Pn x Z-nem 44: Dlaczego Creatio ex Nihilo? – „Bo To Co Nie Jest wyróżnił Bóg…”

Dlaczego Creatio ex Nihilo? – „Bo To Co Nie Jest wyróżnił Bóg, by To Co Jest unicestwić”

- św. Paweł, I Kor. 1:28

Jest to kilka istotnych spostrzeżeń po XI Polskim Zjeździe Filozofów, zorganizowanym przez Katolicki Uniwersytet Lubelski. Autor na nim wygłosił, 10 i 12 września br., referaty nt. „przeczywistości” oraz „przeciwentropii”, w sekcjach odpowiednio Filozofii Religii i Fil. Przyrody.

A oto te uwagi:

3000 słów

1. Dlaczego należy przeformować, na religię sprzyjającą Przyrodzie – względnie zdelegalizować – chrześcijaństwo?

W trakcie naszego Zjazdu ta zasadnicza sprawa została poruszona w trakcie plenarnego panelu dyskusyjnego przez 81-letniego ks. profesora Andrzeja Bronka. Przypomniał on, że w Europie Zachodniej chrześcijaństwo jest w raptownie postępującym ZANIKU, w Holandii w ostanich latach zlikwidowano ponad tysiąc kościołów, a w Polsce (gdzie wybudowano w tym okresie ich ponad tysiąc), władze Kościoła się obawiają, że podobny, gwałtowny proces sekularyzacji rozpocznie się za około lat 20 – już w obecnym roku w niektórych seminariach duchownych zabrakło studentów na 1-szym roku.

Tę ocenę sytuacji warto uzupełnić danymi, przytoczonymi w wywiadzie pt. „Burza w Watykanie”, przez Igora Witkowskiego (ur. 1963):

Według Witkowskiego, zorganizowany w połowie czerwca br. Watykański Synod Amazoński, przygotował dokument roboczy (Instrumentum Laboris), sygnowany przez papieża Franciszka. Zawarta jest w nim nie tylko propozycja zniesienia celibatu księży, ale i wizja „Planu Kosmicznego”, idealizowania ludów pierwotnych Amazonii, oraz tamże OBJAWIENIA podważającego fundamenty chrześcijaństwa. Pełna wizja „odnowionego” KK ma się pojawić na Synodzie w Watykanie w październiku br. – m.in. wprowadzenie Karty Praw Naszej Matki Ziemi. Według Witkowskiego – i nie tylko niego – obecny fundamentalizm religijny to NAJSILNIEJSZY MECHANIZM WYPIERANIA PRAWDY. Christianizm zabija bowiem u ludzi ich DUSZĘ ROZUMUJĄCĄ. I z tym problemem nasza cywilizacja musi się zmierzyć, bo po prostu ZGINIE. Które to zjawisko przyrodnicze da się przewidywać z dokładnością podobną do przewidywań kolejnych etapów rozwoju RAKA.

2. KOŚCIÓŁ OJCÓW HIPOKRYTÓW

i realizowany przezeń projekt HIDE dewolucji człowieczeństwa

Poniżej przypominam przyczynę, dla której Kościół – i to już od zarania swych dziejów – wpadł w pułapkę nieustającej promocji NAJZWYKLEJSZEJ BEZMYŚLNOŚCI. Przyczynę tej planowej degradacji ludzkich odruchów poznawczych wyjaśniają znamienne słowa św. Pawła, kończące jego tyradę o wyższości Bożej Głupoty nad wszelką ludzką mądrością (I Kor. 1): „bowiem to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić,tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.Co to nadęte „bożą mądrością” zdanie oznacza? Otóż osobników głoszących to, co NIE JEST by zasłonić, wymazać ze społecznej świadomości TO CO JEST, określa się mianem oszustów, starających się społecznie wywyższyć, zazwyczaj w formie zdobycia nie należących do nich majątków lub funkcji społecznych. Dobrym przykładem tutaj jest postać biblijnego Jakuba, który „ubrawszy się w skórę” swego starszego brata Ezawa, wyłudził od ich ŚLEPEGO OJCA prawa pierworództwa i związany z nimi rodzinny majątek.

I jak z nabożeństwem przypomina to św. Paweł, za ten swój podstęp Jakub został on przez „Boga” umiłowany, stając się założycielem plemienia o nazwie Izrael. Plemienia od momentu swego pojawienia się na Ziemi specjalizującego się w przechwytywaniu majątków – oraz godności – doń nie należących. (Co w Polsce, zwłaszcza w Warszawie, doskonale obserwuje się od momentu zmiany ustroju lat temu 30.) Idąc śladem przetartym przez św. Pawła, a szczególnie „etosem” jego hymnu o miłości, Kościół głosi bezgraniczną MIŁOŚĆ BOGA do wszystkich ludzi, jednocześnie zachwalając „boże wybraństwo” tych Ludzi Godności, którzy specjalizowali się w oszukiwaniu swych współbraci. Ta oficjalna hipokryzja to nic innego kontynuacja dobrze znanych w starożytnym Izraelu praktyk sekty faryzeuszy, których Jezus z Nazaretu – w imię swego BOGA POZNANIA PRAWDY – obiecał nikomu nie wybaczyć. I choćby z tego powodu należy dążyć do DELEGALIZACJI, opartego na „naukach” św. Pawła CHRZEŚCIJAŃSTWA, jak to proponuje autorka blogu www.przeczywistosc.pl A. Nota, w artkule pod takim właśnie tytułem.

3. Hucpa z CREATIO EX NIHILO jako exemplum Stwarzania Tego Co Nie Jest, by to To Co Jest unicestwić

(unicestwić oczywiście w świadomości ludu przez naukowy kler „nauczanego”)

Po mym wystąpieniu nt. “Przeczywistości”  otrzymałem, wydaną w r. 2018 książkę „Dlaczego Stworzenie ‘ex Nihilo’” autorstwa Andrzeja Maryniarczyka sdb (ur. 1950). Jej autor już na wstępie celnie zauważa (str. 18) „Wśród starożytnych filozofów panowało niepodzielnie przekonanie o odwiecznym istnieniu świata oraz o mocach i siłach twórczych tkwiących w preegzystujących elementach świata. … Teoria creatio ex nihilo wydaje się być czymś nie przystajacym do myślenia starożytnych. Dopiero w pseudo-arystotelesowskim dziele de mundo, powstałym w I wieku po Chrystusie, pojawia się pojęcie Boga jako Zbawcy i Rodzica, który wszystko co jest powołuje do istnienia jakby ex nihilo”.

Maryniarczyk kontynuuje (str. 28)Z bezpośrednią nauką na temat creatio ex nihilo, zgodnie z którą przed stworzeniem nic prócz Stwórcy nie było, … wystąpił Mojżesz Majmonides (XIII w.) … Argumentacja Majmonidesa utorowała drogę do uformowania postaw pod filozoficzną teorię creatio ex nihilo, którą sformułował Tomasz z Akwinu (też XIII w.)” A zatem powstanie – i z czasem ugruntowanie się, wraz z dominacją tomizmu w nauce KK – wiary w istnienie creatio ex nihilo zawdzięczamy „współpracy duchowej” dwóch najwybitniejszych żydowskich oraz chrześcijańskich myślicieli, specjalizujących się w interpretacji dzieł Arystotelesa, znanych im głównie za pośrednictwem Awerroesa (XII w.). Muzułmanina utrzymującego, za Stagiarytą, że Wszechświat jest WIECZNY – bo z niczego przecież nic nie może powstać,ex nihilo nihil fit, jak utrzymywali to już presokratycy.”

Czy jednak sława teologów takich jak Majmonides i Akwinata, nie jest produktem dość problematycznej predylekcji paulińskiego „Boga”, by wyróżniać kapłanów głoszących „to co nie jest, by to co jest spychać w zapomnienie”? Jeśli chodzi o Majmonidesa, to twierdził on, że wieczny i nie materialny, pozostający poza czasem oraz światem, transcedentalny Stwórca stworzył czas równocześnie ze stworzeniem materialnego świata (str. 28). Stąd też świat, nie tylko dla żydów ale i chrześcijan jest tylko CZASOWY, ma on swój POCZĄTEK – było to 7527 lat temu według kalendarza bizantyjskiego – i będzie miał swój KONIEC, którego naiwni pierwsi chrześcijanie na próżno oczekiwali. (Patrz np.„Objawienie” św. Jana kończące NT.)

Nowoczesne, coraz bardziej uszczegółowiane Prawa Fizyki traktują czas prozaicznie, jako jeden z parametrów czasoprzestrzeni, rozciągającej się w nieskończoność. Co więcej, te Prawa postulują zachowanie maso-energii we Wszechświecie branym jako całość, co w ogóle eliminuje możliwość „stworzenia” materialnej podstawy świata z… jej nie istnienia. Jak to już żartobliwie sugerowałem w rozsyłanych mym korespondentom „Rekolekcjach (2)007”:Na tle tych Odwiecznych Praw Przyrody biblijny „Stwórca” to zwykły kuglarz, który działając jak sztukmistrz w cyrku, w momencie Aktu Stworzenia wyciągnął świat (czyli „królika”) z pustego „kapelusza”!

Trochę bardziej złożenie wygląda sprawa z „ex nihilo” wykombinowanym przez św. Tomasza, zwanego „wołem”. Maryniarczyk pisze (s.33)Analizując Tomaszową drogę do sformułowania filozoficznej (‘metafizycznej’) teorii creatio ex nihilo, można wskazać na dwa źródła inspiracji. Jednym z nich jest opis biblijny i nauczanie Ojców Kościoła, a drugim dostrzeżenie jawnie sprzecznych i absurdalnych elementów w kosmogoniach filozoficznych.” … (s. 35) „Tomaszowa teoria creatio ex nihilo pojawiła się wbrew powszechnie obowiązującej opinio communis, zgodnie z którą rzeczy powstają zawsze z czegoś, a świat powstaje z preegzystującego od wieków prabudulca.” … (s.44) „Ze sformułowanej przez Tomasza nowej teorii creatio ex nihilo dowiadujemy się, że świat nie powstał z „czegoś” co było już wcześniej, lecz wszysko Co Jest pochodzi od Pierwszej Przyczyny, będącej źródłem wszelkiego istnienia”.

A taki argument dość automatycznie się kojarzy z „objawieniem” św. Pawła, że „Bóg wyróżnia (głosicieli) tego Co Nie Jest, by to CO JEST unicestwić” (tj. wyeliminować ze świadomości społecznej).

4. „Ciemne źródło” judeochrześcijańskich koncepcji braku ewolucji Przyrody

Z dokonanego przez Maryniarczyka opisu rozwoju, u św. Tomasza, koncepcji niematerialnego – ale obdarzonego Wolą i Intelektem (s. 67) – Stworzyciela, z niczego, świata, wynika dość przygnębiający wniosek. Boć przecież pisanie eposów o tym, co nie istnieje, by unicestwiać („zgładzać”) to co jest, to przecież klasyka zachowania się kapłanów ambitnego żydowskiego „boga” samokreślającego się ZAZDROSNY. Ten „kulawy Bóg” Abrahama, Izaaka i „kulawego chciwca” Jakuba, został wyraźnie STWORZONY, ok. 3 tysiące lat temu, przez żądnych panowania nad światem hebrajskich kapłanów. I jego współczesne kapłaństwo musi dokładać starań, by się ne wydało, że jest on bytem nie pierworodnym, podobnym właśnie do tego ekonomicznie ambitnego Jakuba, o czym szerzej pisałem, w tekście „Czy Jahwe to ATRAPA Brahma” już dwa lata temu.

Dobrym przykładem przechwytywania atrakcyjnych poznawczo koncepcji stworzonych przez pogan i wykorzystywania ich powabów dla bardzo ciemnych celów apologetów judeochrześcijaństwa, jest właśnie działalność św. Tomasza. Na zlecenie Watykanu, terminy Nieruchomy – względnie Pierwszy – Poruszacz, „zapożyczył” on od poganina Arystotelesa by nazwać nimi, przez siebie zmyślonego, antropomorficznego chrześcijańskiego Stworzyciela z Niczego. Tego regularnego świętokradztwa dokonał on idąc za przykładem antycznych pisarzy ST, którzy imię boga „Ja Jestem” (YHWH), „zapożyczyli” z hinduskiego sakralnego hasła „Ahm Brahmasmi” – Ja Jestem Brahmanem. I w obu wypadkach pod te szlachetne określenia zostały podstawione znaczenia zgoła odwrotne do ich pierwotnych. Jak to podkreślają gnostycy, np. mój kolega Jan Kozák z Pragi, to odwracanie do góry nogami znaczenia najszlachetniejszych słów, cechuje całe piśmiennictwo judeo-chrześcijańskie. Arystotelesa Bóg – Pierwszy Motor, przecież nie stwarzał z niczego ciał niebieskich, tylko w sposób metafizyczny podtrzymywał ich odwieczny ruch, działając jak jak ten hinduski bóg Wisznu-Podtrzymywacz, aby nie nastąpiła jakaś kosmiczna katastrofa w rodzaju „zapaści świata”).

5. PRZECIWENTROPIA – to zaproponowana już przez Shroedingera (1944) nowoczesna nazwa biologicznego „Boga” Arystotelesa

Dla Arystotelesa bowiem było ewidentnym, że bez istnienia jakiejś, nazwanej przezeń „Bogiem” przyczyny, koliste ruchy gwiazd oraz planet, podobnie jak ruchy martwych przedmiotów widzianych przezeń na Ziemi, wskutek najprzeróżniejszych tarć winny z czasem wygasać. Jako dyplomowany fizyk i geofizyk pozwolę sobie zauważyć, że Arystoteles po prostu przeczuwał istnienie, sformułowanej dopiero w XIX wieku przez Helmholtza, Zasady Statystycznego Wzrostu Entropii – która to ODWIECZNA ZASADA sugeruje fizykom, że z czasem musi nastąpić tzw. Śmierć Cieplna Wszechświata.

W tej sytuacji bardziej spostrzegawczym fizykom samo się narzuca skojarzenie, że arystotelesowski „utrzymywacz w ruchu Kosmosu oraz bytów na Ziemi” musi mieć cechę PRZECIWENTROPII, by móc kompensować termodynamiczną tendencję do zaniku wszelkiego ruchu i degradacji wszystkich bardziej złożonych struktur. A w tym miejscu historyk nauki o szerokich horyzontach w sposób naturalny „zeskakuje z Kosmosu” na Ziemię i przypomina mającą już 75 lat tezę niemieckiego fizyka Edwina Schroedingera, że differentia specifica między ciałami martwymi i ożywionymi polega właśnie na tym, że te ostatnie działają na zasadzie  neg-entropii– dokładniej PRZECIWENTROPII. Metafizycznej, tylko jakościowo dającej się opisać siły, dobrze widocznej w zachowaniu się chociażby roślin. Te proste byty ożywione, z rozproszonych czterech podstawowych, znanych już przedsokratykom elementów (H2O, CO2, minerały Ziemi i ciepło zazwyczaj Słońca) fotosyntetyzują złożone, zdolne do trwania przez całe stulecia, struktury organiczne. Oczywiście taki biologiczny Pierwszy Poruszacz, o metafizycznym charakterze Przeciwentropii, niczego nie stwarza ani uruchamia ex nihilo!

Obecność tego „Boga” w bytach ożywionych powoduje tylko, że zgodnie z prawami biochemii syntetyzują one nowe, elektrostatycznie aktywne formy organiczne z dostępnych dla nich, mniej złożonych materiałów. I robią to wyraźnie W CELU parowania najrozmaitszych, zarówno pochodzących od zewnątrz jak i od wewnątrz zaburzeń ich stanu dynamicznej homeostazy. Biolog i psycholog Jean Piaget nazwał to dobrze obserwowalne zjawisko „wyrównywaniem (regeneracją) z nadmiarem (nadregeneracją) zaburzeń homeostazy organizmu”. Jest to podstawa INTELIGENCJI ŻYWINY (od łac. inter-ligare, łączyć między sobą), inteligencji polegającej na łączeniu ze sobą reakcji na bodźce (zaburzenia) występujące jednocześnie lub w powtarzającej się kadencji – w ten prosty biochemiczny sposób RODZĄ SIĘ odruchy warunkowe, zwiększające zdolność organizmu do kontroli zawsze starającego się go zniszczyć (zgodnie z Zasadą Wzrostu Entropii!) otoczenia.

I to jest dobrze znana, zarówno psychologom jak i etologom, METAFIZYCZNA podstawa zarówno trwających, u niektórych gatunków nawet przez dziesiątki lat, procesów rozwoju (ontognezy), zwierząt od ich zarodka aż do ich formy dojrzałej, jak i zabierającej miliony lat – ale okresowo „skokowej” – ewolucji całych gałęzi drzewa filogenetycznego ziemskiej flory oraz fauny.

6. „Creatio ex nihiloto odwracanie „do góry nogami” Praw Przyrody

W świetle tej, uporczywie negowanej przez tzw. chrześcijańskich filozofów przyrody, BANALNEJ PRAWDY, dotyczącej m.in. ewolucji nas samych, warto przytoczyć uwagę Maryniarczyka, rozpoczynającą Część 2 „Paradoksy ewolucjonizmu” jego książki „Dlaczego Stworzenie ex nihilo”. Pisze on „(…) rozwój „współczesnej filozofii przyrody, biologii, fizyki, kosmologii, pociągnął za sobą konieczność przyjęcia teorii ewolucji (… ) Tak pojawiło się pojęcie makroewolucji, spod której nic i nikt nie może się uchylić. (Ta teoria) stała się nie tylko uniwersalną teorią, która nie dopuszcza innych, leczniebezpiecznym narzędziem ideologizacji nauki i badań naukowych, w tym także filozofii przyrody.

Na tę uwagę warto popatrzeć w sposób proponowany przez gnostyka Kozáka z Pragi. Te wszystkie „odwracające rzeczywistość do góry nogami” święte pisma żydochrześcijańskie, są kolejnymi wytworami powstałej w antycznej Babilonii sekty pasożytów ludzkości, propagujących zmyślone opowieści „o tym co nie jest”, by zadusić ludzką świadomość tego co jest i zrobić na tym biznes. I oczywiście za takim pasożytnictwem stoi „Bóg”, zarówno przez Jezusa z Nazaretu jak i Karola Marksa określany jako Mamon czyli Pieniądz. Bo przecież „stwarzanie z niczego” automatycznie zabija, u w tą bzdurę wierzących, wszelką myśl o tym, że chociażby nasza inteligencja rozwija się, z jej zalążków w naszym zarodku, tylko poprzez nasze sensoryczne kontakty z otoczeniem – nihil est in intellectum quod prius non fuerit in sensum.

Odnośnie zasad tego „świętego pasożytnictwa” warto zauważyć, że salezjanin (sdb) Maryniarczyk tę „uniwersalną teorię ewolucji” kojarzy wyłącznie z NEODARWINIZMEM, który nie ma nic wspólnego z naszkicowanymi powyżej, procesami INTELIGENTNEGO rozwoju żywiny. Tak jak gdyby sformułowane przez Lamarcka już 210 lat temu Prawa Biologii rządzące ewolucją (zarówno tą osobniczą jak i tą gatunkową), po prostu NIE ISTNIAŁY. Sprawdziłem to dokładnie, na temat lamarckizmu nie ma u niego ani słowa, choć jest dłuższa laudacja teorii „multikreacjonizmu”, protestanckiego przeciwnika Lamarcka, Georgesa Cuviera (s. 129). Także w otrzymanej przeze mnie, trzy lata temu od Macieja Giertycha, bogato ilustrowanej książce „Ewolucja, Dewolucja, Nauka” jakakolwiek wzmianka o Lamarcku i jego Prawie Biologii w ogóle się nie pojawia, tak jak gdyby wśród absolwentów Uniwersytetu w Oxfordzie, znajomość tego Prawa była zakazana; natomiast jest u rzeczonego Giertycha cały rozdział pt. „Nauka Kościoła o wyjątkowości człowieka, jako jedynej istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boga” – Boga oczywiście, który ‘wyróżnia to Co Nie Jest, by to Co Jest unicestwić‘.

7. Co zatem chcą UNICESTWIĆ „pobożni filozofowie”?

Otóż neodarwinizm został wyprowadzony, przez Augusta Weismanna, pod koniec XIX wieku, z zawartych w Biblii zasad rozmnażania się organizmów (patrz „5 solas” tej teorii w Przypisie). A zatem silnie promieniujące obecnie na Polskę z USA, bogato opisane w książce Maryniarczyka, wysiłki by wprowadzić do szkół kreacjonizm zamiast – lub jednocześnie – z neodarwinizmem, wyglądają jak zwalczanie się dwóch sekt o tym samym, biblijnym charakterze, przy czym dyskutują one O NICZYM – jak to ironizował mój mentor w sprawach ewolucyjnych, w roku 1979 już ponad 80-letni zoolog Pierre-Paul Grassé z Paryża. Zgodnie z aktualnym „tryndem dziejów” Maryniarczyk sdb tak podsumowuje swą, liczącą 143 strony pracę:

Na terenie flozofii teoria creatio ex nihilo została odkryta, sformułowana i odpowiednio uargumentowana w XIII wieku. Jednak jest ona dla większości współczesnych przyrodników i fiozofów nieznana, dlatego należy ją odnowić, przywrócić i upowszechnić, by dotrzeć – na miarę ludzkiego intelektu – do odkrycia prawdy o świecie i człowieku”.

Do czego zatem musi doprowadzić ta kościelno-żydodarwinowska „prawda”, że stworzony na obraz i podobieństwo Boga, człowiek został powołany do zapanowania nad wszystkim (pobudzanym do ruchu oczywiście przez PRZECIWENTROPIĘ) co nad ziemią, na ziemi, a nawet i pod nią odważa się poruszać? Otóż jak mi to mówiono przed 40 laty w Szwajcarii, wykładnia tego „boskiego zarządzenia” z VI wieku pne jest taka, że człowiek nie posiadając ani zbyt ostrych zębów, ani pazurów ani nawet kopyt, musi posługiwać się TECHNIKĄ, aby ten „plan boży”, przeze mnie nazywany HIDE (Hebrew Intelligent design of Evolution) zrealizować. Natomiast z trzymanych „w naukowym podziemiu” Praw Lamarcka jasno wynika, że zbyt częste posługiwanie się ułatwiającymi życie protezami, musi doprowadzać – i to w sposób po kilku pokoleniach już dziedziczny – do degeneracji nie używanych, w warunkach komfortowego życia, narządów. Co doskonale widać w raptownym rozprzestrzenianiu się obecnie całego tuzina chorób cywilizacyjnych, prawie wszystkich o charakterze genetycznym, a w szczególności raka, który się ujawnia wśród coraz młodszych warstw ludności, zwłaszcza w tzw. „cywilizacji anglosaskiej” (autor, lat 77+, boryka się obecnie i z przerostem prostaty i z „zaplanowaną” remisją chłoniaka):

Życie w sterylnym środowisku, coraz bardziej monstrualnych miast, izolowanych od otaczającej naszych przodków fauny oraz flory, automatycznie prowadzi do niedokształcenia, w dojrzewających  mózgach młodych ludzi, tych centrów intelektu (od łac. inter-legere, czytać, rozróżniać pomiędzy) które są odpowiedzialne za dostrzeganie zasadniczych różnic między martwymi i żywymi przedmiotami. (To moja nie zrealizowana „Meta-Ph.Thesis na U.C. Berkeley w 1972 roku.) Toż to przecież tylko u siedzących „jak trupy” nad ich księgami majmonidesów oraz (św.) tomaszów mogła się zagnieździć ZABIJAJACA ROZUM idea creatio ex nihilo, i tylko u uwięzionych w ich laboratoriach laureatów Nagrody Nobla, w rodzaju Luriów, Delbrucków czy Monodów, mogła powstać równie chora idea, że „wszelka nowość we Wszechświecie jest dziełem przypadku”. (Patrz mapki powyżej i poniżej, wskazujące do jakiego stopnia narastająca obecnie plaga nowotworów nie jest przypadkowa.)

Według autora, to tylko poparte szerokimi obserwacjami, także własnego zachowania się, zrozumienie jak działa PRZECIWENTROPIA, (łac. contrentropia), może nas uratować przed nadcodzącą Globalną Katastrofą, w formie ujednolicenia globu w ramach „jedynej do pomyślenia” Cywiliacji TPD, polegającej na kulcie Techniki, Pieniądza i mówiąc z rosyjska Żopy komfort miłującej. Cywilizacji z dobrze widocznymi w nocy z kosmosu jarzącymi się centrami nadaktywności ekonomicznej, tworzącymi obraz podobny do tego otrzymywanego metodą rezonansu magnetycznego, na którym najbardziej świecą, w ludzkim ciele, miejsca aktywnych „rozwojowo” nowotworów:

I właśnie do tego, by PRZYHAMOWAĆ ten OBŁĘD CYWILIZACJI TPD, wyraźnie zmierzał Synod Watykański w Amazonii w czerwcu obecnego roku, synod postulujący stworzenie całkowicie POGAŃSKIEJ Karty Praw Matki Ziemi.

A co na temat tej propozycji papieża Franciszka, wyraźnie negującej bardzo rozpowszechniony w Polsce Kult Matki Bożej, propozycji wzorowanej na praktykowanym aż do końca XIX wieku, przez plemiona indiańskie w USA, Kulcie Matki Ziemi (której Indianom nawet orać nie było wolno!), mieli do powiedzenia zgromadzeni na KUL, w połowie września br., polscy, w swej zdaje się większości chrześcijańscy, filozofowie?

Cytuję, co na temat podsumowującego nasze 6-dniowe spotkanie, referatu prof. Stanisława Judyckiego z Gdańska, pt. „Metafizyka i idea zbawienia”, odnotowałem pokrótce: Na mtafizykę można patrzeć różnie… Filozofia jako dążenie do zbawienia? OBŻYDZENIE tym zbawieniem przez krzyż Pański… Bóg TRANSCEDENTALNY → to przecież MIT Nadnaturalny.Itd.

A co na temat tej metafizyki mi powiedział, prawie szeptem, na osobności w lokalnym parku, już 47 lat temu, komentując mą pracę „The Not-Too-Divine Comedy” napisaną na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, młody podówczas tamtejszy profesor historii nauki, Roger Hahn?

« BIOLOGIA TO METAFIZYKA »

I tej PRAWDY, usilnie negowanej przez wszystkie judaistyczne i chrześcijańskie religie, należy się trzymać, aby jakoś przeżyć przez BIEŻĄCE stulecie. Bo jeśli Prawdziwym Stwórcą (a raczej Stwórczynią, po polsku i łacinie), jest obecna w każdej żywinie Pzeciw (Contr)Entropia, to oczywiście ten zmyślony przez żydowskie kapłaństwo, „wyróżniające to Co Nie Jest, by to Co Jest unicestwić”, „transcedentalny Stwórca”, to chimera, byt urojony, którego istnienie denuncjował już pod koniec XVII wieku, zamordowany na rozkaz warszawskiego episkopatu, polski filozof Kazimierz Łyszczyński.

I oczywiście WSTRĘTNYM zaczyna nam się wydawać ten krzyż z wiszącym nań trupem, przy pomocy którego to artefaktu (sztucznego urządzenia), pasożytnicze, nadbogate Globalne Żydostwo, odgrywające rolę Ziemskiego Boga – w USA znanego jako deep state – usiłuje podporządkować sobie całą Planetę, systematycznie eksterminując przy tym co bardziej szlachetne odmiany nie tylko zwierząt ale i ludzi – patrz wiszący na tym krzyżu « Ecce homo »):

dr Marek Głogoczowski

Zakopane, 2 października roku 102

po

Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Anty Żydo-Chrześcijańskiej

Przypis

5 SOLAS” neo – to znaczy judeo – darwinowskiej wiary (w NICOŚĆ)

1.Sola scriptura (neo) darwiniana admissibile est – tylko neodarwinowskie pisma są dopuszczalne w instytutach naukowych (Wzorowane na luterańskiej SOLA SCRIPTURA, powtarzającej “Bożą mądrość” św. Pawła w 1 Koryntian 4: 6- “możesz uczyć się od nas, aby nie wychodzić poza to, co jest napisane“).

2. Solus multiplicatium esentia vitae est – tylko rozmnażanie się jest istotą życia (To zostało  zaczerpnięte z Księgi Rodzaju 1:22)

3.Soli geni character individuum determinant – tylko geny określają charakter indywiduum (Zaczerpnięte z 1 Koryntian 15: 36-38: “To, co siejecie, nie jest ciałem (lub somą), które powstanie, ale nagim ziarnem (nasieniem) … Bóg daje każdemu nasieniu ciało, które zamierza, dla każdego nasienia odpowiednie dlań ciało“, idea takiego podziału jest już obecna w Księdze Rodzaju 1: 11-12)

4. Sola fortuna species novus genera – tylko przez przypadek pojawiają się nowe gatunki, życiowa działalność przedstawicieli gatunku ma żadnego wpływu na tego gatunku genetyczny charakter (Zaczerpnięte z “wyroczni Jehowy” urim-tummim, czyli “światła i doskonałości” losowych doborów, Ks. Wyjścia 28: 30)

5. Sola selectia naturalis motor evolutionis est – tylko Dobór (Selekcja) Naturalny(a) jest motorem ewolucji (Wzięte z luterańskiej SOLA GRATIA – “ponieważ dzięki łasce jesteście zbawieni przez wiarę (…) a jeśli jest ona darem (w postaci waszego wybraństwa przez) Boga, więc nie dzięki waszym działaniom/uczynkom (jesteście zbawieni)” – Ef 2: 8-9, Rz 11: 6)

W kontekście tych „5 solas” warto przytoczyć opinię Pierre-Paul Grassé, autora książki “Evolution of Living Organisms”, że “neodarwinowska koncepcja ewolucji jest o NICZYM“.

***

Otoo co ciekawsze komentarze, jaqkie pojawiły się do powyższego tekstu na http://zakop999pl.neon24.pl/post/150950,creatio-ex-nihilo-czyli-to-co-wyroznil-bog

 

  • @ Autor – 5*
    DK
    Rzeczpospolita 03.10.2019 12:45:08
  • @
    Zachód pogrążył chrzescijaństwo co nie znaczy
    że nie ma religii albo przynajmniej jej atrapy
    i tu różne środowiska mają swoich idoli ,
    cała parada na wielu obszarach ,od filmu i muzyki
    do mody , sportu a nawet jedzenia czy różnych
    oryginalnych hodowli istot żywych albo ruchu lgbt
    To czy Polska wybierze ten sam trop
    zależy chyba najbardzej od progresu islamu
    w kulturze zachodniej bo może być tak ,że
    nie zdąży bo wcześniej islam wymusi
    powrót do wiary w Boga
    puuuq 03.10.2019 14:15:09
  • @Autor
    Przyznam szczerze, że przeczytałem ze średnim zainteresowaniem.
    To dlatego, że problem wydaje się mało wpływający na nasze życie.

    Po prostu wszystko jest obecnie tak zakłamane i pokrzywione (curve), że jestem zdania, że prostowanie tych spraw nie musimy zaczynać od fundamentu stworzenia.
    Owszem – myśl żydowską i tę, na jakiej bazowała, należy odrzucić. Można to jednak zrobić na wyższym już etapie rozwoju myśli. Ważne aby nie bazowała na tej scurve.

    Brakuje mi jednej konstatacji bez której te rozważania uważam za jałowe.
    Otóż autor tak samo jak judaiści zakłada odrębność ducha i materii ( w różnej postaci). Tymczasem należy to traktować jako jedność. (Niedawno zamieściłem uwagę dotyczącą tej kwestii).

    Dopiero po uznaniu tożsamości – można rozważać kwestię kreacji. Chyba autora czeka jeszcze długa droga do zrozumienia.

    Krzysztof J. Wojtas 03.10.2019 15:26:28
  • ???
    “Christianizm zabija bowiem u ludzi ich DUSZĘ ROZUMUJĄCĄ”

    - czego dobitnym przykladem jest niewatpliwie chrześcijańska recepcja platonizmu, arystotelizmu, uniwersytety europejskie czy wreszcie techniczne osiagnięcia cywilizacji zachodniej

    czy czasem DUSZY ROZUMUJĄCEJ nie zabija sekciarskie zacietrzewienie???

    MacGregor 03.10.2019 15:34:11
  • @Rzeczpospolita 12:45:08
    te 5* to rozumiem za krytykę koncepcji “stworzenia z niczego” ;)
    MacGregor 03.10.2019 15:36:17
  • gdyby Pan Profesor zrezygnował na chwilę w rytualnego pomstowania
    i błędnego mieszania judaizmu z chrześcijaństwem, to być może i mniej przenikliwy czytelnik zobaczyłby o co chodzi.

    krytyka hipotezy ex-nihilo (nie wiem, czemu pan zrównuje ją z darwinowską ewolucją) przy pomocy innej hipotezy o przeciw-entropii stale działającej na wiecznie istniejącej materii czy żywinie jest akurat filozoficznie bardzo interesująca i zbliza Pana do panewolucjonizmu Thelharda de Chardin, dla któego kontr-entropia jest kosmiczny Chrystus

    pozdrawiam

    MacGregor 03.10.2019 15:43:43
  • @MacGregor 15:43:43 Jak się dorwę do jakiegoś kompa to odpowiem
    Ze smartfona trudno to zrobić. Pozdrowienia
    Berkeley72 04.10.2019 03:57:10
  • @Berkeley72 03:57:10
    Dziękuję i będę czekał, to teoria przeciw-entropii nie jest powszechnie znana, a brzmi bardzo ciekawie.

    pozdrawiam

    MacGregor 04.10.2019 09:49:00
  • @MacGregor 09:49:00 No, dorwałem sie do kompa w bibliotece w Krakowie i odpowiadam;ra
    Po pierwsze KJ Wojtasowi, który – jak zwykle – zauważyl coś takiego:

    //Przyznam szczerze, że przeczytałem ze średnim zainteresowaniem.
    To dlatego, że problem wydaje się mało wpływający na nasze życie.//

    Dlaczego kjw cos takiego dostrzegł?

    Po, sądząc takze po jego wcześniejszych komentarzach o podobnym charakterze, stara się on wpisać w “łaski Boga’, ktory ma na imię ZAZDROSNY i który, jak to podkreslił św. Paweł “WYRÓŻNIA (tych swych pracowników / kapłanów, co mówią / pisza) o TYM CO NIE JEST, ABY TO CO JEST UNICESTWIĆ – oczywiście w umyslach ich sluchaczy, lub czytelników.

    Otóż jkw mi imputuje to, CO NIE JEST:

    /Otóż autor tak samo jak judaiści zakłada odrębność ducha i materii //

    toż to odlot zupelny. Podzial na odrębną, mogaca istnieć poza cialem duszę i przeciwieństwo tych dwóch okresleń to wymyślił Platon, a św. Pawel hiper-rozwinął w swoich “listach”.

    A ja się zajmuję PRZECIWENTROPIA, o ktorej jkw nie chce slyszeć, twierdząc, ze jes to element// mało wpływający na nasze życie.// Po prostu, zgodnie z życzeniem “Boga” ZAZDROŚĆ” chce tę METAFIZYCZNĄ CECHĘ UNICESTWIĆ. Jak zresztą całe “stado” filozofów i uczonych żydochrześcijańskoich (tj. głównie protestanckich i zydowskich.)

    Jak działa PRZECIWENTROPIA to najlepiej sobie sprawdzić na sobie samym:

    Gdy zaczynamy czuc GŁÓD, to tkwiaca w nas – i w kazdym innym zwierzęciu P-entropia, kaze nam uzupelnić to zaburzenie naszej dynamicznej homeostazy, zmuszajac nas do ruchów mających uzupełnić ten niedobór materiałów podtrzymujacych nasz metabolizm. Arystoteles nazwał tę ceche, istniejaca tylko w bytach ożywionych Dusza wegetatywna, odżywiającą się i rosnącą, (w formie namnażania przekarmionych komórek – o tym Arystoteles nie mógł wiedzieć, bo mikroskopów jeszcze nie było).

    Ta regeneracja z nadmiarem (nadregeneracja) zuzytych zapasow żywności i zuzytych przy jakiejkolwiek pracy tkanek, to jest podstawa metafizycznej INTELIGENCJI ŻYWINY, występującej w najmniejszych nawet mikrorganizmach – w końcu my jesteśmy – wskutek odzywiania sie płodu, a nastepnie juz samodzielnego odzywiania się niemowlęcia i dorastajacego czlowieka, pochodną EWOLUCJI – w ciągu setek milionów lat – tylko pojedynczej komorki zygoty, nawet w okresie plodowym wyglądamy jak kijanka ryby lub żaby mamy ogon i łuki skrzelowe na szyi.

    A o tym, że osobnicza ewolucja, od zarodka do ich fomy dojrzałej, wyższych organizmów, polega na REKAPITULACJ trawjacej miliony lat EWOLUCJI ich przodków, to oczywiscie nie chca wiedzieć, zgodnie z dyrektywą boga “ZAZDROŚĆ”, ani kreacjoniści ani neodarwiniści, którzy PRACUJĄ NAD TYM, TO CO JEST UNICESTWIĆ ku chwale ich “boga” o nazwie mamon – wg. K. Marksa, a wcześniej Jezusa z Nazaretu.

    Odnośnie uwagi Mcgregora:

    //krytyka hipotezy ex-nihilo (nie wiem, czemu pan zrównuje ją z darwinowską ewolucją)//

    Ścislej porownuję żydochrześcijańskie (Majmonidesa i sw. Tomasza) “creatio exnihilo” z NEOdarwinowskim “stworzeniem przez przypadek” Sola FORTUNA species novus genera”.

    To już mój mentor Pierre-Paul Grase się wyśmiewał, że wg. neodarwinistów nowe gatunki powstają działaniem Bożej Opatrzności.

    Zasadnicza różnica między darwinizmem (nawet bez neo) a pierworodnym lamarckizmem polega na tym, że lamarckiśći twierdzą że Pierwszym Motorem ewolucji jest PRZECIWENTROPIA tkwiąca WEWNĄTRZ ustrojów ożywionych, manifestujaca się przez Prawa biologii .

    Tych PRZECIWENTROPICZYCH Praw biologii, zgodnie z dyrektywą ich “boga” o nazwie ZAZDROŚĆ, ani kreacjoniści ani darwiniści znać nie chą, twierdząc że SIŁA STWÓRCZA gatunków tkwi na ich ZEWNĄTRZ – czy to w wywolanym, zazwyczaj czynnikiem zewnetrznym zjawisku mutacji, czy Selekcją, nie potrafiacych sie bronić przed tą ZEWNĘTRZNĄ SIŁA, osobników lepiej do danego środowiska przystosowanych.

    konczę, bo muszę lecieć do lekarza. MG.

    Berkeley72 04.10.2019 12:51:43
  • @Berkeley72 12:51:43
    Bardzo dziękuję za wyjaśnienie – dopiero teraz chyba zrozumiałem, o co chodzi z p/entropią oraz dlaczego deklaruje się Pan jako lamarckista.

    Jeśli dobrze pojmuję, to p/e przejawia się tylko w “materii żywej” (- czy to określa Pan jako “żywinę”) w terminologii systemów jako homeostaza, zaś w terminologii Arystotelesa jako dusza wegetatywna.

    Przy okazji – jak w tej filozofii wyjaśniana jest śmierć osobnicza, kiedy ten homeostat (dusza wegetatywna) przestaje działać i w miejsce przeciw-entropii pojawia się zwykła (tzn. destrukcyjna) entropia?

    pozdr

    MacGregor 04.10.2019 16:09:02
  • @MacGregor 16:09:02 Znowu w podróży, mikroorganizmy są w zasadzie nieśmiertelne. My unes
    Bakterie oraz pierwotniaki “konjuguja” (rodzaj seksualnej miłości) by odnowić starzejący się ich materiał genetyczny. My z tego powodu z wiekiem regenerujemy się coraz wolniej. Psy żyją ok. 12 lat, słonie po ok. 120, my wg. Arystotelesa ok. Lat 70, sam zmarł jak miał 64, zdaje się go otruto po ucieczce z Aten.
    Berkeley72 04.10.2019 17:34:25
  • To nadinterpretacja św.Pawła
    Według Biblii Tysiąclecia Pierwszy List do Koryntian :1,27 “Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mędrców poniżyć; 1,28 i to, co nieszlachetnie urodzone według świata oraz wzgardzone i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, 1,29 tak, by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga”

    Według tłumaczenia z łac. ks.Wujka -przedruk dosłowny z edycji krakowskiej z 1599r: ” 1:27 “Ale wybrał Bóg głupstwa świata, aby zawstydzić mądre a mdłe świata wybrał aby zawstydzić mocne, 1:28 I podłe świata i wzgardzone wybrał Bóg i tych, których nie masz, aby zniszczył tych, którzy są 1:29 Aby żadne ciało się przed nim nie chlubiło”

    To rozmaici “badacze” Pisma Świętego wyrywają z kontekstu zdania i samodzielnie je wykładają, ale żeby Pan profesor?
    I ten obrazek z Gwiazdą Dawida wpisaną w krzyż jest nie na miejscu.
    Krzyż był zgorszeniem dla żydów i głupstwem dla pogan. W oczekiwaniu żydów Mesjasz miał być zwycięskim królem a nie kimś ukrzyżowanym.

    Fakt, że międzynarodowy Żyd majstruje w katolickim wyznaniu wiary to nic nowego, a że robi to coraz natarczywej- to jego cecha.
    I tak nie rozwiązawszy problemu kreacjonizm czy ewolucjonizm wracamy do Matki Ziemi niczym ci indianie po to, by dla jej ochrony nabijać koncernom kabzę przymusowo kupując sezonowy już sprzęt AGD i inne żarówki oraz coraz więcej płacąc Żydowi za powietrze, którym oddychamy i za wodę, której coraz mniej.
    Do tego doszło, że niektórzy już wolność postrzegają tylko raz na 4 lata, gdy mogą decydować samodzielnie: głosować czy nie.

    wercia 04.10.2019 19:50:39
  • @wercia 19:50:39 Oj Wercia, w i “List do Koryntian”, św. Paweł w skrócie zrelacjonował “Swiętą zasadę RZEWROTNOŚCI judaizmu”
    W neonowym tekście http://zakop999pl.neon24.pl/post/150447,zlikwidowac-chrzescijanstwo-to-dla-kul-propozycja

    napisałem coś takiego nt. omawianego przez “Wercię” I Listu do Koryntian św. Pawła:

    //2. Św. Paweł jak apostoł PRZECZYWISTOŚCI oficjalnego obecnie chrześcijaństwa

    Bardzo poczytnym pisarzem, który w NT popisuje się przekręcaniem „do góry nogami” prawd dobrze znanych, jest św. Paweł. Wychwala on, m. innymi wszczepianie, w „szlachetny” pień drzewa oliwnego judaizmu, „dziczkę oliwną” pogaństwa. (Rz. 11:17 – w Biblii Tysiąclecia znajduje się uwaga, że św. Paweł „nie liczył się w tym porównaniu z rzeczywistością, gdyż w naturze szlachetnym szczepem udoskonala się dziki pień, a nie odwrotnie”.) Ta literacką skłonność Szawła alias Św. Pawła do tworzenia PRZECZYWISTOŚCI, czyli nie rzeczywistej rzeczywistości, jest dostrzegalna także w nowotestamentowym PRZYMIERZU Z BOGIEM, którym się chrześcijanie się najbardziej szczycą.
    Na ten „tabu” temat, istoty Nowego Przymierza, przypieczętowanego na Golgocie ofiarą z „baranka bożego” o imieniu Chrystus, napisałem w mej „Wojnie Bogów” z roku 1995 coś takiego:

    „Wprowadzając do istniejących już zalążków chrześcijaństwa ”naukę krzyża, która głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas”, Św. Paweł automatycznie przerobił (inicjalnie WIELKODUSZNE – MG 2019) chrześcijaństwo na wyraźnie pogańską (w sensie jej ‘małoduszności’ – MG 2019), agresywną religię, dążącą do totalnego zakłamania rzeczywistości. … Według chrześcijan,Bóg Ojciec skazał na haniebną śmierć na krzyżu swego jedynego Syna, po to aby odkupić (tzn. zmazać, zamaskować) swe własne grzechy Boga Stworzyciela (Zazdrości – MG 2019).”

    Na tym obrazku, zamiast ZNAKU Bezosobowego Izraela (patrz mój tekst “creatio ex nihilo”), Krzyż z martwym swm Synem podtrzymuje SAM BÓG OJCIEC (ang. God Father):

    A w książce “Korzenie indoeuropejskiej tradycji duchowej”, mój kolega z Pragi, gnostyk Jan Kozak napisał coś takiego o tej PRZEWROTNOŚCU JUDAIZMU, którą Szaweł alias św. Paweł “wszczepił” do chrześcijaństwa (patrz powyżej jaką to “ogrodniczą Metodę” on zastosował)

    //„Ze wszystkich kultur, wielbiących oddolną siłę Węża (cz. ‘Hada’), to w judaizmie została najpełniej i najrzetelniej rozpracowana zasada podmiany, względnie wymiany, prawego na lewe, górnego na dolne, wewnętrznego na zewnętrzne, oraz uczciwego i szczerego, na podstępne i zakłamane. Przecież to sam ten temat zamiany i obrócenia wszystkiego, co jest wielkie, szlachetne i ludzkie w rzecz małą, kryminalną i grzeszną, stał się proklamowanym i wszędzie uwielbionym „uświęconym” principium, tak że daje się go dobrze studiować.
    (…)
    Według cytowanych przez Kozáka gnostyków judaizm jest po prostu odrażającą perwersją hinduskiego kultu Brahmy, „Samo-Stwarzającego się Boga Wszechświata”, którego cząstkę w sobie posiada każdy rozumny człowiek. Wszystkie zatem zachwyty nad poczynaniami Ojców Założycieli Izraela należy czytać à rebours.//

    Warto poczytać i ten drugi, poznawczo nieco trudniejszy tekst, bo traktuję on o “PRZECIWENTROPIA (ang. C-Entropy) to Pierwszy Motor Stworzenia” np. tutaj: http://markglogg.eu/?p=2767

    Dobranoc

    Berkeley72 05.10.2019 00:27:44
  • @
    Co do Berkeleta – dla mnie to taki niedorobiony filozof, który braki w logice wywodu markuje pustosłowiem przywoływanych cytatów .
    Natomiast brak tam jest jasno wyrażonej myśli.
    Bo co za różnica, czy danego określenia jako pierwszy użył ten, czy tamten osobnik opisując jakieś zjawisko?
    Ważne jest zjawisko , jego znaczenie i rozumienie.

    Berkeley z a przyczynę istnienie uznaje przeciwentropię. No dobrze – dla mnie dalej pozostaje POWÓD jej zaistnienia.
    Nie odnosi się Berkeley do twierdzenia o jedności ducha i materii, a jedynie mamrota coś, że Platon i Paweł ten rozdział rozwijali.

    Powtórzę – dla mnie to ograniczone myślenie. Raczej przychylam się do koncepcji inkaskich (Wirakocza), które zawierają w sobie zarówno elementy kreacjonizmu, darwinizmu jak i lamarckizmu.

    Zatem Szanowany w pewnych kręgach Berkeleyu – proszę op podanie wyjaśnienia , co spowodowało zaistnienie przeciwentropii i jak powstała materia – bo to dosyć jednoznaczne.

    A Big Bang – to jako Duże Pierdnięcie można traktować, a nie poważne wyjaśnienie.

    Krzysztof J. Wojtas 05.10.2019 08:35:23
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:35:23 No i znowu POZNAWCZE DZIADOSTWO WOJTASA (Bo DZIADOSTWO wyróżnił Bóg, aby zawstydzić Homo Sapiens)
    Powyższy tytuł nawiązuje do komentarza “werci”:

    //1,27 “Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mędrców poniżyć; … 1,29 tak, by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga”// (że wie lepiej niż ON, w jaki sposób żydowski Bóg – Mente Captus – został stworzony przez jego kapłanów.

    (łac. mente captus – «upośledzony na umyśle» – to dla nie znającego łaciny Wojtasa)

    A teraz jego argument:

    //Berkeley za przyczynę istnienia (istot ożywionych, bo tylko w nich to METAFIZYCZNE zjawisko się obserwuje) uznaje przeciwentropię. No dobrze – dla mnie dalej pozostaje POWÓD jej zaistnienia.//

    To tak jakby się zapytał o POWÓD ISTNIENIA ISTOT OŻYWIONYCH (Mcgregor już zasadnie zauważył że ta P-entropia to bardziej nowoczesna nazwa “duszy wegetatywnej” Arystotelesa.)

    Czyli pytanie Wojtasa sprowadza się do tego DLACZEGO ISTOTY OŻYWIONE ISTNEJĄ?

    Już z 35 lat temu długo tłumaczyłem w “Problemach” że przez PRZYPADEK (łac. Fortuna, po chrześcijańsku OPATRZNOŚĆ BOŻA) życie nie mogło się pojawić:

    https://creationism.org.pl/artykuly/KJodkowski3#sect23

    Zgodnie z XIX-wieczną hipotezą PANSPERMII, zarodki – po prostu nasiona traw i inne mikroorganizmy – przybyły na nadającą się już do kolonizacji Ziemię z Kosmosu. Dzisiaj mogę dodać, że takimi “wektorami”, przechwytującymi wyrzucane w stratosferę przez prądy powietrzne te nasiona, są KOMETY, których ogony składają się z gigantycznych brył lodu, w który wtopione, takie zarodki mogą krążyć w kosmosie przez miliony lat, zabezpieczone, przed ich zniszczeniem przez promienie kosmiczne, właśnie przez gigatony tego “kosmicznego lodu” (i “suchego lodu” czyli zestalonego CO2, z którego komety też się składają)

    Wg. astronomów liczbę SKALNYCH planet, nadających się do zasiedlenia (zwłaszcza gdy wraz z kometą na pustyni pojawia się nagle i woda i CO2 z ogona komety) ocena się obecnie na aż 50 milionów.

    Otóż planety – jak np. Ziemia – które są skolonizowane przez fotostytetyzującą florę, w pozostałych po florze (i zerującej na florze faunie) szczątkach organicznych magazynują gigantyczne zasoby energii (na Ziemi jest to węgiel, gaz i ropa, której pod tzw. nieciągłością Mohorovicica są gigantyczne zasoby – patrz niekontrolowany wylew takiej ropy w Zatoce Meksykańskiej kila lat temu).

    A jak GIGANTYCZNE PLANETY (o rzędy wielkości większe niż Ziemia), sie NAŁADUJĄ energią – w tym syntetyzowanym, pod wpływem gigantycznych ciśnień w ich wnętrzu, U235) to może dochodzić, po przekroczeniu przez te masowo wychwytujące meteoryty giga-planety tzw. MASY KRYTYCZNEJ, SAMOZAPŁON i WYBUCH, którego energetyczne oddziaływanie na inne ciała kosmiczne wywołuje postulowany przez Arystotelesa WIECZNY – ale cykliczny – ruch ciał niebieskich. Innymi słowy biologiczna PRZECIWENTROPIA w Kosmosię równoważyła by działanie ENTROPII wymuszającej statystyczny ruch ciał niebieskich w kierunku Śmierci Cieplnej Kosmosu.

    To moja, na razie tylko prywatna, hipoteza (pokrywająca się z koncepcją Stoików, że co pewien czas dochodzi do “pożaru świata”, po którym się ten świat odradza).

    A pytanie, nic nie rozumiejącego z zasad ne tylko (geo)fizyki ale i biologii Wojtasa:

    //proszę op podanie wyjaśnienia , co spowodowało zaistnienie przeciwentropii i jak powstała materia?//

    Odpowiedź jest dobrze znana lamarkistom: BIOLOGIA JEST BOGIEM usadowionym w pewnej części, z konieczności jak ten BÓG odwiecznie istniejącej, nieożywionej materii. Składa się ona z czterech starożytnych odwiecznych elementów: WODA, POWIETRZE (CO2), ZIEMIA (jej minerały) i OGIEŃ (ciepło Slońca), z których są zbudowane ŻYWE ISTOTY. Stąd warto rozwijać wiedzę, na jakich zasadach ten ODWIECZNY BÓG-BIOLOGIA DZIAŁA i TWORZY NOWE BYTY. Na przykład RAKA tkanki chłonnej, który we mnie, już od 7 lat próbuje się zagnieździć.

    No i starożytni filozofowie – jako istoty żywe obdarzone metafizycznym ROZUMEM, nie byli na tyle głupi (tj. “mądrzy inaczej” wg. św. Pawła) by się pytać, jak ten “chcący się wyróżnić u boga Izraela” Wojtas, skąd się wzięła ODWIECZNOŚĆ, czyli bezkres czasoprzestrzeni, zwany przez nich apeironem.

    Berkeley72 05.10.2019 11:29:13
  • @Berkeley72 11:29:13
    Cyt://te nasiona, są KOMETY, których ogony składają się z gigantycznych brył lodu, w który wtopione, takie zarodki//

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_lodowa

    Arjanek 05.10.2019 13:07:44
  • @Berkeley72 11:29:13
    Komentarz na poziomie dysputy bacy z juhasem.

    “Baco, a jak to jest, że rzeki płyną do morza, a ludziska gadają, że ziemia jest okrągło?
    Gupio gadajom. Ziemia to taki wielgaśny dysk, gdzie po jednej stronie som góry, a po drugiej morze.
    A na czym się opiera ten dysk, że jest pochylony?
    A na takich trzech słoniach wielgaśnych, a jeden mniejszy, to i pochylenie jest.
    A na czym te słonie stojom?
    Oj, widzi mi się juhasie, że w mordę chceta wziąć”|

    Taka jest dyskusja z Berkeleyem, boć on prfessore, to słuchać go trzeba.

    PS.
    ” BIOLOGIA JEST BOGIEM usadowionym w pewnej części,”

    Widać wyraźnie, w której.

    Krzysztof J. Wojtas 05.10.2019 14:11:24
  • @Arjanek 13:07:44 Kometa to “brudna kula śniegowa”
    Cytuję z artykułu:

    “Budowa komet” - http://www.profesor.pl/mat/pd1/pd1_rybak_030220_2.pdf

    //Przy obecnym stanie wiedzy, kometa jest to ciało niebieskie zbudowane z pyłów kosmicznych oraz odłamków skalnych uwięzionych w lodzie. … Czasem w publikacjach astronomicznych można się doczytać określenia literackiego, że komety to tzw. “brudne kule śniegowe”.//

    Berkeley72 05.10.2019 20:12:31
  • @Krzysztof J. Wojtas 14:11:24
    Odnośnie dowcipnego komentarza KJW:

    //PS.
    ” BIOLOGIA JEST BOGIEM usadowionym w pewnej części,”

    Widać wyraźnie, w której.//

    Oczywiście w tej, w której KJW od lat trzyma swoją GŁOWĘ. (Proszę zauważyć, że ta supozycja nie jest żadną ujmą dla kol. Wojtasa. dla niedomyślnych wskazuję, że chodzi o jego szyję.)

    Berkeley72 05.10.2019 20:19:21
  • @Berkeley72 21:34:26
    No cóż. Wydaje się , że przy takim ograniczeniu mentalnym nic nowego na bazie poglądów szanownego nie ma szans powstać.
    Był moment, gdy wydawało się, że jest element mogący prowadzić do ciekawych wniosków, ale szybko został “zamknięty”standardowymi dyrdymałami.

    Niestety Szanowny Berkeley ma w zwyczaju imputować mi (a pewnie i innym) poglądy własne jak choćby względem KK.
    Od dawna podkreślam, że doktryna KK została zjudaizowana. Skąd zatem u Berkeleya takie insynuacje?
    Czy ktoś, kto tak fałszuje – jest sam godny zaufania?

    Krzysztof J. Wojtas 05.10.2019 22:58:39
  • Wiele wyjaśniający komentarz znajomego, od lat mieszkającego w Kalifornii
    Znajomy z Kalifornii (który obecnie przebywa w Polsce) mi napisał nt. “Stwarzania Wszystkiego z NICZEGO”:

    //Cala koncepcja KK o sluzeniu, byciu pokutnikiem, grzesznym od urodzenia, przyznawaniu sie do wszystkich win, to kaplani lewiego stworzyli jako przeciwwage dla judaizmu, ktory jest czyms odwrotnym i tam ‘wybrani’ maja miec wsrod naszych wiernych swoje slugi. Talmud wyraznie to precyzuje, a my … ? Poslusznie sluzymy, jak nakazuje KK. Ale to sie wali i te koscioly co ostatnio powstaly, przerobione beda jeszcze za zycia moich wnukow na jakies domy mieszkalne, tak jak widzialem w Lodzi stare fabryki przerobione na sklepy i mieszkania.
    Moze spotkamy sie kiedys, jak pojade do Zakopanego.//

    Czy przypadkiem tej mój znajomy nie ujawnił tajemnicy, jakiemu to “bogu” – i po co – służy kol. Wojtas, być może także “wercia”, a na pewno “57KerenOr”, i inne “sługi Pana Zastępów” pracujące na neonie24?

    ***

    A tak przy okazji, dzięki wpisowi “Arianka” odkryłem, że jestem POGROBOWCEM //austriackiego inżyniera Hansa Hörbigera “Teorii lodowej” (niem. Welteislehre, Glazialkosmogonie) – pseudonaukowego i sprzecznego z wszelką wiedzą empiryczną poglądu wymyślonego w 1894 (i propagowanego przez nazistów jako “niemiecka antyteza do żydowskiej teorii względności”)//!

    W związku z tym odkryciem, proszę popatrzeć jak wyglądają moi, też legitymujący się swastyką, jak potem naziści, Miłośnicy Tatr, mieszkający w okolicach Zakopanego na początku XX wieku: M. Karłowicz – W.I. Lenin – T. Myciński

    patrz: http://markglogg.eu/?p=1222

    Berkeley72 05.10.2019 23:17:55
  • 12 brama
    “Berkeley72 – fizyk i geofizyk, filozof piagetowsko-lamarckowski, instruktor alpinizmu i ski-alpinizmu”- czyli omnibus. Taki Da Vinci… ?
    Wracam do tematu: przyczyną tych i innych pokracznych mikstur /takich jak Majmonides i Akwinata/ PRZYCZYNĄ JEST GRZECH!- a w szczególności siedem sztuk grzechów zwanych głównymi.
    Ale skoro już się wpisałem, to wykorzystam tę chwilę. Powiedz Autorze, jak to jest, jak to możliwe, dlaczego?- taki Bosch- Hieronim, kompletnie niemający wiedzy na temat pestycydów i transmutacji genetycznych, nuklearnych chyba też, w obrazie Ogród Rozkoszy- zawarł tak dokładny “opis” czasów dzisiejszych? /choć moim zdaniem “muzyczne piekło” całej grozy nie oddaje ;) /… Powiedz Mistrzu, jak? Podróże Guliwera też powstały znacznie później… Hieronim Bosch…
    JimA 06.10.2019 07:48:13
  • @Berkeley72 23:17:55
    Przed wojną jedna z jednostek podhalańskich tez miała swastykę w godle.
    A Miciński ma w lewo – to inne znaczenie
    Krzysztof J. Wojtas 06.10.2019 07:48:38
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:48:38
    Panie Wojtasie, przeca Berklej to gazda spod Gubałówki! abo i może ze Zęba… /ciul wi/ :) ino we filozofy poseł… A w Zakopanem śnieg.
    JimA 06.10.2019 07:53:45
  • @JimA 07:48:13
    “jak to jest, jak to możliwe, dlaczego?- taki Bosch- Hieronim, kompletnie niemający wiedzy na temat pestycydów i transmutacji genetycznych, nuklearnych chyba też, w obrazie Ogród Rozkoszy- zawarł tak dokładny “opis” czasów dzisiejszych? ”

    Ciekawe pytanie. Może dlatego, że nasze czasy są podobne do czasów Boscha. W jego czasach rozpadał się średniowieczny porządek więc ludzie żyli w chaosiie i dezorientacji. Artysta to wyrażał i był popularny, aż do czasu gdy nowy porządek się ukształtował. Wtedy został zapomniany.

    Teraz żyjemy znowu w czasach przełomu.

    Pedant 06.10.2019 08:26:43
  • @Pedant 08:26:43
    Mnie ciekawi “istota” tak dokładnej wizji- morfologia obrazu… powiedziałbym- coś na kształt “podróży w czasie” w rzeczywistość /?/ – czas- bliską naszej. ? :)
    JimA 06.10.2019 08:51:59
  • @JimA 08:51:59
    “Mnie ciekawi “istota” tak dokładnej wizji- morfologia obrazu… powiedziałbym- coś na kształt “podróży w czasie”

    Na to nie potrafię odpowiedzieć. Może artystyczna wizja potrafi przenikać w głębszą i ponadczasową warstwę rzeczywistości?

    Pedant 06.10.2019 09:16:42
  • @Pedant 09:16:42
    Może może ale jak? Myślałem, że może tekst pisany uruchamia /”"/ obrazy, w takim razie jaki tekst? Ale żeby napisać tekst… to trzeba zobaczyć- no i mam dylemat. :) też nie wiem… stąd pytanie.
    JimA 06.10.2019 09:46:36
  • @JimA 09:46:36
    W Objawieniu Św. Jana (Apokalipsie), też są opisy wydarzeń przypominające nasze czasy. Jak np. wytatuowany kod cyfrowy niezbędny do kupowania i sprzedawania.

    Może rzeczywistość ma inny charakter niż nam się wydaje, to co widzimy jest tylko powierzchnią zjawisk, zaś realne mechanizmy są niematerialne i duchowe, ujawniane przez symbole religijne i artystyczne.

    Pedant 06.10.2019 10:28:52
  • @Pedant 10:28:52
    Rzeczywistość /”…”/ może mieć charakter niematerialny i duchowy. A jak to się ma do :” Dlaczego należy przeformować, na religię sprzyjającą Przyrodzie – względnie zdelegalizować – chrześcijaństwo?”
    “symbole religijne i artystyczne.”- są akurat spójne kulturowo- i odnoszą się do filozofii przyrody, postulujesz, aby “przyroda- rzeczywistość- real” miały charakter duchowy… ergo- “przyroda sama w sobie jest uduchowiona”. Dlaczego zatem “delegalizować chrześcijaństwo”? Iżby “ono” stało w sprzeczności do filozofii przyrody?- wykazaliśmy, że nie! Więc: WHY?
    JimA 06.10.2019 11:11:31
  • @Berkeley72 23:17:55 Interesująca historia przejęcia znaku swastyki i “Lodowej Kosmogonii” przez Nazistów
    W (miarę bezsennej) nocy dokonałem interesującego skojarzenia. Otóż, cytuję siebie: //dzięki wpisowi “Arianka” odkryłem, że jestem POGROBOWCEM //austriackiego inżyniera Hansa Hörbigera “Teorii lodowej” (Glazialkosmogonie).

    Otóż dobrze znana w Niemczech już od końca 1 WŚ Glazialkosmogonie H. Hörbigera, została włączona do ideologii nazistowskiej //W 1931 roku, po śmierci Hörbigera zwolennicy teorii lodowej postanowili, że włączą tę teorię do Narodowego Socjalizmu//

    Podobnie było z symbolami swastyki, propagowanymi przez europejskich intelektualistów przed 1 WŚ. Około roku 1920 swastyki prawie równocześnie pojawiły się na symbolach nie tylko ZHP i Strzelców Podhalańskich, ale i NSDAP oraz Czerwonej Armii Rosyjskiej Socjalistycznej Sowieckiej Republiki (PCCP) – a od 2015 roku na znaku PAN w Z-nem – proszę popatrzeć na zestaw jej członków http://markglogg.eu/?p=1222 ).

    Dopiero po śmieci Lenina swastykę “zdjęto” i z banknotów bolszewickiej republiki oraz z oznak i dokumentów jej Armii. A wtedy zaczęła robić “furrorę” w Niemczech, wraz z kosmogonią Hörbigera. Obie te sprawy (swastyka i kosmogonia) zostały ZADUSZONE bezpośrednio po II WŚ, Kosmogonia Horbigera (Glazialkosmogonie) – (to obecnie koncept) //pseudonaukowy i sprzeczny z wszelką wiedzą empiryczną// (Wikipedia).

    Idą na przekór tym “Globalnym dyrektywom” ja próbuję odrodzić mającą już 10 tysięcy lat historii SWASTYKĘ oraz KOSMOGONIĘ Siły z Kosmosu, w hinduizmie kojarzonej z wciąż odradzającym się Brahmą (Jedynym w Trójcy Brahma-Wisznu-Sziwa).

    A tutaj DYŻURNY TROLL “boga” o nazwie ZAZDROSNY, JKW tak ocenił me wysiłki:

    //Wydaje się , że przy takim ograniczeniu mentalnym nic nowego na bazie poglądów szanownego nie ma szans powstać….(Umysł Berkeley’a) został “zamknięty”standardowymi dyrdymałami.//

    To pozwolę sobie zauważyć, że umysł Wojtasa (nie wiem jakiego jest on pochodzenia, rodziny oraz nacji) działa IDENTYCZNIE jak umysły JUDAISTÓW którzy, jak to elegancko opisał mój kolega gnostyk Kozak z Pragi

    //w judaizmie została najpełniej i najrzetelniej rozpracowana zasada podmiany, względnie wymiany, prawego na lewe, górnego na dolne, wewnętrznego na zewnętrzne, oraz uczciwego i szczerego, na podstępne i zakłamane. Przecież to sam ten temat zamiany i obrócenia wszystkiego, co jest wielkie, szlachetne i ludzkie w rzecz małą, kryminalną i grzeszną, stał się proklamowanym i wszędzie uwielbionym „uświęconym” principium.//

    Proszę zatem ew. czytelników NEONU uważać na działalność tego osobnika, bo ZAKŁAMYWANIE RZECZYWISTOŚCI to jego “misja życiowa”, o której mi osobiście mówił przed rokiem (w trakcie nieudanej próby zorganizowania grupy “blogerów neonu” w Warszawie).

    A przy okazji, o powrocie do “religii kosmosu” ponoć mówili kardynałowie, na czerwcowym Synodzie Amazońskim:

    https://www.youtube.com/watch?v=Ei9zGKqakgs

    Berkeley72 06.10.2019 12:03:02
  • @Pedant 08:26:43 Odnośnie Hieronim Bosch, (ur. ok. 1450 w ’s-Hertogenbosch
    to Wikipedia podaje iż:

    //Jego twórczość charakteryzuje złożona symbolika, dotycząca w wielu przypadkach grzeszności i niedoskonałości człowieka, poprzez swą zawiłość nie do końca jasna dla odbiorców.//

    Ja, w r. 1967 jeżdżąc autostopem po Europie, w Hertogenbosch (holandia) oglądałem wystawę jego obrazów. (wejście sponsorował mi belgijski nauczyciel, który podwoził mnie na autostopie).

    Otóż przełom wieku XV i XVI to były zalążki ruchu protestanckiego, zwłaszcza w Niederlandach będących kolonią katolickiej Hiszpanii. (//W 1556 r. zamieszki wywołane przez kalwinistów sprowokowały króla Hiszpanii Filipa II do nasilenia represji wobec buntowników religijnych w Niderlandach //)

    A jak, wywołane “Dekalogiem”, były silne OBSESJE GRZECHU, zwłaszcza ludności miejskiej, świadczy fakt, ze w wojnach religijnych, jakie wybuchły od Niederlandów aż do Czech, zginęła prawie 1/3 ludności niemieckiej, w Czechach, po bitwie pod Białą Górą (1620) w ciągu ćwierćwiecza liczba ludnosci spadla z 3 milionów do 800 tysięcy. Tę “chrześcijańską” patologię doskonale przeczuwał Bosch, nie potrzebna byla mu do tego dzisiejsza obsesja np. G5, zubożonym uranem, inżynierią genetyczną i SZCZEPIENIAMI! (np. importowana z USA Majewska - http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=26126&Itemid=53 )

    Berkeley72 06.10.2019 12:48:06
  • @Berkeley72 12:48:06
    Tutaj jest ciekawa rozprawka na temat Boscha, z marksistowskiej perspektywy. Dużo wyjaśnia ;)

    https://www.marxist.com/bosch-art-of-death-agony-of-feudalism.htm

    Pedant 06.10.2019 13:08:36
  • @Berkeley72 23:17:55
    Arjanek 06.10.2019 17:58:54
  • @Arjanek 17:58:54 Prawdziwe i nieprawdziwe wiadomości o KL Warschau. Ofiary śmiertelne to łącznie około 20 tys. osób
    Sprawdziłem portal “wPolityce.pl”. Ponoć tam zmarło ok. 20 tys. ludzi, czyli z 10 razy miej niż postulują “polscy nacjonaliści”. Prof. Faurisson (już zmarł, w czasie wojny był więźniem obozu koncentracyjnego) utrzymywał, że “nacjonaliści” zazwyczaj przesadzają 10 x z liczbą ofiar. Proszę policzyć jak w takim razie przesadzali nacjonaliści żydowscy lub ukraińscy ze swymi “holokaustami” i “hlodomorami”. I tyle – i to jest właśnie CREATIO EX NIHILO, nie tyle żywych ludzi ile TRUPÓW.

    W Haaertz pokazują tablicę pamiątkową z pobliskiego kościoła, gdzie JAK BYK pisze o 200 tysiącach ofiar KL Warschau:

    A tak przy okazji, niezbyt lubiący – w przeciwieństwie do żydów oraz chrześcijan “biznes na trupach” muzułmanie utrzymują, że i męka i zmartwychwstanie proroka Jezusa to też było CREATIO EX NIHILO.

I oto “najbardziej zasadny” komentarz do mych “elukubracji” n- już od lat 40, kiedy to, jeszcze w “Kulturze” paryskiej (nr. ) uało mi się opublikować artykuł pt. “ciuciubabka naukowa”

SZANOWNI PAŃSTWO.

To co wymyśla i wypisuje p. Głogoczowski, od lat 40-tu jest brednią
Nie rozsyłajcie, proszę, do ludzi normalnych.
Mirosław DAKOWSKI
Posted in POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 43: ZDELEGALIZOWAĆ CHRZEŚCIJAŃSTWO?

ZDELEGALIZOWAĆ CHRZEŚCIJAŃSTWO? – Gnostyckie dywagacje nt. PRZECZYWISTOŚCI Obu Testamentów

i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić,

tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.

- św. Paweł,I Kor. 1:27-29

Jest to sumująca wcześniejsze eseje autora na ten temat, propozycja do dyskusji na XI Polskim Zjeździe Filozofów, organizowanym przez Katolicki Uniwersytet Lubelski w dniach 9 – 14 września br.

Wprowadzenie

Słowo ‘gnoza” oznacza POZNANIE i gnostycy to ludzie, którzy usiłują osiągnąć znajomość rzeczy ZAKRYTYCH, przez nie dopuszczający do jakiejkolwiek jego kontestacji, oficjalny Kościół. (Stąd też opinia nieco starszego kolegi autora, profesora Mirosława Dakowskiego, że „GNOZA TO ZŁO”.) W tej sytuacji autor – m.in. „Wojny bogów” (1995) – zamierza omówić pokrótce poglądy jego nieco młodszego kolegi, czeskiego gnostyka Jana Kozáka z Pragi (w szczególności jego książki “Korzenie indoeuropejskiej duchowej tradycji”, Praha, 2014, oraz “Chrześcijanie przed Chrystusem, za Chrystusa oraz po Chrystusie”, 1995). Kozák wskazuje, że obecna forma Zachodniego Chrześcijaństwa, powstała pod silnym wpływem judaizmu, jest perwersją pierwotnego chrześcijaństwa. Z tego powodu główne dogmaty KK – jak np. „o grzechów odkupieniu” – należy czytać w odwracającym znaczenia słów „lustrze”, by dotrzeć do PRAWDY co one oznaczają.

2400 słów

1. „Zazdrość Boga” jako Pierwszy Motor poczynań mojżeszowego kleru

czyli

o istocie judaizmu, jako wlokącego się od momentu jego powstania, programu podmiany wszystkiego co w życiu jest Piękne, Dobre i Szczere, przez to co szkaradne, złe i zakłamane

W pełnym tekście Przykazania Mojżeszowego Dekalogu, zaczynającego się od słów „Nie będziesz miał bogów obcych przede Mną”, znajdujemy ostrzeżenie „Bo Ja Pan, twój Bóg, JESTEM BOGIEM ZAZDROSNYM, który karze występek ojców na synach (Wj. 20:5). Otóż ZAZDROŚĆ w potocznym jej zrozumieniu, nie jest pięknym się zachowaniem. A to sugeruje, że wszystkie narody, które z dumą deklarują się być wyznawcami Dekalogu, mają tendncję do niezbyt pięknych, motywowanych zazdrością zachowań.

Tę, jak najbardziej ogólną uwagę potwierdza PRAKTYKA naszej Super-Religii, znanej jako Judeochrześcijaństwo. Bo przecież to w imię w imię pospolitej Zazdrości, założyciel Izraela JAKUB oszukał swego ślepego już ojca Izaaka, by wykraść od niego błogosławieństwo przeznaczone dla pierworodnego Ezawa. A wraz z tym wyłudzonym błogosławieństwem – zgodnie z ówczesnym Prawem – oddziedziczyć zgromadzony, dzięki skądinąd niezbyt eleganckim wysiłkom swego rodzica i prarodzica, dość imponujący jak na owe czasy majątek. Oczywiście Jakub miał w tym podłym przedsięwzięciu pełne poparcie czczonego przezeń osobistego „Boga”. Ten fakt podkreśla w nowym Testamencie św. Paweł, (nb. faryzeusz, pozorujący iż jest NAJWIĘKSZYM Z APOSTOŁÓW ukrzyżowanego Chrystusa!). Przypomina on bowiem, w Liście do Rzymian” (9:11-12), że DZIELNY myśliwy Ezaw jest przez Boga znienawidzony, a ZNIEWIEŚCIAŁY, dekujący się w bezpiecznym namiocie Jakub wywyższony ”aby niewzruszone pozostało postanowienie Boże, powzięte na zasadzie wolnego wyboru, zależne nie od uczynków, ale od woli powołującego – powiedziano jej (Rebece): starszy będzie służyć młodszemu, jak jest napisane: Jakuba umiłowałem, a Ezawa miałem w nienawiści”.

W rosyjskiej wersji Pisma Świętego słowa ‘młodszy’ i ‘starszy’ są zastąpione słowami ‘mniejszy’ i ‘większy’, zapewne użytymi w przedchrześcijańskim, greckim tekście Septuaginty, na którym opiera się prawosławie. Skąd takie, wyraźnie zniekształcone określenia różnicy między biblijnymi „nie jednojajowymi bliźniakami”? Zapewne ówcześni greccy tłumacze Biblii zasugerowali czytelnikom w ten zmyślny sposób, że znienawidzony przez „Boga” Ezaw to był ‘megalopsychos‘, po polsku człowiek WIELKODUSZNY, a pazerny tego „Boga” ulubieniec Jakub, to ewidentny ‘mikropsychos‘, coś psychologicznie bardzo niskiego. (Proszę zauważyć, że Paweł to z łac. Paulus, czyli mały, z gr. mikrus, który o sobie samym pisał, iż jest lękliwy sobie samym pisze iż jest lękliwy – czyli dokładnie mikropsychos, osobnik którego cechuje: „pokora, fałszywa pokora, małoduszność, mikroumysłowość, podłość, lękliwość” – wg J. Barnesa, patrz poniżej):

W optyce zatem przedchrześcijańskiej Septuaginty, MAŁODUSZNOŚĆ i wynikające z niej ZŁO charakteryzujące pisma Testamentu Starego, zostały przez Szawła alias Pawła skutecznie przeszczepione do Testamentu Nowego. Ten samozwańczy „13 apostoł” dokonał tego zabiegu zapewniając w imieniu swego Boga Jedynego, iż „wyniszczę mądrość mędrców i i inteligencję inteligentnych zniweczę”. Dodatkowo poparł on ten Plan deprecjacji ludzi odmiany SAPIENS (, znamienną frazą„To, co nie jest (czyli to, czego nie ma!), wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić” (1 Kor. 1:19-29ten pauliński „Bóg” najwyraźniej „zabawiał się” w tworzenie PRZECZYWISTOŚCI, czyli Rzeczywistości, która nie istnieje!)

I w istocie, po „stealth” (podstępem zatwierdzonej) na Soborze w Nicei w 325 roku, akceptacji aż 13 listów tego „żydowskiego mędrka”, rozpoczęła się trwająca aż do dzisiaj walka KK z „heretykami”, odważającymi się argumentować jak przystało na przedstawicieli ludzi odmiany SAPIENS (patrz casus apostazji od KK, w r. 2007, wysokiego funkcjonariusza Watykanu, ks. Tomasza Węcławskieg,o głoszącego „złą nowinę”, że Jezus nie był Bogiem!).

Jeśli zaś chodzi o tego mitycznego Jakuba, założyciela plemienia Izraela, to czytając o jego kombinacjach, już jako ślepego starca, by blogosławić potomków jego najukochaszego syna Józefa, przkrzyżowując lewą swą ręką z prawą, tak aby jego błogosławieństwa były sprzeczne z naturalnym tych jego wnuków starszeństwem (Rdz. 48:14-20), co bardziej spostrzegawczy bibliści zaczeli głosić GNOSTYCKĄ HEREZJĘ o kompletnej perwersji tej religii. Ja już w „Wojnie Bogów” z roku 1994 (broszurce powstałejej przy współpracy warszawskiego antropologa prof. Andrzeja Wiercińskiego oraz krakowskiego katolickiego intelektualisty, Ireneusza Kani), pisałem że należy traktować pisma ST jako ODWRACAJĄCE OBRAZ RZECZYWISTOŚCI OKULARY POZNAWCZE:

Jak się o tym dopiero niedawno dowiedziałem, podobne poglądy głoszą, już od pierwszych wieków n.e., stanowiący margines oficjalnego chrześcijaństwa, tak zwani GNOSTYCY (dosł. „ludzie poznania”). Tutaj pozwolę sobie przetłumaczyć z czeskiego kilka, b. podobnych do moich z r. 1995, zdań z książki Korzenie indoeuropejskich tradycji duchowych”, wydanej przez niedawno poznanego przeze mnie czeskiego kulturoznawcy, Jana Kozáka. Wskazuje on w niej na ciekawe zjawisko, dotyczące tzw. Pisma Świętego:

Ze wszystkich kultur, wielbiących oddolną siłę Węża (cz. ‘Hada’), to w judaizmie została najpełniej i najrzetelniej rozpracowana zasada podmiany, względnie wymiany, prawego na lewe, górnego na dolne, wewnętrznego na zewnętrzne, oraz uczciwego i szczerego, na podstępne i zakłamane. Przecież to sam ten temat zamiany i obrócenia wszystkiego, co jest wielkie, szlachetne i ludzkie w rzecz małą, kryminalną i grzeszną, stał się proklamowanym i wszędzie uwielbionym „uświęconym” principium, tak że daje się go dobrze studiować. (…)

Wśród religioznawców jest to sprawa dobrze znana, ,już ponad 40 lat temu, na konferencji w Genewie slyszałem wypowiedż jakiegoś filozofa z Izraela, że w języku hebrajskim wystarczy tylko zmienić akcent i określenie Pismo ŚWIĘTE, zaczyna się odczytywać jako PRZEKLĘTE.

2. Św. Paweł jak apostoł PRZECZYWISTOŚCI oficjalnego obecnie chrześcijaństwa

Bardzo poczytnym pisarzem, który w NT popisuje się przekręcaniem „do góry nogami” prawd dobrze znanych, jest św. Paweł. Wychwala on, m. innymi wszczepianie, w „szlachetny” pień drzewa oliwnego judaizmu, „dziczkę oliwną” pogaństwa. (Rz. 11:17 – w Biblii Tysiąclecia znajduje się uwaga, że św. Paweł „nie liczył się w tym porównaniu z rzeczywistością, gdyż w naturze szlachetnym szczepem udoskonala się dziki pień, a nie odwrotnie”.) Ta literacką skłonność Szawła alias Św. Pawła do tworzenia PRZECZYWISTOŚCI, czyli nie rzeczywistej rzeczywistości, jest dostrzegalna także w nowotestamentowym PRZYMIERZU Z BOGIEM, którym się chrześcijanie się najbardziej szczycą. Na ten „tabu” temat, istoty Nowego Przymierza, przypieczętowanego na Golgocie ofiarą z „baranka bożego” o imieniu Chrystus, napisałem w mej „Wojnie Bogów” z roku 1995 coś takiego:

Wprowadzając do istniejących już zalążków chrześcijaństwa ”naukę krzyża, która głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, Św. Paweł automatycznie przerobił (inicjalnie WIELKODUSZNE – MG 2019) chrześcijaństwo na wyraźnie pogańską (w sensie jej ‘małoduszności’ – MG 2019), agresywną religię, dążącą do totalnego zakłamania rzeczywistości. … Według chrześcijan,Bóg Ojciec skazał na haniebną śmierć na krzyżu swego jedynego Syna, po to aby odkupić (tzn. zmazać, zamaskować) swe własne grzechy Boga Stworzyciela (Zazdrości – MG 2019).

Tę perwersję oryginalnych idei chrześcijańskich, Jan Kozák, w książce „Pribeh o povstani Hada(1996), przedstawia, w niewątpliwie szerszy niż moja interpretacja, sposób:

« Krucyfiks, krzyż, który chroni naiwnych chrześcijan “przeciw Diabłu”, aby go (od nich) odegnał, z myślą “sam nie potrafisz, ale to jest przecież sama świętość”, ma jednak swe odwrotne, ewidentnie podstępne, w Biblii dostrzegalne i wszystko tłumaczące znaczenie: “Ja jestem twoim (przyjacielem?) – popatrz, zabiłem człowieka nazareńskiego, człowieka poznania, na twoją cześć! (…) Chrześcijańska msza, w trakcie której się spożywa ciało ofiary i pije jej krew, jest zatem wezwaniem żydów do grzechu i do udziału w zabójstwie, ze słowami: “Chodźmy się zbawić od grzechu, chodźmy się oczyścić”. Zespoleni w ten sposób “grzesznicy” wpadają pod moc tego boga “grzeszników”, a ten bóg mówi “zasłonię gęstym mrokiem (tj. zgładzę) wszelką twą przestępczość, a jak twe grzechy pokryje mrok, to ty się do mnie nawrócisz” (Izaj. 44, 22) Sziwaizacja całej takiej nauki jest w ten sposób zrealizowana. »

Otóż Sziwa to Bóg Zniszczenia, mówiąc obecnym językiem fizyki jest to „Bóg” Wzrostu Entropii, zaniku bardziej złożonych struktur, w tym i bardzie dojrzałych odruchów myśli. I o ten „spacyfikowany” stan ducha wiernych, niby-to „chrześcijański” kler dba już co najmniej od czasów wypchnięcia NESTORIAN z granic Imperium Romanum w wieku V.

3. W czym rzecz z tym systematycznym ZADUSZANIEM bardziej dojrzałych odruchów ludzkiej myśli?

Otóż wg biblioznawców, znana nam, super egoistyczna i nacjonalistyczna hebrajska Biblia, skompletowana została w Babilonii, w znacznym stopniu przy wykorzystaniu tamtejszych, indo-ireńskich wzorców kulturowych. Mój francuski korespondent „Herboris” podsumował te, pochodzące z Mezopotamii zapożyczenia ST, w następujący sposób:

Określenie ‘Naród Wybrany’ zostało po prostu wyprowadzone z hinduskiego społeczno-boskiego systemu kastowego. I Hebrajczycy, zamieszkujący przed ich migracją, na północny-wschód od Eufratu, z pewnością mieli szerokie kontakty ze światem hinduskim. I wtedy zadecydowali, że to oni będą „czystymi braminami”, którzy będą panować nad poganami pochodzącymi z innych narodów. (Brahma stał się Jahwe i Abraham zadecydował to samo.) Inne narody otrzymały status niedotykalnych. Żydzi będą Kastą Najwyższą, narodem wybranym przez boga by przywodzić ludzkości. (…)

(Na fakt takich zapożyczeń wskazują dodatkowo biblijne imiona Abraham oraz Sara, jego żona-siostra, wyprowadzone od imion hinduskich bogów Brahmai jego żony-siostry Saraswati; także prawie identyczna  historia Potopu, a zwłaszcza samookreślenie się boga „Ja jestem” (YHWH) jakie usłyszał Mojżesz za płonącego krzaka, jest tłumaczeniem podstawowego hinduskiego credo „Aham Brahmasmi” – Ja Jestem Brahmanem).

Ja dodałem (w tekście „Czy Jahwe to atrapa Brahma?”) do tej hipotezy, że Elita Narodu Wybranego już od czasów mitycznego Jakuba-Izraela ma zwyczaj „ubierać się” w szaty oraz „skóry” wypożyczone od kultur, które Ambitni Żydzi, w trakcie ich historii, zamierzali opanować i zniszczyć, wysysając z tych „pogańskich” kultur ich soki życiowe (patrz np. Izajasz 60:10-12; 61:5-6).

Tę zasadniczą sprawę omawia szerzej Jan Kozak w „Chrześcijanie przed Chrystusem” (str. 39/40,, 1995) „Możemy w tekstach znalezionych w Qumran (nad Morzem Martwym), które bardzo rzetelnie relacjonują nauki Zaratustry o walce prawdy z kłamstwem i światła z ciemnością, dostrzec jak w sposób sztuczny, chciejstwem po prostu bezmyślnym, przeskakuje qumrańska wizja Boga, z „Boga światła i prawdy” na Boga wszechobecnego stawania się oraz dni (tj. czasu), który jest jednocześnie Bogiem Izraela! (…) Żydowski Pan – miotający groźby i mściwy „hospodin” – się wtedy staje, pod wpływem mody ze Wschodu, bogiem wieczności, miłości i serca, Bóg burzy staje się nagle bogiem pokoju, hinduskiego kultu „kapłańskiej” miłości Jezusa, jego „Ojciec” staje się żydowskim Jahwe („stanę się kim się stanę” – te slowa wszystko tłumaczą).

4. „Bóg-Kameleon” żydo-chrześcijańskiej religii

Ten PRZECIWISTY (tworzący Nie Realną Rzeczywistość) „cud” przemiany Boga ST w Boga NT, jest najlepiej zilustrowany historią nagłej, „w oka mgnieniu”, przemiany czciciela tego BOGA-KAMELEONA, „dyszącego groźbą i mordem” żydowskiego prokuratora Szawła w śpiewającego „hymn o miłości” św. Pawła. Tutaj należy zauważyć, że „od wewnątrz” wybrany przez tego „Boga” na ‘wikarego Chrystusa’ Paweł (Gal. 1:15-16), swego „dyszącego groźbą i mordem” charakteru nie zmienił, co widać chociażby w tej jego groźbie z 1 Kor. 3:17: „Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga (Kameleona?), tego zniszczy Bóg.” (Nb. Wykorzystując ten pauliński „paragraf” bożego Prawa, w roku 1689 polski episkopat skazał w Warszawie na ścięcie głowy żołnierza i filozofa Kazimierza Łyszczyńskiego, za jego dzieło „De non existentia dei”.)

Co więcej, faryzeusz Paweł, jak to już wcześniej zauważyliśmy, podobnie jak jego mityczny przodek Jakub-Izrael, zwykł bardzo systematycznie „odwracać” kolejność oraz znaczenia postulowanych przezeń wydarzeń. Jeszcze wyraźniejszego, niż to porównanie z „dziczką pogaństwa” wszczepianą w „szlachetny pień” judaizmu, przykładu takiej „chwytającej za serce” sztuczki z podmianą „tego co jest przez to, co nie jest”, dostarczcza jego „Hymn o milości”. Ten sławny wśród chrześcijan Hymn ten jest wyraźnie imitacją „mowy o miłości” ateńskiego krasomówcy Agatona, wygłoszonej przezeń w trakcie „Uczty” opisanej przez Platona, prawie 4 wieki przed Chrystusem. W świetle argumentów uczestników tego Sympozjonu, że miłość to jest TWÓRCZY element życia, a zwłaszcza w świetle uwagi Sokratesa, że „miłość jest rodzajem pożądania, a pożądamy tylko tego, czego nam brak”, to pięknie brzmiące zapewnienia św. Pawła, że miłość „wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma, itd” jawią się jako wychwalanie zwykłego matołectwa, wręcz IMBECYLIZMU.

Innym, nie związanym już z tym specyficznym apostołem, przykładem tworzenia „nie istniejacej rzeczywistości” jest wpisana w Ewangelię Mateusza (2,1-12) historia przybycia do dzieciątka Jezus, trzech mędrców ze Wschodu. Otóż Kozák w książce „Chrześcijanie przed Chrystusem” (1995) zauważa, że ta historia Trzech Króli Magów, jest wzorowana na hinduskiej historii przybycia, do słynącego ze swej mądrości Buddy, kapłanów (perskie „magów”) z czterech stron świata. Ci „magowie” przybyli do Buddy nie z darami złota, kadzidła i mirry, ale z miseczkami żebraczymi, aby On im coś ze swej mądrości, nabytej przez intensywne doświadczenie życiowe, użyczył. A jakąż to mądrość mogli zdobyć, wizytując Niemowlę Jezus, Kacper, Melchior i Baltazar, składając dziecięciu dary w formie złota, kadzidła i mirry, w okresie gdy ono potrzebowało tylko matczynego mleka i ciepła jej ciała? Ta „chwytająca za serce” naiwna scena reprezentuje KOMPLETNY KRETYNIZMIZM tego PRZECZYWISTEGO mitu, wpisanego w Ewangelię przeznaczoną dla chrześcijan pochodzenia żydowskiego.

Także kończący wszystkie cztery ewangelie „cud” Jezusa ZMARTWYCHWSTANIA, po trzech dniach przebywania w grobie, według Hipolita Rzymskiego (II/II w. n.e.), cytowanego przez Jana Kozáka (str. 140) został wyraźnie „przeszczepiony” do Ewangelii, ze sztuczki jaką się ponoć popisywał, wzmiankowany w „Dziejach Apostolskich” bardzo podobny do Galilejczyka w swych uzdrowicielskich poczynaniach, Szymon Mag pochodzący z Samarytanii. Ten historyczny pierwowzór/konkurent Jezusa, by zademonstrować swą Niezwykłą Moc, na trzy dni kazał się zamknąć (zakopać? jak ponoć to robią jogini?) w grobie, by po tej demonstracji swej MOCY, wyjść zeń bez uszczerbku na zdrowiu. Szymon Mag „uczył, że duch jest zniewolony w ciele jakby w grobie – czyli tego samego co Jezus w Ewangelii Tomasza. (Nb. Tej nauki w rzeczonej 5 Ewangelii nie znalazłem – MG) … z tej Ewangelii  w sposób pewny się dowiadujemy, że pierwotne nauki Jezusa były gnostycko-buddyjskiego charakteru z antyżydowskim ich zamiarem” (to prawda – MG). I Kozák porównuje dwa obrazy: wyraźnie trwającego w swej EUDAJMONII (zaspokojeniu wewnętrznej potrzeby poznania) prawie nagiego Buddę, oraz wiszącego na krzyżu, „wypróżnionego z życia” Jezusa. Ironicznie komentując te dwie skrajnie odmienne sceny, tymi samymi słowami Ewangelii Jana „Wykonało się! Oto człowiek!” Nie trudno w tym gnostycko-buddyjsko-antyżydowskim kontekście nauk Jezusa zauważyć, że jego samozwańczy apostoł, św. Paweł przynajmniej wtedy był szczery, gdy zapewniał, że Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga (Kameleona?), tego zniszczy Bóg.” Co doskonale widać na poniższym zestawieniu powszechnie znanych wizerunków Buddy oraz Jezusa:

To zestawienie EUDAJMONII BUDDY, z KENOZĄ (wypróżnieniem się z życia) CHRYSTUSA, jest dowodem ZASADNICZEJ PATOLOGII CHRZEŚCIJAŃSTWA. Warto tutaj przypomnieć, że w Ewangelii Tomasza, zawierającej 114 cytatów z nauk Jezusa, nie ma ani słowa o tegoż Jezusa chęci złożenia z siebie ofiary „za grzeszników”. Galilejczyk bowiem, jako CZŁOWIEK ROZUMNY nie czuł się być „synem” tego żydowskiego MIKROPSYCHOS, który w swej ZAZDROŚCI o panowanie nad światem, stworzył „nie istniejącą Rzeczywistość (Przeczywistość) Grzechu Pierworodnego Poznania.

(Patrz MIKROMĄDROŚĆ św. Pawła „jak przez jednego człowieka /Adama/ grzech wszedł na świattak przez posłuszeństwo Jednego /zgodę Jezusa na ukrzyżowanie/ wszyscy staną się sprawiedliwymi” …”Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia.” - Te DĘTE zapewnienia św. Pawła należy oczywiście czytać w odwracającym ich kierunek oraz znaczenie LUSTRZE, tak jak to zaleca Gnostyk Kozák .)Z czasem głoszenie tej nowotestamentowej PRZECZYWISTOŚCI stało się Misją Dziejową Kościoła. I choćby z tego tylko powodu pzwolę sobie zakończyć powyższe opracowanie apelem:

ZDELEGALIZOWAĆ CHRZEŚCIJAŃSTWO

Ta odważna propozycja została sformułowana przez znającą dobrze język angielski, autorkę A. Note (prawdopodobnie z Krakowa) interesującego portalu PRZECZYWISTOSC.PL

Nb. Pani „A. Note” motywuje tę swą propozycję „Mową nienawiści” Jezusa z Nazaretu do hipokryzji dobrze dostrzegalnej chociażby w „Hymnie o miłości” św. Pawła. Oto te, przypominające Tezy Lwa Trockiego o „permanentnej rewolucji”, słowa Galilejczyka:

Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce itd. ”. - Łk. 12:49-53. Identyczne „nauki” znajdują się także w Ewangelii Tomasza 16. (p.35,31-36,5). W tej 5 Ewangelii  znalazła się nawet Jezusa wypowiedź propagująca coś w rodzaju LGBT!: „jeśli czynicie, męskie i żeńskie jednym, aby to, co męskie, nie było męskim, a to, co żeńskie, nie było żeńskim, … wtedy wejdziecie do [królestwa]” 23. p.38,1-3)

Zakopane, 29 sierpnia roku 102

po

Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Anty-Żydochrześcijańskiej

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

Marek Glogoczowski – Las Raíces Religiosas del Poderío de EE.UU.

Marek Glogoczowski – Las Raíces Religiosas del Poderío de EE.UU.

     Hemos puesto en castellano esta vez el texto completo del discurso pronunciado por el notable filósofo y montañista polaco Marek Glogoczowski (1942) en el Foro Público Mundial “Diálogo de Civilizaciones” efectuado en Rodas, Grecia, en Septiembre de 2003 (véase wpfdc.com), que fue impreso en “World Affairs”, vol.7 Nº4, Nueva Delhi, 2003. El señor Glogoczowski logra ganarse la admiración de quien lo conozca por su imbatible lucidez, a la que aportan sus multivariados estudios académicos, principalmente en ciencias físicas, geofísicas y biológicas, y por su desafiante actitud que es respaldada por sus conocimientos del pensamiento religioso. Como sabemos que no abundan textos suyos en castellano, esperamos que este aporte sea bienvenido, lo que para nosotros ya es así. Por último mencionamos que este texto puede hallarse en inglés en marek.glogoczowski.zaprasza.net, donde están varios de sus artículos, la mayoría en polaco, y también en otros sitios. particularmente www.markglogg.eu.

Las Raíces Religiosas

de la Superpotencia Estadounidense.

Globalización: El Proyecto de la Tierra Plana

y las Cortezas Cerebrales Planas,

Pero Ningún Diálogo de Civilizaciones en Perspectiva

por Marek Glogoczowski

Septiembre de 2003
SINOPSIS
     La Conquista europea, que comenzó hace aproximadamente 500 años, fue originada en un amplio grado por el espíritu misionero de los cristianos católicos, tratando de cumplir con la demanda de Cristo expresada en el Evangelio de Juan: “Y tengo otras ovejas, que no son de este rebaño; debo traerlas también… Así habrá un rebaño y un pastor”. El período católico de la conquista del mundo fue sustituído pronto por el Protestante, con la Biblia como la fuente de las ideas a ser implantadas en todas partes. Y la Biblia pide la exterminación de las bestias salvajes hostiles a las “ovejas” (tarea que ha sido exitosamente llevada a cabo en los países occidentales), y la transformación del mundo, de modo que el “rebaño elegido de Dios” pueda vivir en una paz y seguridad perpetuas. Estos “elegidos”, según la mentalidad Protestante, son los hombres que lograron acumular las riquezas “agradables a Dios”. Nacido gracias a tal interpretación religiosa de las órdenes de Dios, el capitalismo rápidamente se esparció por todo el planeta, causando no sólo una tremenda devastación de los recursos de la Tierra sino también la división creciente entre clases sociales y naciones “buenas” (ricas) y “malas” (pobres). Los grupos de presión ultra-Protestantes y sionistas, llamados “neo-conservadores”, que se apropiaron del poder en el EE.UU. (e Israel) de hoy, predican abiertamente la “cruzada final”, que eliminará a los últimos “Estados canallas” que aún quedan del período socialista del siglo XX. Esta purgación de la Tierra será seguida de la creación del “Nuevo Israel Global”, donde “el SEÑOR se convertirá en el rey sobre toda la Tierra; en aquel día el SEÑOR será uno y su nombre uno. Todas las tierras serán convertidas en llanuras, pero Jerusalén permanecerá en lo alto y morará con seguridad”. La realización de este plan de 2.500 años permitirá la segunda venida de Cristo y el esperado Fin de los Tiempos, antes del cual los “elegidos” serán directamente “arrebatados”. Éstos son los que están creando las actuales ideas de la realidad, que irradian desde los más altos círculos del poder en EE.UU., y contra esta locura parecemos estar completamente indefensos hoy en día.
*  *  *
LAS  RAÍCES  RELIGIOSAS  DE LA SUPERPOTENCIA  ESTADOUNIDENSE
     He leído una opinión de que la “globalización” —que significa la unificación política y cultural total— llegó a ser decidida automáticamente una vez que Magallanes realizó en 1521 el primer viaje naval alrededor de la Tierra. El hecho de que tuvimos que esperar durante los posteriores 500 años la “globalización del Globo” es atribuído únicamente a la carencia de apropiados medios técnicos para alcanzar ese objetivo. Pero la unificación de la Humanidad ¿es un “objetivo automático” hacia el cual nos dirigimos inexorablemente?. Gracias a un artículo escrito por el filósofo austriaco doctor Siegfried E. Tischler, que hace clases actualmente en alguna parte en Indonesia, aprendí que Magallanes no fue el primero en hacer el viaje alrededor de la Tierra, ya en 1241 la flota de embarcaciones chinas realizó la misma proeza [1].
[1] El descubrimiento de Norteamérica fue realizado en 1241 por una flota de barcos chinos durante la primera circunnavegación del globo (Magallanes no fue el primero, de ningún modo) / M. Xu acerca de la cultura olmeca como derivada de la cultura china anterior a la dinastía Qin (US News and World Report, Noviembre de 2002).
     ¿Por qué los chinos, mientras estuvieron varios siglos por delante de los apropiados medios técnicos europeos, no se embarcaron en la ruta de la conquista planetaria?. Leí que exactamente hace quinientos años, siguiendo una orden del Emperador chino, la más grande y mejor flota de barcos en el mundo fue quemada en puertos chinos. Después de un período en que los comerciantes chinos estaban colonizando ya la costa Oeste de África, acercándose a Europa desde el Sur, China se volcó hacia un auto-impuesto aislamiento, que duró hasta 1841, la fecha de “apertura” de la ciudad costera de Cantón mediante el bombardeo realizado por la floreciente marina inglesa. Los historiadores atribuyen esta inclinación “anti-globalista” en la política exterior china a la filosofía de Confucio, predominante en el Imperio Medio. Es decir, los hombres de comercio y los comandantes militares de alto rango, que insistían en la conquista global —que formaban el “Partido de los Eunucos” en la Corte china— fueron considerados por la burocracia imperial, criada en las tradiciones confucianas, como una fuerza perjudicial que arriesgaba corromper los fundamentos espirituales del Estado de Armonía establecido por Confucio dos mil años antes.
     Interesada en la perfección de su orden social, la élite china no tenía incentivos “internos” para perseguir una conquista externa. Los europeos, al contrario, desde la misma aparición de la Europa moderna, tienen una tendencia “internamente integrada” hacia la imposición de su hegemonía cultural (y política) en todas partes. Este impulso hacia una conquista que nunca termina era (y todavía es) suministrado por nuestra religión, conocida bajo el término general de Cristianismo. La “sagrada misión” de la unificación mundial fue supuestamente ordenada por Jesucristo mismo, que en el Evangelio de Juan dio la siguiente instrucción a sus apóstoles: “Y tengo otras ovejas que no son de este redil; debo traerlas también, y ellas oirán mi voz. Así habrá un rebaño y un pastor” (Juan 10:16).
     La cristianización de los países emanada del Imperio romano fue conseguida de un modo lento y relativamente pacífico, pero una vez que los misioneros cruzaron los limes [límites] de la antigua Roma la “evangelización” comenzó a tomar formas cada vez más malvadas. Mencionemos sólo a la Orden Teutónica de Santa María, que en los siglos XIII y XIV exterminó totalmente a las tribus paganas bálticas de los jadzwings y los prusianos. Para no hablar acerca de las atrocidades que acompañaron a la no tan distante en el tiempo “cristianización” de ambas Américas, en particular del territorio actual de EE.UU., donde más de cien naciones indias simplemente desaparecieron durante el siglo XIX.
     Como lo sugiere Noam Chomsky en su libro “Año 501″, la Conquista continúa. Actualmente el conjunto entero de naciones “desobedientes al SEÑOR” parece estar puesto en la agenda para la exterminación en el semi-oficial “Proyecto del Nuevo Siglo Estadounidense” (PNAC), sobre el cual pondré luego un poco de luz. En particular éste será el destino de estas naciones que inadvertidamente adoran al competidor del SEÑOR llamado Alá. La élite “neo-conservadora” en el poder en el EE.UU. de hoy afirma sin ninguna vergüenza que se ha involucrado a sí misma en el cumplimiento final de una misión proclamada por Cristo, de manera que habrá un rebaño y un pastor.
     En los Evangelios Jesús enseña que “por sus frutos ustedes los reconoceréis”, y dado que EE.UU. es actualmente el más “cristianizado” país industrial occidental [2], entonces visitando EE.UU. veremos mejor la dirección que este “Reino del Señor” está tomando. ¿Y qué vemos si “caminamos por la vista y no por la fe (en el poder de EE.UU.)”?; ¿qué significa que nos comportamos de una manera prohibida para las “ovejas” cristianas por el apóstol Pablo (2ª Cor. 5:7)?. Es suficiente viajar un poco dentro de esta “Tierra baldía” (como llama a su país natal Theodore Roszak) para reconocer la increíble fealdad de sus ciudades, la obesidad malsana de sus habitantes, el agotamiento de sus recursos naturales, sus millones de presos reclutados sobre todo de barrios delictuales enteros, y para sentir que hay algo muy equivocado con este super-Estado supuestamente “cristiano”.
[2] Las estadísticas indican que alrededor del 60% de la población estadounidense cree activamente en alguna forma de cristianismo, en comparación con un 30% en Canadá, para no hablar de la situación en Francia donde sólo el 2% de los recién nacidos es bautizado.
     Si la situación interna del país, que contiene tanta gente (¡casi el 60%!) que se considera a sí misma como “cristiana”, es tan siniestra (como lo afirman tanto los observadores externos como internos del “estilo de vida estadounidense”), entonces debe haber algo incorrecto con esta “misión del Señor” que se supone que EE.UU. encarna. ¿Dónde se originó esta exigencia de que “habrá un rebaño y un pastor”?. En el Evangelio de Mateo Jesús dice a sus discípulos “No vayan entre los gentiles, y no entren en ninguna ciudad de los samaritanos, sino que vayan más bien a las ovejas perdidas de la casa de Israel” (Mateo 10:5-6). Es sólo después de su resurrección que Jesús toma la postura de un Superhombre y asegura a sus apóstoles (que dudaban de su presencia real) que “Todas autoridad en el cielo y en la tierra me ha sido dada. Id por lo tanto y haced discípulos de todas las naciones” (Mateo 28:18-19). Sólo en el Evangelio de Juan, que fue escrito alrededor del año 110, cuando gracias a los esfuerzos misioneros de Pablo ya miles de gentiles habían sido cristianizados, Jesús asegura a sus oyentes, bastante antes de su crucifixión, que él tiene una capacidad sobrehumana para “entregar mi vida y tomarla otra vez”, esto a fin de realizar supuestamente la misión del “buen pastor” de imponer “un rebaño y un pastor” en todos los lugares de la tierra (Juan 10:14-18).
     Además, cuando uno lee con cuidado la Biblia, uno encuentra que el Jesús citado en el Evangelio de Juan simplemente repite profecías de anteriores líderes espirituales de Israel, en particular las de Zacarías y Ezequiel, que vivieron entre 5 y 6 siglos a.C.. En particular Zacarías afirma “Y el SEÑOR llegará a ser rey sobre toda la tierra; en aquel día el SEÑOR será uno y su nombre uno (Zac. 14:9). ¿Fue entonces posible que los textos de los Evangelios fueran manipulados a fin de hacer de ellos un instrumento para la conquista llevada a cabo por el “Nuevo Israel”, que no fue deseada en absoluto por el verdadero Jesús, que consideraba que todos los antiguos líderes de Israel eran “ladrones y saqueadores” (Juan 10:8)?.
Los investigadores profesionales de los textos del Nuevo Testamento han descubierto que varios milagros hechos por Jesús fueron “tomados prestados” (para usar un eufemismo) de mitos paganos bien conocidos por la población griega de Palestina. Un amigo mío, el profesor Ludwik Kostro de la Universidad de Gdansk —quien como un hombre del clero estudió en los años ’70 tanto física como ciencias bíblicas en Roma en la Universidad Católica La Sapienza— nos informó durante un seminario que el famoso milagro del agua que se convierte en vino en Caná de Galilea es un “plagio” de un milagro similar hecho por el dios griego Dionysos, y más encima era celebrado por los primeros cristianos el 6 de Enero, la fecha de la festividad pagana de Dionysos. Según investigadores católicos competentes de la Universidad La Sapienza, los discípulos de Jesús, a fin de engrandecer a su héroe deliberadamente, le atribuyeron potencialidades de conocidos (en su tiempo) dioses de los gentiles. (La capacidad sobrehumana de Dionysos para resucitar después de haber sido desgarrado en pedazos, evidentemente fue también atribuída a Jesús, como lo confirma su declaración insertada en el Evangelio de Juan: “Puedo entregar mi vida y volverla a tomar).
     Si esta interpretación católica de los Evangelios hecha en la Universidad “La Sapienza” es válida, es evidente que los discípulos de Jesús le atribuyeron también estas ambiciosas —y nobles en apariencia— profecías de los líderes espirituales israelitas, profecías que fueron repetidas incesantemente en el Israel de sus tiempos. Y gracias a las “ovejas” cristianas estas profecías judías, concebidas hace aproximadamente 2.500 años, llegaron a ser realmente inmortales: la demanda de Jesús de “un rebaño y un pastor” es claramente repetida en el llamamiento de Hitler en el siglo XX a la totalidad: “Ein Reich, Ein Volk, Ein Führer” (Un Estado, un Pueblo, un Líder).
     Aquí llegamos a un punto que elaboro más detalladamente en un informe más grande. Una lectura cuidadosa de las “Cartas” de los más prominentes apóstoles de Cristo —en particular las de Pablo y Pedro— confirma la sospecha de que “Cristo crucificado” se ha convertido en un contenedor (una herramienta, el “irracional cordero de Dios”, o —para usar la expresión preferida estadounidense— un “dispositivo”), que, lo quiera o no, facilita la intoxicación de los creyentes con ideas completamente pervertidas de profetas del Viejo Testamento. Estas ideas de 2.500 años, una vez puestas en ejecución, AUTOMÁTICAMENTE deben conducir a la corrupción total y a la devastación de nuestro planeta.
     No es nuevo el descubrimiento de que el mensaje del Nuevo Testamento es en su esencia el mismo que el del Viejo. Nuestro contemporáneo, el editor y traductor del Talmud el rabino Adin Steinzaltz, describió al cristianismo como “judaísmo simplificado, adaptado a las mentes infantiles de los no-judíos”. Esta engreída opinión es contradicha por Karl Marx, nieto de un rabino, que afirmó en la mitad del siglo XIX que “El cristianismo es el sublime pensamiento judaísta, mientras el judaísmo es una sórdida aplicación utilitaria del cristianismo”. Como una persona criada en el ambiente católico de la “papista” Cracovia, me adhiero más bien a la opinión de Karl Marx. El Nuevo Testamento es en efecto una sublimación del pensamiento judaísta, en particular de las ideas del profeta Isaías concebidas aproximadamente 500 años a.C.. El “modo de pensar” de este profeta ciego [3] se filtra a través de las “Cartas” de los dos apóstoles más prominentes, Pedro y Pablo. Pedro escribe por ejemplo en su “1ª Carta”:
     “Cristo sufrió por ustedes… Él no cometió pecado, ningún engaño fue encontrado en su boca… Él mismo llevó nuestros pecados en su cuerpo en el madero (esto significa la cruz) de modo que podamos morir para el pecado y vivir para la justicia. Por medio de las heridas de él ustedes han sido sanados” (1ª Pedro 2:21-24).
[3] Existe un mito judío según el cual todos los profetas de Israel eran ciegos.
     Tal explicación del Misterio de la Redención es una copia fiel de un texto llamado “Los Sufrimientos del Sirviente de Dios” escrito 500 años a.C. por el profeta Isaías [4]. Este muy importante fragmento de la Biblia fue interpretado por el teólogo austriaco contemporáneo R. Schwager del modo siguiente: La gente malvada (gángsters) se une contra el honrado, y mediante una violencia hecha a él ellos arrojan sobre él sus propios delitos. El papel de Dios en este proceso consiste en hacer del sirviente (o el Hijo de Dios en el caso de Jesús) alguien apto para soportar voluntariamente el sufrimiento infligido sobre él [5]. Para Schwager es así evidente que Dios, imaginado por el profeta Isaías, es un colaborador oculto de un específico sindicato del crimen, el “Sindicato de los Sirvientes de Dios”, al cual Jesús llamó simplemente como “Cueva de Ladrones”.
[4]  La receta de Isaías acerca de la (ventajosa) utilización de los “Sufrimientos del Sirviente de Dios” es como sigue:
      (53:4): Ciertamente (Dios ha permitido que) él ha soportado nuestros sufrimientos y ha cargado con nuestros dolores; mientras que nosotros lo tuvimos por castigado, herido por Dios y abatido;
      (53:5): Pero (él voluntariamente aceptó que) él fue herido por nuestras transgresiones, él fue lastimado por nuestras iniquidades; el castigo que nos sanó cayó sobre él, y (gracias a Dios) con sus azotes hemos sido curados.
      (53:9): Y ellos pusieron su sepultura con los impíos (…) aunque él no había hecho ninguna violencia, y no hubo ningún engaño en su boca.
[5]  R. Schwager citado por Stanislas Wójcik en el libro “Dramat odkupienia” (The Drama of Redemption), Byblos, Tarnów, 1997.
     Hay un problema muy importante con esta “redención de los pecados cristianos gracias a la pasión de Cristo”, modelada sobre la profecía de Isaías. La cruz, simbolizando la Pasión de Cristo, se ha convertido en una especie de opiáceo, una especie de morfina que desactiva en los creyentes específicamente estos centros cerebrales (lóbulos frontales) donde se localiza la conciencia ética, los cuales crean el sentimiento de dolor (los llamados “pinchazos de la conciencia”) cuando alguien comete una acción fraudulenta. Si uno cree en el poder redentor de la Cruz, sus pecados simplemente “desaparecen”. Debido a este fenómeno psicológico, los creyentes en la Redención no tienen incentivos para desarrollar su sistema ético endógeno, necesario para el así llamado “pensamiento independiente”. Esto significa que a la sombra de la Cruz los comportamientos más inmorales pueden proliferar. Para Pablo —así como para Pedro— era evidente que los sirvientes podían ser abusados por sus completamente egoístas amos (como su valoración de “los sufrimientos del sirviente de Dios” lo indica). Pablo además afirma que “todo el poder viene de Dios”, de modo que nadie debe sublevarse contra las injusticias sociales, no sólo del sistema esclavista de la Antigüedad, sino también de la servidumbre corporativa de la modernidad. En su carencia de un sentimiento moral más profundo, Pedro llega incluso a estimar la sumisión conyugal de Sara ante Abraham, a la que Sara fue obligada por su emprendedor marido-hermano, para trabajar como un “dispositivo sexual” donde Faraón y otras cortes de Oriente Medio, contribuyendo de esta manera a la fortuna acumulada por este “justo” padre de naciones (1ª Pedro 3:6 y Gén. 12:11-16, 20:2-14).
     El padre de la Iglesia que cambió exitosamente los templos y los monasterios cristianos en “máquinas” para recolectar riquezas de todo el mundo accesible fue Agustín, que vivió aproximadamente cuatrocientos años después de Cristo. En su obra “De Doctrina Christiana” (XLI, 62) él propuso un sofisticado (en verdad) método de  recolección de bienes pertenecientes a los paganos, basado en la expoliación hecha por los hebreos de la riqueza de los habitantes de Egipto, justo antes de su éxodo desde este antiguo país que los albergó durante 400 años (Éxodo 3:22). Agustín estaba totalmente consciente de que sin el apropiado sacrificio redentor esta “apropiación de la riqueza pagana” no sería exitosa, y él da como un ejemplo la conducta de Moisés, que pidió ofrendas pascuales para la “salvación” de su Tribu de Ladrones de la persecución de los ejércitos del Faraón. Teniendo en mente el sentido salvífico de la pascua judía, Agustín racionalmente propuso, refiriéndose a la sabiduría de Pablo (1ª Cor. 5:7), que “nuestra pascua es Cristo ofrecido por nosotros”.
     Razonando de la manera propuesta por sus más altas autoridades espirituales, los conquistadores católicos no tuvieron pinchazos de conciencia (remordimientos) mientras robaban las riquezas que encontraron en los países recientemente descubiertos por ellos de América y Asia. Los chinos, observando la avaricia insaciable e insana de los marineros y comerciantes portugueses, los denominaron “los diablos blancos”. Estos comerciantes “cristianos” por supuesto pagaron con entusiasmo su tributo a la autoridad espiritual que legitimaba sus éticamente dudosas conquistas. La opulencia del Vaticano en aquella época había sido realmente extraordinaria: en Roma durante el Renacimiento trabajaron aproximadamente cien mil prostitutas, sirviendo a innumerables misiones clericales y cortesanas en peregrinaje a la Santa Sede.
     Es necesario recalcar que el principio “un rebaño y un pastor” realizado por la Iglesia Católica no tuvo consecuencias inmediatamente desastrosas para la biodiversidad del planeta: las tribus indias conquistadas por los españoles lograron de alguna manera sobrevivir e incorporar sus culturas endógenas en los marcos impuestos por la Iglesia. Los grandes animales salvajes fueron preservados en los bosques Reales, ya que ellos servían como un juego para la aristocracia católica. Y la diversidad cultural y lingüística de los países europeos fue asegurada gracias al uso del latín como la lengua internacional, usada sólo por una pequeña élite culta.
     Pero la opulencia y la hipocresía de los “sirvientes de Dios” de aquel tiempo eran demasiado visibles para los celosos habitantes de las ciudades europeas. La invención de la imprenta aceleró el estallido de su descontento, modelado no tanto sobre las enseñanzas de Jesús, sino en las de Pablo. Pronto la Biblia, traducida a los lenguajes nacionales, se convirtió en un objeto de idolatría entre las clases sedentarias (burguesas) de Europa. ¿Y cuál es la esencia, el “Ding an Sich” como diría Kant, de este libro, que moldea hasta ahora nuestra civilización?. Karl Marx, el nieto de un rabino, tenía razón cuando escribió que “el verdadero dios de los judíos es el dinero”. Esta opinión sobre el “dios” de los judíos (y de los cristianos ricos) podemos leerla ya en las cartas del Emperador romano Adriano, lo cual sugiere que la Biblia hebrea es trivialmente el libro de un “dios invisible” llamado por los sirios como MAMMÓN [las riquezas, el dinero]. Estuve sorprendido al ver hasta qué punto los textos bíblicos se hacen transparentes cuando substituímos la allí frecuentemente repetida palabra SEÑOR por Mammón: es en respuesta a la Llamada de Mammón que Abraham (Abram) abandonó Ur para buscar fortuna en Egipto; también Jacob hizo un pacto con Mammón, después de que él despojó a Esaú de la herencia familiar. Toda la evidencia indica que fue Mammón quien ordenó a Moisés que robara a los egipcios antes del éxodo de los judíos desde este país anfitrión, y ciertamente Mammón instruyó a Moisés que ordenara a sus parientes levitas matar a tres mil de sus “hermanos e hijos” bajo el monte Sinaí. Ellos hicieron esta pérfida carnicería, este “proto-11 de Septiembre (de 2001)”, a fin de arrojar sobre estos inocentes adoradores del Becerro de Oro el pecado de la codicia, pecado que llenaba las almas de los levitas hasta la locura.
     Si la Biblia, tomada en su conjunto, es el LIBRO de MAMMÓN (conocido en hebreo como MOLOC, o Molec, y que significa “Rey” o “Señor”), entonces la idolatría de este Libro automáticamente transformó a los países Protestantes en condados del Reino Invisible de Mammón: de acuerdo con las enseñanzas de Lutero y Calvino, los hombres que estaban en “la gracia de Dios” (de Mammón) eran sólo los acaudalados y los que estaban enfocados hacia los negocios, lo que les daba un impulso, desconocido en otras civilizaciones, para el enorme desarrollo industrial y financiero. La supuesta demanda de Cristo de “un rebaño y un pastor”, que antes había sido interpretada en términos vagamente relacionados con los asuntos de la economía cotidiana, llegó a ser interpretada por Protestantes de mentes simplistas estrictamente en una manera dada, como recetas bíblicas. Mediante una cuidadosa lectura de estas antiguas “palabras que llegan a ser carne”, podemos trazar fácilmente la dirección total hacia la cual nuestro mundo se dirige.
     En el libro del profeta Ezequiel encontramos la siguiente “disposición de Dios”: “Y estableceré sobre ellas [las ovejas] a un pastor, mi siervo David. Él las alimentará… Y yo el SEÑOR seré su Dios, y mi siervo David será el príncipe entre ellas. …Haré con ellas un convenio de paz, y exterminaré a las bestias salvajes de la tierra, de modo que ellas puedan habitar de manera segura… y nadie las hará tener miedo” (Ez. 34:23–28). La parte de este proyecto de Ezequiel que está relacionada con lo peligroso para los animales “oveja”, fue totalmente llevada a cabo en los países más avanzados de la Civilización Occidental: en los enormes y densamente boscosos Alpes, y en la península escandinava, los grandes animales predadores prácticamente no existen, mientras que en los cercanos Cárpatos, donde la densidad de población es similar a la de los Alpes, gracias a los recientes regímenes comunistas no-judíos (y a la monarquía católica de los Habsburgo antes), tenemos todavía a miles de osos, lobos y linces.
     La supresión demandada por Ezequiel no sólo de las bestias salvajes sino también de los hombres que puedan poner en peligro el bienestar y la seguridad de los “elegidos de Dios”, está también bajo cumplimiento –y ésta es de hecho la “misión divina” de Estados Unidos. Los “elegidos” (en el sentido Protestante, y especialmente calvinista, de este término) son hombres que son ricos, que disponen de cuentas bancarias, automóviles de lujo, casas y de todos estos artículos que complacen al “Señor” llamado Mammón. Así, los estadounidenses mataron (con un inesperado tiro en su cabeza, como lo hizo el héroe bíblico David) al “Imperio del Mal” en la forma de la Unión Soviética, donde el enriquecimiento personal estaba de hecho excesivamente limitado por el dogma marxista del predominio de la propiedad estatal (y no privada).
     Clifford Longley escribe en su reciente libro “Chosen People” [6] que “Estados Unidos ya no necesita invocar a Dios, porque es Dios, y aquellos que van al extranjero para propagar la luz, lo hacen así en el nombre de un reino celestial. …Aquellos Estados extranjeros que procuran cambiar esta política pierden su tiempo: usted puede negociar con políticos, pero usted no puede negociar con sacerdotes”. Esto significa que NINGÚN DIÁLOGO DE CIVILIZACIONES ES POSIBLE; todos nosotros tenemos que inclinarnos ante las órdenes del SEÑOR [MOLOC; en hebreo = "Rey" o "Señor"], exactamente como lo predijo Isaías hace 2.500 años: “Pues la nación o el reino que no los sirva a ustedes perecerá; aquellas naciones serán completamente dejadas en la ruina” (Isaías 60:12). Los detalles de cómo esto será llevado a cabo están en un documento llamado Project of New American Century (PNAC) comentados del modo siguiente por David Chiang:
     “La Administración de Bush está conformada principalmente por ideólogos derechistas estrechamente asociados con el movimiento de los colonos sionistas en Israel. Hace varios años Paul Wolfowitz y otras personas de confianza de la actual administración redactaron un documento titulado “Un Proyecto Para un Nuevo Siglo Estadounidense (PNAC)”. En el documento ellos pedían el establecimiento de una hegemonía global absoluta mediante la utilización unilateral del poder militar estadounidense. El desmantelamiento de Iraq debía ser seguido de Irán, Siria, Arabia Saudí, Egipto, Libia, Cuba, Corea del Norte y finalmente China. (…) El PNAC propone que Estados Unidos e Israel conjuntamente compartan la hegemonía sobre las reservas de petróleo de Oriente Medio. Dando por hecho la reelección de Bush, Irán es la siguiente nación programada para el cambio de régimen, según mis amigos en Washington” [10 de Agosto de 2003].
[6] Un resumen del libro de Clifford Longley “Chosen People“, publicado en 2002, se dio en el artículo “Estados Unidos es una religión. Líderes estadounidenses se ven ahora a sí mismos como sacerdotes con una misión divina para librar al mundo de sus demonios“, de George Monbiot, 29 de Julio de 2003, The Guardian, http://www.guardian.co.uk/usa/story/0,12271,1007813,00.html
     El profeta Ezequiel asegura a sus lectores que “mi siervo David será el príncipe entre ellos”; así mismo este “proyecto del SEÑOR (esto significa EE.UU.)” será llevado a efecto pronto. Probablemente el método de su imposición será exactamente el mismo que el que usaron los cristianos (que se consideraban a sí mismos como los “nuevos israelitas”) en la Antigüedad tardía para tomarse el poder en el Imperio romano. En esa época su “pascua” para este acto de apropiación del poder imperial era Cristo Crucificado (“Pasha” autem “nostrum immolatus est Christus” escribió Agustín). Hoy día la “pascua” para la embestida judía sobre el poder en el Imperio Global es el martirio (Holocausto, o immolación total) de estos 6 millones de judíos pobres de Europa Central (Ellos no cometieron ningún pecado, ningún engaño fue encontrado en sus bocas —para usar las palabras de Pedro, que imita a Isaías). Como fue en el caso de la Conquista, cuando la Cruz borró con éxito los crímenes de los españoles en América, el monumento conmemorativo en Auschwitz hoy redime exitosamente los crímenes de los sionistas en Palestina y en todas partes.
     En el año 313 el Emperador Constantino promulgó el “Edicto de Tolerancia”, y por un misterio ocurrió que inmediatamente después, en vez de la tolerancia hacia distintas religiones, la parte oriental del Imperio romano se convirtió en una teocracia Cristiana Ortodoxa. ¿Es así posible que en los años venideros seamos testigos de un misterio similar en EE.UU., donde la tolerancia religiosa está codificada en la Constitución?. Para tomarse el poder en Bizancio de manera tan encubierta, los cristianos tuvieron que estar, antes de ese “golpe de Estado”, bien organizados, con “agentes influyentes” ubicados en los órganos más sensibles del Imperio de Constantino. Ésta es precisamente la situación que tenemos dentro de EE.UU. hoy, donde la camarilla sionista está más cercana que nunca a la realización de sus sueños. La información acerca de las actividades del movimiento chasídico Chabad Lubavitch la he visto por primera vez el 19 de Agosto de este año [2003], pero si esta secta —cuyos “agentes influyentes” en la Casa Blanca se supone que son Paul Wolfowitz y el senador Liberman— es capaz de organizar actividades para un millón de judíos jóvenes cada año, y su presupuesto únicamente en Rusia es de 20 millones de dólares, sus posibilidades para influír sensiblemente en nuestras vidas en el futuro cercano son muy reales. El peligro que tendremos pronto es estrictamente racista: un régimen teocrático “chasídico” (“piadoso”) en EE.UU., repentinamente intensificado después de la colisión de los aviones manejados a control remoto contra las torres de Manhattan el 11 de Septiembre de 2001. Este pérfido ataque, por el cual se culpó a islamistas, fue el provocador de una “Guerra Final por Jerusalén”, como pertinentemente lo hace notar la autora (Carol Valentine) del artículo resumido en la nota al final de este artículo [7], quien observa que el encubrimiento de la negligencia criminal del sistema NORAD ese día crucial fue asegurado por el senador Carl Levin, un partidario de la secta conspiradora Chabad Lubavitch.
     La idea de que los judíos proporcionan un “aglutinante” (literalmente una “religión”) necesario para la unificación de la Humanidad fue expresada no sólo en la Biblia y en los famosos (aunque prohibidos en la Europa liberal) “Protocolos“. El comandante de guerra israelí David Ben-Gurión predijo el Gobierno Mundial ya para 1987, cuando en 1962 la revista Look lo invitó a él y a otros líderes a visualizar el mundo 25 años hacia el futuro. No sólo se supuso que un Gobierno Mundial sería creado antes del final del Segundo Milenio, sino que una Corte Suprema para la Humanidad sería establecida en Jerusalén (y no en La Haya), así como un lugar sagrado allí, celebrando el papel judío como unificador de la Humanidad (Revista Look, 16 de Enero de 1962).
     Si escudriñamos cuidadosamente las profecías bíblicas, descubrimos que no sólo las bestias salvajes serán erradicadas, que todas las naciones rezarán al mismo SEÑOR, y que Jerusalén (“el lugar de paz“) dominará sobre todo el mundo. La Santa Biblia declara también que toda la tierra bajo el Santuario de la Humanidad Unificada de Jerusalén será… plana. Así dice la profecía de Zacarías, de la cual Jesucristo aparentemente tomó prestada su afirmación —repetida dos mil años más tarde por Hitler y Ben-Gurión— de que “Entonces habrá un rebaño y un pastor”. La profecía completa de Zacarías es como sigue: “El SEÑOR llegará a ser el rey [en hebreo, Molec o MOLOC] sobre toda la Tierra; en aquel día el SEÑOR será uno y su nombre uno. La tierra entera será aplanada desde Geba a Rimmón al sur de Jerusalén. Pero Jerusalén permanecerá en lo alto (…) y morará con seguridad” (Zac. 14:9-11). Zacarías limitó la planicie propuesta al centro de Palestina, pero otros profetas soñaban abiertamente que el SEÑOR (EE.UU., de acuerdo a Clif Longley) transformaría a su Pueblo Elegido en una especie de Súper-excavadora: “Triturarás los cerros y los harás polvo, y dejarás las colinas como hojarasca. (…) Todo valle será rellenado, y cada montaña y colina será rebajada; conviertan la región montuosa en llanura completamente lisa” (Isaías 41:15 y 40:4). Por supuesto toda esta devastación “agradable para el SEÑOR (es decir, Mammón)” de las tierras silvestres no lo bastante monótonas tiene que ser hecha a fin de “hacer caminos derechos para nuestro SEÑOR”, el cual mandamiento, como me aseguró un amigo, un sacerdote católico emérito de Wroclaw, tiene que ser tomado literalmente.
     Si miramos de una manera más amplia todos estos programas bíblicos arduamente ejecutados, vemos el mundo futuro en la forma de un desierto plano, monótono y estéril (una “Tierra baldía”), animado sólo por obesos y cortos de vista “elegidos”, dando vueltas en torno a los objetos de su idolatría: automóviles y cajas acondicionadas para habitar en ellas que se elevan hasta los límites del cielo (para no hablar de aquellos muros de concreto de 8 metros de alto y cercas de alambre de púas que simbolizan la contribución de “Eretz Yisrael” a la Arquitectura del Imperio Global creciente. Karl Max realmente estaba horrorizado cuando él comprendió que el mundo inhumano e inanimado que antes existía sólo en la imaginación enferma de los profetas (ciegos) de su tribu, se está convirtiendo en el mundo real, gracias a los esfuerzos de los “mammonistas” del siglo XIX. A principios del Tercer Milenio la situación es aún peor. He visto en Alemania, justo después de su unificación, cómo ellos literalmente “rebanan” montañas a fin de “hacer autopistas derechas de nuestro SEÑOR”, adorado localmente bajo el nombre de Mercedes-Benz.
La investigación de Jean Piaget sobre el desarrollo de la personalidad nos informa que los hombres jóvenes —como todos los otros animales superiores—, gracias a numerosas interacciones con su medioambiente, desarrollan en sus cerebros estructuras neuronales que forman una especie de “asimilación” de ese entorno. Si el ambiente humano es plano, simple, estéril y privado de los estímulos necesarios para desarrollar la fuerza, la agilidad y el coraje personales, la corteza cerebral de los adultos adaptados a estas condiciones es también relativamente plana, con sólo unos pocos repliegues, donde ocurren todos los procesos asociativos. El “mundo plano” necesariamente se traduce en la corteza cerebral plana de sus moradores, y viceversa. Proyectos de “aplanamiento” del mundo (es decir, de su uniformización) sólo pueden nacer en cerebros con cortezas cerebrales aplanadas. Ésta es sin la duda la realidad de la “disposición mental” de todos los globalistas, comenzando con el arcaico Isaías y su pandilla de profetas, pasando por los apóstoles Pedro y Pablo, hasta Agustín, Reeb Schneerson, Ben-Gurión, Bush, Wolfowitz, Liberman y toda esta camarilla chasídica de Chabad Lubavitch.
     Por supuesto, el “Rebaño Global” conducido por estos seguidores fanáticos del “Pastor”, se supone que “camina por la fe y no por la vista”, lo que ciertamente acabará en un desastre global. Hacia qué tipo de desastre nos dirigimos, nos dijo un graduado de West Point a mediados de los años ’60, actualmente profesor de filosofía (de origen católico) en la Universidad de Operaciones Especiales Conjuntas en Florida, el doctor Robert Hickson, durante el congreso del año pasado [2002] “Mut zur Ethik” realizado en Feldkirch en Austria. Él dijo literalmente esto:
     «Sería iluminador llegar a entender las influencias y la motivación detrás de lo que ha sido llamado no sólo nuestra (de EE.UU.) “política exterior mesiánica” sino nuestra “política exterior apocalíptica”. Los “Cristianos Protestantes Sionistas” son ciertamente una influencia significativa en esta dirección, basando sus opiniones políticas y militares en su “teología dispensacionalista” y las más bien lúgubres creencias sobre “el final de tiempos”, aunque los “elegidos de Dios” vayan a ser supuestamente “arrebatados” antes de que “el Armagedón venga” y luego “retorne su Mesías”. Además, hay ciertos segmentos de judíos que se están esforzando por (re)construír “el Tercer Templo de Jerusalén”, lo que requeriría la previa profanación y destrucción de la mezquita [de Al-Aqsa], y probablemente produciría una guerra enorme, si es que no una devastación aún más seria».
*
     ¿Existe realmente alguna posibilidad de escaparse de esta agobiante locura, la cual por cierto puede terminar transformando al planeta Tierra en un cinturón de asteroides girando alrededor del Sol?. Propongo mirar una vez más la información que cité al comienzo de esta conferencia. Los chinos descubrieron América ya en 1241, y a pesar de su supremacía técnica, ellos no se involucraron en su conquista. Todos los mencionados anteriormente ultra-potentes grupos de fanáticos que propugnan la creación de un “Nuevo Israel Global”, se consideran a sí mismos herederos de estos idiotas-gángsters hebreos semitas “piadosos” (chasídicos), siempre en búsqueda de nuevas ocasiones para succionar y arruinar a distintas naciones. Pero para mí todos estos Bush, Wolfowitz, Liberman y su camarilla de conspiradores claramente se parecen a aquellos altos comandantes de guerra y magnates financieros chinos que hace 500 años formaron el súper-poderoso Partido de los Eunucos en la Corte del Imperio Medio. Y los chinos lograron de alguna manera reducir las ambiciones estériles y anti-zoológicas (es decir, hostiles a nuestro desarrollo senso-motor) de aquella versión temprana del actual Partido Global de los Eunucos por la Conquista.
NOTA:
[7] Un resumen de un artículo de Carol Valentine, “Los LUBAVITCHERS ¿Una TEOCRACIA en EE.UU.?” (http://www.Public-Action.com. Copyright, Mayo de 2002. Puede ser reproducido para objetivos no comerciales):
     Podemos discutir quién es el mayor culpable, pero los hechos son que el mismo Congreso y la Casa Blanca han estado ayudando a establecer una teocracia en Estados Unidos. Así es, en EE.UU., la nación que solía ser una tierra de libertad religiosa.
     Los sedicentes líderes de la nueva teocracia: Quieren abolir la Navidad. (…) Quieren establecer un sistema de castas en EE.UU. basado en la herencia y la religión. Quieren obligar a los ciudadanos estadounidenses a abrazar una “religión” sintética inventada para una clase servil.
     Esto puede parecer increíble, pero es tan real como la tierra bajo sus pies. Puedo documentar todo lo que he dicho. Déjeme informarle acerca de los detalles. Los sedicentes líderes teocráticos que el Congreso y nuestros presidentes han estado promoviendo son miembros de una secta llamada Chabad Lubavitch, establecida en Brooklyn, Nueva York. Los lubavitchers son un subconjunto de los judíos hasídicos (también llamados “chasídicos”). Doctrinalmente, los judíos hasídicos confían en el Talmud, en el Zohar (el libro básico de kabbalah o “cabalá”), y en el Tanya (o “Ha-tanya”) escrito por el fundador de Chabad Lubavitch Hasidics, el rabino Shneur Zalman.
     Para los lubavitchers contemporáneos, el más admirado es el fallecido rabino Menájem Mendel Schneerson, el “rebbe lubavitcher“, o simplemente “el Reeb”. Algunos lubavitchers consideran al Reeb su Mesías y esperan que él retorne de los muertos (murió en 1973); otros dicen que el Mesías es realmente el pueblo judío mismo. Si todo esto comienza a parecer extraño y marginal, comprenda que los lubavitchers no se limitan al Brooklyn, en Nueva York. Ellos tienen acceso inmediato y constante al presidente de Estados Unidos: el Secretario de Prensa de George Bush, Ari Fleischer, un judío reformista, maneja la misión lubavitcher.
     El promotor más destacado de los lubavitchers en el Capitolio es el senador Joseph Lieberman (D-Conn.), un judío ortodoxo, y ex-candidato a la Vicepresidencia de Estados Unidos. El presidente del comité de Fuerzas Armadas del Senado, senador Carl Levin (D-Mich), ha alabado los “ideales” de Chabad Lubavitch en una declaración en el Senado. Los miembros judíos del Congreso asisten con regularidad a seminarios conducidos por un rabino lubavitcher de Washington DC. El Subsecretario de Defensa, Paul D. Wolfowitz, el controlador del Ministerio de Defensa estadounidense, Dov Zakheim (un rabino ortodoxo ordenado), y Stuart Eizenstat, ex-ayudante del Secretario de Tesorería, son todos fanáticos lubavitchers.
    Según el Jerusalem Post del 19 de Octubre de 2001, “Chabad es una fuerza potente: 2.600 instituciones en todo el mundo, grandes cantidades de rabinos de habla inglesa, control de la mayor parte del judaísmo en Italia así como el principal rabinato de Rusia (su presupuesto en Rusia es de 20 millones de dólares anuales). Es una organización con recursos financieros mundiales inmensos… En efecto, Chabad es un movimiento de importancia monumental. Los judíos practicantes son profundamente dependientes de sus emisarios por todo el mundo… sus rabinos dominan o van a dominar comunidades judías en un sorprendente número de países”.
     La Jewish Virtual Library cuenta una historia similar: “Más de 3.700 parejas de emisarios conectan el trabajo en más de 100 países de todo el mundo. Desde 1995, más de 400 emisarios fueron asignados a nuevas destinaciones y más de 500 nuevas filiales de Chabad han sido establecidas, llevando el total a casi 2.600 instituciones (seminarios, escuelas, etc.) en todo el mundo. Según la oficina central, casi un millón de niños participó en actividades de Chabad por todo el mundo en 1999″.
     Los lubavitchers son proselitistas, pero de una clase diferente. Ellos quieren hacer de todos los judíos —reformistas, conservadores u ortodoxos— unos hiper-judíos. Así vemos a judíos ortodoxos como Lieberman y a reformadores como Fleischer trabajando hombro con hombro con el programa lubavitcher. Los lubavitchers no quieren convertir a los no-judíos al judaísmo; ellos quieren que los judíos entiendan que son una clase aparte de todos los demás.
     ¿Cómo va a ser peleada esta Guerra Final por Jerusalén?. Primero, las fuerzas contrarias desaparecerán. El Mesías [los judíos] enseñará la Palabra de Dios a todas las naciones, provocando que el cristianismo y otras religiones desaparezcan. La Biblia dice que cada uno se convertirá en un no-judío hasídico… Ahora vemos el rol que los no-judíos en el ejército estadounidenses jugarán en la “Guerra Final por Jerusalén”: los militares estadounidenses ayudarán al Islam a “desaparecer”.
     El 11 de Septiembre de 2001, aviones dirigidos por control remoto fueron usados para chocar contra las torres del WTC y el Pentágono. Los golpes fueron realizados con el pleno conocimiento y el consentimiento del Comando Aeroespacial Norteamericano (NAAC) y se culpó de ello a terroristas musulmanes. Sepa que el presidente del Comité de Fuerzas Armadas del Senado, senador Carl Levin (D-Mich), es un sostenedor de Chabad Lubavitch. Podemos entender ahora por qué el 13 de Septiembre de 2001, sólo dos días después de la catástrofe, Levin permitió al general Richard B. Myers, vicepresidente de los Jefes de Estado Mayor Conjuntos el 11 de Septiembre de 2001, y un ex-comandante de NORAD, tejer una mentira acerca de los acontecimientos de ese día. Después de observar su desempeño, Levin y su comité confirmaron a Myers como el nuevo Presidente de los Jefes de Estado Mayor Conjuntos. Podemos entender por qué el 25 de Octubre el senador Levin permitió al general Ralph E. Eberhart, comandante de NORAD el 11 de Septiembre de 2001, tejer una mentira sobre los acontecimientos de ese día. Levin estaba protegiendo, y seguirá protegiendo, a los dos traidores generales estadounidenses que ayudaron a promover la causa de la dominación judía mundial. (…) El significado del terror del 11-S se hace más obvio cada día. El propósito del terror del 11-S era ser el trampolín  de la “Guerra Final por Jerusalén”.–
Publicado por Alonso González de Nájera en junio 27, 2012
Altri texti des anos 2012 -2013 de Marek Glogoczowski — a buscar http://editorial-streicher.blogspot.com/

Posted in TEXTES EN ESPAGNOL | Leave a comment

Dywagacje nt MIKROPSYCHOI charakteru Obu Testamentów

Gnostyckie dywagacje nt MIKROPSYCHOI charakteru Obu Testamentów

(Jest to konspekt planowanego wystąpienia na XI Polskim Zjeździe Filozoficznym, organizowanym przez KUL we wrześniu br; zobaczymy jak losy poniższego “gnostyckiego” tekstu na KUL się potoczą, szczególnie w anonsowanej przez organizatorów Zjazdu sytuacji na Zachodzie: “ Upadek instytucji kościelnych przypomina stan po rewolucji francuskiej. Kościoły, klasztory i seminaria pustoszeją, świątynie są zamykane i sprzedawane na inne cele”. )

Księża LGBT we Francji (sądząc po kształcie tabliczek z nazwami ulic)

Ja Pan, twój Bóg, JESTEM BOGIEM ZAZDROSNYM, który karze występek ojców na synach” (Wj. 20:5)

2400 słów

Otóż ZAZDROŚĆ w charakteryzującym gatunek HOMO SAPIENS zrozumieniu, nie jest pięknym się zachowaniem. A to sugeruje, że wszystkie narody, które deklarują się być wyznawcami Dekalogu, winny mieć tendncję do niezbyt pięknych, motywowanych zazdrością zachowań.

Dobrego przykładu, do czego takie zachowania się nas prowadzą, w skali już prawie całego Globu, dostarczył niedawno na portalu neon24, bloger „leszeksmyrski”, który zauważył potęgowanie się ogólnej tendencji do zmuszania nas, przez mass media, do życia w świecie coraz bardziej zakłamanym:

50 lat temu człowiek stanął na księżycu. … Dziś 1/3 Europejczyków jest głęboko przekonana że transmisja telewizyjna była oszustwem. … 50 lat to okres gdy jako Polacy i jako ludzkość słyszeliśmy tysiące, jeśli nie miliony oficjalnych kłamstw serwowanych przez najróżniejsze elity za pomocą specjalnie do tego przeszkolonych dziennikarzy. Większość z nas pamięta zapewne euforyczne opowieści prasowe i telewizyjne po upadku komunizmu, jak to będziemy bogaci wszyscy i jak wspaniale rozwinie się nasz świat. Po 20 latach okazało się że padliśmy ofiarą świetnie zorganizowanego oszustwa … (By) usprawiedliwić zemstę Amerykanów na islamistach za atak na WTC … wymordowano kilkadziesiąt milionów mieszkańców Bliskiego Wschodu. (itd.)

Tę, wg Smyrskiego patologiczną, sytuację spowodował fakt, iż „Od połowy drugiego tysiąclecia naszej ery zmieniono zasady gry. Kradzież uznano za najskuteczniejszy sposób akumulacji kapitału … Aby to osiągnąć zaatakowano religię i uznano ją za główną przyczynę zła istniejącego na świecie. Kłamstwo i złodziejstwo istniało wcześniej, ale było nazywane złem właśnie przez religię, od teraz zaczyna się je nazywać dobrem.”

Tutaj niestety Smyrski bardzo rozchodzi się z tym, co demonstruje PRAKTYKA zachowań religijnych, charakterystycznych dla naszej Super-Religii, znanej jako Judeochrześcijaństwo. Przecież i KŁAMSTWO i KRADZIEŻ i nawet MASOWE MORDY mają w Biblii nie tylko pełną aprobatę boga Abrahama, Izaaka i Jauba, ale wręcz są dokonywane w Jego imieniu. (Stąd przecież to nazwanie, przez Jezusa z Nazaretu, jerozolimskiej świątyni „Synagogą Szatana”.) Chodzi tutaj o naładowanego plugawymi ambicjami, złożongo z Czterech Liter mojżeszowego idola, który już w pierwszych zdaniach Dekalogu samookreśla się „JA JESTEM BOGIEM ZAZDROSNYM”. Bo przecież to w imię pospolitej Zazdrości, założyciel Izraela JAKUB oszukał swego ślepego już ojca Izaaka, by wykraść od niego błogosławieństwo przeznaczone dla pierworodnego Ezawa. A wraz z tym wyłudzonym błogosławieństwem – zgodnie z ówczesnym Prawem – oddziedziczyć zgromadzony, dzieki skądinąd niezbyt eleganckim wysiłkom swego rodzica i prarodzica, dość imponujący jak na owe czasy majątek. Oczywiście Jakub miał w tym podłym przedsięwzięciu pełne poparcie czczonego przezeń osobistego „Boga”. Ten fakt z dumą podkreśla w nowym Testamencie św. Paweł, (nb. faryzeusz udający iż jest NAJWIĘKSZYM Z APOSTOŁÓW ukrzyżowanego Chrystusa!). Przypomina on bowiem, w Liście do Rzymian” (9:11-12), że DZIELNY myśliwy Ezaw jest przez Boga znienawidzony, a ZNIEWIEŚCIAŁY, dekujący się w bezpiecznym namiocie Jakub jest przez tego Boga umiłowany: ”aby niewzruszone pozostało postanowienie Boże, powzięte na zasadzie wolnego wyboru, zależne nie od uczynków, ale od woli powołującego – powiedziano jej (Rebece): starszy będzie służyć młodszemu, jak jest napisane: Jakuba umiłowałem, a Ezawa miałem w nienawiści”.

W rosyjskiej wersji Pisma Świętego słowa ‘młodszy’ i ‘starszy’ są zastąpione słowami ‘mniejszy’ i ‘większy’, zapewne występującymi w przedchrześcijańskim, greckim tekście Septuaginty (na którym opiera się prawosławie). Skąd tak odmienne od „Wulgaty” określenia różnicy między biblijnymi „nie jednojajowymi bliźniakami”? Zapewne ówcześni greccy tłumacze, w ten zmyślny sposób zasugerowali, że znienawidzony przez „Boga” Ezaw to był ‘megalopsychos‘, człowiek WIELKODUSZNY, a pazerny tego „Boga” ulubieniec Jakub, to ewidentny ‘mikropsychos‘, coś psychologicznie bardzo podłego. W tej „greckiej” – a później i prawosławnej – optyce, MAŁODUSZNOŚĆ i wynikające z niej ZŁO charakteryzujące pisma Testamentu Starego, zostały przez św. Pawła skutecznie przeszczepione do Testamentu Nowego. (Proszę zauważyć, że Paweł to z łac. Paulus, czyli mały, z gr. mikrus, czyli umiłowany przez Boga mikropsychos!) Paweł dokonał tego podstępnego zabiegu dumnie przy tym zapewniając, w imieniu swego Boga Jedynego, iż „wyniszczę mądrość mędrców i inteligencję inteligentnych zniweczę” (1 Kor. 1:19). Po prostu, po „stealath” (podstępem zatwierdzonej) na Soborze w Nicei w 325 roku, akceptacji aż 13 listów tego „żydowkiego mędrka”, rozpoczęła się trwająca aż do dzisiaj walka KK z „heretykami”, odważającymi się argumentować jak przystało na przedstawicieli gatunku SAPIENS (patrz casus apostazji ks. Tomasza Węcławskiego w2007 roku).

Jeśli zaś chodzi o tego mitycznego Jakuba-Izraela, to będąc już ślepym starcem błogosławił on synów najukochańszego przezeń Józefa, przkrzyżowując lewą swą ręką z prawą, tak aby jego błogosławieństwa były sprzeczne z jego wnuków starszeństwem (Rdz. 48:14-20). Czytając te „budujące historie”, co bardziej spostrzegawczy badacze pism hebrajskich zaczeli głosić GNOSTYCKĄ HEREZJĘ o kompletnej perwersji tych Pism MIKROPSYCHOI. Według ludzi Wiedzy (tj Gnozy), niedawne zdanie Smyrskiego „Kłamstwo i złodziejstwo istniało wcześniej, ale było nazywane złem właśnie przez religię, od teraz zaczyna się je nazywać dobrem.”, jest oparte na nieznajomości Pisma Świętego. To przecież ogłoszony przez Sobór Watykan II (1962) RENESANS religii „naszych starszych braci w wierze”, stał się w znacznym stopniu odpowiedzialnym za obecny „wolnoamerykański” zwyczaj zakłamywania „na całego” rzeczywistości.

Bowiem jak ktoś wyznaje Ukrzyżowanego, to w tym samym  deklaruje się być niewolnikiem, pozostającym pod władzą tych, którzy stworzyli ciało” - Basilides, II w  ne.

Jak postrzegają, stanowiący margines oficjalnego chrześcijaństwa gnostycy, Święte Księgi „naszej” religii? Pozwolę sobie przetłumaczy& z czeskiego kilka zdań z niedawno wydanej książki Jana Kozáka „Korzenie indoeuropejskich tradycji duchowych” (Praha 2014). Otóż ten niedawno poznany przeze mnie kulturoznawca, wzorem innych gnostyków podzielił ogólnie ludzkie kultury na te psychologiczne wyższe (typu megalopsychos, których symbolem w antyku był zazwyczaj pełen jurności Byk, w Egipcie APIS) i niższe, typu mikropsychos, symbolizowane przez pełzajacego po ziemi, zazwyczaj jadowitego węża. Kozák pisze:

Ze wszystkich kultur, wielbiących oddolną siłę Węża (cz. ‘Hada’), to w judaizmie została najpełniej i najrzetelniej rozpracowana zasada podmiany, względnie wymiany, prawego na lewe, górnego na dolne, wewnętrznego na zewnętrzne, oraz uczciwego i szczerego, na podstępne i zakłamane. Przecież to sam ten temat zamiany i obrócenia wszystkiego, co jest wielkie, szlachetne i ludzkie w rzecz małą, kryminalną i grzeszną, stał się proklamowanym i wszędzie uwielbionym „uświęconym” principium, tak że daje się go dobrze studiować. (Kořeny, s. 221).

Wszystkie zatem zachwyty nad poczynaniami Ojców Założycieli Izraela należy czytać à rebours. I to jest sprawa dobrze znana filozofom pochodzenia żydowskiego, należącym do podgatunku SAPIENS. Już ponad 40 lat temu, na jakiejś konferencji w Genewie słyszałem wypowiedź filozofa, przybyłego z Izraela, że w języku hebrajskim wystarczy tylko zmienić akcent i określenie Pismo ŚWIĘTE, zaczyna się odczytywać jako Pismo PRZEKLĘTE.

A zatem i to, czym zarówno żydzi jak i chrześcijanie się najbardziej szczycą, czyli swoimi PRZYMIERZAMI Z BOGIEM, przy bardziej dokładniej analizie tych „umów komercyjnych” okazuje się być rzeczą wręcz podłą i antyludzką, zamaskowaną bajkami kleru o jej cudowności. Na ten „tabu” temat pisałem już w mej „Wojnie bogów” z roku 1995:

Porównując przydatność poszczególnych religii dla zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości, należy autorytatywnie stwierdzić, iż każdy kult, polegajqcy czy tona dokonywaniu, czy też na symbolicznym tylko celebrowaniu okrutnych ofiar, jest z samej swej definicji religią mającą na celu zakłamanie obrazu świata… . Pogańską (w sensie jej ‘małoduszności’ – MG 2019) ideę zmazywania grzechów za pomocą krwi „baranka bożego” zaszczepiły komunom wczesnochrześcijańskim „Listy” wysyłane przez św. Pawła. W tych upozorowanych na pasterską troskliwość listach, nie tylko powtórzona została „mądrość” Psalmu 32 sławiącego przestępców obdarzonych łaską Pana. Sformułowana w nich także została podstawowa dla „chrześcijaństwa” idea, że bez kaźni Chrystusa nie byłoby zbawienia. … Wprowadzając do istniejącej już wcześniej religii chrześcijan kult ofiary Chrystusa, św. Paweł automatycznie przerobił (inicjalnie WIELKODUSZNE – MG 2019) chrześcijaństwo na wyraźnie pogańską (w sensie jej ‘małoduszności’ – MG 2019), agresywną religię, dążącą do totalnego zakłamania rzeczywistości. Osobie wprawnej w logicznym kojarzeniu idei nie trudno jest dostrzec, że według „Listów” św. Pawła chrześcijanie winni wierzyć,  że Bóg Ojciec skazał na haniebną śmierć na krzyżu swego jedynego Syna, po to aby odkupić (tzn. zmazać, zamaskować) swe własne grzechy Boga Stworzyciela (Zazdrości – MG 2019).

Tę perwersję oryginalnych idei chrześcijańskich, gnostyk Jan Kozák w jednej ze swych książek (też z 1996 roku), przedstawił w następujący, niewątpliwie szerszy niż moja interpretacja, sposób:

« Krucyfiks, krzyż, który chroni naiwnych chrześcijan “przeciw Diabłu”, aby go (od nich) odegnał, z myślą “sam nie potrafisz, ale to jest przecież sama świętość”, ma jednak swe odwrotne, ewidentnie podstępne, w Biblii dostrzegalne i wszystko tłumaczące znaczenie: “Ja jestem twoim (przyjacielem?) – popatrz, zabiłem człowieka nazareńskiego, człowieka poznania, na twoją cześć! (…) Chrześcijańska msza, w trakcie której się spożywa ciało ofiary i pije jej krew, jest zatem wezwaniem żydów do grzechu i do udziału w zabójstwie, ze słowami: “Chodźmy się zbawić od grzechu, chodźmy się oczyścić”. Zespoleni w ten sposób “grzesznicy” wpadają pod moc tego boga “grzeszników”, a ten bóg mówi “zasłonię gęstym mrokiem (tj. zgładzę) wszelką twą przestępczość, a jak twe grzechy pokryje mrok, to ty się do mnie nawrócisz” (Izaj. 44, 22) Sziwaizacja całej takiej nauki jest w ten sposób zrealizowana. »

Otóż Sziwa to hinduski Bóg Zniszczenia, mówiąc przenośnią zaczerpniętą z języka fizyki, jest on Bogiem Wzrostu Entropii, zaniku bardziej złożonych struktur, w tym i bardziej dojrzałych odruchów myśli. I o ten „spacyfikowany” stan ducha wiernych, „niby-to chrześcijański” kler dba już od czasów wypchnięcia NESTORIAN z granic Imperium Romanum w V wieku. Co jest rzeczą bardzo ciekawą, której niestety nie mam tu czasu by ją szerzej omówić, to ZAKŁAMANIE NAUKI przez „odwracające rzeczywistość do góry nogami” żydochrześcijańskie dogmaty. Jak zauważył to już 40 lat temu angielski socjolog i jednocześnie himalaista, Michael Thompson, w tak zwanych Life Sciences (naukach o istotach żywych) mamy do czynienia ze „spiskiem ślepoty” (conspiracy of blindness) i „z systematycznym ukierunkowaniem badań, aby odsunąć WIEDZĘ jak najdalej od prawdy. „La trahison des clercs”(„Rubbish Theory”, 1979).

Na zakończenie tego krótkiego referatu chciałbym przytoczyć oryginalną gnostycką inerpretację WYCHOWAWCZEGO ZNACZENIA KRZYŻA PAŃSKIEGO, wywieszanego od 30 lat w prawie wszystkich instytucjach państwowych mej ojczyzny.

Otóż według gnostyka Kozáka,  mające charkter „filoentropiczny” (tj. ‘usypiający rozum’), kultury typu ‘mikropsychoi‘ zwykły utożsamiać swą podstępną MOC z działaniem (jadowitego bądź duszącego) WĘŻA – patrz podkreślona w Nowym Testamencie zbieżność znaczenia symboli mojżeszowych oraz chrześcijańskich:

O co chodzi w anonsowanym na powyższej ilustracji fragmencie z „Księgi Liczb”?

Otóż „podczas drogi (do Ziemi Obiecanej) lud zaczął mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: «Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny». Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: «Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże». I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: «Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu».

Jaki jest sens tej STRASZNEJ opowieści? W jaki sposób „Bóg” pobudził żmije do wybiórczch ukąszeń tych izraelitów, którzy zaczęli kwestionować sam sens wyprawy do Ziemi Obiecanej? Otóż już wcześniej, jeszcze w Egipcie, „Bóg” wymordował w nocy wszystkich pierworodnych w domach, których odrzwia nie były zaznaczone krwią jagnięcia. Racjonalni religioznawcy (patrz „Zarys historii religii” z r. 1988) zwykli interpretować ten „cud” bardzo prosto. Po prostu rzeczonej nocy przez miasta Egiptu przeszły drużyny Lewitów, mordując dzieci w domach nie zabezpieczonych znakiem krwi. I tak chyba należy interpretować „plagę żmij” wybiórczo zabijających izraelitów głośno krytykujących Boga i całą tą wyprawę do Ziemi Obiecanej. Po ustanowieniu symbolu jadowitego węża, jako znaku rozpoznawczego „boga”, który karze śmiercią za jakiekolwiek się jemu sprzeciwianie, wystarczało chętnym do krytyk pomysłów „Pana”, samo spojrzenie na tego „boga” wizerunek, by im odeszła chętka do jakiejkolwiek kontestacji.

I dokładnie ten sam „cel wychowawczy” ma, jak twierdzi mój kuzyn, obecnie emerytowany już przewodnik tatrzański, to masowe ustawianie wszędzie krzyży z wizerunkiem nań martwego Chrystusa. Znienawidzonego przez Boga Izraela CZŁOWIEKA POZNANIA, który w zachowanych Ewangeliach aż ponoć 70 razy wyklinał „plemię żmijowe”, prowadzące Izrael do jego przeznaczenia. Każdemu naiwnemu, który chciałby iść w ślady tego żydowskiego religijnego reformatora-nieudacznika, wizerunek zmasakrowanego Jezusa na krzyżu winien przypominać los jaki ma on oczekiwać. Wg gnostyka Kozáka, te „złe ludzkie pożądania wiedzy”, które zwalcza się za pomocą wizerunku krzyża, to w istocie szlachetne dążenie do poznania rzeczywistości, poznania niewątpliwie zagrażającego całemu temu wielowiekowemu przedsięwzięciu „grzechów logicznego myślenia zgładzenia, metodą baranka bożego umęczenia”. Widziany w tej perspektywie mojżeszowy znak jadowitego węża, jako antidotum na „złe ludzkie pożądanie wiedzy”, potwierdza „reptylianizm” oraz FILOENTROPIĘ tej „ponadczasowej” religii ŻĄDZY NAD ŚWIATEM PANOWANIA .

*

W zakończeniu tego krótlegp eseju O BOGU, KTÓRY JEST ZAZDROSNY, chciałbym przyponieć bardzo istotną sprawę kolejnych przystosowań się – zwanych w biologii MIMIKRĄ, charakteryzującą w szczególności GADY zwane KAMELEONAMI – jakic możana dostrzec w historycznie kolejnych POZORACJACH przyjmowanych przez boga Jakuba-Izraela. (Przypominam, że ten sławny Założyciel Izraela przyodział się w skórę koźlęcia, imitującą owłosioną powierzchowność jego brata Ezawa, aby wykraść prawa pierworództwa od ich Ślepego Ojca Izaaka). Otóż Kozák wskazuje w „Chrześcijanach przed Chrystusem” (1995), na podobne zjawisko MASKOWANIA naładowanej ZAZDROŚCIĄ istoty judaizmu, poprzez jego „ubieranie w nobliwą powierchowność”, zrodzonego w antycznej kulturze indo-irańskiej buddyzmu oraz zaratustrianizmu, w czym specjalizował się esseński odłam żydostwa, w okresie bezpośrednio przed Chrystusem:

Możemy bowiem, w tekstach (rękopisów) qumrańskich , które bardzo rzetelnie przejmują nauki Zaratustry o walce prawdy z kłamstwem oraz światła z ciemnością, dostrzec w jaki sposób chytrze przeskakuje qumrańska wizja boga, z „boga światła i prawdy”, na Boga ciagłego stawania się („Będę tym, kim będę!”), który jest także bogiem Izraela! Tutaj, prawie że możemy uchwycić początek procesu, dokończonego późniejszym wytworem żydowskich nacjonalistów – Nowym Prawem, które będzie w istocie teologicznym lapsusem, par excellence bezmyślnym, polegającym na tym, by kamień węgielny mieszanki buddyzmu z zachodnim wyobrażeniem sobie świata, nazwać w Europie „chrześcijaństwem” (…) Pan, groźny i mściwy „Hospodin” pod wpływem mody ze Wschodu staje się także (sic!) Bogiem wieczności, miłości i serca. Bóg burzy (i zniszczeń) także się staje Bogiem pokoju, hinduskiego kultu miłości ‘nazareńskiego” (kapłana) Jezusa; jego „Ojciec” się staje żydowskim Jahwe („stanę się, kim się stanę”)! …  Główną i najcenniejszą zdobyczą poznawczą dla czytelników tego tekstu jest później nie dyskutowany bardzo rzetelny fakt, że tzw. “Chrystus” wyraźnie już przemawia przed nadejściem Jezusa Chrystusa w NT, oraz że “nowe przymierze” i “nowe prawo” jest już faktem przed spisaniem NT (? – MG)

(Nb. Nieco później Apostoł Paweł – ewidentnie idąc w ślad Jakuba-Izraela – okrywa swą WSTRĘTNĄ OSOBOWOŚĆ „płaszczem ochronnym” z greckiego platonizmu, a w XIII wieku, w „obronie” przed wpływami islamu, św. Tomasz „chrzci” znienawidzonego przez Ojców Kościoła „przyziemnego” Arystotelesa, tworząc z niego Autorytet Kościoła na kilka następnych stuleci.)

POST SCRIPTUM.

Pod koniec lipca br. wystąpiłem z moją “gnozą” na jednym z “grass root” festiwali w Polsce. I pod koniec mego tamże, transmitowanego przez głośniki, godzinnego wystąpienia, pojawiło się pytanie: „Jakimi symbolami zastąpić, w ramach PRZYWRACANIA ROZUMU CHRZEŚCIJAŃSTWU, to rzymskie narzędzie kaźni, mające odstraszać ludzi od postępowania na wzór pokaranego tym krzyżem skazańca?
Odpowiedź jest b. prosta. Tymi samymi, które istniały w kościele, przed jego się całkowitym oderwaniem się od wymogów logicznego myślenia, czyli przed potępieniem nestorian oraz pelagian na synodzie w Efezie w r. 431.
Otóż symbolem NESTORIAN, jeszcze sto lat temu zachowanych gdzieś w AZJI była / jest SWASTYKA łącząca wiarę chrześcijańską z całym SYSTEMEM RELIGIJNYM WSCHODU. Poniżej przykłady „przebijania się”, sto lat temu, w kulturze europejskiej tego buddyjskiego znaku „dynamicznego szczęścia” ludzi dążących do stanu arystotelesowskij eudajmonii, osiagania poznawczej doskonałości, blokowanej zarówno przez żydowski GENITALIANIZM ) jak i chrześcijański KRZYŻ PAŃSKI:

 

Posted in POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem (42 cz. II):Zakłamać Świat Bogiem ENTROPII i zrobić na tym biznes

(cz. II „Przeciwentropii”)

Rzecz o powstaniu „plemienia żmijowgo” (cz. ‘hada’) we wnętrzu świata indo-irańskiego

2900 słów

Uściślenie terminów z cz. I

W sensie psychologicznym PRZECIWENTROPIA* TO CHĘĆ POZNANIA, w kulturze antycznych Ariów („ludzi szlachetnych”) uznana za najlepsze w życiu zajęcie, po łacinie „OTIUM”; najgorszą zatem rzeczą – czyli „NEG-OTIUM” – jest NIECHĘĆ POZNANIA, powodująca WZROST ENTROPII ( zanik, atrofię) organów poznania osób, które ugrzęzły w dominującej dzisiaj „gadziej” lumpenkulturze. (Patrz Otium i negotium w opowieściach biblijnych” z r. 1995.)

* Ponieważ wielu dyskutantów na neoni24 „nie chwyta” co oznacza ENTROPIA ŻYCIA, to proponuję esej „Rozwój duchowy a pojęcie entropii” M. Dyszyńskiego, oraz zestaw takich zdań: „Świat szarzeje. Niszczy nas entropia. Wszystko płowieje. Wszystko umiera.Te mini-zdania Roberta Silverberga wskazują na zbieżność fizycznego zjawiska entropii z zachowaniem przypisywanym hinduskiemu bogu Sziwa, bogu Zniszczenia, Zagłady.

W powyższym kontekście pozwolę sobie przypomnieć, że Centralną Świątynią ARYJSKIEJ Europy, gdzie czczono kult PRZECIWENTROPII, to była świątynia Apollona w Delfach, z napisem na tympanonie „Poznaj samego siebie a poznasz Wszechświat i bogów”.

Natomiast „święte miejsca” KULTU PARALIŻU (ENTROPII) ROZUMU mają nad ich wejściami wyryty DEKALOG, zaczynający się od słów „Nie będziesz miał bogów obcych przede mną … Bo Ja jestem Pan, Bóg twój, Bóg zazdrosny, itd.

***

Od jednego ze znajomych otrzymałem ciekawy list założycielki Towarzystwa Teozoficznego, Heleny BŁAWATSKIEJ (1831-1891), nt. braków śladów archeologicznych żydowskiej historii przed czasami sławnej „babilońskiej niewoli”. Bławatska pisze w nim, m. innymi:

Dzisiaj udowodniono już, że Babilonia była kiedyś zamieszkana przez braminów i miała szkołę sanskrycką. Nasi Asyriolodzy uznają, że mieszkańcy starożytnego miasta Akkad (według Rawlinsona) przybyli tam najprawdopodobniej z Armenii, nauczając Magów duchowego języka, który był czymś w rodzaju świętego języka. Innymi słowy, byli to właśnie Aryjczycy, których język jest również powiązany z pochodzeniem naszego języka słowiańskiego. Jako przykład (przepraszam za odstąpienie od tematu) chcę przytoczyć linie z Rig-Vedy: „Dyaurvah pita prithvi mata somo bhrata-ditih svasa” i ich tłumaczenie:

Niebo – waszym ojcem; ziemia – waszą matką; Soma – waszym bratem; Aditi – waszą siostrą”. Dlatego niedorzeczne jest żądanie, aby ludzie wierzyli, że hebrajskie rękopisy są starożytnymi objawieniami lub Słowem Bożym.

Bóg nigdy nie napisałby ani nie podyktował niczego, co mogłoby dać początek ziemi, którą stworzył, ludzkości, nauce i tak dalej, dając się oskarżyć o kłamstwo. Bezwarunkowe wierzenie w pisma hebrajskie, a jednocześnie w niebiańskiego ojca Jezusa, jest absurdem; co gorsza, jest to świętokradztwo.”

Fakt, że Cywilizacja Sumerów w Mezopotamii miała charakter podobny do współczesnej jej cywilizacji hinduskiej, określajacej się jako ARYJSKA (od ariów, gr. aristos to znaczy ‘najlepszy’, ‘szlachetny’;) jest niepodważalny. Potwierdzają go chociażby takie, istniejace do dzisiaj nazwy państw: Ariana (Afganistan), Ir-ak, Ir-an, a nawet Ir-landia (-ar wymienia się na -ir, stąd te ‘aryjskie’ nazwy od Indusu, aż po Atlantyk).

Na wszelki wypadek zacząłem szukać w internecie współczesnego potwierdzenia tych „rewelacji” Bławatskiej sprzed lat 150. I znalazłem artykuł hinduskiego kulturologa London Swaminathana, pt.3000 bogów w Mezopotamii jest podobnych do hinduskich”:

Skąd zatem wzięła się ta, domagająca się od człowieka „panowania nad wszystkim, co na ziemi poruszać się odważa”, Cywilizacja Żydowska a następnie i Chrześcijańska? Ta dominująca obecnie u nas Super Cywilizacja, choćby tylko z powyżej przytoczonej, OBIEKTYWNEJ przyczyny, winna być określona jako PODŁA, co zauważył już Lew Tołstoj w traktacie „O życiu”, wysoko ocenionym nie tylko przez teozofkę Bławatską.

(Przypominam, to od lektury „Laborem exercens” JPII z 1981 roku, rozpoczynającej się od wychwalania powyższego „nakazu Stworzyciela”, rozpoczął się mój – i nie tylko mój – SZOK POZNAWCZY; gdy zrozumiałem, na czym „nasza” religia polega; patrz chociażby fragment „Spowiedzi” Lwa Tołstoja, opublikowany na neonie24 w marcu br.)

Zamim jednak przejdę do interesującego emaila od „Herborisa” sprzed 1,5 roku, to pozwolę sobie przypomnieć dwa symptomatyczne komentarze do mego, napisanego z okazji mego 77-lecia, eseju nt. PRZECIWENTROPII, PIERWSZEGO MOTORU WSZYSTKICH ISTOT OŻYWIONYCH. Te komentarze bowiem wskazują na kompletny brak zrozumienia, co przeciwentropia (lub ‘anty-entropia’) w praktyce oznacza. Po prostu, codzi o to, że UFORMOWANIE (z ang. IN-FORMACJA) USTROJÓW OŻYWIONYCH, w miarę tych ustrojów się poruszeń, WZBOGACA SIĘ o NOWE FUNKCJONALNE FORMY (jest to Prawo Biologii Lamarcka), natomiast w przedmiotach NIEOŻYWIONYCH, w miarę ich używania ich UKSZTAŁTOWANIE (IN-FORMACJA) ulega DE-FORMACJI, wywołując utratę funkcjonalności takich ustrojstw. Co chyba każdy użytkownik samochodu, lub tylko roweru, zauważył.

Kto – a raczej CO – stworzyło i nadal stwarza, działające w sposób Przeciwentropiczny (Prawo Lamarcka) byty OŻYWIONE chociażby te w formie nas samych?

I tutaj na neonie24 odezwały się, BARDZO GLOŚNO, dwa głosy usiłujące ZAKRYĆ, za pomocą pojęcia BOGA (ew. W TRÓJCY) JEDYNEGO, bardzo prostą, biochemiczną zasadę STWARZANIA INFORMACJI przez istoty ożywione.

Otóż wyraźnie nie chcący przyznać, że wskutek ISTNIENIA W NAS PRZECIWENTROPII dość długo żyjemy, komentator „miarka” występił w roli apologety „Dobrego Boga Izraela” który go ponoć STWORZYŁ a inż. Wojtas w roli APOSTOŁA tej zmyślonej, przez autorów Biblii, CHIMERY STWORZYCIELA ŚWIATA „EX NIHILO”.

Ale skąd to „miarka” wie, że „Bóg jest dobry”? Jak twierdził Sokrates (powołując się na slogan delfickiej świątyni) Dobrem jest Wiedza (o bogach, o Przyrodzie, o ludziach i o sobie samym) a ZŁEM JEST IGNORANCJA (szczególnie w tych wlaśnie domenach).

Dumny ze swej NIE-WIEDZY„miarka” to ignorant BUDOWY WŁASNEGO JESTESTWA, skoro zwalcza b. celną opinię „Oscara”08:54:29 (me pozdrowienia dla niego): „Stanowimy po prostu rodzaj społeczności komórkowej… tak jak w społecznościach pszczół…” Które to stwierdzenie „miarka” krytykuje: „Siejesz tu pochwałę i propagandę faszyzmu i totalitaryzmu oraz niewolnictwa. Opamiętaj się.

A jak „miarka”, który nie chce wiedzieć, że składa się z miliardów komórek, NIE POZNAJE NAWET SAMEGO SIEBIE, co nam tu będzie pier….. o „dobrym bogu, który go, dobrego człowieka stworzył”.

***

Przejdźmy do argumentacji inż.Wojtasa z 30.06. o 09:27:44Jakoś nie przekonuje mnie pański (MG) styl narracji… (to) że lokuje Pan wszystko w myśli greckiej, co już budzi wątpliwości, bo to narracja niemiecka…

Otóż najlepszym w Polsce, przedstawicielem tej myśli „niemieckiej” – tj. helleńskiej – był prof. Uniwersytetów w Petersburgu a potem w Warszawie historyk antyku Tadeusz Zieliński, który w książce „Hellenizm a judaizm” (1927) utrzymuje, że „hellenizm to przeciwieństwo judaizmu”. Stąd podejrzenie, że starając się zdyskredytować „niemiecki“ hellenizm, kol. Wojtas w sposób zakamuflowany propaguje idee starotestamentowego „boga”, co w szczególności przejawiło się w takim oto jego stwierdzeniu:

@Berkeley72 10:20:06Jak pisałem – ma Pan spora wiedzę, ale bardzo nieuporządkowaną.Do tego (świadomie?) miesza pojęcia i wnioski. Tu: że Brahma jest pierwowzorem dla Stwórcy. Takiego odjazdu od logiki – to trudno sobie wyobrazić. trzeba chyba w Berkeley być kształconym, aby to napisać. Bo, na logikę, a bez podtekstu, jeśli Stwórca jest stwórcą wszystkiego, to także Brahmy.”

Otóż starotestamentowy BÓG STWORZYCIEL, to wg rycerza i filozofa Kazimierza Łyszczyńskiego (ściętego, na rozkaz polskiego episkopatuu, w Warszawie w 1689 roku) to CHIMERA,byt UROJONY,  „który jest wymysłem ludzkim, stworzonym po to aby jego głosicieli wielbiono... Lęk przed Bogiem jest rozpowszechniany przez nielękających się, w tym celu, żeby się ich lękano. Doktryna bądź to logiczna, bądź filozoficzna, która się pyszni tym, że uczy prawdy o Bogu, jest fałszywa, a przeciwnie, ta, którą potępiono jako fałszywą, jest najprawdziwsza…

A zatem, tak jak w CENTRALNEJ dla zrozumienia istoty Starego Testamentu, historii Patriarchy Jakuba, założyciela 12 plemion Izraela, który się podszył pod swego starszego brata Ezawa, by postępem wyłudzić, od ich Ślepego Ojca, prawa Syna Pierworodnego, tak i antyczni twórcy konceptu „Stworzyciela ex nihilo”, którego adwokatem na Neon24 okazał się inż. Wojtas, po prostu UDAWALI, że jest to JEDYNY STWÓRCA, starając się przechwycić PRAWA PIERWORÓDZTWA hinduskiego BRAHMA, SAMO-STWARZAJĄCEGO SIĘ, STWÓRCY WSZECHŚWIATA Kontrolera wszechświata i stwórcy pierwszych żywych istot”.)

(Proszę zauważyć, że Brahma na zdjęciu ma nakryte „czapką” cztery twarze, skierowane w cztery strony świata i osiem rąk, podobnie jak słowiański Światowid na kamiennym posągu z IX wieku, znalezionym w 1851 roku w rzece Zbrucz we wschodniej Galicji)

Co więcej, w wypadku historii plemienia, maszerującego przez świat pod ochroną DEKALOGU, można się doszukać wyraźnych zapożyczeń historii z przedbiblijnej, ARYJSKIEJ mitologii indo-irańskiej, co pokrywa się z opinią biblioznawców, że znana nam obecnie, super egoistyczna żydowska Biblia, skompletowana została w okresie perskiej dominacji w Babilonii. Mój korespondent „Herboris” podsumował te zapożyczenia w następujący sposób:

Określenie ‘Naród Wybrany’ zostało po prostu wyprowadzone z hinduskiego społeczno-boskiego systemu kastowego. I Hebrajczycy, zamieszkujący przed ich migracją, na północny-wschód od Eufratu, z pewnością mieli szerokie kontakty ze światem hinduskim. I wtedy zadecydowali, że to oni będą „czystymi braminami”, którzy będą panować nad poganami pochodzącymi z innych narodów. (Brahma stał się Jahwe i Abraham zadecydował to samo.) Inne narody otrzymały status niedotykalnych. Żydzi będą Kastą Najwyższą, narodem wybranym przez boga by przywodzić ludzkości. I co najważniejsze „Ja jestem” (JHWH), które Mojżesz usłyszał zza płonącego na pustyni krzaka to „Aham Brahmassmi” (Ja Jestem Brahmanem), najświętsze słowa w hinduizmie.

Na fakt takich zapożyczeń wskazują dodatkowo biblijne imiona Abraham i jego żony-siostry Sara, wyprowadzone od imion hinduskich bogów Brahma i jego żony-siostry Saraswati; także prawie identyczna historia Potopui arki zbawienia wszystkich zwierząt, oraz sztywny Kodeks Praw, na wzór (bardzo antyfeministycznego) Kodeksu Manu, a zwłaszcza starszego o ponad tysiąc lat Kodeksu Hammurabiego , z którego całe wersety zostały skopiowane w Prawach Mojżeszowych.

Ja dodałem (w tekście „Czy Jahwe to atrapa Brahma”) do tej hipotezy, że (zgodnie z zasadą „by a deception we make war”) Elita Narodu Wybranego już od czasów mitycznego Jakuba-Izraela ma zwyczaj „ubierać się” w szaty oraz „skóry” wypożyczone od kultur, które Żydzi, w trakcie ich historii, zamierzali opanować i zniszczyć, wysysając z tych „pogańskich” kultur ich soki życiowe.

Paraliżujacy Rozum JAD ukryty w Pismach Starego i Nowego Przymierza

Są bowiem zasadnicze różnice między stosunkowo młodym (ok. 2,5 tysięcy lat od czasów babilońkich) judaizmem a hinduizmem, z którego judaizm, w znacznym stopniu „wypożyczył” swą wczesną historię.

1. Według Wed, Brahma (który jest bóstwem cyklicznym, śmiertelnym ale wciąż się odradzającym) rozpadając się swymi mini cząstkami obdarza wszystkie żywe istoty, uzyskujące w ten sposób zdolności SAMO-STWÓRCZE – a zatem, wg Schroedingera NEG-(a lepiej ANTY)-ENTROPICZNE. Takie istoty dzięki temu są NIEŚMIERTELNE w swych, powtarzających się w NIESKOŃCZONOŚĆ CYKLACH. (Są to wyraźnie biologiczne cykle kojarzone z trójbóstwem TrimurtiBrahma jest twórcą okresów świata (kalpa), Wisznu jest konserwatorem tego świata, Śiwa zaś doprowadza pod koniec każdej kalpy do jego zagłady”)

2. W przeciwieństwie do tych hinduskich mitów, Biblia, będąca manifestacją światowładczych ambicji hebrajskichy kapłanów, promuje LINIOWĄ historię (Wszech)Świata: od jego nie tak dawnego Początku (według kalendarza bizantyjskiego zaledwie 7527 lata temu) do jego Końca (którego to Końca Świata, z przerażeniem wyczekiwali, zarówno żydzi jak i pierwsi chrześcijanie – patrz p« Objawienie » św. Jana, kończące Nowy Testament.)

3. Ponieważ istoty żywe – w tym i ludzie – OD ZAWSZE SĄ ŚMIERTELNE , więc w hinduizmie nie ma miejsca na jakiś GRZECH PIERWORODNY. Z tym GP to najzwyklejsza hucpa antycznych budowniczych PLEMIENIA ŻMIJOWEGO (biorących się za « boga jedynego »). Ta hucpa polega przecież na « uświęceniu » zachowania się PODŁYCH lekarzy, którzy wmawiając swym klientom chorobę, biorą się za jej leczenie, wywołując u ich klienteli rzeczywiste osłabienie i od siebie uzależnienie. Na tej prostackiej socjotechnice polega przecież – jak zauważył to nie tylko gnostyk Kozák – cała nowotestamentowa « TEOLOGIA ZBAWIENIA METODĄ „BEZ SKAZY” BARANKA BOŻEGO UMĘCZENIA I ZGŁADZENIA ». (Bo bez krwi rozlania nie ma grzechów odkupieniaHebr. 9.)

4. Co więcej, antyczny Stwórca ST nie mógł udzielić swym stworzeniom zdolności twórczych, polegających na asocjacji (kojarzeniu) idei prostszych w bardziej złożone zdania (system biochemiczny I->R->S->A). A to z tego powodu, że co zmyślniejsze takie stworzenia (patrz Ksenofanes w VI w. pne) szybko by skojarzyły, że Człowiekopodobny Stwórca jest Chimerą, Urojeniem, po to zmyślonym, aby jego kapłaństwo mogło na tym « biznesie z bogiem » robić bardzo zyskowne interesy. Z tego powodu, od momentu powstania judeochrześcijaństwa, kapłani tej „super religii” tak zawzięcie i systematycznie MORDUJĄ LUDZI ŚWIATEŁ, w antycznej Jerozolimie nie tylko « człowieka nazareńskiego », ale i św. Szczepana (Stefana), przywódcę zhellenizowanych chrześcijan, odważającego siękrytykować Mojżesza; w Warszawie przed 330 laty wspominanego tutaj Kazimierza Łyszczyńskiego ;a na neon24, wystarczy wystukać słowo Berkeley72 , by sobie poczytać jak na mój temat histeryzuje jakiś (jakaś?) 57KerenOr.

***

Gnostyk Kozák twierdzi, że te prawie zanikłe obecnie, ARYJSKIE GÓRNOLOTNE kultury, naładowane Przeciwentropią (A-Entropią) zwykły symbolizowć swój stosunek do świata przy pomocy rzeźb pełnych wigoru zwierząt ( patrz powyżej zdjęcie sumeryjskiej rzeźby wojownika stojącego na BYKU, także w Egipcie czczono, znienawidzonego przez Mojżesza, BYKA APISA). Natomiast „filoentropiczne”, NISKIE KULTURY zwykły utożsamiać swą podstępną MOC z działaniem (jadowitego bądź duszącego) WĘŻA – patrz podkreślona w Nowym Testamencie zbieżność znaczenia symboli mojżeszowych i chrześcijańskich:

(Wg gnostyka Kozáka, te „złe ludzkie pożądania”, to w istocie szlachetne dążenie do poznania rzeczywistości (Lb 21:4-9); wizerunek żmii, jako antidotum na „złe ludzkie pożądanie wiedzy”, potwierdza „reptylianizm” oraz FILOENTROPIĘ mojżeszowej religii.)

Obwieszczając swą Nadwładzę już w pierwszych zdaniach „Dekalogu”, iż „Ja jestem Pan, Bóg twój, Bóg zazdrosny, który karze występek ojców na synach… itd”. YHWH zdaje się być bóstwem NIERUCHOMYM, jak kamień na którym te słowa zostały wyryte (stąd pochodna YHWH, „bóg” scjentologów to STATYK). Słowa te, samą swoją LITERACKĄ obecnością wywołują odpowiednie ZNIERUCHOMIENIA POZNAWCZE wyznawców tego boga (patrz gnostycka interpretacja powyższych obrazków z Biblii). I jednocześnie powodują, że ruchy sterroryzowanych Kamiennymi Tablicami ludzi  ograniczają się do realizacji głupkowawego nakazu „mnóżcie się i panujcie nad Ziemią”.

Zaś przewidywane DOBROCZYNNE (dla nieruchawego Narodu Wybranego) skutki realizacji powyższego przykazania prorok Izajasz wychwalał w następujący sposób (rozdz.60 i 61):

Staną obcokrajowcy, by paść waszą trzodę, cudzoziemcy będą u was orać i uprawiać winnice. Zużyjecie bogactwo narodów, dobrobyt ich sobie przywłaszczycie… Bo naród i królestwo, które by ci nie służyły, wyginą, i poganie zostaną całkiem zgładzeni …Wy zaś będziecie nazywani kapłanami Pana, mienić was będą sługami Boga naszego. (Patrz „Złodziej pod sztandarem „nie kradnij” z r. 1994.)

A jeśli „wybrańcy Boga Izraela” mieli / mają takie ambicje jak te, które wyjawił Izajasz, to jak nazwać ich „Boga”? Czyż nie jest on podobny do hinduskiego Sziwa, boga Zniszczenia, Zagłady, po prostu BOGA fizycznego zjawiska zwanego ENTROPIĄ? Widać to w szczególności, w przypomnianym przez gnostyka Kozáka, rytuale picia krwi i spożywania ciała „nazareńskiego człowieka poznania” zabitego, przez żydowskiego „Boga” (patrz cz. I). Co więcej, ludzie samo-ograniczający się w swym poznaniu do tekstów Pisma Świętego wywołują u siebie, przewidzianą przez Prawo Bezbożnika Lamarcka atrofię wzroku, swego najcenniejszego organu „który jest świecą ciała twego” – jak to podkreślał „nazareński człowiek poznania”, którego chrześcijanie uwielbiają oglądać w formie kukły wiszącej na krzyżu.

Z tego, czysto fizjologicznego powodu, pobożni żydzi i chrześcijanie (oraz ich dzieci nawet „w trzecim i w czwartym pokoleniu” – jak zapewnia Dekalog) przestali dostrzegać, że ich jestestwa „umierają od wewnątrz” wskutek nie ćwiczenia, od dziecka, ich podstawowych ORGANÓW POZNANIA. I mamy tego skutki. O czym poniżej.

Podsumowanie

Do czego prowadzi nas Zakłamanie Świata Bogiem Izraela?

To „umieranie od wewnątrz”, wymuszane przez życie w „zaślepieniu poznawczym” jakie pracowicie krzewi kler żydo-chrześcijański ,wywołuje u bardziej ‘powolnych umysłowo’ dorosłych osób, odruchy myśli mające cechy najzwyklejszej schizofrenii. Za coś najbardziej złego, w takiej „Ciemnicy Solidarności” uważa się wszelkie manifestacje skojarzeń, kwestionujących NADWŁADZĘ wyimaginowanego Stworzyciela ludu przez Boga Wybranego. (Antidotum na takie szkodliwe skojarzenia to te ATRAPY ŻMII oraz CHRYSTUSA na obrazku powyżej.) I ten terror „uczonych w Piśmie” automatycznie przekłada się na NEGATYWNĄ SELEKCJĘ wszelkich opracowań (w tym i moich i poprzedzającego mnie Jeana Piageta i jego starszego kolegi Paula Wintreberta) wskazujących, że Wszelka Biologiczna Twórczość ma u swych podstaw biochemiczny mechanizm I->R->S->A, czyli „wyrównania z nadkompensacją nie krytycznych uszkodzeń organizmu, w tym neuronów kory mózgowej”.

A jeśli tego podstawowego biologicznego zjawiska się SYSTEMATYCZNIE NIE UWZGLĘDNIA, to ludzie zaczynają się bać zupełnie wyimaginowanych zagrożeń:

Tacy bowiem bohaterowie Cywilizacji, jak filozof Bertrand Russel i fantasta (straszył inwazją z Kosmosu!) H.G. Wells, w ramach sponsorowanego przez CIA programu Congress of Cultural Freedom (1950), zaczęli „planowo” straszyć świat ZAGŁADĄ termonuklearną, która w rzeczy samej wywołała by ogromne zniszczenia, ograniczone jednak do Centrów Cywilizacji, wyposażonych przecież w tysiące schronów p. atomowych. I to ukryte sponsorowanie, „promotorów strachu” najwyraźniej trwa i dzisiaj. Współcześni pogrobowcy Wellsa i Russela straszą nas zawzięcie: 1) rakotwóczym Zubożonym Uranem; 2) planowanym ludobójstwem – względnie epidemią autyzmu – w rezultacie szczepień; 3) jakimś HAARPem na Alasce; 4) śladami smug kondensacyjnych w atmosferze. I tak dalej, 5G już na horyzoncie promieniuje „piekącymi” (jak Słońce?) mikrofalami.

Jednak te „jady” oraz „promieniowania niszczące geny” są tak nikłe, że wskutek istnienia w nas bio-mechanizmu I->R->S->A, zwanego także hormezą, muszą mieć one efekt polepszający nasze zdrowie! Czego dzisiejsi „biznesmeni strachu” za wszelką cenę nie chcą wiedzieć, wyraźnie idąc w ślad kapłanów w starożytnym Izraelu, straszących tamtejszą ludność Końcem Świata. Te narastające zjawiska o charakterze schizofrenii są prostym wynikiem WYCHOWANIA DO IGNORANCJI jakim się zajmują nie tylko „nasze” zgromadzenia religijne, ale i instytucje naukowe opanowane przez odmianę „reptylian” zwaną pieszczotliwie „genitalianami”. O pojawianiu się, najzwyklejszej „dziury w mózgach”, pod wpływem biblijnych zakłamań Praw Biologii, pisałem w „Zielonych Brygadach” już przed całym ćwierćwieczem:

Bowiem kolonizując świat, w imię „Boga Zagłady Rozumu”, właśnie w formie KRZYŻA i ŚWIATEŁ MENORY, zaślepiających „ludu bożego” zbrodnie, żydzi oraz chrześcijanie wytępili już na Ziemi dziesiątki gatunków najszlachetniejszych zwierząt i ponad setkę narodów w Ameryce i Australii. Co więcej, w debilnym dążeniu do zwiększania komfortu swych, coraz bardziej opasłych jestestw, zawzięcie STERYLIZUJĄ, BETONUJĄ i ASFALTUJĄ naszą Planetę, aby przypadkiem na niej jakieś tereny „dzikie”, dające możliwość doskonalenia naszych organów ruchu oraz wzroku, się nie zachowały.

I to są „święte czyny” czcicieli tego, podobnego do hinduskiego Sziwa, Boga Stworzyciela NOWOTWORU CYWILIZACJI TPD (ang. WTC), czyli Pieniądz-Technika-Dupa (ang. Wealth-Technics-Comfort). Co zatem, na zakończenie tego, z lekka satyrycznego, przedwakacyjnego eseju, wypada mi przypomnieć? Choćby te narzekania, przed laty, mego partnera wspinaczek w okolicach Genewy, szwajcarskiego socjologa Willi Dietricha, że „Człowiek to najgłupsze za zwierząt, nie tylko sam się pcha do klatki, to się jeszcze w niej na klucz zamyka”. Które to, coraz szczelniejsze SAMOZAMKNIĘCIE SIĘ Narodów Wybranych w klatkach z Komfortem, jest eleganckim przykładem EN-TRUPII ICH WEGETACJI.

Zakopane, 15 lipca roku 102 po WPR

(tj. po Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Anty Judeo-Chrześcijańskiej)

 

Posted in POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 42: PRZECIWENTROPIA to Pierwszy Motor Stworzenia

PRZECIWENTROPIA (ang. C-Entropy) to Pierwszy Motor Stworzenia

Jest to rozszerzenie koncepcji zasadniczej różnicy między PRZYRODĄ OŻYWIONĄ i NIEOŻYWIONĄ, zawartej w książeczce „Co to jest Życie” Edwina Schrödingera z 1944 roku i powiązanie jej z Biologiczną Koncepcją Wiecznej Przyrody Arystotelesa, oraz z „Filozofią zoologiczną” Lamarcka z roku 1809

*

Z dość złożonego tekstu poniżej:

Rak (NOWOTWÓR) powstaje przez PRZECIWENTROPICZNE MIKROZMIANY przystosowawcze (do „wewnątrzorganizmowej walki o byt”), pojawiające się w genomach niewielkiej ilości komórek, predysponowanych do tego przez ich nie w pełni dojrzały, neoteniczny charakter, tolerowany w organizmach o obniżonym poziomie „samoobrony”

słowa kluczowe: przeciwentropia, entropia, piagetyzm, neodarwinizm, freudyzm, genitalianizm, fetyszyzm TPD, onkogeneza, Nieruchomy Poruszacz

3300 słów

Już w pierwszej połowie wieku XX, w okresie burzliwego rozwoju nauk ścisłych, co szerzej myślący fizycy próbowali uchwycić zasadniczą różnicę w zachowaniu się ciał nieożywionych – które były podstawowym obiektem ich badań – a zachowaniem się istot ożywionych, których najlepszymi przykładami byli oni sami. Cytuję za portalem http://www.eduteka.pl/doc/entropia:

za użytecznością (pojęcia) entropii opowiedział się E. Schrödinger, który… stwierdził, że cechą organizmu jest walka z entropią (nieporządkiem), i wprowadził pojęcieentropii ujemnej jako miary uporządkowania; L. Brillouin, opierając się na teoriach -*• informacji, wykazał istnienie w organizmie negentropii (miara porządku połączona z informacją), będącej przeciwstawieniem entropiiRozwój i rozprzestrzenienie życia na Ziemi wpłynęły na podporządkowanie biosferze (czyli coraz doskonalsze zorganizowanie) znacznych zasobów energetycznych planety (zwł. energii słonecznej) i stopniowe hamowanie wzrostu jej entropii ; wg niektórych biologów (np. Ścibor-Rylska [1] [2]) prowadzi to do przewagi procesów negentropijnych nad entropijnymi Ziemi i może zapobiec jej śmierci cieplnej.Koncepcja cyklicznego rozwoju świata od stanu najbardziej nie uporządkowanego do najbardziej uporządkowanego i odwrotnie znana była już w staroż. Grecji (→  Heraklit, → Empedokles).

Z drugiej strony portal „Polonia christianaotwarcie podważa powyższe propozycje, cytując takie oto zapewnienie fizyka z Uniwersytetu w Monachium, Thomasa Seilera:

Nigdy sam układ nie może się zmienić, gdy chodzi o zmniejszenie entropii. To zakłada, że procesy naturalne dążą zawsze od porządku do chaosu, a nigdy w kierunku przeciwnym. Tworzenie się porządku na bazie chaosu jest wykluczone przez termodynamikę.

Seiler jako fizyk, wyobrażając sobie świat jako zestaw MARTWYCH przedmiotów, które „ocierając się o siebie” w sposób konieczny tracą swe uporządkowane formy, ma rację. Jednak w przypadku istot ożywionych, to takie wzajemne się „ocieranie” daje dobrze dostrzegalny efekt ODWROTNY – to przecież dzięki platońskim DIALOGOM (głosowo-pisemnym „ocieraniem się o siebie” ich uczestników), POWSTAŁA – zachowana nstępnie przez „pogan” przez następne tysiąclecia – IMPONUJĄCA INFORMACJA na temat zarówno zewnętrznej jak i wewnętrznej budowy społeczeństw, by wskazać tutaj tylko na „Państwo” tego starożytnego filozofa. Patrząc szerzej na całość ZOON (żywiny), takie „otarcia się” ustrojów ożywionych – zarówno o martwe przedmioty i o te ożywione – TWORZĄ INFORMACJĘ asymilowaną przez wewnętrzne struktury poznawcze nie tylko ludzi i zwierząt, ale nawet i roślin. Natomiast w świecie nieożywionym, zgodnie z II Zasadą Termodynamiki Clausiusa (1885), wszelkie bardziej złożone struktury z czasem ulegają nieodwracalnemu rozproszeniu i zanikowi, tak jak zatarciu ulegają antyczne zapisy zrobione na papirusach oraz glinianych tabliczkach.

A zatem fizykowi Th0masowi Seilerowi z Monachium wystarczyło by przejść się po lokalnym parku i popatrzeć, szczególnie wiosną, jak w nim rosną zarówno drzewa jak i trawa i biegają psy oraz dzieci, by przekonać się, że wszystkie te elementy żywiny poprzez swą działalność, wymagającą znacznych wewnątrz organizmowych wysiłków, (oraz procesów odbudowy zużytych części) ZMNIEJSZAJĄ SWĄ WEWNĘTRZNĄ ENTROPIĘ, potocznie oznaczającą BEZWŁAD się zachowania. I na odwrót, obserwując ruchliwą ulicę, tuż obok tego parku, od razu możemy wskazać na przedmioty zwiększające swą entropię, czyli stan nieuporządkowania ich struktur, wskutek ich używania: jest to zarówno sama ulica, w której z czasem pojawią się dziury, jak i jadące po niej samochody, które z czasem się zepsują. A także unieruchomieni w tych samochodach ludzie, którzy nabawiają się chorób cywilizacyjnych, polegających na atrofiach ich „niedoćwiczonych” organów.

W jaki zatem szczegółowy sposób przebiega ZMNIEJSZANIE SIĘ ENTROPII (inaczej mówiąc wzrost INFORMACJI zawartej w przedmiotach ożywionych), wskutek ich AKTYWNEGO ŻYCIA?

Otóż każda żywa komórka posiada, wmontowany w nią „od zawsze” system biochemiczny, automatycznie „naprawiający” wszelkie jej nie krytyczne uszkodzenia. Jeden z inspiratorów mych zainteresowań Ewolucją Żywiny, bio-psycholog Jean Piaget z Genewy, nazwał to zjawisko „wyrównaniem z nadkompensacją stanu homeostazy dynamicznej organizmu, zaburzonej przez jakiś czynnik”. Poniższy rysunek przedstawia ŚCIŚLE BIOCHEMICZNY schemat powstawania tego BANALNEGO – niestety przez „teoretyków biologii” zazwyczaj nie uwzględnianego – PRZECIWENTROPICZNEGO zjawiska, charakteryzującego KAŻDĄ ZDROWĄ żywą komórkę.

Patrząc li tylko na zgrubienia skóry na naszych rękach pojawiające się jako długofalowa reakcja na jej otarcia przy pracy ciężkimi narzędziami, widzimy jak przebiega powyżej naszkicowane zjawisko nie tylko regeneracji ale i NADREGENERACJI nie krytycznie uszkodzonych naszych organów. Oczywiście także biorące udział w tym procesie nasze struktury genetyczne są intensywnie REGENEROWANE, tak jak to podkreślił Jean Piaget, z ‘NADKOMPENSACJĄ’– patrz poniżej, jak szybko, w porównaniu z grupą kontrolną, regenerują swe, uszkodzone przez promienie UV, chromosomy limfocyty pobrane od lekarzy pracujących w sanatoriach, wykorzystujących promieniotwórczy radon, jako środek leczniczy.

Uszkodzone komórki dokonują tego „używając, do odtworzenia oryginalnej informacji na uszkodzonym elemencie DNA, jako matrycy komplementarnej nici (DNA) lub chromatydy siostrzanej,” (Wikipedia). Inną z metod, jakie stosują organizmy jednokomórkowe, by zlikwidować pojawianie się u nich „zepsutych” genów, jest ich chemicznie spontaniczne sklejanie się („miłość”), zezwalające, poprzez przekrzyżowanie genów („crossing over”) na usunięcie uszkodzonych elementów i odzyskanie, w ten sposób, wigoru całej, dokonującej co pewien czas takich aktów „miłości”, populacji. W wypadku nie posiadających jądra komórkowego eukaryotów (np. bakterii), takie okresowe ich „sklejanie się” nazywa się „koniugacją”, a w przypadku organizmów wielokomórkowych, konieczna dla zachowania wigoru gatunku, okresowa ODNOWA struktury genów, została „pozostawiona” seksualnemu „sklejaniu się”, wyspecjalizowanych w tej czynności męskich i żeńskich komórek nasiennych.

W sumie, to całe bogactwo przeciwentropicznych strategii ZACHOWYWANIA i WZBOGACANIA – najwyraźniej w NIESKOŃCZONOŚĆ – informacji charakteryzującej byty ożywione, opiera się na biochemicznych konsekwencjach procesu „wyrównania z nadkompensacją” szkód poniesionych w trakcie ich oddziaływań z otoczeniem. Co w książce „Atrapy i paradoksy nowoczesnej biologii” (napisanej na zamówienie warszawskiej „Naszej Księgarni” w roku 1984, ale opublikowanej, przy wsparciu ze Szwajcarii, dopiero w roku 1994), streściłem w prostej formule: (zewnetrzna lub wewnętrzna) IrytacjaRegeneracja (uszkodzonego fragmentu) → Superregeneracja (odbudowanego fragmentu w wypadku powtarzających się Irytacji) → Asocjacja (czyli chemicznie spontaniczne „sklejenie się” fragmentów, zarówno białek jak i kwasów nukleinowych, regenerowanych jednocześnie, lub w powtarzającej się kadencji). Stąd też mamy PODSTAWOWY PEWNIK BIOLOGII:

Przyroda Ożywiona (Zoon) jest nie tylko NIEŚMIERTELNA, ale w swych cyklicznie odtwarzanych, wielokomórkowych ustrojach jest SAMO-STWÓRCZA

To PRZECIWENTROPICZNE zjawisko SAMOSTWÓRCZOŚCI ZOON stało się tematem przemówienia „Znaczenie odpowiedzi genomu na rzucone mu wyzwanie” wygłoszonego przez 81 letnią Barbarę McClintock z okazji otrzymania przez nią Nagrody Nobla z Biologii w roku 1983. Ta amerykańska uczona odkryła bowiem, już w latach 1940 przy użyciu zwykłego mikroskopu, że w badanych przez nią nasionach kukurydzy „reorganizacje genomu wywołane były pewnym „szokiem” (dziś zwanym HORMEZĄ), który wymusił na nim jego przebudowę, mającą na celu przezwyciężenia zagrożenia jego bytu” (Science, 1984).

Dokładnie w tym samym okresie lat 1940 i w tym samym laboratorium Cold Springs Harbor koło Nowego Jorku, dwaj młodzi uciekinierzy z faszyzującej Europy, Max Delbruck i Seymour Luria, umiejętnie pomijając czas latencji (wg nich ok. 20 godzin) w ich eksperymencie, dokonali dokładnie odwrotnego, EPOKOWEGO ZAKRYCIA, pozorując, przy pomocy złożonych obliczeń statystycznych, że coś takiego jak PRZECIWENTROPICZNA zdolność mikroorganizmów, do przezwyciężania wyzwań ze strony ich otoczenia NIE ISTNIEJE!

Tak się jakoś złożyło, że pod wpływem epokowych w latach 1950 odkryć w zakresie budowy „samoreplikujacych się” kwasów nukleinowych, o PRZECIWENTROPICZNYM zachowaniu się zarówno roślin jak i zwierząt zupełnie zapomniano. I ten ENTROPICZNY (w sensie poznawczej bezwładności) stan umysłów ogromnych rzesz pracowników laboratoriów bio-technologii trwa w zasadzie do dzisiaj, dotycząc zwłaszcza środowiska tak zwanych ‘neo-darwinistów’ żywotnie przekonanych, że istoty żywe odróżniają się od tych martwych tylko swym pędem do ciągłego się rozmnażania. Dokładnie tak jak zaprojektował to Stwórca Pisma Świętego.

Te upozorowane na naukowe, zapewnienia neo-darwinistów, iż „wszelka nowość w biosferze jest dziełem (genetycznego) przypadku” (Jacques Monod, 1970), już wtedy budziły sprzeciw co bardziej spostrzegawczych przyrodników, angielski socjolog – i jednocześnie himalaista, co miało zasadnicze znaczenie przy formowaniu przezeń poglądu na ten temat – Michael Thompson cierpko zauważył, iż mamy tutaj do czynienia ze „spiskiem ślepoty” (conspiracy of blindness) i „z systematycznym ukierunkowaniem badań, aby odsunąć WIEDZĘ jak najdalej od PRAWDY” („Rubbish Theory”, 1979).

Dlaczego ELITY ZACHODU starają się odsunąć WIEDZĘ biologiczną jak najdalej od PRAWDY?

Na fakt, że poglądy neodarwinistów, na temat zachowania się oraz ewolucji istot ożywionych, da się wydedukować z kart Pisma Świętego, zwróciłem uwagę wkrótce po zaznajomieniu się z wychwalającą biblijną powołanie człowieka do „panowania nad Ziemią”, papieską encykilką „Laborem exercens” z roku 1981. Z czasem udało mi się skrócić teorię Neodarwinizmu do zaledwie „Pięciu Solas” w całości opartych o informacje pochodzące z kart Biblii (patrz Przypis 1). Dlaczego studia tej „Świętej Księgi”, ZAMYKAJĄCEJ OCZY na sprawę WIECZNOŚCI, zarówno Przyrody Ożywionej jak i jej MATERIALNEGO SUBSTRATU (Prawo Zachowania Maso-Energii!), miały – i mają – tak ogromny wpływ na podstawowe koncepcje bio-ewolucji powstałe w Europie w XIX i XX wieku?

Wpływ biblijnego kreacjonizmu, ograniczającego cel życia (teleologię) istot ożywionych li tyko do ciągłego namnażania identycznych osobników, wyraźnie się przebija nie tylko z popartych prostymi wyliczeniami, brutalnych ekonomiczno-socjalnych rozważań anglikańskiego teologa Thomasa Malthusa, oraz ze wzorowanego na tymże Malthusie „naukowego bestselleru” Karola Darwina „O przeżywaniu ras faworyzowanych w walce o byt” (jest to podtytuł jego książki „O powstaniu gatunków” z roku 1859). Wpływ kreacjonizmu był także ogromny na Augusta Weismanna, „wynalazcy” jeszcze bardziej brutalnego NEODARWINIZMU, który według niego polegał na „w znacznym stopniu przypadkowym procesie mutacji, który musi wystepować w gametach, bedącym jedynym źródłem zmian nad którymi dobór naturalny może pracować. (…)Weismann porównał kreacjonizm i teorię ewolucyjną i stwierdził, że wiele faktów biologicznych można by bezproblemowo powiązać z teorią ewolucyjną, co pozostaje zagadką jeśli uwzględnimy że są one wynikiem aktu stworzenia”. Poniżej Weismanna schemat międzypokoleniowego przekazywania informacji genetycznej przez ‘plazmę germinalną’, schemat kompletnie negujący istnienie lamarckowskiego Prawa Biologii, postulującego „zapamiętywanie”, kolejnych zachowań się żywiny, także przez „plazmę germinalną”:

Skąd taka niemożność, u bardzo zasłużonych dla ludzkości biologów, zaakceptowania, także i dzisiaj, zaobserwowanego chociażby przez Barbarę McClintock, zjawiska „reorganizacji genomu, wywołanej rodzajem „szoku”, który wymusił na tym genomie jego przebudowę, mającą na celu przezwyciężenia zagrożenia jego bytu”?

Bardzo pomocnym w zrozumieniu tej specyficznej NIEWYDOLNOŚCI POZNAWCZEJ są obserwacje młodych kociąt, które rodzą się z zamknietymi oczyma, podobnie jak ludzkie wcześniaki. Jeśli te kocięta, w tak zwanym „okresie krytycznym” przez pierwsze trzy miesiące po ich narodzeniu, będziemy wychowywać z zasłonami oczu, pozwalającymi im widzieć tylko przedmioty mające kształt pionowy bądź, alternatywnie poziomy, to po zdjęciu takich „okularów” dorosłe koty już do końca ich życia będą się potykać o nie dostrzegane przez nie przedmioty poziome, bądź alternatywnie pionowe.

Bardzo podobnie przebiega „wychowanie dla wybiórczej ślepoty” dużych ssaków, jakimi są ludzie, od dziecka przyzwyczajani by kierować się światłami emanującymi z tak zwanego Pisma Świętego. Po latach takiego „treningu” ludzie odruchowo odwracają wzrok od wszelkich faktów, które mogły by zakwestionować chociażby zapewnienie „papierowego boga”, że świat został stworzony z… NICZEGO. Ponieważ zaś CAŁOŚĆ poglądów neodarwinowskich da się wydedukować z kart tego Pisma (patrz np. Weismann powyżej), więc warto przytoczyć kilka krytycznych głosów na temat wartości poznawczej tego DUCHOWEGO FUNDAMENTU „naszej” Wspaniałej Judeo-Chrześcijańskiej Cywilizacji.

Pismo Święte czy Przeklęte?

Otóż gdy studiowałem „Księgę (powstania) Rodzaju (ludzkiego)” („Genesis”) to zauważyłem bardzo nieetyczne zachowanie się biblijnego Jakuba, mitycznego Ojca Założyciela plemienia Izraela. Ten sprytny Jakub, „ubrawszy się” w skórę koźlęcia, imitującą owłosioną postać jego starszego brata Ezawa, od ślepego ich ojca Izaaka wyłudził błogosławieństwo przeznaczone dla Pierworodnego Syna – rozpoczynając w ten sposób pełną kolejnych przekrętów oraz innych bezeceństw, historię Narodu Wybranego. Ten przewrotny charakter zawartej w Biblii informacji , tak podsumował, poznany niedawno przeze mnie czeski gnostyk, Jan Kozák z Pragi:

Ze wszystkich kultur, wielbiących oddolną siłę Węża (cz. ‘Hada’), to w judaizmie została najpełniej i najrzetelniej rozpracowana zasada podmiany, względnie wymiany, prawego na lewe, górnego na dolne, wewnętrznego na zewnętrzne, oraz uczciwego i szczerego, na podstępne i zakłamane. Przecież to sam ten temat zamiany i obrócenia wszystkiego, co jest wielkie, szlachetne i ludzkie w rzecz małą, kryminalną i grzeszną, stał się proklamowanym i wszędzie uwielbionym „uświęconym” principium, tak że daje się go dobrze studiować. Z tego powodu stary hinduski symbol czakry, miejsca w którym górny prąd „prany” miesza z oddolnym prądem wężowej siły tantry ( ) – jako siły zmieszania wszystkiego co niskie z wysokim (i podłego ze szlachetnym – MG)– stał się prawie najważniejszym znakiem żydostwa, ‘Gwiazdą Dawida’” (Kořeny, s. 221).

Według cytowanych przez Kozáka gnostyków judaizm jest po prostu odrażającą perwersją hinduskiego kultu Brahmy, „Samo-Stwarzającego się Boga Wszechświata”, którego cząstkę w sobie posiada każdy rozumny człowiek. Wszystkie zatem zachwyty nad poczynaniami Ojców Założycieli Izraela należy czytać à rebours. Jak zatem w sposób charakteryzujący LUDZI POZNANIA oceniać osiągnięcia współczesnej Cywilizacji, w szczególności te promieniujące na cały świat ze Stanów Zjednoczonych AP, w których „praktyczne panowanie ducha żydostwa nad światem chrześcijańskim osiągnęło zupełnie niedwuznaczny, normalny wyraz” (K. Marks „W kwestii żydowskiej”, 1844)?

Otóż dzisiejsza, coraz silniej nabierająca planetarnego charakteru CYWILIZACJA ma charakter totalnego, bezkrytycznego fetyszyzmu TRÓJCY wartości jaką stanowi TECHNIKA, PIENIĄDZ oraz DUPA komfort miłująca (T-P-D, alternatywnie W-T-C, czyli Wealth-Technics-Comfort po angielsku). I w Biblii nietrudno wskazać na Trójcę Ojców Założycieli tych Wartości, sprzyjających wygodnemu życiu (i rozmnażaniu się „jak gwiazdy na niebie”):

Patrząc na powyższy schemat nie trudno dostrzec, że każde „zwolnienie od czynności” jakie jakie się pojawia, gdy się wysługujemy powyżej wskazanymi PROTEZAMI naszych organów „walki o byt”, automatycznie wywołuje uwiąd, dziedziczonych po naszych przedcywilizacyjnych przodkach, zewnętrznych i wewnętrznych organów, zezwalających na w miarę satysfakcjonujące życie w środowisku pozbawionym tych sztucznych ułatwień. A zatem w sposób automatyczny, bezmyślnie „wpasowując się” w coraz bardziej sterylny świat tej TPD/WTC cywilizacji, sami na siebie nie tylko ściągamy rosnące uzależnienie od wskazanych powyżej protez. Jednocześnie bowiem – zgodnie z zasadą wzrostu entropii, wynikającej z degeneracji nie używanych organów – przyspieszamy konieczne procesy własnego się starzenia, wzmocnione pojawieniem się u nas całego zestawu tak zwanych chorób cywilizacyjnych. By wskazać chociażby do jakiego stopnia zapadalność na raka jest wynikiem tak zwanego „TPD/WTC stylu życia”, szczególnie w krajach anglosaskich:

Otóż rak, jako jedna z kilkunastu coraz powszechniejszych chorób cywilizacyjnych, powstaje przez PRZECIWENTROPICZNE MIKROZMIANY przystosowawcze (do „wewnątrzorganizmowej walki o byt”), pojawiające się w genomach niewielkiej ilości komórek, predysponowanych do tego przez ich nie w pełni dojrzały, neoteniczny charakter, tolerowany w organizmach o obniżonym poziomie „samoobrony”. Takie genetyczne mikrozmiany zazwyczaj stymulowane są „przeżywieniem” i jednoczesnym długotrwałym nie pełnym wykorzystaniem organów, w których nowotwór się ujawnia. Co w makroskali „człowiekowiska” jest zjawiskiem praktycznie obowiązkowym w wypadku „rozwijającej się ekonomicznie” części społeczeństwa. Społeczeństwa samo-przymuszającego się do – z konieczności nieruchawego – trybu życia w TPD/WTC Cywilizacji.

Mówiąc jak najbardziej ogólnie, samo-stwórcze pojawianie się nowotworów w organizmach wyżej zorganizowanych, jest przykładem działania Praw Zoologii Lamarcka, prawa o których oczywiście nie chcą wiedzieć ELITY ŚWIATOWEGO BIZNESU, specjalizujące się w „pchaniu” w ludność nie tylko „ułatwiających życie” ułatwień elektro-mechaniczno-farmaceutycznych, ale i coraz bardziej wysterylizowanej „wstępnie przetrawionej” żywności, żywności nie wymuszającej normalnej pracy zarówno komórek trawiących jak i pracy tkanki odpornościowej. (Interesująca teza: „bezrobocie” przyzwyczajonych do pracy organów, jako źródło chorób, w tym mego chłoniaka płaszcza przed kilku laty!)

Wiecznotrwały” dobrobyt wymusza bowiem, w znacznym stopniu dziedziczoną, degenerację wszystkich „niedoćwiczonych” tkanek, a w szczególności ten coraz bardziej modny AUTYZM, „imitujący” zachowanie się zasklepiających się w sobie (i w swych „obliczeniach”) uczestników „globalnego niezróżniocwanego człowiekowiska”. (Patrz mój esej „Wykład o rozwoju potrzeb” z lat 1980.)

Podsumowanie

GENITALIANIZM to ANTYCZNY NOWOTWÓR POZNAWCZY

którego GLOBALIZACJA zdewastuje totalnie Ziemię

Otóż jeśli zaś chodzi o ten hinduski znak Tantry ( ) oznaczający „czakram”, święte miejsce spotkania się męskich i żeńskich organów płciowych, to bardziej precyzyjna analiza tego kultu wskazuje, że „Tantra to jest kult zniewieścienia” (André van Lizbeth, 1988). Na to „zniewieścienie” Narodu przez Biblię Wybranego narzekał, już pod koniec XVII wieku (anty)żydowski filozof Baruch Spinoza i na tę cechę żydostwa podkreślił, na samym początku XX wieku, młody jego przedstawiciel Otto Weininger w książce „Płeć i charakter” (1903). Zaś do jakiego stopnia tak zwana „umysłowość żydowska” jest samo-ograniczona do spraw seksu, zademonstrował wkrótce po samobójczej śmierci Weiningera, pochodzący także z Wiednia psycholog Zygmunt Freud (Przypis 2).

Z freudowskiej koncepcji ontogenezy człowieka wynika, że osobniki dojrzałe (w tym i kobiety, pomimo braku penisa) winne być określane jako GENITALIANIE – rodzaj zwierząt z ludzkimi twarzami, które w trakcie ich życia są głównie zainteresowane czynnościami ich organów rozrodczych, a zwłaszcza odpowiednim inwestowaniem swego nasienia. To co na grafiku Weismanna (patrz powyżej) jest określone jako SOMA – czyli całokształt życia pozagerminalnego zwierząt oraz ludzi – jest podporządkowane potrzebom zachowania gatunku przez tak zwaną „plazmę germinalną”. Dzięki zaś odkryciom biologii molekularnej, niezwykle ważne dla zrozumienia ISTOTY ŻYCIA stały się cząsteczki kwasów rybonukleinowych (DNA i RNA). Wierzący w prawie „boski” charakter tych związków chemicznych, znany angielski pisarz popularno-naukowy, Richard Dawkins napisał nawet całą książkę „Samolubny gen”, poświęconą DOMINACJI tych molekuł nad zachowaniem się istot ożywionych.

Nic zatem dziwnego, że ELITY „WYJĄTKOWYCH NARODÓW”, żyjących pod imitującym „uświęcający” hinduski Czakram, znakiem „Gwiazdy Dawida”, obecnym nie tylko na fladze Izraela ale i na Wielkiej Pieczęci USA, powstałej pod wpływem poglądów „masońskich” budowniczych Stanów Zjednoczonych AP (ym i Tadeusza Kościuszki?), tworzą rodzaj GENITLIAŃSKIEGO NADSPOŁECZEŃSTWA usiłującego zdominować świat poprzez systematyczne wyniszczanie wszystkich innych kultur, wsparte rabunkową eksploatację wszystkich dostępnych bogactw naturalnych Ziemi:

W jaki sposób, w szczególe, to GENITALIAŃSKIE WYJĄTKOWE NADSPOŁECZEŃSTWO dokonuje swych podbojów, przed którymi nikt i nic nie wydaje się być w stanie uchronić? Przytaczam za mymi wcześniejszymi tekstami:

A. > Organizacje typu Instytutu Społeczeństwa Otwartego (IOS) George Sorosa i jej pokrewny Freedom House próbują – w imię Wolnego Rynku – zamienić świat w w gigantyczny DOM PUBLICZNY, w którym cała mniej zasobna ludność pokornie służy ukrytych w bankach „burdel mamom”. Jest to skądinąd praktyczna realizacja antycznego „biznes planu” wędrownego stręczyciela Abrahama (od A-Brahma) z jego żoną-siostrą Sarą „służebnicą Pańską” pracującą na antycznych blisko-wschodnich dworach (Przypis 3). Do jakiego stopnia ten antyczny „biznesplan” jest realizowany i dzisiaj, wskazuje opinia jednego z komentatorów na portalu Neon24, iż „W USA „bogiem jest SEX, PIENIĄDZ to tylko środek do dotarcia do Niego”)

B. > Jesteśmy świadkami WYMUSZONEJ SEKSUALIZACJI młodzieży obu płci. Ten typ edukacji prowadzi do rozwoju poważnego uzależnienia od seksu w wieku dojrzałym. Temu samemu celowi służy bezwstydne poparcie dla zorientowanych na seks organizacji typu LGBT. Ich samo-ograniczanie się do spraw arystotelesowskiej „duszy wegetatywnej” hamuje rozwój „meta wegetatywnych” ludzkich odruchów, w szczególności nie ograniczonej przez techniczne ułatwienia RADOŚCI samodzielnego poruszania się, zezwalającego na szeroką obserwację (a zatem i zrozumienie) świata. Co stymuluje samo-obserwację, zalecaną przez napis na frontonie świątyni w Delfach „Poznaj samego siebie, a poznasz Wszechświat i Bogów”.

C. > Do tego wykazu ograniczeń poznawczych potencji w „Domu Wolności”, mój przyjaciel, właściciel trojga paszportów Izrael Szamir, dorzucił już kilka lat temu uwagę, że mamy obecnie do czynienia z agresywnym „odmężczyźnieniem mężczyzn”. Co pokrywa się z moją obserwacją już sprzed lat 45, opublikowaną przez emigracyjny „Aneks” wydawany przez Eugeniusza Smolara w szwedzkiej Uppsali, że mamy do czynienia z nieustającą od kilku stuleci „INWAZJĄ KASTRATÓW”.

Jak tej MEGA PATOLOGII się przeciwstawiać? Pozwolę sobie przypomnieć, że chrześcijańska religia, od momentu „przechwycenia kluczy poznania” przez faryzeuszy, w rodzaju tego “świętego”Pawła, wyraźnie sprzyja upowszechnieniu siętej patologii. Jak to zauważył, w jednej ze swych książek, gnostyk Jan Kozák z Pragi:

« Krucyfiks, krzyż, który chroni naiwnych chrześcijan “przeciw Diabłu”, aby go (od nich) odegnał, z myślą “sam nie potrafisz, ale to jest przecież sama świętość”, ma jednak swe odwrotne, ewidentnie podstępne, w Biblii dostrzegalne i wszystko tłumaczące znaczenie: “Ja jestem twoim (przyjacielem?) – popatrz, zabiłem człowieka nazareńskiego, człowieka poznania, na twoją cześć! (…) Chrześcijańska msza, w trakcie której się spożywa mięso ofiary i pije jej krew, jest zatem wezwaniem żydów do grzechu i do udziału w zabójstwie, ze słowami: “Chodźmy się zbawić od grzechu, chodźmy się oczyścić”. Zespoleni w ten sposób “grzesznicy” wpadają pod moc tego boga “grzeszników”, a ten bóg mówi “zasłonię gęstym mrokiem (tj. zgładzę) wszelką twą przestępczość, a jak twe grzechy pokryje mrok, to ty się do mnie nawrócisz” (Izaj. 44, 2) Sziwaizacja całej takiej nauki jest w ten sposób zrealizowana. »

(Sziwa to hinduski Bóg Zniszczenia, czyli Wzrostu Entropii, zaniku bardziej złożonych struktur, w tym i bardzie dojrzałych odruchów myśli, o co „chrześcijański” kler dba od czasów wypchnięcia NESTORIAN z granic Imperium Romanum w V wieku.)

Bo przecież ta omawiana tutaj PRZECIWENTROPIA (Przypis 4) to nic innego jak arystotelesowski Nieruchomy Poruszacz, zapewniający iż nigdy nie będzie ‘śmierci cieplnej’ Wszechświata, a także Pierwsza Przyczyna powodująca, że nasze odruchy mózgu Sprzeciwiają się Bezwładowi (Entropii) Myśli jakie promieniują z przewrotnych, „odwracających lewe na prawe, oraz dobre i szlachetne na wstrętne i plugaweżydowskich ksiąg Świętych – to znaczy Przeklętych. (Te ostatnie, wypunktowane słowa wypowiedział filozof z Izraela obecny na konferencji w Genewie przed 40 laty):

4 Przypisy:

Przypis 1.5 SOLAS” neo – to znaczy judeo –darwinowskiej wiary (w NICOŚĆ)

1.Sola scriptura (neo) darwiniana admissibile est – tylko neodarwinowskie pisma są dopuszczalne w instytutach naukowych (Wzorowane na luterańskiej SOLA SCRIPTURA, powtarzającej “Bożą mądrość” św. Pawła w 1 Koryntian 4: 6- “możesz uczyć się od nas, aby nie wychodzić poza to, co jest napisane“).

2. Solus multiplicatium esentia vitae est – tylko rozmnażanie się jest istotą życia (To zostało  zaczerpnięte z Księgi Rodzaju 1:22)

3. Soli geni character individuum determinant – tylko geny określają charakter indywiduum (Zaczerpnięte z 1 Koryntian 15: 36-38: “To, co siejecie, nie jest ciałem (lub somą), które powstanie, ale nagim ziarnem (nasieniem) … Bóg daje każdemu nasieniu ciało, które zamierza, dla każdego nasienia odpowiednie dlań ciało“, idea takiego podziału jest już obecna w Księdze Rodzaju 1: 11-12)

4. Sola fortuna species novus genera – tylko przez przypadek pojawiają się nowe gatunki, życiowa działalność przedstawicieli gatunku ma żadnego wpływu na tego gatunku genetyczny charakter (Zaczerpnięte z “wyroczni Jehowy” urim-tummim, czyli “światła i doskonałości” losowych doborów, Ks. Wyjścia 28: 30)

5. Sola selectia naturalis motor evolutionis est – tylko Dobór (Selekcja) Naturalny(a) jest motorem ewolucji (Wzięte z luterańskiej SOLA GRATIA – “ponieważ dzięki łasce jesteście zbawieni przez wiarę (…) a jeśli jest ona darem (w postaci waszego wybraństwa przez) Boga, więc nie dzięki waszym działaniom/uczynkom (jesteście zbawieni)” – Ef 2: 8-9, Rz 11: 6)

W kontekście tych „5 solas” warto przytoczyć opinię Pierre-Paul Grassé, autora książki “Evolution of Living Organisms”, że “neodarwinowska koncepcja ewolucji jest o NICZYM“.

Przypis 2. Sigmund Freud (1856 – 1939) w swym schemacie rozwoju ludzkiej osobowości, od narodzin do dorosłości, wyodrębnił okres pregenitalny, rozdzielony na fazę analną i następnie oralną, następne fazę falliczną, po której, po kilkuletnim okresie latencji trwającym aż do 12 roku życia, zaczyna się okres genitalny kiedy to ponowne uaktywnienie się popędu seksualnego, który odgrywa najważniejszą rolę i człowiek zaczyna angażować się w prawidłowe zachowania seksualne, które mogą doprowadzić do małżeństwa i płodzenia dzieci” (z “Teorii ludzkiego rozwoju”, lumenlearning.com).

Przypis 3. „A” w imieniu „Abraham” wg gnostyków oznacza, iż ten założyciel religii „A-brahmanicznych” był wstrętną IMITACJĄ hinduskiego BRAHMA, SAMOSTWARZAJĄCEGO się boga Wszechświata, a zwłaszcza wszelkiej żywiny, w której każda żywa komórka ma „boską” cząstkę tego Brahma Samostworzyciela.

Przypis 4. Angielskie słowo ‘COUNTER-ENTROPY’ (skrót ‘C-Entropy’) lepiej oddaje dynamiczny charakter PRZECIWENTROPII niż Schrödingera termin ‘NEG-ENTROPY’, sugerujący, iż jest to „entropia ze znakiem ujemnym” – a zatem możliwa do CYFRYZACJI, jako „ilość informacji”. Tego w wypadku PRZECIWENTROPII (rodzaju „miłosnego przyciągania/odpychania” wg Empedoklesa) nie da się robić, co zauważył już Platon.

W zbiorczym tekście „Living Beings (Zoon) – Creator of In-Formation” (2013) podaję taki oto przykład efektów DZIAŁANIA PRZECIWENTROPII, widoczny na Nowej Zelandii, w (i na) wapiennych skałach uformowanych w „uporządkowane placki”. Te formy geologiczne powstały poprzez akumulację organicznych szczątków, na przemian z cyklicznymi ruchami górotworu w tym rejonie:

Spójrzmy na poniższe zdjęcie, koncentrując (tym razem) naszą uwagę na kępy wiecznie zielonych traw, kolonizujących te wapienne nadmorskie klify. Te przeczepione do skał trawy, zachowują się jak „bio-maszyny”, przechwytujące energię słońca, by użyć jej do połąaczenia ze sobą (syntezy) prostych, obecnych w ich otoczeniu cząsteczek (dwutlenku węgla, wody i niektórych minerałów, ze skał do których są doczepione) w złożone organiczne związki. Te zsyntetyzowane molekuły zostają spakowane razem w dynamiczne struktury żywych komórek, stwarzających przyjemny dla naszych oczu obraz wysokozróżnicowanego krajobrazu. Pomimo licznych sztormów, usiłujących je zniszczyć, te wiecznie zielone kępy trawy są zdolne wegetować, powoli rozszerzając swój zasięg, przez setki, czy nawet tysiące lat”.

 

Posted in genetyka bio-rozwoju, polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY | Leave a comment

INWAZJA KASTRATÓW („Aneks”, 1974)

INWAZJA KASTRATÓW („Aneks”, 1974)

Interesujący tekst, z okresu gdy w wieku lat 32 pracowałem na Politechnice w Lozannie przy nudnych obliczeniach z zakresu turbulencji wody. O ówczesnych osiągnięciach w nauce biologii i planach Światowego Żydostwa nie nie miałem wtedy pojęcia.

Inwazja kastratów” została opublikowana w kwartalniku „Aneks”, wydawanym w Uppsali w Szwecji, przez młodszego ode mnie o 3 lata Eugeniusza Smolara, brata Aleksandra Smolara, obecnego szefa Fundacji Batorego / Sorosa w Polsce. Z Aleksandrem Smolarem się spotykałem w jesieni 1979 roku, gdy obaj mieliśmy stypendia w Paryżu. Ja w zakresie nauk o bio-Ewolucji , on w zakresie nauk politycznych. Pamiętam jak narzekał „Ty byś wszystkich znowu chciał wpędzić do jaskiń!” Ja, że wystarczyło by uczyć ludzi mieszkać okresowo pod li tylko namiotem. W czym zresztą się specjalizowałem. Pomimo swej „starości” ten, odkryty przypadkowo przemnie, w formie elektronicznej tekst zachowuje swą aktualność, dlatego go przypominam tutaj.

*) Marek Głogoczowski — taternik, fizyk i humorysta — jest autorem „The Not-Too-Divine Comedy” Meta Ph. D. Thesis, Genewa 1974, Samizdat, oraz szeregu artykułów publikowanych w miesięczniku „Kultura”.

Trzeba za wszelką cenę powstrzymać tę lawinę pracy, bo jeżeli się ta psychoza rozszerzy, oni przewrócą świat do góry nogami, zniszczą wszystkie sztucznie bariery i z pod rozkładającej się padliny jej raka ideologicznego obnażą biedną ludzkość karłów, śmiejących się małp, świń, lemurów, gadów i innych niezdegenerowanych gatunków pomiędzy naszymi przodkami…

St. I. Witkiewicz — „Szewcy”**)

 **) Większość obecnych spostrzeżeń, wraz z całą „szewską” analogią zostało spisane przed zaznajomieniem się z lekturą Witkiewicza. Potem z ciekawości zajrzałem do jego „Szewców” i aż zadziwiła mnie zbieżność niektórych naszych poglądów.

3700 słów

Po rewolcie stoczniowców na Wybrzeżu w 1970 roku, Polska Ludowa weszła w kolejne stadium historyczne, które publicyści krajowi nazywają „drugą Polską”. Po okresie gdy nadrzędnym prądem intelektualnym było sprowadzone ze Wschodu „podwójne myślenie” — tzn. głoszenie jednego, a robienie drugiego na odwrót – na przykład wielbienie klasy robotniczej przy jej bezwzględnym wyzysku, to obecnie wieje w Polsce świeży wiatr intelektualny, tzw. „zamroczenie pozytywistyczne” rządy przedstawicieli ludzi pracy — niedouczonych techników, inżynierów, specjalistów etc. które niektórzy intelektualiści nazywają pogardliwie „rządami ślązaków”. Często pomija się milczeniem dość istotne pytanie: skąd ten świeży wiatr wieje? Industrializację śląska dosta liśmy w spadku po Niemcach; model Polaka mało czy średnio-litrażowego jest wzorowany na modelu średniolltrażowego obywatela Zachodu i nie byłby możliwy, gdy by nie usłużna oferta „Fiata”. Zaś te traktowane z taką pogardą przez niektórych pisarzy rządy niedouczonych techników i inżynierów — to przecież nic innego jak przedstawiane z nabożeństwem w wielu publikacjach rządy managerów, techników i uczonych — ale nabożeństwo jest wskazane tylko wtedy, gdy mowa jest o ślązakach rządzących Stanami Zjednoczonymi.

Tak więc w „drugiej Polsce” świeży wiatr wieje od Zachodu i na Zachodzie należy szukać klucza do kolejnego finis Poloniae. Upadek kultur narodowych, dewaluacja tradycyjnych wartości i stylów życia, postępująca uniformizacja, egalizacja i debilizacja dają się zauważyć w każdym kraju, który wkroczył na drogę „prawdziwego” postępu. Te prawdziwe, bądź urojone klęski tłumaczy się dość łatwo „przestarzałością” granic narodowych wobec gigantycznych migracji zmotoryzowanej ludności. Także, dzięki pracom Kopernika, Gutenberga i ich naśladowców, nastąpiło przerzucenie się centrum społecznych zainteresowań z ciasnego, osobisto-plemienno-narodowego zaścianka w kierunku spraw obiektywnych i wszędzie jednakowych — kosmos, nauka, technologia, życie ekono miczne. Stworzona w ten sposób, naukowa, obiektywna etyka pozwala rozstrzygnąć bezbłędnie problem, z którym męczyli się tak długo nasi nieracjonalni przodkowie: co komu przyjdzie z niepodległej Polski, Hiszpanii czy Włoch skoro i tak zarobki i wygody życia będą większe w Szwajcarii, Skandynawii czy Ameryce — więc tam winien mieszkać i pracować.

Te właśnie przemiany nieubłaganie doprowadziły do wyparcia w większości krajów naszej cywilizacji „starej” elity „ducha” — elity wielkich wodzów, rycerzy, artystów i filozofów, przez nowoczesną elitę „materii” — uczonych, managerów, buchalterów i specjalistów. Jako symboliczną datę wymiany tych elit przyjąłbym rok 1945 — był to rok niesławnej śmierci jednego z ostatnich wielkich wodzów charyzmatycznych — Hitlera, a jednocześnie rok wybuchu bomby atomowej i związanego z nim gwałtownego wzrostu prestiżu uczonych oraz popularności ustroju technokratycznego reprezentowanego przez zwycięskie Stany Zjednoczone. Od tej daty mija 30 lat, nowa elita zdążyła ju nieco okrzepnąć, a nawet się postarzeć, więc wypadałoby przyjrzeć się jej bardziej z bliska, bez mistyczno-charyzmatycznej aureoli jaką zwykliśmy ją otaczać przez ostatnich kilka dekad.

Dla ciekawości zestawiłem stereotypy zachowania się dominujących warstw społeczeństwa nowoczesnego z zasadami jakie obowiązywały warstwy dominujące społeczeństw zacofanych. Podkładem przy tych rozważaniach mogą być z jednej strony woluminały prac zachodnich socjologów, z drugiej, książeczka pani Ossowskiej „Ethos rycerski”:

  • Współcześnie obowiązujący mit selfmademana, czyli człowieka pochodzenia nijakiego mo na porównać z warunkiem „dobrego pochodzenia”, do którego kiedyś przywiązywano wielką wagę.
  • Jeśli obecnie praca zarobkowa stała się nie tylko podstawą egzystencji, ale także miernikiem statusu społecznego i sposobem wykazywania swych ambicji, to Arystoteles twierdził, że „prace płatne nazywamy wyrobniczymi, bo obniżają one swobodę oddawania się zajęciom umysłowym, i obniż ają intelekt”. Związane z ciemnotą i zacofaniem, przedkładanie sztuk pięknych nad przedmioty użytkowe, przywiązanie do imponderabili, wyparte zostało przez absolutną dominację zajęć pożytecznych i wprost niesłychane przywiązanie do ponderabili, tak charakterystyczne dla społeczeństwa oświeconego elektrycznie.
  • Mit o nieśmiertelności ducha został wyparty przez praktyczne prace nad zwiększeniem nieśmiertelności ciała.
  • Boska pewność siebie” (Divine assurance) jaką posiadały osobniki arystokratyczne została zastąpiona przez bardziej pewną pewność jaka daje konto w Assurance Co.
  • Gdy w średniowieczu, po Europie snuli się pasożytniczy rycerze w poszukiwaniu godnego przeciwnika albo „słusznej sprawy”, za którą warto by sobie rozbijać łby, tak obecnie po świecie snują się pożyteczni inżynierowie w poszukiwaniu gdzieby, za dobre pieniądze coś zmontować.
  • Podczas gdy etyka rycerska nakazywała wyniosłość wobec silniejszych i tolerancję wobec słabszych, tak zasady „społeczeństwa otwartego” polegają na płaszczeniu się przed silniejszym i bicia słabszego (walka o byt).
  • Uwagę Teofrasta, że prostak chodzi w za dużym obuwiu można by zestawić z obserwacją, że współcześni obywatele sukcesu mają tendencję do używania za dużych samochodów.

Już z tych pobieżnych porównań widać, że nowoczesny stereotyp jest dokładną odwrotnością megalopsychos — „słusznie dumnego”, opisanego przez Arystotelesa. Wniosek z tych rzucających się każdemu w oczy spostrzeżeń ma dość poważne implikacje. Jeśli potraktujemy serio Platona, dla którego ideałem społecznym był totalitaryzm typu arystokratycznego, to nie możemy zapominać o jego opinii, że najgorszym możliwym ustrojem jest tyrania, którą zdefiniował jako ustrój, w którym rządy sprawują osobniki o zachowaniu odwrotnym do arystokratycznego.

Z ostatnich zdań wynika logicznie, że dla wykształconych starożytnych Greków, obecny zachodni ustrój jest przykładem niezwykle perwersyjnego przypadku tyranii. Tyrania ta polegałaby na sprawowaniu władzy przez ludzi pracy, co Platon nazwał rządami niewolników, a komuniści „dyktaturą klasy robotniczej”. Proces wyzwalania się człowieka pracy (homo faber) *) z pod ucisku człowieka mądrego (homo sapiens) jest ogólnym trendem naszej historii w ciągu ostatnich czterystu lat (patrz apendix). Jak zauważył St. Brzozowski, to wszystko co zwykliśmy nazywać postępem, rozwojem, jest niczym innym jak bezustannym, systematycznym wyzwalaniem się pracy. Za najbardziej postępowe uważa się po prostu kraje, gdzie ludzie pracują więcej i lepiej (postępowość społeczeństwa można dzięki temu dokładnie wymierzyć w ilości wykonanej przez nie pracy, czyli dochodzie narodowym na głowę mieszkańca). Ponieważ żyjemy w okresie, gdy zaczynają nam zagrażać ujemne skutki pracowitości, więc i ideologii pracy należałoby poświęcić trochę krytycznej uwagi.

*) Homo faber było używane dotychczas tylko dla określenia człowieka neandertalskiego.

W otaczającym nas świecie, oprócz ludzi, pracowitością odznaczają się jeszcze tylko maszyny, a wśród przyrody ożywionej tylko konie, woły, muły, osły oraz pszczoły i mrówki — wszystko są to osobniki bądź wykastrowane (konie i woły), bądź aseksualne — muły, robotnice pszczół i mrówek, czy też przysłowiowo głupie — osły. Takie zestawienie wskazywałoby, że wzrost pracowitości wiąże się z przytłumieniem bądź zanikiem popędów seksualnych. Byłoby to „empirycznym potwierdzeniem” tez Biblii, Arystotelesa, Freuda, Marcuse’a i wielu innych o przeciwstawności dwóch elementów: „labor” — instynktu śmierci, to znaczy fizyki, nieprzyjemności pracy; oraz „eros” instynktu życia, czyli biologii, przyjemności i zabawy.

Takie obserwacje zrodziły inne podejrzenie, czy przypadkiem to co się dzieje z naszą kulturą, to postępujące „wyzwalanie się pracy” nie jest po prostu, w sensie biologicznym, gwałtownym procesem obumierania sił witalnych społeczeństwa, ukrytą za świecidełkami re wolucji naukowo-technicznej „inwazją kastratów”. Przyjrzyjmy się faktom: patalogiczny pęd do otaczania się mnogością przedmiotów (konsumizm), tendencja do komfortu, do przebywania w zamkniętych i bezpiecznych pomieszczeniach, wzrost zainteresowań pornografią i perwersjami seksualnymi, zanik różnicy między płcią (biseksy), zacieranie się granic między iluzją i rzeczywistością — to przecież, według każdej książki medycznej, są objawy degeneracji bądź usunięcia organów płciowych. (Niedawno byłem świadkiem, jak wykastrowany kot znajomej popadł w stan euforii imitując stosunek z kawałkiem drzewa oliwnego).

Popatrzmy na najbardziej wydajne i prestiżowe prace naszej cywilizacji: bankowość, bussiness, komputery, nauka, polityka — wymagają one wprost niesłychanej odporności na nudę i klaustrofobię, prawdziwie spiżowych siedzeń — jakże wspaniałe pole do popisu dla tych którym natura poskąpiła wiadomych narządów. Najnowsze osiągnięcia medycyny: z jednej strony środki antykoncepcyjne (czyli samo-ubezwładnienie osobników normalnych), z drugiej walka o sztuczne przedłużanie życia. Na fizycznej nieśmiertelności zależy najbardziej kulturom bezpłodnym, dla których śmierć osobnicza jest równoważna śmierci gatunkowej. Dodajmy dio tego wprowadzenie do powszechnego użycia specjalnych środków farmakologicznych dla tłumienia powstających u pewnych ludzi stanów emocjonalnych, agresji czy ciekawości. (Będą to prawdopodobnie te same środki jakie podaje się obecnie bydłu, aby nie oszalało zamknięte przez całe życie w fabrykach mięsa — dawniej chłopi osiągali ten sam rezultat (podniesienia wydajności) poprzez kastrację.)

Przyglądnijmy się filozofii obowiązkowej w krajach największego postępu — pozytywizmowi logicznemu (nazwanemu przez A. Koestlera „kastracją umysłową”). Jak stwierdził jej czołowy przedstawiciel C.J. Ayer, jej zadaniem jest nie dopuścić do jakiejkolwiek generalizacji, syntezy, a odwrotnie, poprzez metodyczną analizę języka, rozkładanie na czynniki pierwsze, utopić, zadusić, unieważnić w powodzi terminologii i odnośników jakąkolwiek niezgodną z fizyką myśl, twórczość czy działalność. (Dla potwierdzenia tych obserwacji, mogę powtórzyć przytaczaną już raz przeze mnie ciekawostkę, że kiedyś w Cesarskich Chinach, partia popierająca rozwój nauki, handlu i przemysłu — to co my byśmy nazwali partią uczonych, techników, bussinessmanów i managerów — ta partia nazywała się po prostu partią eunuchów).

Jeśli taka diagnoza jest słuszna, to z wiadomych względów agresywność w nowoczesnym społeczeństwie nie może przejawiać się jako tradycyjna agresywność typu fizycznego, na przykład w postaci bicia symbolicznej mordy bliźniego (ethos rycerski) — co jest przez nie rzeczą jąk nąjbardziej dyskredytowaną. Społeczną aprobatą natomiast otacza się agresywne zachowanie w domenie, w której kastraci mają przewagę — w pracy. Stąd ich ethoś jest ethosem pracy („Arbeit macht frei”), a ukute przez nich pojęcie „walka o byt”, oznacza agresywność jaką wykazują roboty w walce o robotę. Dzięki tej pracy konstruują oni protezy, które rekompensują im utracone potencje, a jednocześnie zmniejszają niebezpieczeństwo fizycznego kontaktu z adwersarzem i ujawnienia swego kalectwa. Są to zarówno „Jaguary”, „Mustangi”, BMW jak i filmy kowbojskie, gazety, telewizja i tysiące innych urządzeń. Ponieważ wyprodukowane „wzmacniacze potencji” dodają jej tylko psychicznie, w sferze urojonej, nie zmieniając, a nawet pomniejszając faktyczną potencję osobnika, więc jego praca staje się działaniem o wartość urojonej i przypomina działalność biblijnego Onana, który w podobny sposób wykonywał czynność płodzenia. Zaś wydzielinę, będącą produktem jego działalności nazwano polucją. Tak więc industrialne społeczeństwa wysokopolutujące można by nazwać zaawansowanymi społeczeństwami onanistycznymi, a mówiąc o „rozbudzeniu się nastrojów konsumpcyjnych”, mielibyśmy na myśli zwiększenie się stopnia onanizacji społecznej.

Nowa Klasa Robotów uzyskała swe znaczenie dzięki nauce i technice i przez to stała się od tych instrumentów całkowicie uzależniona. To tłumaczy tę niesłychaną wagę, jaką obecnie przywiązuje się do życia materialnego. Dla utrzymanych sztucznie przy życiu, gigantycznych społeczeństw kalek, jedynym celem życiowym musi być dreptanie wokół, doskonalenie i pielęgnowanie swych protez.

(Kiedyś w Berkeley, przyglądając się na ulicy młodemu inwalidzie o zupełnie zdegenerowanych kończynach, który poruszał się przy pomocy mózgu na elektrycznym wózku, mój szwajcarski kolega całkiem szczerze się przeraził: co będzie jak mu wysiądą baterie? Przypomniało mi się to w związku z ostatnim kryzysem naftowym — zagrozili, że odłączą baterie. Nagle okazało się, że w krajach o tak patentowanej wolności i niepodległości jak np. w Anglii, obywatele pokorniutko wykonują zalecenia jak mają spędzać niedzielę i resztę tygodnia, wydawane im przez kilku szejków arabskich. Wskutek totalnej industrializacji, w Stanach Zjednoczonych odłączenie od źródeł energii musiałoby spowodować natychmiastową śmierć tego kraju).

Oczywiście, współczesna medycyna może utrzymywać przy życiu nawet trupy, ale czy celem społecznym ma być bezustanne remontowanie rozkładających się organizmów, przy jednoczesnym niedopuszczaniu do życia nowych organizmów, potencjonalnie zdrowych (antykoncepcja). Czy nie byłoby zdrowiej przyhamować, lub przerwać niektóre typy badań naukowych, ograniczyć wzrost ekonomiczny, symbolicznie, zamiast zamieniać świat w szpital*) leczących się nawzajem pacjentów, tak wychowywać pokolenia, aby były odporne na choroby? Zachodzi tu od razu praktyczne pytanie: Kto mógłby doprowadzić do takich zmian? Niewątpliwie byłaby to walka uciśnionych osobników zdrowych z dominacją kalek (nie zapominajmy, że słowo „specjalista” oznacza rodzaj upośledzenia umysłowego polegającego na ograniczeniu), walka ogierów z kastratami, kontynuacja przegranej w Renesansie walki arystokracji z burżuazją, gatunku homo sapiens z obudzonym przez uczonych robotem — Frankensteinem w postaci klasy robotniczej; tych co czują swą wspólnotę ze światem ożywionym, z tymi co czują swą przynależność do świata maszyn, równań algebraicznych, cybernetyki i kryształów: czy te w końcu, pozostając przy porównaniach śląskich: bunt górali przeciw tyranii górników.

*) W Stanach Zjednoczonych w lecznictwie ma w bliskiej przyszłości pracować co dziesiąty obywatel.

Patrząc geograficznie, najpotężniejszą twierdzą mechanicznego obrządku jest Ameryka i z przyczyn „walki o byt” reszta świata jest zmuszona imitować ten kraj. Tu najwspanialej rozkwitła ideologia selekcji naturalnej i dzięki niej wyselekcjonował się model nowoczesnego uczonego — specjalisty — wydajnego robota o umysłowości dziecięcia epoki Neandertalu. Bardziej ludzkie osobniki zostały tu bądź wyniszczone fizycznie (jak Indianie), bądź zepchnięte na margines społeczny (jak artyści i humaniści). Wskutek zaś fanatycznego rozpowszechnienia się wierzeń mechanistycznych (Konstytucja amerykańska: „Twierdzimy, że jest prawdą oczywistą, że ludzie zostali stworzeni równi”), o wszystkim decydują tutaj najszersze, a więc najbardziej ograniczone warstwy społeczeństwa. W Ameryce istnieją jednocześnie całkiem duże kręgi jawnie antynaukowe i anty-technologiczne, ale wskutek znanego bogactwa amerykańskich doświadczeń historycznych, wykazują one tendencje do szukania praktycznych rozwiązań w okultyzmie i nieruchawych ideologiach Dalekiego Wschodu.

Tak więc jakakolwiek poważniejsza zmiana musi być stymulowana z zewnątrz. Możliwość powstania na szerszą skalę jakichś świeżych prądów umysłowych w Europie Zachodniej jest wyraźnie zmniejszona przez prawie całkowite ubezwładnienie i kontrolę społeczeństwa przy pomocy środków usypiających, podawanych mu przez międzynarodowe koncerny. Jednak tu, w Europie, porzucenie modelu arystokratycznego nastąpiło dopiero niedawno i o wiele silniej słychać warczenie co świetlejszych ludzi pod adresem kierunku naszego rozwoju. Przedstawicielami tego typu uczonych i filozofów mogą być Roger Garaudy domagający się kontestacji całej historii europejskiej od czasów Renesansu, czy Konrad Lorentz piszący o „niewiarygodnej zbiorowej głupocie rodzaju ludzkiego” — co jasno oskarżałoby demokrację, jako ustrój pozwalający na realizację planów zbiorowej głupoty. O wiele większą wagę należałoby przypisać doświadczeniom krajów Europy środkowej i Bliskiego Wschodu, bo tradycyjnie, od kilku tysięcy lat, stąd pochodzą wszystkie co ciekawsze prądy umysłowe i społeczne („ex Oriente Lux”). Zarówno rozkwit nauki i kultury w Grecji, Chrześcijaństwo i włoskie Odrodzenie było wynikiem oddziaływania wschodniej Inteligencji na niezbyt koncepcyjną, ale za to obdarzoną dużymi walorami mechanicznymi osobowość zachodnią.

Jednym z tych krajów leżących na skrzyżowaniu kultur jest Polska posiadająca przy tym bagaż doświadczeń historycznych radykalnie odmienny od amerykańskiego. Rzutuje to wyraźnie na osobowość i zainteresowania uczonych. Ilustracją tego krańcowo odmiennego nastawienia może być porównanie niezwykle poważnych w Ameryce prac Skinnera o „technologii zachowania” z popularnym w Polsce „Ethosem rycerskim” pani Ossowskiej. W pierwszym przypadku, dzięki znanej wolności amerykańskiej, rola tradycji została sprowadzona do zera i „jedynie słuszne” behawiorystyczne spojrzenie na biologię polega na obserwowaniu jej martwymi oczyma fizyki.

Uwaga koncentruje się tu na poruszeniach ludzkiej masy, zaś problem jednostek wybiegających poza przeciętność sprowadzony został do patologicznych i nieistotnych fluktuacji statystycznych. Tymczasem w Polsce, zapewne jako rezultat trzydziestu lat intensywnej walki z resztkami feudalizmu, socjologia ciągle niedwuznacznie gloryfikuje wielkie indywidualności, zostawiając masie rolę nieciekawego tła.

Operując tak zwaą „iluzją organiczną”, szczególnie popularną wśród starożytnych Greków, można by powiedzieć, że polski model kulturowy ma tendencję do interesowania się tym co robi „głowa” społeczeństwa, zaś model amerykański polega na pasjonowaniu się działalnością jego „odbytu” („Najważniejsza jest ekonomia”). Są to oczywiście tendencje potwierdzone materiałem faktycznym, ale o charakterze statystycznym: w Polsce jest wielu wyznawców Ekonomii, a w Ameryce wielu idealistów. Te różnice mają swe źródło w nieźle przechowanych w Polsce tradycjach demokracji bawiących się, nieprodukcyjnych i obdarzonych zbiorowym instynktem samobójczym Panów, a w Ameryce w tradycji demokracji ciężko pracujących i trzęsących się o swą emeryturę Chamów.

Można by się sprzeczać, który z tych modeli jest lepszy, ale w związku z szybkim procesem integracji narodów, obowiązuje nas myślenie obiektywne i globalne. Jedynym globalnym i obiektywnym problemem na świecie jest polucja i przeludnienie, a w tych kategoriach polski model kulturalno-bohaterski ma absolutną przewagę nad ekonomiczno-szpitalnym modelem amerykańskim. Zatem, jeśli chcemy ratować naszą Kulturę, to czeka nas próba założenia Głowy na Wielką Odbytnicę, która rozpanoszyła się na świecie po spadnięciu głowy Ludwika XVI. Byłaby to krucjata, albo raczej starcie podobne do tego w roku 1410, kiedy to nasi przodkowie przedyskutowali dzielące ich różnice poglądów z najwybitniejszymi przedstawicielami kultury Zachodniej . Czy mamy na to dość sił? Jak się niedawno dowiedziałem, w Ameryce jest ponoć 1500 profesorów pochodzenia polskiego, co chyba jest dość dużo, zważywszy że w Polsce jest ich niewiele więcej ni 3000.

W dodatku, prawdopodobnie na tej samej zasadzie jak totalitarne Niemcy Wschodnie potrafiły wychować u siebie światową elitę w sporcie, tak w Polsce wykształcona została młoda elita uczonych-humanistów, potrafiących poruszać się z równą łatwością po problemach fizyki i filozofii, być sprawnym zarówno w sporcie jak i językach. Sygnalizował to już film Zanussiego „Iluminacja”. Niedawno przypuszczenie to znalazło swe potwierdzenie na piśmie. W warszawskiej „Kulturze” tak został scharakteryzowany aktualny nadwiślański model do naśladowania:

Teraz, żeby zostać zaakceptowanym w roli Idola środowiskowego, należy posiadać dane wyjściowe „cudownego chłopca”… ten cudowny chłopiec — w wydaniu wzorcowym — czyta Conrada, Teligę, docenia kapitana Baranowskiego, nie ceni natomiast warszawskiego „hajlajfu”, gardzi dyskotekami, ..Stodołą” i „ściekiem” dla artystów, przyjaźni się z młodą kadrą naukową i obiecującymi twórcami; zmuszony do studiowania nauk ścisłych — on, humanista z powołania! — jest z tego tytułu wewnętrznie pokręcony, spękany psychicznie, zagubiony i odnajduje się w pisaniu do szuflady; mieszka zawsze kątem (nawet u rodziców), w kącie szyje żagle, dłubie w cząstkach jachtowego kadłuba, kontestuje — jest małomówny, progra mowo zamknięty w sobie, odbiera się go jako człowieka stworzonego do rzeczy wielkich, któremu nędzna proza życia nie pozwala rozwinąć ikarowskich skrzydeł do lotu; a priori nie akceptuje żadnej dziewczyny, zawstydzają go i żenują miłosne uniesienia i jeżeli już zadaje się z jakąś „partnerką”, to tylko żeby się sprawdzić i potwierdzić, a że potwierdzenia szuka dość często, więc równie często musi przeżywać poniżające dlań katusze i tłumaczyć dziewczynom, że właściwie to na dobrą sprawę nie bardzo wie, dlaczego się z nimi przesypia...”

Czytając tę wzmiankę wraz z innym „cudownym chłopcem”, nie bez pewnej megalomanii stwierdziliśmy, że jeżeli jest to aktualny stereotyp w Polsce i to na skalę taką, że piszą o tym gazety, to jest to zjawisko wcale sympatyczne i dość wysoko należałoby oceniać nasz kraj na tle eunuchowato-bęcwałowatych idoli lansowanych przez tak zwaną „Kulturę Zachodnią”. Skąd się wzięli ci „cudowni chłopcy”? Według średniowiecznej legendy, w którą starano się pchnąć nowe życie kilkadziesiąt lat temu, „wunderkindern” miały być dziećmi nadczłowieka, rycerza Zygfryda, który ze względów praktycznych ucharakteryzowany był wtedy na SSmana. Nie od rzeczy przy tym jest, że „cudowni chłopcy” zrodzili się w miejscu, gdzie rycerz ten miał stosunek z równie mitycznym, strasznym czerwonym smokiem, reprezentowanym przez sowieckiego aparatczyka. Cóż z tych czasów porodu wśród błyskawic zostało? Nadczłowiek, SS-man odszedł ju dawno do krainy śmierci — Walhalli; Czerwony Smok te już się trochę postarzał, kły mu spróchniały i wykazuje on objawy pewnego procesu umysłowego, który powoduje że kibitki z dysydentami jadą na zachód nie na wschód.

W ten sposób dla „cudownych chłopców” nie ma ju nic do roboty poza prozą zostawania statecznymi i statystycznymi, wcześniejszego lub późniejszego znajdywania sobie miejsca w ciągle zacieśniających się komórkach specjalizacji wyznaczanej przez rozwój techniki i biurokracji; budowa autostrad po których ruszą hordy zmechanizowanych bęcwałów, robienie odkryć naukowych, które wykorzystane zostaną do tępienia przejawów jakiejkolwiek indywidualności. Historia ostatnich kilkudziesięciu lat w jednym punkcie jednak wyraźnie odbiega od programu zakreślonego przez średniowieczną legendę. Mityczny rycerz przed starciem z potworem odrzucił miecz, by okazać swą siłę i odwagę zaatakował go gołymi rękami. Zaś nowoczesny Zygfryd poczuł się pewny dopiero za pancerzem „Panter” i „Tygrysów”, wsparty przez V2, dla ułatwienia sobie sprawy spiął Europę taśmami autostrad, swój program oparł o wydajną technologię produkcji mydła z tłuszczu ludzkiego. Co się stało z tymi, co dla nowoczesnego Zygfryda ukuli ten miecz, przyczynili się do zniesławienia jego imienia? Ci nie przenieśli się do krainy Walhalli. Konstruktor „Panter” projektuje „Porsche”, autor V2 jest szefem naj większego programu kosmiczńego, miliony hitlerowskich Volkswagenów suną po ciągle wydłużających się autostradach, ci którzy rozpędzali „alle Rader fiir den Sieg”*) są rektorami Politechnik, specjaliści opracowują udoskonalone modele bomb atomowych, a „technolodzy zachowania” dowodzą, że za groźbę atomowej zagłady odpowiedzialni są artyści i tylko technolodzy mogą tę groźbę zażegnać. Dzięki ich wysiłkom, nawet wojna utraciła jakiekolwiek elementy chwały czy odwagi i zredukowana została do nudnawej „wojny techników”, hałdujących gdzie się da nadwyżki produkcyjne mocarstw industrialnych, co oznacza jeszcze jedną klęskę ekologiczną.

*) „Alle Rader fur den Sieg” — (wszystkie koła toczą się do zwycięstwa). Jest to hasło światowej technokracji.

Tak więc znalazło się pozytywne zajęcie dla „cudownych chłopców”. W imię walki z polucją, spróbować po pędzić kota technologom i ich klasie robotniczej. Zamiast pokornego dopasowywania się do wyznaczanych im ko mórek mechanizmu społecznego, szukania potwierdzenia w coraz łatwiejszej, banalniejszej i prawie bezpłodnej działalności seksualnej, winni oni się nieco zorganizować i spróbować potwierdzić się w dziedzinie o wiele bardziej interesującej i trudniejszej, wchodząc w nowoczesne, światowe społeczeństwo trochę tak jak armia do braterskiego kraju, lub fallus z misją dziejową w wiadome miejsce. Wtedy ludzie pracy popiszczą trochę, ale jest nadzieja, e strupieszały mechanizm społeczny zachowa się jak organizm i wypuści nowe pędy. Ktoś może zauważyć, że to co piszę jest utopią, pozbawioną jakiegokolwiek oparcia w rzeczywistości, beznadziejną próbą przeciwstawienia się żelaznej woli miliardów robotów marzących o wydajnej robocie. Tym mogę przypomnieć, że gdyby Kortez myślał tak jak my i racjonalnie porównał potęgę ekonomiczną, grubość murów i ilość wojowników w Imperium Moctezumy z osiągnięciami ekonomicznymi, pracowitością i liczebnością swej drużyny, to musiałby dojść do wniosku, że mógłby najwyżej zostać służącym na jego dworze. Faktem jest, że stało się na odwrót. A jak uczą pozytywiści logiczni, liczą się tylko fakty.

PRAKTYCZNE METODY WALKI Z KASTRATAMI

  • Wychowanie społeczeństwa w umiłowaniu wolnej przestrzeni i niezniszczonej przyrody. Kształcenie wrażliwości, wyczulania zmysłów, przywrócenie wagi doświadczeniom osobistym
  • Wyrwanie się z pod zaszczepianego przez mass-media myślenia matematycznymi abstrakcjami. (To, że Kopernik obliczył, że Ziemia kręci się dookoła Słońca nie ma żadnego znaczenia. My chodzimy po Ziemi nie po Słońcu i dla nas Słońce kręci się dookoła Ziemi).
  • Systematyczne ośmieszanie warstw zbieracko-biurokratyczno-technokratycznych oraz klasy robotniczej — zwłaszcza w krajach gdzie warstwy te mają wszystkie przywileje.
  • Domaganie się wprowadzenia ograniczeń przerostów konsumpcyjnych np. ograniczenia wielkości prywatnych samochodów do 1000 — 1300 cm3, rozszerzania stref zdemotoryzowanych, *) ochrony rolnictwa**) i rzemiosła przed industrializacją, zakazu rozpowszechniania przyczepek karawanowych, ochrony krajobrazu przed industrialnym za śmiecaniem…
  • Domaganie się częściowego ograniczenia pornografii i reklamy.
  • Organizowanie wielkich imprez o charakterze rozrywkowym (jak np. w 1968 roku), do partycypacji w któ rych wciągałoby się szerokie kręgi społeczeństwa — w ten sposób można by uzyskać trwałe obniżenie wydajności pracy. Gdyby zaś ten umiarkowany program reform zdrowotno-estetycznych okazał się niewykonalny, wtedy warto by podjąć szerszą propagandę obiektywnych osiągnięć chińskich. Jak wiadomo, każdy Chińczyk jest pracowity, każdy Chińczyk businessman, Chińczyków jest dużo, a wypadkowa polucja jest znikoma i mimo to Chiny stać na pomaganie krajom niedorozwiniętym, oraz na straszenie mocarstw ościennych.

*) Jednym z krajów przodujących w tej dziedzinie wydaje się być Polska. Po ostatnich podwyżkach stało się jasne, że rząd traktuje benzynę po prostu jako rodzaj nowoczesnej wódy dla zmotoryzowanych chamów.

**) Taką akcję prowadzi się w Szwajcarii, gdzie setki tysięcy niewielkich gospodarzy górskich utrzymuje się przy życiu dzięki dotacjom rządowym.

 APENDIX : SZEWCY


Korzystając z tego, że Polska jest krajem relatywnie zacofanym i zachowało się u nas jeszcze sporo uprzedzeń społecznych wieku przednaukowego, naturalnym wydaje się spróbować osadzić „Nową Klasę” w realiach feudalnej drabinki społecznej. Dla ułatwienia ograniczę się do najbardziej ekskluzywnej grupy „uczonych”, od ich bowiem twórczości zależą prace managerów i businesmenów. Pamiętam jak przed laty straszyło się dzieci: „Ucz się, bo cię oddam do szewca”. Przypomniawszy to sobie niedawno, uśmiechnąłem się do siebie. Po kilkunastu latach całkiem niezłych osiągnięć w nauce można by mnie straszyć: „bo zostaniesz uczonym”. Ta analogia zrodziła we mnie podejrzenie — czy przypadkiem, w dobie obecnej, w najbardziej rozwiniętych krajach, uczeni nie imitują społecznej roli jaką przypisywano kiedyś szewcom?

Podobną ideę miał ju St. Lem w „Summa Technologiae” — dla ułatwienia zrozumienia pracy matematyków, przyrównał ich do szalonych krawców, szyjących garnitury najdziwaczniejszych kształtów: w formie rury, z ośmioma rękawami, z dziurami i ciągłe; robili to nie zwracając najmniejszej uwagi czy jest na nie jakiś klient czy nie. Trzeba przyznać, że od tego czasu matematycy zrobili się o wiele praktyczniejsi, produktywniejsi, dobrze zakotwiczeni w rzeczywistości. Zajmują się oni teraz masowym szyciem garniturów na miarę, ubranek dla programów obliczeniowych, za co otrzymują sowite przysmaki ze studni miodu (Honeywell). Zaś na odwrót, prawdziwi krawcy stali się obecnie postaciami prawie mitycznymi, skazanymi na zagładę romantykami walczącymi w imię indywidualizmu z produkcją masową.

Te porównania można by ciągnąć dalej. Dawniej, zaspokajające potrzeby materialne i duchowe rzemiosła dzieliły się na cechy rymarzy, kapeluszników, szewców zwykłych i cholewkarzy, zamawiaczy i egzorcytów. Obecnie zaś mamy Stowarzyszenie Fizyków Ciała Stałego, Biochemików zwykłych i molekularnych, socjologów i psychologów. Jak dawniej mistrz żył z eksploatacji pracy terminatorów i czeladników, tak obecnie studenci i doktoranci za psi pieniądz, czasem nawet płacąc za to, przysparzają publikacji i wyników dla swych profesorów. Podobne są także warunki pracy. Kiedyś szewc siedział w źle wietrzonym pomieszczeniu, wśród skór, przygięty nad swoim butem; teraz uczony siedzi w źle wietrzonym pomieszczeniu, wśród papierów i rurek, wypacając swą pracę naukową.

W związku z tym, że wraz ze zniknięciem zawodu szewca, należy się liczyć z zanikiem całego szeregu ciętych powiedzonek wzbogacających Składnicę Kultury Narodowej, proponowałbym wlać nowe treści w starzejące się formy. Na przykład „szewska pasja” oznaczałaby pasję badawczą, „szewski poniedziałek” — cotygodniowe zebranie robocze uczonych o 9-ej rano. Przez powiedzenie „taaakie buty” wyrażało by się uznanie dla nowego odkrycia naukowego, a mówiąc „głupi jak but”, rozumielibyśmy „wyposażony w całą dostępną wiedzę naukową”, albowiem but, o wiele lepiej ni najlepszy specjalista, zna się i stosuje do praw Einsteina i Maxwella, postępuje zgodnie z prawami wiązań atomowych i międzymolekularnych. Powiedzenie „szewc bez butów chodził”, stosowało by się dla określenia uczonego, któremu praca nie przyniosła materialnego sukcesu, zaś okrzyk „Mój but to Ja!” byłby ilustracją dla marksistowskiej tezy o alienacji produktu i jego dominacji nad osobowością, wytwórcy, posiadacza, bądź użytkownika. W literaturze naiwne problemy moralne przedstawione w „Fizykach” Diirrenmata, zostałyby zastąpione przez problemy istotne, roztrząsane w „Szewcach” Witkiewicza.

W szkole studiowaliśmy Historię Buntów Szewskich (ruch protestancki, rewolucję burżuazyjną i naukową), w których szewcy systematycznie uwalniali się od serwitutów i irracjonalnych zakazów, aż osiągnęli nareszcie wolność uszycia Największego i Najlepszego Buta (the Biggest and Best Boot). Ludziom dorosłym, zamiast naiwnych bajek o uczonych wyzwalających ludzkość od straszliwych klęsk, opowiadałoby się o pewnym zmyślnym szewczyku, który uwolnił lud od smoka pożerającego najpiękniejsze dziewice. Zaś wśród czeladzi, pokrywane przez mistrzów zmową milczenia, przekazywane by było z ust do ust opowiada nie o pewnym terminatorze, który odkrył że od chodzenia w butach deformują się, degenerują i brzydko pachną stopy, że przyjemniej jest chodzić boso, choć daleko się nie zajdzie. Odkrycie to napawało zwierzchników śmiertelnym przerażeniem, gdyż gdyby się ludzie o tym zwiedzieli i zasmakowali w chodzeniu boso, bractwa cechowe utraciłyby rację bytu i wizja świata w postaci Największego i Najlepszego Buta ległaby w gruzach. Dlatego okrzyknięto tego szewczyka leniem, czyli zbrodniarzem i dla przykładu zawieszono na krzyżu.

Posted in polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY, teksty inne | Leave a comment

PAN w Z-nem 41 B: Parts 4 and 5 (of 5) of Global CI(P)A Promoted, Genitalian Theory of Evolution

Parts 4 and 5 of Global CI(P)A Promoted, Genitalian Theory of Evolution, and its Mind Killing Consequences.

Recapitulation, in 12 short quotations, of Parts 1,2 and 3 of May 1st this year

R1 > (We witness) The total onslaught of GENITALIANS on the Planet Earth, this in a form of the TMA (Technique-Money-Ass) worshipping Civilization.”

R2 > (The tantra sign, consisting of a symbol of male sex coupled withe the female one),which is present “on a flag of Israel, and also on the Great Seal of USA, indirectly indicate that these two “exceptional nations” form a kind of a GENITALIAN SUPER SOCIETY, expanding by a spoil of all other human cultures – and by an exploitation of all other Earth riches as well.”

R3 >Due to discoveries in microbiology, in the middle of 20th century, GENITALIANS took enormous interest in apparently metaphysical properties of minuscule particles of DNA called genes. …The belief in METAPHYSICAL properties of these genes, become the crux of a genitalian imagination of life processes.

R4 >A trivial association (it is an ACT OF AN INTELLIGENCE) of Freud’s GENITALIAN schema of consecutive stages of human ontogeny, with likewise GENITALIAN concepts of bio-evolution in general, (has) lead to the Grandiose Plan of a construction ofa “New Earth” entirely purgated from penuries of existence, and of all dangers to its inhabitants.”

R5 > “(Such ‘Weltenanschauung‘) has lead to the appearance of the secular cult of Threefacial Artificial Divinity of Technique, of Money, and of an Ass loving Comfort (in abbr. TMA or TMC: Technics-Money-Comfort). And we are even able to point at Fathers Founders” (David-Abraham-Jacob) of this “childish” Western cult, born out of studying and re-studying of the Holy Bible.”

R6 >the Greek philosopher Aristotle categorized the linked with sexuality human activities within the lowest kind of “soul”, called by him “vegetal” one (…) According to him higher kinds of “soul”, which grow on this “vegetalo-genital” basis, are “animal, senso-motorial soul”, and in case of our species “human rational soul”, feeding itself with information gathered by our lower, “animal, sensuous soul”.

R7 > The old Aristotelian scheme of growth of a mature HOMO SAPIENS, was developed in more detail by a Swiss biologist and psychologist Jean Piaget (1896 -1980). Following the Lamackian classical observation that organs which are used, grow in size and their efficiency, Piaget argued that the impuls for both muscular and neuronal overgrowth (« la reéquilibration majorante ») is provided by damages (« perturbations »), whichthese organs suffer during their utilization. … This ZOOLOGICAL PHENOMENON (unknown in inanimated world) permits them, during subsequent plays and exercises, to grasp better (to learn) the millieu they are exploring. This LEARNING consists of a bio-construction, WITHIN THEIR BODIES, of subsequent CONDITINNED REFLEXES.

R8 >The necessity of coding of persisting for whole human life new reflexes, on adequate ”lasting l-swells” of genes (this in a form of their selective duplications and associations) in neurones commanding these reflexes become, since WW2, denied by the CENTRAL HOAX of microbiology (seeadnotation 3). Roughly half a century ago this Rudimental Hoax evolved into Central Dogma of Molecular Biology, entirely prohibitining, to living beings, the possibility of selfimprovement of their genetic structures, by their repetituous efforts to cope with stressful conditions.

R9 > “The real challenge to this Central Genitalian Hoax came from radiologists investigating how irradiations affect exposed to them animals. The RADIATION HORMESIS, which describes the phenomenon of a «majorant requilibration» (commonly known as a hypertrophy, or appearance of “lasting swells”) of genetic structures of living organisms, initially disrupted by various kinds of irradiations, is a manifestation of COUNTERENTROPIC INTELLIGENCE of all ZOON. It makes ridiculous the whole Genitalian Theory of Evolution by Natural Selection of accidentally appearing, “beneficial” genetic variants.”

R10 >Why do we witness these efforts, of quite a number of Nobel Prize Winners, aimed at negation of the fact of existence of Lamarcko-Piagetian mechanism of “regeneration with overcompensation” of harms suffered? Simply, this elementary BIOLOGICAL PHENOMENON of COUNTER-ENTROPY puts into question the whole TMA/TMC ideology of never ending economic growth. …Our Planet, systematically purged of environmental dangers, and of other obstacles, provoking outbursts of HORMESIS – which are absolutely necessary to force youngsters to attain more broadminded understanding of reality – is risking to turn itself into completely decerabralized HUMANOID TURMITORY (“tchelovekovisko” of Alexandr Zinoviev) – a kind of Global Mega Cancer consuming and devastating everything on its way of a non-differentiated spread”.

And at this point I came to a following conclusion:

R11 >The priesthood of TMA/TMC cult”, in 1950 has organized the Congress for Cultural Freedom (CCF), ... The goal of this Congress – as recall it Steven P. Meyer and Jeffrey Steinberg in EIR, 31, 25, June 25, 2004 – wasto create such a cultural wasteland of dumbed-down conformity, and pursuit of sensual gratification, that any isolated case of genius could be easily isolated and destroyed.

R12 >One of principal organizers of this famous Congress, was an English “utilitarian philosopher” Bertrand Russel Russell, the co-author (with H.G. Wells) of “Truman’s Doctrine of world government through terror of nuclear weapons. His book “The Impact of Science on Society”, written in 1951, prropozes the following: “Although this science (of nuclear terror) will be diligently studied, it will be rigidly confined to the governing class. The populace will not be allowed to know how its convictions were generated.” Such an EDUCATIONAL PROGRAM has become, with time, the essence of Kulturkampf , lead by Central Intelligence (& Propaganda) Agency (in abbr. CI(P)A). (PS. At present, this Agency has become a key part Multinational Secret Society, as notices it Israel Shamir in his recent text “Do Spies Run the World?”; hence it is recomandable to use the term G-CI(P)A, “G” would be understoodas Great, Global, or alternatively ‘Genitalian’.)

PART IV

Psyops of “DU Fear” as a tool of “world government through terror of nuclear weapons.”

(see R3 and R8 of the above Resumé)

2800 words

Authors of the article in EIR,25, 2004 remark thatAfter bombardment of Hiroshima and Nagasaki, the era of thermonuclear terror was launched, an era which had been promoted for decades by H.G. Wells and Bertrand Russell.” At that time Bertrand Russel “in the September 1946 Bulletin of the Atomic Scientists, advocated a preventive U.S. atomic bomb strike on the Soviet Union”. And once the Soviet Union got the parity with USA in nuclear armament, Russel – as a true “utilitarian philosopher” – has mutated from “hawk” into a “pigeon of peace”, and began to advocate the nuclear disarmament. Such “smart mutation” raises a well founded suspicion that in opportune situations from under « pigeon of peace » fethers may ressurrect a murderous hawk again. On the other hand, H. G. Wells is know from his science-fiction drama “War of Worlds” (1898), which broadcasted at radio (in 1938) has provoked panic among American listeners. The advanced by these two titans of intellect”, technique of control of a populace, by an artificially amplified fear of nuclear irradiations, demonstrated its efficiency during the panic which followed the fire at one of four reactors of Tchernobyl Nuclear Electric Plant in 1986. It also had an impact, on ignoring basic laws of physics publics, willful watchers of the science-fiction film “Deadly dust” (Todestaub) realized in 2007. This achievement of G-CI(P)A lead Kulturkampf, is constructed on such childish arguments that I wonder why, until now, nobodycompetent in elementary physics, made its critics. To the contrary, it has been promoted by such prestigeous counter-globalist institutions like the Globalresearch Institute in Canada (2017), and “Mut zur Ethik” conferences (2017 and 2018) in Switzerland, in which I used to participate.

So, let’s me do the (boring for me) REPETITION of my efforts of refutation of basic arguments of this “Deadly Dust” (Todestaub) ugly horror story.

The Refutation of 1-st Principal ani-DU argument :

The argument above indicate that enouncing it Serbian officer has no knowledge of elementary physics: the half-life of 4,5 bllion years of isotope U238 – of which consists DU, the Depleted Uranium (purify from highly radioactive isotope U235) – signifies that it is practically stable. Unfortunately also the quoted by Globalresearch, oncologist Slobodan Cikaric, the president of the Serbian Society for the Fight against Cancer, is ignorant of this fact too:Speaking about NATO’s depleted uranium ammunition, the doctor said this material with a half-life of 4.5 billion years “remains in Serbia.” Radioactive matter ingested or inhaled in the past is now causing cancer in people, according to him”.

Assertions of these ignorants of basic physics were “confimed” by discoveries like this one above, on a film from in Iraq. How do they relate to facts reported by more competent in physics researchers?

Already in March 2000, I participated in a meeting in Prague (Cz), of social activists alerted by the use of DU munition during NATO bombardment of Yugoslavia in 1999. Its organizers invited an Italian professor from CERN in Vienna who lead, just after these lasting for 3 months bombardments, the team of CERN scientists, which measured the radiation in most heavily shelled by DU projectiles areas. He has told us that “in these areas the increase of radiation wasn’t distiguishable from the one made by a cigaret smoke”. Except me, a physicist too, nobody believed CERN official. He left the meeting murmuring to me “They don’t understand anything”.

The Refutation of the 2-nd Principal anti-DU argument:

This statement on the film „Deadly Dust” is pronounced by dr Durakovic. And it is sufficient to measure the speed of repair of DNA in blood samples, after their irradiation (be it only with UV light – see @6 „Radioresistivity” of my text of Sept. 15 2018), to realise that tissues of our bodies are able to overcome the Genitalians invented, Cental Dogma ofMolecular Biology (see R8) to which referred this Durakovic.

The Refutation of 3-rd Principal anti-DU argument:

The hero of the film “Deadly Dust” film from 2007, dr Siegwart-Horst Günter, as well as oncologist Slobodan Cikaric quoted by Globalresearch ten years later, claimed that DU caused Transmitted breakdowns of the immune system with increasing infectious diseases, severe dysfunction of kidney and liver, aggressive leukemia and other cancers (including multiple cancers), disorders in the bone marrow, genetic defects and deformities as well as abortions and premature births in pregnant women”.

Both these medical doctors refered to consequences of Chernobyl fire in 1986. But what were REAL, long term consequences of this famous fire? The Chernobyl accident caused the death – out of internal burns – of only 31 helicopter crew members, which were dropping the sand at the burning Tchernobyl reactor. But practically all other its long term health effects, turned to be beneficient – this even in so distant country as Hungary (see my text of Sept. 15 2018@5Beneficial Irradiations”) The only serious problem become an appearance in Soviet Union of roughly one million of psychosomatic diseases, CAUSED BY FEAR of harmful effects of irradiations.

To reinfoce my argumentation I quote, once again, excerpts from an abstract of accompanied by 69 references article of T.D. Luckey Radiation Hormesis: The Good, the Bad, and the Ugly(2006): The good is acceptance by France, Japan, and China of the thousands of studies showing stimulation and/or benefit, with no harm, from low dose irradiation. … The bad is the nonacceptance of radiation hormesis by the U. S. and most other governments; … The ugly is decades of deception by medical and radiation committees which refuse to consider valid evidence of radiation hormesis in cancer, other diseases, and health.

Concerning Chernobyl Luckey quotes, at the beginning of his work,a 600 page report, the French Academy of Sciences document … (Aurengo et al.,2005). Among its 9 most important points we find: 2) The total cancer deaths in 8,600 cleanup workers at Chernobyl (who received an average of 5 cGy) was 12% lower than that of the general Russian population. … 8) No excess thyroid cancer was found in two million children who were irradiated by the Chernobyl explosion.” And Luckey concludes: “A wealth of data presents irrefutable evidence of the benefits that radiation provides for a great variety of organisms. This includes decreased infections, decreased cancer death rates, and increased fecundity and average lifespan in humans.

These, collected by hundreds of competent radiologists data, are in a complete opposition to these published in Global Research, December 24, 2017:

Studies have shown that the use of uranium weapons have caused 15,000 cancers and 10,000 deaths between 2001 and 2010, according to the head of the Serbian Association for the Prevention of Cancer, oncologist Prof. Slobodan Cikaric. In total, there were 330,000 cancers in Serbia during this period. The death rate has increased annually since 1999 by 2.5 percent.

It is worth to compare, this last number with precise medical data colected by Jovan Mihajlović, Petros Pechlivanoglou, Marica Miladinov-Mikov, Maarten J Postma in a report published in 2013:

From my humble calculation, based on the graphic above, during the period 1999-2009 in Serbia the mortality rate due to cancers increased only 1,3 % per year – and not 2,5 % – as claimed it Cicaric. But never mind. The global incidence of cancers, according to this graphic in fact rose to 3,2 % per year, but it was not very different from the increase of incidence of cancers in Poland – 2,6 % – during the same period. Not to speak about Hungary, where the the incidence of cancers and their mortality is significantly greater than in Serbia and Poland.

The sad circus with “uranio impoverito” in Italy

Having some contacts in Italy, I knew that media there, acting in a similar manner as in Serbia, are still “pushing” the hysteria, concerning the health of Italian soldiers, which spent months in Kosovo, after its bombardment in 1999. In order to counter these “surely true rumors” of the type “317 soldiers dead and 3600 others ill due to an exposition to DU” (RaiNews, March 28, 2015), already in 2002 the Italian Ministry of Defence has ordered a very detailed investigation. Its final report, realized under the direction of prof. Franco Mandelli, states in its conclusion “Experts from 14 countries and, from Italy, an expert of ANPA, have concluded that there was not revealed a signifiannt contamination of terrains submitted to an intense bombarding with projectiles containg DU, and “As malignant neoplasms are concerned (exept hematological ones), global considerations reveal the number of cases inferior to the one expected. So, they got the same results as hundreds of researchers vestigating effects of Chernobyl fire – see above.

The problem of MONSTROUS SOLID cancers photographied at Hospital in Basra, Iraq

The hero of the “Deadly Dust” film, dr S.-H. Günther has brought to our “Mut zur Ethik” Conference in 2006, numerous pictures of looking like monsters children, he allegedly photograhied them in hospital of Basra, few years after the “war in the Gulf” in 2001. In recent years these photographs practically vanished from internet, but few of them I saved on my computer:

. (more at @7f of my text form Sept. 15 2018)

Who has made (at Basra?) dozens of these ugly, not prone to breathe dolls, and who was dr Günter, not able to distinguish a shoddy doll, from a living child? Hospital of Basra was in the part of Iraq accupied by British Army, and thus the British branch of G-CI(P)A in all evidence stayed behind the production and advertisement of these “nuclear war horrors”. S. H. Günter, was 81 years old when we we visited him in 2006, in his elegant house in Switzerland. But his age (he died in 2015) wasn’t an excuse for his participation in this „Todestaub” deception. No doubt Günter, Durakovic and other heroes of “Deady Dust” science-fiction movie were G-CI(P)A operatives. (By the way, ‘Durakovic’ in Russian means ‘stupid man’; it is quite probable that this name contains an “encrypted opinion” about the work these operatives were payed for.)

Let’s return to the essential problem of

The total onslaught of GENITALIANS on the Planet Earth” (see R1)

In a larger perspective, the outlined above G-CI(P)A rproject titled DU origin of cancers”, is an element of a more ambitious (counter)cultural venture,conceived already decades ago by “peace loving” Anglosaxon intellectuals like Bertrand Russel, H.G. Wells and Cecil Rhodes.Only ten years ago, as a physicist by my basic education, I learned from Jaworowski (the chairman of UNSCEAR in years 1981-82) that atomic explsions at Hiroshima and Nagasaki have not provoked an increase of number of solid cancers in irradiated people (see @1b of Sept. 2018 text)! Why the knowledge of this ESSENTIAL FACT was concealed for so many decades? This for purely “utilitarian” reason: the ignorance of the publics of this fact was at the origin of gigantic panics in Europe in 1986, after the fire at the Chernobyl Atomic Plant. And this fire (was it a purposeful sabotage?) has decisevely helped Gorbachev (guided already at that time by G-CI/P/A, according to Israel Shamir) to dismantle the USSR. The continuation of “anti-DU histeria serves the same purpose.

Wherefrom than, these ever more numerous cancers arise?

The answer is known to oncologists studying the geography of cancer incidence:

At this map it is well visible that the highest incidence of this illness characterizes North America, Western Europe, Australia and N.Z, North Corea and Japan (248/x, underrated on this map). It means CANCER IS A CIVILIZATION DISEASE, one of these well known ones, like diabetes, obesity, shortsightedness, veins, and autism of course too. The world distribution of these – in large extend becoming hereditary – illnesses, is roughly the same as in case of cancers, shown on the above map.

Than the obvious question arises. Which “cultural agent” is pushing the most for building of the WORLD CIVILIZATION of the TMA/TMC type? Marxists of the Werner Sombart type, already hundred years ago were arguing that the Global illness is in itself THE BOURGEOIS SOCIETY, especially the one of “American” style. Recently I’ve read a two part article of Jerzy (and Monika) Ochman Vocation to the Civilization”, published at Kaków’s „Forum” 2-3, 2001. Its authors recall ideas of Mordecai Kaplan (1881-1982), who was obsessed by „Ethics of Civilization”, „Jews at present should demonstrate their excellence in scientifico-technical civilization, … the New Ethics pars construens establishes new sacrum, which is civilization, the development of science and technics”, for „all this is written in the Bible”.

In fact all these „Technique,Money & Ass loving Comfort” SACRED VALUES of Civiliation are inscribed in the Bible (see for ex. text of Nov. 2011). Already at the Rhodes D.C. Forum in 2003 I delivered a remarkable speech „Globalism: Project of Flat Earth and Flat Brain Cortices”, in which I pointed at these bizarre Commandments of OT’s “LORD”, ordering his Chosen People to behave like a Super-Bulldozer: „you shall thresh the mountains and crush them, and you shall make hills like chaff. … Every valley shall be lifted up, and every mountain and hill shall be made low … this in order to “make straight highways for our LORD”. (This commandment, as assured me Jan Kurdybelski, a catholic priest-emeritus from Wroclaw, has to be taken literally: the new 4 lanes motorway, cutting through the hilly region between Kraków and Zakopane, represents an elegant realization of the above „Lord of Genitalians” demand.)

Not only travelling and other means of communication should be easy for „small gods”, realizing plans of their „Invisible Lord”. In the outlined in the Bible project of „New Israel” “LORD will become king over all the earth; … The whole land shall be turned into plain, but Jerusalem shall remain aloft and shall dwell in security”. This is the essence of G-CI(P)A laboriously realized PNAC program, which Armand Cleese denounced in following words United States wants a world without enemies, without threats, without risks. The quest of the Americans for absolute, total security may lead, may even be bound to lead to absolute, total insecurity (see my recent text of May 1st).

Why this,PNAC program of „total security” and „full comfort” of Chosen (by GOD = MONEY, of course) People, is bound to a failure? Simply being imprisoned in a Civilization, in which not only the transportation, and acquisition of food and clothing, but also „seeing” the world does not necessitate more serious efforts, leads to the atrophy of immobilized for months and years organs of human endogeous motility and of association of ideas – with time, develling in super-easy conditions, one turns into a moron.

Why do respectable medics and psychologists are not daring to argue louder that both cancers and autism are bio-results of not sufficient exercise, in ever more sterilized, inanimate environment, of organs of immunition and of cognition? And that they are not caused by direct domages of our bodies, be it by irradiations, be it vaccinations? Why do the Serbian „Society for the Fight against Cancer” – as well as sympathisers of „Global Research” in Ottawa and „Mut zur Ethik” in Switzerland, let themselves be lured by the fake data concerning radioactivity of DU – closing at the same time eyes at the fact of incessant PROMOTION OF CANCERS by the „American Way of Industrious Life”? (By the way, in USA even at present is obseved a sensibly higher mortality due to the colon cancer in formed in 19 century, „Union” States than in these „Confederate” ones – see text from Sept. 27, 2018.)

The answer to this question is simple. Any more overt argumentation that human organisms, devoid of noxious to their wellbeing environmntal challenges, are bound to degenerate in a heritable manner, is suspected to support „Lysenkist” theory of evolution. Such „gentile” concept – in a difference of the neo-Darwinan one (see Adnotation 2) – remains well beyond „written into Bible” understanding of the Universe (see Lubawichers imagination of gentiles as „ sinners, led by satans, with their souls not created by God, but by demons -text of May 1st)

The psychopathic hate of gentile philosophers charcterised already the „newly born” Christian, Saint Paul, who in the name of of his LORD proudly announced „I will destroy the wisdom of wise, the inteligence of intelligent I will thwart” (1 Cor. 1:19). People of such „Super-Human” type used to behave like a kind of Super-Bulldozer, reversing understanding of the world upside down:every fold (of brain cortex) shall be flatten, and every fault (a depression of human intelligence) shall be hightened (to become the beacon of humanity)”. To recall the fact that the „dark beacon” of modern ethics has become neo-Darwinian (i.e. Genitalian) Theory of Evolution – which in turn was entirely deduced from „dark texts” of OT and NT. Without an uprooting of this CORNERSTONE of Judeo-Christian Civilization, no salvation of Minful Humanity is possible. (On this theme my Czech colleague, gnostic Jan Kozak wrote an excellent book „Roots of Indoeuropean Spiritual Tradition”, Praha 2014.)


Part V

HIDE enthusiasts attempt to suppress the LUCID character of Living Beings

(HIDE – the Hebrew Intelligent Design of Evolution; LUCID – the Lamarckian Universally Creative Intelligent Design)

Every fold (of brain cortex) shall be flatten, and every fault (a depression of human intelligence) shall be hightened (and become the beacon of humanity)”

(More “flesh” to this topics in Footnote)

1300 words

The above “revolutionary” project HIDE was summed up in these words, by my colleague, Czech “non computerized gnostic” Jan Kozak (2014):

From all cultures, which worshipp the base cult of the strength of a snake, the principe of exchange – or substitution – of left for right, of upper for lower, of internal for external, honest and truthful for deceitful and false, has become developed the most in the Jewish one. This theme of reversal and substitution, of everything great, noble and human, by base, criminal and sinful, become proclaimed to be the omnipresent and reverend “sacred” principle, so it is possible to study it in a detail.

And Kozak gives the example ofthe central personality of Jewish religiosity, the eternally “younger brother” Jacob “Izrael” (“holding by heel his elder brother). Jacob by an imitation and substitution of himself for his elder, loved by their father “brother” Esau, eternally “intercepts the ‘law of the firstborn’ and all human heritage”.

(By the way, in my “War of Gods” of 1995, I’ve suggested that the “sacred lie” of Jacob-Israel, was a PREFIGURATION of the SACRED LIE of “the eternal creator of the Chritian Church”, pharisee Saul, alias St Paul (“small and fearful”). He, after participating in the stoning of the honest and brilliant leader of hellenized Christians, St Stephen, intercepted Stephen’s role of a leader of this fraction of Christians, declaring himself to be the God Chosen apostle of Gentiles, capturing the position of the “eternal vicar of Crucified Christ”.)

In this simple manner the Judeo-Christian (lumpen)culture of reversal and substitution, of Natural Laws of Zoology (the younger and smaller is supposed to serve the elder and greater), has produced an ARTIFICIAL REALITY, in which external signs of Technical, Financial and Sedentary Comfort Supremacy, are hidding the mean, ugly and unhuman behavior of this LUMPENCULTURE of MISOLOGOS H-CI(P)A operatives (H = Hebrew)

One of efficient tools of this HIDE global spread is the Genitalian – i.e. neo-Darwinian – Theory of Evolution, which was constructed uniquely on few primitive assertions, copied from pages of Old and New Testaments. This NIHILIST theory – which denies to living beings, their CREATIVE COUNTER-ENTROPIC CHARACTER, hides the fact that “socially succesful genitalians”, remaining ever more tightly imprisoned inside their TMA/TMC “ivory towers”, ever more frequently are affected by degenerative bio-processes, in particular by AUTISM, consisting of serious diminishment of their endogenous, neuro-motorial associative potencies (see the Footnote).

Into which direction is pushing us this “culturaly inherited”, from antique Phariseism ANTIZOOLOGISM, of Judeo-Christian conceptions of Nature?

I quote from my slightly satirical essay, written already in 2011:

MIND INSIDE GENITALIA

The Origin (Genesis) of the Chosen People Super Species

A. >Organizations like The Institute of Open Society (IOS) of George Soros, and its kin Freedom House are trying – in the name of Free Market – to change the world into a gigantic Brothel, in which all the less affluent populace humbly serves the hidden in banks “brothel Madams”. (It is the logical development of the antique “business plan” of a Wandering Pimp A-braham, and his wife-sister Sarah “LORD’s servant” to the gentiles.)

B. > We witness at present the FORCED SEXUALIZATION of adolescents of both genders. It will contribute to the development of severe (both homo and hetero) sex dependence during their adult age. The same purpose serves the shameless “pushing” of organizations of sex oriented associations of the LGBT type. Their limitation to “vegetal sex” affairs, not only divides the society into artificially hostile to themselves groups, but also is inhibiting the formation of “meta vegetal” human habits, in particular of the unhindered by technical facilities motility, allowing the broad exploration (and understanding) of the world, enriched by “Buddist” type selfobservations.

C. > In the Global Freedom House, as wittingly observed it American satirist George Carlin (1937 – 2008) “They hold you by your balls”. It is a concise description of properties of MATRIX (∇) built by Chosen People, which specialize in deconstruction (castration, circumcision) of natural human psychomotorical potencies.

D. > The atrophy of senso-motorial faculties of Modern Humanoids, resembles the “opportunist mutation”, which in case of abundance of nutrition, undergo minute Arthropodous Cirripedia (barnacle) called Sacculina, a common parasite of Crabs. As observed it Charles Darwin already 160 years ago, the young, larval Sacculina look like other young Cirripedia, have eyes and cirripedia (‘curly feet’), permitting them to move and to see in water. Once these mobile barnacles find a crab, to which they tightly attach, and penetrate inside its body, they degenerate useless since this moment eyes, their body takes the form of purely “vegetative” tumor, devoid of organs of motility and senses. At the exterior of the crab these parasites leave only fleshy bag filed with GENITALIA producing their offspring, which is protected by hosting them crabs.  Male crabs, deprived of nutrition by sponging them Sacculinas, acquire female characters, and are becoming sterile, inhibited in generation of their own offspring [iv].

Re-readeing this “sociobiological” point D, describing the demasculinization of male crabsby parasiting on them Sacculinas, we are coming back to the observation of my “comrade in arms” Israel Shamir, who in his essay “Unmanning the man” (2011) has come to the following conclusion:There is an understanding between the holders of power that feminised men are easier to control. … Strong men are prone to rebellion, ready for sacrifice and primed for action. It appears the men have been targeted for elimination; the working ants need no sex.”

The Raymond Zwarich comment no. 118, to Israel Shamir May 20019 article “Do Spies Run the World?”, provides usually hidden details of this “unmanning of men” G-CI(P)A realized project. A relatively well informed American acitizen, A. Zwarich reports his recent astonishment when he has learned that Gloria Steinem was a CIA operative. It was for him “like a ‘knowledge earthquake’ … learning that the “women’s liberation movement” could have been mid-wifed by the CIA.” In my distant Poland I’ve become used to such “surprises”, the present onslaught on rather conservative Polish publics, of the very noisy rainbow dressed LGBT movement, is with no doubt mid-wifed by M-CI(P)A local activists, not necessarly paid by USA embassy.

But it took me many years of my scientific career to discover that not only these bizarre “genitalia oriented” social movements like this “womans lib” (“pussy power” as we used to call it at Berkeley), as well as metodologically “soft” social sciences in general, are extremely prone to their “underground” steering. Also methodologically “hard” medical sciences, like this one of RADIATION HORMESIS, become subjected to meticulously organized sabotage. In Poland, inbetween years 1960-2010 the number of living spermatozoids, in 1 cubic centimetre of sperm of 30 years old statistical Pole, has dropped from 50 000 to 20 000! The medical staff, which works with this problem argue that mild irradiations help to restore the human vigor – but this is not the message which want to hear situated principally in USA Centers of Global Power.

These centers, attempting to impose the HIDE plan worldwide, are surely helped in their couner-biological efforts, by “fighting for peace” associations, like this one, which produced the “Deadly Dust” film and Hospital of Basra DU horrors. Also these “fearing hormesis” ANTIVACCINATION MOVEMENTS, out of sheer ignorance of elementary laws of physiology (“what has not killed you will make you stronger”) are in practice helping to realize this PANGENITALIAN program of “devigorization of mankind”.

Does it exist any way to interrupt this program masterminded by the CANCEROUS COLLECTIVE MIND installed at present in all Western capitals ? As a professional philosopher, I have to remark that “Christ the Savior” of St Paul has efficiently helped to establish this, hated by “biology-minded” Aristotle, Global Banking System.

Historical Footnote

800 words

Every fold (of brain cortex) shall be flatten, and every fault (of human intelligence) shall be hightened (and shall become the beacon of humanity)

This strange demand, formulated by an ambitious prophet Isaiah, has its deep sense also in its allegoric meanig. Namely in 1981, I had an interview at “Institute Pasteur” in Paris, with its head, a “computerized neurologist” Jean-Pierre Changeux. Not being careful in camouflaging my intentions, I told during this interview that in his works, he ommited the Jean Piaget postulated phenomenon of “majorant reequilibration”, of neuronal structures, on which opics I was working. (See my “Open letter to biologists” of 1981; Changeux in a book “L’homme neuronal” of 1983, formed the “highlight” of computerised neurology, by announcing thatto learn is to eliminate” superfluous neuronal interconnections in the brain). Of course my quest for a grant was furiously rejected, and a year later I was seeking an “economical asylum” in my native socialist Poland (which I left 14 years earlier as a kind of a “political refugee”).

Somehow this practical result of this meeting with French luminary of neurology, confirmed my suspicion that in science everything is evolving according to Isaiah’s prophecy taken alegorically: Every more rational idea (which multiplies folds in thebrain cortex) shall be suppressed, while every fault of human intelligence (and of ignorance of most evident facts) shall become beacon of the humanity”. In this scientific reality the problem, how new conditionned reflexes are memorized, frequetly for decades, systematically remains in obscurity. Having a job in Poland, consisting of preparation of yearly digests of discoveries in biology, I’ve noticed that at least until the end of 1990, this problem was not undertaken by world’s research centers. In a meantime, in “La Recherche” from July/August 1996, I discovered a picture confirming my hypothesis from 1981 in „Open Letter to Biologists”. Namely the created, by repeated exercises, new conditionned reflexes, must be memorised at “lasting micro swells” (l-m-s) of nuclear acids (RNA and than DNA), which serve as templates for regeneration of damaged during these exercises, somatic (principally protein) structures:

(On the picture: The intensity of the magnetic dipolar moment, generated by neurons in case the tip of the little finger (of a player of chordophone) is stimulated, is represented as a function of the age of the beginning of the practice of this instrument. Every spot represents one player of such instrument (black spots). The amplitude of answers to the stimulation of a small finger is significantly lower in the control group (blue spots). It is visible an important increase of intensity of dipolar moment in individuals, which began to learn this skill prior to 12 years old.)

This elegant experiment confirms that the long term training to play chordophone leads to a significant, persistingd for years hypertrophy (lasting micro swells”, l-m-s) of neurons of fingers of players of these instruments. Moreover, during the „critical period”, prior to 12 years old, these l-m-s grow bigger than in case the learning starts in subsequent years. For all somatic structures undergo cyclical TURNOVER, also the hypertrophied (up to 5 times on a picture!) neurons of frequently activated fingers must be „memorized” at necessarily locally hypertophied structures (l-m-s) of RNA and than DNA „working” as templates for neuronal regenerations. This is not everything, which become „forgotten” by bio-science of today. Already in 1970ies my elder colleagues Philippe Anker and Maurice Stroun at Uni Genève have discovered the Circulation of Nucleic Acids in Plasma or Serum- and they nearly got fired from the University for this forbidden to be done” discovery. For in case these abundantly produced, as a reaction to the strenuous exercise, l-m-s of RNA and DNA, „leak” to organism’s fluids, and subsequently reach germinal tissues, the „created by exercise” preponderancies for particular movements, might become inherited. Such “metaphysical” capabilities of living organisms have noticed, about 35 years ago, E. J. Steele observing the inheritance, for a certain time, of CREATED (by interaction with antigens) immunitary reflexes in mice. For this “forbidden since 90 years” confimation of Lamarck’s Law of Biology (the case of Paul Kammerer 1926) Steele was sacked consecutively from laboratories in Torono, London, and even Wollongong in his native Australia. But he is still professionally active at Perth Universiity, not being obliged to changed his profession, as did it (with a joy!), in 1997 in Poland, the author of this footnote.

Below are books, which these „not welcomed researchers” have produced. (Stroun died in 2017 at his age of 91, and he was buried at the Jewish cementary in Geneva.)

As a professional philosopher I permit myself to end this, written at the occasion of my 77 anniversary historical FOOTNOTE, with a following „rhetorical question”:

It is of interest, when – or whether at all – G-CI(P)A authorities of the GENITALIAN WORD ORDER, will realize that SACRAL LIES, which became the base of their world domination, are directing Humanity towards its bitter end? Such „radious future” foretold already J.B. Lamarck 200 years ago, and Matthew Arnold 50 years later.

ZAkopane, July 4, year 102 after the GPR

Posted in culture & religion of zombies, ENGLISH TEXTS, genetics of bio-development | Leave a comment

PAN w Z-nem 41: CI(P)A Promoted, Genitalian Theory of Evolution and its contestators (Parts 1, 2 and 3 from 5)

CI(P)A Promoted, Genitalian Theory of Evolution

and its Lamarcko-Piagetian ridiculization

The God of America is Sex, while Money is only a tool to reach it.

(a comment from neon24.pl website)

3700 words, worth of an ATTENTION

The word of introduction

40 years ago, at the time I had a scholarship at the Laboratoire d’évolution des êtres organisés, directed by Pierre-Paul Grassé at University of Paris, I had an occasion to speak with a young French researcher Antoine Danchin, the author of a book « Ordre et dynamique du vivant». Being an adept of Neo-Darwinsm, this my age-mate assured me that all lasting novelties in biosphere, appear as genetic mutations during the fusion of male and female gametes, in the course of a sexual procreation. For me, as for a physicist by a basic education, his argumet, putting at the same evolutionary level deletorious mutations with advantageous ones, was dubious. Do really living beings have not enough intelligence to make themselves necessary genetic improvements, in situations demanding such changes?

Already at that time, not knowing yet about details of differentiation of genetic structures of higher organisms during their ontogeny, I wrote a significant manuscript in which I argued that “The Neo-Darwinian interpretation, postulating that the evolution is a by-product of random errors of duplication of the genetic code, amplified and fixed by Natural selection … must be qualified as passive or “nihilist”, denying any influence of the process of living on the fact of evolution” (see Annotation 1).

Later on in my research I’ve noticed that authors of the evolutionary theory based on existance of Natural Selection, Thomas Malthus (1766–1834) and Charles Darwin(1809–1882), were theologians as their basic scietific training. Both of them were thus impressed by first pages of GENESIS, in which the Creator orders, all his creatures, to “be fruitful ans multiply”. Moreover, this Divine Creator SELECTED (in other terms ‘predestined‘) humans “to have a dominion over everything, which dares to move on the earth, in water and in the sky”. It’s a bit funny, but with time I’ve realized that THE ENTIRE NEO-DARWINIAN THEORY OF EVOLUTION, WAS DEDUCED FROM FEW SCARCE REMARKS, CONTAINED IN THE CHRISTIAN BIBLE. (See Attachment 2)

PART ONE

The Origin (Genesis) of a Genitalian Mindset

In a slightly satirical text “MIND IN GENITALIA”, completed already 8 years ago, I remarked that “The obsession with problems of sex and reproduction – considered to be completely marginal by Hellenic and Roman philosophers – is indeed the peculiarity of the Jewish culture: it is sufficient to recall here not only the opinion on this topics of 17thcentury Baruch Spinoza, but also of young Otto Weininger (1880 – 1903), who in the book Sex and Characterdared to connect sex and Jews.”

From this spiritual conjunction – commonly described as LOVE – of Jews & Sex, we got at least three major cultural & economic phenomena, ever more profoundly shaping the present Global Civilization. They are:

  1. The incorporation, hundreds years ago, of the Hindu sign of Tantra as the symbol of Jewish identity.

  2. The elaboration of GENITALIAN theory of human psychosexual development, by Zigmund Freud in the first half of 20th century.

  3. The total onslaught of GENITALIANS on the Planet Earth, this in a form of the TMA (Technique-Money-Ass) worshipping Civilization.

As the pt. 1 is considered, a very visible indicator of Jewish attachment to organs of sexual activities is not only the habit of circoncision of male infants, but also the acceptation – through Muslim intermission in early Middle Ages – of the Hinduist sign of Tantra, as the second – after Menorah – Jewish national symbol:

According to original Hinduist interpretation, wholeheartedly accepted by medieval Jewish cabbalists, the triangle directed upwards at the Tantra sign symbolizes male sex (Δ – penis, ‘Hrim’, Shiva), while the triangle pointing downwards symbolizes female sex ( – vulva, ‘Om’, Shakti). These signs on a flag of Israel, and also on the Great Seal of USA, indirectly indicate that these two “exceptional nations” form a kind of a GENITALIAN SUPER SOCIETY, expanding by a spoil of all other human cultures – and by an exploitation of all other Earth riches as well:

As the pt. 2 is considered, the very term GENITALIANS was coined by the Austrian psychoanalist Sigmund Freud (1856 – 1939). “According to Freud, children’s pleasure-seeking urges are focused on a different area of the body, called an erogenous zone, at each of the five stages of development: oral, anal, phallic, latency, and genital. … During the Genital (12+ years of age) stage, sexual impulses reemerge. If other stages have been successfully met, adolescents engage in appropriate sexual behavior, which may lead to marriage and childbirth. (From “ Theories of human development”)

Hence, from Freud’s theory of human ontogenesis, it is evident that adult males (and females, despite the absence of a penis) should be called GENITALIANS – a kind of animals with human faces, in their life principally interested in activities of their organs of procreation, and in a proper investment of their semen (or ovula). Due to discoveries in microbiology, in the middle of 20th century, GENITALIANS took enormous interest in apparently metahysical properties of minuscule particles of DNA called genes. Extolling capabilities of these perticles, the renomed GENITALIAN science fiction writer of English descent, Richard Dawkins wrote a whole book “The selfish gene” (1976). The belief in METAPHYSICAL properties of these genes, become the crux of a genitalian imagination of life processes. (More on this topics in Attachment 3.)

Ad point 3.The mystics of a sexual reproduction is symbolized graphically by the Tantra sign. And Tantra (Is) The Cult Of The Feminine (1988), to quote the title of van Lisebeth’s very professional book oe this topics. Hence it is logical that GENITALIANS dominating in nations under Tantra effigy, have developed a predilection for SOFT, FEMININE TYPE methods of maintaining their social supremacy. Today practically all more “hard” social systems become subverted by delicate “rose, tulip, orange, jasmine, etc. “revolutions”, described in Robert Nye’s book “Soft Power” (2004). On this topics my „comrade in arms” Israel Shamir, in an article titled “Unmanning the Man”, wrote already several years ago:

There is an understanding between the holders of power that feminised men are easier to control. Unmanning men is a linchpin in the reprogramming of mankind into an obedient herd, because strong men are unpredictable. Strong men are prone to rebellion, ready for sacrifice and primed for action. It is no coincidence that the enemies of Empire are all masculine males, be they Qaddafi, Castro, Chavez, Lukashenko, Putin – or Julian Assange. It appears the men have been targeted for elimination; the working ants need no sex.

Why Organizers of the New World Order desperatedly seek to accomplish this goal? Sigmund Freud argued that in order to reach the mature genitalian state of personal development, the “proper nurturing and parenting during each stage of development is necessary”. Hence a “normal” bourgeois society automatically engages itself in efforts aimed at securing incessant wellbeing of its progeny. Moreover, as told me it Antoine Danchin already 40 years ago, eventual impoved forms of living beings – including the appearance of men (and women) of genius – may occurr only during the moment of an association of male (Δ) and female () gametes. A trivial association (it is an ACT OF AN INTELLIGENCE) of Freud’s GENITALIAN schema of consecutive stages of human ontogeny, with likewise GENITALIAN concepts of bio-evolution in general (see Danchin), resulted in the Grandiose Plan of a construction ofa “New Earth” entirely purgated from penuries of existence, and of all dangers to its inhabitants.

Such “Plan” – called PNAC, Project for the New American Century – become the official goal of USA mission worldwide. As noticed it, during our WPFDC meting at Island of Rhodes in 2003, Armand Cleese, the director of the European Institute of International Affairs in Luxembourg, “United States wants a world without enemies, without threats, without risks…. The quest of the Americans for absolute, total security may lead, may even be bound to lead to absolute, total insecurity”. His statement was reinforced, at the same conference, by an observation of Indian intellectual Jagdish Kapur that we are now under (USA imposed) thralldom of a paradigm of ‘armament protected consumerism’,  which has perfected techniques for the moronization of masses.”

Later on, in 2017, during the Mut zur Ethik” yearly meeting at Sinach (Th) in Switzerland, I added that this ‘thralldom of a paradigm of armament assisted consumerism’ has lead to the appearance of the secular cult of Threefacial Artificial Divinity of Technique, of Money, and of an Ass loving Comfort (in abbr. TMA or TMC: Technics-Money-Comfort). And I was even able to point at Fathers Founders of this “childish” Western cult , born out of studying and re-studying of the Holy Bible, this not only by orthodox Jews.

The Piageto-Lamarckian ridiculization of the “Genitalian understanding” of human ontogenesis and of its long term evolution

Does it exist any chance of counteraction against this sprawl of ‘Global Genitalian Society’ worshipping TMA/TMC “God”?

The old Chinese philosopher Lao-Tsu was known for his opinion that “The greatest happiness for a Chinese is to walk and to observe the world”. It means that for an antique Chinese all this accumulation of technique, of money and of a decent housing, was only a burden, an obstacle to lead a happy life. A similar view had the Greek philosopher Aristotle, who began his “Metaphysics” with words “every man wants to know”. Aristotle categorized the linked with sexuality human activities within the lowest kind of “soul”, called by him “vegetal” one, which is responsible for zoon nutritive habits and resulting from it it growth (also in size of population). According to this founder of modern psychology, the higher kinds of “soul”, which grow on this “vegetalo-genital” basis, are “animal, senso-motorial soul”, and in case of our specieshuman rational soul”, feeding itself with information gathered by our lower, “animal, sensuous soul”. This highest kind of “soul” finds its satisfaction – as Taoists insist – in an altruist sharing with others of its experiences and acquired wisdom.

This old Aristotelian scheme of growth of a mature HOMO SAPIENS, was developed in more detail by a Swiss biologist and psychologist Jean Piaget (1896 -1980). Following the Lamackian classical observation that organs which are used, grow in size and their efficiency, Piaget seconded by his French elder colleague, biochemist Paul Wintrebert (1867-1966) argued that the impuls for both muscular and neuronal overgrowth (« la reéquilibration majorante ») is provided by damages (« perturbations »), which these organs suffer during their utilization. « Piaget developed his cognitive-developmental theory based on the idea that children actively construct knowledge as they explore and manipulate the world around them. His theory of four stages of cognitive development, … is one of the most famous and widely-accepted theories in child cognitive development to this day. » (From “Theories of human development”.)

These Piaget’s observations have very little in common with Freud’s ones, centered on behavior of kept in enclosures infants. Children – like all young animals, be it our common kittens – love to run and play with interesting them objects. And during their sleep organs, which become tired during their plays, do not only regenerate but undergo an OVERREGENERATION (« La réquilibtation majorante ») of their dynamic structure. This ZOOLOGICAL PHENOMENON (unknown in inanimated world) permits them, during subsequent plays and exercises, to grasp better (to learn) the millieu they are exploring. This LEARNING is a result of a bio-construction, WITHIN THEIR BODIES, of subsequent CONDITINNED REFLEXES.

These LEARNED reflexes are a manifestation of METAPHYSICAL capacity of zoon, called INTELLIGENCE (from Latin ‘inter ligare‘, bind together). Already in 1981 in a journal “Fundamenta Scientiae” I published an “Open Letter to Biologists”, in which I argued that conditioned reflexes – which we memorize usually for decades – are necessarily coded on new asssociations of genes in neurons controlling their expression.

PART TWO

The Central Hoax of Genitalians dominated Life Sciences

The necessity of coding of new, persisting for whole human life reflexes, on adequate reassociations of genes in neurones controlling these reflexes, is since decades denied by CENTRAL HOAX of microbiology, founded on a dubious eksperiment, of future Nobel Prize Winners, genitalian refugees from Fascist Europe, Max Delbrück and Seymur Luria,  with “selection” of bacteria by kiling them virus (1944 – they simply omitted ‘the lattency period’ in the discussion their experiment). Roughly half a century ago it evolved into Central Dogma of Molecular Biology, entirely prohibitining, to living beings, the possibility of selfimprovement – in stressful conditions – of genetic structures directing their behavior.

Such bizarre “achievement” of Genitalian Life Sciences become of course questioned by open-minded people. To quote an English sociologist and himalaist Michael Thompson, who exactly 40 years ago, commenting the Nobel Prize in Biology winner, J. Monod’s proud assertion that “chance alone is at the source of every innovation, and of all creation in the biosphere ”, sadly remarked that “in Life Sciences we witness a systematic channeling of enquiry in order to impel knowledge ever further from the truth.“ Like in case of psychologists from Piaget’s school, Thompson‘s opinion had no influence on behavior of laboratory researchers, believing that “God Creator of their wellbeing” is hidden inside minuscule genes they dissect and recombine.

The real challenge to this Central Genitalian Hoax came from radiologists investigating, how both natural and artificial irradiations, affect exposed to them beings. One of this kind of researchers was author’s elder colleague, also an alpinist, professor Zbigniew Jaworowski, deceased in 2011. Thanks to a discussion with him, roughly 10 years ago, author has learned the word HORMESIS, which describes the phenomenon of a «majorant requilibration» (of a hypertrophy) of genetic structures of living organisms, disrupted by various kinds of irradiations. The existence of RADIATION HORMESIS – which is a manifestation of COUNTERENTROPIC INTELLIGENCE of all ZOON – makes ridiculous the whole Genitalian Theory of Evolution by Natural Selection of accidentally appearing, “beneficial” genetic variants.

The diagram above is taken from Jaworowski’s articleThe Beneficial Irradiations published in 1997. I “enriched” it only by proposed by Matthew Arnold (1869), Sigmund Freud (around 1930), and author’s (2019) distinctions between “Hebraist / Genitalian” and “Hellenist / homo sapiens” imaginations of zoon abilities to cope with adverse situations. (I repeat, ‘genitalians’ refuse to accept – the dotted LNT line at the diagram – that not critically damaged genes of living beings undergo, by organism own efforts, spontaneous “repair & improvement” of their metabolic performances; this bio-reaction symbolizes the “hormetic curve” on a diagram.) It explains also other zoological phenomena:

1. To agents, disrupting genetic structures, belong electromagnetic waves of normal light. Hence “regenerations with overcompensations” of perturbations by light, of our organs of vision, are responsible for our memories of objects we have seen. (I will call them“lasting micro swells”, ‘l-m-s‘, hence not “imprints” of memory.) Moreover, associations of these overgrowths (l-m-s) of repair reactions to irritations by light, are at the origin of LEARNING (CREATING of an INFORMATION), by us, of unseen (unimagined) previously characteristics of the world we were actively observing.

2. Also harms to our muscles during their exercise, cause “majorant reequilibration” (hypertrophy, or “lasting m-swells”) , during periods of rest, of not only muscles but also of neurons fatigued during these exercises. The appearance, after usually long periods of training, of a “muscular memory” (in form of spontaneous chemical associations of these “l m-swells”) of movements frequently repeated, is a well known to sportsmen phenomenon of CREA – it means of the CREATIVITY OF THEIR OWN BODIES, which are becoming capable of mastering obstacles remaining initially well beyond their capacity. (See the book “Art of Freedom of Voytek Kurtyka” by Bernardette MacDonald, 2017; Kurtyka and Reinhold Messner are two most experienced himalaists of our time)


At the picture above are
sketched visible, under ordinary microscope, “l m-swells”, of both musclar fibers and of genetic material, in mouse muscle cells, submitted to physical exercise (Goldspink, 1964). This 55 years old picture is an excellent example how it appears CREA – the psychomotorial creativity – of mice andmen.

The CCE, CI(P)A, MIT and their “Conspiracy Against Homo Sapiens”

These pictures of Jaworowski (1997) and of Goldspink (1964) confirm the fact of improvement, of psychomotorial aptitudes of living organisms, exposed to mildly damaging them agents, including their own physical efforts. At the same time this evidently COUNTERENTROPIC (or NEGENTROPIC) phenomenon provides an excellent confirmation of validity of Lamarck’s Law of Biology: the exercise (or prolonged lack of it) imposes, relatively durable overgrowth (or atrophy) of exercised / disused animal organs. The deceased in 2o11 Jaworowski, since already the time he was the head of radiologists U.N.S.C.E.A.R. organization in years 1981-1982, was frequently arguing that the persistent negation, in particular by US scientific establishment, of the existence of RADIATION HORMESIS,is the biggest scientific hoax of20th century (see Jaworowski, 1994). And he even pointed at known Nobel Prise Winners in physics, Linus Pauling in USA and Andrei Sacharov in USSR, as personally responsible of spreading senseless fears of moderate doses of irradiations.

Why do we witness these efforts, of quite a number of Nobel Prize Winners, aimed at negation of the fact of existence of Lamarcko-Piagetian mechanism of “regeneration with overcompensation” of harms suffered? Simply, this elementary BIOLOGICAL PHENOMENON of COUNTERENTROPY puts into question the whole TMA/TMC ideology of never ending economic growth. And of course it villifies efforts of influeantial genitalians (especially these ones hidden inside “temples of corruption” called banks) to achieve the worldwide supremacy. The reported by Armad Cleese, at our meeting at Rhodes, American PNAC program of making theworld without enemies, without threats, without risks” is completely insane. Our Planet, systematically purged of environmental dangers, and of other obstacles, which are absolutely necessary to impose on youngsters efforts, which permit them to attain more broadminded personality, is risking to turn itself into completely decerabralized HUMANOID TURMITORY (“tchelovekovisko” of Alexandr Zinoviev) – a kind of Global Mega Cancer consuming everything on its way of non-differentiated proliferation.

Very recently, thanks to a websiteFort Russ, I learned that already in 1950 the ruling in USA “priesthood of TMA/TMC cult”, in order to assure their “inanimate LORD-like” hold over the populace (endangered, at that time by the spread of communist ideas), have organized the Congress for Cultural Freedom (CCF). As noticed it activists of LaRouche movement, any scientific data, endangering Western TMA/TMC “divinity”, is destined to be suppressed (literally “The populace will not be allowed to know how its convictions were generated”). Such an UGLY PROGRAM of obscurcisement of the reality (‘TMA’ in Slavic languages) has become the object of the famous “kulturkampf” lauched by affilited with CCF, CI(P)A semi-secret organization called CI/P/A = Central Intelligence /& Propaganda/ Agency. Its achievemnts, in particular in science, are reported in Part 3)

To furnish only one example of this CI(P)A assisted, “war of genitalians against homo sapiens”. Since Middleages ordinary teachers used to repeat, in Latin to their pupils “repetitio mater studiorum est”. Consciently ignoring this “outdated” maxim, the working at famous Massachussets Institute of Technology (MIT), internationally known linguist Noam Chomsky, has boldly assured the scientific publics that We have essential, overwhelming evidence that substantial aspects of our mental and social life, among them also the language, are determined as the part of our biological endowment, and that they are not acquired by process of learning, and in particular not by a training”.

(This revelation professor Chomsky wrote at his age of 60, 13 years after participation in 1975 in “Debate between Jean Piaget and Noam ChomskyLanguage and Learning”). Do indeed, we are able to master whatever language, without exercising it for months at least ? (Except, of course, biblical Acts 2: 2-7.) Isn’t it, the above statement of a MIT luminary, a trivial HOAX aimed at obscuration how the DECENT INFORMATION, about the world around us, is constructed?

The predilection for hoaxes is the speciality of heroes of “God choosen” tribe, Israel Shamir in “Jussie Smollett and Jewish Hoaxes” provides two recent examples of such deceiving the publics activity.

 
As Chomsky’s proud anti-Piagetian assertion that “the language is not acquired by process of learning ,and in particular not by a training” is considered, it is a product of his specifical “revolutionary mindset”,similar to the one of activists of Chabad Lubawich sect. As underlines it Jerzy Ochman, who made a resume of a sacred book “Tanya”, in “Periferies of Jewish Philosophy” (Kraków 1997), Chabadniks are: 1. Proud of being Chosen, 2. Feel their superiority over other humans, and 3. consider themselves to be Supermen. According to these Supermen “People refusing to submit themselves to ideas of chosennes and surhumanity of Jews, are called sinners, led by satans, with their souls not created by God, but by demons, like it is the case of animals… They (Chabadniks) practice method of hiding real goals, and linked with it the religious necessity of deceiving “unbelievers”.
(As this specifically “Jewish revolutionary mindset” is considered, it is worth to recall that also St. Paul, the Proud Inventor of lasting since two millenaries DOGMA of “Christians salvation by truthtellig Jesus crucifiction”, not only felt himself to be a Superman – 1 Cor.  2: 7-15; but he also felt God’s chosen for a similar, as Lubawichers today, mission: “God, who set me apart from my mother’s womb and called me by his grace, was pleased to reveal his Son in me, so that I might preach him among the Gentiles” – Gal. 1:15-16)
The sect of Chabad Lubawich, was banished from Soviet Union in 1929, and has miraculously ressurected in USA in 1950, precisely at the moment of the beginning CCF / CI(P)A worldwide Kulturkampf. In last 3 decades its influence rose substantially. During our meeting at MAUP in Kiev in 2004, I heard from Edward Hodos that in early 1990, at hedquarters of Chabad Lubawich in Brooklyn NY, the program of rip-off of entire Soviet industries was meticulously prepared. Also a Chabad Lubwich delegate to Russia, young rabbi Berel Lazar (I heard him, in English, during our meeting at Rhodes in 2006) is known from his statement in 2002 that “The religion is necessary in Russia, this in order to fill the void after the destruction of communism”. So miraculously we witness, since the papacy of JP II, a frenetic construction of new churches, in particular Poland in last decades over thousand of them was built! More than during the entire previous millenary of Christianity in this country! As a non repentible “unbeliever led by demons” (really so, at neon24.pl someone called me this way!), I permit myself , to conclude this essay, by an illustration of the relation, between the spread of TMA/TMC Civilization, and underlyig it missionary efforts of “Genitalian God” choosenites:
In respect to this last elegant picture, it is worth to recall words of Vladymir Illich Lenin, pronounced by him exactly 100 years ago:
OR REVOLUTION WINS OVER LOUSE, OR LOUSE WIN OVER REVOLUTION”.
Zakopane, May 1st year 102
after
THE GREAT PROLETARIAN ANTI JUDEO-CHRISTIAN REVOLUTION

PART THREE
4 Additional remarks and quotes
Annotation 1:
In July 1978 I wrote 15 typewriter pages long “Comments on the Cellular Differentiation, Quantitative Modifications of Biological Structures, and the Increase of Biological Information”. At that time I was a graduate student of “genetics of population” at the Geneva University. Suprvising my research, professor Albert Jacquard from I.N.E.D. in Paris, found this my early work in developmental biology interesting, and passed it to his friend, French psychologist. She found it also worth to publicise, and inserted a laudation of this my early work, as a footnote in a book she published few months later.
Recently I found this my 41 years old paper in my drawer, and I’ve noticed that principal ideas, which I enounced in it, are still in a “dormant” form, waiting for someone “established and courageous” enough, to develop this carefully omitted, by the mass of molecular biologists, problem of THE INCREASE OF INFORMATION inside actively living beings. Whole 20 years after writing these “Comments”, I inserted its resume into a picture illustrating «  SYNDROME OF “BLIND WATCHMAKER” », a kind of a Platonian Dialogue in 13 Acts, between “Radical Darwinian (R.D.)” and “New Socratic (N.S.)”. I wrote this theatre play during the first year of my professional career as an academic teacher of philosophy at Pomeranian Academy of Pedagogy in Slupsk (Poland) in 1998, and I’ve organized the performance of this Dialogue, animated by students of a temporary “School of Wellbeing” in Höör (Sweden), in March 1999.

Below are 4 remarkable pictures taken by François Jacob during his experimentation with early mouse embryo in 1978. I added to itmy own, made in 1998, interpretation using as a basis Teilhard de Chardin‘s concepts of evolution (αω, wholeness, noosphereand opposing it bio-processes of adaptative decerebralization. ATTENTION Genitalianism, characterising TMA/TMC Civilization is principally a VEGETAL activity, not necessitating cerebral effort, hence in case of living for genitalian values humanoids, their “learning” consist of ELIMINATON of superfluous neuronal interconnections, this contemporary bio-phenomenon is eoquently praised by computero-molecular mentor od Chomsky, Jean-Paul Changeux – see subsequent adnotations )

Evereone is invited to judge the validity of this my 21 years old comment to Jacob’s old experiment with mouse early embryo:

 Fig. 2. Results of F. Jacob’s experiments with reversible perturbation of the process of differentiation of early mammalian embryos. Upper, left: mouse’s embryo in the morula stage. Upper, right: a relatively compact colony of tumoro-embryonal mouse’s cells grown in vitro, in Petri dishes. Bottom, left: the same as above mouse’s embryo after an addition of (isolating cells from others) antibody to early embryonic “uniting cells” antigen F9. Due to the influence of this chemical agent (antibody), named Fab anti-F9, a compact morula divides into loosely interconnected, grape-like cluster of cells. Bottom, at right: an addition of Fab anti-F9 changes a relatively integrated structure of tumoro-embryonic cells shown above into fully atomised, anarchic aggregate of cells which has lost all previous symptoms of differentiation. We can see – both on photographs at left and right – that an addition to the cellular environment of an agent (antibody) inhibiting intensive contacts between cells, provokes a regression of bio-structure into an earlier, less differentiated stage of development. As observes it F. Jacob, this phenomenon is reversible, but at certain stage it may become irreversible, changing mammalian embryo into its cancerous form called teratocarcinoma. (La Recherche, 89, 422, 1978).

Interpretation of this experiment. We observe the phenomenon of bio-synthesis of structures of higher complexity – which occurs thanks to dynamic interactions of growing cells and tissues – at all levels of ontogenesis. In particular this phenomenon occurs during the maturation of neuronal structures of brains of young birds and mammals. It means that all chemico-physical agents, which provoke mutual isolation of cells (as well as isolation of tissues and individuals), contribute automatically to the underdevelopment of isolated – and thus unused – bio-structures. Due to it, if we extrapolate in extremis from embryology (our picture) to the adult human society, we may postulate, that all technical inventions, which isolate men from their fellows and Nature – such as dresses, houses, cars, money, properties, and even “nuclear” families – must contribute to the regression of the level of cerebralisation of human civilisation (process ). Such process of dedifferentiation may change with time into a non-controlled growth of tumour-like “humanity”, which may become totally dominated by its own technical achievements. To the contrary, when we limit the “richness” of means isolating men between themselves, we should witness the psychosomatic renaissanceof human societies, previously artificially impoverished by an overgrowth of economy. (Process according to the terminology of Teilhard de Chardin.) We postulate that such “(w)holistic” processes are in agreement both with Orthodox Christian (?) and Marxist dreams of a reconstruction of biological “Universal Oneness” (see the top of the picture)

—–

? – May 1st 2019. As these my “Orthodox Christian” convictions are considered (see my « GOD LOVES THE GREEDY AND THE CORRUPT » text from 1995), as a professional philosopher, since already a quarter of a century, I consider to be RATIONAL (it means acceptable by Homo sapiens) only the NESTORIAN and PELAGIAN forms of this religion. These forms of Christianity were rejected, in Roman Empire, at the Council of Ephesus in 431 AD, by a conspiracy of future Saints, Augustin from Carthagina and Ciril from Alexandria, which – OUT OF THEIR GREED AND COGNITIVE CORRUPTION – were forcing the acceptance, by Christians, of the praised by st. Paul HEBREW UGLY HOAX of the ORIGINAL SIN..

Annotation 2
In the Introduction to this my “Syndrome of Blind Watchmaker” (1999) I enumerated “Biblical Sources Of Darwinism”. Recently I gave to their enumeration, a religious-like form, copied from Lutheran “5 SOLAS”. Here they are, these “5 Solas of Genitalian Life Science”, inserted into my recent text “Is Antique Autism at Origin of Mind-killing Emptiness of J.-Ch. Faith?” I quote from it once again – for repetitio mater studiorum est – that the so-called ‘neodarwinian mindset’ is constructed uniquely on information about biology present in OT and NT!

FIVE SOLAS of JUDEO-DARWINIAN FAITH

1. Sola scriptura (neo)darwiniana admissibile est – neoDarwinian writings alone are acceptable in scientific schools

2. Solus multiplicatium esentia vitae est – multiplication alone is the essence of life

3. Soli geni character individuum determinant – genes alone determine the character of an individual

4. Sola fortuna species novus genera – by accidents alone new species arise

5. Sola selectia naturalis motor evolutionis est natural selection alone is the motor of evolution

And here is the ORIGIN („GENESIS”) of the above „5 Solas”:

@1. Sola scriptura  from Lutheran SOLA SCRIPTURA, repeating „Divine Wisdom”of St Paul in 1 Corinthians 4:6 - „you may learn from us not to go beyond what is written”.

@2. Solus multiplicatium –from the book of Genesis 1:22 - Be fruitful and increase in number and fill the  earth”.

@3. Soli geni – from 1 Corinthians 15:36-38 : „What you are sowing is not the body (or soma) which will arise, but the naked grain (germen)… The God gives to every seed the body he intends, for each seed an appropriate for it body”; the idea of such division is present already in Genesis1:11-12)

@4. Sola fortuna – from “Jehovah oracle” urim-tummim  of hazardous choice, both of people to be exalted, and of those to be humiliated - Exodus, 28: 30;

@5. Sola selectia from Lutheran SOLA GRATIA – „For it is by grace you have been saved, through faith - Ephesians 2:8-9; „it is the gift of God not by works – Romans 11:6; Not by works of righteousness which we have done, but according to His mercy He saved (positively selected) us –Titus 3:5.

Attention! Annotations 3 and 4, will be emailed soon!

*

 Post scriptum, May 8, year 102 after GPAJ revelution

Already in my meta-Ph.D. Thesis at UC Berkeley, titled “N-T-D Comedy” (see below):

I did not only demonstrated that TECHNICS (see above) is the TOOL OF CONQUEST of the Planet Earth by “Americanized Super-People”, but also that this specific folk worships also GENITALIA and MONEY (hence “In USA the God is SEX, Money is only a tool to reach it” – the motto of the present essay). And of of course COMFORT of Sedentary Wellbeing – see two exerpts from this my Meta-Ph.D. Thesis:

*

Here is the recent artistic utilitarian sculpture of THE AMERICAN GENITALIAN GOD, in its SOLID GOLD grace:

https://www.theguardian.com/artanddesign/2019/may/03/flushed-with-success-solid-gold-toilet-to-be-installed-at-blenheim

Underneath is a copy of the back cover of my Meta-Ph.D. Thesis at Berkeley,predicting the arrival of  TMA/TMC prophets expected,  SAVIOR OF THE HUMANITY:

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, culture & religion of zombies, ENGLISH TEXTS, genetics of bio-development | Leave a comment

Z historii “Procesu taterników” 1968-1970

Kto to pamięta – materiał z SF

 No to warto, pod koniec mego nieco “zbyt aktywnego” życia, nie tylko wysokogórskiego, naukowego, literackiego ale i politycznego, przypomnieć jak żeśmy się “bawili” w zwalczanie cenzury w PRL-u w latach 1968-69.

Wtedy to poznałem osobiście Jerzego Giedroycia i pod wpływem “przygód naukowych” na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley (1969-1972) zacząłem pisywać bardzo ANTYAMERYKAŃSKIE artykuły w “paryskiej” KULTURZE (aż 7 takich w latach 1971-1980; jak kilka lat temu mnie poinformowała młoda osoba, robiąca na UW pracę magisterską z “procesu taterników 1969″, informacja o tych artykułach znikła z oficjalnego spisu prac autorów rzeczonej “Kultury”, pozostał tylko jeden, me wspomnienie o mym bliskim koledze, Andrzeju Mrozie, który zginął w Alpach w 1972 roku).

Tak też wygląda i zakończenie mojego aktywnego życia, ostatnie (te pisane po angielsku) me eseje ukazywały się jeszcze w… Syrii, ale to do momentu napaści na nią Zjednoczonych z Islamistami Sił Zachodu. Po polsku pozostaje mi (jeszcze) możliwość “ćwierkania” w internecie (no, ponoć ma “Manipulacja świadomością” była opublikowana w Opcja na Prawo, nr 3, Wrocław 2015).

Dlaczego tak ten “brak cenzury”, z którą w Polsce walczyliśmy dokładnie pół wieku temu , dzisiaj wygląda? Bo, jak to zauważył na Światowym Forum Dialog Cywilizacji (WPFDC), na wyspie Rodos w 2003 roku, Armad Cleesee, dyrektor Europejskiego Instytutu Spraw Miedzynarodowych w Luksemburgu “Stany Zjednoczone chcą zgnieść wszelką opozycję. Chcą świata patrzącego na nie z uwielbieniem, czczącego ich model i przywiązanego do ich zasad oraz wartości, stosującego się do ich zasad. Chcą totalnie zamerykanizowanego świata“.

Bo przecież z tej banalnej przyczyny musiał popełnić w lipcu 2011 roku samobójstwo wicepremier Andrzej Lepper (zapraszany do USA przez Fundację Kennedych) i dlatego mój młodszy kolega, dr Mateusz Piskorski, szef partii “Zmiana” i b. poseł na Sejm, od 3 już lat gnije bez sądu gdzieś w więzieniu w Warszawie. Na zdjęciu poniżej Mateusz Piskorski (pierwszy z prawej) w maju 2011 roku w Mińsku w trakcie konferencji nt. “partnerstwa wschodniego“:

A oto bardzo solidne opracowanie naszych przygód taternicko-kulturowych między wrześniem 1969 a  marcem 1970, przypadkowo znalezione przeze mnie w internecie. Warto przypomnieć te ciekawsze chwile z życia polityczno-taternickiego w PRL dzisiaj, gdy tak w istocie POLSKA PO PROSTU ZNIKA W MATRIXIE SOLIDNIE PRZYGOTOWANYM W DEEP STATE USA.

*

Marzec-czerwiec, Warszawa. Wkrótce po 8 marca w kręgu znajomych Krzysztofa Szymborskiego rodzi się pomysł stworzenia grupy zajmującej się działalnością polityczną. Autorami pomysłu są Aleksander Mackiewicz i Jerzy Ćwirko-Godycki . W toku rozmaitych dyskusji Jerzy Ćwirko-Godycki przygotowuje projekt struktury organizacyjnej opierającej się na wzorach konspiracyjnych AK. Docelowo grupa ma mieć zasięg ogólnokrajowy, liczyć kilkaset osób i dzielić się na szereg sekcji, w tym m.in.: informacyjną (odpowiedzialny – Michał Haykowski), koordynującą (odpowiedzialni – Aleksander Mackiewicz i Jerzy Ćwirko-Godyck i), redakcyjną, powielania, kolportażu, małego terroru i archiwum (odpowiedzialna – Zofia Ćwirko-Godycka , odbitki fotograficzne materiałów gromadzonych w archiwum wykonywać mają Krzysztof Szymborski i Stanisława Ruppert). 1 Projekt organizacji nie zostaje jednak zatwierdzony. Istniejąca grupa nie ma nazwy. W jej skład wchodzi 7 osób. Są to: Krzysztof Szymborski, Zofia i Jerzy Ćwirko-Godyccy , Sylwia i Aleksander Mackiewiczowie, Edward Detyna. Związany jest z nią też Michał Haykowski, zięć Karola Laptera profesora historii powszechnej w Instytucie Spraw Międzynarodowych i Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR, który na prawach gościa uczestniczy w spotkaniach. Ostatecznie członkowie grupy zajmują się m.in.: zbieraniem pieniędzy na rzecz represjonowanych uczestników Marca i za pośrednictwem Szymborskiego przekazują je Ninie Smolar. Gromadzą teksty oficjalne (prasa, ZMS, ZMP) i zbierają tzw. dokumenty marcowe tj. ulotki, rezolucje i inne teksty ukazujące się po marcu 1968. Dokumenty te gromadzone są w mieszkaniu Ćwirko-Godyckich a ich przechowywaniem zajmuje się Zofia Ćwirko-Godycka . Krzysztof Szymborski ulotki otrzymuje przede wszystkim od Niny Smolar, Eugeniusza Smolara i Jakuba Karpińskiego. Eugeniusz Smolar przekazuje mu także adresy we Francji na które warto wysyłać materiały. 2

Docelowo grupa planuje także akcje agitacyjne w postaci pisania ulotek oraz wydawania biuletynu informacyjnego o charakterze społeczno-polityczno-kulturalnym. Pomysł nie zostanie zrealizowany z powodu braku powielacza. Grupa rozpada się na przełomie czerwca i lipca. 3

Czerwiec/lipiec, Warszawa. Stanisława Ruppert na prośbę Krzystofa Szymborskiego z mieszkania Zofii Ćwirko-Godyckiej odbiera część dokumentów marcowych. Fotografuje je i przekazuje Krzysztofowi Szymborskiemu. 4 Szymborski otrzymane od Stanisławy Ruppert negatywy małoobrazkowe zamierza przekazać Eugeniuszowi Smolarowi, który zobowiązuje się przesłać je za granicę. 5

2 lub 3 września – 2 października, Paryż. Pobyt Szymborskiego we Francji. Szymborski dwukrotnie spotyka się z Giedroyciem. Za pierwszym razem spotykają się w kawiarni. Giedroyc jako znak rozpoznawczy trzyma ostatni numer „Kultury”. Krzysztof Szymborski opowiada o pomyśle wydawania pisma. Prosi o pomoc w zdobyciu powielacza. Giedroyc krytykuje pomysł, uznając go za niecelowy. Radzi, by w ostateczności szukać powielacza w Polsce lub w Czechosłowacji. Ofiaruje pomoc w nawiązaniu kontaktów i poleca mieszkającego w Bratysławie Słowaka Pavla Čarnohurskiego. 6 Čarnohurski jest znajomym Giedroycia. W specjalnym numerze „Kultury” poświęconym Czechosłowacji ukazuje się jego artykuł dotyczący wydarzeń na Słowacji w okresie praskiej wiosny. 7

Szymborski tłumaczy fragmenty Rozmyślań o postępie, pokoju i pokojowym współistnieniu Andrieja Sacharowa i przekazuje notkę o nastrojach po sierpniowej inwazji na CSRS. 8

Koniec października, Warszawa. Marek Głogoczowski otrzymuje propozycje pracy na Uniwersytecie w Kopenhadze. Wraca do Polski, by zabrać dokumenty z uczelni. By nie utracić paszportu, jedzie do Popradu a następnie nielegalnie przekracza granice. Po krótkim pobycie w Krakowa gdzie mieszka, jedzie na tydzień do Warszawy, gdzie studiuje podyplomowo na Studium Afrykanistyki. Spotyka się z Krzysztofem Szmborskiego, którego zna z Klubu Wysokogórskiego. Szymborski prosi go o przekazanie przesyłki dla Giedroycia. Głogoczowski wyraża zgodę. Udaje się pod wskazany adres i odbiera dwa filmy. 9 Są to negatywy sfotografowanych w lipcu przez Stanisławę Ruppert ulotek marcowych pochodzących z archiwum grupy przechowywanym w mieszkaniu Zofii Ćwirko-Godyckiej. Głogoczowski nie zna Jerzego Giedroycia i nie wie nic o pobycie Szymborskiego w Paryżu we wrześniu 1968 r. 10

Listopad, Warszawa. Pavel Čarnohursky odwiedza Szymborskiego w Warszawie. Przywozi mu czeski numer „Kultury”. 11 Szymborski przekazuje pozostałe materiały marcowe pochodzące ze zbiorów nieistniejącej już grupy. Wśród nich znajdują się: maszynopis Aresztowania i procesy polityczne po marcu 1968 r. otrzymany od Bukowskiego 12 i opublikowany w Polskim przedwiośniu, 13 przekazane przez Ninę Smolar informacje o toczących się procesach pomarcowych w tym m.in. Dajczgewanda, Jurasia, Duracza oraz informacje o aresztowaniach m.in. Bogusławy Bleifer i Eugeniusza Smolara 14 wykorzystane w opublikowanym w Wydarzeniach Marcowych tekście Aresztowani i skazani, 15 fotokopię tekstu Słowianie czyli „Dziadów” ciąg dalszy otrzymany od Jana Cyborana oraz naprędce napisany tekst, który jako Korespondencja z kraju ukazuje się w styczniu 1969 r. „Kulturze”. 16

21 listopada, Maisons-Laffitte. Jerzy Giedroyc informuje Juliusza Mieroszewskiego: „Dostałem z kraju film ważniejszych ulotek, apeli, memoriałów z okresu marca. Jest to b. ciekawe i myślę o wydaniu tego. Przypuszczam, że Bauman [był]by najlepszy do napisania przedmowy. Brał w tym udział i z tego, co do mnie dochodzi – jego popularność w kołach studenckich jest ciągle b. duża”. 17

1969

11 stycznia, Maisons-Laffitte. Jerzy Giedroyc informuje Juliusza Mieroszewskiego: „ Jeśli idzie o dyskusję na temat emigracji, którą chcę sprowokować artykułem Matisa, to zwróciłem się do kilku publicystów krajowych, ta piskliwa Zarzewska zdradza ochotę napisać coś na ten temat. Zaproponowałem Sabbatowi, by zabrał też głos. broniąc pozycji londyńskiej. [...]

Jestem wściekły, bo te dokumenty studenckie nie mogą się wykokosić. Już były przełamane i znów dostałem dwukrotnie nowe filmy i dokumentacje. Do tego filmy, wymagające b. ostrożnego wywołania, powiększania etc. by można było się zorientować w treści. W każdym razie tom wyjdzie dość okazały. Wypadki marcowe okazały się znacznie ważniejsze niż myśleliśmy i liczę na przekłady, może nawet dość masowe”. 18

Początek stycznia, Warszawa. Do Katedry Biofizyki Instytutu Fizyki Doświadczalnej UW gdzie pracuje Krzysztof Szymborski przychodzi Andrzej Mróz. Powołując się na Macieja Kozłowskiego prosi o ulotki, rezolucje i inne materiały dotyczące wydarzeń marcowych. 19 Krzysztof Szymborski, z tą samą prośba zwraca się do Jakuba Karpińskiego. Mówi mu, że chce przesłać je do Francji. Karpiński zgadza się przekazać sprawozdanie z procesu Kuronia i Modzelewskiego zastrzega jednak, że chce ten tekst powielić i potrzebna jest mu maszyna do pisania. Szymborski pożycza maszynę od swojego stryja Zbigniewa Szymborskiego i razem z Karpińskim niosą ją do mieszkania Małgorzaty Szpakowskiej. 20 Po odebraniu maszyny przez 13-14 dni Małgorzata Szpakowska przepisuje teksy znajdujące się w jej własnych zbiorach oraz dostarczone jej przez Jakuba Karpińskiego. 21

Andrzej Mróz i Maciej Włodek spotykają się z Janem Kelusem i Urszulą Sikorską. Proszą ich o pomoc w przenoszeniu książek przez granicę polsko-czechosłowacką. 22

Po rozmowie z Mrozem i Włodkiem Jan Kelus z własnej inicjatywy spotyka się z Jakubem Karpińskim. Mówi mu o możliwości przesyłania materiałów na Słowację i dostarczania tą samą drogą książek. Z przebiegu rozmowy Kelus domyśla się, że Karpiński wie już o pomyśle przekazywania materiałów na słowacką stronę, nie wie natomiast o możliwości dostarczania tą samą drogą książek. Karpiński nie zdradza nazwiska osoby, która go o tym poinformowała. Kelus również nie wymienia żadnych nazwisk. 23

Krzysztof Szymborski zna Jakuba Karpińskiego od 1959 r. 24 Zna go również Jan Krzysztof Kelus. Małgorzatę Szpakowską zna tylko Jakub Karpiński. Przedstawia ją Krzysztofowi Szymborskiemu.

Maciej Kozłowski, Andrzej Mróz, Marek Głogoczowski, Krzysztof Szymborski i Maciej Włodek znają się od 1959 r. Wszyscy są członkami Klubu Wysokogórskiego. Trzej pierwsi – Koła Krakowskiego, dwaj ostatni – warszawskiego. Członkiem Klubu Krakowskiego jest również siostra Kozłowskiego, Barbara. Z tym środowiskiem luźno związani są także Jan Krzysztof Kelus i jego narzeczona Urszula Sikorska. Kelus z widzenia zna Krzysztofa Szymborskiego. Członkowie Klubu potocznie nazywani są taternikami. 25

Koniec stycznia. Krzysztof Szymborski ponownie spotyka się z Andrzejem Mrozem. Mrozowi towarzyszy Maciej Włodek. Uzgadniają, szczegóły współpracy: Szymborski ma zajmować się zbieraniem i przygotowywaniem materiałów przeznaczonych do opublikowania na Zachodzie, a Mróz i Włodek przenoszeniem ich przez granicę i dostarczaniem oczekującemu na nie Maciejowi Kozłowskiemu. 26 W gmachu Geologii UW w obecności Andrzeja Mroza, Szymborski przekazuje Włodkowi odebraną kilka dni po dostarczeniu maszyny do pisania, pierwszą partię tekstów, przygotowaną przez Jakuba Karpińskiego a przepisaną przez Małgorzatę Szpakowską. Dominują ulotki i rezolucje. Teksty są ponumerowane od 1 do 40. 27 Przekazuje też maszynopisy i rękopisy tekstów pochodzących ze zlikwidowanego w październiku 1968 r. archiwum grupy, przesłanych do „Kultury” za pośrednictwem Marka Głogoczowskiego w październiku 1968 roku w postaci negatywów zdjęć fotograficznych. 28

24 stycznia, Maisons-Laffitte. Ukończenie druku opracowania Wydarzenia marcowe 1968. Książka ukazuje się w serii dokumentny i zawiera wstęp Zygmunta Baumana. 29

26 maja, Smokowiec około godziny 9:30. Słowacka Służba Bezpieczeństwa (StB) zatrzymuje przebywających w hotelu w Smokowcu Macieja Kozłowskiego, jego matkę Anielę Kozłowską i Marię Tworkowską. Około godziny 21:00 StB przekazuje ich SB na przejściu granicznym w Łysej Polanie. 30 Po 24 godzinach matka Kozłowskiego zostaje zwolniona z aresztu. 31

27 maja około godz. 0:30. Rewizja w samochodzie, którym podróżowali Kozłowski i Tworkowska. W czasie przeszukania funkcjonariusze MSW znajdują: 191 egzemplarzy wydawnictw Instytutu Literackiego, 416 egzemplarzy Biuletynu Niecenzurowanego oraz notatki i brudnopisy odbitek różnych tekstów. 32

28 maja, Warszawa. Zatrzymanie Krzysztofa Szymborskiego. 33

30 maja, Warszawa. Aresztowanie Krzysztofa Szymborskiego. 34

26 czerwca, Warszawa. Aresztowanie Macieja Gellera, Stanisławy Ruppert, Niny Smolar, Zofii i Jerzego Ćwirko-Godyckich , Aleksandra Mackiewicza. Wszystkim prokuratura zarzuca mu popełnienie przestępstwa z art. 5 mkk („Obywatel polski, który wchodzi w porozumienie z osobą działającą w interesie obcego rządu lub obcej organizacji w celu działania na szkodę Państwa Polskiego, podlega karze więzienia na czas nie krótszy od lat 5 do lat 15″). 35

26 czerwca, Warszawa. Rewizja w mieszkaniu Mileny i Michała Haykowskich. Po jej zakończeniu Michał Haykowski zostaje przewieziony do Pałacu Mostowskich i po trwającym kilka godzin przesłuchaniu zostaje zwolniony do domu.

9 lipca, Monachium. Jan Nowak-Jeziorański listownie powiadamia Jerzego Giedroycia o aresztowaniach w Polsce: „Według wiarygodnych informacji aresztowano ostatnio sporą grupę członków Klubu Wysokogórskiego pod zarzutem przemycania z Czechosłowacji, przechowywania i kolportowania „Kultury”. Nazwisk nie znamy. Wiadomość ta jest poufna. Nie zamierzam jej ogłaszać i proszę również, aby Pan zachował ją dla siebie”.

12 lipca, Maisons-Laffitte. Jerzy Giedroyc odpowiada na list Jeziorańskiego: „O tych aresztowaniach już słyszałem, ale nie mam żadnych szczegółów, oprócz tego, że aresztowania miały miejsce w końcu maja br. Nie wykluczam pokazowego procesu, skierowanego głównie przeciwko mnie. Tymczasem nie puszczam tej sprawy czekając na szczegóły”. 36

4 sierpnia, Monachium. Radio Wolna Europa po raz pierwszy informuje o aresztowaniu w Smokowcu i jego konsekwencjach: „Potwierdziły się niestety napływające od szeregu tygodni wiadomości o tym, że w pobliżu polskiej granicy w Smokowcu na terenie Czechosłowacji w maju aresztowano młodego Polaka, Macieja Kozłowskiego i jego matkę. Równocześnie w Pradze Czeskiej albo w Smokowcu aresztowana została obywatelka polska Maria Tworkowska-Papée. W ślad za tym aresztowaniem w areszcie śledczym znaleźli się członkowie Klubu Wysokogórskiego. Na początku lipca liczba aresztowanych w tej sprawie w Krakowie i Warszawie wynosiła około 10 osób. Są wśród nich m.in. Maciej Geller – asystent biofizyki UW i Nina Smolar – żona Aleksandra Smolara. 12 lipca SB aresztowało Adama Włodka, wnuka Jarosława Iwaszkiewicza. SB poddaje przesłuchaniom dalszych kilkanaście osób. Wszystkich aresztowanych w tak zwanej sprawie taterników – taka bowiem nazwa jest w obiegu wśród młodzieży Krakowa i Warszawy – przewieziono do więzienia na Mokotowie”. 37

5 sierpnia, Monachium. Radio Wolna Europa informuje o kolejnych aresztowaniach taterników: „Podaliśmy już nazwiska kilku aresztowanych. Obecnie dalsze nazwiska. W areszcie śledczym przebywają Krzysztof Szymborski, Aleksander Mackiewicz i Eugeniusz Smolar. Ten ostatni znajdował się w areszcie w innej sprawie, miał być zwolniony lecz w przeddzień wyjścia na wolność zatrzymano go w więzieniu i wszczęto nowe śledztwo w związku ze sprawą taterników. Wszystkie źródła informacji podają, że śledztwo w tej sprawie ma się jakoby toczyć z art. 5 mkk. Oznacza to, że zarzucają aresztowanym „wejście w porozumienie z osobami działającymi w interesie obcego rządu lub obcej organizacji”. 38

27 września, Warszawa. Na mocy Ustawy o amnestii z 21 lipca 1969 r. ogłoszonej z okazji 25-lecia PRL z aresztu zwolnieni zostają Maciej Geller, Stanisława Ruppert, Zofia Ćwirko-Godycka. 39

27 października, Warszawa. Przesłuchanie Krzysztofa Szymborskiego przez Marię Pancer, która przedstawia mu zarzut z art. 5 mkk w nowym brzmieniu. Zarzuca mu że:

w okresie od marca 1968 roku do marca 1969 roku w Paryżu będąc obywatelem polskim wszedł w porozumienie z działającym na rzecz Instytutu Literackiego naczelnym redaktorem tegoż Instytutu – Jerzym Giedroyciem w celu działania na szkodę interesów politycznych PRL, a następnie w ramach tego porozumienia przekazał mu pisemne informacje o nastrojach społeczeństwa polskiego w związku z wkroczeniem wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji, a nadto z Warszawy przesłał za pośrednictwem innych osób temu Instytutowi do opublikowania szereg opracowanych przez siebie i inne osoby tekstów zawierających fałszywe wiadomości o wydarzeniach marcowych, mogących w sytuacji ekonomiczno-politycznej w kraju wyrządzić istotną szkodę interesom politycznym państwa polskiego. Przesłał przez:

Marka Głogoczowskiego nielegalne opracowania i ulotki dotyczące tzw. wydarzeń marcowych otrzymane od Zofii Ćwirko-Godyckiej;Józefa Čarnohurskiego m.in.:

ulotkę osobiście sporządzoną pt. Korespondencja z kraju;ulotkę zatytułowaną Procesy polityczne po marcu 1968 r.;fotokopię tekstu Słowianie czyli „Dziadów” ciąg dalszy;

Macieja Włodka m.in. wiersz pt. Chochoły;

opracowanie zatytułowane Nie o egalitaryzm chodziło;artykuł opracowany przez siebie pt. Refleksje rocznicowe, jak również przyjął od tegoż Giedroycia, za pośrednictwem innych osób w celu dalszego rozpowszechniania wrogich ustrojowi PRL publikacji wymienionego Instytutu Literackiego;

Ponadto:

W okresie od marca 1968 roku do marca 1969 w Warszawie wraz z innymi osobami, wziął udział w tworzeniu i działalności związku, którego cel i istnienie miało pozostać tajemnicą wobec władz państwowych, a którego zadaniem było prowadzenie akcji wrogiej w stosunku PRL akcji między innymi terrorystycznej.

Krzysztof Szymborski przyznaje się do winy. 40

2/3 listopada, Paryż. Artykuł z „The Times” przedrukowuje francuski „Le Monde”. 41

RWE cytuje fragment artykułu z „The Times” i informuje o kolejnych aresztowaniach: „Śledztwo objęło nie tylko młodzieżowe środowiska Krakowa i Warszawy, lecz także Wrocławia i Krakowa. Według naszych informacji UB aresztowało w związku z tym śledztwem ok. 40 osób, a wiele innych poddano przesłuchaniom. Byłby to więc największy proces ze wszystkich procesów politycznych po okresie stalinowskim.

Świeżo nadeszła z Polski wiadomość, że do jednej z dwóch grup oskarżonych /chemików lub taterników/ ma należeć starszy asystent Politechniki Warszawskiej, Jerzy Ćwirko –Godycki i jego żona. Godyccy mają roczne dziecko, które po aresztowaniu obojga rodziców zostało na łasce znajomych. UB zastosowało wobec pani Godeckiej wyrafinowaną metodę nacisku.

Powiedziano jej w śledztwie, że wróci do dziecka, jeśli nakłoni męża do przyznania się do winy. Odmówiła. Wówczas postawiono jej ultimatum: jeśli obciąży męża zeznaniami – będzie zwolniona jako jedyna opiekunka niemowlęcia. Odmówiła. Nie ma na razie sposobu ustalenia pełnej listy osób aresztowanych w sprawie „taterniczej”. Podamy znane nam nazwiska, wśród których obok wymienionych już dawniej, znajdą się nazwiska nowe. A więc: Maciej Kozłowski, Maria Tworkowska, Aleksander Mackiewicz i jego żona Sylwia Bekier-Mackiewicz, inżynier Lucjan Saduś, Małgorzata Szpakowska, pracownik PAN i taternik, Krzysztod Szymborski., Jerzy Detyna, Michał Hajkowski, student czwartego roku Szkoły Filmowej w Pradze Czeskiej, Andrzej Zajączkowski, Andrzej Włodek, Jakub Karpiński.

W więzieniach przebywać ma ponadto pięciu członków Klubu Wysokogórskiego w Krakowie, sześciu „płetwo-nurków” z Klubu szczecińskiego, nieznana liczba osób ze szczecińskiego Jacht-Klubu i sześć osób z Wrocławia. Z pośród aresztowanych poza Warszawą doszły ostatnio do naszej wiadomości nazwiska Adama Zawardki oraz pracownika naukowego Politechniki Wrocławskiej Tadeusza Zawady. Uprzednio mieliśmy informacje o przesłuchiwaniu przez UB taternika Andrzeja Zawady. Przebywający uprzednio w areszcie w związku ze sprawą taterników Nina Smolar i Maciej Geller – zostali zwolnieni, ale śledztwa przeciwko nim nie umorzono. (…) Nie potwierdziły się pogłoski o aresztowaniu w Pradze Agnieszki Holland. (…) Artykuł 5 mkk, którego mają odpowiadać oskarżeni, a który mówi o „porozumieniu z osobą, działającą na rzecz obcej organizacji”, przewiduje karę nie niższą niż 5 lat. Niektórym oskarżonym grozić ma podobno odpowiedzialność z art. 7 „o gromadzeniu lub przekazywaniu wiadomości, stanowiących tajemnicę państwową lub wojskową”, który zezwala na wymierzenie kary dożywotniego więzienia lub śmierci”. 42

10-12 grudnia, Warszawa. Aleksander Mackiewicz i Jerzy Ćwirko-Godycki zostają zwolnieni z więzienia. Prowadzone wobec nich postępowanie nie zostaje umorzone.

10 marca 1970 roku, Warszawa. Na niejawnym posiedzeniu sąd umarza postępowanie w sprawie Aleksandra Mackiewicza i innych.

Posted in Alpinizm, polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY | Leave a comment