Z historii “Procesu taterników” 1968-1970

Kto to pamięta – materiał z SF

 No to warto, pod koniec mego nieco “zbyt aktywnego” życia, nie tylko wysokogórskiego, naukowego, literackiego ale i politycznego, przypomnieć jak żeśmy się “bawili” w zwalczanie cenzury w PRL-u w latach 1968-69.

Wtedy to poznałem osobiście Jerzego Giedroycia i pod wpływem “przygód naukowych” na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley (1969-1972) zacząłem pisywać bardzo ANTYAMERYKAŃSKIE artykuły w “paryskiej” KULTURZE (aż 7 takich w latach 1971-1980; jak kilka lat temu mnie poinformowała młoda osoba, robiąca na UW pracę magisterską z “procesu taterników 1969″, informacja o tych artykułach znikła z oficjalnego spisu prac autorów rzeczonej “Kultury”, pozostał tylko jeden, me wspomnienie o mym bliskim koledze, Andrzeju Mrozie, który zginął w Alpach w 1972 roku).

Tak też wygląda i zakończenie mojego aktywnego życia, ostatnie (te pisane po angielsku) me eseje ukazywały się jeszcze w… Syrii, ale to do momentu napaści na nią Zjednoczonych z Islamistami Sił Zachodu. Po polsku pozostaje mi (jeszcze) możliwość “ćwierkania” w internecie (no, ponoć ma “Manipulacja świadomością” była opublikowana w Opcja na Prawo, nr 3, Wrocław 2015).

Dlaczego tak ten “brak cenzury”, z którą w Polsce walczyliśmy dokładnie pół wieku temu , dzisiaj wygląda? Bo, jak to zauważył na Światowym Forum Dialog Cywilizacji (WPFDC), na wyspie Rodos w 2003 roku, Armad Cleesee, dyrektor Europejskiego Instytutu Spraw Miedzynarodowych w Luksemburgu “Stany Zjednoczone chcą zgnieść wszelką opozycję. Chcą świata patrzącego na nie z uwielbieniem, czczącego ich model i przywiązanego do ich zasad oraz wartości, stosującego się do ich zasad. Chcą totalnie zamerykanizowanego świata“.

Bo przecież z tej banalnej przyczyny musiał popełnić w lipcu 2011 roku samobójstwo wicepremier Andrzej Lepper (zapraszany do USA przez Fundację Kennedych) i dlatego mój młodszy kolega, dr Mateusz Piskorski, szef partii “Zmiana” i b. poseł na Sejm, od 3 już lat gnije bez sądu gdzieś w więzieniu w Warszawie. Na zdjęciu poniżej Mateusz Piskorski (pierwszy z prawej) w maju 2011 roku w Mińsku w trakcie konferencji nt. “partnerstwa wschodniego“:

A oto bardzo solidne opracowanie naszych przygód taternicko-kulturowych między wrześniem 1969 a  marcem 1970, przypadkowo znalezione przeze mnie w internecie. Warto przypomnieć te ciekawsze chwile z życia polityczno-taternickiego w PRL dzisiaj, gdy tak w istocie POLSKA PO PROSTU ZNIKA W MATRIXIE SOLIDNIE PRZYGOTOWANYM W DEEP STATE USA.

*

Marzec-czerwiec, Warszawa. Wkrótce po 8 marca w kręgu znajomych Krzysztofa Szymborskiego rodzi się pomysł stworzenia grupy zajmującej się działalnością polityczną. Autorami pomysłu są Aleksander Mackiewicz i Jerzy Ćwirko-Godycki . W toku rozmaitych dyskusji Jerzy Ćwirko-Godycki przygotowuje projekt struktury organizacyjnej opierającej się na wzorach konspiracyjnych AK. Docelowo grupa ma mieć zasięg ogólnokrajowy, liczyć kilkaset osób i dzielić się na szereg sekcji, w tym m.in.: informacyjną (odpowiedzialny – Michał Haykowski), koordynującą (odpowiedzialni – Aleksander Mackiewicz i Jerzy Ćwirko-Godyck i), redakcyjną, powielania, kolportażu, małego terroru i archiwum (odpowiedzialna – Zofia Ćwirko-Godycka , odbitki fotograficzne materiałów gromadzonych w archiwum wykonywać mają Krzysztof Szymborski i Stanisława Ruppert). 1 Projekt organizacji nie zostaje jednak zatwierdzony. Istniejąca grupa nie ma nazwy. W jej skład wchodzi 7 osób. Są to: Krzysztof Szymborski, Zofia i Jerzy Ćwirko-Godyccy , Sylwia i Aleksander Mackiewiczowie, Edward Detyna. Związany jest z nią też Michał Haykowski, zięć Karola Laptera profesora historii powszechnej w Instytucie Spraw Międzynarodowych i Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR, który na prawach gościa uczestniczy w spotkaniach. Ostatecznie członkowie grupy zajmują się m.in.: zbieraniem pieniędzy na rzecz represjonowanych uczestników Marca i za pośrednictwem Szymborskiego przekazują je Ninie Smolar. Gromadzą teksty oficjalne (prasa, ZMS, ZMP) i zbierają tzw. dokumenty marcowe tj. ulotki, rezolucje i inne teksty ukazujące się po marcu 1968. Dokumenty te gromadzone są w mieszkaniu Ćwirko-Godyckich a ich przechowywaniem zajmuje się Zofia Ćwirko-Godycka . Krzysztof Szymborski ulotki otrzymuje przede wszystkim od Niny Smolar, Eugeniusza Smolara i Jakuba Karpińskiego. Eugeniusz Smolar przekazuje mu także adresy we Francji na które warto wysyłać materiały. 2

Docelowo grupa planuje także akcje agitacyjne w postaci pisania ulotek oraz wydawania biuletynu informacyjnego o charakterze społeczno-polityczno-kulturalnym. Pomysł nie zostanie zrealizowany z powodu braku powielacza. Grupa rozpada się na przełomie czerwca i lipca. 3

Czerwiec/lipiec, Warszawa. Stanisława Ruppert na prośbę Krzystofa Szymborskiego z mieszkania Zofii Ćwirko-Godyckiej odbiera część dokumentów marcowych. Fotografuje je i przekazuje Krzysztofowi Szymborskiemu. 4 Szymborski otrzymane od Stanisławy Ruppert negatywy małoobrazkowe zamierza przekazać Eugeniuszowi Smolarowi, który zobowiązuje się przesłać je za granicę. 5

2 lub 3 września – 2 października, Paryż. Pobyt Szymborskiego we Francji. Szymborski dwukrotnie spotyka się z Giedroyciem. Za pierwszym razem spotykają się w kawiarni. Giedroyc jako znak rozpoznawczy trzyma ostatni numer „Kultury”. Krzysztof Szymborski opowiada o pomyśle wydawania pisma. Prosi o pomoc w zdobyciu powielacza. Giedroyc krytykuje pomysł, uznając go za niecelowy. Radzi, by w ostateczności szukać powielacza w Polsce lub w Czechosłowacji. Ofiaruje pomoc w nawiązaniu kontaktów i poleca mieszkającego w Bratysławie Słowaka Pavla Čarnohurskiego. 6 Čarnohurski jest znajomym Giedroycia. W specjalnym numerze „Kultury” poświęconym Czechosłowacji ukazuje się jego artykuł dotyczący wydarzeń na Słowacji w okresie praskiej wiosny. 7

Szymborski tłumaczy fragmenty Rozmyślań o postępie, pokoju i pokojowym współistnieniu Andrieja Sacharowa i przekazuje notkę o nastrojach po sierpniowej inwazji na CSRS. 8

Koniec października, Warszawa. Marek Głogoczowski otrzymuje propozycje pracy na Uniwersytecie w Kopenhadze. Wraca do Polski, by zabrać dokumenty z uczelni. By nie utracić paszportu, jedzie do Popradu a następnie nielegalnie przekracza granice. Po krótkim pobycie w Krakowa gdzie mieszka, jedzie na tydzień do Warszawy, gdzie studiuje podyplomowo na Studium Afrykanistyki. Spotyka się z Krzysztofem Szmborskiego, którego zna z Klubu Wysokogórskiego. Szymborski prosi go o przekazanie przesyłki dla Giedroycia. Głogoczowski wyraża zgodę. Udaje się pod wskazany adres i odbiera dwa filmy. 9 Są to negatywy sfotografowanych w lipcu przez Stanisławę Ruppert ulotek marcowych pochodzących z archiwum grupy przechowywanym w mieszkaniu Zofii Ćwirko-Godyckiej. Głogoczowski nie zna Jerzego Giedroycia i nie wie nic o pobycie Szymborskiego w Paryżu we wrześniu 1968 r. 10

Listopad, Warszawa. Pavel Čarnohursky odwiedza Szymborskiego w Warszawie. Przywozi mu czeski numer „Kultury”. 11 Szymborski przekazuje pozostałe materiały marcowe pochodzące ze zbiorów nieistniejącej już grupy. Wśród nich znajdują się: maszynopis Aresztowania i procesy polityczne po marcu 1968 r. otrzymany od Bukowskiego 12 i opublikowany w Polskim przedwiośniu, 13 przekazane przez Ninę Smolar informacje o toczących się procesach pomarcowych w tym m.in. Dajczgewanda, Jurasia, Duracza oraz informacje o aresztowaniach m.in. Bogusławy Bleifer i Eugeniusza Smolara 14 wykorzystane w opublikowanym w Wydarzeniach Marcowych tekście Aresztowani i skazani, 15 fotokopię tekstu Słowianie czyli „Dziadów” ciąg dalszy otrzymany od Jana Cyborana oraz naprędce napisany tekst, który jako Korespondencja z kraju ukazuje się w styczniu 1969 r. „Kulturze”. 16

21 listopada, Maisons-Laffitte. Jerzy Giedroyc informuje Juliusza Mieroszewskiego: „Dostałem z kraju film ważniejszych ulotek, apeli, memoriałów z okresu marca. Jest to b. ciekawe i myślę o wydaniu tego. Przypuszczam, że Bauman [był]by najlepszy do napisania przedmowy. Brał w tym udział i z tego, co do mnie dochodzi – jego popularność w kołach studenckich jest ciągle b. duża”. 17

1969

11 stycznia, Maisons-Laffitte. Jerzy Giedroyc informuje Juliusza Mieroszewskiego: „ Jeśli idzie o dyskusję na temat emigracji, którą chcę sprowokować artykułem Matisa, to zwróciłem się do kilku publicystów krajowych, ta piskliwa Zarzewska zdradza ochotę napisać coś na ten temat. Zaproponowałem Sabbatowi, by zabrał też głos. broniąc pozycji londyńskiej. [...]

Jestem wściekły, bo te dokumenty studenckie nie mogą się wykokosić. Już były przełamane i znów dostałem dwukrotnie nowe filmy i dokumentacje. Do tego filmy, wymagające b. ostrożnego wywołania, powiększania etc. by można było się zorientować w treści. W każdym razie tom wyjdzie dość okazały. Wypadki marcowe okazały się znacznie ważniejsze niż myśleliśmy i liczę na przekłady, może nawet dość masowe”. 18

Początek stycznia, Warszawa. Do Katedry Biofizyki Instytutu Fizyki Doświadczalnej UW gdzie pracuje Krzysztof Szymborski przychodzi Andrzej Mróz. Powołując się na Macieja Kozłowskiego prosi o ulotki, rezolucje i inne materiały dotyczące wydarzeń marcowych. 19 Krzysztof Szymborski, z tą samą prośba zwraca się do Jakuba Karpińskiego. Mówi mu, że chce przesłać je do Francji. Karpiński zgadza się przekazać sprawozdanie z procesu Kuronia i Modzelewskiego zastrzega jednak, że chce ten tekst powielić i potrzebna jest mu maszyna do pisania. Szymborski pożycza maszynę od swojego stryja Zbigniewa Szymborskiego i razem z Karpińskim niosą ją do mieszkania Małgorzaty Szpakowskiej. 20 Po odebraniu maszyny przez 13-14 dni Małgorzata Szpakowska przepisuje teksy znajdujące się w jej własnych zbiorach oraz dostarczone jej przez Jakuba Karpińskiego. 21

Andrzej Mróz i Maciej Włodek spotykają się z Janem Kelusem i Urszulą Sikorską. Proszą ich o pomoc w przenoszeniu książek przez granicę polsko-czechosłowacką. 22

Po rozmowie z Mrozem i Włodkiem Jan Kelus z własnej inicjatywy spotyka się z Jakubem Karpińskim. Mówi mu o możliwości przesyłania materiałów na Słowację i dostarczania tą samą drogą książek. Z przebiegu rozmowy Kelus domyśla się, że Karpiński wie już o pomyśle przekazywania materiałów na słowacką stronę, nie wie natomiast o możliwości dostarczania tą samą drogą książek. Karpiński nie zdradza nazwiska osoby, która go o tym poinformowała. Kelus również nie wymienia żadnych nazwisk. 23

Krzysztof Szymborski zna Jakuba Karpińskiego od 1959 r. 24 Zna go również Jan Krzysztof Kelus. Małgorzatę Szpakowską zna tylko Jakub Karpiński. Przedstawia ją Krzysztofowi Szymborskiemu.

Maciej Kozłowski, Andrzej Mróz, Marek Głogoczowski, Krzysztof Szymborski i Maciej Włodek znają się od 1959 r. Wszyscy są członkami Klubu Wysokogórskiego. Trzej pierwsi – Koła Krakowskiego, dwaj ostatni – warszawskiego. Członkiem Klubu Krakowskiego jest również siostra Kozłowskiego, Barbara. Z tym środowiskiem luźno związani są także Jan Krzysztof Kelus i jego narzeczona Urszula Sikorska. Kelus z widzenia zna Krzysztofa Szymborskiego. Członkowie Klubu potocznie nazywani są taternikami. 25

Koniec stycznia. Krzysztof Szymborski ponownie spotyka się z Andrzejem Mrozem. Mrozowi towarzyszy Maciej Włodek. Uzgadniają, szczegóły współpracy: Szymborski ma zajmować się zbieraniem i przygotowywaniem materiałów przeznaczonych do opublikowania na Zachodzie, a Mróz i Włodek przenoszeniem ich przez granicę i dostarczaniem oczekującemu na nie Maciejowi Kozłowskiemu. 26 W gmachu Geologii UW w obecności Andrzeja Mroza, Szymborski przekazuje Włodkowi odebraną kilka dni po dostarczeniu maszyny do pisania, pierwszą partię tekstów, przygotowaną przez Jakuba Karpińskiego a przepisaną przez Małgorzatę Szpakowską. Dominują ulotki i rezolucje. Teksty są ponumerowane od 1 do 40. 27 Przekazuje też maszynopisy i rękopisy tekstów pochodzących ze zlikwidowanego w październiku 1968 r. archiwum grupy, przesłanych do „Kultury” za pośrednictwem Marka Głogoczowskiego w październiku 1968 roku w postaci negatywów zdjęć fotograficznych. 28

24 stycznia, Maisons-Laffitte. Ukończenie druku opracowania Wydarzenia marcowe 1968. Książka ukazuje się w serii dokumentny i zawiera wstęp Zygmunta Baumana. 29

26 maja, Smokowiec około godziny 9:30. Słowacka Służba Bezpieczeństwa (StB) zatrzymuje przebywających w hotelu w Smokowcu Macieja Kozłowskiego, jego matkę Anielę Kozłowską i Marię Tworkowską. Około godziny 21:00 StB przekazuje ich SB na przejściu granicznym w Łysej Polanie. 30 Po 24 godzinach matka Kozłowskiego zostaje zwolniona z aresztu. 31

27 maja około godz. 0:30. Rewizja w samochodzie, którym podróżowali Kozłowski i Tworkowska. W czasie przeszukania funkcjonariusze MSW znajdują: 191 egzemplarzy wydawnictw Instytutu Literackiego, 416 egzemplarzy Biuletynu Niecenzurowanego oraz notatki i brudnopisy odbitek różnych tekstów. 32

28 maja, Warszawa. Zatrzymanie Krzysztofa Szymborskiego. 33

30 maja, Warszawa. Aresztowanie Krzysztofa Szymborskiego. 34

26 czerwca, Warszawa. Aresztowanie Macieja Gellera, Stanisławy Ruppert, Niny Smolar, Zofii i Jerzego Ćwirko-Godyckich , Aleksandra Mackiewicza. Wszystkim prokuratura zarzuca mu popełnienie przestępstwa z art. 5 mkk („Obywatel polski, który wchodzi w porozumienie z osobą działającą w interesie obcego rządu lub obcej organizacji w celu działania na szkodę Państwa Polskiego, podlega karze więzienia na czas nie krótszy od lat 5 do lat 15″). 35

26 czerwca, Warszawa. Rewizja w mieszkaniu Mileny i Michała Haykowskich. Po jej zakończeniu Michał Haykowski zostaje przewieziony do Pałacu Mostowskich i po trwającym kilka godzin przesłuchaniu zostaje zwolniony do domu.

9 lipca, Monachium. Jan Nowak-Jeziorański listownie powiadamia Jerzego Giedroycia o aresztowaniach w Polsce: „Według wiarygodnych informacji aresztowano ostatnio sporą grupę członków Klubu Wysokogórskiego pod zarzutem przemycania z Czechosłowacji, przechowywania i kolportowania „Kultury”. Nazwisk nie znamy. Wiadomość ta jest poufna. Nie zamierzam jej ogłaszać i proszę również, aby Pan zachował ją dla siebie”.

12 lipca, Maisons-Laffitte. Jerzy Giedroyc odpowiada na list Jeziorańskiego: „O tych aresztowaniach już słyszałem, ale nie mam żadnych szczegółów, oprócz tego, że aresztowania miały miejsce w końcu maja br. Nie wykluczam pokazowego procesu, skierowanego głównie przeciwko mnie. Tymczasem nie puszczam tej sprawy czekając na szczegóły”. 36

4 sierpnia, Monachium. Radio Wolna Europa po raz pierwszy informuje o aresztowaniu w Smokowcu i jego konsekwencjach: „Potwierdziły się niestety napływające od szeregu tygodni wiadomości o tym, że w pobliżu polskiej granicy w Smokowcu na terenie Czechosłowacji w maju aresztowano młodego Polaka, Macieja Kozłowskiego i jego matkę. Równocześnie w Pradze Czeskiej albo w Smokowcu aresztowana została obywatelka polska Maria Tworkowska-Papée. W ślad za tym aresztowaniem w areszcie śledczym znaleźli się członkowie Klubu Wysokogórskiego. Na początku lipca liczba aresztowanych w tej sprawie w Krakowie i Warszawie wynosiła około 10 osób. Są wśród nich m.in. Maciej Geller – asystent biofizyki UW i Nina Smolar – żona Aleksandra Smolara. 12 lipca SB aresztowało Adama Włodka, wnuka Jarosława Iwaszkiewicza. SB poddaje przesłuchaniom dalszych kilkanaście osób. Wszystkich aresztowanych w tak zwanej sprawie taterników – taka bowiem nazwa jest w obiegu wśród młodzieży Krakowa i Warszawy – przewieziono do więzienia na Mokotowie”. 37

5 sierpnia, Monachium. Radio Wolna Europa informuje o kolejnych aresztowaniach taterników: „Podaliśmy już nazwiska kilku aresztowanych. Obecnie dalsze nazwiska. W areszcie śledczym przebywają Krzysztof Szymborski, Aleksander Mackiewicz i Eugeniusz Smolar. Ten ostatni znajdował się w areszcie w innej sprawie, miał być zwolniony lecz w przeddzień wyjścia na wolność zatrzymano go w więzieniu i wszczęto nowe śledztwo w związku ze sprawą taterników. Wszystkie źródła informacji podają, że śledztwo w tej sprawie ma się jakoby toczyć z art. 5 mkk. Oznacza to, że zarzucają aresztowanym „wejście w porozumienie z osobami działającymi w interesie obcego rządu lub obcej organizacji”. 38

27 września, Warszawa. Na mocy Ustawy o amnestii z 21 lipca 1969 r. ogłoszonej z okazji 25-lecia PRL z aresztu zwolnieni zostają Maciej Geller, Stanisława Ruppert, Zofia Ćwirko-Godycka. 39

27 października, Warszawa. Przesłuchanie Krzysztofa Szymborskiego przez Marię Pancer, która przedstawia mu zarzut z art. 5 mkk w nowym brzmieniu. Zarzuca mu że:

w okresie od marca 1968 roku do marca 1969 roku w Paryżu będąc obywatelem polskim wszedł w porozumienie z działającym na rzecz Instytutu Literackiego naczelnym redaktorem tegoż Instytutu – Jerzym Giedroyciem w celu działania na szkodę interesów politycznych PRL, a następnie w ramach tego porozumienia przekazał mu pisemne informacje o nastrojach społeczeństwa polskiego w związku z wkroczeniem wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji, a nadto z Warszawy przesłał za pośrednictwem innych osób temu Instytutowi do opublikowania szereg opracowanych przez siebie i inne osoby tekstów zawierających fałszywe wiadomości o wydarzeniach marcowych, mogących w sytuacji ekonomiczno-politycznej w kraju wyrządzić istotną szkodę interesom politycznym państwa polskiego. Przesłał przez:

Marka Głogoczowskiego nielegalne opracowania i ulotki dotyczące tzw. wydarzeń marcowych otrzymane od Zofii Ćwirko-Godyckiej;Józefa Čarnohurskiego m.in.:

ulotkę osobiście sporządzoną pt. Korespondencja z kraju;ulotkę zatytułowaną Procesy polityczne po marcu 1968 r.;fotokopię tekstu Słowianie czyli „Dziadów” ciąg dalszy;

Macieja Włodka m.in. wiersz pt. Chochoły;

opracowanie zatytułowane Nie o egalitaryzm chodziło;artykuł opracowany przez siebie pt. Refleksje rocznicowe, jak również przyjął od tegoż Giedroycia, za pośrednictwem innych osób w celu dalszego rozpowszechniania wrogich ustrojowi PRL publikacji wymienionego Instytutu Literackiego;

Ponadto:

W okresie od marca 1968 roku do marca 1969 w Warszawie wraz z innymi osobami, wziął udział w tworzeniu i działalności związku, którego cel i istnienie miało pozostać tajemnicą wobec władz państwowych, a którego zadaniem było prowadzenie akcji wrogiej w stosunku PRL akcji między innymi terrorystycznej.

Krzysztof Szymborski przyznaje się do winy. 40

2/3 listopada, Paryż. Artykuł z „The Times” przedrukowuje francuski „Le Monde”. 41

RWE cytuje fragment artykułu z „The Times” i informuje o kolejnych aresztowaniach: „Śledztwo objęło nie tylko młodzieżowe środowiska Krakowa i Warszawy, lecz także Wrocławia i Krakowa. Według naszych informacji UB aresztowało w związku z tym śledztwem ok. 40 osób, a wiele innych poddano przesłuchaniom. Byłby to więc największy proces ze wszystkich procesów politycznych po okresie stalinowskim.

Świeżo nadeszła z Polski wiadomość, że do jednej z dwóch grup oskarżonych /chemików lub taterników/ ma należeć starszy asystent Politechniki Warszawskiej, Jerzy Ćwirko –Godycki i jego żona. Godyccy mają roczne dziecko, które po aresztowaniu obojga rodziców zostało na łasce znajomych. UB zastosowało wobec pani Godeckiej wyrafinowaną metodę nacisku.

Powiedziano jej w śledztwie, że wróci do dziecka, jeśli nakłoni męża do przyznania się do winy. Odmówiła. Wówczas postawiono jej ultimatum: jeśli obciąży męża zeznaniami – będzie zwolniona jako jedyna opiekunka niemowlęcia. Odmówiła. Nie ma na razie sposobu ustalenia pełnej listy osób aresztowanych w sprawie „taterniczej”. Podamy znane nam nazwiska, wśród których obok wymienionych już dawniej, znajdą się nazwiska nowe. A więc: Maciej Kozłowski, Maria Tworkowska, Aleksander Mackiewicz i jego żona Sylwia Bekier-Mackiewicz, inżynier Lucjan Saduś, Małgorzata Szpakowska, pracownik PAN i taternik, Krzysztod Szymborski., Jerzy Detyna, Michał Hajkowski, student czwartego roku Szkoły Filmowej w Pradze Czeskiej, Andrzej Zajączkowski, Andrzej Włodek, Jakub Karpiński.

W więzieniach przebywać ma ponadto pięciu członków Klubu Wysokogórskiego w Krakowie, sześciu „płetwo-nurków” z Klubu szczecińskiego, nieznana liczba osób ze szczecińskiego Jacht-Klubu i sześć osób z Wrocławia. Z pośród aresztowanych poza Warszawą doszły ostatnio do naszej wiadomości nazwiska Adama Zawardki oraz pracownika naukowego Politechniki Wrocławskiej Tadeusza Zawady. Uprzednio mieliśmy informacje o przesłuchiwaniu przez UB taternika Andrzeja Zawady. Przebywający uprzednio w areszcie w związku ze sprawą taterników Nina Smolar i Maciej Geller – zostali zwolnieni, ale śledztwa przeciwko nim nie umorzono. (…) Nie potwierdziły się pogłoski o aresztowaniu w Pradze Agnieszki Holland. (…) Artykuł 5 mkk, którego mają odpowiadać oskarżeni, a który mówi o „porozumieniu z osobą, działającą na rzecz obcej organizacji”, przewiduje karę nie niższą niż 5 lat. Niektórym oskarżonym grozić ma podobno odpowiedzialność z art. 7 „o gromadzeniu lub przekazywaniu wiadomości, stanowiących tajemnicę państwową lub wojskową”, który zezwala na wymierzenie kary dożywotniego więzienia lub śmierci”. 42

10-12 grudnia, Warszawa. Aleksander Mackiewicz i Jerzy Ćwirko-Godycki zostają zwolnieni z więzienia. Prowadzone wobec nich postępowanie nie zostaje umorzone.

10 marca 1970 roku, Warszawa. Na niejawnym posiedzeniu sąd umarza postępowanie w sprawie Aleksandra Mackiewicza i innych.

Posted in Alpinizm, polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY | Leave a comment

PAN w Z-nem (40): EPILOG WOJNY BOGÓW : Izrael jest naszym Panem, Panem Jedynym

EPILOG WOJNY BOGÓW : Izrael jest naszym Panem, Panem Jedynym

Wprowadzenie

Na portalu neon24.pl kończę publikować, w 8 – 9 odcinkach, mą “Wojnę Bogów” napisaną i opublikowaną w trzech edycjach polskich (+ 1 słowacka) przed blisko ćwierćwieczem. Na tym, głównie “zaoceaniczno-polskim” portalu o nazwie NEON, pojawiło się kilkanaście interesujących głosów w dyskusji nt. tej CULTURE WARS, jak  to, obecnie nasilające się zjawisko literackie, nazywa mój znajomy pisarz ze Stanów Zjednoczonych, Michael Jones. Odbywający się w Polsce od blisko już 10 lat, festiwal religijny w Lednicy, jest doskonałym przykładem, takiej “wolnoamerykańskiej” CULTURE WAR na terenie dawniej zamieszkałym przez plemiona słowiańskie.

https://youtu.be/fLyPZtLyAUs

Dlatego przed rozpoczęciem lektury poniższego „Epilogu” , proponuję by posłuchać WIODĄCEJ Festiwal LEDNICA 2018 Pieśni „ Słuchaj Izraelu, Pan jest naszym Bogiem, Panem Jedynym


Lednicka Ryba-Gigant to Symbol NOWEGO ZBAWICIELA, nie tylko Ludzkości ale i Świata

Odnośnie górującego, nad tym „Aryjsko-Słowiańskim” festiwalem w Lednicy, gigantycznego rusztowania w kształcie RYBY, to pozwolę sobie zauważyć, że nasza religia NARESZCIE ZACZĘŁA SIĘ COFAĆ do czasów starożytnych Ariów, których symbolem była właśnie RYBA.

Z tej KOSMICZNEJ PRA-RYBY wyłonił się BÓG WISZNU (jeden z Trójcy hinduskiego bóstwa TRIMURTI Wisznu-Brahma-Sziwa):

nazywa

Bowiem firmowana przez boga JAHWE („Ja Jestem Twoim Panem!”) biblijna historia POTOPU i ARKI NOEGO została skopiowana z ARYJSKICH (A WIĘC NIE SEMICKICH!) LEGEND INDII.

Cytuję za Wikipedią:

// Ryba (inkarnacja boga Wisznu) ostrzegła go (Manu to pierwowzór Noego), że za tydzień nastąpi potop, który zniszczy wszelkie życie. Manu, zwany „Ojcem wszystkich Ariów”, schronił się wraz z rodziną i siedmioma mędrcami, synami Angirasa, do zbudowanego w pośpiechu okrętu. Przed zagładą ocalił nasiona wszelkich roślin, przedstawicieli wszystkich gatunków żywych stworzeń oraz Wedy, święte księgi hinduizmu objawione mu przez Matsję wraz z normami nowej aryjskiej lub wedyjskiej drogi życia. Wisznu-Ryba powiózł okręt, przytroczony do własnego rogu, na bezpieczną wyspę, czy też górę Himalaja…//

*

A oto cel podróży, uratowanej od komunistycznego „potopu” ludzkości, w Arce Zbawienia, kierowanej przez Boga w formie Ryby „Ja Jestem”:

Jakiż bowiem cel miały te wszystkie, w dawnej pogańskiej slowiańskiej Lednicy, celebracje typu „Słuchaj Izraelu” i „Ja Jestem Pan Jedyny”? Otóż w bardzo życzliwym dla chrześcijan wystąpieniu, urodzony przed 60 laty w ZSRR, a od 30 lat mieszkający w Izraelu, rabin Pinhas Połoński, w Wielkiej Chóralnej Synagodze w Petersburgu (d. Leningrad) powiedział co następuje swym współwyznawcom:

Nauczono was, że judaizm nie jest religią mesjańską. Otóż tak nie jest! Judaizm jest religią misyjną na ziemi, dzięki naszym filiom – chrześcijaństwu i islamowi – szerzymy nasz pomysł dla ludzkości. A teraz będziemy pracować bezpośrednio z ludzkością! To znaczy, że zarówno chrześcijaństwo, jak i islam spełniły najważniejszą misję historyczną. Przekazali ludzkości wiedzę o narodzie żydowskim. … Po tym wspaniałym przygotowaniu możemy wreszcie porozumieć się z ludzkością! Dlatego zamierzamy zaoferować Nową (Jedwabną?) Drogę na poziomie Solomona i zamierzamy ją zaoferować w krótkim czasie. To jest przekształcenie judaizmu w uniwersalną religię ludzkości. To przygotowanie jest w pełnym toku! “

( Wykład po rosyjsku można sobie posłuchać tutaj: https://youtu.be/TG_ViIncdVw)

*

A oto szczegóły planu transformacji ludzkości , przygotowanego ponad trzysta lat temu przez rabina Eliasza ben Solomona ze Smyrny, obecnie tureckiego Izmiru:

Znający dobrze tajniki żydowskiej teologii, mój „comrade in arms” Izrael Szamir, w artykule niestety po angielsku „Czy nie-żydzi są ludźmi?” podaje szczegóły Nowej Drogi autorstwa ben Solomona, zapewne tego, na którego się powołał rabin Pinchas Połoński:

« Według rabina Eliasza ben Solomona ze Smyrny, zmarłego w 1729 roku, Goje są aktualnie nie-ludźmi, ale zwierzętami stworzonymi po to, by służyć Żydom (MG : proszę popatrzeć na procesję w Lednicy 2018, na tych uśmiechniętych pajaców poubieranych w kobiece szaty, śpiewających „Izraelu jesteś moim Panem”). Goje mają ludzką postać z dwóch bardzo odmiennych przyczyn. Jedna polega na tym, że jest bardziej przyjemnie i dostojnie dla Żyda być obsługiwanym przez zwierzę w ludzkiej postaci, niż przez zwierzę w kształcie zwierzęcia. Druga zaś polega na tym, że nie-Żyd może się przyłączyć do żydostwa i nie mógłby tego zrobić, gdyby miał postać zwierzęcia.»

No i mamy podaną przed ponad 300 laty, przez Wielce Szanowanego rabina ben Solomona ze Smyrny, bardzo prostą, CZYSTO MERKANTYLNĄ PRZYCZYNĘ, dlaczego, uczestniczący w procesji w Lednicy 2018, ci UŚMIECHNIĘCI ZAWODOWI KRETYNI, z zapałem śpiewali „Ty (Izraelu) jesteś Naszym Panem. Panem Jedynym”.

*

Po tym wstępie kulturalno-historyczbym, możemy przejść do zakończenia spisanej już blisko ćwierć wieku temu, mini-historii Wojny antycznego, zapomnianego dziś Erosa, z żydo-polskim obecnie, Jahwe-Laborem, bogiem zaniku elementarnych odruchów rozumnego myślenia.

EPILOG

czyli o „Ewangelii” (Wszech)Mocy Bzdury

 

O roli św. Pawła w deformacji idei chrześcijańskich pisaliśmy już dość dużo. Tutaj, w zakończeniu „Spisku Bogów”, chcielibyśmy zwrócić uwagę na znany specjalistom fakt, że nauki zawarte w jego „Listach” są prawie dokładną odwrotnością wskazań Ewangelii. Najwyraźniej to widać w zaleceniach dotyczących metod poznania (gnozy) oraz kultywowania nauk, a więc w sprawach dla religii najważniejszych. Gdy Jezus nauczał „oko będzie świecą ciała twego”, to św. Paweł ustanawiał, że „postępujemy według wiary, a nie według widzenia”; gdy Jezus zalecał swym uczniom, by z jego nauką chodzili „nie do pogan, ale do owiec, które poginęły z domu Izraela“, to przedsiębiorczy Paweł na odwrót, „obchodził morze i ziemię, aby wśród pogan pozyskać współwyznawcę, a pozyskawszy go, uczynić go po stokroć gorszym niż uprzednio“.

Z punktu widzenia Logiki (czyli dla pitagorejczyków — i nie tylko dla nich — Boga Najwyższego), najistotniejsze przekazy Św. Pawła, łącznie z jego „hymnem o miłości”, są antytezą nauczania Jezusa, nic mówiąc już o naukach Platona czy Arystotelesa. Ten zresztą „apostoł” zadeklarował sic otwarcie jako wróg racjonalnego myślenia: A mowa moja i zwiastowanie moje nie były głoszone w przekony­wujących słowach mądrości, lecz objawiały się w nich Duch (judeokretynizmu?) i Moc (Antychrysta?). … Albowiem (moje?) Królestwo Boże zasadza się nie na słowie (Logosie), lecz na (Wszech)Mocy(ludzkiej głupoty) — I Kor. 2,4 i 4,20. Z Wszechmocą Bzdury czciciele Chrystusa Nauczającego (a więc nie Ukrzyżowanego) zwykli walczyć za pomocą argumentów logicznych, znienawidzonych przez „proroków”, o których Jezus mawiał, iż „wszyscy którzy przyszli przede mną — a zatem i Mojżesz i Izajasz — są złodziejami i rozbójnikami” (Jan 10,8). Jeśli zatem, na podstawie zawartości jego „Listów”, zdefiniujemy św. Pawła jako Anty-Chrysta, to już bardzo łatwo przyjdzie nam rozpoznać metodę jaką on zastosował by omamić pierwszych chrześcijan.

Otóż po „zamordowaniu zgodnie z prawem” św. Szczepana, „idący w ślad” tego apostola św. Paweł (jak niegdyś jego praojciec Jakub) przywdział eklezjastyczną szatę wyeliminowanego przezeń konkurenta. Wykorzystując autorytet tej szaty „namiestnika Chrystusa”, zwiastował naiwnym i nie znającym tajników Biblii mieszkańcom Koryntu, przygotowaną dużo wcześniej przez proroka Izajasza (53, 8-10) ewangelię (dosłownie!), „że Chrystus umarł za grzechy nasze, że został pogrzebany, i że trzeciego dnia zmartwychwstał” (I Kor. 15, 1-4).

Dla osoby literacko wykształconej, nawykłej do teatralnych sztuczek z nieśmiertelnością, taka „dobra nowina” brzmi jak znane opowiadanie o tym, że „zabili go (na krzyżu) i (z grobu) uciekł”. Co więcej, dla uzasadnienia swej tezy o zmartwychwstaniu Chrystusa Św. Paweł posługuje się argumentem, że „to co się sieje, nie ożywa jeśli nie umrze” (I Kor. 15, 36). I właśnie ten „biologiczny” argument wskazuje, że nasz pozorowany apostoł przekonywa! i siebie i innych do uwierzenia w najzwyklejszą bzdurę: przecież przed kiełkowaniem ziarno jest tylko pozornie martwe, co implikuje, że i Jezus, albo pozornie umarł na krzyżu, albo jego zmartwychwstanie było pozorowane przez uwielbiających go wyznawców.

Z tej „ewangelii pozorów” Św. Paweł wywiódł całą, wzorowaną na Izajaszu, teologię:

Po pierwsze postulował on, że poprzez śmierć Chrystusa na krzyżu nastąpiło samoczynne odkupienie grzechów wszystkich tych, którzy w ofiarę z „baranka bożego” uwierzyli. W istocie natomiast nastąpiło „wkupienie się”, wierzących w tę bzdurę chrześcijan, w zwalczany przez Jezusa grzech zakłamywania rzeczywistości. Tym grzechem zinstytucjonalizowanej obłudy obciążone są bowiem z definicji wszystkie obrzędy wykorzystujące tak zwanego „kozła ofiarnego”. (Patrz „Prolog”.)

Po drugie, będąc „uczniem” proroka Izajasza, św. Paweł głosił pogląd, że wzorowane na kaźni Chrystusa, męczeństwo i śmierć chrześcijan będzie owocować rozkwitem myśli chrześcijańskiej. W praktyce jest jednak dokładnie na odwrót: myśl oraz postępowanie chrześcijańskie rozwija tylko obecność dobrze wykształconych nauczycieli; przedwczesna zaś eliminacja Nauczyciela stwarza okazję do wykorzystania jego (nie chcianego zresztą — Mt. 26, 39) męczeństwa jako „nawozu” pod rozkwit idei oraz zachowań zupełnie sprzecznych z jego intencjami. Przykładem tutaj jest rozkwit „ewangelii pozorów” św. Pawła na „nawozie” z męczeństwa Jezusa oraz św. Szczepana. (Jak pisaliśmy to w Aneksie III „Umarli, aby mógł żyć Izrael”, rekonstrukcja nowoczesnego, wyraźnie faszyzującego państwa Izrael stała się możliwa dzięki „nawozowi” z męczeństwa milionów Żydów chasydzkich, wręcz wrogich imperialnym ambicjom Izraela.)

Po trzecie, dzięki rozreklamowaniu już w starożytności „misji apostolskiej” Św. Pawła, wielu prostolinijnych chrześcijan, zamiast nosić w swym wnętrzu nauki Chrystusa, zaczęło „nosić nieustannie w swym ciele konanie Jezusa, aby objawiło się w tym ciele życie Jezusa” (II Kor. 4,10). Oczywiście z naśladownictwa konania i banalnej w starożytności śmierci na krzyżu nic dobrego nie mogło wyniknąć. Ta bowiem ideologia „wyzbywania się samego siebie” (wyniszczania, gr. kenozy), oprócz bezmyślnego zadręczania się oraz utraty zdolności fizycznych i umysłowych, nie prowadzi do żadnych wyższych stanów świadomości. (Zauważył to już Budda na kilka wieków przed Chrystusem.) Do rozwoju osobowości prowadzi natomiast metoda ciągłych wysiłków oraz ćwiczeń (gr ascezy) i tę metodę, znaną nie tylko pitagorejczykom, ale wszystkim przedstawicielom Homo sapiens, starał się upowszechniać w Izraelu Jezus. Tego ewidentnego pogaństwa, opartego — by użyć sformułowania „Listu do Koryntian” — na przekonywujących słowach Logosu czyli Mądrości, szczerze nienawidził ambitny kretyn jakim był św. Paweł. Za pomocą swej podstępnej ewangelii „umierania dla świata by zmartwychwstać w Chrystusie”, starał się on nie dopuścić do wyzwalania („samowykupywania”) się chrześcijan. I to zarówno ze stwarzanych przez Pismo szlachetnych iluzji, maskujących postępki dawidowych „bezgrzesznych bandytów”, jak i z grzeszącego próżnością postępowania chrześcijańskich samoudręczycieli.

Po czwarte, zaszczepiona przez Św. Pawła, obsesja umartwiania się (co oznacza dosłownie: upodabnianie się do trupa), doprowadziła już w pierwszych wiekach po Chrystusie do zbiorowych obłąkań, manii samobójczych, samookaleczeń oraz do społecznej plagi kretynizmu. W tym właśnie czasie pojawiło się samo słowo kretyn, wywodzące się od chrétien, chrześcijanin. Jeden z uważniejszych obserwatorów tej starożytnej, masochistycznej subkultury, platonik Celsus (cytowany przez Orygenesa VII, 68) starał się uświadomić chrześcijan, iż czczą oni nie boga, nie demona, lecz trupa. (Ta celna obserwacja dotycząca natury naszej religii została sformułowana na kilka wieków przed wprowadzeniem krzyża z MARTWYM Jezusem, jako oficjalnego symbolu chrześcijaństwa.)

Nawrót fali masowych obłąkań, inspirowanych „Listami” św. Pawła, nastąpił w epoce Renesansu, dzięki wynalazkowi Gutenberga oraz „odkryciu” przez Martina Lutra MOCY zawartej w tych właśnie martwych zabytkach judeochrześcijańskiego rękopiśmiennictwa. Tym razem zasadę umartwiania się, oraz „wyzbywania się samego siebie” by upodobnić swe życie do trwającego kilkanaście godzin konania Chrystusa, protestanci zaczęli realizować za pomocą PRACY, którą w starożytności uważano za zajęcie godne niewolników. Ta zaś, coraz bardziej zrutynizowana i zmechanizowana praca, nie tylko zaczęła zamieniać jej wykonawców w bezduszne, od wewnątrz martwe automaty, ale i spowodowała narastające z każdym stuleciem spustoszenie (kenozę) żywego organizmu ziemskiej biosfery.

Na końcowy wynik tej „nowej automatyzacji człowieka” — którą wielu dzisiejszych apostołów industralizmu pojmuje jako nową ewangelizację — nie trzeba będzie długo czekać. Ludzie zdolni jeszcze do formułowania swych idei w znienawidzonych przez św. Pawła, „przekonywujących słowach logiki”, potrafią przewidzieć totalną katastrofę z taką samą łatwością z jaką Jezus przewidywał zagładę, skretyniałej dzięki samozakłamaniu się judaizmu, Jerozolimy.


 

Posted in Ad 1 PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 39: ANTYSEMITYZM jako broń zaczepna GENITALIAN

 

RUCH OBROŃCÓW RASIZMU SPOD ZNAKU TANTRY

(ANTYSEMITYZM jako broń zaczepna GENITALIAN)

W mijającym miesiącu mieliśmy kilka wydarzeń na wyraźnie PONADEUROPEJSKĄ skalę, wszystkie one były związane z ekspansją cywilizacji symbolizowanej przez hinduski sześciograniasty znak TANTRY, z żydowską „gwiazdą Dawida” od kilkunastu stuleci utożsamiany.

Tak opisuje wydarzenia ostatniego tygodnia mój „comrade in arms” Izrael Szamir, w ostatnich latach pisujący z Moskwy:

1. „Pełny (full) Smollett” we Francji na wzór USA

Otóż, 16 lutego w trakcie co sobotniej demonstracji francuskich „żółtych kamizelek” został publicznie znieważony przed jego domem w Paryżu (nagrało to TV) 70-letni francuski „nowy filozof” Alain Finkielkraut. Jak pisze mój „comrade in arms” Izrael Szamir, „tego znieważenia dokonał noszący arafatkę Palestyńczyk, który go nazwał „brudnym syjonistą”. W sumie to nic nie było, jako że Finkielkraut jest bez wątptpienia syjonistą. Inni ludzie na ulicy nawet poprosili go by szedł z nimi”. (Nb. Alaina f-Krauta – tak ironizuje na temat jego nazwiska Izrael Szamir – poznałem okazjonalnie w połowie lat 1990 na konferencji nt. Jugosławii w Collegium Novum UJ; był on wtedy bliskim kolegą Adama Michnika.)

Według Szamira nazwanie f-Krauta „sale zioniste”, wywołało reakcję francuskich mediów, będącą jak gdybyby milion razy powiększoną reakcją mass mediów w USA, na wieść o tym, że 29 stycznia br. w nocy na ulicy w Chicago został zaatakowany znany ciemnoskóry żydowski aktor i homoseksualista Jussie Smollett. Ten “Napad” wywołał tak wielkie oburzenie za Oceanem, że w obronę aktora zaangażowali się m.in. najważniejsi politycy partii Demokratów. Jednak po kilku tygodniach ten napad okazał się być SFINGOWANYM przez samego Smolletta. Jak podaje RMF24Aktor serialu “Empire” Jussie Smollett, udając że został zaatakowany, oblany wybielaczem i zawieszono mu na szyi pętlę, wykorzystał rasizm do promowania własnej kariery.)

Izrael Szamir cytuje, w nadesłanej mi wczoraj krytyce zachowań się współczesnych bohaterów jego własnej „wyjątkowej (exceptional) nacji”, kwaśną uwagę jego przyjaciela Jacquesa Brickemont (partnera oraz współ-autora  publicystki Diany Johnstone), że „kilka banalnych epitetów pod adresem pewnego eseisty, zwanego przez media „filozofem”, są nieskończenie bardziej poważne niż utrata oka przez dwudziestoletniego studenta filozofii, który nie robił absolutnie niczego złego.”

I dalej pisze:

>W rzeczy samej, w sobotę 16 lutego policja Makrona wybiły oko młodemu Gilet Jaune i urwały rękę innemu protestującemu; tysiące ludzi zostały zaatakowane przy pomocy gazów, co było być może największym gazowym atakiem od czasów bitwy pod Ypres. Ale massmedia zajęły się sprawą Finkelkrauta i zrobiły z jego historii kolejną wersję  Kristallnacht , czyli Nocy Kryształowej z roku 1938. (Ten „niby incydent” jest pokazywany kilka razy na filmiku o „antysemityzmie” pod tytułem Gilets Jaunes.) Insynuowano, że że f-Kraut został nazwany „brudnym żydem” i że został prawie zlinczowany, przed czym uratowała go policja. (Obie insynuacje mijają się z prawdą; chociaż były przypadki poturbowania dziennikarzy przez demonstrantów, to jednak nazywanie kogoś żydem nie jest jakąkolwiek obrazą, zwłaszcza że w tym przypadku nie miało to nawet miejsca).

>Zachowujące się jak ‘kompletny (ang. full) Smollett’, zarówno media jak i prezydent Macron zaczęli atakować Gilets Jaunes, opisując ich jako antysemitów i nazistów. W ten sposób coś, czego nie było, zamieniło się w WIELKĄ AFERĘ i pierwszy popularny ruch we Francji od roku 1969 został zohydzony. Przy tej okazji Macron wyraźnie zaczął dokonywać znaku równości między anty-syjonizmem i antysemityzmem, robiącąc z obu ruchów kryminalne przestępstwo. W dodatku jacyś nieznani ‘Smollettci’ wymalowali swastyki (w sumie aż 90) na żydowskim cmentarzu. Tak jak gdyby spoczywający tam żydzi chcieli wskazać, że są prześladowani. Podejrzewam, że te swastyki zostały wymalowane przez osoby wynajęte przez jakąś żydowską organizację, lub przez ludzi Macrona, chcących wzmocnić f-Krauta nie-wydarzenie.

>Dzięki takiemu medialnemu przygotowaniu, we wtorek 18 lutego dwadzieścia tysięcy naiwnych Francuzów uczestniczyło w manifestacji w obronie f-Krauta i przeciw antysemityzmowi (…) na czym Macron zrobił duży polityczny kapitał. W czysto politycznych realich, rezultat afery f-Krauta może być porównywalny z  próbą impeachmentu (prezydenta) Trumpa przy wykorzystaniu tej błazenady z historią „napadu” na Smolletta.

>Warto podkreślić, że f-Kraut zasłużył na nazwanie go „wstrętnym syjonistą”. To jest taki francuski Norman Podhoretz (głoszący otwarcie „Nienawidzę negrów”!). F-Kraut głosi, iż „Czarni nienawidzą Francji”, uważa iż „Gaza ma zbyt wiele dzieci i dla nich nie ma miejsca na świecie”, wyśmiewał piłkarzy francuskich za to, że są czarnoskórzy; jest wrogiem Palestyńczyków oraz muzułmanów i ma za nic (etnicznych) Francuzów. Jest znany ze stwierdzenia, że „co jest dobre dla Żydów jest dobre dla Francji”, oraz z wezwania do segregacji (w Izraelu) między Żydami i Palestyńczykami. Jest to coś zdumiewającego, że Żyd posiadający takie poglądy jest uważany za „człowieka lewicy”, oraz że jest zapraszany do telewizji i gazet by udzielać wywiadów – chociaż jest on większym rasistą niż francuscy narodowcy, tacy jak Le Pen czy Soral. (…)

Izrael Szamir kończy swój paszkwil w ten sposób:

>Jak wskazują na to powyższe mistyfikacje oraz przekręty, zarówno w Anglii jak i we Francji, oraz w USA, Żydzi stali się symbolem obecnego neolibrealnego reżymu. Te sprawy są bardziej istotne dla tutejszych (na Zachodzie) ludzi, niż sprawa Palestyńczyków. Jednak podobnie jak nie do uniknięcia będzie reakcja na neoliberalizm, tak będzie nie do uniknięcia i reakcja społeczna, która spowoduje załamanie się roli Żydów (w świecie) – co w konsekwencji doprowadzi do równości między żydami i gojami (także) w Izraelu/Palestynie.

Opracował MG na postawie:

http://www.unz.com/ishamir/jussie-smollett-and-jewish-hoaxes/

Israel Shamir can be reached at adam@israelshamir.net

Na zdjęciu Izrael Szamir (z prawej) wraz z M.G. na konferencji na MAUP w Kijowie, w roku 2004, pod tytułem „Ukryte metody zarządzania Światem”

2. „Pełen Smollett” na Miedzymorzu Śródziemno-Martwym oraz w Polsce (wg M.G.)

Otóż poniedziałek 18 lutego br., czyli w dwa dni po tym, kiedy to Palestyńczyk naubliżał f-Krautowi od „brudnych syjonistów”, to minister spraw zagranicznych Izraela nazwiskiem Katz, znieważył publicznie CAŁY NARÓD POLSKI, twierdząc że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Wywołało to naturalną reakcję młodego polskiego premiera, Mateusza Morawieckiego, który odwołał zaplanowany wyjazd delegacji polskiej do Izraela i spowodował oficjalne odwołanie spotkania polsko-czesko-slowacko-węgierskiej „Grupy 4” tamże. (Warto w tym kontekście przypomnieć, że dwa lata temu, w spotkaniu „G 4” w Budapeszcie, już uczestniczył premier Izraela Netanjahu.)

Otóż jest banalnym faktem, że izraelski minister Katz, podobnie jak i jego przełożony Nietenjahu, WYSSALI SOBIE Z PALCA tezę o tym, że Polacy „ssą z mlekiem matki” intencję zabijania Żydów. Gdyby tak było – i ten argument warto szerzej rozpowszechniać, także w sądach – to w jaki sposób w Palestynie zupełnie bezkarnie pozostało w 1943 roku aż kilka tysięcy żołnierzy z przechodzącej tamtędy, sformowanej w ZSRR armii gen. Andersa? Ta dobrze wyszkolona i uzbrojona grupa “oficjalnych dezerterów” z polskiej armii, pod przywództwem późniejszego premiera Izraela Menahem Begina-Bieguna, założyła w Palestynie terrorystyczną organizację Hagana, która walnie się przyczyniła do powstania Nowego Izraela.

A zatem władze Nowego Izraela, którego zręby polska armia pomogła założyć, podobnie jak ten aktor Smollett w Chicago przed miesiącem, po prostu KŁAMIĄ, obrzucając Naród Polski najcięższymi do pomyślenia obelgami. A to po to, aby na tym zrobić egoistyczny interes, w przypadku oficjeli tego śródziemnomorskiego nowotworu interes zarówno polityczny jak i finansowy – bowiem za wmawianą Polakom ich „wyssaną z mlekiem ich matek” intencję zabijania Żydów, należą się oczywiście odszkodowania, którym już nawet nadano formę cyfrową.

To tyle ubiegłotygodniowych „dobrych wieści”, od „pełnych (full) Smollettów” znad Miedzymorza Śródziemno-Martwego. A w Polsce? Otóż w nocy ze środy na czwartek, w Gdańsku specjalna „ekipa”, która przyjechała z Warszawy, zwaliła niewielki pomnik prałata Jankowskiego, znanego kapłana Solidarności (który, m.in., w 1994 na lokalnym lotnisku załatwił przyspieszoną odprawę celną około 20 ton środków opatrunkowych, przysłanych z Anglii bezpośrednio po pożarze w trakcie koncertu w Stoczni Gdańskiej, w którym poważnie poparzonych zostało kilkaset osób).

I  ta „warszawska ekipa” pozostawiła na wraku pomnika swój znak rozpoznawczy, w postaci dziecięcych majteczek oraz koszulki:

Ponoć te dziecięce akcesoria miały symbolizować przyczynę zburzenia pomnika gdańskiego prałata, sugerując jego inklinację do pedofilii. Jak się dowiedziałem od kompetentnych w Gdańsku osób, służby PRL, bacznie obserwujące ludzi Kościoła, nie miały żadnych dowodów na takie – traktowane jako przestępcze – zainteresowanie seksualne księdza (którego osobiście poznałem zarówno na jego plebanii jak i następnie już w szpitalu, gdzie dokańczał swych dni). Należy zatem przypuszczać, że tak jak w przypadku znaków pozostawianych przez filmowego Zorrro, tak i pozostawione na wywróconym pomniku w Gdańsku NIEBIESKIE majteczki były ZNAKIEM ROZPOZNAWCZYM „grupy bojowej”, która zamówiła „miękką egzekucję” (bo na podłożonych pod nim samochodowych oponach) niewielkiego pomnika niedawno zmarłego księdza.

Któraż zatem to, tak bardzo WYJĄTKOWA (ang. exclusive) „grupie” tak wielkie znaczenie przywiązuje do ludzkich organów seksualnych, opakowanych zazwyczaj w majteczki – zwłaszcza niebieskie – jak te na zdjęciu? Otóż już ponad rok temu, opublikowałem artykuł, po angielsku, zatytułowany „Czy znak Tantry reprezentuje sens całej Cywilizacji Euro-Amerykańskiej?” Sześciograniasty bowiem symbol, na fladze Nowoczesnego Izraela został, z całą świadomością tego faktu, skopiowany przez hiszpańskich kabalistów z hinduskiej TANTRY, oznaczającej miłosne złączenie się męskich i żeńskich organów płciowych. Ten znak na fladze Izraela po prostu wskazuje, że pod tą flagą mamy do czynienia z nowotworem społecznym o nazwie GENITALIANIE, z rodzajem Bundu (ital. fasci, ang. w Kalifornii „groupies”) ludzi wyjątkowo zainteresowanych życiem ich organów płciowych (patrz  rozdział The Mind in Genitalia” powyżej wskazanego eseju).

Jak każda szanująca się grupa etniczna, tak i GENITALIANIE bardzo nie lubią, gdy ich znak firmowy jest profanowany. A robił to, najzupełniej celowo ksiądz Jankowski, który w okresie Wielkanocnym w gdańskim kościele św. Brygidy, w tradycyjnej inscenizacji “grobu Pańskiego” umieszczał sześciograniastą „gwiazdę syjonu” w bezpośrednim sąsiedztwie swastyki, potocznie odbieranej jako symbol ZŁA. Co więcej w swych homiliach wygłaszał takie to ANTYGENITALIAŃSKIE nauki:

Niechęć do nich [Żydów] po części bierze się z moich osobistych przeżyć. Siedzi coś takiego głęboko w moim wnętrzu. Nie ukrywam tego. Znając historię, wiem, że do dnia dzisiejszego Polsce dzieje się krzywda. A oni na tej krzywdzie bazują szczególnie. Te wszystkie ataki pod adresem Polski, roszczenia, twierdzenia, że to Polacy mordowali – są nieuczciwe (…). Po 15 latach rzucania Was na kolana i wtrącania do śmietnika historii nie powinniście już więcej głosować na tych samych ludzi, którzy najpierw tworzyli KOR, czyli Komitet Obrony Robotników (a z obroną robotników mieli tyle wspólnego, ile tańcząca baletnica ma wspólnego z pracującym górnikiem lub hutnikiem), a następnie przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi zmieniali nazwę swej partii (…) Te wszystkie partie, to jeden i wciąż ten sam mutant polityczny, sterowany przez  Adama Michnika.

Adam Michnik to bliski przyjaciel f-Krauta, co potwierdza mą hipotezę, że także w Gdańsku w ubiegłym tygodniu, mieliśmy „nocny występ” zamówiony (i opłacony) przez usytuowanego w Warszawie „pełnego Smolletta”, którego we Francji gra f-Kraut i popierająca jego błazeństwa klika. To właśnie bezmyślność oraz hipokryzję tego „nowego filozofa” tak bardzo „zjechał” w swym paszkwilu mój „comrade in arms” Izrael Szamir. Pozwolę sobie za nim powtórzyć, że „GENITALIANIE (tj. Żydzi) stali się symbolem obecnego neoliberalnego reżymu. Ta sprawa jest bardziej istotna dla tutejszych (w Polsce) ludzi, niż problemy Palestyńczyków. Jednak podobnie jak nie do uniknięcia będzie reakcja na neoliberalizm, tak i koniecznym będzie wymuszenie przekroczenia, tak zwanego GENITALNEGO stadium rozwoju umysłowego, przez rządzące nami elity  i to w skali nie tylko Polski ale i Międzymorza Śródziemno-Martwego – co w konsekwencji doprowadzi do równości między żydami i gojami (także) w Izraelu/Palestynie.

A taki program oczywiście oznacza ABSOLUTNĄ KONIECZNOŚĆ SABOTAŻU SYSTEMU opartego o znak Tantry jako wzorzec wartości – stąd przecież pojawiły się te „żółte kamizelki”, ponoć już nie tylko we Francji.

Post scriptum. Wg koncepcji Sigmunda Freuda Faza genitalna rozwoju psychoseksualnego człowieka, następuje po fazie latencji. Źródłem energii (przyjemności – nieprzyjemności) jest płeć przeciwna. Doświadczanie fazy genitalnej, skutkuje kryzysem tożsamości płciowej z charakterystycznym dążeniem do niezależności w połączeniu z agresywnym lub wycofującym się zachowaniem.

a tak wygląda realność Polski dokładnie w 30 lat później:

 

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY | Leave a comment

OTIUM I NEGOTIUM e opowieściach biblijnych oraz dzisiaj

Już po pierwszym, inaugurującym moje “występy” na neon24, wpisie pt. “Siedem Świateł Rozumu“, komentator(ka) “miarka” zaprotestował(a):

//Jego poziom to poziom agresywnej bestii, która już podjęła decyzję by nas pożerać. Jedyne co możemy zrobić to podjąć obronę konieczną i nie dać sobie szkodzić.//

miarka 04.12.2018 12:26:33

To jest fakt, że jako ZWIERZĘ (‘bestia’ wg „miarki”) „czyniąca światło” (lucifer po łacinie) zawzięcie podkopuję zasadność wiary ZHEBRAIZOWANYCH CHRZEŚCIJAN (tak Józef Chałasiński, określił, przed 60 laty, stan mentalny ogółu polskich emigrantów w USA). A zwłaszcza irytuje mnie HIPOKRYZJA kościelnego hasła “Bóg jest miłością“, podczas gdy w Biblii znajdujemy WYRAŹNĄ NEGACJĘ tego “usypiającego rozum” pobożnego zapewnienia. I to nie tylko w formie odnotowanych w Starym Testamencie skarg prostych żydów „Każdy człowiek źle czyniący jest miły oczom Pana, a w takich ludziach ma On upodobanie.” (Mal. 2: 7), ale i w nowotestamentowym św. Pawła stwierdzeniu::

«powiedziano jej (Rebece) : starszy będzie służyć młodszemu, jak jest napisane: Jakuba-Izraela umiłowałem, a Ezawa miałem w nienawiści. aby niewzruszone pozostało postanowienie Boże, powzięte na zasadzie wolnego wyboru, zależne nie od uczynków, ale od woli (tj. “bożego widzimisię”) powołującego» (“List do Rzymian” 9, 11-13; przypominam, że Ezaw to mityczny protoplasta Edomitów, potomków „1-szego człowieka” Adama, obecnie przez izraelitów pogardliwie nazwanych gojami.)

No cóż, takie “boże widzimisię” (noszące w religijnej literaturze nazwę predestynacji) to nic innego jak najzwyklejsza PODŁOŚĆ, by użyć dosadnego polskiego określenia. Która to, ucieleśniona w czasach nowoczesnych przez „wyjątkową nację”, zarówno znad rzeki Potomac, jak i znad Morza Martwego, PODŁOŚĆ stała się KAMIENIEM WĘGIELNYM budowy NWO, czyli NOWEGO ŚWIATOWEGO PORZĄDKU, w ten sposób przez mnie zobrazowanego:

I w ostatnich tygodniach, tej „budującej NWO” podłości otrzymaliśmy dwa znamienite przykłady:

  • Jak zauważa to mój „comrade in arms” Izrael Szamir w artykule „Starving Venezuela Into Submission”, czujący się być biblijnym „Panem Świata” rząd USA zarekwirował miliardy dolarów, jakie Wenezuela miała zdeponowane w amerykąnskich bankach. I po zainicjowaniu TOTALNEJ BLOKADY tego „boliwariańskiego” kraju, poprzez przygotowywane „humanirarne dostawy” żywności (zakupionej za za skradzione rządowi Wenezueli pieniądze), „Pan Świata” planuje przekupić – jak rasowy biznesmemen – przynajmniej część tamtejszej ludności, by oddała lokalne zloża ropy naftowej północno amerykańskim koncernom.

  • A kilka dni temu inny przedstawiciel „wyjatkowej nacji”, minister spraw zagranicznych Izraela imieniem Katz, zrobił Polakom „prezent nie do odrzucenia” oskarżając, m.in. przemiera Polski Morawieckiego, że należy do nacji, która „wyssała antysemickość z mlekiem matki” (w mym osobistym przypadku matki góralki, na co należy patrzeć w kontekście napisu wielkimi literami, jaki przez wiele lat widniał na murze oporowym linii kolejowej przed wjazdem na Dworzec Centrany w Warszawie „GÓRALE TO ŻYDZI”.)

By zatem wskazać, skąd się bierze ta OBŻYDLIWOŚĆ oraz GŁUPOTA zachowań przywódców „demokratycznych” narodów, uważających się za „wybrane (przez ‘boże widzimisię’ oczywiście) do panowania nad Ziemią”, pozwolę sobie przypomnieć krótki esej na ten temat, napisany już ponad ćwieć wieku temu i opublikowany jako „Aneks” do broszurki „Wojna Bogów – Helios-Światowid kontra Jahve-Hefajstos” z roku 1995.

OTIUM I NEGOTIUM W OPOWIEŚCIACH BIBLIJNYCH

Starotestamentowa opowieść o braterskiej zawiści Jakuba względem Ezawa warta jest bliższej analizy. Tkwi w niej bowiem klucz do zrozumienia istoty naszej przedsiębiorczej, nowoczesnej cywilizacji. Otóż według Biblii „Ezaw był zręcznym myśliwym, żyjącym w polu. Jakub zaś był człowiekiem spokojnym, mieszkającym w namiocie. Izaak miłował Ezawa, bo ten przyrządzał mu ulubione potrawy z upolowanej zwierzyny. Rebeka natomiast kochała Jakuba.” W sumie, Ezaw był odważnym i pełnym życia „Synem Ojca”, zaś Jakub niemrawym, dekującym się w namiocie „maminsynkiem” (dosłownie! później podobna różnica postaw pojawi się między Jezusem — człowiekiem łąk i pól — a św. Pawłem, człowiekiem miasta).

Ezaw według prof. Andrzeja Wiercińskiego znaczy “gotowy” względnie “kompletny”, gdyż był on w pełni ukształtowanym człowiekiem (i zwierzęciem); potrafił się on obywać nawet bez chroniącego go namiotu. Ten wyraźnie gardzący gospodarką “nierób” był typem starożytnego arystokraty, określanego po łacinie jako otium (“najlepsi”, po grecku aristos). Zupełnie inaczej zachowywał się jego bliźniaczy brat Jakub, który był przykładem platońskiego “naturalnego niewolnika”, czyli człowieka idącego w ślad (tak wg Wiercińskiego tłumaczy się słowo Jakub) za “naturalnym panem” jakim był Ezaw. W starożytności ludzi pokroju Jakuba określano jako negotium (przedrostek neg oznacza zaprzeczenie), czyli ludzi interesu – stąd pochodzi uwielbiane dzisiaj słowo negocjować, czyli kupczyć, handlować.

Wysiadujący w namiocie jak staropolska, wojskowa ciura Jakub był w istocie niezwykle przedsiębiorczy: by zdobyć pożądaną przezeń gospodarkę wyłudził prawa pierworództwa od swego brata i oszukał ojca; by zarobić na upragnioną przezeń żonę prze kilkanaście lat tyrał u oszukańczo kupczącego swymi córkami, swego wuja, pasterza Labana. (Ezaw-nierób oczywiście na swe żony nie musiał zarabiać, gdyż na niego, jako na mężczyznę “kompletnego”, kobiety same leciały.)

Biologiczna „niekompletność” (względnie „udziecinnienie”) nosi nazwę neotenii. Różnice w kulturze „kompletnego” człowieka jakim był Ezaw, w porównaniu z neotenicznie niedorobionym” Jakubem są bardzo istotne.

Po pierwsze, Ezaw jako zręczny myśliwy był człowiekiem PRZYGODY, pogodzonym z tym, że w życiu będzie często niedojadał. Wysiadujący zaś w namiocie Jakub był człowiekiem STRACHU, modlącym się aby go w życiu nie spotkała żadna przygoda (co uwidocznione zostało w jego „Przymierzu z Bogiem”).

Po drugie myślistwo, choć „na zewnątrz” oznacza zabijanie zwierząt, to jednak „w ukryciu” oznacza samodoskonalenie się (zwłaszcza doskonalenie wzroku) zarówno łowcy jak i unikającej myśliwych zwierzyny. (Obserwuje się to nawet i dzisiaj, już po wynalezieniu obrzydliwej dla prawdziwych myśliwych broni palnej.) Pasterstwo ma zaś cechy dokładnie odwrotne: „na zewnątrz” pasterz zdaje się opiekować swym stadem, zaś „w ukryciu” hoduje on zwierzęta po to by je w sposób łatwy zabijać, co żydzi robili — i robią — w szczególnie okrutny, rytualny sposób. Pasterstwo jest zawodem niezwykle nudnym i pozbawionym elementów przygody, oznaczającym biologiczne upodlenie się zarówno pasterza jak i zniewolonych przez niego zwierząt.

Po trzecie, ginące dzisiaj kultury zbieracko-łowieckie od razu odczuwają nadeksploatację swych terenów i w związku z tym mają „dalekowzroczne” zwyczaje ograniczające przerosty ich własnych populacji. Te zwyczaje są obce „krótkowzrocznym” kulturom pasterskim, które w celu rekompensacji swej „niekompletności” — podobnie jak rodzina biblijnego Jakuba —dla podniesienia swego prestiżu zwykły wypasać maksymalnie wielkie stada. To bezmyślne zachowania się społeczeństw pasterskich już w czasach prehistorycznych zamieniło pokrytą podówczas sawanną Saharę w pustynię i ten proces wyjaławiania ziemi przez „hodowlę dla prestiżu” trwa w Afryce do dzisiaj.

Jest też i czwarta, bardzo istotna różnica między pasterstwem a łowiectwem. Otóż myśliwy w pełni żyje w przyrodzie i ma zwyczaj czczenia tej PRZYRODY jako swego boga. Pasterz dokładnie na odwrót, wszystko co robi jest wymierzone PRZECIW NATURZE: społeczeństwa żyjące z hodowli dążą do całkowitego wytrzebienia zwierząt dzikich, nie tylko drapieżnych ale i trawożernych, podbierających pokarm dla ich stad; Huculi w Karpatach jeszcze w XX wieku wypalali niepotrzebne im lasy, by zwiększyć rozmiary swych pastwisk na połoninach. Jest zatem zrozumiałym, że tylko wśród nawykłych do „ujarzmiania” w ten sposób przyrody, krótkowzrocznych plemion starożytnych pasterzy mogła się zrodzić podstawowa dla Biblii iluzja, że człowiek może w pełni zapanować nad ziemią i nad wszystkimi na niej zwierzętami. (Oczywiście eksterminując po drodze wszystkie inne, nie dające się udomowić, rodzaje istot żywych.)

Pasterstwo w sposób naturalny „idzie w ślad” za myślistwem, gdyż polega ono na udomowieniu nadających się do eksploatacji zwierząt — podobnie zresztą jak zmuszające człowieka do niewolniczej pracy rolnictwo, które „idzie w ślad” za mało wydajnym zbieractwem użytecznych dla człowieka roślin. Kultura judaizmu, właśnie przez to, że za wzór dla społeczeństwa stawia zachowanie się nie naturalnych panów („synów pierworodnych”), ale „idących za nimi w ślad” imitatorów, od samego początku jest od wewnątrz martwą KULTURĄ IMITACJI. Praktycznie zaś cała „wychowawcza” rola kapłanów tego kultu sprowadza się do niedopuszczenia do odkrycia, że chodzi tutaj o wlokącą się od tysiącleci historię gigantycznej bzdury, mającej zapewnić kapłanom pożądane przez nich bogactwo oraz prestiż.

Kolejnym po Jakubie, „idącym w ślad” bohaterem Biblii był Mojżesz, który tak dobrze się nauczył imitować egipskich kapłanów, że aż wyzuł ich z prawa do historycznego pierworództwa religii monoteistycznej. I tak jak jego praojciec Jakub, który z otium zrobił negotium, tak i Mojżesz egipską ideę arystokratycznych rządów WIDZĄCYCH MĘDRCÓW przekształcił w totalitarny reżim interesownych, NIE-WIDZĄCYCH (ŚLEPYCH) GŁUPCÓW. Ci zaś mojżeszowi „głupcy” i „wodzowie ślepi” — a jest to autorytatywna opinia Jezusa Chrystusa — w zaledwie sto lat po śmierci tego WIDZĄCEGO proroka doprowadzili do doszczętnego starcia domu Izraela z powierzchni globu.

Po tym historycznym wydarzeniu, ziemia aż przez półtora tysiąca lat odpoczywała od prób sterroryzowania jej („udomowienia”) za pomocą pracy i lichwy uprawianej przez przedsiębiorczy „lud boży”, uwielbiający — jak jego praojciec Jakub — przesiadywać w zamkniętych i bezpiecznych pomieszczeniach. Wraz jednak z urbanizacją nowoczesnej Europy, w znarkotyzowanych Pismem Świętym, protestanckich krajach Zachodu, odrodziła się burżuazyjna „elita ciurów”, która skutecznie poszła w ślad za europejską arystokracją, wyrzucając tę warstwę próżniaczą z jej dziedzictwa.

Dzisiaj, po wypędzeniu z Europy komunistów — wśród których ukryli się uwielbiający przygodę potomkowie Erosa (Ezawa) nieroba — świat wydaje się być bliższym niż kiedykolwiek spełnieniu się proroctw Abidiasza i Zachariasza z przed dwudziestu sześciu wieków: Niepozostanie nawet szczątku z domu (żyjącego z miecza) Ezawa…, A Pan (Jakuba — kupca — Izraela) będzie królem nad całą ziemią.

Dzięki rozszyfrowaniu ukrytych znaczeń niektórych słów kabały, można się domyśleć jakie jest prawdziwe imię zżeranego przez ambicję „Pana Izraela”. Otóż słowo „kupiec” (negotium, czyli Jakub) ma symbol „666″ czyli jest równoważne słowu „bestia”. I właśnie te totalnie skomercjalizowane LUDZKIE BESTIE, w Ewangeliach zwane „wilkami w skórach owiec”, przejęły obecnie — oczywiście w imię Dekalogu oraz Praw Człowieka — praktycznie totalną władzę nad Ziemią.

———————–

*P.S. 2002. Wykorzystując przedindustrialną ‘optykę’ arystotelesowską możemy powiedzieć, że jak u nieznoszącego sedentaryzmu, zmysłowego Ezawa dominowała “dusza zwierzęca”, tak u autystycznie „spokojnego” i mało spostrzegawczego (np. nie zauważył z kim spędził noc poślubną!) Jakuba dominowały potrzeby “duszy wegetatywnej”, ograniczonej do konsumpcji “dla prestiżu” oraz do rozmnażania populacji Jakubo-podobnych, małych i większych kombinatorów.

Posted in polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 38A: “KAŻDA WŁADZA POCHODZI OD BOGA” według Nowego Testamentu

“KAŻDA WŁADZA POCHODZI OD BOGA” według Nowego Testamentu

(Autor wskazuje, że z nowotestamentowych ZASAD ETYKI rodzą się bardzo nieestetyczne międzyludzkie stosunki oraz polityczne ustroje)

Komentator „Zdzich” (kto/co to jest?) kwestionując mą uwagę w tekście „BÓG = ZŁOTO”, iż „USA DZISIAJ TO REALIZACJA PROJEKTU PRZYGOTOWANEGO PRZED 2 TYSIĄCAMI LAT PRZEZ ŚW. PAWŁA”, zapytał się jaki związek z działalnością tego Największego z apostołów mają takie nazwiska jak „Obama, Hillary i Bill Clinton, Schumer, Pelosi, i Schiff.”?

A zatem przypominam. Wg. św. Pawła “KAŻDA WŁADZA POCHODZI OD BOGA” (Rz. 13:1). A zatem logicznie, także władza PIENIĄDZA oraz HIPOKRYTÓW – dokładnie takich jak ci rządzący w USA dzisiaj – od tego “PANA ZASTĘPÓW” swój rodowód wywodzi. Co oczywiście stawia pod znakiem zapytania JAKOŚĆ BOGA w imieniu którego ten sławny „13 apostoł” występował.

Na zdjęciu powyżej. Desygnowany przez „Boga w formie USA” na przezydenta Wenezueli, 35-letni Juan Guaido modli się w kościele w Caracas, za powodzenie jego „misji do pogan” w tym ogarniętym przez “herezję socjalizmu” kraju.

Przytaczam zatem tutaj skrót eseju na ten temat, oryginalnie napisanego po angielsku, już ponad 5 lat temu

Bóg i Zło(to): dodatnie sprzężenie zwrotne

 Mówię to, co musi być powiedziane

 – a do czego ujawnienia nie chce dopuścić „bóg” (1)

– Günter Grass 10.04.2012

2300 słów

Na przełomie sierpnia i września 2013 roku, korzystając z przerwy „technicznej”w chemicznej kuracji wyprodukowanego przez mój organizm chłoniaka płaszcza, udało mi się uczestniczyć w kolejnej, kilkudniowej konferencji „Mut zur Ethik”, od wielu już lat organizowanej w Austrii a następnie w Sirnach (Th) w Szwajcarii przez mych przyjaciół, głównie szwajcarskich nauczycieli oraz psychologów. Korzystając z  zaproszenia wygłosiłem tam bardzo krótką, improwizowaną mowę, której echo, poprzez portale mych znajomych Stefana Kosiewskiego [sowa.blog.quicksnake] oraz Izraela Szamira [shamireaders] się dość daleko rozniosło, nawet poza (wolną do życia w mamonie) Europę. Wypada zatem streścić me propos w drugim języku urzędowym GG (General Gubern), gdzie się urodziłem przed 70++ laty.

Otóż w trakcie tej konferencji w 2013 roku, zaproszony na nią ze Stanów Zjednoczonych profesor filozofii o charakterze „przedsoborowo-katolickim”, Robert Hickson zauważył, ze jego niezwykle wojownicza ojczyzna od dziesiątek już lat jest rządzona przez „złodziei z zbójców”. To było bardzo ostre stwierdzenie równego mi wiekiem kolegi z USA który, jako komandos i oficer US Army, brał udział w wojnie w Wietnamie. Z wypowiedzi innego prelegenta zaś wynikło, że ci „złodzieje i zbójcy” to nic innego jak pobożni i pokojowo nastawieni WASPs (White-Anglo-Saxon-Protestants), którzy zapoczątkowali swą światową dominację 400 lat temu rządząc kolejno Zjednoczonymi Prowincjami Niderlandów, następnie Zjednoczonym Królestwem Brytyjskim, a w końcu Zjednoczonymi Stanami A.P. („The story of world power goes U.P. to U.K. to U.S.” stwierdza Walter Russell Mead w książce “God and Gold: Britain, America, and the Making of the Modern World”.)

Na tle tych obrazoburczych (względem geopolityki USA) wypowiedzi i ja wystąpiłem, streszczając to, co opublikowałem kilka dni wcześniej na mej stronie internetowej po polsku. Mianowicie ci „złodzieje i zbójcy”, o których mówił mój kolega Hickson – i którzy Polską zawładnęli w okresie rządów premiera Tadeusza Mazowieckiego – to jest scheda po duchowych „pasterzach” starożytnego Izraela. „Pasterzach” o których Jezus z Nazaretu głosił iż „wszyscy, którzy przyszli przede mną (a więc i Mojżesz i król Dawid) to złodzieje i zbójcy” (Jan 10: 8). W szczególności Jezus nazwał jerozolimską Świątynię Syjonu „zbójców jaskinią”. Ponieważ zaś dzięki trudowi protestantów cudowne „światło boga i baranka z miasta na wzgórzu Syjon” (Ap. 21: 23-26) zaczęło spływać na świat cały, więc i cały ten świat w ostatnich wiekach systematycznie zaczął się stawać tych opisanych w Biblii, wypchanych Bogiem, „złodziei i zbójców” domeną.

Jeśli zaś chodzi o praktyczny sposób, w jaki antyczni kapłani Izraela kolekcjonowali złoto, to odbywało się to w trakcie rytuałów odpuszczania grzechów (oraz zwykłych zbrodni) tym ich klientom, którzy odpowiednio zapłacili za domowe zwierzęta, w jerozolimskiej  świątyni wykrwawiane oraz palone wraz z grzechami winowajców potrzebujących zbawienia. Ta głupacka wręcz, komercyjno-religijna metoda czasowego „zbawienia”, w późnych wiekach średnich zaczęła być imitowana przez zachodnie chrześcijaństwo w formie sprzedaży odpustów grzesznikom według ustalonego cennika. Zaś w nowoczesnym zseklaryzowanym „państwie pod bogiem” o nazwie USA, rolę religijnych urzędów „zmazujących” przestępstwa – i gloryfikujących użytecznych dla Imperium durni – zaczęły odgrywać komercyjne agencje zwane w skrócie PR, czyli Public Relations (2).

Do mej wypowiedzi na tym spotkaniu „Mut zur Ethik” dołączyłem, w pisemnym z niego sprawozdaniu, opublikowany w gazecie „The Independent” dokładnie w dniu mego wystąpienia w Sirnach, opis metody robienia DUŻYCH PIENIĘDZY za pomocą tak zwanej „Religii holokaustu”. Został on przytoczony przez angielskiego historyka II Wojny Światowej, Dawida Irwinga, który kilkanaście lat temu spędził półtora roku w więzieniu w Austrii, za negowanie „świętej liczby 6 milionów” ofiar tego epizodu II WŚ. Irwing na ten temat wypowiedział zaledwie dwa zdania: „Około roku 1970, (żydowska) firma PR zaproponowała, by dać temu (przedsięwzięciu) jedną nazwę (Holokaust) i by trwać przy tej nazwie i by trwać przy jej społecznym wyobrażeniu – i stopniowo wy (żydowska oligarchia) zarobicie na tym miliardy. I to jest to co się stało.”

Jak zauważyłem to w Addendum do mego sprawozdania z Sirnach, ta formuła Irwinga może być potraktowana jako uniwersalna metoda robienia Złota (Gold) za pomocą Boga (God) przy wykorzystaniu odpowiednich ofiar. Jeśli bowiem podstawimy:

1970’ = ‘70 n.e.’

Żydzi’ = ‘chrześcijanie’

żydowska firma PR’ = ‘Św. Paweł & Co.’

Holokaust’ = ‘Chrystus ukrzyżowany’

żydowska oligarchia’ = ‘biskupi kościoła’

To otrzymujemy zdanie:

Około roku 70 n.e. św. Paweł & Co. zaproponował, nadać temu przedsięwzięciu jedną nazwę ‘Chrystus ukrzyżowany’ i by trwać przy tej nazwie i by trwać przy jej społecznym wyobrażeniu – i stopniowo wy, biskupi kościoła zarobicie na tym góry złota. I to jest to co się stało, w szczególności w państwie Watykan.

Jest to prawie jednozdaniowe streszczenie dwóch tysięcy lat historii istnienia „bożego przedsiębiorstwa” pod nazwą Kościół Chrystusa Ukrzyżowanego. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę, że oparta o mit założycielski Holokaustu, blisko już 70-letnia historia nowoczesnego Izraela, to pasmo nieustających zbrodni tego NOWOTWORU LUDZKOŚCI na bliskim Wschodzie, to i nie trudno sobie wyobrazić, że i podobnie wyglądać musiała KRYMINALNA HISTORIA CHRZEŚCIJAŃSTWA – by zacytować tytuł dostępnej w języku polskim niedawno opublikowanej monumentalnej pracy Karlheinza Deschnera.

Wszechwiedzący Jestem, który Jestem (JHWH)… oszukańczym urojeniem kleru

Ale wróćmy do konferencji w Sirnach. Po zakończeniu obrad „okrągłego stołu” w którym przez kilkanaście minut brałem udział, podeszła do mnie starsza, siedząca w pierwszym rzędzie dość licznego audytorium pani i pogratulowała mi, że było to najlepsze wystąpienie jakie słyszała w ciągu całej konferencji. Nie wszystkim jednak się spodobała wypowiedź jednego z uczestników tegoż okrągłego stołu, który po niemiecku omawiał, w pozytywnym sensie, mą tezę szkalującą biblijne „miasto lśniące na wzgórzu”. Jak zauważyłem, wtedy swe miejsce przy naszym stole opuścił, siedzący akurat naprzeciw mnie, katolicki biskup z Feldkirch w Austrii.

Rozesłanie mym korespondentom oraz znajomym rozszerzonego sprawozdania z tej konferencji wywołało kilka reakcji, zapoczątkowanych telefonem od organizatorów naszego spotkania, proszących bym nie publikował mych osobistych impresji pod skomponowanym przeze mnie szyldem (logo) ich przedsięwzięcia (jakie jest to logo, patrz tutaj). A od profesora fizyki kwantowej z Poznania, Zbigniewa Jacyny-Onyszkiewicza otrzymałem pocztą zwykłą broszurkę po angielsku „Essence of Reality” wraz z prośbą, bym więcej mu swych tekstów nie przysyłał (3).

W otrzymanej przeze mnie broszurze, w ramach wyjaśniania tytułowej „istoty rzeczywistości” Zbigniew J.-O. skonstruował inspirowaną katolickim Trynitaryzmem „monotrynitarną metafizykę” opartą na Dwóch Postulatach:

  1. Istnieje akt doskonałego poznania i zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości. A to oznacza, że istnieje doskonała, obejmująca wszystko wiedza, zrozumiana w jej najszerszym sensie. Taka wiedza może być nazwana Wszechwiedzą. … Postępując zgodnie z monoteizmem, który zakłada istnienie jednego Boga, transcedentalnego w stosunku do Wszechświata i człowieka, zakładamy:
  2. Wszechwiedza jest atrybutem istniejącego Boga. … w następstwie czego 3. Wszechwiedza jest niezmienna, a zatem wieczna, oraz 4. Jest jeden wieczny Bóg, którego istotą jest Wszechwiedza.

Te argumenty J.-O. są przekonywujące do momentu, kiedy zapytamy: czy jest możliwość istnienia wiedzy – która zawsze jest IN-FORMA-CJĄ – bez istnienia jej materialnego jej podkładu? Jest to stary argument Arystotelesa, dość dobrze rozumiany przez mych studentów: wszelka forma musi mieć materialne podłoże by móc zaistnieć. Po prostu wiedza bez jej materialnego zakotwiczenia – czy to w książkach, czy w kompozycji magnetycznych domen komputerowych pamięci, czy w mikrostrukturach połączeń neuronalnych wybitnych uczonych – po prostu nie istnieje i to samo dotyczy Wszechwiedzy transcedentalnego Boga, którego ta Wszechwiedza miała by być istotą.

Co więcej, jeśli założymy, że Wszystkowiedzący Bóg jest niematerialny i istniejący poza fizycznym Wszechświatem (jak postuluje J.-O.), to oznacza to iż brak mu fizycznych narzędzi (fale elektromagnetyczne, dźwiękowe, itd.) za pomocą których mógłby oddziaływać na materialną rzeczywistość: taki „bóg” nie może zatem oddziaływać ani na nas, ani na świat. Jak to zauważył już ponad 350 lat temu anty-żydowski myśliciel Baruch Spinoza, taki TRANSCEDENTALNY BÓG jest to li tylko produktem ludzkiej wyobraźni, CHIMERĄ, jak to argumentował kilkadziesiąt lat po Spinozie polski anty-chrześcijański filozof Kazimierz Łyszczyński stracony, na żądanie polskiego episkopatu,w wyjątkowo okrutny sposób, w 1689 roku na rynku w Warszawie. (Spinozę też chcieli zamordować współcześni mu holenderscy Żydzi.)

Odwieczna Inteligencja Praw Biologii vs. chrześcijański „monotrinitaryzm”

Ludzie, którzy zostali przekonani do wiary w NIEISTNIJĄCEGO BOGA, oczywiście starają się nie dostrzegać Istniejących Praw Przyrody – chociażby tego banalnego Prawa Biologii stwierdzającego że życie powstaje tylko z życia, a zatem że (gnijących) ludzkich trupów zmartwychwstanie jest niemożliwe. Także nie chcą przyjąć do wiadomości, że ODWIECZNA INTELIGENCJA – czyli samorzutna tendencja organizmów do (nad)regeneracji i asocjacji (z łac. inter-ligare łączyć, spajać między sobą) reakcji na odczuwane przez nie bodźce – jest cechą wszystkich odmian ożywionej materii. I że ta bio-inteligencja jest arystotelesowską Pierwszą Przyczyną (rodzajem wewnętrznego boga-motoru) Życia.  PRZECIWENTROPICZNĄ PRZYCZYNĄ powodującą, że w swym wielopokoleniowym i wielogatunkowym kolektywizmie zarówno rośliny jak i zwierzęta są nieśmiertelne anulując, w dalszej perspektywie, wpływ darwinowskiej chimery Niby-Naturalnego Doboru. (…)

W świetle tej biologicznej Inteligencji, wskazana powyżej, wyprodukowana historycznie przez teologów a następnie darwinistów,Trójca „bogów” Zachodniej Cywilizacji – Jahwe, kukła na krzyżu jego Syna,  a w końcu bezosobowy już Dobór Naturalny, grający rolę Ducha Świętego – to jest zestaw bytów istniejących li tylko w teorii. Ogólnie da się zaobserwować, że powyżej wskazana Triada Chimer Cywilizacji w praktyce czyni wszystko na odwrót niż stoi to w ich reklamie: na przykład Jahwe według Księgi Rodzaju jest bogiem Stwórcą, ale to już w Księdze Wyjścia jest opisane ile On to narodów okraść i wyniszczyć kazał. Gdy zacznie się szerzej kojarzyć powyższe fakty, to aż ciśnie się pod pióro odruch warunkowy by napisać, że zarówno klechy jak i darwiniści namolnie nam wciskają wiarę w byty nie dość że zmyślone, to jeszcze zachowujące się jak kretyni względnie psychopaci. I takie skojarzenia muszą powstawać u wszystkich co bardziej spostrzegawczych biologów oraz funkcjonariuszy Kościoła. Ci zatem „biedacy” bardzo dużo trudu muszą wkładać, by w sobie zadusić odruchy inteligencji – ujawienie bowiem tego co sobie w duchu myślą, równało by się przecież z utratą intratnej pracy i związanego z nią społecznego prestiżu (vide casus apostazji, w 2997 roku, profesora biblistyki Tomasza Węcławskiego).

***

Przeciwbożne odruchy myśli jednak powstają i się rozprzestrzeniają, wbrew „zaklęciom” władz Pana Świata, po hebrajsku zwanego Adon Olam. Mój amerykański (?) korespondent Ken Freeland, współautor witryny [shamireaders] w odpowiedzi na mój tekst „God & Gold II” nadesłał mi coś takiego:

Powtarzam, jaki to miałby sens, by ten sam Chrystus, który z naciskiem cytował Drugiego Izajasza stwierdzenie, iż „Miłosierdzia chcę, a nie ofiary” (Mat. 9; 13), po długim okresie swej misyjnej działalności, kiedy to odrzucał kult (zwierzęcych krwawych) ofiar, oferując alternatywną (i o ileż bardziej ludzką) drogę do boskiego wybaczania, na samym końcu swego życia (w trakcie Ostatniej Wieczerzy) potwierdza, że ofiara (z niego samego) jest w rzeczy samej konieczna. … wyraźnie przebija się tutaj etyczna regresja, przeciw której buntuje się nasz rozum.

Otóż że „coś jest nie tak”, z tą przebijająca się z końcowych kart wszystkich Ewangelii chęcią Jezusa do złożenia z siebie samego ofiary, zauważył nie tylko mój korespondent Ken F., ale takżesam arcybiskup Michalik, „zdaniem którego mógł Jezus ukrzyżowany nie pchać się sam pod młotek i gwoździe”. (PS. Już wiek temu Friederich Nietsche stwierdził, iż „Ewangelia umarła na krzyżu”.) No ale cóż, my rozumujemy jak „ludzie zmysłowi” (w wersji angielskiej Biblii „ludzie NATURALNI”), a przecież te nasze, dyktowane przez immanentną w nas INTELIGENCJĘ poglądy są, bez żadnej przesady, ŚMIECIEM (głupstwem) w oczach sług Transcendentalnego Boga, dominującego na kartach zarówno Starego jak i Nowego Testamentu. By zacytować opinię Apostoła Pawła na temat braku logiki w postępowaniu czczonej przezeń chimery „Pana”:

My (żydowscy kapłani) głosimy mądrość Bożą tajemną, zakrytą, która Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej … Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha … a myśmy otrzymali nie ducha świata, lecz Ducha który jest z Boga, abyśmy wiedzieli czym nas Bóg łaskawie obdarzył. Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego i nie może ich poznać, gdyż należy je duchem rozpoznać … bo któż poznał myśl Pana? Któż może go pouczać? Ale my jesteśmy myśli Chrystusowej … Albowiem mądrość tego świata jest u Boga głupstwem.” (1 Kor.  2: 7-15 i 3: 19). (…)

DUCHOWIEŃSTWO zatem, to samo-upośledzająca się intelektualnie rasa (5)

Ponieważ na wstępie do swych hucpiarskich elukubracji Apostoł Ukrzyżowanego zapytuje się retorycznie „Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz wieku tego?” (1 Kor. 1: 20), to zobowiązany jestem odpowiedzieć, że JA JESTEM powołany by zrobić z 13 Apostoła ambitnego żydowskiego durnia. Otóż bowiem z arystotelesowskiego postulatu nierozłączności formy i materii wynika, że sławiony przez Szawła alias Pawła „człowiek duchowy”, który stara się izolować od świata postrzeganego zmysłowo, jest po prostu upośledzonym w swym rozwoju intelektualnym osobnikiem (dziś powiedzielibyśmy ‘autystą’), jako że nihil est in intellectu quod prius ne fuerit in sensu – nie ma niczego w umyśle (intelekcie), czego wcześniej nie przekazały mu zmysły. Z tej obserwacji Arystotelesa wynika, że paulińskie „duchowieństwo” to rodzaj samo ograniczających się w poznaniu świata półgłówków, których inteligencja, wskutek braku dopływu do mózgu informacji dostarczanych przez zmysły, tworzy skojarzenia o bardzo ograniczonym charakterze. Nie dziwota zatem, że filozofia Arystotelesa była przez Kościół aż przez tysiąc lat zakazana, dla ludzkości uratowali ją dopiero muzułmanie (…)

*

I konkluzja: „Bóg” – zarówno żydów jak i chrześcijan – to Podłość w Oprawie ze Złota – którą to patologię każdy Człowiek Rozumny ma obowiązek zwalczać

Cały bowiem chrześcijański kult „grzechów odkupienia metodą Jezusa z Nazaretu umęczenia” jest rozwinięciem „twórczym” praktykowanego w jerozolimskiej świątyni „baranków bożych wykrwawiania i umęczania”. A to w celu zbrodni ich ofiarodawców „w Oczach boga” WYMAZANIA. Jeśli zaś chodzi o starą żydowską modlitwę Kol Nidre, która „stała się najbardziej ulubionym rytuałem żydowskiego Jom Kippur, Dnia Odkupienia, Wybaczenia i Zapomnienia” to, jak to podkreślają zewnętrzni obserwatorzy, najistotniejszym elementem wielowiekowego sukcesu, tej corocznej modlitwy „o kłamstw wybaczenie i ich zapomnienie”, jest jej celebracyjna pompa, piękno jej melodii i tak dalej. Te imponujące (zwłaszcza kobietom oraz dzieciom) atrybuty Największego Żydowskiego Święta, zakrywają bardzo skutecznie PODŁOŚĆ istoty Jom Kippur fetowania. Jak to już wielokrotnie zdarzyło mi się powtarzać, Bóg Izraela jest Oprawną w Złoto Podłością (co w wystroju katedry na Jasnej Górze też się dostrzega).

(Uzupełniono w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, 13 listopada 2013; czytać całość: http://markglogg.eu/?p=701)

 

 

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 38: Bóg = Złoto? Teozofia Filona z Aleksandrii jako podstawa poznawcza cywilizacji Euro-Atlantyckiej

Bóg = Złoto? Teozofia Filona z Aleksandrii jako podstawa poznawcza cywilizacji Euro-Atlantyckiej

Judaizm to zupełnie NIETWÓRCZA religia”

Stefan Kurowski, ekonomista i doradca „Solidarności”

Poniższy tekst, napisany z okazji niedawnego wszechkatolickiego „Dnia Judaizmu” 17 stycznia br., jest ‘unacześnieniem’ napisanego przed kilkunastu laty eseju, który wszedł w skład niedoszłej pracy habilitacyjnej autora pod tytułem:

Słowa kluczowe: Nieruchomy Poruszacz, Jahwe, Przeciw-Eros, antysokratyzm, anty-lamarckizm

2700 słów

Wprowadzenie

Nieżyjący już francuski historyk nauki Pierre Thuiller, w swej ostatniej przed śmiercią książce “La grande implosion/1/ zwrócił uwagę, że historia zarówno naukowych jak i religijnych koncepcji świata przypomina wzrost nowych odmian roślin. W pewnym momencie, zapoczątkowanym przez pojedynczych ludzi, następuje “mutacja” poprzednio istniejących światopoglądów (względnie paradygmatów, czyli bardziej ograniczonych koncepcji wycinków rzeczywistości). Następnie, już w zasadzie bez żadnych większych zmian koncepcyjnych, te “nowostworzone” poglądy rozpowszechniają się świecie, aż do ich, podobnego do masowego wymierania całych rzędów roślin i zwierząt, względnie nagłego wygaśnięcia. (Niedawno byliśmy świadkami na przykład wielkiego, nagłego wymarcia w Europie Wschodniej gatunku filozofów zwanych marksistami, który to gatunek przez kilka wcześniejszych dekad dominował nie tylko w tej części świata.)

Tenże Pierre Thuiller, pisząc w 1992 roku o spodziewanej przezeń na początku XXI wieku “implozji” kultury Europy, podkreśla, że współczesna zachodnia nauka ma swe źródło poznawcze w judeochrześcijańskich koncepcjach przyrody. Te koncepcje pojawiły się prawie dokładnie dwa tysiące lat temu, dzięki “mutacji” wcześniejszych wierzeń judejskich, zagrożonych w swym bycie przez dominującą (zarówno fizycznie jak i duchowo) zhellenizowaną kulturę Rzymu. Tak jak w religii, właściwym twórcą wierzeń nowotestamentowych był Święty Paweł, tak na terenie filozofii (a następnie i nauki) twórcą synkretyzmu helleńsko-judejskiego był Philo Judeaus, żyjący w Aleksandrii w okresie działalności w Palestynie Jezusa z Nazaretu. W sytuacji coraz bardziej agresywnej proliferacji tak zwanych “judeo-amerykańskich”, wzorców kulturowych na całym świecie, warto powrócić do tekstów źródłowych, z których z czasem wyrosły wszystkie, epatujące swymi jarmarcznymi kolorkami reklam, “sztuczne kwiaty” Nowego Światowego Porządku.

Dziwny stosunek “Boga” do świata

W niniejszej pracy autor rozwija tezę, że stosunek Cywilizacji Zachodu, do nie “ulepszonej” przez pracę człowieka Przyrody, praktycznie się nie zmienił od czasu, gdy redagował swe pisma Filon z Aleksandrii. Ten żydowski myśliciel (stąd przydomek Judeaus), mieszkający w centrum ówczesnego świata hellenistycznego, od dziecka był wychowany na lekturze biblijnego mitu o stworzeniu świata i w związku z tym dość sprawnie wmontował ten powszechnie znany mit w ramy mitu o zbudowaniu Świata przez “dobrego demiurga”, naszkicowany w Platona dialogu “Timaios”. Co jest zaś charakterystyczne dla mitu zawartego w “Księdze Rodzaju”, to zauważona przez krakowskiego hebraistę, Ireneusza Kanię /2/ cecha “Boga”, który w trakcie stwarzania nie tyle łączy elementy uprzednio rozproszone, ale na odwrót, dzieli i rozgranicza wcześniej zespolone ze sobą byty (pełen tekst referatu I. Kani z 1993 roku tutaj).

To dążenie do rozłączania, rozgraniczania całości uprzednio zespolonych widać na przykład w biblijnym opisie Pierwszego Dnia Stworzenia, który Filon (3) relacjonuje w następujący sposób:

[1] Nie tylko oddzielił Bóg światło od ciemności, lecz także w odstępach pomiędzy nimi zbudował mury graniczne … takimi murami granicznymi jest wieczór i poranek: poranek (gdy pojawia się jutrzenka, po łacinie ‘lucyfer’, ten co przynosi światło) zwiastuje wesołą wiadomość, ze wzejdzie już słońce”, itd. /3/ (str. 33-34).

(Oczywiście takie “mury graniczne” rozdzielające dzień i noc nie dość, że są umowne – a zatem sztuczne – to jeszcze zupełnie nie nadają się do opisu cyklu dobowego w krajach podbiegunowych, gdzie “długi dzień” może trwać i ponad miesiąc.)

Wzorując się na dziełach “boga” opisanych w Księdze Rodzaju, Filon też stara się ustawiać sztuczne “mury graniczne” w miejscach gdzie one wcześniej nie istniały. Dokonuje on bowiem zasadniczego rozdziału między Bogiem a Światem i choć obficie wykorzystuje w swych konstrukcjach elementy stoickie, to zdecydowanie odrzuca podstawową myśl stoicką, że Bóg (rozum, umysł) jest immanentnie zawarty w dostrzegalnym zmysłowo świecie, czyli w Naturze. Podkreśla to Jan Legowicz w swym opracowaniu z 1962 roku /4/:

[2] Filon buduje swą kosmologię na całkowitym rozdzieleniu boga i świata “Świat, w znaczeniu materii, to biegunowe przeciwieństwo Boga, tu pełnia bytu, tam prawie nie-byt; spiętrzenie sprzecznych ze sobą elementów, bezpostaciowość, chaos, ciągłe dążenie do stawania się czymś innym – w przeciwieństwie do spokoju i wszechprzenikającego bożego światła. Materia w swej dynamice tkwi poza bogiem, który jej nie stwarza, tylko porządkuje jej wieczny chaos, na podstawie swych idei-wzorów kształtuje z niej świat. Przez logos materia jako chaotyczna i bezkształtna “pustka” otrzymuje formę i zarazem treść, czyli z jakościowego “nie bytu” staje się czymś. (str. 80-81).

Z opracowania Legowicza – nawet wyraźniej niż z samych tekstów Philo Judeausa – widać, że ten myśliciel konstruuje swój obraz boga po prostu poprzez przypisanie mu własności nie tyle (czczonego nagminnie w Antyku) SŁOŃCA, na którym się pojawiają plamy i które miewa zaćmienia, ale (czczonego szczególnie przez żydów) ZŁOTA, którego blask nigdy nie ulega korupcji – i które to Złoto jest Nieruchomym Poruszycielem ogromnych mas ludzkich. Ten Bóg Wymierny (a zatem dostępny Cyfryzacji) jest ciągle promieniującą PEŁNIĄ i SPOKOJEM, podczas gdy świat wokół niego charakteryzują ciągłe niedostatki i ciągły niepokój; jeśli Bóg (Złoto) zawiera sobie Pełnię Światła, to oczywiście w ‘bezbożnym’ – to znaczy, nie uporządkowanym przez „Logos Złota” – świecie z definicji musi panować Gęsty Mrok.

Pomimo iż “świat bez Boga” Filon pokrywa postulowanym przez siebie “mrokiem”, to pewne cechy charakterystyczne tego “chaosu” pozwalają nam się zorientować, o jakim to rodzaju materii mówi nasz “proto-chrześcijański” myśliciel z Aleksandrii. Otóż sfera niebieska (włączając w nią Słońce oraz planety) jest miejscem cyklicznych, nadajacych się do cyfryzacji poruszeń, więc nie w tej sferze Filon mógł się dopatrywać chaosu. Także i w okolicy gdzie on mieszkał, zarówno woda przylegającego do Aleksandrii Morza Śródziemnego jak i piasek ograniczającej deltę Nilu pustyni Sahara, nie mogły robić na nikim wrażenia “chaosu, ciągłego dążenia do stawania się czymś innym”. (Ziemia /piasek/ i woda zresztą to były elementy pitagorejskiej “czwórki” żywiołów, które starożytni Grecy – a więc prawdopodobnie i Filon – uważali za niezmienne.) Natomiast wrażenie chaosu musiało robić na nim ŻYCIE tętniące w prawie milionowej metropolii, w której mieszkał i w której z licznymi podówczas zwierzętami domowymi mieszały się, częstokroć wobec siebie antagonistycznie nastawione, grupy etniczne nie tylko z Afryki i Europy, ale także i z Azji. Nie mówiąc już o dzikich zwierzętach, o których bestialstwie („666”!) Filon na pewno słyszał legendy, chociażby w postaci modnych podówczas wśród Żydów “apokalips” – jak chociażby tej znanej chrześcijanom pod nazwą “Objawienia” (tj. UROJENIA) św. Jana.

Mamy zatem podstawy do sformułowania hipotezy, że to właśnie życie zwierząt, zwłaszcza tych nieudomowionych, nie mających w respekcie złota i nie służących ludziom, a co najwyżej stanowiących dla nich zagrożenie (lub tylko będących powodem do zazdrości ich żywotności oraz wolności), napawało tego proto-chrześcijańskiego myśliciela i strachem i chęcią jego sobie podporządkowania (względnie zniszczenia). Zgodnie zresztą z podstawowym nakazem, rozpoczynajacym żydowską Księgę (Torę) “panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!” Wszystkie te ruchliwe istoty charakteryzują się przecież tendencją do “ciągłego stawania się czymś innym”, co wynika po prostu z definicji życia, jako PRZECIWENTROPICZNEGO, napędzanego “od wewnątrz” procesu przemiany materii. (Procesu w sposób „bezbożny” polegającego na „regeneracji z nadkompensacją doznanych zaburzen homeostazy”, jak podkreślił to Jean Piaget w połowie wieku XX.) A zatem to przyroda ożywiona, zwłaszcza w jej nieprzyjaznej człowiekowi formie nieujarzmionych BESTII, to był dla Philo Judeausa CHAOS, świat materii, charakteryzujący się przez “gęsty mrok” i Zło /5/.

Przeciwieństwem tego “chaosu materii ożywionej” jest Bóg (Złoto?), będący Pełnią i Spokojem, a zatem z definicji istotą nie animowaną, martwą, nie pobudzaną wewnętrznie do dokonywania jakichkolwiek poruszeń mających na celu uzupełnienie (z „nadkompensacją” jak to zauważa Jean Piaget!) odczuwanych przezeń niedostatków. Bóg jako PEŁNIA BEZRUCHU jest, według Philo Judeausa, tym dobrym, nadziemskim światłem, którego promieniowanie ożywia (czyli porusza, aktywuje) działalność specyficznego Logosu, “bożego słowa”, przez Żydów zwanego Torą. Ta Księgą iluminowani, predestynowani ku temu ludzie – “synowie boży”, traktowani przez Filona (jak pisze Legowicz) jako “małe bóstwa” – przekształcają zły świat chaosu, niejednorodności i niepokoju, w bogo-podobny świat porządku, jednorodności, ciągle trwającego światła oraz wieczystego spokoju.

Filona bóg wtórny, “Wielki Transformator” i Poprawiacz Przyrody

Tak wygląda w swym, jak najbardziej ogólnym zarysie, teozofia Filona z Aleksandrii i nie trudno tutaj zauważyć, iż takie widzenie, zarówno świata jak i boga, ma cechy poznawczej patologii: “Bóg” (Złoto?), który(e) przetwarza ożywioną materię – czyli “prawie nic, nie-byt” – w “coś”, nie może być tym samym Stwórcą który w 5 dniu biblijnej Kreacji Świata stworzył zoon, zwierzyną, czyli to “prawie nic”. Pomimo iż Filon robi wrażenie osoby wykształconej w zakresie konstrukcji sylogizmów, zdaje się on nie zauważać, że dopiero w sytuacji, gdy już istnieje zjawisko traktowane jako model, to się jest w stanie skonstruować jego wyobraźniowe przeciwieństwo, czyli to, co Filon nazywa “bogiem”: robi się to na zasadzie dobierania słów o znaczeniu przeciwnym: zmienny-stały, mroczny-oświetlony i tak dalej. “Bóg” tego starożytnego żydowskiego myśliciela [2] będąc przeciwieństwem na pozór chaotycznie się zachowującego świata materii ożywionej (zoon), może być tylko “BOGIEM WTÓRNYM”, czyli Przetwarzaczem, Transformatorem Przyrody, jej Uporządkowywaczem.

To ostatnie słowo na francuski tłumaczy się jako l’Ordinateur, termin mający obecnie znaczenie banalnego komputera, “bożej maszyny” ułatwiającej “małym bóstwom” (czyli uczonym i bankierom) przeliczanie i przetwarzanie wszystkiego według pitagorejskiej “liczby i miary”. Tą koncepcją “prac Boga” Filon się zachwyca i nie trudno dzisiaj zauważyć, że obecny program CYFRYZACJI CAŁEJ PLANETY, to nic innego jak realizacja, przy pomocy komputerów, „BOŻEGO PLANU” wskazanego przez Filona Judeausa 2 tysiące lat temu!

Oto „Bóg Cyfryzacji” wg MG, Berkeley72:

By móc się jak najbardziej upodobnić się do NIERUCHOMEGO PRZETWARZACZA Przyrody (przez Philo Judeausa zwanego “Istniejącym”), ludzie winni u siebie wytrzebić wszelkie “zwierzęce” odruchy. Te odruchy arystotelesowskiej “duszy zmysłowej” nie dość, że nie dają się po pitagorejsku ująć w sposób cyfrowy, to jeszcze wywołują w duszach ludzi zamęt oraz chaos. Tutaj wzorem dla Filona był sam mityczny twórca religii judaizmu:

[3] “Mojżesz, który jest zdania, że z duszy należy wyciąć i całkowicie usunąć część gniewliwą. To co on kocha, nie jest powściąganiem namiętności (metropatheia) ale zupełnym jej brakiem (apatheia). … Jeśli ktoś … jest kochany przez Boga, to jego obowiązkiem jest rozmyślać o całej duszy, następnie ogarnąć piersi, to znaczy gniewne wzburzenie, odjąć je i odciąć, aby po usunięciu wojowniczej części zapanował na przyszłość spokój.” (Jest to ni mniej, ni więcej PROGRAM UCZUCIOWEJ AUTOKASTRACJI; Alegoria Praw, ks. III, str. 128-132)

Uważny czytelnik “Państwa” Platona, bez trudu zauważy, że symbolicznie umieszczona w piersiach „dusza pobudliwa” była podstawowym elementem odróżniającym wojowników (i strażników) platońskiego Państwa od strachliwego pospólstwa: ta “dusza gniewliwa” (ang. ‘irrascible‘) w piersiach symbolizowała nie tylko dzielność (męstwo), ale nawet, dobrze wychowana, była najlepszym pomocnikiem… rozumu (patrz “Państwo”, ks. IV).

W piersiach umieszczona jest nie tylko dusza, symbolizująca u wszystkich wyższych zwierząt ich organ odwagi, ale także i serce, wspólne wszystkim zwierzętom posiadającym krwioobieg. Gdy cytowany prze Filona Mojżesz “odcina (sobie) piersi”, to oznacza, że nakazuje swym wyznawcom wytrzebienie namiętności, jaki w każdym “zwierzęciu” wywołują odruchy serca /6/. (…) Imitując Mojżesza, poprzez spotęgowany kult stoickiej apatii, Filon automatycznie “odcina od siebie” zarówno sympatię dla świata Przyrody, jak i wszelkie odruchy empatii dla nawet mu genetycznie bliskich osób. (Dzisiaj byśmy powiedzieli, iż czyni z siebie „autystę z wyboru”.) Automatycznie więc czyni z siebie chłodnego, zamkniętego w sobie egoistę, wykorzenionego ze świata i odartego ze wszystkich wyższych uczuć umysłowego kalekę, prawdziwego PRZYJACIELA BRZYDOTY, zupełnie ślepego nie tylko na piękno Natury, ale i na elementarne zasady funkcjonowania istot ożywionych, będących dla niego “prawie niczym”. (Stąd istniejące tylko w języku polskim słowo „brzydota” – a właściwie BŻYDOTA – zapewne pochodzi od opisu „żydowskiego piękna” jakim jest chociażby rytualny ubój domowych zwierząt.)

Warto tutaj dodać, że w swym strachu przed zmysłowym pięknem ten antyczny „przyjaciel bżydoty” posuwa się nawet do stwierdzenia, iż:

[4] Jeśli zobaczysz rzecz piękną, która ciebie ujmie, i z jej powodu możesz postąpić nierozważnie, wtedy uciekaj w wyobraźni od tej rzeczy i nigdy nie oswajaj z nią duszy, to znaczy nie myśl i nie zastanawiaj się nad tym, ponieważ ciągłe wspomnienia pozostawiają wyraźne ślady, szkodzą duszy i często wbrew woli powodują w niej zamęt. (Alegoria Praw, ks. III, 16)

Tutaj Filon, choć w księdze “O stworzeniu świata” troszczył się o wmontowanie tego biblijnego mitu, w platoński mit o zbudowaniu świata przez doskonałego – a zatem dobrego – demiurga, okazuje się być TOTALNYM ANTYPLATOŃCZYKIEM i ANTYSOKRATYKIEM. Ucieka on bowiem od uwielbianego przez Sokratesa zmysłowego “bożka niepokoju” zwanego Erosem, goniącym za Pięknem /7/ oraz Poznaniem jak najobszerniejszych Prawd, czyli za czymś przez sokratyków kojarzonego z Obiektywnym Dobrem! Jak bowiem interpretować postępowanie wychwalanego przez Filona Mojżesza, który według Biblii, dumny z otrzymania od „Boga” Kamiennej Tablicy z napisem „Nie zabijaj!”, widząc że ten slogan nie wzbudza należnego mu respektu wśród izraelitów, zarządził coś takiego:

Czyż ta scena to nie apoteoza PODŁOŚCI psychopatów działających w imieniu urojonego „Boga”? Co więcej, odnośnie Mojżesza, Filon z zachwytem stwierdza coś takiego:

[5] “Bez zmęczenia żyje ten, komu Bóg z obfitości i łaskawości użycza dóbr doskonałych. I przeciwnie, ten kto przez wysiłek zdobywa cnotę, okazuje się mniej znaczącym i mniej doskonałym niż Mojżesz, który bez trudu i łatwo ją otrzymuje od Boga. … Jak bowiem trudzenie się jest czymś mniejszym i bardziej pospolitym od braku wysiłku, podobnie ma się rzecz niedoskonała w porównaniu z doskonałą, trak samo człowiek uczący się w porównaniu z mającym wiedzę w sobie.(Alegoria Praw, ks. III, str. 135)

Z tych zdań bardzo wyraźnie widać, że Filon Żyd (Judeaus) nie był zbyt inteligentny, czyli wyćwiczony w sztuce kojarzenia przedmiotów przezeń omawianych: Mojżesz był człowiekiem, a człowiek – jak każdy zoon, zwierzę – musi ćwiczyć swe organy, włączając w to pamięć, gdyż te nieużywane, ulegają z czasem zanikowi. O tym banalnym zjawisku, określonym przez Lamarcka jako PRAWO BIOLOGII, doskonale wiedzieli starożytni Grecy, którzy z zapałem, także w Aleksandrii, na licznych tam stadionach oddawali się powtarzaniu męczących ćwiczeń. A jeśli chodzi o doskonalenie umysłu, ukuli oni nawt maksymę „repetitio mater studiorum est”. Bez wysiłku przyswojenia sobie tego, co Mojżesz się od „boga” dowiedział na górze Synaj, ten mityczny założyciel Izraela zachował się jak PLUGAWY DUREŃ i HIPOKRYTA, który w imię „nie zabijaj” urzadził masakrę swych „braci i synów”. I ta ukryta za sławnym „Dekalogiem”, perwersja zachowania się, od czasów biblijnych charakteryzuje historię zarówno Starego jak i Nowego Izraela.

Uogólniając powyższy wywód, warto przedstawić CAŁOŚĆ zasad postępowania „małych bogów Izraela” w formie, opartego o „wypożyczony” z hinduizmu znak TANTRY /8/, wykazu Widocznych i UKRYTYCH cech judaizmu. Judaizm jest bowiem religią KASTOWĄ, będąca zwulgaryzowaną IMITACJĄ charakterystycznego dla Indii Bra(h)manizmu (stąd imię Abraham, itd. – patrz przypis /9/. I takiej to Eleganckiej Religii „wszechkatolicy”, po obaleniu komunizmu, obchodzą święto 17 stycznia.

Z tego krótkiego przeglądu zasadniczych cech teozofii Filona wyraźnie widać iż z czasem, dzięki rozprzestrzenieniu się chrześcijaństwa, ta starożydowska „ślepa teozofia” stała się programem przebudowy świata realizowanym przez iluminowane Biblią narody. Samo zreszta słowo ‘cywilizacja’ pochodzi od łacińskiego civitas, czyli miasto, stąd ta tendencja do przekształcenia całej Planety w jedno monstrualne super-miasto. Jak to dzisiaj widać chociażby w Warszawie, powstaje nam Globalne Miasto zbudowane na wzór WYPCHANEGO ZŁOTEM Nowego Jorku, ‘uświetnionego’ niedawnym „odkupicielskim” /10/ zawaleniem aż 3 (1, 2 i 7) wież Centrum Światowego Handlu. (WTC – pod tych wież gruzami zginęło blisko 3 tysiące „chciwych na Pieniądz” tam pracowników i identyczną CYFRĘ cytuje Biblia, przy opisie masakry „czcicieli Złotego Cielca” pod górą Synaj; ten ówczesny „mord założycielski Izraela” psychologicznie ułatwił mojżeszowym rozpoczęcie podboju Ziemi Obiecanej, podobny zbiorowy mord „9-11” w r. 2001 w Nowym Jorku, rozpoczął ekspansję „Globalnego Izraela” w krajach islamu):

(Warto w tym miejscu dodać, że czysto zoologiczne, lamarckowskie uwarunkowanie rozwoju ludzkich „pożądań sukcesów/11/ powoduje, że im więcej będziemy mieli SZTUCZNYCH „CYFROWYCH” WZMACNIACZY potęgi człowieka (patrz fig. Berkeley72 powyżej), tym bardziej „od spodu” ta cywilizacja będzie napędzana głupotą, podłością oraz bżydotą ludzkich zachowań – co zresztą w Polsce dzisiaj doskonale daje się zaobserwować.)

*

Nasuwa się tutaj pytanie zasadnicze. Jak to się stało, że psychotyczne wręcz rojenia Philo Judeausa o “Bogu Nie-Stworzycielu Świata Materii Żywej” – a więc “bogu” będącego wrogiem wszystkich zwierząt (w tym i ludzi o duszach nie wykstrowanych z odruchów serca) – przeniknęły do kultury chrześcijańskiej, ponoć opartej na naukach Jezusa z Nazaretu, człowieka który nie bał się demonstrować swej “duszy gniewliwej” wobec jerozolimskich Faryzeuszy oraz Skrybów? Odpowiedź na to pytanie jest trywialna i udzielił jej Największy Apostoł Ukrzyżowanego, św. Paweł /12/. W Liście do Rzymian 11, 13-24 pisze on otwarcie, iż jego misja od „Boga” (zaprogramowana już przed jego narodzeniem! Galacjan 1:15-16) polega na wszczepianiu, wbrew naturze, “gałęzi odciętych z dzikiego drzewa oliwnego (czyli ze społeczności pogan), w szlachetne drzewo oliwne” jakim dla niego jest oczywiście judaizm. I że w związku z tym “wszczepieniem” każdy chrześcijanin “staje się uczestnikiem korzenia (judaizmu) i tłuszczu oliwnego”. (Ten “tłuszcz” występuje oczywiście w formie szlachetnych zasobów złota, jakie kler zwykł gromadzić w swych watykańskich skarbcach, względnie dosłownie, w warstwie tłuszczu, gromadzącego się na brzuchach dostojników Kościoła).

Poniżej zdjęcia wystroju nowych cerkwi w Rosji, demonstrujące że dostarczający klechom „oliwnego tłuszczu” do nim się karmienia, „sojusz Gwiazdy i Krzyża” stał się rzeczywistością – by parafrazować tytuł wydanej przed dziesięcioleciem w Polsce książki Michaela Jonesa, członka PAN w Z-nem:

A oto wystrój wnętrza Katedry w Wirtzburgu (Niemcy). Prawdziwy Sojusz Menory i Krzyża (w tle):

https://www.tripadvisor.ch/LocationPhotoDirectLink-g187321-d243434-i179202714-St_Kilian_Cathedral-Wurzburg_Lower_Franconia_Franconia_Bavaria.html

Czytać całość artykułu na ten temat w oryginale z roku 2004: http://zaprasza.net/a_y.php?article_id=5479 ; a w jego wersji angielskiej z r. 2005: http://markglogg.eu/?p=2181

Post Scriptum 23-01-2019. W świetle powyższego opracowania, z którego wynika iż ISTNIEJĄCY bóg ludu mojżeszowego to po prostu ZŁOTO, staje się zrozumiałym pojawienie się na Zachodzie, omawianej na naszej konferencji „Mut zur Ethik” w Szwajcarii przed 5,5 laty, książki Waltera Russela Meada „Bóg i Zło(to)” – http://markglogg.eu/?p=701

Post Scriptum II

PS II. Zapomniałem dodać, że ponieważ BÓG-ZŁOTO ma charakter WYMIERNY (K. Marks zdaje się pisał, że Złoto/Pieniądz jest MIARĄ WSZECHRZECZY) więc jego ŁASKA ma charakter CYFROWY.

Do jakiego stopnia mali BEZBOŻNI ludzie są zawistni o PEŁNĄ SPOKOJU ŁASKĘ tego BOGA WSZECHRZECZY, świadczy chociażby fakt, że zbiera się w Warszawie specjalna Komisja Sejmowa, mająca ustalić CYFRĘ comiesięcznej „Łaski od Boga Pieniądza” wiernej służebnicy NBP Martyny Wojciechowskiej

Przypisy i bibliografia:

(1) Pierre Thuiller “Wielka Implozja; raport o zapaści Zachodu w latach 2002-2005” (La grande implosion; le rapport sur l’effondrement de l’Occident en 2002-2005), Fayard, Paris, 1995. Pierre Thuiller, z którym autor w latach 1979-1981 utrzymywał osobiste kontakty, był redaktorem naukowego miesięcznika “La Recherche” i autorem, sarkastycznej wobec społecznych zachowań się znanych uczonych, popularno-naukowej książki “Le petit savant illustré”.

(2) Ireneusz Kania “Peru Urewu – dwa programy Jahwe a źródła współczesnego kryzysu ekologicznego” [w] “Biblijne korzenie ochrony oraz niszczenia środowiska”, Biblioteka Zielonych Brygad, no. 8, Kraków 1994 (http://www.zb.eco.pl/bzb/8/czesc1.htm). W tym, liczącym 26 stron referacie, wygłoszonym 7 czerwca 1993 roku na naukowej sesji na Uniwersytecie Jagiellońskim, Ireneusz Kania przytacza liczne przykłady systematycznej dewastacji przyrody przez iluminowanych Biblią protestantów, zwłaszcza anglosaskich. Cytuję:

Sir J. Hoocker, pisząc o wyrębie kalifornijskich lasów sekwojowych w XIX w., używa określenia “stulecie eksterminacji” i przedstawia ten proceder tak: “…wyrok na te szlachetne lasy już zapadł. (…) Od jakichś dwudziestu pięciu lat Anglosas, ze ślepą wściekłością, posługując się ogniem bądź piłą, niszczy wszystko czego nie może wykorzystać, nie szczędząc niczego – ani drzew młodych, ani starych.” Jest to świadectwo bardzo symptomatyczne właśnie dla dziewiętnastowiecznej mentalności anglosaskiej. Relacji podobnych, ukazujących dość dziwny dla nas obecnie stosunek – pełen wrogości, ba nawet nienawiści do przyrody żywej – znamy wiele szczególnie z dziejów podboju amerykańskiej prerii i dziewiczych lasów.

To właśnie ci, bez żadnej przesady “wypchani Bogiem”, anglosascy zawodowi dewastatorzy przyrody podbili – w sposób “niewidzialny” – Polskę w 1989 roku, by następnie zmusić nasz kraj “pod Bogiem” do współudziału w obecnie realizowanej dewastacji Iraku…

(3) Filon Aleksandryjski “Pisma”, PAX, Warszawa 1986.

(4) Jan Legowicz “Filozofia okresu Cesarstwa Rzymskiego”, PWN Warszawa 1962 s. 80-81.

(5) Należy w tym miejscu przypomnieć, że u mniej spostrzegawczych myślicieli starożytności dominowało przekonanie, że do “materii” (gr. hylos) oprócz ciał nieożywionych zaliczają się także istoty zdolne się poruszać i obdarzone duszą (gr. zoon – zwierzęta). Z tego powodu te prymitywne, starożytne poglądy noszą nazwę hilozoizmu. Dopiero Arystoteles dokonał ścisłego rozgraniczenia między istotami żywymi i martwymi. Do tych pierwszych zaliczył wszystkie te, które się odżywiają i rosną (rozmnażają), którym przypisał posiadanie duszy wegetatywnej (roślinnej). Niestety w XVII wieku, wraz z Kartezjuszem, który zwierzęta zaliczył do (nie posiadających duszy wegetatywnej, a zatem martwych) maszyn, definicja Arystotelesa uległa zapomnieniu. Wskutek tej kolektywnej atrofii poznawczej, biolodzy nagminnie zaliczają do istot żywych mikro-kryształki wirusów, które nie posiadają zdolności ani do dżywiania się, ani do wzrostu (w postaci samodzielnego rozmnażania swej populacji).

(6) Sprawa “braku serca” Boga Biblii jest dość dobrze znana specjalistom. W dostępnej w Polsce książce amerykańskiego jezuity Jack’a Milesa “Bóg” (wyd. De Capo, 1998) autor się zastanawia “Być może autor, który jako pierwszy opisał (w Biblii) Boga, wyposażył go w cechy nieludzkie (…) nie można jednak wykluczyć, że zainspirowali go ludzie, którzy pragnąc uchodzić za bogów, zachowywali się nieludzko … nie jeden z żądnych władzy wojowników starał się przedstawić siebie jako władcę nie kierującego się litością, żądzami i namiętnościami…”. Najlepszej ilustracji, jak funkcjonuje żądny władzy “wojownik bez serca”, dostarczył dowodzony przez Mojżesza, kapłański klan Lewitów, który pod górą Synaj “dla przykładu” we śnie wymordował trzy tysiące swych “braci i synów”.

Istotne odkrycie, że kapłani Izraela kastrowali u siebie serce, występuje chociażby u G.W.F. Hegla, ostro za tą filo-sokratyczną uwagę krytykowanego przez aktualnego proroka post-modernizmu, Jacquesa Derridę. Według Derridy, dokładającego wysiłków, aby zdekonstruować (to znaczy wykastrować) na świecie wszelkie więzi narodowe oraz etniczne, “każdy winien mieć serce obrzezane, to powinna być forma uniwersalnej religii”. Są to poglądy relacjonowane w pracy J.D. Caputo “Prayers and Tears of Jacques Derrida. Religion without Religion”, Bloomington Univ. Press, 1997. Ta praca jest z kolei cytowana w szerszym, opublikowanym w 2002 roku, opracowaniu kolektywnych odruchów przystosowawczych “walczącej o byt” żydowskiej inteligencji, dokonanym przez profesora psychologii Kevina MacDonalda z Uniwersytetu Stanu Kalifornia, Long Beach, pt. The Culture Of Critique”, (1stBooks – rev. 8/27/02; ISBN 0-7596-7222-9).

(7) Ta ‘ucieczka od Erosa’ iluminowanych Biblią “małych bogów” była zjawiskiem dobrze znanym w antycznym Izraelu, gdzie naśmiewano się z udających pobożność “faryzeuszy z krwawym czołem”. Chodzili oni bowiem po mieście z zamkniętymi oczyma, aby nie widzieć pięknych kobiet – i oczywiście, co chwilę rozbijali swe głowy o jakieś mury i słupy. Ten pogląd o złu, jakie dochodzi do człowieka za pomocą jego zmysłów, był podówczas w Izraelu tak silny, że nawet w Ewangeliach zachowała się nauczanie Jezusa o tym, że lepiej wyłupać sobie oko lub uciąć rękę, niż dopuścić się dotknięcia – chociażby tylko wzrokiem – zakazanych przez Prawo /Torę/ przedmiotów, nie będących własnością miotanego naturalnymi pożądaniami nieszczęśliwca. (Warto w tym kontekście przypomnieć, iż ponad stulecie temu, Frederyk Nietzsche argumentował, iż to chrześcijanie próbują u siebie zadusić Erosa, ale ten niśmiertelny Eros zmartwychwstał, ale tym razem jako Ucieleśnienie Zła.)

(8) Odnośnie symbolizmu znaku Tantry (przedstawiającego, schematycznie, zespolenie się męskiego i żeńskiego seksu) warto przeczytać cały artykuł, niestety w języku angielskim „Does the Tantra sign embody the sense of whole Euro-American Civilization?”. A w szczególności jego rozdzial: „The ‘Mind in Genitalia’ limitation of Judaists, of Darwinians and of Genderists of today” – http://markglogg.eu/?p=2144.

(9) Jak to zauważył niedawno francuski antropolog, ukrywajacy się pod nickem „Herboris”, cytowany w „Czy żydowski JAHWE to ATRAPA hinduskiego BRAHMA – Stworzyciela Wszechświata?” (http://markglogg.eu/?p=2019), hinduskie podstawowe credo „Aham Brahmasmi” (Ja Jestem Brahman) brzmi identycznie jak hebrajskie JHWH. Jednak w przeciwieństwie do żydowskiego JHWH PEŁNI BEZRUCHU, hinduski Brahma jest okazem „grzesznej” żywotności, jak helleński Eros goni za Pięknem emanowanym przez jego oblubienicę Saraswati. (To od tej bogini imienia (s)twórcy Biblii utworzyli imię żony-siostry Abrah(a)ma, Sara; co więcej „Herboris” sugeruje, żeHebrajczycy, zamieszkujący przed ich migracją, na północny-wschód od Eufratu, mając szerokie kontakty ze światem hinduskim wykombinowali, że to oni będą „czystymi braminami”, którzy będą panować nad poganami pochodzącymi z innych narodów, zepchniętymi do roli hinduskich „nietykalnych”.) Mówiąc krótko, całą religię judaizmu należy traktować jako atrapę, prymitywną IMITACJĘ BRAMINIZMU,oryginalnej religii Indii.

(10) Jonhn Strugnell, który przez kilka dekad przewodniczył międzynarodowej komisji, badającej rękopisy znalezione w Qumran nad Morzem Martwym, będąc pod wrażeniem tych starożytnych, judejskich tekstów (omawiających, m.in. zasadę „odkupicielskich mordów” opisaną przez Izajasza), na łamach izraelskiego dziennika Haaertz wyraził się, iż “JUDAIZM TO POTWORNA RELIGIA”. https://en.wikipedia.org/wiki/John_Strugnell

(11) Na temat wymuszonego przez elementarną, „zwierzęcą” fizjologię człowieka, potęgowania się potrzeb, które są w pełni zaspakajane, już blisko 40 lat temu napisałem, dla paryskiej „Kultury”, naukowy esej „Wykład na temat rozwoju potrzeb”. Nie udalo się go jednak opublikować na Zachodzie, ale udało się w PRL-u, w „Twórczości” nr 2/83 i jeszcze raz w „Obywatelu” w 2002 roku. Wersja internetowa: http://sowa.blog.quicksnake.pl/Marek-Glogoczowski/WYKAD-NA-TEMAT-ROZWOJU-POTRZEB-u-Obywatela-Siedzcego-w-Wannie-z-Ciep-Wod

(12) Święty Paweł, podobnie jak Filon, uważał, iż istnieje zasadnicze przeciwieństwo między bogiem a światem, czemu wyraz dał w “I liście do Koryntian” w rozdziale 2: “Czyż Bóg nie obrócił w głupstwo (“prawie nic”) mądrości świata?” itd. Ten pełen arogancji oraz pychy stosunek do świata, zarówno św. Pawła jak i Filona Żyda, uważających się za napełnionych “bożym światłem (złota? – 2019)”, był cechą wspólną patologii poznawczej ogółu ówczesnych judejskich Czcicieli Pisma. I to do nich się odnosi znana, choć obecnie rzadko przypominana, uwaga Jezusa z Nazaretu: “A gdy światło, które w Tobie jest, ciemnością jest, sama ciemność jakąż będzie?

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 37: Noworoczny Midrasz o Spotkaniu Mojżesza z Głosem “JA JESTEM” Zza Bezlistnego Krzaka

Noworoczny (2019 AD, czyli 102 po WPR) Midrasz o Spotkaniu Mojżesza z Głosem “JA JESTEM” Zza Pustynnego Krzaka

W połowie grudnia br., przy okazji uczestnictwa w Walnym Zebraniu Zdrużenia SLAVICA w Nitrze (Sk), odwiedziłem w Bratysławie małżeństwo słowackich architektów, mych znajomych od lat. W trakcie u nich “nieco alkoholowego” przyjęcia, gospodyni która kilka lat temu organizowała muzeum diecezjalne przy katedrze w Nitrze i która czasami przegląda moje teksty, zapytała się ot, tak sobie : “Wy w Polsce macie taki kościół, w którym na ołtarzu jest bezlistny krzak. Gdzie to jest i co to oznacza?

Przypomniałem jej zatem, że to w krakowskich Łagiewnikach zbudowano gigantyczne “jak hala fabryczna” Sanktuarium, na ołtarzu którego, pod obrazem promieniującego miłością serca Chrystusa, ustawiono prosty globus, obramowany gałęziami bezlistnego krzaka, zapewne tego zza którego Mojżesz usłyszał  na pustyni glos “Ja Jestem” (JHWH po hebrajsku). Według mnie, ta sceneria symbolizuje PLAN OBJĘCIA CAŁEGO GLOBU etycznymi zasadami judaizmu – pod przywództwem, oczywiście Chrystusa Króla.

Moja, już trochę wstawiona znajoma, się zatem zapytała “A co ten Mojżesz pod tym krzakiem robił? Mnie, jako że też spożyłem trochę dobrego trunku – a akurat było to wino wyprodukowane w Izraelu, które testowaliśmy, czy nie jest przypadkiem oszukiwane – odpowiedź narzuciła się sama: zapewne robił on to co każdy normalny człowiek, załatwiał swoją potrzebę!

No i wybuchła wśród nas, zadowolonych z tego odkrycia, tak zwana “burza mózgów”, zaczęliśmy się zastanawiać, co ten Mojżesz, kucający za krzakiem, z którego unosił się dymek jakby się on palił (są ponoć na pustyniach takie rośliny) usłyszał?

Ja, jako UCZONY W PIŚMIE, bystro skojarzyłem, że właśnie wtedy, załatwiającego się za krzakiem proroka Izraela, GŁOS “JA JESTEM” powiadomił, że wybrał go sobie jako na świat swego przedstawiciela. I przekazał zdrętwiałemu z wrażenia Mojżeszowi wiadomość o tym, że “Ja Jestem Bogiem Jedynym, który Twój naród wybrał by trzymać go oddzielnie od wszystkich innych narodów oraz religii“. Oceniając z dystansu 3 tysięcy lat dzieje tego znanego biblijnego programu, polski historyk antyku, Tadeusz Zieliński fachowo zauważył już przed stu laty: Żydowscy reformatorzy szukali sposobów, by połączyć razem te dwie kultury (judaistyczną i gojowską, zwaną podówczas helleńską), ale zasady, które nimi rządziły, były ze sobą nie do pogodzenia. (…) Żydzi, którzy odmawiali “zrzeszenia się z resztą ludzkości” byli, jak to któryś z wczesnych kronikarzy zauważył, “nie gościnną, anty-ludzką rasą.” (Patrz  ”Siedem Świateł Rozumu – ref. 3.)

Etymologiczne (i merytoryczne) pokrewieństwo współczesnego AUTYZMU z antycznym  FARYZEIZMEM – czyli o Magii Autystycznych Urojeń

Co ciekawsze, to zalecone przez GŁOS ZZA KRZAKA, “trzymanie się oddzielnie” (po hebrajsku perushim, stąd sławny faryzeizm), unikanie zbyt bliskich kontaktów z innymi ludźmi i innymi kulturami, na początku wieku XXI stało się się ułatwiającą życie cechą całych rzesz AUTYSTÓW w najbardziej zaawansowanych obecnie, pod względem technicznym, krajach świata! Warto zatem przypomnieć, sformułowaną już w 1904 roku, przez szwajcarskiego psychiatrę Eugen Breulera, definicję tej aberracji osobowości: ”Jest to wycofanie się człowieka do jego urojeń, przeciw którym jakikolwiek wpływ z zewnątrz staje się nie tolerowanym zaburzeniem”.

A kto, według Biblii, robił biznes, zwany potocznie HUCPĄ,  przez nagłaśnianie swych UROJEŃ? Wspominaliśmy już Mojżesza, który zza krzaka USŁYSZAŁ głos, który z czasem napełnił jego “naród” uczuciem Wybraństwa. Wcześniej praprzodek Mojżesza, patriarcha Jakub lubujący się, jak klasyczny autysta, dekować w izolującym go od niebezpieczeństw otoczenia namiocie, uroił sobie, że walczy z BOGIEM! (“Za nic nie mogę pojąć walki Jakuba z Bogiem, o której mówi Księga Rodzaju 32,25-33“, zauważa sympatyczny ksiądz Jacek Salij.) Ta WALKA Z CIENIEM jednak spowodowała, że Urojony Bóg nadał Jakubowi imię IZRAEL, czyli “mocny Bogiem”. Zmyślone na tej samej zasadzie, “dobrze sprzedane” urojenie faryzeusza Szawła, który na drodze do Damaszku usłyszał GŁOS Zmartwychwstałego Chrystusa, znacznie zwiększyło AUTORYTET tego głównego autora Nowego Testamentu, znanego następnie pod ksywą “św. Paweł” (po łacinie mały i strachliwy). A i sam Jezus Zmartwychwstały, który bez żadnej psychicznej traumy po mękach ukrzyżowania, przez pewien czas ponoć się ukazywał Wybranym, mógł być tylko ich Urojeniem, dodającym (piekielnej!) MOCY wierzeniom otumanionych przez kler chrześcijan – vide nie tak dawne żądania Jego Ukoronowania, formułowane przez zgromadzone przed łagiewnickim sanktuarium tłumy!

Wojna z ENTROPIĄ (bezwładem myśli) Mojżeszo-Paulinizmu, to zadanie dla autentycznych, ZHELLENIZOWANYCH chrześcijan

(“Hellenistyczne” podejście do świata, według angielskiego filozofa i pisarza  Matthew Arnolda (1869) polega na “umyśle i intelekcie elastycznym i samo się korygującym, wrogim fanatyzmowi, sztywności i jednostronności, jest to umysł pozwalający nam widzieć, jak rzeczy naprawdę wyglądają. Z drugiej strony  ’hebraizacja’ polega na poświęceniu wszystkich innych cech naszego bytu jego stronie religijnej, co prowadzi do wąskiego i pokręconego rozwoju tej religijnej naszej strony” )

Otóż już w starożytności były, inspirowane zachowanymi w Ewangeliach, antyfaryzejskimi naukami Jezusa z Nazaretu, trwające przez kilka wieków próby (np.MARCJONIZM) oderwania życia wspólnot chrześcijańskich od podłego “hebrajskiego korzenia”  stworzonej nad Jordanem Wiary. Jednak wskutek znanego zjawiska duchowej entropii, pchającego się do przysłowiowego żłoba kleru, tak jakoś wyszło, że Kościół Powszechny, w dość bezwładny sposób zaakceptował nie tylko Księgę Autystów-Hipokrytów o nazwie Stary Testament, ale wzmocnił jej MIZOLOGOS (Przeciw Rozumowy) wydźwięk, twórczością bezwstydnie wychwalającego Bożą Głupotę (tak! czytać I list do Koryntian!) samozwańczego apostoła Pawła. I w tej formie ten najzwyklejszy KOŁTUN, powstały z byle jak połączonych ze sobą neuronów, w mózgach nauczonej żyć urojeniami ludności, trwa do dzisiaj. Jak to niedawno, na portalu neon24  z dumą potwierdził “zoologiczny antykomunista” (czyli zadeklarowany wróg Jezusa z Nazaretu, który był komunistą) ukryty za nickiem “Husky”: ”Stary Testament jest fundamentem wiary i pobożności Nowego Testamentu, są też w nim elementy, które zachowują trwałą aktualność. Życie religijne, pobożność, oddawanie czci Bogu odzwierciedlają wielowiekową ciągłość.

Na początku wieku XX była jednak bardzo udana, trwająca przez trzy czwarte stulecia, próba uwolnienia świata od “uścisku ramion mojżeszowego krzaka”, uwidocznionego na ołtarzu sanktuarium w Łagiewnikach. W naszej części Europy była ona autorstwa przejętej ideami marksizmu, grupy tak zwanych “bolszewików”, głównie rosyjsko-kaukasko-polskiego pochodzenia (patrz zdjęcie zbiorowe pierwszego bolszewickiego rządu w “On Jewish origin of communism“; Trocki/Bronstein oraz Dzierżyński są na nim nieobecni)

Niestety ta próba zakończyła się dość raptownie z 30 lat temu, przy walnym w tym udziele zarówno Watykanu jak i nowojorskiej sekty Chabad Lubawicz.

Marzenie zatem Tadeusza Zielińskiego, który przed stu laty był rodzajem “hellenistycznego guru” bolszewickiej elity,  o odtworzeniu AUTENTYCZNEGO CHRZEŚCIJAŃSTWA, dla którego “Starym Testamentem” jest “helleńskie dziedzictwo, które Chrystus wprowadził do hebrajskiej tradycji” należy odłożyć ad Kalendas Graecas. Tutaj chciałbym tylko, za mym tekstem sprzed roku “Czy hebrajski Jahwe to atrapa hinduskiego Brahma“, po raz n-ty wskazać, że AUTYZM TEJ “NASZEJ” MIZOLOGOS WIARY musi logicznie doprowadzić do gigantycznej katastrofy kompletnie skretyniałej LUDZKOŚCI:

Co ja zarzucam najbardziej judaizmowi – podobnie jak i paulińskiemu” chrześcijaństwu – to agresywną ANTYZOOLOGIĘ obu tych abrahamicznych wierzeń. Jest to differentia specifica pomiędzy religiami zwanymi ANIMISTYCZNYMI (od zwierząt zwanych animals) i religiami INANIMISTYCZNYMI, do których należą wszystkie oparte na żydochrześcijańskiej Biblii wierzenia. To już bowiem w starożytności filozof  Celsus dostrzegł, że chrześcijanie WIERZĄ W TRUPA (widocznego na krzyżu); pośród manuskryptów znalezionych w Qumran nad Morzem Martwym znajduje się jeden złożony z psychopatycznego wyszczególniania zrobionych przez ludzi narzędzi, wszystkie one poprzedzone przymiotnikiem boże” (pismo, miasto, świecznik, kielichy, skrzynia, namiot, itd., itd.) Manuskrypty tego rodzaju stanowią świadectwo, że już Żydzi antyczni mieli obsesję CUDOWNOŚCI PRODUKTÓWTECHNÉ” (po starogrecku kuchennych prac). W przeciwieństwie do tychwartości faryzejskich, przywiązanie się do techné” było traktowane z odrazą jako niewieście” nie tylko przez starożytnych Greków, ale także przez nowożytnego filozofa pochodzenia żydowskiego, Barucha Spinozę …

To, znamionujące klasyczny autyzm, tępe zafascynowanie się martwymi, z definicji, produktami ‘techne’, w sposób automatyczny zadusza szersze spojrzenie na samo życie, jako BIOLOGICZNE zjawisko. Ci, którzy na serio traktują “hellenistyczną” uwagę Jezusa z Nazaretu, iż “oko twoje jest świecą ciała Twego“, bez trudu dostrzegają, że ich własne życie polega na cyklicznym metabolizmie wchłanianych przez nich cząstek materii (także w jej falowej, elektromagnetycznej formie). Otóż dobrze znanym greckim filozofom, METAFIZYCZNYM celem życia – i to wszystkich zwierząt, nie tylko ludzi – jest akumulacja informacji, po prostu zdobywanie Wiedzy. Nie dostrzegają tego jednak osobniki autystyczne, które czy to już od urodzenia, czy poprzez wieloletni wysiłek “nie patrzenia” w zakazanych przez religię kierunku (“wiedza nadyma” ostrzegał św. Paweł), stały się (lub są od urodzenia) nie zdolne do skojarzenia, że ŻYCIE TO PRZECIWENTROPICZNY PĘD do jego się form doskonalenia. Istnienie tego naturalnego dążenia istot żywych do poznania (gnozy), automatycznie przyćmiewa “Blask i perfekcję” (urim-tummim) dzieł hebrajskiego Boga Stworzyciela. No i sam ten Jahwe. którego głos usłyszał zza pustynnego krzaka Mojżesz, spełniający pod nim swą biologiczną potrzebę, przy bliższym go poznaniu, okazuje się być STWÓRCĄ NIEWIARYGODNEGO WRĘCZ IMBECYLIZMU, charakteryzującego w szczególności ten rodzaj stworzeń, który uznał się za WYBRANY do nad Światem zapanowania! (Patrz przypis 1)

W jakim bowiem kierunku zmierzamy, prowadzeni przez mojżeszowego Stwórcę?

Otóż według zrozumienia świata przez liczne obecnie rzesze uczonych darwino-weismańskiego chowu, człowiek swe “bogopodobne” cechy ma zapisane w dziedziczonym przezeń genomie i ewentualne interwencje z zewnątrz mogą mu tylko ten genom – zazwyczaj nieodwracalnie – uszkodzić. O żadnej PRZECIWENTROPICZNEJ zdolności organizmów do ich samonaprawy – a nawet i do samodoskonalenia się w ramach zmagania się, z doznanymi okaleczeniami – nie ma oczywiście mowy. Zwłaszcza gdy przedmiotem uszkodzeń są molekuły dziedziczenia, zwane genami. Występujący przeciw temu poglądowi, radiolodzy zajmujący się uszkadzaniem, za pomocą napromieniowań, organizmów żywych – w tym i ludzi –  od dziesiątków już lat próbują przełamać ten, oddziedziczony po żydochrześcijaństwie, nihilistyczny pogląd (patrz przypis 2). Negując istnienie, określonej przeze mnie,jako historycznie “hebrajska”, hipotezy liniowej zależności (LNT na szkicu poniżej) trwałych uszkodzeń organizmu, od intensywności jego napromieniowania, ci radiolodzy upierają się przy bardziej subtelnej, wyraźnie “wybrzuszonej do dołu”  tej zależności którą, ze względu na jej intelektualną genezę, określiłem jako “hellenistyczna”. To “przeciwentropiczne wybrzuszenie” potwierdza bowiem istnienie nie znanego “hebraistom” zjawiska  HORMEZY, czyli hormonalnego wzbudzenia reakcji obronnych organizmu:

Należy podkreślić, że ta  ”Hormeza - zjawisko powszechne i powszechnie nie znane” (L. Dobrzyński, 2006) wywołuje  wzmocnienie, po okresie koniecznej regeneracji, “nadgryzionego” przez czynnik zewnętrzny organizmu. I jest to cecha wszystkich, bez wyjątków istot ożywionych, w tym także ledwie co narodzonych niemowląt oraz zakładających sobie “indywidualne biznesy” w naszym wnętrzu  komórek rakowych. (Stąd by zabić tę patologiczną tkankę, za pomocą precyzyjnie skolimowanych naświetleń promieniami “X”, te naświetlenia muszą być wystarczająco intensywne i po wielokroć powtórzone, by nie wywołać tej tkanki “regeneracji z nadmiarem”)

Co więcej, na zasadzie hormezy, przebiegają kolejne etapy dojrzewania umysłowego dzieci. Tak że brak, w odpowiednich okresach tego dojrzewania, wystarczającej ilości, częstokroć niezbyt przyjemnych, bodźców z otoczenia, automatycznie prowadzi do umysłowo zubożonej dorosłej osobowości, nie potrafiącej odróżnić żywych od nieżywych przedmiotów (w nauce jest to tzw. “kartezjanizm“). A to już jest, sygnalizowana zarówno przez narastającą epidemię autyzmu, jak i przez ambicje ruchu antyszczepieniowego dziś w Polsce, najzwyklejsza katastrofa umysłowa ludzkości. Ludzkości bezmyślnie starającej się przystosować do ulubionej przez nią Cywilizacyjnej Protezy, znanej jako zbiór wartości TPD -Technika-Pieniądz-Dupa komfort miłująca. Martwej Protezy, niestety coraz sztywniej unieruchamiającej nasze, nie nawykłe do bezruchu, organy poznania.

Ale to już pozostaje poza tematem niniejszego MIDRASZU, o OBJAWIENIU jakiego doznał Mojżesz, w trakcie załatwiania swej naturalnej potrzeby za pustynnym krzakiem.

Gdańsk, 27 grudnia roku 101 po

Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Antyjudeochrześcijańskiej

Przypis 1

Na temat ukrytych cech judeochrześcijaństwa już przed ćwierćwieczem opublikowałem broszurkę “Wojna Bogów“. Przeczytawszy tę wydaną także po słowacku książeczkę, czeski znawca sanskrytu, Jan Kozak przekazał mi przed samym Bożym Narodzeniem A.D. 2018 taką oto ocenę tej mej mini-pracy:

Żydzi wykorzystali w Biblii siłę LUSTRA – wielką siłę Świata – i z tego powodu ta ich Księga ma taką Moc! Twoja diagnoza – to zasada “odwracanie wszystkiego nogami do góry” (str.4) oraz “kradzież słów” (str. 4 ref 1) jest doskonale przejrzystym i filozoficznie sprawnym wytłumaczeniem zamysłu Biblii“.

W polskim oryginale wzmiankowany fragment brzmi tak:

Patrząc z szerokiej perspektywy poznawczej, ów Dekalog, będący podstawą Starego Prawa, był po prostu li tylko maską kamuflującą grabieżcze intencje, z początku tylko Izraela, a potem i innych, powtarzających Dziesięć Przykazań jak bezmyślne katarynki, Narodów Wybranych. Używając znanego biblijnego porów­nania, to Prawo było rodzajem wypolerowanej jak zwierciadło TARCZY,  odbijają­cej zarzuty wrogów Narodu (względnie Narodów) Wybranego, że jego (ich) inten­cje są zgoła odwrotne do głoszonych haseł. Ten podstęp poznawczy kapłanów Izraela świetnie dostrzegał Chrystus: na frontonie jerozolimskiej świątyni były wykute w kamieniu Prawa Dekalogu, zaś w jej wnętrzu urzędowała przysłowiowa Jaskinia Zbójców.”

A oto obrazowe podsumowanie wartości, dla których żyją judeochrześcijanie:

Przypis 2

Przypominam po raz x-ty. Kształtujące obecnie życie prawie wszystkich narodów, ANTYZOOLOGICZNE dogmaty darwinowskie są rodzajem, wypracowanej w pierwszej połowie XX wieku, MUTACJI POZNAWCZEJ zasad (mie)widzenia świata wpisanych w HEBRAJSKĄ BIBLIĘ. Według tej Księgi Świętej ISTOTY OŻYWIONE NIE POSIADAJĄ INTELIGENCJI – jest TO DOGMAT CENTRALNY JUDAIZMU w pełni zaakceptowany przez KARTEZJANIZM oraz NEODARWINIZM obowiązujący dzisiaj w zakładach naukowych.

Oto

5 SOLAS” neo – to znaczy judeo – darwinowskiej wiary (w NICOŚĆ)

(Przekład “google” z angielskiego http://markglogg.eu/?p=2144)

1.Sola scriptura (neo) darwiniana admissibile est – tylko neodarwinowskie pisma są dopuszczalne w instytutach naukowych (Wzorowane na luterańskiej SOLA SCRIPTURA, powtarzającej “Bożą mądrość” św. Pawła w 1 Koryntian 4: 6- “możesz uczyć się od nas, aby nie wychodzić poza to, co jest napisane“).

2.Solus multiplicatium esentia vitae est – tylko rozmnażanie się jest istotą życia (To zostało  zaczerpnięte z Księgi Rodzaju 1:22)

3. Soli geni character individuum determinant – tylko geny określają charakter indywiduum (Zaczerpnięte z 1 Koryntian 15: 36-38: “To, co siejecie, nie jest ciałem (lub somą), które powstanie, ale nagim ziarnem (nasieniem) … Bóg daje każdemu nasieniu ciało, które zamierza, dla każdego nasienia odpowiednie dlań ciało“, idea takiego podziału jest już obecna w Księdze Rodzaju 1: 11-12)

4. Sola fortuna species novus genera – tylko przez przypadek pojawiają się nowe gatunki, życiowa działalność przedstawicieli gatunku ma żadnego wpływu na tego gatunku genetyczny charakter (Zaczerpnięte z “wyroczni Jehowy” urim-tummim, czyli “światła i doskonałości” losowych doborów, Ks. Wyjścia 28: 30)

5. Sola selectia naturalis motor evolutionis est – tylko Dobór (Selekcja) Naturalny(a) jest motorem ewolucji (Wzięte z luterańskiej SOLA GRATIA – “ponieważ dzięki łasce jesteście zbawieni przez wiarę (…) a jeśli jest ona darem (w postaci waszego wybraństwa przez) Boga, więc nie dzięki waszym działaniom/uczynkom (jesteście zbawieni)” – Ef 2: 8-9, Rz 11: 6)

W powyższym kontekście WIARY (ANTY)ZOOLOGÓW warto przytoczyć opinię Pierre-Paul Grassé, autora książki “Evolution of Living Organisms” (1977), który już w 1979 roku powiedział autorowi, że “neodarwinowska koncepcja ewolucji jest o NICZYM“.

Přeji hodně Světla poznání a stále živé vroucí srdce do nového roku!

Jest to życzenie noworoczne od czeskiego gnostyka Jana Kozaka, które na polski bym przetłumaczył tak:

Oby byłoło więcej Światła poznania, a wciąż żywe (jego) serce powróciło w nachodzącym roku!

Zyczenia 2018-19 Civetta 3220 m

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 36: NARESZCIE DEBILIZM czyli “Nowy Amerykański Wiek” XXI

NARESZCIE DEBILIZM

czyli “Nowy Amerykański Wiek” XXI

Przed z górą 27 laty tak prognozowałem przyszłość naszej, intensywnie “amerykanizującej się” planety, na afiszu rozwieszanym w Krakowie z okazji promocji zbioru mych esejów pod tytułem “Etos bezmyślności”:

A oto zestaw tekstów, jakie się znalazły w tym, całkowicie obecnie rozsprzedanym zbiorze esejów, pierwotnie przygotowywanym jeszcze w PRL-u, w 1983 roku na zamówienie wydawnictwa “Czytelnik”:

3200 słów

Uwaga wstępna.

Jeśli chodzi o naukowe kompetencje autora, to przypominam, że w latach 1983-1991 corocznie przegotowywał on dział “Postępy biologii” dla “Encyklopedia Świat w Przekroju” wyd. Wiedza Powszechna, a w 1993 opublikował książkę “Atrapy oraz Paradoksy Nowoczesnej Biologii”, oryginalnie napisaną na zamowienie wydawnictwa Nasza Księgarnia.

*

Problem zaniku inteligencji u intelektualistów dzisiaj “na topie”

Tytułem “Wprowadzenia Ideologicznego” z lat 1950:

“Genetycy formalni i neodarwiniści pragną oczywiście wzrost liczby np. schorzeń umysłowych składać na karb działalności i rozprzestrzeniania się hipotetycznych genów i nie chcą ich wiązać z warunkami życia związanymi z ustrojem kapitalistycznym. Podwoiła się w ostatnich 25 latach w Anglii ilość umysłowo chorych. Na 150 milionów mieszkańców USA jest ok. 3 milionów niedorozwiniętych. Genetyka jest imperialistom potrzebna, by wykazać, że to nie skutki ustroju, lecz działanie praw biologicznych”.

K. Petrusewicz, W. Michajłow “O społecznej funkcji nauki”, 1952.

Rewolucyjne” lata 1990 już się zakończyły, obecnie mamy pierwszą połowę wieku XXI. Wieku zaprojektowanego jako “New American Century” przez tak zwanych “neocons”, czyli żydo-amerykańskich post-trockistów, którzy przed 17 laty, wraz z spektularnymi wydarzeniami “9-11” w Nowym Jorku, dość sprawnie przejęli władzę w Waszyngtonie . Który to “Nowy Amerykański Wiek” zapewne, jeśli coraz wyraźniej DEBILNIEJACA LUDZKOŚĆ jakoś dociągnie do jego końca, będzie nazwany WIEKIEM WIELKICH CHORÓB CYWILIZACYJNYCH.

Oto oficjalna statystyka eksponencjalnego wprost narastania epidemii autyzmu (dosłownie “wyobcowania się z otoczenia”) w Stanach Zjednoczonych:

A oto najnowsza statystyka tego zjawiska w skali świata; sto lat wcześniej autyzm występował w zaledwie 4 na 10 tysięcy dzieci wieku do lat 18, czyli tak jak w Polsce do niedawna.

(Dane dotyczące Polski pochodzą z roku 2015; są one wyraźnie niższe niż analogiczne dane uśrednione na całą Europę – ok. 20 na 10 000 – oraz na Stany Zjednoczone – ok. 200 na 10 000.)

Skąd ta, najbardziej zaakcentowana w przodujących Hi-Tech krajach (USA, Hongkong, Płd. Korea, Japonia) epidemia „wyobcowania z otoczenia” się bierze?

29 września br., komentując mój rozesłany szerzej tekst The Evil Principle of Judeo-Christian faith”, mój australijski korespondent Zahary C. Kasper zauważył, z dużą dozą humoru: „Kiedy doszedłem do @11 twojego artykułu, zacząłem być co nieco podekscytowany, ponieważ zwróciłeś uwagę na szczepienia.. ale Marku, byłem zawiedziony gdy stwierdziłem, że popierasz szczepienia. Ja natomiast nie. … Ja widziałem dokumentalny film VAXXED http://vaxxedthemovie.com/ ) demonstrujący dane dr Andrew Wakefielda, wskazujące na negatywne efekty zdrowotne szczepień. Ale przynajmniej miałem powód do dobrej zabawy, czytając co napisałeś odnośnie tego tematu : „Podejrzewam, że ruch przeciw-szczepieniowy jest z ukrycia sponsorowany przez Globalnych Organizatorów Ogłupiania Mas”.

Pobudzony przez ten email, przestudiowałem więcej literatury i odkryłem, że ten „doktor Wakefield”, w roku 2000 zgromadził na swym koncie aż 400 tysięcy £ (warte w tym czasie 780 000 dolarów), „które zarobił jako konsultant w ciągu 9 lat” (ageofautism.com, 2014). Kto zatem sponsorował tak szczodrze jego badania? Co więcej, postulowany przezeń związek między szczepieniami, szczególnie na MMR, a falą autyzmu, choćby tylko w Anglii, OKAZAŁ SIĘ CAŁKOWITĄ BZDURĄ!

Otóż w prasie fachowej doczytałem się takich rewelacji:

  • Zmiany neuronalne, charakterystyczne dla autyzmu, pojawiają już w okresie płodowym życia dziecka – a zatem przed możliwością jakiegokolwiek szczepienia: „rozwój kory mózgowej może być zaburzony w trakcie pierwszego lub drugiego trymestru rozwoju płodu” (Brainfacts.org, 2018).

  • Blokujące normalny metabolizm, szkodliwe mutacje genów zostały także zaobserwowane w wypadku innych CHORÓB CYWILIZACYJNYCH. Dotyczy to w szczególności cukrzyc, w znacznym stopniu dziedzicznych.

  • Artykuł „Czy autyzm będzie kolejnym etapem ewolucji człowieka” (2007) tak streszcza przesłanie do publiczności, granej podówczas na Manhattanie sztuki „Lucy”, poświęconej próbom socjalizacji dziecka dotkniętego autyzmem: „Nadsocjalność stworzyła trujący przerost uspołecznienia, który jest uzdrawialny tylko przez samoizolację się od otoczenia i autyzm powstaje by to osiągnąć … Brak (bezpośredniego) kontaktu z innymi ludźmi jest aktualnie ewolucyjnym skokiem w przód. Reszta nas? Zawadzajace skamienieliny zdrowia umysłowego.”

  • Są i inne wskazówki, że niezwykle obecnie popularny w „wyższych kręgach” ludności USA (jeden z wnuków D. Tumpa ma ponoć takie cechy) autyzm, jest „chorobą przystosowawczą”, do wzmacnianej przez inwazję elektronicznych mediów, „nadsocjalności” życia. Portal www.quora.com przytacza takie typowe wypowiedzi prawdziwych / rzekomych autystów:

  • Jerry Judkins: “Dolina Krzemowa (koło San Francisco) jest miejscem nasyconym techniką, z ogólnie dobrą pogodą i ogólnie na technologię zorientowanymi ludźmi. Ludzi z autyzmem uważamy za takich, którzy bardziej myślą ilościowo, tak jak wiekszość pracowników z autyzmem tutaj. … Krótko mówiąc, bliskość podobnie myślących ludzi i możliwość dobrej zapłaty, wygodna praca, ściąga ludzi z autyzmem do Doliny Krzemowej.”

  • Jonathan Day dodaje “Ponieważ my tworzymy najlepszych programistów, inżynierów i projektantów. (…) Dolina Krzemowa prawdopodobnie ma zbyt wielu autystyków I zbyt mało artystów. Relacje międzyludzkie są niezgrabne, pisma są często niskiej jakości, analizy konsekwencji, są często straszne (…) naszym mózgom brak konieczych połączeń. Gdyby to była umiejętność, nie ma sprawy, możemy się nauczyć umiejętności. Ale nie da się nauczyć nowej neurologii.”

Na to, że autyzm (określany skrótowo jako ASD – Autism Spectrum Disorder) nie jest to wyłącznie problem zaburzeń budowy li tylko mózgu, wskazuje artykuł w Sciencedaily z 9 czerwca 2016 roku:

Poprzez sztucznie okaleczone myszy, które miały mutacje typu ASD tylko w ich peryferyjnych neuronach czucia, wskazliśmy, że takie mutacje są zarówno konieczne jak i wystarczające by utworzyc myszy z abnormalną hiperczułoscią na dotyk. … W sposob zdumiewający zwierzęta z genem ASD li tylko w peryferyjnych neronach czucia wykazywały zwiększoną lękliwość i mniej kontaktowały się z innymi myszami. „Jak blisko takie zachowania odpowiadają zachowaniom osób z ASD warte jest dyskusji.”

No i tutaj dochodzimy do od dziesiątków już lat intensywnie przez „oficjalną biologię” przemilczanego problemu, mianowicie w jaki sposób to zjawisko ASD, wymagające odpowiednich „samokaleczeń” struktur DNA u ssaków się pojawia. Autor powyżej wzmiankowanej sztuki „Lucy” oraz autystycy z Krzemowej Doliny sugerują, że jest to rodzaj korzystnego w nowoczesnym życiu przystosowania się do „nadsocjalizującego” otoczenia i do coraz bardziej „zcyfryzownej”, przynoszącej znaczny dochód, nieruchawej i izolującej od innych ludzi, pracy. Jednak autor artykułu Czy autyzm będzie kolejnym etapem ewolucji” zapewnia, iż taka rewolucyjna hipoteza nie jest funkcjonalna: Mutacje nie mają celowego charakteru, dobór naturalny działa tylko na jednostki a nie na cały gatunek; skokowy wzrost autyzmu miał miejsce zaledwie w ostatnim dwudziestoleciu. Autyzm związany jest z mutacja wielu genów i w przypadku gdyby te mutcje były korzystne, zabrało by to jeszcze więcej pokoleń by się upowszechnić.

To mówi OFICJALNA, NAUKA zdominowana, także w Polsce, przez dotkniętych lekkim autyzmem genetyków, głoszących bezkompromisową, przywódczą rolę „egoistycznych genów”. (Patrz książka Richarda Dawkinsa na ten temat). Ja jednak, przygotowując w latach 1983-91 coroczne opracowania „Postępy biologii” dla wydawnictwa „Wiedza Powszechna” odkryłem, że TO JEST MÓZGOBÓJCZA BZDURA. Bowiem przystosowawczych mutacji genów dokonują nie tylko rośliny w sytuacjach dla nich stresowych (nagroda Nobla dla Barbary McClintock w 1983 roku za odkrycie, 40 lat wcześniej, ‘transpozonów’ w nasionach STRESOWANEJ kukurydzy). Robią to także i zwierzęta, w sytuacji odczuwanego przez nie zagrożenia (na przykład nicień zwany ‘świdrowcem‘, wywołujący u ludzi roznoszoną przez muchy tse-tse śpiączkę: w sytuacji rozpoznania go, jako pasożyta, przez zakażony nim organizm, potrafi nagle zmodyfikować genetyczną „matrycę” jego powierzchniowych antygenów, unikając „zaduszenia” go przez obklejającą go Ig czyli immunoglobulinę – patrz Problemy, Warszawa, nr 5, 1983.)

Jak mi to powiedział, w prywatnej z nim rozmowie dokładnie 40 lat temu, znający moje poglądy na darwinizm, specjalista od genetyki populacji profesor Albert Jacquard, (dyrektor INED w Paryżu) « trzeba być kompletnie głupim by być neodarwinistą »”. Które to ŚWIATŁO NAUKI ZNAD SEKWANY próbuję od 35 z górą lat, bez większego w tym sukcesu, przekazać „luminiarzom nauki” także w Polsce. (Mam na myśli w szczególności filozofa Władysława Krajewskiego z UW oraz biologa Henryka Szarskiego z UJ, a także Leszka Kuźnickiego oraz Stefana Amsterdamskiego z PAN w Wa-wie; dopiero wczoraj odkryłem, że dokładnie pół wieku temu porzucili oni „helleński” łysenkizm i przeszli na „hebrajską” stronę MOCY IGNORANCJI – patrz fig. 4.) No cóż, „hebraiści” już od 2 tysięcy lat znani są z tego, że „przechwycili klucze poznania, sami nie weszli ale innym wejść nie dają” (Łk. 11:52)

Na wesoło o Intelekcie Intelektualistów, niezdolnych do odróżnienia amputacji od adaptacji

(słowo ‘intelekt‘ pochodzi od ‘inter-lego‘ – wybieranie pomiędzy, rozróżnianie)

Jak zatem tłumaczy się epidemię autyzmu w świetle prac Jeana Piageta, świetle przetrzymywanym obecnie pod przysłowiowym „korcem”przez Klikę Nowych „Uczonych w Piśmie”, tak bardzo oskarżaną, o ślepotę, przez „niechcianego proroka”, Jezusa z Nazaretu?

Otóż Lamarck już przed ponad 200 laty postulował, że nabyte przez ćwiczenie /nie ćwiczenie predyspozycje, do hipertrofii / atrofii, wszystkich organów, są przekazywana kolejnym pokoleniom. Jest to PONADCZASOWE PRAWO BIOLOGII, które pod koniec XIX wieku zakwestionowano pod pozorem, że ogonki obcinane przez 19 pokoleń prawie tysiącu myszy zamiast się skracać, wciąż odrastały:

Fig. 1, Na dowcipnym filmiku https://youtu.be/sGl576-7ygU słychać śmiech w min 10-11, gdy jest mowa o naukowym obcinaniu myszom ognów; ja bowiem już w wieku około lat 10 odkryłem, że ogon urwany jaszczurce dość szybko u niej odrasta. (Będącej tematem tego filmiku, hipotezy istnienia niezmiennych w czasoprzestrzeni “pól morficznych”, nie należy brać na poważnie.)

Bowiem na NIE ROZRÓŻNIANIU pomiędzy amputacją i adaptacją, polega cały CYMES INTELEKTUALNY tak zwanego neo-darwinizmu, który winien nosić nazwę „darwino-weismanizmua to dla podkreślenia INTELIGENCJI TWÓRCZEJ jego wynalazców: jeszcze dziesięć lat temu, Jolanta Chyłkiewicz w „Genetyczne archiwum X”, w Newsweek Polska, nr. 40/2008, powtarzała ten uwłaszczający zwykłemu rozumowi argument: „Ucinano na przykład myszom ogony. Następne pokolenia wciąż rodziły się jednak z ogonami. Nie znaleziono więc dowodu na to, że rozumowanie Lamarcka jest słuszne.

Fig. 2. Procent włączenia amputacji w określenie „cechy nabyte” z artykułuNiezwykła historia cech nabytych” z r. 2008; oryginał po francusku z r. 1979)

Powyższy wykres warto traktować jako ilustrację prawie „skokowej eksplozji”, na początku XX wieku, groźnej CHOROBY POZNAWCZEJ, polegającej na NIE ROZRÓŻNIANIU, przez renomowanych intelektualistów, pomiędzy pochodzącymi z ZEWNĄTRZ okaleczeniami, a ENDOGENNYMI (pochodzącymi z wnętrza organizmów) HIPERTROFIAMI (względnie ATROFIAMI), organów używanych /nie używanych w zmienionych warunkach otoczenia.

Jak bowiem żywe organizmy reagują na nie krytyczne dla ich przetrwania, okaleczenia?Najbardziej poglądowo działanie tego przemilczanego obecnie Prawa Biologii ilustruje zachowanie się naszych rąk, gdy nimi pracujemy, używając ciężkich narzędzi: młota lub łopaty. Początkowo, gdy jesteśmy do tego nieprzyzwyczajeni, doznajemy bolesnych otarć naskórka i długo tego robić nie potrafimy. Gdy jednak te otarcia po kilku dniach się zregenerują, to skóra w ich miejscu staje się grubsza, zrogowaciała, co zezwala nam tak pracować przez wiele godzin. To znane zjawisko jest „widocznym jak na dłoni” przykładem INTELIGENCJI naszego ciała. Spontanicznie zaczyna ono nam pomagać w wykonywaniu po wielokroć powtarzanych czynności. (Słowo ‘inteligencja’ – w odróżnieniu od ‘intelektu’, pochodzącego od ‘inter-lego‘ – zostało wyprowadzone od ‘inter-ligo‘, łączyć ze sobą, kojarzyć, asocjować – którą to różnicę nie wszystkie słowniki dostrzegają.)

Obciążane pracą kości też ulegają pogrubieniu, zwiększa się ich wytrzymałość. Do dziś pamiętam „męskie fenotypy” dłoni alpinistek, które latami się intensywnie w skale wspinały: Simone Badier we Francji, Barbara Kozłowska w Szwajcarii. I mam nadzieję, że sprawny umysłowo czytelnik niniejszego opracowania potrafi sobie wyobrazić, że tak manifestująca się INTELIGENCJA charakteryzuje WSZYSTKIE NASZE ORGANY: w końcu my w całości jesteśmy „potomstwem” tylko jednej, z konieczności obdarzonej taką INTELIGENCJĄ, naszej zarodkowej komórki, zwanej zygotą.

Skąd się bierze to automatyczne wzmacnianie dynamicznej budowy organizmu, w reakcji na jego zewnętrzne uszkodzenia?

Niemiecki fizyk Erwin Schroedinger w książce „What is Life?” (Co to jest Życie?) z roku 1944 zauważył, że procesy życiowe biegną jak gdyby NA PRZEKÓR Zasadzie Wzrostu Entropii, wyznaczającej kierunek rozkładu co bardziej złożonych, martwych przedmiotów. I zaproponował by nazwać tę cechę „Neg-Entropią”. Ja, też jako fizyk z wykształcenia, proponuję bardziej dynamiczny termin PRZECIWENTROPIA, bardzo dokładnie „uchwytujący” całość zjawisk biologicznych we Wszechświecie.

W jaki sposób ta – z konieczności METAFIZYCZNA, jako iż działająca poza podstawowym prawem fizyki – PRZECIWENTROPIA tworzy nowe, bogatsze w zawartą w nich informację formy ożywione? Otóż genewski psycholog Jean Piaget, który z podstawowego wykształcenia był biologiem, w wieku dojrzałym, już jako psycholog ewolucyjny, opracował dość dokładnie, studiując zachowanie się m.in. własnych dzieci, przebieg kolejnych faz formowania się tych dzieci wyobraźni. Wyobraźni coraz precyzyjniej „chwytającej” dostrzeganą przez nie rzeczywistość – i oczywiście kodowanej na formujących się, wraz z wiekiem, połączeniach Systemu Neuronalnego tych dzieci. Piaget przedstawił prawo hipertrofii /atrofii Lamarcka w formie cybernetycznej reguły „Ulepszone zrozumienie świata (czyli nowa, wzbogacona informacja, kodowana nie tylko w neuronach, ale i w innych tkankach) powstaje poprzez ‘wyrównanie z nadkompensacją’ zaburzeń (czyli nie krytycznych uszkodzeń) homeostazy struktur poznawczych – i to u wszystkich zwierząt, a zatem i u ludzi. A ja już przed ćwierćwieczem skróciłem tę cybernetyczną zasadę funkcjonowania PRZECIWENTROPICZNEJ INTELIGENCJI do prostego, biochemicznego zjawiska I/RSA : Irytacja/uszkodzenie → Regeneracja → Superregeneracja → Asocjacja nadregenerowanych, uprzednio uszkodzonych elementów organizmu, kwasy nukleinowe w to włączając.

Geneza Syndromu Nie Asocjującej Kory (Mózgowej), w skrócie SNAK(M), ang. NACS – Non Associative Cortex Syndrom

Otóż gdy otoczenie samotnego dziecka, wychowywanego wśród setek zabawek, jest zbyt sterylne i „płaskie” jak ekran oglądanego przezeń telewizora , a zatem pozbawione zróżnicowanych bodźców poznawczych, to i jego wyobraźnia z biologicznej, przeciwentropicznej konieczności, pozostaje niedokształcona także w wieku późniejszym, kiedy to nie ćwiczone procesy formowania się nowych skojarzeń po prostu zamierają. To poznawcze „niedorobienie” wzmacnia dodatkowo „liberalna” szkołacharakterystyczna dla krajów anglosaskich, nie stawiająca przed młodzieżą trudniejszych zadań do rozwiązywania. Tak przygotowuje się młodych ludzi do „konkurencyjnego sposobu życia”, na wzór tych pozamykanych w swych „klatkach”, dobrze płatnych autystów z Doliny Krzemowej w Kalifornii: muszą oni traktować podobnych im osobników jako konkurentów, mogących im „podebrać” intratne zajęcie.

Co więcej, przeciwentropiczna (tj. inteligentna) budowa naszych organizmów powoduje, że geny „”wykształcone” w ciągu dziesięcioleci takiego „wolnoamerykańskiego stylu życia”, są przesyłane innym tkankom – w tym organom płciowym – za pomocą krążących w nas proto-wirusów, w formie „krupinek” DNA i RNA (patrz przypis 1). To „dziedziczenie genów ASD nabytych przez (pra)rodziców” przebiega na dokładnie na tej samej chemicznej zasadzie jak dziedziczenie chociażby tych dobrze obecnie znanych „genów otyłości”. Zewnętrznie ujawnia się ono – zgodnie z regułami Mendla – już we wczesnym dzieciństwie i to zazwyczaj dopiero drugiego pokolenia, jak to stwierdzono w wypadku nadotyłości wśród szwedzkiej młodzieży, opisanym przez Newsweek Polska, nr. 40/2008. I to zjawisko rozkwitu, dziedziczonych przez następne pokolenia chorób cywilizacyjnych, niezadługo ujawni się – już się ujawnia – także w intensywnie „amerykanizowanej” Polsce. (Patrz „Wprowadzenie ideologiczne” z r. 1952.)

Bowiem to właśnie wśród takiej „transformowanej na wzór anglosaski” ludności, o zubożonej, w znacznym stopniu przez ‘demoliberalną’ propagandę, korze mózgowej („uczyć się, to eliminować międzyneuronalne połączenia” – zapewnia neodarwinista Jean-Pierre Changeux w „Człowieku neuronalnym”), pojawia się coraz powszechniejszy brak wyobrażenia sobie chociażby tego, że umiarkowane napromieniowanie, nie tylko słoneczne i kosmiczne, ale i to jakie zostało uwolnione w trakcie pożaru reaktora atomowego w Czarnobylu (CZAES) w 1986 roku, przyczyniło się do ogólnej poprawy stanu zdrowia napromieniowanej ludności – fig. 3:

Fig. 4 poniżej, pochodzi z artykułu „Dobroczynne promieniowanie” (1998) głównego radiologa Polski, Zbigniewa Jaworowskiego. Ilustruje ona wpływ na nasze zdrowie napromieniowania jonizujacego, w zależności od jego dozy. Schemat ten jest identyczny w wypadku silnie trujących substancji chemicznych, takich jak rtęć Hg, aluminium Al, czy nawet arszenik AsO5 (który w maleńkich ilościch dodawanych do potraw, do początku XX wieku był używany w niemieckiej Szwajcarii, jako środek wygładzający skórę na twarzy!)

Fig. 4

Zarysowana na tym grafiku „prostoliniowa”, określona skrótowo jako LNT (a przeze mnie jako „hebrajska” w artykule na ten temat), hipoteza tej zależności oznacza całkowitą negację istnienia PRZECIWENTROPICZNEJ zdolności organizmów do samonapraw oraz WZMACNIANIA, jego uszkodzonych genów. I to w sytuacji gdy codzienie w naszych organizmach dochodzi do milionów takich samonapraw (patrz np. L. Dobrzyński „H(g)ormeza radiacyjna – zjawisko powszechne i powszechnie nieznane” – 2005). Otóż by wierzyć w to, że organizmy nie posiadają żadnej INTELIGENCJI, pozwalającej im przezwyciężać wyzwania ich środowiska, trzeba być osobą umysłowo – jak ci „hebraiści” Matthew Arnolda - „samoobrzezaną”, niezdolną do uogólnień najbanalniejszych obserwacji, jak chociażby tych jaszczurek, którym szybko odrastają urwane ogony (patrz fig. 1!).

Takie zubożenie zdolności skojarzeniowej warto określić jako SNAK(G) – Syndrom Nie Asocjującej Kory (Mózgowej). Jego rozprzestrzenienie się MUSI DOPROWADZIĆ do znikczemnienia nie tylko ludzkości ale i Ziemi traktowanej jako CAŁOŚĆ. Dlaczego? Przeskoczmy od HORMEZY RADIACYJNEJ do HORMEZY CHEMICZNEJ, będącej następstwem obecnie już „lawiny” kolejnych szczepień, dokonywanych w odstępach co kilkutygodniowych – fig. 5:


Odnośnie tych obowiązkowych szczepień na „wiernipolsce” czytałem opinię jakiegoś „canassatego”, który odważył się napisać coś takiego:
Grudzień 8, 2018 o 1:44 am

Nikt chyba nie wątpi, że np. naukowe prawo powszechnego ciążenia (i setki innych takich praw) jest podejrzane, tylko dlatego, że niektórzy naukowcy dali się kupić korporacjom. Ci, którzy są przeciwko szczepionkom nie powinni nigdy je dostawać i jeżeli ulegną jakiejś chorobie, to godnie powinni dotrzymać słowa i umrzeć. Problem oczywiście jest z dziećmi, które, biedne, są zdane albo na mądrość albo na głupotę rodziców (to drugie jest regułą). … Jestem pełen podziwu na tych, którzy odkryli szczepionki i pomogli milionom ludzi uniknąć koszmaru zakaźnych chorób, często śmiertelnych. (…)

Do tego „Adm” dodał:

Problem że szczepionką pojawia się jedynie u nielicznej, bardzo nielicznej grupy dzieci. Ale takie dziecko w zetknięciu z pokrzywą dostaje wysypki i ran na całym ciele. (…) Szczepienia są potrzebne i chronią nasze organizmy. (…) Są natomiast problemy z ludźmi którzy mają odbicia na rozumie i sieją dezinformacje i straszą tak siebie jak i sobie podobnych.

I o tych, mnożących się obecnie nad Wisłą – jak gdyby pod wpływem magicznego „pola morficznego głupoty”, promieniującej zza Atlantyku (a wcześniej z Albionu) – „ludziach którzy mają odbicia na rozumie”, koniecznych jest słów kilka. Otóż są to osobniki niezdolne do skojarzenia, że wprowadzanie do organizmu nowonarodzonego dziecka maleńkich ilości toksyn, STYMULUJE u niego HORMEZĘ (rozbudzenie) jego układu odpornościowego i tego układu się doskonalenie, właśnie poprzez wymuszenie na nim rozpoznawania struktury podrzuconych mu chorobotwórczych cząstek. PRZESZKOLONY w ten „nakłuciowy” sposób, system odpornościowy małego człowieka, chroni go następnie nie tylko przed dziecięcymi chorobami, ale i przed poważnymi, ciągnącymi się przez lahttp://markglogg.eu/wp-content/uploads/2018/12/Hebraisci-antyszczepienni-2.jpgta problemami ze zdrowiem, w formie chorób autoimmunologicznych (astma!) oraz nawet rakiem.

Ci dotknięci SNAK(M) „antyszczepionkowcy” (fig. 6), unikający znajomości Prawa Paracelsusa stwierdzającego, że „wszystko jest trucizną i wszystko jest lekiem, w zależnosci od dozy”, tworzą bardzo podłe w swych zachowaniach się towarzystwo utajonych „napędzaczy chorób”: przecież blokujące epidemie tych chorób szczepionki, to zaledwie KILKA PROMILI dochodów firm farmaceutycznych, które „antyszczepionkowcy” deklarują się zwalczać!

Fig.6

I tutaj, w świetle „Teologii biznesu” (Karol Marks w „W kwestii żydowskiej” z 1844 roku zauważa, iż „praktyczny bóg Izraela to Pieniądz” – patrz przypis 2) dość łatwo dostrzeżemy przyczynę dlaczego np. władze USA, kontrolujące prace Komitetu ONZ ds. Promieniowania Atomowego(U.N.S.C.E.A.R.), pomimo starań o to polskich jego okresowych prezesów i wice-prezesów (Zbigniewa Jaworowskiego a następnie Michała Waligórskiego), do dziś starają się nie dopuścić do ujawnienia szerszej publiczności informacji o zdrowotnym wpływie umiarkowanych napromieniowań jonizujących. (Nb. Po wybuchach atomowych w Hiroszimie i Nagasaki, nie zaobserwowano u ludności, która je przeżyła, żadnego wzrostu zachorowań na nowotwory trwałe!)

A straszenie ludzi jakimś „Scypionkowym ludobójstwem” (np. P. Bein z Vancouver) to już zwykła CHOROBA UMYSŁOWA. I fakt, że takich „proroków” traktuje się – w tak zwanych „kręgach alternatywnych” – często na poważnie, to tylko dowód, że „Autystyk (dotknięty dodatkowo NACS) to człowiek przyszłości”, gdyż „Brak (bezpośredniego) kontaktu z innymi ludźmi jest aktualnie ewolucyjnym skokiem w przód”. A reszta nas?Zawadzajace skamienieliny zdrowia umysłowego”

No i te „skamienieliny zdrowia umysłowego” muszą, tę wygenerowaną w ramach „Nowego, XXI Wieku Amerykańskiego” epidemię SNAK(M) / NACS jakoś powstrzymać. W Przypisie 2 kilka symboli religijno-pekuniarnych, wskazujących na „biblijne źródła” POTOPU BEZROZUMU zalewającego obecnie ZIEMIĘ, NASZĄ ZIEMIĘ.

M.G. Zakopane, 15.12.2018

Przypis 1

Jest to praca mych kolegów, Philippe Ankera i Maurice Strouna (w latach 1970 chciano ich za to odkrycie wyrzucić z Uniwersytetu Genewskiego). Opisywane przez nich „wolnokrążące” w organizmie cząstki DNA i RNA, w sytuacji gdy hormetycznie podekscytowany organizm zdecyduje się „wypchnąć” je na zewnątrz, w trakcie tego procesu oblekają się „płaszczem” z osłon białkowych wytwarzających je komórek i zamieniają w „dojrzałe” wirusy, rozsiewające w otoczeniu zarówno „dobre” (dla „swoich”) jak i „złe” (dla „obcych”) informacje.

Przypis 2

Ilustracje do K. Marksa rozprawy doktorskiej z 1841 roku, która doprowadziła do dokonania przezeń EPIKUREJSKIEGO odkrycia, odnotowanego przezeń w „W kwestii żydowskiej” (1844), że „(filoentropiczny) Bóg Izraela to Pieniądz”:

Posted in genetyka bio-rozwoju, POLSKIE TEKSTY | Leave a comment

““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““““`PAN w Z-nem (35PL-1) SIEDEM ŚWIATEŁ ROZUMU (wg. “Markglogg”, 1997) – i ich WSPANIAŁY ROZBŁYSK w 21 lat później

Wprowadzenie (po rosyjsku, dla odmiany):

Дорогие друзя и корреспонденты, 

Наш друг Милош Зверина (szef Stowarzyszenia Slavica w Nitrze, Sk) нам подослал свою снимку из участия в Московском Международным форуме “Религия и мир”:

I dalej tłumaczę na polski:

>Oceniając, z odległości, to moskiewskie forum multireligijjne, na temat „Religia i społeczeństwo cyfrowe”, jak bym rzekł, z całym szacunkiem dla uczestników tego przedsięwzięcia, że dzisiaj mamy zupełnie inny problem: po prostu cyfryzacja stała się praktyczną religią świata, i wszystkie inne formy religii winny się jej podporządkować. Ironicznie moglibyśmy powiedzieć, za Pitagorasem, że „Liczba / cyfra jest istotą wszystkich rzeczy” – i właśnie z tego powodu w Biblii znalazła się „Księga liczb”. A jak pojawiła się cywilizacja oparta na Pieniądzu, to i biblijna „wyjątkowa nacja” zaczęła oceniać ludzi oraz narody, po cyfrze pieniędzy, którymi oni / one operują. Jak to zauważył Karol Marks, już 175 lat temu w „W kwestii żydowskiej”, „Pieniądz jest to żarliwy bóg Izraela, przed którym wszyscy inni bogowie człowieka muszą się ukorzyć”.

>Jak to już wielokrotnie podkreślałem, obecnie czcimy tego „praktycznego boga Izraela” w formie Trójcy Globalnych Wartości TPD, czyli Techniki, Pieniądza oraz Dupy komfort miłującej. Istnieje jakakolwiek możliwość by zahamować triumfalny pochód tej Błogosławionej bogiem Izraela Cywilizacji TPD?

I wykorzystując powyżej wzmiankowany fakt konferencji “Religia i Świat”, rozesłałem znającym rosyjski korespondentom, akurat przed dwoma tygodniami napisany, po angielsku, tekst wiążący zjawisko autyzmu starożytnych kapłanów Izraela, z poznawczym nihilizmem żydo-chrześcijańskiej wiary.

Pojawił się odzew na to moje internetowe mikro-przedsięwzięcie. „Antique Autism” rozesłał swoim LICZNYM (od Liczby, miary Wszechrzeczy) korespondentom zarówno twórca [sowamagazin], poeta Stefan Kosiewski z Frankfurtu a/M., jak i twórca [shamireaders] pisarz Izrael Szamir, aktualnie z Moskwy. Dlatego będę się starał sformułować, także po polsku, tę mą najnowszą, wciąż analogową, WSPANIAŁĄ ANALIZĘ WSZECHRZECZY. Zapewne w kilku odcinkach, rozpoczynając dokładnie w 101 Rocznicę WIELKIEJ PROLETARIACKIEJ REWOLUCJI ANTY ŻYDO-CHRZEŚCIJAŃSKIEJ.

M.G. / Gasienica / Markglogg

SIEDEM ŚWIATEŁ ROZUMU (wg. “Markglogg”, 1997)

- i ich WSPANIAŁY ROZBŁYSK w 21 lat później

2300 słów

W jesieni 1997 roku zacząłem znowu (po 18 latach przerwy!) pracować jako nauczyciel akademicki i przy tej okazji w piśmie „Errata” studentów filozofii WSP w Słupsku, opublikowałem

Siedem świateł człowieka rozumnego

Λόγος – czyli Prawdziwe Słowo – ku oświeceniu „miasta filozofów” dzisiaj

A w tym mym SŁOWIE pozwoliłem sobie sobie przypomnieć kilka podstawowych wartości oraz zasad, które MUSZĄ lec u postaw budowy, w wieku XXI, światowego społeczeństwa post-demokratycznego:

1. Wartością nadrzędną jest rozumowanie logiczne, oparte na maksymalnej ilości danych sensorycznych.

Arystoteles oraz wielu innych myślicieli

2. Ignorancja jest grzechem, dla ludzkości śmiertelnym.

Starożytni filozofowie Grecji

3. Sprawiedliwość społeczna polega na nierówności ludzi.

Platon i jego szkoła

4. Wolność definiujemy jako przeciwieństwo zniewolenia. Także zniewolenia przez na pozór ułatwiające życie wytwory cywilizacji, w tym i religijne „opium”, którym zwykły narkotyzować się masy.

Logika oraz psychologia, zwłaszcza stoicka

5. Ani zatem Pieniądz, ani Praca, ani nawet Wiara nie czynią człowieka wolnym. Czyni to tylko Wiedza oraz (biologiczna, „zwierzęca”) Sprawność oraz Odwaga, które należy ćwiczyć od dziecka.

Jezus z Nazaretu, a przed nim i po nim Grecy oraz Rzymianie

6. Nie jest prawdą, że człowiek powołany został do totalnego podporządkowania sobie Ziemi. Na odwrót, ludzie Rozumni winni podporządkować sobie otumanionych Biblią „ludzi ekonomii”.

Anty-Mojżesz, czyli Budda, Sokrates, Konfucjusz i tak dalej

7. Większość wierzy w pozory, a więc większość z definicji nie ma racji. A zatem nie potrzebujemy demokracji.

Szkoła epistemologii im. J. Piageta w Genewie

Tych „Siedem Świateł Logosu-Rozumu” przypomina swą liczbą starożytny żydowski świecznik zwany menorą. Aby być w zgodzie z obecną, „filo-żydowską” modą, omówimy pokrótce te światła w ich kabalistycznej kolejności, od tyłu do przodu.

Odnośnie Światła Siódmego. Fakt, że demokracja ma tendencję do wyradzania się w „despocję mas” zauważył już dwa wieki temu de Tocqueville w Ameryce Północnej, a wcześniej dostrzegli to krytycy starożytnej demokracji Aten. Bierze się to zjawisko z bardzo prostego, fizjologicznego faktu, którego wielbiciele liberalnej demokracji nie są w stanie – bądź też nie chcą – dostrzec. Otóż sprawność intelektualna człowieka nie jest mu dana, w sposób cudowny, w momencie jego poczęcia, ale do swego pełnego wykształcenia wymaga odpowiedniego środowiska oraz odpowiednich, trwających dziesiątki lat, ćwiczeń, do których wykonania nie wszyscy mają predyspozycje oraz chęci. Demokracja zatem z konieczności tłumi w ludziach ich biologiczną, „zwierzęcą” tendencję do samo-rozwoju, w sposób automatyczny promując osobniki psychologicznie niedojrzałe, które w każdej naturalnej zbiorowości stanowią większość. Pełnię dojrzałości umysłowej człowiek osiąga bowiem w wieku około lat pięćdziesięciu, kiedy to ta starsza wiekiem grupa ludzi jest już w mniejszości. (Z tego właśnie powodu „demokracja” spartańska była w swej istocie gerontokracją i na podobnej zasadzie funkcjonował przez tysiące lat chiński mandarynat.)

Odnośnie Światła Szóstego. Nie we wszystkich kulturach dążenie do harmonii ze światem oraz do Mądrości wynikłej z umysłowej dojrzałości było społecznie akceptowane. Gdy się na przykład czyta uważnie „Księgę Wyjścia” Starego Testamentu, to ma się wrażenie, że jest to opis zachowania się ówczesnego „solidarnościowego (z Mamonem, no bo z kim / czym innym?) pokolenia”, zbuntowanego przeciw rygorom „archeo-komunistycznego” (tak!) społeczeństwa starożytnego Egiptu, rządzonego przez tamtejszą gerontokrację. Co więcej, będące wyrazem antycznego buntu przeciw homeostazie oraz Mądrości (gr. Słowu – Logosowi) hebrajskie Pismo Święte, właśnie przez to, że gloryfikowało bezmyślnie egoistycznie mnożenie się i napełnianie ziemi, aby wszystkie stworzenia się was lękały i bały (I Moj. 9, 2), automatycznie upodabniało zachowanie się dorosłych ludzi do zachowania się „ślepych” komórek nowotworu, brutalnie kolonizującego macierzysty organizm. Z tego właśnie powodu Stary Testament winno się porównywać do wirusa („memu”) proto-onkogenicznego, który w sprzyjających warunkach wywołuje skretynienie – a jednocześnie i ekonomiczną gigantyzację – zarażonej tym biblijnym „wirusem” społeczności: tak właśnie wyglądał zarażony „biblijnym” kłamstwem Izrael przed jego zniszczeniem przez Rzymian, Niemcy oraz Czechy bezpośrednio po upowszechnieniu się wynalazku Gutenberga i wywołanej przezeń fali ruchów protestanckich, Anglia w XVIII i XIX wieku oraz Stany Zjednoczone, wraz z ich satelitami, w dobie obecnej. Jeśli nie uda się opanować tego, stymulowanego przez Pismo Święte, „myślenia embrionalnego”, to rzeczywiście dojdzie do zapowiadanej przez Nowy Testament Apokalipsy, a być może i nuklearnego całopalenia Ziemi – czyli holocaustu – tak bardzo uwielbianego przez starotestamentowego „Pana nieba i ziemi”.

Odnośnie Świateł 5 oraz 4. Jak do tej Apokalipsy nie dopuścić? Jan Paweł II, w antyaborcyjnej homilii wygłoszonej w Kaliszu w czerwcu 1997, przypomniał słowa Ewangelii „nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą. Niestety nie zdążył dodać następnego zdania „Bójcie się raczej tego, który może i ciało i duszę zatracić w piekle.” O kogo tu chodzi? W dzisiejszych czasach, za tych, którzy prowadzą swą klientelę do zatracenia się w „piekle żądz”, uważa się praktycznie li tylko handlarzy narkotyków. Za czasów Jezusa, za odpowiedzialnych za korupcję (dosł. zepsucie ciała) uważano przede wszystkim Ludzi Pieniądza. Jako przykład zatracenia w Piekle, zarówno ciała jak i duszy, ewangelie podają Judasza, W tym ponadczasowym świetle, pochwalane oficjalnie przez hierarchów Kościoła przy okazji pielgrzymki Papieża, reformy Balcerowicza były najzwyklejszym aktem oddania Polski w niewolę wolnorynkowego „piekła” zgigantyzowanych, materialnych potrzeb. Jak by to powiedzieli uczniowie Jezusa, w ostatnim dziesięcioleciu nastąpiło zawierzenie duszy Narodu Polskiego diabłu ubranemu w ornat Liberalnej Demokracji, dyskretnie popieranej przez Watykan. I to Piekło na ziemi – oczywiście na zewnątrz wabiące pozorami zmechanizowanego (i “zcyfryzowanego”!) raju – w sposób automatyczny prowadzi do korupcji prawie wszystkich ludzkich organów, których w tym „wolnościowym” ustroju nie ma społecznej potrzeby ćwiczyć ani doskonalić. (…)

I tak dalej, całość “Siedmiu Światel Rozumu” zachowała się w mej niedoszłej pracy habilitacyjnej sprzed lat 11:

Otóż już 20 lat lat temu, na mej WSP słyszałem, że pracownikom naukowym KUL te “Ponadczasowe Światła Rozumu” się nie podobały. I nie ma tutaj co się dziwić, przecież wyrobnicy z KUL winni krzewić “Dobrą nowinę” Świętego Pawła “Wyniszczę mądrość mędrców i inteligencję inteligentnych zniweczę”. Ponieważ jednak wśród bardzo licznego w III RP duchowieństwa, coraz częstsze są patologie, barwnie ponoć zobrazowane w filmie “Kler”, więc i ja – filozof z zamiłowania już w liceum – zmuszony jestem drążyć ten temat dalej:

II.

WYNISZCZĘ mądrość mędrców [Kościoła] i przebiegłość [jak Szaweł-Paweł] przebiegłych  w ŚMIEĆ ZAMIENIĘ” ( M.G. 2018)

Otóż ze zmierzchłych czasów mych graduate studies (geofizyki) w USA, pozostał mi BIOLOGICZNY WSTRĘT do tego “kraju przyszłości”. Pod wpływem tego mego, podówczas “genetycznie zasymilowanego” odruchu, już jako filozofowi w praktyce emeritus, zdarzyło się napisać, w reakcji na rozmaite tegoroczne konferencje oraz korespondencje, lekko satyryczny tekst:

Czy autyzm starożytnych kapłanów leży u podstaw pustki duchowej żydo-chrześcijańskiej (J.-Ch.) wiary?

(Spisałem go w JĘZYKU PANÓW, z którego sztywną składnią wciąż mam “genetyczne” kłopoty – http://markglogg.eu/?p=2444 )

A w nim sformułowałem, niejako przy okazji, krótki wykaz Wskazówek jak zwalczać ZASADY BEZMYŚLNOŚCI ŚWIĘTEJ WIARY, której praktykowanie musi doprowadzić – w sposób KONIECZNY – do totalnej, zarówno ekologicznej jak i psychologicznej katastrofy naszej ŻYDO-ZAMERYKANIZOWANEJ PLANETY:

Oto te Siedem Wskazań, jak należy logicznie rozumować dzisiaj:

1.“Chrystus” zrodzony w FANTAZJI św. Pawła, nie był bogiem – to twierdził Patriarcha Konstantynopola Nestoriusz (patrz ref. 1). W ślad za nim Mahomet (ok. r. 620), a niedawno także prof. Węcławski (2007), bliski współpracownik, w Watykanie, kardynała Ratzingera, przez pewien czas papieża Benedykta XVI.

2. Człowiek może zbawić się tylko poprzez swoje się w świecie zachowanie – to twierdził irlandzki mnich Pelagiusz około r. 420, a przed nim Konfucjusz, Budda oraz filozofowie Grecji; także nowocześni fenomenlogowie, Husserl i Ingarden oraz pozostający pod wpływem historyka antyku, Tadeusza Zielińskiego intelektualiści rosyjscy (w szczególności Aleksandr Błok) z początku wieku XX (ref. 2).

3. Grzech Pierworodny to anty-ludzki wynalazek hebrajskich kapłanów. Zachowali się oni jak oszukańczy lekarze, przekonujący swych pacjentów do wyimaginowanych chorób. A to w celu, by w sposób podły wyssać z nich ich soki życiowe. (Przypominam smutną uwagę starożytnych prostych żydów “Każdy, kto czyni zło jest dobrym w oczach Pana i w takich ma on umiłowanie” – Mal. 2:17)

4. Krzyż stanowi ostrzeżenie dla wszystkich tych odważnych, którzy ośmielają się denuncjować hipokryzję Kościoła, a w szczególności krytykować obłudę TRIADY jego Ojców Założycieli: Szawła/Pawła (“ojciec chrzestny”), Augustyna (“teoretyk”) oraz Cyryla (“praktyk”) z Aleksandrii. (Finalny los Jezusa, krytykującego obłudę starożytnego kapłaństwa Izraela, przepowiada przecież chińskie przysłowie “Ten kto trzęsie drzewem Prawdy, może się spodziewać, że polecą nań obelgi oraz kamienie.”)

5. Transcendentalny, niematerialny Bóg istnieje tylko w FANTAZJI. Nie posiada on bowiem środków niezbędnych by przekazać jakąkolwiek inFORMAcję, choćby tylko o swym istnieniu. (Jak zauważa to Arystoteles FORMA, pozbawiona swego MATERIALNEGO podłoża, nie istnieje.)

6. Natomiast istnieje dobrze dostrzegalny, Odwieczny Bóg Immanentny, zwany INTELIGENCJĄ, obecny we wszystkich bytach ożywionych. Pobudzany do działania przez takiego “duchowo-materialnego” Pierwszego PoruszycielaZOON (Żywina) jest STWÓRCĄ wszystkich PRZECIWENTROPICZNYCH ZJAWISK we Wszechświecie (Paul Wintrebert Le vivant créateur de son évolution” - 1962, oraz Jean Piaget Le comportement, moteur de l’évolution” – 1976)

7. Inteligencja Żywiny manifestuje się w formie cyklicznych reakcji biochemicznych I/RSA: Irytacja/uszkodzenie → Regeneracja → Superregeneracja → Asocjacja nadregenerowanych, uprzednio uszkodzonych elementów organizmu, kwasy nukleinowe w to włączając (ref. 3).

***

To tyle “ponadczasowych” – jako że były one zasadne i przed pojawieniem się judeo-chrześcijaństwa i będą ważne po jego zapomnieniu – uwag. Szersze ich opracowanie, w języku polskim, być może wkrótce uda mi się wyprodukować – jak na razie bardzo w tym przeszkadza Wspaniała Pogoda w okolicach mej Podhalańskiej Akademii Nauk.

***

A na zakończenie tych PONADCZASOWYCH WSKAZÓWEK, jak dezawuować Żydowskiego Pana Zastępów, by było trochę weselej, pozwolę sobie przypomnieć, jak prorok Mahomet zrobił z „Teologii Zbawienia Metodą Jezusa Umęczenia” – FANTAZJĘ CHYTREGO ŻYDOWSKIEGO GŁUPKA o imieniu Szaweł alias z Tarsu Paweł.

Otóż jeden z moich muzułmańskich korespondentów już dość dawno temu przesłał mi taki oto Hadis (opowieść związaną z Koranem):

Allah wiedząc o spisku żydów, zamierzających zabić Jezusa, wysłał na Ziemię trójkę aniołów Gibraela, Mikaila – i jeszcze jednego, którego imienia zapomniałem – do Wieczernika, w którym spali apostołowie po Ostatniej Wieczerzy. I ci aniołowie, poprzez wschodnie okno w wieczerniku, WNIEBOWZIĘLI JEZUSA wprost do Boga. A gdy Judasz wraz ze strażą wysłaną przez Piłata wszedł do pomieszczenia w którym apostołowie spali, to nie widząc wśród nich Jezusa zapytał „Gdzie jest Jezus?” A w tym momencie Allah sprawił, że twarz Judasza zajaśniała tak jak Jezusa i apostołowie odpowiedzieli „Ty nim jesteś, Panie!”. I strażnicy pochwycili Judasza i powlekli go by mu zgotować przygotowaną dla Jezusa DROGĘ KRZYŻOWĄ.”

(Proszę zauważyć, że w tym wypadku Żydzi planujący zabicie Jezusa oszczędzili 30 srebrników, które przyrzekli Judaszowi za jego dla nich usługę; ta historia w Koranie 4:157–158 brzmi tak: “And they did not kill him, nor did they crucify him; but [another] was made to resemble him to them. (…). And they did not kill him, for certain. Rather, Allah raised him to Himself “. Uwaga! W polskim wydaniu Koranu, PIW 1986, zdanie zaznaczone na czerwono zostało wymazane!)

I czyż ta WSPANIAŁA HISTORIA nie jest potwierdzeniem dumnego stwierdzenia Mahometa, iż “Ludzie robią różne podstępy,ale On (Allah) robi podstępy najlepsze.”? Ta niewątpliwie elegancka – ponoć znana gnostykom już na wieki przed Mahometem – interpretacja ostatnich chwil Jezusa, jest wyraźnie wypełnieniem, przytoczonego w „1 Liście do Koryntian” proroctwa „Ja (Allah) wyniszczę mądrość mędrców (Kościoła) i przebiegłość (jak Szaweł-Paweł) przebiegłych  W ŚMIEĆ ZAMIENIĘ” !

Ref. 1:

I kłamcą był [św.] Paweł, kiedy mówi o bóstwie Chrystusa, że nie miał on “ojca, matki, genealogii”. Mój drogi przyjacielu, Maria nie urodziła bóstwa (…) istota stworzona nie jest matką tego, który jest niestworzony (…); stworzenie nie urodziło stwórcy, lecz człowieka, Maria urodziła człowieka, który był narzędziem Boga.”

Patriarcha Konstantynopola Nestoriusz do papieża Celestyna I, cytowany przez K. Deschnera w “Kryminalnej historii Chrześcijaństwa” tom 2, str. 105.

Ref. 2:

Wyksztacony głównie w carskiej Rosji oraz w kajzerowskich Niemczech, historyk antyku Tadeusz Zieliński odegrał rolę “Hellenistycznego guru” bolszewickiej elity, która przejęła władzę w Imperium Carów. Według znającej zarówno polski jak i rosyjski, literaturoznawcy Clare Kavanagh:

Zieliński dokonywał porównań między antyczną epoką hellenistyczną, a jemu współczesną. W okresie hellenistycznym stare granice, oddzielające narody, klasy, rodziny, rasy a nawet i płci słabły, i trzeba było stworzyć “nowy społeczny kosmos”, by zastąpić ten stary, który zanikał. Helleńskie rozwiązanie problemów które szarpały Rosją przed stuleciem miało ewidentny powab dla postrewolucyjnych elit poszukujących nowego porządku. (…) Miała to być “uniwersalistyczna kultura”, po grecku oeikumene, “światowa cywilizacja”, w której ‘określenie Hellen nie było by dłużej związane z pochodzeniem, ale z nastrojem’; ‘Grecy poprzez wykształcenie mieli by większe prawa do obywatelstwa, niż Grecy poprzez urodzenie’. (…) Ta wizja pociągała jego uczniów, mieszkających w Rosji rozszarpanej przez wojnę i rewolucję. W “gościnnej Helladzie” proklamował Zieliński, “wspólnota była rozszerzoną rodziną”, a Hellada sama była “rozszerzoną wspólnotą”.

W myśli Zielińskiego aktywnym przeciwnikiem hellenizmu jest Judea, nie Rzym. (…) Były to dwa, radykalnie sobie przeciwne projekty “uniwersalizmu”. Grecy, pisał, “widzieli cywilizowany świat jako miejsce gdzie ich ideały dominują, jako wielorasowe, wielonarodowe społeczeństwo, a ci którzy tego nie akceptowali, byli wrogami człowieka.” Natomiast Żydzi nadali uniwersalne znaczenie [ich] Jedynemu Bogu, który ich wybrał i trzymał ich oddzielnie od wszystkich innych narodów oraz religii. Żydowscy reformatorzy szukali sposobów, by połączyć razem te dwie kultury, ale zasady, które nimi rządziły, były ze sobą nie do pogodzenia. (…) Żydzi, którzy odmawiali “zrzeszenia się z resztą ludzkości” byli, jak to któryś z wczesnych kronikarzy zauważył, “nie gościnną, anty-ludzką rasą.”

(…) Zielińskiego obraz “narodu, który się uczy” prowadzi do sedna jego argumentacji, polegającej na wskazaniu prawdziwego dziedzictwa chrześcijaństwa, oraz jego prawowitych uczniów i potomków. Jego badania mają za cel walkę z “fatalną judaizacją chrześcijaństwa” (…) Judaizm jest, ostrzega, “negatywnym źródłem chrześcijaństwa”, zagraża on jego helleńskiemu dziedzictwu, które Chrystus wprowadził do hebrajskiej tradycji.”

(Z książki Clare Kavanagh “Osip Mandelstam i modernistyczne tworzenie tradycji”, 1994; korespondent o nicku “Stash” kilka dni temu mi napisał, że We need to have Tadeusz Zielinski Day!” – i byłby to DZIEŃ PAMIĘCI uroczyście obchodzony nie tylko przez Polaków oraz Rosjan, ale także przez post-żydów, tak jak Mandelstam „lgnących do Rozumu” [czyli do „Przeciw-Boga Izraela”], a nawet i przez Niemców, mieszkając wśród których po wybuchu II Wojny Światowej Zieliński zmarł w 1944 roku)

Ref.3:

Zakopane, 7 listopada 101 roku po

WIELKIEJ PROLETARIACKIEJ REWOLUCJI ANTY JUDEO-CHRZEŚCIJAŃSKIEJ

***

 PS. Ot i kilka skanów mej “działalnosci literackiej” do wykorzystania w następnym odcinku PAN w Z-nem 36:


Noworoczny (2019 AD, czyli 102 po WPR) Midrasz o Spotkaniu Mojżesza z Głosem “JA JESTEM” Zza Pustynnego Krzaka

Pod koniec 2018 roku, przy okazji uczestnictwa w Walnym Zebraniu Zdrużenia SLAVICA w Nitrze (Sk), odwiedziłem w Bratysławie małżeństwo słowackich architektów, mych znajomych od lat. W trakcie u nich “nieco alkoholowego” przyjęcia, gospodyni która kilka lat temu organizowała muzeum diecezjalne przy katedrze w Nitrze i która czasami przegląda moje teksty, zapytała się ot, tak sobie : “Wy w Polsce macie taki kościół, w którym na ołtarzu jest bezlistny krzak. Gdzie to jest i co to oznacza?

Przypomniałem jej zatem, że to w krakowskich Łagiewnikach zbudowano gigantyczne “jak hala fabryczna” Sanktuarium, na ołtarzu którego, pod obrazem promieniującego miłością serca Chrystusa, ustawiono prosty globus, obramowany gałęziami bezlistnego krzaka, zapewne tego zza którego Mojżesz usłyszał  na pustyni glos “Ja Jestem” (JHWH po hebrajsku). Według mnie, ta sceneria symbolizuje PLAN OBJĘCIA CAŁEGO GLOBU etycznymi zasadami judaizmu – pod przywództwem, oczywiście Chrystusa Króla. (Były już  wielotysięczne demonstracje u stóp tego Sanktuarium,domagające się Jego intromizacji.)

Moja, już trochę wstawiona znajoma, się zatem zapytała “A co ten Mojżesz pod tym krzakiem robił? Mnie, jako że też spożyłem trochę dobrego trunku – a akurat było to wino wyprodukowane w Izraelu, które testowaliśmy, czy nie jest przypadkiem oszukiwane – odpowiedź narzuciła się sama: zapewne robił on to co każdy normalny człowiek, załatwiał swoją potrzebę!

No i wybuchła wśród nas, zadowolonych z tego odkrycia, tak zwana “burza mózgów”, zaczęliśmy się zastanawiać, co ten Mojżesz, kucający za krzakiem, z którego unosił się dymek jakby się on palił (są ponoć na pustyniach takie rośliny) usłyszał?

Ja, jako UCZONY W PIŚMIE, bystro skojarzyłem, że właśnie wtedy, załatwiającego się za krzakiem proroka Izraela, GŁOS “JA JESTEM” powiadomił, że wybrał go sobie jako na świat swego przedstawiciela. I przekazał zdrętwiałemu z wrażenia Mojżeszowi wiadomość o tym, że “Ja Jestem Bogiem Jedynym, który Twój naród wybrał by trzymać go oddzielnie od wszystkich innych narodów oraz religii“. Oceniając z dystansu 3 tysięcy lat dzieje tego znanego biblijnego programu, polski historyk antyku, Tadeusz Zieliński fachowo zauważył już przed stu laty: Żydowscy reformatorzy szukali sposobów, by połączyć razem te dwie kultury (judaistyczną i gojowską, zwaną podówczas helleńską), ale zasady, które nimi rządziły, były ze sobą nie do pogodzenia. (…) Żydzi, którzy odmawiali “zrzeszenia się z resztą ludzkości” byli, jak to któryś z wczesnych kronikarzy zauważył, “nie gościnną, anty-ludzką rasą.” (Patrz  ”Siedem Świateł Rozumu – ref. 3.)

Etymologiczne (i merytoryczne) pokrewieństwo współczesnego AUTYZMU z antycznym  FARYZEIZMEM – czyli o Magii Autystycznych Urojeń

Co ciekawsze, to zalecone przez GŁOS ZZA KRZAKA, “trzymanie się oddzielnie” (po hebrajsku perushim, stąd sławny faryzeizm), unikanie zbyt bliskich kontaktów z innymi ludźmi i innymi kulturami, na początku wieku XXI stało się się ułatwiającą życie cechą całych rzesz AUTYSTÓW w najbardziej zaawansowanych obecnie, pod względem technicznym, krajach świata! Warto zatem przypomnieć, sformułowaną już w 1904 roku, przez szwajcarskiego psychiatrę Eugen Breuleradefinicję tej aberracji osobowości: ”Jest to wycofanie się człowieka do jego urojeń, przeciw którym jakikolwiek wpływ z zewnątrz staje się nie tolerowanym zaburzeniem”.

A kto, według Biblii, robił biznes, zwany potocznie HUCPĄ,  przez nagłaśnianie swych UROJEŃ? Wspominaliśmy już Mojżesza, który zza krzaka USŁYSZAŁ głos, który z czasem napełnił jego “naród” uczuciem Wybraństwa. Wcześniej praprzodek Mojżesza, patriarcha Jakub lubujący się, jak klasyczny autysta, dekować w izolującym go od niebezpieczeństw otoczenia namiocie, uroił sobie, że walczy Z BOGIEM! (“Za nic nie mogę pojąć walki Jakuba z Bogiem, o której mówi Księga Rodzaju 32,25-33“, zauważa sympatyczny ksiądz Jacek Salij.) Ta WALKA Z CIENIEM jednak spowodowała, że Urojony Bóg nadał Jakubowi imię IZRAEL, czyli “mocny Bogiem”. Zmyślone na tej samej zasadzie, “dobrze sprzedane” urojenie faryzeusza Szawła, który na drodze do Damaszku usłyszał GŁOS Zmartwychwstałego Chrystusa, znacznie zwiększyło AUTORYTET tego głównego autora Nowego Testamentu, znanego pod ksywą “św. Paweł” (po łacinie mały i strachliwy). A i sam Jezus Zmartwychwstały, który bez żadnej psychicznej traumy po mękach ukrzyżowania, przez pewien czas ponoć się ukazywał Wybranym, mógł być tylko ich Urojeniem, dodającym (piekielnej!) MOCY wierzeniom otumanionych przez kler chrześcijan – vide nie tak dawne żądania Jego Ukoronowania zgromadzonych przed łagiewnickim sanktuarium tłumów!

Wojna z ENTROPIĄ (bezwładem myśli) Mojżeszo-Paulinizmu, to zadanie dla autentycznych, ZHELLENIZOWANYCH chrześcijan

(“Hellenistyczne” podejście do świata, według angielskiego filozofa i pisarza  Matthew Arnolda (1869) polega na “umyśle i intelekcie elastycznym i samo się korygującym, wrogim fanatyzmowi, sztywności i jednostronności, jest to umysł pozwalający nam widzieć, jak rzeczy naprawdę wyglądają. Z drugiej strony  ’hebraizacja’ polega na poświęceniu wszystkich innych cech naszego bytu jego stronie religijnej, co prowadzi do wąskiego i pokręconego rozwoju tej religijnej naszej strony” )

Otóż już w starożytności były, inspirowane zachowanymi w Ewangeliach, antyfaryzejskimi naukami Jezusa z Nazaretu, trwające przez kilka wieków próby (np. MARCJONIZM) oderwania życia wspólnot chrześcijańskich od podłego “hebrajskiego korzenia”  stworzonej nad Jordanem Wiary. Jednak wskutek znanego zjawiska duchowej entropii, pchającego się do przysłowiowego żłoba kleru, tak jakoś wyszło, że Kościół Powszechny, w dość bezwładny sposób zaakceptował nie tylko Księgę Autystów-Hipokrytów o nazwie Stary Testament, ale wzmocnił jej MIZOLOGOS (Przeciw Rozumowy) wydźwięk, twórczością bezwstydnie wychwalającego Bożą Głupotę (tak! czytać I list do Koryntian!) samozwańczego apostoła Pawła (wcześniej znanego jako Szawła). I w tej formie ten najzwyklejszy KOŁTUN, z byle jak połączonych ze sobą neuronów, w mózgach nauczonej żyć urojeniami ludności, trwa do dzisiaj. Jak to niedawno, na portalu neon24  z dumą potwierdził “zoologiczny antykomunista” (czyli zadeklarowany wróg Jezusa z Nazaretu, który był komunistą) ukryty za nickiem “Husky”: ”Stary Testament jest fundamentem wiary i pobożności Nowego Testamentu, są też w nim elementy, które zachowują trwałą aktualność. Życie religijne, pobożność, oddawanie czci Bogu odzwierciedlają wielowiekową ciągłość.

Na początku wieku XX była jednak bardzo udana, trwająca przez trzy czwarte stulecia, próba uwolnienia świata od “uścisku ramion mojżeszowego krzaka”, uwidocznionego na ołtarzu sanktuarium w Łagiewnikach. W naszej części Europy była ona autorstwa przejętej ideami marksizmu, grupy tak zwanych “bolszewików”, głównie rosyjsko-kaukasko-polskiego pochodzenia (patrz zdjęcie zbiorowe pierwszego bolszewickiego rządu w “On Jewish origin of communism“; Trocki/Bronstein oraz Dzierżyński są na nim nieobecni)

Niestety ta próba zakończyła się dość raptownie z 30 lat temu, przy walnym w tym udziele zarówno Watykanu jak i nowojorskiej sekty Chabad Lubawicz.

Marzenie zatem Tadeusza Zielińskiego, który przed stu laty był rodzajem “hellenistycznego guru” bolszewickiej elity,  o odtworzeniu AUTENTYCZNEGO CHRZEŚCIJAŃSTWA, dla którego “Starym Testamentem” jest “helleńskie dziedzictwo, które Chrystus wprowadził do hebrajskiej tradycji” należy odłożyć ad Kalendas Graecas. Tutaj chciałbym tylko, za mym tekstem sprzed roku “Czy hebrajski Jahwe to atrapa hinduskiego Brahma“, po raz n-ty wskazać, że AUTYZM TEJ “NASZEJ” MIZOLOGOS WIARY musi logicznie doprowadzić do gigantycznej katastrofy kompletnie skretyniałej LUDZKOŚCI:

Co ja zarzucam najbardziej judaizmowi – podobnie jak i paulińskiemu” chrześcijaństwu – to agresywną ANTYZOOLOGIĘ obu tych abrahamicznych wierzeń. Jest to differentia specifica pomiędzy religiami zwanymi ANIMISTYCZNYMI (od zwierząt zwanych animals) i religiami INANIMISTYCZNYMI, do których należą wszystkie oparte na żydochrześcijańskiej Biblii wierzenia. To już bowiem w starożytności filozof  Celsus dostrzegł, że chrześcijanie WIERZĄ W TRUPA (widocznego na krzyżu); pośród manuskryptów znalezionych w Qumran nad Morzem Martwym znajduje się jeden złożony z psychopatycznego wyszczególniania zrobionych przez ludzi narzędzi, wszystkie one poprzedzone przymiotnikiem boże” (pismo, miasto, świecznik, kielichy, skrzynia, namiot, itd., itd.) Manuskrypty tego rodzaju stanowią świadectwo, że już Żydzi antyczni mieli obsesję CUDOWNOŚCI PRODUKTÓWTECHNÉ” (po starogrecku kuchennych prac). W przeciwieństwie do tychwartości faryzejskich, przywiązanie się do techné” było traktowane z odrazą jako niewieście” nie tylko przez starożytnych Greków, ale także przez nowożytnego filozofa pochodzenia żydowskiego, Barucha Spinozę …

To, znamionujące klasyczny autyzm, tępe zafascynowanie się martwymi, z definicji, produktami ‘techne’, w sposób automatyczny zadusza szersze spojrzenie na samo życie, jako BIOLOGICZNE zjawisko. Ci, którzy na serio traktują “hellenistyczną” uwagę Jezusa z Nazaretu, iż “oko twoje jest świecą ciała Twego“, bez trudu dostrzegają, że ich własne życie polega na cyklicznym metabolizmie wchłanianych przez nich cząstek materii (także w jej falowej, elektromagnetycznej formie). Otóż dobrze znanym greckim filozofom, METAFIZYCZNYM celem życia – i to nie tylko ludzi, ale i chociażby naszych psów domowych – jest akumulacja informacji, po prostu zdobywanie Wiedzy. Z tego powodu osobniki autystyczne, które czy to już od urodzenia, czy poprzez wieloletni wysiłek “nie patrzenia” w zakazanych przez religię kierunku (“wiedza nadyma” ostrzegał św. Paweł), stały się (lub są od urodzenia) nie zdolne do skojarzenia, że ŻYCIE TO PRZECIWENTROPICZNY PĘD do jego się form doskonalenia. Istnienie tego, traktowanego przez klasyczny judaizm jako grzeszny, naturalnego dążenia do poznania (gnozy), automatycznie przyćmiewa “Blask i perfekcję” (urim-tummim) dzieł hebrajskiego Boga Stworzyciela. No i sam ten Jahwe. którego głos usłyszał zza pustynnego krzaka Mojżeszspełniający pod nim swą biologiczną potrzebę, przy bliższym go poznaniu, okazuje się być STWÓRCĄ NIEWIARYGODNEGO WRĘCZ IMBECYLIZMU, charakteryzującego w szczególności ten rodzaj stworzeń, który uznał się za WYBRANY do nad Światem zapanowania! (Patrz przypis 1)

W jakim bowiem kierunku zmierzamy, prowadzeni przez mojżeszowego Stwórcę, zza bezlistnego krzaka?

Otóż według zrozumienia świata przez liczne obecnie rzesze uczonych darwino-weismańskiego chowu, człowiek swe “bogopodobne” cechy ma zapisane w dziedziczonym przezeń genomie i ewentualne interwencje z zewnątrz mogą mu tylko ten genom – zazwyczaj nieodwracalnie – uszkodzić. O żadnej PRZECIWENTROPICZNEJ zdolności organizmów do ich samonaprawy – a nawet i do samodoskonalenia się w ramach zmagania się, z doznanymi okaleczeniami – nie ma oczywiście mowy. Zwłaszcza gdy przedmiotem uszkodzeń są molekuły dziedziczenia, zwane genami. Występujący przeciw temu poglądowi, radiolodzy zajmujący się uszkadzaniem, za pomocą napromieniowań, organizmów żywych – w tym i ludzi –  od dziesiątków już lat próbują przełamać ten, oddziedziczony po żydochrześcijaństwie, nihilistyczny pogląd (patrz przypis 2). W miejsce określonej przeze mnie, jako historycznie “hebrajska”, hipotezy prostoliniowej zależności trwałych uszkodzeń organizmu, od intensywności jego napromieniowania, ci radiolodzy upierają się przy bardziej subtelnej, wyraźnie “wybrzuszonej do dołu”  tej zależności którą, ze względu na jej intelektualną genezę, określiłem jako “hellenistyczna”. jako że zgodna z obserwowaną rzeczwustiścią. To “przeciwentropiczne wybrzuszenie” potwierdza bowiem istnienie nie znanego “hebraistom” zjawiska  HORMEZY, czyli hormonalnego wzbudzenia reakcji obronnych organizmu.  Patrz poniżej:

Należy podkreślić, że  ”Hormeza - zjawisko powszechne i powszechnie nie znane” (L. Dobrzyński, 2006) wywołuje  wzmocnienie, po okresie koniecznej regeneracji, “nadgryzionego” przez czynnik zewnętrzny organizmu. I jest to cecha wszystkich, bez wyjątków istot ożywionych, w tym także ledwie co narodzonych niemowląt oraz zakładających sobie “indywidualne biznesy” w naszym wnętrzu  komórek rakowych. (Stąd by zabić tę patologiczną tkankę, za pomocą precyzyjnie skolimowanych naświetleń promieniami “X”, te naświetlenia muszą być wystarczająco intensywne i po wielokroć powtórzone, by nie wywołać tej tkanki “regeneracji z nadmiarem”)

Co więcej, na zasadzie negowanej przez ogół “hebraistów” hormezy, przebiegają kolejne etapy dojrzewania umysłowego dzieci. Tak że brak, w odpowiednich okresach tego dojrzewania, wystarczającej ilości, częstokroć niezbyt przyjemnych, bodźców z otoczenia, automatycznie prowadzi do umysłowo zubożonej (“ubogiej duchem”) dorosłej osobowości, nie potrafiącej odróżnić żywych od nieżywych przedmiotów (w nauce jest to tzw. “kartezjanizm“). A to już jest, sygnalizowana zarówno przez narastającą epidemię autyzmu, jak i ambicjeruchu antyszczepieniowego dziś w Polsce, najzwyklejsza katastrofa umysłowa ludzkości. Ludzkości starającej się przystosować do ulubionej przez nią Cywilizacyjnej Protezy, znanej jako zbiór wartości TPD -Technika-Pieniądz-Dupa. Martwej Protezy, niestety coraz sztywniej unieruchamiającej nasze, nie nawykłe do bezruchu, organy poznania.

Ale to już pozostaje poza tematem niniejszego MIDRASZU, o OBJAWIENIU jakiego doznał Mojżesz, w trakcie załatwiania swej potrzeby za pustynnym krzakiem.

Gdańsk, 28 grudnia roku 101 po

Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Antyjudeochrześcijańskiej

Przypis 1

Na temat ukrytych cech judeochrześcijaństwa już przed ćwierćwieczem opublikowałem broszurkę “Wojna Bogów“. Przeczytawszy tę wydaną także po słowacku książeczkę, czeski znawca sanskrytu, Jan Kozak przekazał mi przed samym Bożym Narodzeniem A.D. 2018 taką oto ocenę tej mej mini-pracy:

Żydzi wykorzystali w Biblii siłę LUSTRA – wielką siłę Świata – i z tego powodu ta ich Księga ma taką Moc! Twoja diagnoza – to zasada “odwracanie wszystkiego nogami do góry” (str.4) oraz “kradzież słów” (str. 4 ref 1) jest doskonale przejrzystym i filozoficznie sprawnym wytłumaczeniem zamysłu Biblii“.

Po polsku wzmiankowany fragment brzmi tak:

Patrząc z szerokiej perspektywy poznawczej, ów Dekalog, będący podstawą Starego Prawa, był po prostu li tylko maską kamuflującą grabieżcze intencje, z początku tylko Izraela, a potem i innych, powtarzających Dziesięć Przykazań jak bezmyślne katarynki, Narodów Wybranych. Używając znanego biblijnego porów­nania, to Prawo było rodzajem wypolerowanej jak zwierciadło TARCZY,  odbijają­cej zarzuty wrogów Narodu (względnie Narodów) Wybranego, że jego (ich) inten­cje są zgoła odwrotne do głoszonych haseł. Ten podstęp poznawczy kapłanów Izraela świetnie dostrzegał Chrystus: na frontonie jerozolimskiej świątyni były wykute w kamieniu Prawa Dekalogu, zaś w jej wnętrzu urzędowała przysłowiowa Jaskinia Zbójców.”

Ot, i obrazkowe podsumowanie wartości, dla których żyją judeochrześcijanie:

Przypis 2

Przypominam po raz x-ty. Kształtujące obecnie życie prawie wszystkich narodów, ANTYZOOLOGICZNE dogmaty darwinowskie są rodzajem, wypracowanej w pierwszej połowie XX wieku, MUTACJI POZNAWCZEJ zasad (mie)widzenia świata wpisanych w HEBRAJSKĄ BIBLIĘ. Według tej Księgi Świętej ISTOTY OŻYWIONE NIE POSIADAJĄ INTELIGENCJI – jest TO DOGMAT CENTRALNY JUDAIZMU w pełni zaakceptowany następnie przez KARTEZJANIZM oraz NEODARWINIZM obowiązujący dzisiaj w zakładach naukowych.

Oto

5 SOLAS” neo – to znaczy judeo – darwinowskiej wiary (w NICOŚĆ)

(Przekład “google” z angielskiego http://markglogg.eu/?p=2144)

1.Sola scriptura (neo) darwiniana admissibile est – tylko neodarwinowskie pisma są dopuszczalne w instytutach naukowych (Wzorowane na luterańskiej SOLA SCRIPTURA, powtarzającej “Bożą mądrość” św. Pawła w 1 Koryntian 4: 6- “możesz uczyć się od nas, aby nie wychodzić poza to, co jest napisane“).

2.Solus multiplicatium esentia vitae est – tylko rozmnażanie się jest istotą życia (To zostało  zaczerpnięte z Księgi Rodzaju 1:22)

3. Soli geni character individuum determinant – tylko geny określają charakter indywiduum (Zaczerpnięte z 1 Koryntian 15: 36-38: “To, co siejecie, nie jest ciałem (lub somą), które powstanie, ale nagim ziarnem (nasieniem) … Bóg daje każdemu nasieniu ciało, które zamierza, dla każdego nasienia odpowiednie dlań ciało“, idea takiego podziału jest już obecna w Księdze Rodzaju 1: 11-12)

4. Sola fortuna species novus genera – tylko przez przypadek pojawiają się nowe gatunki, życiowa działalność przedstawicieli gatunku ma żadnego wpływu na tego gatunku genetyczny charakter (Zaczerpnięte z “wyroczni Jehowy” urim-tummim, czyli “światła i doskonałości” losowych doborów, Ks. Wyjścia 28: 30)

5. Sola selectia naturalis motor evolutionis est – tylko Dobór (Selekcja) Naturalny(a) jest motorem ewolucji (Wzięte z luterańskiej SOLA GRATIA – “ponieważ dzięki łasce jesteście zbawieni przez wiarę (…) a jeśli jest ona darem (w postaci waszego wybraństwa przez) Boga, więc nie dzięki waszym działaniom/uczynkom (jesteście zbawieni)” – Ef 2: 8-9, Rz 11: 6)

W powyższym kontekście WIARY (ANTY)ZOOLOGÓW warto przytoczyć opinię Pierre-Paul Grassé, autora książki “Evolution of Living Organisms” (1977), który już w 1979 roku powiedział autorowi, że “neodarwinowska koncepcja ewolucji jest o NICZYM“.

Přeji hodně Světla poznání a stále živé vroucí srdce do nového roku!

Jest to życzenie noworoczne od czeskiego gnostyka Jana Kozaka, które na polski bym przetłumaczył tak:

Oby nadeszło więcej Światła poznania, a wciąż żywe (jego) serce powróciło w nachodzącym roku!

Zyczenia 2018-19 Civetta 3220 m

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

PAN w Z-nem 35 B: Is Antique Autism at Origin of Mind-killing Emptiness of J.-Ch. Faith?

Is Antique Autism at Origin of Mind-killing Emptiness of J.-Ch. Faith?

Part 2

And a liar was (St) Paul, when he speaks, about the godliness of Christ that he had “no father, no mother, no genealogy”. My dear friend, Mary did not gave the birth to a God, (…) someone which is created cannot give birth to a Creator (… Mary) gave birth to a man, which was a tool of God”.

Contents:

The Christian “highly spiritual” writings – The Role of Angels of Allah in Salvation of Jesus – Is the J.-Ch. autistic mindset at the origin of anti-vaccination paranoia? – Mind killing FANTASIES created by Jewish Religion & Science

3300 words

1. The Christian “highly spiritual” writings

Commenting my September textThe Evil Principle of Judeo-Christian faith”, my younger colleague, philocommunist historian Bruno Drweski from Paris wrote me on Sept. 27 : “It does not exist such thing like “Judeo-christian faith”. And when I argued that K. Marx in On the Jewish Question” (1844) summed up the Jewish-Christian relations in a Ying-Yang form:

Bruno emailed me on Sept. 28: You are applying the neo-evangelical, earthly, litteral readings of the Bible and of other texts … you are ignoring exegesis at the higher intellectual and spiritual level. The SPIRIT IS NOBLE (SUBLIME) EVERYWHERE, while the letter itself is dead, it is a corpse and smells like a corpse.

The text I am typing at present consists – necessarily – of dead letters, and thus it is sterile, etc. But specific “salty” texts, applied in appropriate dosis, invigorate the circulation of brain “fluids”, called at present neurotransmitters, this due to the effect of HORMESIS (for details see the “Evil Principle”). And to the contrary, appearing to be sweet, super numerous Christian HIGLY SPIRITUAL WRITINGS have the moronizing effect, killing the vivid imagination. To point at famous “Hymn of Love”, written by Pharisee Paul (1 Cor. 13: 7-8 and 13):

  • Love bears all things (including the hypocrisy of preaching it priests),

  • believes all things (even evident lies, like the prenatal godliness of Christ),

  • hopes all things (in particular the resurrection of Christians, at the End of times),

  • endures all things (even the treason of Love partizans).

  • Love never fails. But where there are prophecies, they will cease; where there are tongues, they will be stilled; where there is knowledge, it will pass away. (…)

  • So these three remain : FAITH (in FAKE ASSERTIONS), HOPE (for one’s own RESURRECTION), and LOVE (of IGNORANCE). But the greatest of these is LOVE (of utter IMBECILITY).

What kind of Love praises this self-appointed “vicar of Christ”? Isn’t it a hymen of LOVE OF BRAIN ATROPHY, which physiological phenomenon makes vanish our linguistical competences, as well as our knowledge? Jesus is named 60 times TEACHER in Gospels, for his activity consisted of ENLARGEMENT of knowledge of his students. And St Paul wanted “to know Him only crucified, redeeming (taking away, forgetting) crimes commited in particular by hypocrites of Saul/Paul type. Weren’t right old Frenchmen , which from the term ‘chrétien (Christian) coined the pejorative word ‘cretin‘?

2. The Role of  Angels of Allah in Salvation of Jesus, called Christ

Here of great help, in elucidation of the questioned by my colleague Bruno, subject of the „hidden unity” of J.-Ch. beliefs, became the long email I received on Sept. 29 from Zachary C. Casper from Australia. Zahary began his commentary with a following greeting:

To all you presumably good people, first and foremost I wish to sent you a very Happy and Holy St. Michael’s Festival Day !!! Some of you reading this may not be aware that in the spiritual calendar, the date of 29 September each year is dedicated to the Prince of All Angels, Archangel Michael. In some Christian cultures this date is known as Michaelmas ( https://en.wikipedia.org/wiki/Michaelmas ).”

From my early youth, circa 70 years ago, I remember that I learned to pray to my ‘Guardian angel’. It is only half a century later, from one of my Muslim correspondents I learned a ‘hadith‘ (a story inspired by Qu’ran), which recalls how 3 angels saved Jesus from the way of the Cross, prepared for him by Jews. This hadith runs as follow:

Allah knowing about the Jewish plot to kill Jesus, has send his most faithful angels – Mikaaeel, Jibreel and one more whose name I forgot – to the Upper Room where apostles were sleeping after the last Supper. And they raised Jesus, through east window, directly to God. And when Judas with guards send by Pilate entered into this room, he saw that Jesus is absent. So he asked “Where is Jesus?”. At that moment Allah made Judas face to shine like the Jesus’ one, and they answered “You are Jesus, sir”. And guards took Judas and applied to him the prepared for Jesus Way of the Cross”.

(Please notice that in this case Jews plotting to kill Jesus saved thirty pieces of silver, which they promised to pay Judas for his service to them; in Qu’ran 4:157–158, this history is told in following verses: “And they did not kill him, nor did they crucify him; but [another] was made to resemble him to them. (…). And they did not kill him, for certain. Rather, Allah raised him to Himself .)

The Qu’ran story of fake Jesus’ Passion, ridiculizes the whole, invented by a Pharisee Saul alias Paul, Christian idolatry of the Cross. This idolatry has a profound, uniting Christians meanig, as witness it the following, HIGHLY SPIRITUAL hymn, written by St. Augustin and sang in Latin by catholic clergy during the Paschal Holy Saturday night:

Oh, indeed the sin of Adam was necessary,

for it was taken away by the death of Christ!

The happy guilt, which was taken away by so Great Redeemer!

The sanctifying power of this Night,

makes crimes vanish, cleans from guilt,

brings back innocence to these fallen, and joy to these which are sad.

Oh, indeed blessed is this night,

during which Heaven joins with Earth,

and divine things with human ones.

(I received this hymn, in Polish, from author’s friend, priest Jan Kurdybelski from Wrocław, deceased on July 5, 2018 at the age of 93.)

What will adult Muslims say, hearing such hymn? Mahomedans, like several Christian thinkers cultivating „Pelagian” and „Nestorian” heresies of 5th century, do not believe in Original Sin, and hence the whole catholic Christian theology they consider to be a JEWISH FAKE. This Paschal fake is since centuries considered to be „jewel” of Church teaching, this due to its practical ‘divine promise’ to „make believers crimes vanish, clean them from guilt, and bring back innocence to these fallen”. Technically such “miracle of salvation” consists of a childish trick with passing sins onto an appropriate „without blemish” scapegoat – exactly like it was practiced in Temple of Jerusalem until its destruction by Romans in 1st century A.D.

Already a dozen years ago I discussed this „childish trait” of Christian theology with students of pedagogy having an obligatory course in philosophy. Uniformously all of them judged the Muslim ethics to be superior to the Christian one. I have to add to it that already Plato argued that in order to maintainin the social cohesion, it is worth to make simple people believe in a GOD NOT INDIFFERENT to people everyday behavior. It means to believe in a God entirely different from the one, inoculated by Pharisee Saul/Paul into nascent Christianity. (We may thus say that negating the existence of Primary Sin Islam has „Hellenist” character, with numerous Semitic external features, while Christianity is „Hebraist” at its core, but it is clad into Platonian distinction between soul and body, and in (hypocritical) “Love” encompassing all believers.)

3. Is the J.-Ch. autistic mindset at the origin of anti-vaccination paranoia?

At the end of his legthy email, written on September 29, Zahary wrote me with a dose of humour: „When I got to @11 of your article, I got somewhat excited because you mention vaccinations, … But Marek, I was disappointed, … I realised you are actually a supporter of vaccinations. I am not. … I have seen that great documentary, VAXXED ( http://vaxxedthemovie.com/ ) featuring Dr. Andrew Wakefield evidence of the negative health effects of vaccinations … But at least I was able to get a really good laugh out of what you wrote re that subject: ‘I suspect the anti-vaccination movement of being covertly sponsored by Global Organizers of Moronization of Masses.’

Hormetically EXCITED by email from Zahary, I studied more literature, and I discovered that this „blessed doctor Wakefield” at the beginning of years 2000 had at his account 400 000 £ (780 000 $ at that time), which „he earned as a consultant over a nine year period” (ageofautism.com, 2014). Who than sponsored so lavishly his research? Moreover, the postulated by Wakefield (and later on by other authors of VAXXED movie) link between the NMR vaccines, and vague of autism in superdeveloped countries, turned to be irrelevant in light of subsequent discoveries:

  • Characteristic for autism alternations of neuronal development begin already during pregnacy – hence well prior to administration of whatever vaccine: „researchers found that the cortical development may be disrupted during the first or second trimester of pregnancy.” (Brainfacts.org, 2018)

  • People with autism commonly experience problems with sensory processing. Surprisingly, the animals with ASD gene mutations only in peripheral sensory neurons, avoided being out in the open … interacted less with other mice. ‘How closely these behaviors mimic anxiety seen in ASD in humans is up for debate’.” (Sciencedaily.com, 2016)

  • The non random lethal mutations of genes, which are responsible for activities which since long time were abandonned or feebly exercised (in particular by GRANDPARENTS of ill persons), were found also in other CIVILIZATION DISEASES, in particular in extensively studied diabetes. Organs which are not „exploited” enough are becoming atrophied, and this LAW OF BIOLOGY, postulated by Lamarck (1809), is valid also in case of not „exploited enough” genetic structures. Alredy Charles Darwin (1852) has remarked that We have solid arguments for a belief that the influence of the change of external conditions of life accumulates in such way that no effect is visible in a species until several generations”.

  • Authors of an article Could Autism Be the Next Stage of Human Evolution?, (2007) in following words resumed the message to publics of the play “Lucy,” written by Damien Atkins and centered on efforts of a socialization of an autistic child: „hypersociality has created a poisonous overgrowth of society curable only by turning inward, and that autism arose to accomplish that. …The lack of connection to other human beings is actually an evolutionary leap forward. The rest of us? Obsolete—mental health fossils.”

Critics of the above PROPHECY, argue that „such evolutionary hypothesis doesn’t work: Mutations don’t have a purpose; natural selection works on individuals and not whole species; the rise in autism has happened in just the last 20 years. Autism involves many genes, and would take even more generations to spread if it were advantageous.

(MG – the non random adaptive mutations, which organisms exposed to a continous stress manufacture themselves, do occur; in „Evil principle” I recall adaptive rapid changes of surface antigens of trypanosoma, a protozoarian causing „sleeping sickness” in individuals colonized by this parasite; the behavior of this parasite provides a good model of the sudden mutation, of hating early Christians Pharisee Saul, into loving them Paul: cultural viruses, contained in his „Letters”, provoke „sleeping sickness” of Reason in Christians, a phenomenon externally similar to the one provoked by trypanosoma.)

The quoted at the beginning of this e-letter, my born in Canada collegue, sociologist from Paris, Bruno Drweski, after reading my text on autism written in 2015, remarkedAnglo-Saxon societies are autistic by their nature”. A similar opinion shared with me my French colleague Christian Galtier already 47 years ago, during our graduate studies at UC Berkeley: „Americans have grown a completely new race!” I too, at the turbulent at that time UC Berkeley, I observed that in general Americans have lost the ability to distinguish between living and not living objects. Only recently I’ve learned that this is the classic autistic ‘inward’ attitude.

4. Autism („illness of eyes”) of G-d’s Selected Scholars, at the origin of nihilism of „our” religion and science

Eugen Breuler (1910) gave the following definition of an autistic behavior: „a withdrawal of the patient to his fantasies, against which any influence from outside becomes an intolerable disturbance”. I am a trained in physical sciences researcher, who „committed a scientific suicide” (opinion of my colleague Philippe Anker from Geneva) attempting, since late years 1970, to break trough the AUTISTIC COGNITIVE WALL built by neodarwinians (see my „Open Letter to biologists” from 1981, ref.1). Despite social failure of my early efforts, I was able nevertheless to accomplish, as a mature philosopher, a remarkable discovery. Namely the so-called ‘neodarwinian mindset’ is constructed solely on information about biology present in OT and NT!

I quote once again – for repetitio mater studiorum est – these

FIVE SOLAS of JUDEO-DARWINIAN FAITH

1. Sola scriptura (neo)darwiniana admissibile est – neoDarwinian writings alone are acceptable in scientific schools

2. Solus multiplicatium esentia vitae est – multiplication alone is the essence of life

3. Soli geni character individuum determinant – genes alone determine the character of an individual

4. Sola fortuna species novus genera – by accidents alone new species arise

5. Sola selectia naturalis motor evolutionis est natural selection alone is the motor of evolution

And here is the ORIGIN („GENESIS”) of the above „5 Solas”:

@1. Sola scriptura from Lutheran SOLA SCRIPTURA, repeating „Divine Wisdom”of St Paul in 1 Corinthians 4:6 - „you may learn from us not to go beyond what is written”.

@2. Solus multiplicatium –from the book of Genesis 1:22 - “Be fruitful and increase in number and fill the  earth”.

@3. Soli geni – from 1 Corinthians 15:36-38 : „What you are sowing is not the body (or soma) which will arise, but the naked grain (germen)… The God gives to every seed the body he intends, for each seed an appropriate for it body”; the idea of such division is present already in Genesis. 1:11-12)

@4. Sola fortuna from “Jehovah oracle” urim-tummim  of hazardous choice, both of people to be exalted, and of those to be humiliatedExodus, 28: 30;

@5. Sola selectia from Lutheran SOLA GRATIA – „For it is by grace you have been saved, through faith Ephesians 2:8-9; „it is the gift of God not by works – Romans 11:6; Not by works of righteousness which we have done, but according to His mercy He saved (positively selected) usTitus 3:5.

4. Mind killing FANTASIES created by Jewish Religion & Science

Aready in 1978 my teacher of genetics of population, profesor Albert Jacquard from Paris, has managed to insert, in a French revue of psychology, my early opinion that neodarwinism is a NIHILIST Theory of Evolution, negating endogenous ability of zoon to cope successfully, with challenges it encounters, by the mean of repeated collective efforts during several generations. Such nihilism characterises, for ex., a „learned” critics of the theatre play „Lucy”, which piece suggests that autism is a kind of an intelligent adaptation to „a poisonous overgrowth of hypersociality”. According to the Discovermagasine, such evolutionary hypothesis doesn’t work: Mutations don’t have a purpose (Sola @4); natural selection works on individuals (S @5) and not whole species; … autism involves many genes (S @3), and would take numerous generations (S @2), and not only 20 years, to spread if it was advantageous (S @4).

Despite dogmatic assertions of this type, the evolutionary idea of „Lucy”, become indirectly confirmed by a careful medical observations how other civilization illnesses, coded on several altered genes, rapidly spread in living in a „too easy way” societies (for ex. the becoming hereditary in large extend obesity). Lamarckist zoologist Pierre-Paul Grassé used to argue that „neodarwinian theory is about nothing” – and the mentioned above simpleminded critics of the scientific value of piece „Lucy”, confirms the opinion of Grassé, who for Darwinians represents „obsolete mental health fossil”.

And even more important conclusion. For all „solas” of ‘darwinian mindset’ were deduced from essential texts of the Holy Bible (Darwin himself, by a basic training was a theologian), it rises a justified suspicion that this sacred book of Jews and Christians has a nihilist character, obscuring how things really are. In fact, already Jesus of Nazareth has criticized the autistic behavior and ‘selective blindness’ of litterate elite of old Israel. Using the comparison reported in Sciencedaily.com (2016), the known for their hereditary myopy Pharisees behaved like these experimental micehavingASD gene mutations only in peripheral sensory neurons, thus avoiding of being out in the open.” Pharisess indeed, considered themselves to be ‘set apart’, they were studyingSola Scrittura’ (@1), avoiding contacts with others, thus automatically they werewithdrawn into world of their fantasies, against which any influence from outside becomes an intolerable disturbance.”

Jesus of Nazareth taughtThe eye is the lamp of the body. So if your eye is clear, your whole body will be full of light.According to the quoted above Thaddeus Zielinski, Jesus represented a Hellenist type of mindset, trying to implant, in obscurantist Israel, Hellenist bright ideathat sin was intellectual blindness, and that salvation was found in illumination, orthodoxy-that is, clear thinking.” (Lynn White, 1967). This forgotten at present historian of science wroteBoth our present science and our present technology are so tinctured with orthodox Christian (autistic!) arrogance toward nature that no solution for our ecologic crisis can be expected from them alone. Since the roots of our trouble are so largely religious, the remedy must also be essentially religious, whether we call it that or not.”

So let’s enumerate, once again – for repetitio mater studiorum estprincipal Judeo-Christian religio-scientific Fantasies, which are leading, to both ecological and psychological, catastrophe of JUDEO-AMERICANIZED PLANET:

  1. Christ”, born in Fantasy of St Paul, wasn’t God – this claimed the Patriarch of Constantinople Nestorius, in a letter to the bishop of Rome Celestius 1 (see the motto of the present essay). Later on Mohammed (around 620) and prof. Weclawski (2007), the close collaborator in Vatican of cardinal Ratzinger (pope Benedict XVI).
  2. Man can save himself only by his own deeds Irish monk Pelagius around 420, and earlier Confucius and Greek philosophers; also modern phenomenologists Husserl, Ingarden, and other Bible critics, Zielinski and Mandelstam in particular (1918, ref. 2).
  3. Original Sin is an anti-human invention of Hebrew priests, which acted like fraudulent doctors, persuading patients of imaginary diseases, this in order to suck from them their vital forces (a sad observation of antique Jews: All who do evil are good in the eyes of the Lord, and he is pleased with them” Mal. 2:17).
  4. The Cross symbolizes a warnig for all these courageous, which dare to denounce the hypocrisy of J.-Ch. preachers; in particular the hypocrisy of a TRIAD of Super Catholic Saints: Paul, Augustin and Ciril of Alexandria. (The fate of Jesus was predicted by a Chinese proverb: “The one which shakes the tree of the truth, shall expect that curses and stones will fall on him”.)
  5. Transcendental immaterial God exists in Fantasy only: it has no material means to form and to pass whatever INFORMATION (Aristotle: the FORM, devoid of its MATERIAL support, does not exist).
  6. ZOON – the collectivity of living organisms – is THE CREATOR of Novel, COUNTER-ENTROPIC Forms in Universe (Paul Wintrebert “Le vivant créateur de son évolution” - 1962, and Jean PiagetLe comportement, moteur de l’évolution” – 1997).
  7. The Intelligence of Living manifests itself in cyclical biochemicall reactions I/RSA: Irritation/damage –> Regeneration –> Superregeneration –> Association of overregenerated, previously damaged elements, nucleic acids included (ref.3; books praised in it develop ideas of not only Wintrebert and Piaget, but of my defunct in 2011 colleague Z. Jaworowski, too).

I permit myself to end this “salty” essay reminding words of Jesus’ LOVE towards these „set apart” : “Woe to you hypocrites! You clean the outside of the cup and dish, but inside they are full of greed and self-indulgence. Blind Pharisee! First clean the inside of the cup and dish, and then the outside also will be clean.” (Mat. 23:25 – this allegory elucidates the sense of Augustin’s hymn about “Night, which makes crimes vanish and cleans from guilt”, sang by clergy during Paschal sinister festivity.)

Zakopane, October 23, year 101

after the

GREAT PROLETARIAN ANTI JUDEO-CHRISTIAN REVOLUTION

References

1.

2.

The grown and educated in pre-revolutionary Russia, Polish historian of Antiquity Tadeusz Zielinski, played a role of a “Hellenist Guru” of elites of sized by Bolshevik’s Russian Empire. Exactly hundred years ago he proposed the organization of a global “nation-disciple”. (In Antiquity such “proto Soviet Union of 20th century” formed the COMMUNIST Pythagorean Polis in Crotone in Southern Italy; this antique communist state has managed to thrive for more than half of a century, becoming a model of social organization idealized in Plato’s “Republics”.) As observes it Clare Kavanagh, Zielinski draws:

Zielinski taught about “Hellenic filial to a God whom man love”. Pythagoreans loved geometry and mathematics, and Aristotle taught his students to love LOGICS (this kind of love forced Nestorius – and later on Mohammad – to teach that Jesus wasn’t God, but “the tool of God”). Soviets indeed put enormous stress at the education of mathematics, Nadiezda Krupska, the wife of W.I. Lenin, as an informal minister of education, was imposing the system of high school education proposed in Plato’s “Republics” (this “authoritarian” system is at present demolished, and this not only in the former Soviet block) :

3.

Posted in Ad PODHALAŃSKA AKADEMIA NAUK, culture & religion of zombies, ENGLISH TEXTS | Leave a comment