobro)bytu Ludzkości

Ta licząca już prawie dwa tysiące lat tradycja robienia przez Kościół biznesu na absurdach argumentacji „13 apostoła” faryzeusza Szawła aslias Pawła, (Paulus, paurolo, czyli „małego i bojaźliwego” micropsychos), została wzmocniona w wieku IV, poprzez dogmat o JEDNOŚCI BOGA W TRÓJCY. Ten wykombinowany w zhellenizowanej Aleksandrii, nawiązujący do neoplatonizmu dogmat, w istocie wzmocnił prestiżowo Kościół, decydująco wyróżniając go od innych wierzeń monoteistycznych. Jednak od samego momentu jego STWORZENIA, wywołuje on OGNISTE SPORY wśród sekt odwołujących się do wartości chrześcijańskich. Patriarcha Konstantynopola Nestoriusz ponoć kazał spalić zgromadzonych w kościele zwolenników Ariusza, w 1100 lat później reformator Jean Kalwin kazał spalić na stosie zdolnego medyka Michela Servet, za jego logiczne oraz biologiczne argumenty, że JEDEN nie jest równe TRZY, a Syn, zwłaszcza w bardzo młodym wieku, nie ma doświadczenia życiowego by być „duchowo równym” swemu Ojcu.

Czy jednak, może zaistnieć w praktyce sytuacja, w której potomek reprezentuje dokładnie taką samą IN – to znaczy wewnętrzną – FORMACJĘ, co jego progenitor? Otóż Ojcowie Kościoła (za wyjątkiem Nestoriusza) byli, w ślad za Świętym Cyrylem przekonani, że Dzieciątko Jezus już w momencie narodzin było bogiem. A i dzisiaj Kościół, zwłaszcza w osobie św. Jana Pawła II (patrz okładka książki „De revolutionibus orbium populorum”, akurat przetłumaczonej przez mego brata na angielski) podkreśla, że zarodek ludzki jest człowiekiem już in statu nascendi, w momencie ukonstytuowania się go w formie maleńkiej samodzielnej komórki, zwanej zygotą. (Przypominam, dawniej Kościół za Arystotelesem utrzymywał, że hominizacja zarodka pojawia się między 40 a 80 dniem ciąży, w zależności od jego płci; ale obecnie Watykan się z tej „herezji” wycofał.)

Jeśli zatem posiadamy trochę wiedzy z zakresu embriologii, to możemy sobie wbrazić, że nawet w starożytności było technicznie możliwe, że „Bóg”, przy pomocy oczywiście Ducha Świętego, wszedł w oczekujące nań środowisko macicy Maryi i umieścił tam delikatnie, nie naruszając błony dziewiczej, otrzymanego w drodze MITOZY swego KLONA, o identycznych cechach jak jego jednokomórkowy RODZICIEL (patrz obrazek Trójcy Świętej powyżej i pod nim bio-mechanizm tworzenia „potomka” będącego dokładną kopią swego „rodziciela” – u chrześcijan nie ma to znaczenia jakiej płci, jako że „nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Chrystusie Jezusie” Gal. 3: 28).

To co napisałem powyżej, to mógłby być niewybredny żart na temat „in vitro” zapłodnienia Bogurodzicy Dziewicy, a także na temat samo-klonowania się Boga. A to w celu uzyskania jego wiernej kopii przeznaczonej do Ukrzyżowania i przyszłych profitów z tego „szczęśliwego” wydarzenia (patrz hymn św. Augustyna w cz. II). Jednak potraktowany na serio argument, współczesnego Kościoła, że Chrystus, będąc człowiekiem już w formie jednokomórkowej zygoty, musiał być także Bogiem, prowadzi do tylko na pozór „wariackiego” wniosku logicznego, że i jego „Ojciec Niebieski” też miał – i ma w sposób Odwieczny – formę Jednokomórkową. Co warto zapamiętać dla dalszych rozważań.

To me odkrycie z początku roku 2016 w sposób automatyczny doprowadziło, do jego się połączenia się (łac. inter-ligare, stąd był to akt INTELIGENCJI), ze wcześniejszym o ponad 20 lat mym spostrzeżeniem, że cała, niewiarygodnie rozdęta obecnie działalność ekonomiczna człowieka, zmierza do odtworzenia, w skali Planety, komfortowych warunków bytowania jakie mają dorastające embriony ssaków – i tylko ssaków – w okresie kilkutygodniowego lub kilkumiesięcznego ich pobytu w łonie ich nosicielek.

Otóż w roku 1993, w trakcie pracy przy badaniach sejsmicznych w górach Szwajcarii, miałem na tyle wolnego czasu, by napisać – w języku PANA ŚWIATA – jednostronicową satyrkę pod tytułem „Deklaracja Praw Człowieka Embrionalnego oraz Światowego Ruchu Precz z Rozumem” (Genewa-Kraków, 1993).

W tym mini-paszkwilu na Nowoczesność (jest taka partia w Polsce) wykorzystałem fakt, że zgodnie z doktryną Nowego Katolickiego Kościoła – a także z doktryną „anglosaskiej” embriologii (patrz „The triumph of the Embryo” L. Wolperta, ) – we wczesnym embrionie człowieka zawarta jest CAŁA INFORMACJA o przyszłych etapach tego embriona rozwoju, aż po osiągnięcie złożonej z miliardów komórek i dziesiątek tkanek, bardzo zróżnicowanej formy dojrzałego osobnika.

Jest oczywiście bardzo znaczna różnica między RELIGIJNĄ oraz NOWOCZESNĄ NAUKOWĄ koncepcją ontogenezy (rozwoju osobniczego z zarodka) dojrzałego człowieka. W wypadku nauki „na topie” dzisiaj, neurolodzy dostrzegli, że dziecko w momencie narodzin ma nadmiar potencji rozwojowych, jako że w jego mózgu występuje nadmiar niedojrzałych neuronów, które w miarę „uczenia się życia” ulegają selektywnemu wymarciu (prace J.-P. Changeux, dzięki któremu w kwietniu 1982 roku autor musiał opuścić Francję i „zbiec” do PRL, jako osoba biologicznie nie przystosowana do życia „na Zachodzie”.)

Natomiast Kościół od setek lat utrzymuje, iż jest dokładnie na odwrót, jak zauważa cytowany powyżej ZbigP z KUL „własne siły ludzkie nawet przy jakimś wyrobieniu w cnocie (wskutek genetyki człowieka) są słabiutkie, a te (ludzkie czyny) mogą być doskonałe tylko dzięki Bogu.” Czyli bez pomocy ZEWNĘTRZNEGO Boga ulepszanie się, doskonalenie się człowieka jest niemożliwe. Jedna jednak rzecz jest wspólna obu podejściom: zarówno to religijnie „katolickie” jak i to „powszechne” w biologii zakładają, że do pełnego wykształcenia się nie tylko DOBREJ ale i LEPSZEJ OSOBOWOŚCI konieczny jest czynnik zewnętrzny. Dla ludzi Kościelnych to jest BÓG, dla Darwinistów to jest NATURALNA SELEKCJA, eliminująca „niedobre” neurony, a zatem i nieadekwatne do wymogów środowiska odruchy.

Jeśli chodzi o „kościelne” przekonanie „że własne siły ludzkie są słabiutkie”, to aż narzuca się złośliwy komentarz, że „to widzisz, kim jesteś” (inaczej mówiąc „każdy sądzi według siebie”), by przypomnieć maksymę XVIII-wiecznego naukowca i mistyka Emanuela Swedenborga. Z logiki tej sentencji wynika, że wierzący w „słabość ludzkich sił” biskupi kościoła to są samo uwielbiający się mikropsychoi, osobniki niezdolne do samodzielnego wyrobienia sobie szerszego i precyzyjniejszego spojrzenia na świat, charakteryzującego arystotelesowskich megalopsychos, czyli Słusznie Dumnych (dosł. Wielkich Duchem).

Przypomnę zatem krótko poglądy mych megalopsychoi mentorów w zakresie biologii i psychologii, Jeana Piageta z Genewy oraz Pierre-Paula Grassé z Paryża, u którego w Laboratoire d’Evolution des Etres Organisés spędziłem kilka miesięcy pod koniec 1979 roku. Otóż Jean Piaget, był z podstawowego wykształcenia biologiem, który w młodości robił sukcesem zakończone doświadczenia z dziedziczeniem, wykształconych w radykalnie odmiennych warunkach bytowania, kształtów muszli ślimaczka żyjącego w wodzie stagnującej względnie burzliwej (Limnea stagnalis oraz bodamica). Według jego obserwacji „w swej skali mikroorganizm posiada pewną zdolność myślenia (zwaną inteligencją – MG) ponieważ posiada pewien margines autonomii i zdolność (re)akcji, na wyzwania swego środowiska”.

I ta, dostrzeżona już w młodości przez Piageta, „inteligencja żywej komórki” (która według mnie manifestuje się poprzez biochemiczny mechanizm R→N→A, czyli Regeneracja uszkodzonych elementów komórki, w tym i jej genów → ich NadregeneracjaAsocjacja z(nad)regenerowanych elementów, w tym zwłaszcza genów w nowe formy komórkowe, lepiej neutralizujące agresje z otoczenia ) jest tym ODWIECZNYM BOGIEM STWÓRCĄ całego bogactwa biosfery ([i]). To przecież już na poziomie wczesno embrionalnym, początkowo namnażające się w sposób niezróżnicowany komórki moruli, pod wpływem wywołanego wzrostem ich populacji, ograniczenia możliwości „rozpychania się” komórek wewnątrz tego „nowotworu” (tak ginekolodzy określają pierwsze stadia rozwoju płodu), spontanicznie zaczynają się różnicować na warstwy zewnętrze oraz wewnętrzne kolejnego stadium embriogenezy: gdy sztucznie rozdzielimy komórki na tym etapie ewolucji embriona, to ich różnicowanie się nie następuje, co w dalszym efekcie może doprowadzić do pojawienia się raka płodu zwanego teratocarcinomą – patrz rezultat doświadczenia F. Jacoba na ten temat jeszcze z roku 1978:

Jeśli zaś chodzi o rozwój post-natalny, to ilość rozmaitych bodźców jakie organizm zaczyna otrzymywać wzrasta w sposób przeogromny. I bez tych „ukłuć” – jakimi są chociażby promienie świetlne docierające do nie w pełni wykształconych oczu noworodka – osiągnięcie w pełni funkcjonalnych organów sensorycznych oraz narządów ruchu jest niemożliwe. Gdy zatem zbyt chronimy młodą osobę przed rozlicznymi „nieprzyjemnymi bodźcami” w młodości (ćwiczenia sportowe, zadania z matematyki i fizyki, nauka języków itd.) to zwiększa się prawdopodobieństwo, że w wieku dojrzałym nie będzie ona zainteresowana dalszym się doskonaleniem w pominiętych w młodości dyscyplinach. By wskazać tu na wychowanego w (za)duchu purytańskiej Anglii Karola Darwina, który napisał do przyjaciela „niech mnie Bóg (Jahwe) chroni przed (arystokratycznymi) nonsensami Lamarcka w postaci jego tendencji organizmów do samodoskonalenia się”. No cóż, „to widzisz, kim jesteś”. Jak zauważył to współczesny Darwinowi znamienity astronom i filozof John Herschel, „teoria doboru naturalnego to Prawo „higgledy-piggledy”, czyli rodzaju „zasłony poznawczej”, odsuwającej kolektywną ludzką wiedzę od prawdy o świecie. To znane w psychologii rozwojowej „dziecięce lekceważenie” podstawowych praw logiki, bardzo wyraźnie się manifestujące w „O powstaniu gatunków” K. Darwina, uczony ten oddziedziczył zapewne z czasów, gdy jako student teologii się rozczytywał w Księdze „Genesis” (czyli „O Powstaniu Rodzaju Ludzkiego”), zamiast żmudnie wkuwać reguły matematyki, jak to robił w analogicznym okresie życia John Heschel.

Jednak Darwin, wzywając Boga by go chronił przed „herezją” o spontanicznym pędzie istot ożywionych do swego samodoskonalenia, czynił to nie nadaremno. Jego Higgledy-Piggledy Teoria Ewolucji została bowiem NATURALNIE WYBRANA jako jedyna do zaakceptowania przez Świat Nauki dzisiaj. Jak to z ironią przypomniałem, przed z górą 5 laty, w „Wielkiej Rewolucji Mikrocefali Jahwe”, „ambitny francuski potomek protestantów Jacques Monod w super nagłośnionej książce „Przypadek i konieczność” schlebiał Darwinowi, twierdząc że „wszelka twórczość w biosferze jest dziełem przypadku”. No i mamy także twórczość naukową Noama Chomsky’ego wychowanego na pismach Starego Testamentu negujących jakąkolwiek, z definicji „grzeszną”, bio-twórczość, podkopującą podstawowy dla judaizmu mit predestynacji Narodu Wybranego. Dumny ze swej NIE-WIEDZY, Chomsky jeszcze bardzo niedawno (w 1985 roku) zapewniał swych czytelników, że „mamy istotne, wręcz przytłaczające dowody na to, iż podstawowe aspekty naszego życia umysłowego i społecznego, wśród nich także i język, są zdeterminowane jako część naszego wyposażenia biologicznego i że nie są nabywane przez proces uczenia się, a tym bardziej przez trening.”

Które to zapewnienie najsławniejszego na świecie lingwisty niemiecki antyamerykański publicysta Juergen Elseasser skwitował uwagą, iż „nie przypuszczałem że ten Chomsky jest aż tak głupi”.

4. Znamiona Trądu Intelektualnego (zwanego „Duchem Świętym) w pracach starożytnych Ojców Kościoła oraz Darwinistów dzisiaj

Już na podstawie tego krótkiego cytatu z „Rewolucji mikrocefali (mikropsychoi) Jahwe” można zauważyć, że Karol Darwin ze swym „mindset” (ustawieniem neuronów w mózgu), wykształconym w młodości na bezkrytycznej lekturze Starego Testamentu, dokonał prostej MUTACJI PRZYSTOSOWAWCZEJ wizji Świata zawartej w tej starożytnym „wirusie kulturowym”. Po prostu podstawił PRZYPADEK, zwany później MUTACJĄ GENETYCZNĄ, w miejsce PREDESTYNACJI czyli PRZEZNACZENIA, a WYBRANIE (DOBÓR) PRZEZ NATURĘ w miejsce ŁASKI BOGA. I nic więcej, żadnych odwołań do obserwacji zwierząt oraz roślin w Naturze! (bo i gdzie miał takie obserwacje robić? W totalnie zindustrializowanej Anglii jego czasów?) I otrzymał dokładnie to, co zapowiadał prorok Mojżesz: systematyczną ewolucję biosfery Ziemi w kierunku totalnej na niej dominacji Gatunku (Narodu względnie Rasy) Faworyzowanej przez Boga, pardon Naturę. Oczywiście Narodu Wybranego w Walce o Byt z innymi, „przeklętymi przez boga” narodami, rasami, oraz gatunkami. (Jak pamiętamy z „Listu do Rzymian”: „Jakuba-siedzidupę Ja-Bóg umiłowałem, Ezawa-dzielnego myśliwego Ja-Bóg znienawidziłem”).

Dobrze obeznany z tym tematem Pierre-Paul Grassé wielokrotnie podkreślał, że ewolucja darwinowska zawiera w sobie dokładnie tyle informacji o ewolucji istot żywych, co biblijny opis stworzenia gatunków ex nihilo, czyli NIC (bo „ex nihilo nihil est”). Jak Hebrajska Biblia stanowi przykład heroicznego Zakłamania Świata Bogiem, tak Darwinizm – zwłaszcza w jego, oczyszczonej ze śladów lamarkizmu, „neo” formie z początku XX wieku – daje przykład Zakłamania Świata Nauką (patrz Wstęp do „Syndromu Ślepego Zegarmistrza”).

Tę neo – a dokładniej żydo – darwinowską Teorię Rozwoju Człowieczeństwa należy traktować jako przykład specyficznego „trądu intelektualnego”, polegającego na degeneracji u naukowców neuronów wiodących w szczególności do organu wzroku. Niedowład tych neuronów nie pozwala na połączenie teorii powstawania nowych form życia, z łatwo obserwowalnym zjawiskiem pojawiania się, w sytuacjach nowych wyzwań, nowych odruchów warunkowych i nowych struktur genetycznych te odruchy kodujących. Te nowe odruchy pozwalają na DOSKONALENIE kontroli przez organizm jego otoczenia. Krytykowana już przez Jezusa z Nazaretu CHOROBA OCZU Uczonych w Piśmie jego czasów, cechuje i współczesnych Sławnych Żydów (Chomsky, Jacob, prawdopodobnie też Changeux, z którym „zderzyłem się” 35 lat temu) oraz w szczególności protestantów (Cuvier, Monod), najwyraźniej nie potrafiących dostrzec choćby tego, że sprawności we władaniu jakimś językiem nie da się osiągnąć bez intensywnych, trwających miesiącami jego ćwiczeń (patrz tezy „Próby rewolucji naukowej Noama Chomsky’ego”).

Tak jak zwykły trąd, który poprzez wyniszczenie nerwów wiodących do organów czucia twarzy, powoduje zewnętrzną BRZYDOTĘ osób dotkniętych tą chorobą (patrz zdjęcia w cz.II), tak osoby dotknięte – do pewnego stopnia dziedzicznym – „trądem duszy widzącej” (czyli wyobraźni), swe wyjątkowo OHYDNE zachowania zwykły brać za „dobre” i „błogosławione bogiem”. I to począwszy już od czasów gdy Mojżesz, by „obdarzyć ŁASKĄ” (tj. WYBRAŃSTWEM BOGA”) swą kastę kapłańską Lewitów, nakazał im pod górą Synaj, « zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego … Oby Pan użyczył wam dzisiaj błogosławieństwa (Księga Wyjścia 32; 27-30; a swoją drogą co to była za MENDA, ten czczony przez Żydów oraz chrześcijan Mojżesz!). Taka ŚCIŚLE MEDYCZNA ocena zabijającego w Glowach neurony „wirusa kulturowego” Pisma Świętego, ma wsparcie w dostępnych historycznych źródłach, w szczególności w kronice starożytnego egipskiego kapłana Manetona, przypomnianej przez ks. Wilhelma Michalskiego w książce „Starożytne dzieje biblijne” z 1912 roku. Cytuję:

Otóż według Józefa Flawiusza w ten sposób miał opisać Maneto historyę wyjścia Żydów z Egiptu. Mianowice Faraon Amenofils, pokonawszy Hiksosów, zamknął 80.000 trędowatych w mieście Awaris w delcie nilowej. Tam zorganizowali się trędowaci t.j. Hiksosi pod naczelnictwem kapłana Ozarzifa względnie Mojżesza. Ufortyfikowano miasto, które jednak Egipcjanie zdobyli i wtenczas to pozwolono trędowatym wywędrować z ziemi egipskiej.” (Józef Flawiusz uważał Hyksosów, lub “króli-pasterzy”, za starożytnych Izraelitów, którzy ewentualnie wyszli z Egiptu. Załączył on nawet krótkie etymologiczne objaśnienie określenia „Hyksos” – Contra Apionem 1.82–92)

To już bardzo starożytne podejrzenie, że Stary Testament spisali nam czciciele TRĘDOWATEGO, PRAWIE ŚLEPEGO BOGA, znalazło potwierdzenie i w najnowszych ocenach starożytnych pism znalezionych w Qumran nad Morzem Martwym. „Judaizm to potworna religia, która winna przestać istnieć” – to stwierdził oficjalnie w Izraelu przed ćwierćwieczem (9-11-1990) John Strugnell wieloletni kierownik badań nad znalezionymi w Qumran rękopisami.

W jaki sposób ten, do pewnego stopnia dziedziczny, TRĄD INTELEKTUALNY (intelekt to od łac. inter-legere, zdolność rozróżniania pomiędzy pojęciami) się rozprzestrzenia na świecie już od lat ponad 2 tysięcy? Na przytoczonym w cz. III pt. 1, obrazku ilustrującym Trójcę, nad postaciami Boga Ojca i Syna, trzymającymi w rękach Święte Pisma, został umieszczony gołąbek, symbol całkowicie materialnego (jak Opus-Dei.Inc.) Ducha Świętego, roznoszącego po świecie te „biblijne wirusy kulturowe”. A wśród nich i te „13 listów” świętego Pawła, które kontestował zarówno Pelagiusz jak i Nestoriusz, obaj „zgaszeni” przez Świętego Cyryla z Aleksandrii. Poparty w swym dziele przez Świętego Augustyna, Cyryl narzucił chrześcijanom wiarę, że Jezus był bogiem w momencie swych narodzin – co sugeruje dzisiaj, że był nim już w stanie płodowym, w formie pojedynczej komórki zygoty, przypominającej swym wyglądem oraz zachowaniem zaródź raka. I jak w każdej religii ludzie chcą się upodobnić do czczonego przez nich boga, tak cała Prześwietna Cywilizacja Żydo-Chrześcijańska, swymi ekonomicznymi wysiłkami zaczęła zmierzać do odtworzenia takich super-bezpiecznych „płodowych” warunków życia zatomizowanych ludzkich komórek, ograniczonych w swym egoistycznym zachowaniu do rako-podobnego „mnożenia się i panowania nad wszystkim co się w otoczeniu porusza” (patrz wspominana  „Deklaracja Praw Człowieka Rako-Podobnego”).

Kim był ten wojowniczy, z zapałem zwalczający Żydów Święty Cyryl? Wikipedia podaje, że „Jego autorytet moralny w społeczeństwie Egiptu był tak nienaruszalny, jak jego potęga ekonomiczna, jako właściciela floty zbożowej i rozległych posiadłości w głębi kraju koptyjskiego”. A to sugeruje, że AUTORYTET MORALNY Cyryla z Aleksandrii był oparty na Złocie, o którym Szekspir ironizował, że „ten żółty niewolnik wypleni religię, błogosławić będzie wyklętych, za wzór stawiać trędowatych”. No i w rzeczy samej, ten specyficzny Święty Kościoła zarówno Zachodniego jak i (niestety) Wschodniego, całkowicie „wykręcił do góry nogami” religię Chrześcijan. Dysponując bowiem „łaską – w formie złota – boga Izraela” z łatwością przekupił on liczną rzeszę zwolenników ekskomuniki Nestoriusza na Synodzie w Efezie w 431 (patrz cz. I), a wcześniej w 415 roku opłacił tez chętnych do linczu brużdżącej mu pogańskiej filozofki-matematyczki Hypatii.

To właśnie wtedy Kościół stał się w ukryciu nośnikiem RELIGII MAMONA, a jego Reformatorzy – a w szczególności Jean Kalwin w Genewie, który nakazał spalić na stosie krytykującego Trójcę Michela Serveta, stał się najzagorzalszym entuzjastą rozwoju systemu bankowego. Systemu, który jak Monstrualny Rak obecnie Uczłowiecza Ziemię. Tak określił cel ludzkiej pracy najnowszy Święty Kościoła, Karol Wojtyła, przy alei imieniem którego to Świętego w Warszawie błyskawicznie wyrosły „uczłowieczające ziemię” budynki Banków oraz Korporacji. Powyginanych dziwacznie drapaczy chmur, z jakimiś nowotworowymi naroślami, jak gdyby biorących udział w nieustającym konkursie na NAJBRZYDSZĄ BUDOWLĘ coraz bardziej TRĘDOWATEJ POLSKI. Mojej Ojczyzny z takimi, jak na zdjęciach poniżej, Nowymi Elitami:

12.02.2016

Addendum: Zło to znaczy Dobro Krzyża?

Ten podstawowy dla chrześcijaństwa problem poznawczy już w roku 2008 był przedmiotem dyskusji na forum [shamireaders]. Poniżej zdjęcie tytułu mego internetowego „Listu Otwartego” na ten temat, a pod nim istotny fragment nań odpowiedzi Kena Freelanda (patrz początek cz. I obecnego Tryptyku). Przypominam, ta perwersyjna „podmiana” znaczeń dobra i zła w chrześcijaństwie jest dziełem aż Trójcy Trędowatych Świętych: Pawła z Tarsu, Augustyna z Kartaginy oraz Cyryla z Aleksandrii, przy czym tylko pierwszy z nich dumnie się określał jako „Hebrajczyk z Hebrajczyków, wedle zakonu Faryzeusz (ślepy)”.

Pełen tekst powyższego Listu Otwartego czytać tutaj: http://www.israelshamir.net/Contributors/rd4.htm

A oto opinia Kena Freelanda:

A Response to Marek Glogoczowski’s Open Letter to Michael Jones and Israel Adam Shamir

by Ken Freeland

http://www.israelshamir.net/Contributors/response_to_Marek.htm

Cytuję najistotniejszy fragment tej dyskusji:

Let us leave this controversy aside and move on to consider Marek’s third thesis:  Can good result from an evil, or is this notion contradictory?  Is this the way God works historically?  What did Jesus have to say about this?  I believe Jesus taught clearly on this question in his favorite pedagogical form:  the parable of the fig tree and the thistles.  Jesus likens the good and those who do it to a fig and a fig tree, and evildoers and their product as thistles and thorns.  He argues quite clearly that you cannot get good from evil, any more than you can get figs from thistles.  This moral dichotomy is echoed in many other parts of the Gospel, perhaps most notably when Jesus is infamously accused by his enemies of driving out devils by the power of Beelzebub.  Jesus challenges his accusers by reasserting the integrity of evil and the integrity of good:  you cannot drive out Satan with Satan…a house divided cannot long stand.  Moreover, in this particular passage he underscores the importance of this principle, because he condemns as the one unforgivable sin the (willful?) misidentification of good as evil  (and presumably the reverse as well).  One may further conjecture that this is because such action  disables the very moral compass by which  man can correct himself (what Marek earlier alludes to as the natural capacity to discern ethical truth). But whatever the reason, Jesus is underscoring that good and evil are neither confluent nor congruent, and that to (deliberately?) confuse  one with the other is the gravest sin of which man is capable.  So in his third thesis here, I believe Marek is walking on extremely solid ground, at least as far as the Gospel texts are concerned.

(…)In any case, it is my hope that others on Shamir’s list will contribute to this dialogue, and that Marek will continue his invaluable contribution to it.  The issue is not an easy one, but once provoked commands our attention to resolve it.  Marek is to be commended for his boldness in raising it, but it is up to the rest of us to respond to his challenge.■

Warto też przeczytać dodatkowe komentarze na [shamireaders] do mojego „Listu Otwartego”, a w szczególności ten:

http://www.israelshamir.net/Contributors/response_to_Marek2.htm



Przypis końcowy – 

Zoon – to jest Immanentny Bóg Stwórca Nieba oraz Ziemi, oraz na niej Życia

[1] Postulowane przez Jeana Piageta, posiadanie przez mikroorganizmy ZDOLNOŚCI MYŚLENIA – w ich skali oczywiście – sugeruje, że tak jak i my kojarzą one, czyli ASOCJUJĄ, ze sobą WRAŻENIA (bodźce, „ukłucia”) dochodzące z ich otoczenia. A zatem tak jak i w nas, na drodze biochemicznej syntezy R-N-A (Regeneracja zaburzonych receptorów → ich Nadregeneracja → oraz Asocjacja w bardziej złożone struktury), w tych mikroorganizmach pojawiają się UDOSKONALONE ODRUCHY MYŚLI, zwane WARUNKOWYMI, będącymi automatycznymi reakcjami na bodźce z zewnątrz (zaburzenia ich homeostazy). Przykładem w naszych organizmach tego zjawiska są AUTOMATYCZNE odruchy warunkowe naszych myśli oraz ciał, gdy usłyszymy znajome słowo, na przykład ‘antysemita’ lub ‘komunista’.

Te zatem odruchy warunkowe WSZYSTKICH żywych komórek – a w tym i nas samych –  są podstawą ich – i nas – DOSKONALENIA SIĘ w życiowych funkcjach. Czyli podstawowego faktu biologicznego opisanego już ponad 200 lat temu przez Lamarcka, ale od którego to faktu znajomości ODŻEGNYWAŁ się Karol Darwin, wzywając na pomoc Boga (Nie-Wiedzy Izraela oczywiście). Ten odruch warunkowy Karola Darwina był dobrym przykładem działania – w jego mikro-skali oczywiście – jego endogennej, wewnętrznej INTELIGENCJI (BOSKIEJ, nie znanej istotom nieożywionym, zdolności stawiania czoła wyzwaniom środowiska), pozwalającej mu lepiej „wpasować się” w społeczność ówczesnej wojowniczej angielskiej burżuazji.

Według Piageta tę cechę INTELIGENCJI (powtarzam, to słowo według mnie pochodzi etymologicznie od inter-ligare, łączyć pomiędzy sobą, „sklejać” odruchy, a nie od inter-legere, czytać pomiędzy, rozróżniać zjawiska, jak sugerują to słowniki), posiadają wszystkie żywe komórki, co pozwala im „znaleźć się” w sytuacjach najrozmaitszych zagrożeń ich bytu (na przykład komórkom raka uczyć się z czasem – poprzez mechanizm biochemiczny R-N-A – neutralizować ataki zabijających je chemikalii lub napromieniowań). Zaś istnienie INTELIGENCJI na poziomie jednokomórkowym stwarza możliwość WIECZNEGO ISTNIENIA ŻYCIA w formie mikroorganizmów obdarzonych potencją ewolucji (jak to się obserwuje w trakcie embriogenezy) w złożone organizmy wielokomórkowe.

Mianowicie poprzez przechwytywanie krążących w planetarnej stratosferze mikroorganizmów, sporów oraz nasion zwykłych traw przez ogony komet, winno następować rozsiewanie, w trakcie milionów lat, takich mikroorganizmów oraz nasion w całym Kosmosie (jest to XIX wieczna hipoteza panspermii). Nasion transportowanych w nim w postaci zamrożonej w gigantycznych kryształach lodu, z których są zbudowane ogony komet (patrz meteor w Czelabińsku, dwa lata temu). W tej sytuacji, w trwającym WIECZNIE (prawo zachowania maso-energii!) Kosmosie ISTOTY OŻYWIONE mogą trwać WIECZNIE, w sprzyjających ku temu warunkach ewoluując w florę i faunę taką, jaką mamy na Ziemi. A zatem można ożywiać i upiększać Wszechświat bez potrzeby odwoływania się do działalności jakiegoś ZEWNĘTRZNEGO (TRANSCEDENTALNEGO) ANTROPOMORFICZNEGO BOGA-CHIMERY, będącej, jak to zauważył Kazimierz Łyszczyński już pod koniec wieku XVIII (oraz jego rówieśnik Baruch Spinoza w Holandii w tym samym czasie), wytworem inteligentnej – oczywiście w ich mikroskali – wyobraźni „ludzi bezbożnych, pożądających by ich za to (jak bogów?) czczono.

(PS. Według mnie, tym transcedentalnym, nieantropomorficznym i niematerialnym, przenikającym wszystko „Bogiem Stwórcą” są Wieczne Prawa Logiki, Matematyki, Fizyki, Chemii oraz Biologii Erosa Stwórcy – te ostatnie kompletnie zapoznane zarówno przez klechów jak darwinistów.)

A oto ślad dyskusji na powyższy temat, z nieżyjacym już profesorem Andrzejem Wiercińskim (A.W.) zachowany w II wydaniu (1995) „Wojny bogów”:

 *

Post Scriptum 12.02.2016. Ot, ciekawą książkę podesłano mi dzisiaj do Zakopanego  „Ewolucja, dewolucja, nauka”, autor Maciej Giertych (proszę zauważyć, Premiera: 29.01.2016 r., a więc otrzymałem ją w 14 dni po premierze!). Jak podejrzewałem, jej autor który ukończył studia biologii w Oksfordzie (1954) oraz Toronto (1962), całkowicie pominął zdolność organizmów żywych do TWORZENIA INFORMACJI GENETYCZNEJ – i to TWORZENIA (mechanizm R-N-A!) właśnie jako reakcji na „wyzwania” przed jakimi stają komórki wzrastających organizmów wielokomórkowych w trakcie zarówno ich onto- jak i epigenezy: przecież już w roku 2000, kiedy to przebadano cały ludzki genom, to się okazało, że osoba dorosła ma aż 100 tysięcy różnych genów, a jej embrion tylko 30 tysięcy!  W jaki sposób zachodzi tak ogromne wzbogacenie genetyczne dorosłego człowieka? Giertych, jako „uczony anglosaski”, oczywiście ANI SŁOWEM nie wspomina o pionierskich pracach Lamarcka (na których się przecież wzorował Darwin) i przemilcza fakt, że Istoty Żywe Same Tworzą Swą Ewolucję, co jest wyraźnie poza zasięgiem zdolności percepcyjnych oraz asocjacyjnych kory mózgowej leciwego biologa z Kórnika pod Poznaniem.

 

Oczywiście zachodzi pytanie. Czy ta bogato ilustrowana książka jest przykładem EWOLUCJI (doskonalenia się) czy DEWOLUCJI (regresu, utraty informacji) w NAUCE?

Napis pogrubiony na okładce daje właściwą odpowiedź.

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 13 (cz. II z III): „Cywilizacja krzyża” w Świetle Rozumu (Estetów oraz Pelagian)

PAN w Z-nem 13 (cz. II z III): „Cywilizacja krzyża” w Świetle Rozumu (Estetów oraz Pelagian)

1. Estetyka „Krzyża Pańskiego” i Dobro jakie z niego promieniuje

Oceniając mój ostatni „PAN w Z-nem 13 (cz. I)” tekst pt. „Chrześcijańska Wiara w świetle Rozumu (Nestorian oraz Mahometan)” (http://markglogg.eu/?p=1408), dr Zbigniew P. (zbig@kul.lublin.pl) napisał:

Panie Marku
krótko co do merytoryki:
Obraz Chrystusa ukrzyżowanego faktycznie jest potworny i tu można by się zgodzić z Pana wstrętem – ale ta potworność to nic innego, jak właśnie to “wzięcie na siebie” wszystkich grzechów ludzkich… Więc to tylko pokazuje ich potworność.

Pytanie jednak zasadnicze brzmi: Czy to „wzięcie na siebie wszystkich grzechów ludzkich” dało jakiś odczuwalny pozytywny wpływ na ludzkość? Jeden z moich korespondentów (bodajże z USA), zainteresowany teologicznymi sprawami współpracownik Izraela Szamira, „Ken Freeland” (diogenesquest@gmail.com) utrzymuje, że NIE UDAŁO SIĘ ZAOBSERWOWAĆ ŻADNEGO POLEPSZENIA SIĘ ZACHOWANIA LUDZI po ukrzyżowaniu Jezusa z Nazaretu (patrz Addendum do cz.III). Więc po co się On w ogóle dał ukrzyżować, zatruwając tym swym obrazem dusze chrześcijan?

Jest też i mój (mglogo@poczta.fm) osobisty zarzut wobec „brania na siebie wszystkich grzechów ludzkich”. Komu mianowicie, ten niezbyt piękny „altruizm” pomazańca bożego (Chrystusa) był potrzebny? Mnie na pewno nie. Moje grzechy to MOJA WŁASNOŚĆ i wypraszam sobie, aby ktoś pozbawiał mnie czegoś, co przecież jest częścią MEJ OSOBOWOŚCI, z której jestem Słusznie Dumny (gr. megalopsychos).

W tej optyce możemy powiedzieć (MG + Ken F.), z pełnym poczuciem odpowiedzialności, że dokonana przez agenta Sanhedrynu, Szawła alias św. Pawła – i z ewidentnie egoistycznych pobudek rozpowszechniana przez Kościół – interpretacja ukrzyżowania jednego z opozycjonistów teokratycznej władzy w Izraelu jako „zbawcze samo poświecenie się”, w interesie wierzących w ten bull-shit, to trywialne ZAPROSZENIE DO BUDOWY CYWILIZACJI ŚWIATA PRZESTĘPCZEGO: z jednej strony ludzie zacni z tak głupiego zachowania się „zbawiciela ludzkości” nie mają żadnego pożytku, a zatem i impulsu („reinforcing stimuli”) by kultywować oraz wzmacniać swe zacne postęowanie. A z drugiej Notoryczni Przestępcy, wiedząc że ich zbrodnie zostają „wymazane”, li tylko poprzez wiarę i jakieś tam pozorowanie skruchy, doskonale wyczuwają, że „nieskończenie dobry” Bóg nie sformułował żadnych ograniczeń w ich przestępczym rzemiośle. Jak to niedawno zauważył jeden z mych byłych studentów „dyl” (fedf@wp.pl): „Judeo-chrześcijaństwo bazujące na obu Testamentach, jako instruktażu dla potencjalnych kryminalistów, to był i jest szczyt człowieczego upadku.

Głoszenie patologii „przez krzyż zbawienia”, to tylko czubek gigantycznej GÓRY LODOWEJ ŻYDO-CHRZEŚCIJAŃSKIEGO ZAKŁAMANIA ŚWIATA. Na zewnątrz” ledwo widocznej Góry Kłamstwa, o którą może się – jeśli „Bóg” i jego kapłani się nie opamiętają – rozbić się Statek Kosmiczny o nazwie Ziemia. 

By wskazać co nam grozi, już w obecnym „XXI Amerykańskim Stuleciu”,  pozwolę sobie wykorzystać, wprowadzony przez Feliksa Konecznego na początku XX wieku, tak zwany quincunx czyli pięć kategorii egzystencjalnych bytu ludzkiego. Jest to „prawda i dobro jako przejawy życia duchowego, zdrowie i dobrobyt jako przejawy życia cielesnego, oraz piękno jako kategoria wspólna sferom: duchowej i cielesnej”. Otóż to PIĘKNO – z którego Koneczny zrobił PUNKT CENTRALNY jego „wyznaczników cywilizacji” – w chrześcijaństwie skondensowane jest w obrazach Drogi Krzyżowej oraz Krzyża, przyozdabiającego co ważniejsze punkty orientacyjne chrześcijan.

Doktor filozofii „ZbigP” z KUL przyznał, że te Obrazy Krzyża i Męki Pańskiej są w istocie zaprzeczeniem piękna:

To tak jak się z kimś spotykamy – jeden na drugiego oddziałuje tym, kim jest i co ma w sobie. A tu – my naszymi grzechami i marnością, a Bóg swoją nieskończoną dobrocią. I On spotworniał pod wpływem tych grzechów i  win, a my możemy wypięknieć od Boskiej dobroci.
Czy jednak „piękniejemy” gdy na co dzień przebywamy w towarzystwie takich obrazków, jak te powyżej? Czy jest może dokładnie na odwrót? Przecież to „piękno potworności” jakie promieniuje z kadru filmu Pasja” Mela Gibsona z roku 2004 – w swej istocie jakżesz podobnego do kadru z filmiku dokumentującego lincz Muammara Kadafiego w roku 2011 – bynajmniej nie wzbudza w nas szlachetnych odruchów, a u ludzi oglądających film Gibsona odruchy wręcz wymiotne. Zwłaszcza gdy w obu przypadkach (Jezusa i Kadafiego) jesteśmy przekonani, że były to zacne postacie, starające się zapewnić swym narodom Dobro(byt), wysokiej klasy edukację (Prawdę), oraz Zdrowie (vide „Zielona książeczka” tego ostatniego, będąca przykładem autentycznej DOBREJ NOWINY – i to nie tylko dla narodów Afryki).

Czy zatem zdanie „I On spotworniał pod wpływem tych grzechów i  win, a my możemy wypięknieć od Boskiej dobroci.” nie jest zmontowaną przez Budowniczych Kościoła (św. Pawła oraz Augustyna) poznawczą ZAĆMĄ, skrywającą rzecz POTWORNĄ jaka się dzieje z ludźmi w rzeczony „boży bullshit” wierzących? (Patrz „Czy Chrystus Rex to zombie?; z ilustracjami na http://markglogg.eu/?p=821)

W roku 2008 jeden z najbliższych współpracowników papieża Benedykta XVI, Tomasz Węcławski (tomaszpolak.w@gmail.com) dokonał oficjalnego aktu apostazji. Według niego To, co było w centrum orędzia Jezusa i jego ruchu: głoszenie królowania Boga, schodzi na drugi plan, na pierwszy natomiast wysuwa się »chrystologia« – wizja Jezusa jako Mesjasza (Chrystusa), Syna Bożego, Pana wszystkich rzeczy i Zbawiciela wszystkich.” (Patrz artykuł „Casus profesora Węcławskiego”).

Podsumowując przyczyny swej apostazji Węcławski stwierdził, iż

@1. Jezus przegrał swą walkę o rekonstrukcję istniejącej (za jego czasów w Izraelu) hierarchii socjo-religijnej.

@2. Stał się ofiarą mesjanistycznych nadziei, co doprowadziło do jego odrzucenia przez elitę oraz do jego śmierci.

@3. Najbardziej bolesną klęską Jezusa było to, co się stało po jego ukrzyżowaniu – interpretacja jego klęski jako ofiary.

Jeśli była to ofiara, to był i OFIARODAWCA, a nim była, w sposób zbiorowy, kapłańska elita starożytnego Izraela. A dzięki tej ofierze nastąpiło przewidywalne „wymazanie” grzechów tejże Żydo-Elity, oraz jej przyszłe sukcesy w zbożnym dziele rozpowszechnia, w następnych tysiącleciach, potępianych przez Jezusa z Nazaretu, patologicznych stosunków socjo-religijnych charakteryzujących biblijny Izrael. Tak zwany „KRZYŻ PAŃSKI” TO TOTALNA KLĘSKA DĄŻEŃ JEZUSA do realizacji na ziemi ustroju („Królestwa bożego”) opierającego się na Pięknie, Prawdzie i innych wyznacznikach (kulturowo-)cywilizacyjnych wskazanych przez Zygmunta Konecznego.

O tym, jak NIEPIĘKNIE zaczęli się zachowywać Polacy wraz z „nową ewangelizacją”, która przybyła do naszego kraju wraz z  papieżem JPII (odpowiednio do jego misji przygotowanym przez „zamach” w Watykanie 13 maja 1981), pisałem już w średnio nagłośnionej pracy „TractatusTheologico-Philosophicus” przed 15 laty. Cytuję: „Obecnie w Polsce, po kilku dekadach bezbożnego komunizmu, krzyż znowu zawisł w sali Sejmu i jak na komendę, “zagraniczni inwestorzy” zaczęli szarpać co tylko jeszcze pozostało, z naszego narodowego majątku. Zaś najaktywniejszym współpracownikiem tych “inwestorów” okazała się być “Solidarność”, która powstawała 20 lat temu w cieniach krucht i krzyży. Gdy zaś doszła do władzy, to nagle oświecił ją etos TKM (Teraz K… My do żłoba) niczym się nie różniący od zachowania się obłąkanych chciwością ludzkich bestii”.

Już chociażby ta mini-obserwacja „życia w nowo-zewangelizowanej Polsce” wskazuje, że „krzyż Pański” ma wiele wspólnego z popędem do egoistycznego gromadzenia bogactw przez jego wyznawców. Przed dwoma laty był to nawet temat konferencji „Mut zur Ethik” w Szwajcarii, w której uczestniczyłem – patrz „Bóg i Zło(to)”. Jak to zauważył bardzo religijny duński romantyczny filozof Soeren Kirkegaardkler założył sobie (złotodajny) biznes pod nazwą „Jezus Chrystus”.

A jeśli chodzi o złoto, to w istocie ma ono cechy mistyczne, na co wskazał już W. Szekspir w „Timon Ateńczyk

Toć odrobina tego zmienić zdolna czarne na białe, szpetne na urodne, A złe na dobre, podłe na szlachetne, (głupotę na mądrość), tchórza na rycerza. … Ten żółty niewolnik wypleni religię, błogosławić będzie wyklętych, za wzór stawiać trędowatych (patrz cz. III z III)

I dokładnie taki sam jest Mistyczny Efekt opisanego przez ZbigaP z KUL-u „upiększenia” duszy ludzkiej przez uczestnictwo w POTWORNOŚCI ukrzyżowania Jezusa z Nazaretu, potraktowanego jak cichy i pokorny „baranek boży, który gładzi grzechy świata”:

O zaiste konieczny był grzech Adama,
Który został zgładzony śmiercią Chrystusa!
szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!
Uświęcająca siła tej nocy (ukrzyżowania Chrystusa)
Oddala zbrodnie, z przewin obmywa,
Przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym (kary się lękającym)

(Jest to fragment „hymnu” autorstwa św. Augustyna, śpiewanego po łacinie przez kler w sobotnią noc Wielkanocy; spolszczoną wersję tego specyficznego hymnu, wychwalającego grzech a nawet i zbrodnie – „szczęśliwa wina” – autor otrzymał od emerytowanego księdza proboszcza Jana Kurdybelskiego z Wrocławia.)

Mówiąc prostymi słowami, „piękno” ukrzyżowania jest niczym innym jak kamuflażem OBRZYDLIWOŚCI zachowań w ten bull-shit wierzących chrześcijan, a zwłaszcza „żyjącego z krzyża” kleru. Jak to zauważył, już przed stu laty Stanisłw Ignacy Witkiewicz „z nie ukaranego Zła tylko jeszcze większe Zło może wyniknąć”. Nic dziwnego zatem, że bardziej spostrzegawczy i odważni ludzie od prawie dwóch tysięcy już lat kontestują ZAKŁAMUJĄCĄ ŚWIAT wartość grzechów odkupienia. I były – i w przyszłości będą się powtarzały – „anty chrześcijańskie” próby uwolnienia się od zaduszania krzyżem odruchów Dojrzałego Rozumu (megalopsychos). By przypomnieć dwie XX-wieczne „wielkie herezje” o charakterze socjalistycznym: stalinizm oraz hitleryzm:

(Dla przypomnienia, Józef Stalin, który był wychowankiem jezuickiego, prawosławnego seminarium duchownego w Tyflisie, w roku 1931 kazał wysadzić w powietrze konsekrowaną zaledwie 48 lat wcześniej, największą w świecie cerkiew Chrystusa Zbawiciela w Moskwie; w 69 lat później, w wigilię roku 2000 ta odbudowana Cerkiew Chrystusa Zbawiciela Kryminału – który się w niej systematycznie gromadzi z okazji bogato relacjonowanych przez telewizję prawosławnych uroczystości – została ponownie konsekrowana).

Hitlerowcy też kleru nie szanowali, czytelnictwo Biblii zostało w roku 1942 w Niemczech zakazane. A jak przypomina I. T. Lisiak, kler katolicki hitlerowcy wręcz tępili, pomimo konkordatu z Watykanem błogosławiącego wojska niemieckie ruszające przeciw bezbożnemu ZSRR – ideolodzy nazizmu uważali że Kościół jest (żydowską) agenturą, wymuszającą na ludziach zachowania godne niewolników. O poczynaniach świętego Pawła, twórcy Kościoła który „z całą mocą usankcjonował niewolnictwo”, interesujący tekst opublikował Mariusz Agnosiewicz na portalu „Racjonalista”.

2. Anty Pelagianizm, czyli walka budowniczych paulińskiego Kościoła z przejawami ponad chrześcijańskiego ROZUMU

ZbigP z KUL w korespondencji z 15 stycznia napisał:

Nauka chrześcijańska podkreśla konieczność dobrych czynów, a te mogą być tylko doskonałe dzięki Bogu. Własne siły ludzkie nawet przy jakimś wyrobieniu w cnocie są słabiutkie, zresztą i ludzka cnota bez Boskiego wsparcia chyba bardziej jest czymś teoretycznym, pięknie nam błyszczącym z kart dialogów Platona i dzieł Arystotelesa.

Temat samodoskonalenia się „bezbożnego” człowieka jest w istocie skrzętnie przemilczany przez związki religijne odwołujące się do ZEWNĘTRZNEGO (transcedentalnego) Boga Stwórcy. Do wydanej w roku 1993 książki „Atrapy i paradoksy nowoczesnej biologii” załączyłem indeks ważniejszych pojęć, a w nim:

SAMODOSKONALENIE poznawcze i ruchowe – według filozofii platońskiej, konfucjańskiej, buddyjskiej, a także chrześcijańskiej i marksistowskiej, jest to podstawowy cel (finalizm → teleologia) życia człowieka.→ Lamarkiści dostrzegali ten cel życia także w zachowaniu się innych istot ożywionych, a w szczególności u ptaków i ssaków. Koncepcji samodoskonalenia poznawczego brak w → judaizmie, a także w ogarniętej obsesją doskonalenia ekonomii, nowoczesnej, liberalnej filozofii judeo-chrześcijańskiej.

Obecnie, w prawie 23 lata po wydaniu „Atrap i paradoksów”, wypada mi uściślić, kto spontanicznego samodoskonalenia się ustrojów ożywionych nie chce widzieć. Otóż kler chrześcijański (ponoć głównie ZACHODNI), jak to podkreślił ZbigP z KUL, uważa że „własne siły ludzkie nawet przy jakimś wyrobieniu w cnocie są słabiutkie, a te (ludzkie czyny) mogą być doskonałe tylko dzięki Bogu.” Jak jednak wyglądają DOBRE CZYNY, z których wszyscy – bez wyjątku – odnoszą korzyść, ludzie „pięknieją w duszy” a zatem i w swych czynach także pięknieją? Otóż dobrym nauczycielem jest ktoś, kto pomaga innym skonstruować sobie w miarę najprecyzyjniejszy obraz świata – w tym i siebie samego. Takim nauczycielem bez wątpienia był i Sokrates i Jezus z Nazaretu i jest nim wskazany powyżej profesor Węcławski, znany mi tylko ze wzmianek w prasie sprzed blisko 8 laty.

Kto zatem, przez przeciwieństwo, jest Człowiekiem Złym, swą działalnością wpychający innych w Świat Kłamstwa, którego mieszkańcy po prostu brzydną?

Brzydną dokładnie tak jak dotknięci trądem ludzie, których zewnętrzne organy czucia obumarły (w tym także i nerwy oczne, wywołując w pewnym stopniu dziedziczną glaukomę) i którzy to Ślepcy Nauki oraz Wiary swą działalnością stwarzają Świat Brzydoty? Są to następcy tych, wyklinanych przez Jezusa z Nazaretu, „Uczonych w Piśmie, Faryzeuszy Ślepych”, którzy widzieć nie chcą, że szukanie PRAWDY, w każdym aspekcie dostrzeganej zmysłowo rzeczywistości, jest entelechią (wewnętrznym motorem działań, patrz Arystoteles) każdego wyżej zorganizowanego zwierzęcia, a zatem i człowieka. Głoszony przez tych, dobrze znanych w historii Izraela Faryzeuszy, „BÓG ZEWNĘTRZNY” oddziaływujący na ludzi (zwierzęta go nie znają), w postaci nacisków „społecznych” by pewnymi sprawami się nie zajmować, może tylko ZNIEKSZTAŁCAĆ wytwarzany społecznie obraz świata – z ewidentną szkodą dla wszystkich, bez wyjątku, tego świata mieszkańców.

Bo właściwie cała „umoralniająca” działalność Kościoła Katolickiego w świecie to systematyczna DEFORMACJA ORAZ ZADUSZANIE ludzkich „zwierzęcych dążeń” do doskonalenia o tym świecie wiedzy. A to w szczególności w formie zapewnień kleru, że bez pomocy („łaski”) ZEWNĘTRZNEGO BOGA, nie może być (z definicji problematycznego) po śmierci Zbawienia. Jak to dopiero w ostatnich dniach odkryłem, ten DOGMAT KOŚCIOŁA wiąże się z potępieniem irlandzkiego myśliciela Pelagiusza i jego ucznia Celestiusza, przez inspirowany Świętym Augustynem Sobór w Efezie w 431 roku, a następnie w Orange w 529 oraz przez Sobór Trydencki w 1546 roku, czyli w dobrze ponad tysiąc lat po czasach Pelagiusza oraz jego ucznia!

Oto tezy Pelagiusza, których zasadność każdy NIE-PÓŁGŁÓWEK może potwierdzić poprzez obserwację siebie samego:

1) człowiek może o własnych siłach czynić dobro.
2) ponieważ został stworzony jako istota śmiertelna, jego skłonność do grzechu wynika z przyzwyczajenia i nie jest przypisana naturze ludzkiej.
3) wykroczenie 
Adama polegało jedynie na daniu złego przykładu całej ludzkości
4) nie istnieje 
predestynacja i każdy człowiek może być zbawiony mocą swej woli, nawet bez pomocy łaski Bożej.( bowiem Grzech Adama obciążał tylko jego, nowo narodzone dzieci są w takim samym stanie jak Adam przed upadkiem.)
5) (
nawet prze przyjściem Chrystusa byli ludzie bez grzechu, którzy osiągali życie wieczne), działanie łaski ma jedynie charakter “pomocy Bożej” – “oświecenia” udzielanego “wedle zasługi”, “łaska” zatem pomniejsza znaczenie postawy moralnej, jej funkcja i znaczenie powinno być pominięte i zastąpione wymiarem sprawiedliwości.

I jeśli Kościół – już od ponad półtora tysiąca lat – zwalcza „herezję” polegającą na „ludzkim marnym przekonaniu”, że ludzie potrafią skutecznie dążyć do DOBRA swym własnym wysiłkiem, wspartym działalnością stymulujących do rozumowania nauczycieli (patrz Sokrates, patrz Epikur, patrz Pelagiusz), to traktowanie na poważnie takiego Kościoła to GRZECH PRZECIW ROZUMOWI, którym przecież cała Przyroda Ożywiona jest przesycona. Należy po prostu z humorem traktować tę bandę „sukienkowych biznesmenów”, którzy od prawie dwóch tysięcy lat robią Żydowski Interes na „słodkich, drogocennych ranach” wiszącego na krzyżu ich Zbrodni Odkupiciela.

To przecież do tych „uczonych w Piśmie” (patrz zdjęcie powyżej), powołujących się na swe „powinowactwo” z dziećmi Abrahama (Rz. 4:16), jak najbardziej stosują się te oto słowa Jezusa, przytoczone przez św. Łukasza 23:

29 Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych, 30 i mówicie: “Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie byliśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków”. 31 Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków!

11.02.2016

(część III z III obecnego tryptyku „Wiara w świetle Rozumu” wkrótce)

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 13 (cz. I z III): Chrześcijańska Wiara w świetle Rozumu (Nestorian oraz Mahometan)

PAN w Z-nem 13 (cz. I z III): Chrześcijańska Wiara w świetle Rozumu (Nestorian oraz Mahometan) Część I

Przypomnienie o Obżydliwości Teologii Zbawienia Metodą Jezusa Udręczenia

Na portalu „marucha ekspress”, nie znany mi osobiście „gajowy” co pewien czas odważa się opublikować me uwagi na temat ogólnopolityczne. Natomiast gdy wejdę na temat na temat „religii chrześcijan”, prawie natychmiast pojawia się tak zwany FIRE WALL, w postaci zakazu kwestionowanych dogmatów Kościoła – a zwłaszcza tego, według mnie OBŻYDLIWEGO, o naszym Zbawieniu poprzez powieszenie na krzyżu (zazwyczaj) prawdę mówiącego Jezusa. (Bo i nie wszystko w Ewangeliach lśni jak złoto.)

Ale „gajowy” odważył się ruszyć temat differentia specifica między rozmaitymi odmianami religii „Abrahamowych”, więc i ja z 700 słów na ten temat „tabu” dla gajówki napisałem, zwłaszcza że prezentowany na „gajówce” Jacek Rosakiewicz, „znawca zagadnień teologicznych i historii trzech religii monoteistycznych” wyraźnie chamęci, przypisując Mahometowi „żydowską, iście mikropsychiczną wiarę w zbawienie poprzez kozła ofiarnego umęczenie”.

Cytuję na wstępie „gajowego” oraz „Redakcję KIP” z wpisu

https://marucha.wordpress.com/2016/01/09/wojna-czy-pokoj-w-europie/#comment-542686:

Gajowy: [Z dużym wahaniem zamieszczam poniższy artykuł, co być może jest błędem. Czytelnicy bez trudu zrozumieją dlaczego z wahaniem… zbyt wiele tu historycznych bzdur, zbyt wiele herezji, jak na znawcę trzech religii monoteistycznych. A apologia stworzonego przez żydów islamu (o czym autor przezornie nie wspomina) rzuca się w oczy.
Admin]

Redakcja KIP: W sytuacji zagrożenia wojną w Europie i długoletniego programowania przez globalistów konfrontacji zbrojnej świata islamu ze światem chrześcijańskim, prezentowany tekst Jacka Rossakiewicza jest ważny.

Autor jest znawcą zagadnień teologicznych i historii trzech religii monoteistycznych: chrześcijaństwa, islamu i judaizmu. W swoim skrótowym opracowaniu dotyka fałszerstw – o dużym znaczeniu – dokonanych zwłaszcza w interpretacjach Pięcioksięgu w judaizmie oraz w dogmatach religii chrześcijańskiej nazywając je „innowacjami” (według terminologii islamskiej). (itd.)

Czytać dalej najlepiej oryginał: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ (to w Nowym Jorku, o ile się orientuję)

***

A oto mój komentarz (opublikowany na „gajówce”)

markglogg said

2016-01-10 (niedziela) @ 11:10:23

Redakcja KIP napisał(a):

wspólne „korzenie” tych religii i wiara w tego samego Jednego Boga [nie wierzą w tego samego Boga – admin], nie powinna dzielić wyznawców

MG – wg. filo-amerykańskiego, antykomunistycznego ZNAWCY tego tematu, Alaina Besançon, ŻYDZI I CHRZEŚCIJANIE (zwłaszcza Zachodni) wierzą w tego samego boga, MUZUŁMANIE natomiast wierzą w innego. Stąd takie trudności w integracji muzułmanów w realizowane przez Waszyngton, Globalne Imperium.

A. Rosakiewicz napisał:

wyjątek stanowili Ci ludzie, którzy propagowali pojednanie oparte na miłości do Boga, do bliźniego i do prawdy zawartej w Pismach: Ewangelii i Koranie.

MG – Tu w zasadzie się zgodzę. Według Rogera Garaudy (przed II WŚ wojującego francuskiego katolika, potem aktywnego komunisty, by pod koniec wieku XX przejść na islam), mahometanizm jest przykładem REALIZACJI W PRAKTYCE projektu zawartego w Ewangeliach (zwłaszcza w tej św. Łukasza, jedynego nie-żyda wśród autorów Biblii). Jezus z Nazaretu jednak zbyt wcześnie opuścił swych uczniów, by ten projekt zrealizować i dopiero Mahomet zajął się kontynuacją tego Jezusowego „hellenistycznego” (według historyka antyku, Tadeusza Zielińskiego) projektu Uniwersalnej Religi.

A. Rosakiewicz napisał:

W Koranie jest także zawarta lapidarna wzmianka o ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu Jezusa zgodna z treścią Ewangelii:

Bóg powiedział do Jezusa: zesławszy na Ciebie śmierć, wzniosę cię do Siebie, będziesz uwolnionym od niewiernych i nad nich, aż do Dnia Sądnego będą wywyższeni ci, którzy za tobą pójdą; wszyscy do Mego powrócicie Sądu, a ja wasze sprawy rozsądzać będę. (Koran, 3:48, Tarak Buczacki)

MG – sprawdziłem w posiadanym przeze mnie egzemplarzu Koranu, Sura III, „Rodzina Imrana” wers 48 głosi tylko tyle „On nauczy go Księgi i mądrości, Tory i Ewangelii”. O męczeńskiej śmierci Jezusa ani słowa. (A to, że Bóg na wszystkich ludzi, wcześniej czy później, zsyła śmierć, to przecież Grecy wiedzieli „od zawsze”.) Co ciekawsze, sura IV „Kobiety” wers 156-158, wyklucza śmierć męczeńską Jezusa na krzyżu:

„Bóg nałożył na nich (żydów) pieczęć za ich niewiarę, za to że powiedzieli: „zabiliśmy Mesjasza, syna Marii, posłańca boga” – podczas gdy oni ani go nie zabili, ani go ukrzyżowali, tylko im się tak zdawało; i zaprawdę, ci którzy się różnią w tej sprawie, są z pewnością w zwątpieniu; oni nie mają o tym żadnej wiedzy, idą tylko za przypuszczeniem; oni go nie zabili z pewnością. Przeciwnie! Wyniósł go Bóg do siebie! Bóg jest potężny, mądry!” (Koran, PIW 1986, potwierdza te wersety, negujące śmierć Jezusa na krzyżu; te wersety przytacza także tekst tłumaczenia Koranu przez Jana Murzę Tarak Buczackiego z 1858 roku.)

Rossakowski próbuje ratować „prawdomówność Żydów” – a jednocześnie i chrześcijańską teologię” opartą na ukrzyżowaniu Jezusa – opisem jakichś ŻYDOWSKICH zabiegów „polegających na szerzeniu wśród muzułmanów niewiary w ukrzyżowanie Jezusa. Zmiana ta została wprowadzona na podstawie hadisu – czyli powiedzenia przypisywanego Muhammadowi – w XIV wieku, przez Ismail’a ibn Umar ibn Kathir’a, który powoływał się na na ibn Abbasa, bratanka Proroka … Niewiara w ukrzyżowanie Jezusa jest głoszona coraz bardziej powszechnie wśród muzułmanów, także obecnie. Argumentem używanym za jej prawdziwością jest ludzka opinia, iż miłosierny Bóg nie wydałby przecież proroka na taką męczeńską śmierć.”

Czyli logicznie, według Koranu jaki mam przed sobą, to Żydzi w I wieku rozpuszczali pogłoskę że Jezus został ukrzyżowany, co w swych „Listach” potwierdza święty Paweł, który dumnie głosił chrześcijanom, że „niczego nie chcę znać wśród was jak Chrystusa i to ukrzyżowanego”. Zaś po 14 wiekach, na odwrót, ci Żydzi zaczęli rozpuszczać wśród muzułmanów pogłoskę, że to co wcześniej ogłosili, to była nieprawda. Ciekawym dlaczego Rossakowski nie sprawdził tej sprawy w starszych niż wiek XIV, wciąż istniejących egzemplarzach Koranu, w których zachowała się w miarę oryginalna treść tej Księgi? (itd.)

Czytać więcej: np. http://markglogg.eu/?p=1384

Ps. O odmianach islamu najlepiej nas informuje mój kolega, mieszkający zazwyczaj w Paryżu, mój młodszy kolega, dr. hab. Bruno Drweski (sympatyzujący z islamem marksista, jakby ktoś chciał więcej wiedzieć – czytać np. http://www.psz.pl/124-polity)

Część II

 „Boży cel” wprowadzenia, do NT, aż 13 Listów samozwańczego „13 apostoła”

(Jest to komentarz do wpisu https://wiernipolsce.wordpress.com/2016/01/04/wiara-a-rozum-2/; na „gajówce” został on wykasowany)

markglogg

6 Styczeń 2016 at 10:44

Mój były student „dyl” napisał:
AD 5. Zaś judeo-chrześcijaństwo bazujące na obu Testamentach, jako instruktażu dla potencjalnych kryminalistów, to był i jest szczyt człowieczego upadku.

MG – i to jest dokładnie to, o co chodzi w „wierze naszych – od już ponad tysiąclecia – przodków”. PLAN BOGA IZRAELA TO TOTALNE ZBĘCWALENIE SIĘ WYPCHANEGO „BOGIEM” CZŁOWIEKA – ORAZ TOTALNA DEWASTACJA KOLONIZOWANEJ PRZEZEŃ PLANETY ZIEMIA.

A oto krótki dowód, który rozpoczynam od dialogu z anonimowym „czołgistą” na portalu „marucha-ekspress”:
https://marucha.wordpress.com/2015/12/30/zakazany-bog-pablo-moreny/#comments

@ 13 markglogg

2015-12-31 (czwartek) @ 14:55:43

Przytaczam słowa Jezusa z Nazaretu (…) Strzeżcie się fałszywych proroków … Albowiem wielu przyjdzie do was w imieniu Moim. A w szczególności strzeżcie się tego, samozwańczego „wikarego Chrystusa Ukrzyżowanego”, który — wyraźnie w imieniu swego Pana zastępów — nasycił Nowy Testament błogosławieństwami w takim oto MĄDROŚCIOWYM rodzaju:

Błogosławiony Kłamca i Morderca, którego zbrodnie są przemilczane, błogosławiony ten, któremu Pan nie poczytuje winy – św. Paweł, 13 apostoł, o sobie samym oraz o swych poprzednikach i przyszłych naśladowcach (Rz. 4:7-8)

Na co odpowiedział
@ 14 Czołgista said
2015-12-31 (czwartek) @ 16:32:03
@13
Mareczku, nie wierzę osobiście, że jesteś żydem, ale proszę Ciebie – przestań spamować Gajówkę gimboateistycznymi wynurzeniami a la Richard Dawkins i tandetnymi próbami zmanipulowania tekstu biblijnego:
http://www.biblia-internetowa.pl/Rzym/4/7.html
Błogosławieni, którym odpuszczone są nieprawości I których grzechy są zakryte;
Błogosławiony mąż, Któremu Pan grzechu nie poczyta.

Nie wiem jak wielkie pokłady nieuczciwości intelektualnej trzeba posiadać, aby wyrywać taki fragment z kontekstu, modyfikować go i sugerować, że w katolicyzmie uzyskuje się odpuszczenie win bez uprzedniego szczerego żalu i prawdziwej skruchy. To jest czysty ateizm w wersji dla gimbazy. Nikt w miarę rozgarnięty na to się nie nabiera – po za frajerami, którzy robią ściepę na dworek Dawkinsa. (itd.)
***
Na co odpowiadam (MG), już w Nowym Roku 2016, po udanej wymianie, w Katowicach na Klinice okulistycznej, zaćmionej soczewki mego lewego oka na plastykową, przywracającą mi zdolność widzenia trójwymiarowego:

No, fanem bredzącego o „egoizmie genów” Richarda Dawkinsa to ja nie jestem, wystarczy poczytać trochę „Syndrom Ślepego Zegarmistrza” (pochodzący z 1999 roku platoński „Dialog w 13 aktach” spisany w języku Panów, do którego załączyłem wstęp po polsku – http://markglogg.eu/?p=381 )

A jeśli chodzi o tak zwany „katolicyzm” czyli dosłownie „wiarę powszechną”, że „w katolicyzmie uzyskuje się odpuszczenie win bez uprzedniego szczerego żalu i prawdziwej skruchy”. To nie jest wiara zgodna z SŁOWEM OD BOGA WIELBIONEGO PRZEZ ŚWIĘTEGO PAWŁA. Według tego „Apostoła pogan” wszystko zależy od BOGA WIDZIMISIĘ i to jest jak byk napisane w szczególności w „Liście do Rzymian”, w rozdziale 9-tym, wychwalającym na pozór głupkowate i pokręcone zachowanie się boga Izraela, który komu chce, okazuje miłosierdzie, a kogo chce, czyni zatwardziałym. … 12 (i to jest) zależne nie od uczynków, ale od woli powołującego – … starszy będzie służyć młodszemu, 13 jak jest napisane: Jakuba umiłowałem, a Ezawa miałem w nienawiści.”

Kimżesz bowiem był święty Paweł? „Dzieje Apostolskie” opisują go jako „dyszącego groźbą i mordem” nienawistnika chrześcijan, współautora ukamieniowania świętego Szczepana, przywódcy zhellenizowanych chrześcijan w Jerozolimie (których przywództwo zajął z czasem ten „mały i bojaźliwy” – Paulus, paurolo – 13 apostoł).

I jakoś te kłamstwa Szawła o tym, że spotkał on – lata po Wniebowstąpieniu tegoż Jezusa – na drodze do Damaszku, oraz samozwańczego Apostoła udziału w mordach chrześcijan, „Bóg … zakrył i Pan mu grzechu (kłamstwa oraz morderstwa) nie poczytał.” A błogosławiąc go, z jego „misją do pogan” BÓG WYRAŹNIE WSKAZAŁ IŻ PRZYWÓDZTWO CHRZEŚCIJAN MAJĄ OBJĄĆ KŁAMCY, PSYCHOPACI ORAZ MORDERCY.

(Info dla ewentualnych czytelników. Powyższa polemika została pospiesznie wykasowana na „gajówce” Maruchy. Najwyraźniej w zgodzie z Katolicką (tj. powszechną) zasadą, że Sztucznej Świętości nie wolno szargać, podobnie jak nie należy nadwyrężać sztucznej szczęki lub sztucznej soczewki do oka, bo się rozleci, nie posiadając zdolności samoregeneracji.)

Część III

Islam – jak on się narodził?

(Z kolei ten wpis „gajowy” zamieścił jako komentarz @5 do https://marucha.wordpress.com/2016/01/13/islamizacja-kara-za-apostazje-rozmowa-z-ks-guyem-pagesem/#comments)

„Gajowy Marucha” na swym portalu twierdzi, że wyprodukowali go Żydzi. A gro uczestników„kółka różańcowego” pod nazwą „gajówka” jest przekonana, że PLAGĘ BEZBOŻNEGO KOMUNIZMU też wymyślili Żydzi, poczynając od Karola Marksa (ochrzczonego w wieku lat 6 i wychowanego w jednym z najlepszych podówczas w Niemczech, katolickim post-jezuickim gimnazjum w Trewirze). Otóż powyższe stwierdzenia są to typowe PÓŁPRAWDY, czyli PEŁNE KŁAMSTWA. Zatem przypominam. Swą ideologię marksizmu młody Karol Marks oparł o helleński EPIKUREIZM, z którego zrobił swój doktorat z filozofii. A przed Epikurem KOMUNIZM (wspólnota własności) praktykowali przez pół wieku pitagorejczycy w Krotonie, starożytnym greckim mieście w południowej Italii, liczącym aż 100 tysięcy mieszkańców. Ale ich – po „rewolucji antykomunistycznej” tamże – rozpędzono, częściowo nawet pozabijano (http://www.san.beck.org/GPJ4-GreekPhilosophers.html ) .

Tak więc „bezbożny”, dbający o rozwój nauk matematycznych oraz narzucanego przez te nauki logicznego myślenia, ANTYCZNY KOMUNIZM (propagowany przez Platona w „Państwie”) był tworem HELLEŃSKIM, całkowicie odmiennym – a nawet i wrogim – wobec JUDAIZMU, wiążącego (łac. religio – stąd religia) ze sobą ludzi  OPĘTANYCH ŻĄDZĄ POSIADANIA WŁASNOŚCI – co znalazło wyraz w podstawowym przykazaniu Biblii „Panujcie nad ziemią!”, będącym podstawą tak zwanego Dekalogu, w którym aż 4 przykazania dotyczą ochrony własności prywatnej, tak bardzo przez Naród Wybrany umiłowanej (patrz Ireneusz Kania „Peru urewu – dwa programy Jahwe a źródła współczesnego kryzysu ekologicznego” Kraków 1994 – http://www.zb.eco.pl/bzb/8/czesc1.htm).

Opisany w Ewangeliach Jezus z Nazaretu ewidentnie pozostawał pod wpływem helleńskim, reprezentowanym przez liczną grecką diasporę w Jerozolimie. A także pod wpływem naśladującej pitagorejczyków, żydowskiej sekty Esseńczyków tamże. Dość szczegółowo rozwija ten koncept Tadeusz Zieliński w „Hellenizm a judaizm” z roku 1927. Sprawa odrzucania ofiar ze zwierząt, w których ciała zwykły przechodzić dusze mniej godnie zachowujące się osobników po ich śmierci (tzw. metampsychoza), drastycznie odróżnia PITAGOREJCZYKÓW i ich naśladowców od tzw. „HEBRAJCZYKÓW” i ich naśladowców, według których wierzeń „bez rozlania krwi nie ma grzechów odpuszczenia” (Hebr. 9: 22 w Nowym Testamencie). Pitagorejczycy – a za nimi i Esseńczycy i Jezus z Nazaretu – odrzucali tę BARBARZYŃSKĄ i OSZUKAŃCZĄ metodę „grzechów odkupienia”, Jezus w Ewangelii Mateusza wyraźnie stwierdza „chcę raczej miłosiedzia, a nie (krwawej z definicji) ofiary” (MT. 12: 7)

Nie będę się tutaj rozwodził, w jaki sposób, mianujący się być „wikarym Chrystusa”, którego ponoć spotkał na drodze do Damaszku (dobrze ponad rok po Jezusa wniebowstąpieniu na Górze Oliwnej! – Mk 16: 19), Szaweł z Tarsu – sterowany z ukrycia przez mafię rabina Gamaliela – wprowadził do chrześcijaństwa wszystkie te OBŻYDLIWOŚCI HEBRAJSKIEGO BOGA OBŁUDY I SKRYTEGO ROZBOJU. (Polecam lekturę „Wojny bogów” – np. https://plus.google.com/111617423628605150635/posts/fQmjzw9ABS9)

Faktem historycznym jest, że pomimo dołączenia aż 13 LISTÓW KOŁTUŃSKICH tego „13 apostoła”, do kanonu Nowego Testamentu, co miało miejsce na Soborze w Nicei w 325 roku, wiara w „zbawczą” – oczywiście dla świata przestępczego, bo nie dla zacnych ludzi – Moc Ukrzyżowania Boga W Trójcy Jedynego, przez ponad jeszcze stulecie nie była doceniana przez kolonizujących Imperium Romanum chrześcijańskich biskupów. W szczególności Nestoriusz, patriarcha Konstantynopola odmawiał uznania ponadczasowej ważności takiej ofiary, rozumując „po helleńsku”, że Bóg, który w pewnym momencie młodości Jezusa wstąpił w ciało NAMASZCZONEGO (gr. christos) przezeń Jezusa, przed ukrzyżowaniem tegoż Jezusa go opuścił, na co wskazują jego słowa „Boże mój Boże, czemuś mnie opuścił” (Mt 27: 46). A śmierć, nawet ta na krzyżu, to dla praktykujących cnotę VIRTUS („męstwo”) Greków oraz Rzymian, to po prostu był banał, głupstwo którym nie ma co zawracać sobie głowy – takie ROZUMNE argumenty odrzucał, po hebrajsku  (to słowo pochodzi od habiru – bandyci) lubujący się w OBŻYDLIWOŚCI krwawych ofiar, św. Paweł (1 Kor. 1: 18 oraz 23).

No i po kolejnych Soborach w Efezie, w latach 431 i 449 (ten drugi został nazwany „zbójeckim”), Jezus został uznany za Boga i to od momentu jego „poczęcia z Bogurodzicy (Theokotos) Marii” aż po jego Wspaniały Krzyż Pański, a następnie Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie i Siedzenie po Prawicy Boga Ojca (ang. Godfather). Zgodnie z wytycznymi kościelnego HEBRAIZMU, jego „przelana krew” po wsze czasy daje Zbawienie,  oczywiście tylko osobnikom w ten bull-shit wierzącym (Hebr. 9: 22).

Uznany za heretyka patriarcha Nestoriusz został skazany na wygnanie, ale jego ROZUMNE (dla mnie w szczególności) argumenty przetrwały w Kościele Wschodnim. Nestorianie – jako znaku rozpoznawczego używający nie znienawidzonego przez nich  Wydłużonego Krzyża, ale SWASTYKI (hinduskiego znaku szczęścia, które „kołem się toczy”, vide Kazanie na Górze  Mt 5: 3-11), dotarli nawet do Chin, gdzie w jakiś sposób zmieszali się z buddystami i wyznawcami Tao.

 

 

 

 

I właśnie wśród tych „heretyckich”, rozumujących w PRZEKLĘTY PRZEZ ŚW. PAWŁA, RACJONALNY SPOSÓB Nestorian, w znacznym stopniu wychował się prorok Mahomet i to Nestorianie – a nie jacyś Żydzi, którzy Mahometa w pewnym momencie zdradzili w czasie jego ucieczki do Medyny – bardzo wyraźnie przyczynili się do spisania Koranu, w którym prorok Issa (Jezus syn Marii) jest tylko posłańcem BOGA PIĘKNA oraz PRAWDY, a zatem i DOBRA w zrozumieniu starożytnych Greków. Koran w swej ZEWNĘTRZNEJ OPRAWIE ma bardzo wiele cech zaczerpniętych z judaizmu, a to poczynając od zakazu spożywania wieprzowiny, aż po uroczystości „ofiarowania się Izaaka”.

W Koranie jednak to nie Bóg-Potwór zachęca Abrahama do zamordowania i usmażenia, na wolnym ogniu, swego syna, według tej Księgi to Abraham opowiada Izaakowi, że miał taki STRASZNY SEN, a młody i głupi Izaak się upiera, te senną potworność zrealizować. Ta INTELIGENTNA interpretacja zapożyczonej od Żydów Tory, zaczęła rzutować i na inne islamskie (dosłownie „pokorne”) interpretacje żydowskich historii. Według Koranu Bóg Ojciec nie był tak Głupim Potworem, by swego wysłannika wieszać na krzyżu – najwyraźniej po to, by innym się odniechciało głosić prawdę o OBŁUDZIE kapłanów Izraela. Według Koranu i późniejszych jego interpretacji Allach (zapewne działając poprzez sympatyzującego z Jezusem Piłata) tak „rozegrał” historię Ukrzyżowania, że prorok Issa (Jezus syn Maryi) od kaźni na Golgocie został ZBAWIONY, a Judasz na krzyżu odebrał NAGRODĘ za zdradę Bożego Posłańca. I taki, wykształcony częstą lekturą Koranu „mindset” (inklinacja intelektu) sugeruje muzułmanom, że i obecnie ideologom „żydo-liberalnego” Podboju Świata po prostu SIĘ PRZYŚNIŁO, że przed z górą 70 laty nastąpił ten Odkupujący Zbrodnie Izraela Holokaust.

Islam (wiara „pokornych”) zatem to wiara w boga całkiem odmiennego od tego „naszego” żydo-chrześcijańskiego. W swej wewnętrznej ISTOCIE Koran jest Księgą proponującą ROZUMNE, zgodne z naturą homo sapiens, podejście do świata: GRZECH PIERWORODNY w ujęciu Koranu – tak jak ja go czytając wyrywkowo zrozumiałem – to jest pojawienie się wśród ludzi OBŁUDY, obficie nasycającej HEBRAJSKIE TEKSTY STAREGO ORAZ NOWEGO TESTAMENTU. A to poczynając od tego bull-shit z GRZECHÓW UTAJNIENIEM (zwanym eufemistycznie ODKUPIENIEM), za pomocą egzekucji odważających się tę OBŁUDĘ piętnować proroków. By wymienić tu nie tylko Jezusa z Nazaretu, ale i tysiące przed nim i po nim wypędzonych (Nestoriusz), czy w jakiś inny sposób wyciszonych (Łyszczyński), krytyków tej religii. Religii – czyli „kleju” (religio) spajającego dzisiaj Korporację Globalnych Biznesmenów (KBG) obłąkańczo pożądających „panowania nad Ziemią i nad wszystkim co się na niej porusza”, by przypomnieć wersety BEZMYŚLNEJ encykliki „Laborem exercens” z roku 1981.

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment