Szczepienia Covid 19 w Izraelu i NOWOTWORY o nich (bez)myśli

Szczepienia Covid 19 w Izraelu i NOWOTWORY o nich (bez)myśli

Ewidentny HOAX (fałsz) skojarzenia 3 fali covida w Izraelu z intensywnymi szczepieniami w tym mini-kraju + pojawienie się „wcielenia” H. Pająka z ZLP na neonie24 + PRAWDOPODOBNA przyczyna uagresywnienia się „angielskiego” szczepu wirusa SarsCov-2

Po pierwsze. Miało być o neonowym „wcieleniu” płodnego pisarza H. Pająka w neonową formę Anthony-o-Witza, ale przychodzi mi zacząć od krótkiej krytyki, długachnego komentarza, wstawionego przez „zaciekłego” dyskutanta o nicku „d.jaś” do mego wpisu sprzed 3 dni https://zakop999pl.neon24.pl/post/160835,najnowszy-dowcip-filo-anty-szczepienny-anne-appelbaum#cmnts . Jest to tłumaczenie raportu „Operacja … Szatański PokerMike Whitney’a, jaki 10 marca 2021 się ukazał na amerykańskim, poza mainstreamowym portalu „THE UNZ REVIEW” (dość często się na nim pojawiają teksty mego kolegi ze Szwecjo-Rosji, Izraela Szamira)

Oto podstawowe Whitney’a zarzuty, wobec masowej akcji szczepień w Izraelu, jaka się rozpoczęła w momencie OFICJALNEGO dopuszczenia szczepionki marki „pfizer” do masowych szczepień. Te akcja wystartowała 21 grudnia 2020 i obecnie – dokładnie w 3 miesiące później, już blisko połowa jego mieszkańców została zaszczepiona DWOMA dawkami tego, preparatu zawierającego mRNA.

W związku z tą, szeroko rozpropagowaną akcją, Whitney się zapytuje:

1. Więc jak to się stało ” Izraelowi udało się podwoić liczbę zgonów zgromadzonych w ciągu poprzednich dziesięciu miesięcy pandemii „…” w ciągu dwóch miesięcy od intensywnego zaszczepienia szczepionką Pfizer ”? (czyli od 21 grudnia 2020 do 20 lutego 2021)

2. I dlaczego„ liczba przypadków Covid-19 w Izraelu … gwałtownie wzrosła w pierwszym miesiącu… kampanii masowych szczepień. ”?

3. I dlaczego„ po zaledwie 2 miesiącach… masowych szczepień ”jest„ 76% nowych przypadków Covid-19… poniżej 39 lat. Tylko 5,5% już się skończyło 60. 40% krytycznych pacjentów ma mniej niż 60 lat. ”?

Oto jak podsumował to Gilad Atzmon ( izraelski saksofonista i filozof z wykształcenia, na emigracji politycznej w Anglii; od czasu do czasu z nim koresponduję):
„Dowody zebrane w Izraelu wskazują na ścisłą korelację między masowymi szczepieniami, przypadkami i zgonami. Ta korelacja wskazuje na możliwość, że to zaszczepieni faktycznie rozprzestrzeniają wirusa lub nawet szereg mutantów, które są odpowiedzialne za radykalną zmianę objawów powyżej.” („ Dyrektor generalny firmy Pfizer, Albert Bourla, przyznaje, że Izrael jest„ światowym laboratorium ”.)

Bingo. Szczepionki są źródłem nowej mutacji, za którą wini się brazylijskie, południowoafrykańskie, brytyjskie lub jakiekolwiek inne „wariantowe” dywersje, które są przywoływane, aby stworzyć wiarygodną wymówkę dla tego, co autorzy tej farsy już wiedzą, że jest prawdą: Że same szczepionki mogą być źródłem problemu , źródłem zmian demograficznych, źródłem nowych przypadków, źródłem nowych hospitalizacji i źródłem nowych zgonów. Warto zauważyć, że mamy do czynienia ze w 100% syntetycznym koktajlem, który jest zaprojektowany tak, aby robić dokładnie to, co robi teraz w Izraelu, Wielkiej Brytanii, Portugalii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i wszystkich innych krajach, które obecnie wstrzykują, tę toksyczną substancję dużej części swoich populacji.

Statystyka zachorowań w trakcie TRZECIEJ FALI Covid 19 w Izraelu tak wygląda:

Otóż jak się uważnie czyta powyższe opinie i PORÓWNUJE STATYSTYKI, to człowiek średnio wykształcony zaczyna dostrzegać, że ta „3 Fala” zaczęła się już pod koniec listopada (kiedy to nowych zachorowań było średnio mniej niż tysiąc dziennie) i w dzień rozpoczęcia szczepień 21 grudnia,średnia dzienna liczba zachorowań wynosiła już ponad 3 tysiące. Szczyt zachorowań „3 fali” przypadł na 18 stycznia (ok. 10 tysięcy zachorowań/dzień), po czym ich dzienna liczba zaczęła szybko spadać aż do ich minimum obecnie.

Stąd odpowiedź na pytanie 1 i 2 jest prosta: „3 fala” zachorowań w Izraelu, była 2 krotnie silniejsza niż druga (w Czechach dla porównania, rozpoczęta w połowie października 2020, 2 – 3 i trwająca do dzisiaj 4 fala zwiększyła ilość zgonów na covid 19 w ciągu ostatnich 5 miesięcy blisko 24 krotnie, przy niewielkiej dotychczas ilości, ok. 13% szczepień!)

Także odpowiedź na 3 pytanie, dlaczego„ po zaledwie 2 miesiącach… masowych szczepień ”jest„ 76% nowych przypadków Covid-19… poniżej 39 lat., wydaje się być prosta. Ludzie starsi, zaszczepieni w pierwszej kolejności, przestali zapadać na tą chorobę:

A oto statystyka zachorowań oraz zgonów w Izraelu z ostatnich 9 dni:

March 21 – 208 new cases and 3 new deaths

March 20 – 590 new cases and 9 new deaths

March 19 – 1,047 new cases and 4 new deaths 

March 18 – 1,384 new cases and 12 new deaths

March 17 – 1,475 new cases and 9 new deaths

March 16 – 1,790 new cases and 18 new deaths

March 15 – 2,365 new cases and 22 new deaths

March 14 – 749 new cases and 20 new deaths

March 13 – 1,601 new cases and 8 new deaths

Toż to jest wyjątkowo mało – jak na Izrael – codziennych zachorowań i jeszcze mniej zgonów! Te liczby porównywalne są z tymi, jakie podają obecnie na Białorusi, też mającej nieco poniżej 10 mln mieszkańców. A nie zapominajmy, że w Izraelu na ten „covid”, od marca ub. roku przechorowało aż 826,609 mieszkańców i zmarło nań 6,073 (na Białorusi odpowiednio do wczoraj 307,938 i 2,139, czyli prawie trzy razy mniej ; nie zapominajmy jednak, że w Izraelu wegetuje się w 11 razy większym ścisku niż na Białorusi.)

Powyższe dane wskazują, że dopuszczenie szczepionek do ich masowego wykorzystania, w Izraelu zbiegło się w czasie z początkiem TRZECIEJ FALI PANDEMII tamże. I tyle. Żadnego związku przyczynowego pojawiania się nowych zakażeń, z tymi szczepieniami.

Ta sytuacja spowodowała, że już w pierwszej połowie marca, gdy już 40 % ludności otrzymało dwie dawki „pfizera” (i ok. 10 % dorosłych Izraelczyków już „przekowidowało”) to, cytuję po angielsku: https://www.france24.com/en/middle-east/20210307-israel-opens-restaurants-and-bars-to-customers-vaccinated-against-covid-19 . Czyli już 8 marca Netaniahu otworzył knajpy – ale tylko dla osób „Covid-pass” posiadających – i nawet zaczyna się zezwalać na przyloty do Izraela osób mających odpowiednie „szczepieniowe paszporty”.

I tak to wygląda – i nie tylko na neonie 24 – że całe to antyszczepienników się podniecanie akcją ponoć zakodowanej jako „ SZATAŃSKI POKER” w Izraelu, to zwykła Intelektualna MASTURBACJA. (A to zajęcie u mężczyzn prowadzi do wytwarzania wydzieliny POLUCJĄ zwanej – jest to typowo ”amerykańska” cecha nowoczesnego życia społecznego, patrz ma Meta-Ph. Thesis wyprodukowana na UC Berkeley w 1972 roku)

 I uwaga bardziej ogólna

Ta, coraz bardziej powszechna w „rozwiniętym świecie” utrata zrozumienia, na jakiej reakcji fizjologicznej polega SKUTECZNOŚĆ SZCZEPIEŃ, jest logiczną pochodną braku zarówno DOŚWIADCZENIA OSOBISTEGO coraz szerszych mas intelektualistów, w zakresie bytowania w silnie utrudnionych warunkach egzystencji, jak i zupełny brak nauczania, zarówno na poziomie licealnym jak i uniwersyteckim, w jaki sposób powstaje odporność chociażby na antybiotyki, w wypadku ich zbyt częstego używania (co sprawdzałem u studentów przy okazji prowadzenia ćwiczeń z filozofii na III roku biologii) .

Mówiąc obrazowo, intelektualiści dzisiaj coraz częściej zachowują się jak te kocięta, które przez „krytyczne” trzy pierwsze miesiące ich życia hodowano w „okularach” zezwalających im widzieć świat tylko w formie struktur poziomych (lub pionowych). Po zdjęciu im tych „okularów”, już do końca ich życia, te koty nie dostrzegały obiektów mających pionowy (lub poziomy) charakter, o które się one potykały. Podobne zjawisko występuje i u większych ssaków jakimi są ludzie, bowiem zasady formowanie się DOJRZAŁYCH połączeń w korze mózgowej ssaków są IDENTYCZNE.

Obecnie zrozumienie zasady funkcjonowania PRZECIWENTROPII, dawniej określanej jako „vis vitalis”, dodefiniowanej przez Lamarcka 200 lat temu jako DWUCZŁONOWE PRAWO BIOLOGII, jest we współczesnym świecie ściśle WYKASOWANE z prac o charakterze naukowym. (Nb. W 1979 roku, w książce „Teoria bzdury” angielski socjolog i himalaista Michael Thompson nazwał tę patologię nauki „conspiracy of blindness”, SPISKIEM ŚLEPOTY). A przecież oddziaływanie tego METAFIZYCZNEGO PRAWA BIOLOGII stanowi nie tylko podstawę trwałości życia osobniczego człowieka przez wiele dekad – ale i życia PRZYRODY, mówiąc jak najbardziej ogólnie, praktycznie w nieskończoność (a zatem i bez określonego początku tej PRZYRODY zaistnienia, z religijnymi konsekwencjami tej konkluzji).

Sprawa druga. Przechodząc od ogółu do szczegółów, z powyższej krótkiej uwagi wynika – co od lat staram się powtarzać, na ile potrafię publicznie – że negowanie wartości ogólnodostępnych szczepień, to jest najzwyklejsza KRUCJATA przeciw zasadom ZDROWEGO ŻYCIA na tej, coraz mniej zróżnicowanej pod względem przyrodniczym, Planecie. I na neonie, na którym się pojawiłem, za zgodą dr Opary przed około dwoma laty, musiałem się oczywiście „zderzyć” z Ambitnymi, bardzo dbającymi o swą ANONIMOWOŚĆ, Wojownikami Nie-Wiedzy, “cnoty” opartej na negującym istnienie PRZECIWENTROPII (neo)darwinizmie, oraz na Biblii na tej samej podstawie poznawczej spisanej.

Sprawa Trzecia. Zanim jednak się zanurzę w neonowy otmęty WOJNY Z ROZUMEM (w starożytnej Grecji z LOGOSEM stwarzającym świat kojarzonym) to przypomnę, w szczególności „Marii”, że wirusy to są ewolucyjnie wykształcone wytwory żywych komórek, które za pomocą tych „pocisków zawierających informację” zwykły zarówno ze sobą współpracować i się rozwijać, jak i walczyć z innymi, w sytuacjach odczuwanych przez nie jako zagrażające ich metabolizmowi:

(Powyższa informacja pochodzi z książki „Atrapy i paradoksy nowoczesnej biologii”, Kraków 1994)

W jaki sposób wirusy mogą być „kurierami” przekazującymi między tkankami – lub nawet izolowanymi organizmami – „nabyte przystosowawcze zmiany genetyczne”? O tym ja się uczyłem już w 1978 roku, w trakcie kursu „developmental biology” na III roku biologii na Uni Genève. Otóż w momencie „wyrywania się” wirusów z jąder zaifekowanych nimi komórek, do odtwarzanego w tych jądrach wirusowego DNA (lub RNA), chemicznie spontanicznie zwykły się doczepiać obficie namnożone w tych jądrach fragmenty kwasów nukleinowych, które akurat są wykorzystywane do odtwarzania „zużytych metabolicznie” organów komórkowych. Jest to, jak gdyby to powiedział dr Fauci z CDC i WHO, spontaniczne „dodawanie funkcji” opuszczającym jądra komórek wirusom, szczególnie intensywnie wystepujące w komórkach zajętych intensywną regeneracją swych organów. (A przesyłanie z tak „dodaną funkcją” wirusów, komórkom germinalnym, oczywiście przyczynia się do tego, że w kolejnych pokoleniach dorastających osobników, procesy regeneracyjne tkanek często używanych przez ich „(pra)rodzicieli”, postępują szybciej niż u tych „(pra)rodzicieli” – co jest podstawą materialną NEGOWANEGO INTENSYWNIE przez neodarwinistów, DRUGIEGO PRAWA BIOLOGII LAMARCKA.)

Ale wróćmy od tych zapoznanych obecnie PRAW OGÓLNYCH, do tych pojawiających się ponoć „nowych mutacji” SarsCov-2, szczególnie tej brytyjskiej odmiany, ponoć b. groźnej. Co się dzieje z komórkami nabłonka płuc, gdy z nich zaczynają się masowo „wyrywać” te korona-wirusy? Rozrywane przez wirusy nabłonki winny zaczynać krwawić, dokładnie tak jak me wargi 35 lat temu, gdy z nich masowo „wyrywały się” wirusy Herpesa (opryszczki) po miesiącu silnego napromieniowania UV na wyskości 4500 i więcej metrów w Himalajach. Jak zareagowały na to silne krwawienie (rano, już po zejściu w dolinę, obudziłem się w hotelu z ustami zakrwawionmi jak wampir) komórki nabłonka mych warg? Bardzo szybko uruchomiły wytwarzanie środka powodującego KRZEPNIĘCIE na nich krwi, już następnego dnia me usta były „czyste”.

Czy przypadkiem w taki sam sposób nie reagują komórki nabłonka ludzkich płuc, rozrywane przez „wyrywające się” z nich wirusy SarsCov-2? Stąd w miejscach gdzie ten proces jest najsilniejszy, powstaje ta sławna ZAKRZEPICA krwi, hamująca przyswajanie tlenu przez krew w płucach. I co więcej, ponieważ zestawy genów odpowiedzialnych za syntezę białka wywołującego krzepnięcie krwi, są w tkankach nabłonka takich płuc intensywnie namnażane, to i fragmenty RNA odpowiedzialne za tę syntezę, chemicznie spontanicznie dołączają się do RNA SarsCov-2. A gdy takie „z dodaną funkcją” wirusy kowida dotrą do kolejnych osób, to i zakrzepica krwi w ich płucach winna występować odpowiednio szybciej. Byłby (ponoć JUŻ JEST) to przykład progresji wirusowej infekcji w kierunku jej większej ZJADLIWOŚCI.

 I co w takiej sytuacji robić? Czekać biernie aż „nie istniejąca pandemia” wygaśnie sama?

 Cd. na temat opublikowanej w „Aferach Prawa” w roku 2010, WYJĄTKOWO CHAMSKIEJ opinii, mego kolegi ze Związku Literatów Polskich, Henryka Pająka na mój, MG temat, pod tytułem „Z kanalią mi nie po drodze”, zostawiam na przyszłościowy „deser”  mych 2021 wystąpien na „neonie”.

 Z WIOSENNYMI 2021 (104 rok po WPR w Rosji) POZDROWIENIAMI, MG

Ot i mój komentarz, do NAMOLNEGO PRZEKONYWANIA SEKTY ANTYSZCZEPIONKOWCOW do uwierzenia w ZBRODNICZOŚĆ SZCZEPIEŃ:

z komentarzy do https://ryszard-opara.neon24.pl/post/160982,wojna-o-przyszlosc-ludzkosci-czesc-2#cmnts

kula Lis 69 28.03.2021 07:31:02:

Problem INTELEKTU Kul(wego) Lisa: nie odróżnia on (ułatwiającego życie) LEKU od (utrudniających je) SZCZEPIEŃ

INTELEKT- to od łac. inter-legere, czytać pomiędzy, rozróżniać pomiędzy.

SZCZEPIENIA – to są UTRUDNIENIA ŻYCIA poprzez narażenie go na małe dawki ŚRODKÓW CHOROBOTWÓRCZYCH

LEKI – (np. antybiotyki) to są ŚRODKI NEUTRALIZUJĄCE czynniki chorobotwórcze (antybiotyki np. zabijają bakterie, na NIEŻYWE wirusy zatem nie działają)

ISTOTY OŻYWIONE (np. ludzie) są zbudowane tak, że ich organy NIE-KRYTYCZNIE USZKODZONE regenerują się, spontanicznie, w ich formie WZMOCNIONEJ – np. mięśnie uszkodzone w ramach ćwiczeń, po ich REGENERACJI staja się SILNIEJSZE.

Jest to usilnie negowane przez (wypchanych żydowskim Pismem Świętym) (NEO)DARWINISTÓW, 2-CZŁONOWE PRZECIWENTROPICZNE PRAWO BIOLOGII.

I z tego “PONAD BOSKIEGO” PRAWA ZOON (ŻYWINY) wynika, że małe dawki ŚRODKÓW TRUJĄCYCH wywołują NADREGENERACJĘ uszkodzonych przez nie organów, co jest podstawą

- i PRAWA FARMACJI PARECELSUSA (“wszystko jest lekiem lub trucizna w zależności od dozy”)

- i skuteczności szczepień

- i osiągnięć sportowych ludzi, którzy coś ĆWICZĄ

- i tego, że tak długo, pomimo tych wszystkich bakterii, wirusów i napromieniowań wszelkich odmian, JAKOŚ ŻYJEMY.

Ale to chyba ZBYT DUŻO PRZECIWBOŻEJ MĄDROŚCI jak na KULA(wego) Lisa – niewatpliwie NIEDOĆWICZONY – INTELEKT

Post scriptum, 30 marca 2021

Chodzi o coraz wyraźniej się zarysowujący – i to nie tylko w Polsce – podział społeczeństw, na ŻYDO-ZAMERYKANIZOWANYM “ZACHODZIE”, na dwie wyraźnie odmienne i nawzajem się NIENAWIDZĄCE, frakcje społeczne. Ludzi klasy VIRTUS oraz WYSTRASZONYCH

No i pod wpływem bardzo wyraźnie zaakcentowanej, zarówno na „neonie24 jak i „wiernipolsce1” OPOZYCJI wobec JAKICHKOLWIEK szczepień przeciw NIE ISTNIEJĄCEMU „Covidowi”, dziś w nocy przyszła mi BARDZO OGÓLNA IDEA.

Chodzi o rozróżnienie między dwoma typami DOROSŁEJ LUDZKIEJ OSOBOWOŚCI.

Tych, którzy po 3,5 miesiącach masowych (w Polsce chociażby) szczepień NIE ZLĘKLI SIĘ ZASZCZEPIĆ (lub czekać w kolejce na ten trudnodostępny zabieg) określił bym jako przedstawicieli ludzkiej odmiany VIRTUS (od łac. vir – mężczyzna) cechujących się nie tylko ODWAGĄ ale i MĄDROŚCIĄ.

(Virtus (łac.) – występujące w rzymskiej literaturze i sztuce pojęcie oznaczające: cnotę – pozytywną właściwość etyczną, odpowiednik greckiej areté; uosobienie (personifikację) męstwa i odwagi)

Oraz tych, którzy widzą w szczepieniach ZAGROŻENIE DLA LUDZKOŚCI, których określiłbym ogólnym terminem WYSTRASZENI (bez podziału na płeć, rasę i narodowość)

I otóż słyszałem w „necie”, jak korespondentka z Izraela narzekała, że pojawiło się tam PAŃSTWO z wyraźną SEGREGACJĄ, ani rasową, ani płciową, choć niewątpliwie o charakterze religijnym: CI CO SI ZASZCZEPILI (lub odchorowali „covida”) mają dostęp do restauracji, siłowni i szerszych zgromadzeń, ci co NIE CHCĄ TEGO DOKONAĆ to są traktowani jako PODLUDZIE (Untermenschen, zdaje się także w jidisz), którym się odmawia – i to słusznie z punktu INTERESÓW HOMO SAPIENS – RADOŚCI zdrowego, społecznego życia.

No i Izrael, po tych masowych szczepieniach, najwyraźniej „wychodzi na prostą”, w zakresie wyhamowania pandemii, żaden RESET EKONOMICZCZNY nie będzie tam konieczny.

No i nie słusznie prorokował mój „ukochany” św. Paweł, że ZBAWIENIE PRZYJDZIE Z IZRAELA. (Ale tylko tylko z tej jego części, która wybrała POGAŃSKI, znienawidzony przez „mojżeszowych” i im podobnych, VIRTUS.)

czytac więcej: https://zakop999pl.neon24.pl/post/160901,szczepienia-covid-19-w-izraelu-i-nowotwory-o-nich-bez-mysli

Posted in Obce teksty | Leave a comment

PAN w Z-nem (56): The Case of „Kultura” Mountain Climbers (PRL -1969)

The Case of „Kultura” Tatra Climbers (PRL -1969)

Esej z życia w „średnim PRL” na podstawie książki Bartosza Kaliskiego „Kurierzy wolnego słowa: Paryż–Praga–Warszawa 1968–1970” (Instytut Historii PAN Warszawa 2014); opracował Marek Głogoczowski, na zasłużonej emeryturze w Zakopanem, luty 2021

http://rcin.org.pl/ihpan/Content/62263/WA303_81928_I10229_Kaliski.pdf

3200 słów + Przypis

Na temat „procesu Taterników” w PRL-u w 1969/70 opublikowałem, na neonie24 blisko 2 lata temu, krótkie zeń sprawozdanie, jakie się ukazało na stronie kontakt24.pl przed 10 już laty.

Ponieważ w końcu zabrałem się do lektury bardzo poważnego, liczącego aż 369 stron, książkowego opracowania na ten temat, opracowania nie uchylającego się od oceny uwarunkowań społecznych zachowania się rzeczonych „taterników”, to zobowiązany jestem przypomnieć, że poprzedzające nasze „kulturowo-tatrzańskie” wyczyny, Wydarzenia Marcowe 1968 oraz Inwazja Czechosłowacji, to były tylko „detonatory” naszych INSTYNKTOWNYCH się zachowań.

Wszyscy byliśmy już „po pierwszych studiach” (na UJ, UW i AGH) i dane nam było przebywać, przez dłuższe okresy czasu, na IMPONUJĄCYM nam (zwłaszcza samochodami) ZACHODZIE. I naturalnie chcieliśmy przybliżyć mieszkańcom PRL-u – za pomocą przerzutów do Polski „Kultury” – tę „SAMOCHODOWĄ” MĄDROŚĆ ZACHODU.

Jakżesz radykalnie zmieniły się me poglądy, na ten właśnie „demokratyczno-samochodowy” temat, po kilku miesiącach pobytu w USA jako „graduate student” na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley (z czasem zatrudniony tamże jako research asystent w domenie geologii).

(o mnie można poczytać na stronach 85, 158–160, 167, 168, 185, 186, 196, 200, 202, 203, 226, 253, 281 tejże książki; ‘BK >’ oraz ‘MG >’ , oznaczają odpowiednio, wypowiedzi B. Kaliskiego względnie M. Glogo…)

Skąd się wzięła nasza (M. Kozłowskiego, K. Szymborskiego oraz moja) znajomość z Giedroyciem, czyli „alpinistyczna prehistoria” naszego SPISKU

BK s. 68 > Maciej i Barbara Kozłowscy

W rodzinie żywe były tradycje piłsudczykowskie, a więc zdecydowanie antykomunistyczne, a jej etos miał charakter wyraźnie ziemiański i inteligencki – np. ich matka, Maria Kozłowska przez wiele lat przyjaźniła się z małżeństwem Anną i Jerzym Turowiczami …

(MG > J. Turowicz był przez blisko 55 lat red. naczelnym „Tygodnika Powszechnego” – któremu to „katolickiemu” pismu w latch 1990 nadałem podtytuł „Faryzeusz Polski”, rozpropagowany w „Polityce” przez Zygmunta Kałużyńskiego)

BK s. 78/79 na podstawie danych sądowych:

> Otóż jak wiemy z przesłuchań Marii Kozłowskiej, miała ona za granicą daleką krewną, mieszkającą na południu Francji w Nicei – Marię Babicką, … To z Nicei właśnie, na maszynie do pisania należącej do krewnej, napisał Maciej Kozłowski swój pierwszy … list do Giedroycia, prosząc go o przesłanie do Chamonix, na polski obóz (alpinistyczny), książek Instytutu Literackiego. Paczka z wydawnictwami szybko dotarła do alpejskiego kurortu. Jak poinformował Giedroycia jej odbiorca, „cały obóz od trzech dni siedzi z nosem w książkach. To zabawne, ale o tym, co dzieje się w kraju, człowiek dowiaduje się będąc za granicą!

MG > W rzeczonym obozie (24 VII – 20 VIII 1967) uczestniczyłem także i ja. Byłem wtedy po raz pierwszy w Alpach, ale udało mi sięwtedy wejść trudną drogą tzw. „Nant Blanc” na Aig. Verte (4122 m). A jesienią, już z powrotem w Polsce, wraz z mym rówieśnikiem Andrzejem Mrozem zaczęliśmy marzyć o Wielkich Górach na odległych Kontynentach. Akurat przeczytałem książkę Francuzki Claude Kogan o „Cordilliera Blanca” w Peru, a ponieważ nasz nieco starszy kolega Krzysztof Baranowski, w tym czasie opłynął jachtem całą Amerykę Południową, więc kombinowaliśmy, jakby tu dotrzeć, w miarę tanio do tego Peru, polskim jachtem „załapawszy się” na jakąś misję „naukowo-sportową”. Te pomysły znajomi żeglarze szybko wybili nam z głowy i w zastępstwie wymyśliłem, by spróbować się przedostać – ciągle jachtem by było taniej – do wyrastających też nad Oceanem przepaścistych gór Trontindene w … Norwegii.

Odnośnie tej naszej mini wyprawy (głównie w końcu pociągiem) do Skandynawii, BK s. 85/86 zauważa:

> W sierpniu 1968 r. Kozłowski towarzyszył oficjalnej ekspedycji Klubu Wysokogórskiego do Norwegii. Trzyosobowa ekipa w składzie: Wanda Błaszkiewicz, Halina Krüger-Syrokomska i Andrzej Paulo eksplorowała dolinę Romsdal w środkowej części kraju. Po paru dniach przyłączył się do nich Marek Głogoczowski (przyjechał także z prywatnym paszportem) … .

MG > Oto nasza mini-ekspedycja w jej pełnym składzie. Od lewej Maciek Kozłowski, Wanda Błaszkiewicz (później Rutkiewicz), MG, Halina Kruger-Syrokomska  i Andrzej Paulo:

Ta znamienna mini-wyprawa miała imponujące na owe czasy osiągnięcia: dziewczyny dokonały pierwszego żeńskiego przejścia b. trudnego, mającego 1800 m przewyższenia Filaru Trollygen, my (chłopcy) pierwszego wejścia filarem pobliskiego szczytu Brugdommen. (Pełna relacja z tej naszej mini-wyprawy w książce Anny Kamińskiej z roku 2019:

BK kontynuuje > Już 21 sierpnia 1968 r. Kozłowski był na Spitsbergenie i tam, mieszkając w osadzie górniczej Longyearbyen, podjął pracę w kopalni nr 6. Pod kołem podbiegunowym towarzyszył mu Mróz, który w Norwegii znalazł się dopiero 13 sierpnia (nie mógł wyjechać wcześniej – czekał na paszport).

MG > Ten wyjazd do pracy – aż na trzy miesiące – do kopalni węgla na Spitzbergenie, Maćkowi i Andrzejowi załatwił polarnik Stanisław Siedlecki, który akurat pracował w Trondheim. Ja tymczasem, po zakończeniu naszej mini-wyprawy, zarobiwszy trochę koron (głównie przy sprzedaży, na specjalnych aukcjach w Szwecji, butów z napisem „PB” – czyli „Polski But”), wybrałem się zwiedzać Turcję oraz Grecję. A to dzięki temu, że w Berlinie Wschodnim, za „wschodnie” DM można było nabyć, ze zniżką 50 % na międzynarodową legitymację studencką, bilet kolejowy do Istambułu i z powrotem z Aten do Berlina za jedyne… 16 dolarów!

Wracając zaś z tej kilkutygodniowej eskapady do Turcjo-Grecji „zahaczyłem o Polskę”, przechodząc przez Tatry sobie znanym szlakiem. Otóż po „inwazji Czechosłowacji” 21 sierpnia 1968 podejrzewałem, że być może następnym razem będę miał trudności z otrzymaniem paszportu i chciałem zabrać z domu w Krakowie przetłumaczony na angielski mój dyplom i zaświadczenia z pracy na UJ i AGH. Już bowiem przed wyjazdem do Norwegii się dowiedziałem, że pojawiła się szansa na dostanie „graduate scholarship” z geofizyki na Uniwersytecie Kalifornijskim – ale dopiero ZA ROK, czyli od października 1969.

Rodzina widząc mnie w Krakowie „na lewo” przybyłego do Polski, wpadła w przerażenie i wyekspediowała do Warszawy, gdzie byłem mniej znany, jako ze miałem ze sobą ważną legitymację studencką Studium Afrykanistycznego UW. A w Warszawie oczywiście spotkałem się z bliskim kolegą z KW, tak jak i ja fizykiem zainteresowanym postępem nauk Krzyśkiem Szymborskim (pokazywał mi wtedy prace ówczesnych światowej sławy genetyków z komentarzem „przecież to wszystko są nazwiska żydowskie!”)

Jego osobowości Bartosz K. poświęcił cały rozdział:

s. 105 > Krzysztof Szymborski (ur. 1941 we Lwowie) pochodził z rodziny inteligenckiej o kresowych korzeniach. Jego ojciec, Stanisław, w okresie powojennym do 1948 r. działał w PPS (potem pozostał w PZPR) podjął pracę … naukową na Politechnice Gdańskiej, dochodząc z czasem do stanowiska dziekana i tytułu profesora. Należał do grona założycieli polskiej oceanologii.

> (Krzysztof Sz.) od czasów licealnych wspinał się po górach, szczególnie intensywnie w latach 1958–1965. Jego pierwszym partnerem wspinaczkowym był nie kto inny jak Andrzej Mróz. Właśnie w Tatrach Szymborski poznał rodzeństwo Kozłowskich. Podjął studia fizyki na UW. Dyplom obronił w 1964 r., wcześniej spędziwszy dłuższy czas (blisko rok) w Wielkiej Brytanii u rodziny. Wyjazd ten ugruntował jego przekonania, jak oceniał po latach, prokapitalistyczne… W latach 1964–1965, czekając na obiecany etat (fizyka) na UW zapisał się w tym czasie na studium afrykanistyczne UW, będące dla niego pierwszym krokiem w kierunku humanistyki.

No i u Kaliskiego pojawia się szersza notka, „wywiadu PRL” o mnie samym:

s. 158-160 > Czechosłowacja zajęta przez wojska Układu Warszawskiego przestawała być inspiracją ideową, a stawała się w tym czasie kanałem przerzutowym na drodze z Francji do Polski. Najpierw, jeszcze w październiku 1968 r., zjawił się w domu Szymborskiego Marek Głogoczowski, fizyk, członek Klubu Wysokogórskiego, wykorzystany przez Redaktora jako kurier. Przybył nielegalnie przez granicę, nie chcąc pozbywać się paszportu. Przyniósł opublikowany właśnie esej Sacharowa, kilka egzemplarzy „Kultury”… Wywiózł tą samą drogą kilka wydobytych przez Szymborskiego z archiwum Ćwirko-Godyckiej egzemplarzy pisma ZMS „Nasza Walka” z marca 1968 r. (na kliszy fotograficznej) oraz inne dokumenty wytworzone przez ruch studencki.

> Głogoczowski, choć urodzony w Zakopanem (w 1942 r.), pochodził z rodziny inteligenckiej (MG > ale i góralskiej!). Jego ojciec, Jan Głogoczowski, pracował jako geochemik w Instytucie Naftowym. Marek po ukończeniu studiów został asystentem na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Potem, podobnie jak Szymborski, uczęszczał na studium afrykanistyczne na UW. W sierpniu 1968 r., na drugim roku studium, wyjechał na Zachód (najpierw, jak już wzmiankowałem, do Norwegii – powspinać się w dolinie Romsdal) i podjął pracę na uniwersytecie w Kopenhadze (Katedra Geofizyki), gdzie planował pisać doktorat. … Głogoczowski pozostał na Zachodzie, z czasem wiążąc się bliżej z „Kulturą” (do 1975 r., tj. do swego konfliktu z Giedroyciem, opublikował na jej łamach kilka tekstów publicystycznych).

MG > To nie był żaden konflikt i tę „przemilczaną” – ale istotną – sprawę będę szerzej komentował w „Przypisie”. W jaki sposób zostałem, w listopadzie 1968, na prawie rok, asystentem geofizyki na Uniwersytecie Kopenhaskim? Po prostu, wiedząc, że cały rok muszę czekać na stypendium na UC Berkeley, w Kopenhadze po powrocie z Turcji (i z „nielegalnej” wycieczki do Polski) udałem się do Instytutu Nielsa Bohra z zapytaniem, czy jakoś, na ten blisko roczny okres oczekiwania na stypendium, udało by mi się u fizyków „zaczepić”. A ci pokierowali mnie do Instytutu Geofizyki na Królewskim Uniwersytecie, gdzie jego dyrektor, prof. Jensen był szczęśliwy, że zalazł sobie „lubiącego się uspołeczniać” (tak napisał „sociable” w wydanej przed moim wyjazdem opinii) asystenta.

BK wraca do moich kolegów, którzy przez 3 miesiące, „nudząc się” jak mi mówili, kopali węgiel za kręgiem polarnym. s.168:

> Na początku grudnia na kontynent ze Spitsbergenu ostatnim odchodzącym przed zimą z archipelagu statkiem wrócili Kozłowski i Mróz. W Szwecji zakupili wspólnie samochód osobowy (MG > Volkswagena oczywiście, którego zaledwie 2 miesiące później „skasowali” gdzieś na Słowacji), którym zamierzali wyprawić się do Włoch, do Bolonii przez Francję. Artykuł pierwszego z nich szedł właśnie do druku na łamach „Kultury”, a dzięki listom wymienianym między nim i Giedroyciem w najogólniejszych zarysach był opracowany plan przekazywania publikacji „Kultury” do Polski via Czechosłowacja.

> Obaj taternicy, jadąc ze Skandynawii, zatrzymali się w Kopenhadze u Głogoczowskiego. Jak ustaliła (Anita) Balon*, właśnie wtedy Głogoczowski przekazał Kozłowskiemu negatywy zawierające zdjęcia ulotek marcowych, otrzymane od Szymborskiego. … Giedroyć dołączył je do zeszytu Wydarzeń marcowych 1968, który ujrzał światło dzienne z końcem stycznia 1969 r.

MG > I dalej, następuje opis mych kolegów – podobnej do mojej z końcem października 68 – „nielegalnej wyprawy do PRL-u” w styczniu 1969. Wtedy Kozłowski z Mrozem beztrosko urządzili, w mieszkaniu Maćka w Krakowie na Woli Justowskiej, dość huczną „prywatkę”.

Odnośnie tej „prywatki” BK s.173/174 przypomina:

> „Po wyjściu większości gości … doszło do wiążących ustaleń. Kozłowski poprosił Włodka o skontaktowanie się z Szymborskim w celu wyszukania potencjalnych współpracowników „Kultury”, wnuk Iwaszkiewicza zaś ze swej strony obiecał w tej sprawie porozmawiać z socjologiem Janem Krzysztofem Kelusem, znanym mu na stopie towarzyskiej.”

> Młody socjolog z Warszawy (K. Kelus), mający za sobą doświadczenia uczestnictwa w ruchu marcowym, nie dał się długo prosić przyjacielowi z Krakowa: „Mróz swoim pojawieniem w Warszawie (w styczniu 1969) znowu zrobił mi kolejną katastrofę w głowie. Dobry przykład czyni cuda. Granice, WOP, milicja na każdym rogu, człowiekowi wydaje się, że jest w obozie za drutami, że władza robi wielką łaskę, bo pozwala komuś podróżować. A tu przychodzi kolega Mróz i okazuje się, że w tym [...] drucianym płocie jest dziura, przez którą można swobodnie cały łeb przecisnąć. Wystarczy olewać WOP i milicję, nie taka straszna ona i wszechwiedząca, jak by się wydawało.

BK od s. 185:

> Wracając w pierwszych dniach lutego 1969 r. do Paryża, Kozłowski mógł mieć poczucie sukcesu – napisał kilka tekstów publicystycznych, zorganizował przerzut pewnej – jeszcze niewielkiej, ale dla odbiorców w Polsce na pewno znaczącej – liczby publikacji emigracyjnych, umówił się z przyjaciółmi z kraju na dłużej trwającą współpracę w tym zakresie. Przywiezione ulotki i dokumenty zostały włączone do drugiego tomu Wydarzeń marcowych, tj. zbioru Polskie przedwiośnie w serii dokumentarnej „Biblioteka «Kultury»” (pierwszy tom, … właśnie wydrukowano). Jako że (Kozłowski) dotychczas praktycznie działał sam, luźno związany z redakcją „Kultury” człowiek pióra, postanowił zyskać większą legitymizację dla swych zamiarów i wtajemniczył w nie kilkoro poznanych w Paryżu Polaków (…) Wśród osób zaangażowanych w ów „spisek” byli Barbara Kozłowska (mieszkająca wtedy w Bolonii), Maria Tworkowska, Jacek Winkler, Aleksandra Henner (przebywała w Paryżu od kilku lat, architekt) i Jerzy Szenberg. I oczywiście taternicy: Mróz (osiadł już wówczas na dobre nad Sekwaną) oraz Głogoczowski (pracujący w Kopenhadze). … Nie wszyscy wyżej wymienieni mieli tak samo silne poczucie, że grono to jest quasi-kółkiem politycznym … Najbardziej zaangażowany trzon stanowiło rodzeństwo Kozłowskich z Winklerem, na pewno Tworkowska, Mróz i Głogoczowski.

BK s. 200-202:

> Prawdopodobnie pod koniec marca 1969 r. doszło do spotkania kilku mieszkających w Paryżu osób w celu przedyskutowania wspomnianych listów Ramera i Głogoczowskiego do Kozłowskiego. (…) Ramer w swym liście stwierdzał, że pobytu za granicą nie można wykorzystywać tylko dla zarabiania pieniędzy i powinno się działać na rzecz kraju (tj. dążyć do rozszerzania demokracji, zniesienia cenzury prewencyjnej, zmian ekonomicznych, bliżej niescharakteryzowanych). Ramer miał wręcz użyć wyrażenia „socjalizm z ludzką twarzą”, (…) Kozłowski jako argument za rozwinięciem działalności (poniekąd w celu auto-reklamy) przytoczył fakt, że wrócił właśnie z CSRS i przygotowywał się do kolejnego tam wyjazdu z książkami Instytutu Literackiego. …. Następnego dnia (29.III.69) spotkano się znowu, już z udziałem Głogoczowskiego i Kozłowskiej (Ramer nie dojechał z Amsterdamu wskutek awarii samochodu…).

> (…) Głogoczowski i Kozłowski pochwalili się swoimi powiązaniami i znajomościami w ruchu studenckim odpowiednio w Danii i Czechosłowacji (Mravec), ale za najważniejsze uznano relacje ze studentami z Polski. Kontrowersję ponownie wywołał projekt nawiązania kontaktu z dyrektorem RWE Janem Nowakiem–Jeziorańskim i „inspirowanie” rozgłośni poprzez przesyłanie jej materiałów do nadania na falach radia. Giedroyc w swym liście do Kozłowskiego z 31 marca 1969 r. proponował wysyłanie do RWE listów od fikcyjnych nadawców (w szczególności w sprawie wyborów w PRL – Giedroyc skłaniał się ku całkowitemu ich bojkotowi, a zależało mu w szczególności, by temat ten stał się głośny i odbił się echem na falach eteru, aby społeczeństwo zajęło wobec nich aktywną, a nie konformistyczną postawę) W sposób kategoryczny podtrzymywali jego pogląd Barbara Kozłowska i Marek Głogoczowski.

> Ten ostatni nawet proponował zająć się nawiązaniem kontaktów z rozgłośniami w krajach skandynawskich, w celu uzyskania określonego czasu „na antenie” dla potrzeb naszej grupy. … Tymczasem postanowiono wybrać się gremialnie do „Mezonu” (tj. Maissons-Laffitte siedziby „Kultury”). … Młodzi przyjechali trzema samochodami w następującym składzie – rodzeństwo Kozłowskich, Głogoczowski, Winkler, Tworkowska, Henner, Sternlicht oraz Mróz i jeszcze jedna kobieta o imieniu Iwona (M.G. > utalentowana tancerka w kabarecie „Moulin Rouge” w Paryżu).

M.G. > Na naszym spotkaniu w Paryżu oczywiście pojawiła się sprawa finansowania przerzutów, przez Czechosłowację i Tatry, „Kultur” do PRL-u. Ja będąc jedynym w zespole posiadającym stałe uposażenie asystenta na Uniwersytecie Kopenhaskim (ok. 500 $, z czego 1/3 miały mi zeżreć podatki), samemu nie mając czasu jechać z tym „Kultur-przemytem”, dorzuciłem do „sprawy” 50 $ (na „obecne” to by było chyba więcej niż 200 $). Także historia napisania ulotki głoszącej BOJKOT WYBORÓW do Sejmu w czerwcu 1969 roku – którą wysłaną z terenu Polski do „Wolnej Europy”, ta rozgłośnia z dumą czytała (akurat usłyszałem swe słowa będąc już w Kopenhadze!) – to też była moja „sprawka”. Po mym pobycie w Paryżu pod koniec marca 1969, w dalszych przygodach „Taterników” już nie uczestniczyłem, „przywiązany” do pracy na Uniwersytecie w Danii.

A niewątpliwie były one „nietuzinkowe”. Na przykład opis spotkania na polsko-słowackiej granicy, zaledwie w 10 dni po naszym wielkanocnym spotkaniu z Giedroyciem:

BK. s. 198

> Termin spotkania w górach był ściśle wyznaczony. Do Zakopanego udał się Włodek, wywożąc spory plik materiałów, w tym opowiadanie Hena. Zatrzymał się w schronisku nad Morskim Okiem, skąd wyszedł w góry i zostawił maszynopisy zabezpieczone folią na szczycie Rysów, pod słupkiem granicznym (na szczycie leżał śnieg, więc ich ukrycie nie nastręczało kłopotów). Następnego dnia niespodziewanie zadzwonił do niego zza granicy słowackiej Kozłowski i zmienił miejsce spotkania – z Popradzkiego Stawu na Łysą Polanę (po stronie słowackiej). Idąc na to miejsce przez las, Włodek (który próbował się przekraść przez granicę) natrafił na (MG > czechosłowacki) patrol WOP. Żołnierze sprowadzili go do (MG > polskiej) strażnicy, niezbyt wierząc w to, że istotnie spadł, jak podawał, z lawiną. … Następnego dnia (10 IV 1969) na szczycie najwyższej polskiej góry doszło do spotkania, w którym brali udział Włodek i Kozłowski, a także Mróz i Mirosława Szatoplech, narzeczona Włodka.

No i niechlubne zakończenie naszej przygody z „Kulturą poprzez Tatry”

MG. > Niestety wkrótce po kwietniowym spotkaniu „taterników” na szczycie Rysów, Aleksander Dubcek przestał być 1 Sekretarzem KP Cz-S i tamtejsza „bezpieka” znowu zaczęła Urzędowanie. Już bez mego (zarówno duchowego jak i finansowego) wsparcia Kozłowski wybrał się w maju jeszcze raz „z literaturą” do Czechosłowacji.Według BK s. 241:

> W dniu 21 maja 1969 r. Kozłowski i Tworkowska wjechali do CSRS z RFN przez przejście graniczne w Rozwadowie. Uwagę celników czechosłowackich przyciągnęła paczka polskich publikacji leżąca na samym wierzchu bagaży. Zrobili więc rewizję samochodu, na tyle wnikliwą, by sporą część przemytu zakwestionować. Kozłowski nie krył, że celem jego podróży jest Polska, a zamierza się zatrzymać nazajutrz w Starym Smokowcu, przekazać materiały niejakiemu Maciejowi Kowalskiemu z Warszawy. …(Po spędzeniu kilku dni u znajomych „rewolucjonistów” w Pradze) W dniu 25 maja oboje kurierzy i matka jednego z nich (Macieja K.) wyruszyli na Słowację…. Wynajęli pokój w hotelu w Starym Smokowcu. Następnego dnia rano zostali wezwani na posterunek milicji pod pozorem złożenia wyjaśnień w sprawie swojego samochodu. Tam zatrzymała ich czechosłowacka Służba Bezpieczeństwa i odwiozła nad granicę polsko-czechosłowacką, gdzie o godz. 11.00 nastąpiło ich wydalenie jako… uciążliwych turystów. Wraz z podróżnymi, przypuszczalnie tego samego dnia, przekazano stronie polskiej wydawnictwa zarekwirowane w Rozwadowie. … Równolegle w nocy 26/27 maja na parkingu MSW przy ul. Rakowieckiej w Warszawie poddano przeszukaniu citroëna (MG. > którym przyjechali z Francji). Śledczy wydobyli z niego 12 egz. „Zeszytów Historycznych” i 178 książek Instytutu Literackiego, z czego 49 egz. publikacji Polskie przedwiośnie, Dokumentów marcowych t. II. Czechosłowacja (1969) Itd.

BK s. 258: Kto zdradził?

> Historia opisana w Rozpracowaniu emisariuszy zasługiwałaby na ujęcie literackie z racji swej barwności i pewnej dozy dramatyzmu…. Na początku 1969 r. Irena Lasota, jedna z aktywniejszych uczestniczek wiecu 8 marca, została wytypowana przez SB do objęcia kontrolą operacyjną. 13 kwietnia 1969 r. zjawił się u niej w domu, pod pozorem załatwiania spraw zawodowych, tajny współpracownik „Roman”, wyposażony w teczkę z minifonem (małym urządzeniem rejestrującym dźwięk). „Roman” to pseudonim nadany na potrzeby publikacji – w istocie Lasotę i jej męża inwigilował nie byle kto – TW „Rybak”, czyli Józef Kossecki. Był na tyle dyskretny, że wyszedł z pokoju, gdy Lasota chciała porozmawiać z właśnie przybyłym młodym człowiekiem o imieniu Maciej. Ale teczkę z włączonym magnetofonem zostawił. …

(MG. > Nb. W lecie 2007 docent J. Kossecki zaprosił mnie do uczestnictwa w organizowanym przezeń Seminarium w Rychłocicach, gdzie wygłosiłem znamienny referat „Studium sterowania PAN-em, czyli (niby) Polską Akademią Nauk”.)

> Informacje z taśmy niezwykle zainteresowały funkcjonariuszy SB, którzy już 16 kwietnia 1969 r. ustalili, że Lasotę odwiedza Maciej Włodek – taternik, wówczas zawieszony w prawach studenta. (…) SB dowiedziała się także, że 9 kwietnia służba graniczna CSRS przekazała strażnicy WOP Włodka zatrzymanego po stronie słowackiej.

I dalej s.260:

> Nadanie przez monachijskie radio 23 kwietnia tego roku tekstu ulotki – jako rzekomo otrzymanej z kraju – na temat wyborów z hasłem: „Rządzicie sami, wybierajcie się sami” dostarczyło SB ważkich argumentów. Uprawdopodobniło przypuszczenie, że autorów ulotki należy szukać w kręgu Lasoty i Włodka i dowodziło, że mają oni swój kanał łączności z RWE (choć, jak wiadomo, ulotka dopiero za kilka dni miała przyjechać ukryta w papierosie do Polski).

> Na początku maja punktem zaczepienia dla SB był głównie Włodek (jego mieszkanie obserwowano z punktu zakrytego, podsłuchiwano też telefon). Nic więc dziwnego, że zupełnie prywatny i stuprocentowo sportowy wyjazd Włodka w góry w pierwszych dniach maja zabezpieczono w nadzwyczaj pieczołowity sposób: prowadzono ciągłą inwigilację, kontrolowano ruch osób w schroniskach tatrzańskich, uaktywniono agenturę, wzmocniono cywilne posterunki WOP, które wyposażono w radiostacje (wopistom rozdano fotografie Włodka).

MG > No i w końcu, 26 maja 1969, już bez związku z „polowaniem na Włodka”, Kozłowski z Tworkowską wpadli, gdy zameldowali się w hotelu „Grand” w Starym Smokowcu, w ręce CSRS a potem i PRL-owskiej milicji…

MG > I na zakończenie celna uwaga Jerzego Giedroycia na temat zachowania się naszej grupy w Paryżu.

Tak nas on opisał, po naszej wizycie w Maissons-Laffitte w liście do autora Rodzinnej Europy (czyli do Czesława Miłosza, którego poznałem w 2 lata później na UC Berkely):

BK s. 205 > Tak: Chłopcy i dziewczęta, będący zaprzeczeniem jakiegokolwiek establishmentu, żyjący niezmiernie łatwo w jakiejś swoistej komunie. Chłopcy, którzy bez papierów jadą do Czech i przez góry szmuglują „K[ulturę]” (no i inne rzeczy), otwarci na każdą wariacką inicjatywę, jeśli tylko ich „bawi”, nie zastanawiający się nad własną przyszłością, szalenie nieskoordynowani, a jednocześnie to są matematycy, fizycy, socjologowie wybitni, nawet z pewnymi osiągnięciami. Duża mądrość życiowa łącząca się integralnie z bezbrzeżną naiwnością, zdolni do każdego ryzyka, ale niezdolni do jakiejkolwiek pracy organicznej. Pójść przez góry z paką Wydarzeń marcowych, by je rozrzucić w akademikach, malowanie sloganów antywyborczych na murach tak, ale zająć się serio np. robotnikiem, to już nie. To wszystko są małe zespoły, szalenie między sobą zgrane, ale anarchiczne (…) Ogromny nonkonformizm: nienawiść i pogarda do ludzi typu powiedzmy J[ana] Kotta, datująca się od ich czasów szkolnych.

Przypisy.

Jak potoczyły się dalsze losy bohaterów opasłej książki Bartłomieja Kaliskiego?

Maciej Kozłowski – po odsiedzeniu ponad połowy zasądzonej mu kary 4,5 lat więzienia, powrócił do działalności dziennikarskiej (po Norwegii, jak ponoć mówił Mrozowi, alpinizm przestał go interesować). Pracował najpierw w „Wieściach”, potem i w „Tygodniku Powszechnym”. Napisał książkę o swym wuju Leonie Kozłowskim, w latach 1934-35 piłsudczykowskim premierze II RP. Po zmianie ustroju został dyplomatą, początkowo w Waszyngtonie w ambasadzie RP, a następnie ambasadorem w Izraelu aż do emerytutury w 2003 roku.

Barbara Kozlowska – z wykształcenia romanistka, po krótkim epizodzie na Uniwersytecie w Bolonii, osiadła w Genewie jako nauczyciel w Szkole Międzynarodowej. Wciąż intensywnie się wspinała, zginęła w 1985 roku w trakcie wyprawy na Gaszerbrum w Himalajach, zorganizowanej przez Wandę Rutkiewicz i Stefa Scheftera z Genewy. (Jej towarzysze też z czasem w tych Himalajach pozostali: Wanda Rutkiewicz na Kanczendżondze w 1992 roku, a Stef Sch., podobnie jak Barbara utonął przy przekraczaniu lodowcowego potoku kilka lat temu.)

Andrzej Mróz – Jego ojciec był jeszcze przedwojennym komunistą i jak mi opwiadał Andrzej, „ojciec nienawidził Ruskich, bo ci, w latach 1930, wezwali jego kolegów z KPP do Moskwy, skąd oni nigdy nie powrócili.” Po historii z przerzutami „Kultury” Andrzej osiadł w Paryżu, gdzie ożenił się z Irene de Nervo (ponoć jej rodzina miała jakiś zamek w Auvergne) i zaczął pracować jako informatyk (wykształcony na AGH). Był z początkiem lat 1970 jednym z najlepszych we Francji alpinistów. Zginął w lipcu 1972 przez własną nieuwagę i pośpiech by zdążyć na samolot do Peru, schodząc w nocy, z francuskim partnerem (który jakoś to przeżył) z trudnej Aig. Noire de Peuterey w masywie Mt. Blanc. Ja po jego śmierci przejąłem jego rolę we francuskiej wyprawie GHM na Nevado Huascaran Norte (6655 m) w peruwiańskich Andach. (Tak to zrealizowaliśmy – niejako „wspólnie” – nasze marzenie z 1968 roku by wspinać się w mitycznych dla nas podówczas Cordyliera Blanca): na zdjęciu „zdobyta” przez nas wschodnia grań tego szczytu, którą Francuzi obiecywali nazwać „granią Mroza”.

Po śmierci Andrzeja, w „Kulturze” z listopada 1972 opublikowałem o nim wspomnienie:

(więcej na http://markglogg.eu/?p=2041)

A córka naszego kolegi Macieja Włodka, Ludwika Włodek przy współpracy (doskonale mówiącego po polsku) Kristofa Mroza, syna Andrzeja Mroza, napisała całą o mym przyjacielu książkę, wydaną w 2014 w języku polskim i francuskim:

Krzysztof Szymborski – ten podobnie jak Maciek Kozłowski odsiedział w w więzieniu dwa lata z „hakiem”, po czym podjął pracę w Instytucie Fizyki PAN w Warszawie. Czytywałam jego artykuły popularno-naukowe, ukazujące się w rozmaitych czasopismach (np. „Polska”). Wciąż zainteresowany historią nauki, w 1981 wyjechał do USA, by zostać wykładowcą w Skidmore College w Saratoga Springs, NY. Ponieważ ja wróciłem do kraju w kilka miesięcy później, w kwietniu 1982, nie miałem z nim już kontaktu. Sądząc po napisanym przezeń i opublikowanym w Polsce w 2011 roku, wychwalającym neodarwinowską „socjobiologię”, dłuższym eseju o „Psychologii ewolucyjnej”, smętnie pozwolę sobie zauważyć, że emigracja do USA nie przysłużyła się memu koledze w doskonaleniu jego poglądów na ewolucję Przyrody (Ożywionej) Obdarzonej Psyché. (Wg. Jeana Piageta « nawet mikrorganizmy myślą » – patrz mój ostatni, opublikowany w giedroyciowskiej „Kulturze” nr 7-8, 1980, krytyczny esej ”Ciuciubabka naukowa”.) Nie wiem, czy starszy ode mnie o rok Krzysztof jeszcze żyje.

No i w końcu ja „Markglogg”, względnie „Gasienica” wcześniej. Tu chciałbym wrócić do sprawy poruszonej przez mnie na neonie już dwa lata temu:

Poznawszy (wiosną 1969 roku) osobiście Jerzego Giedroycia i pod wpływem “przygód naukowych” na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley (1969-1972) zacząłem pisywać bardzo ANTYAMERYKAŃSKIE artykuły w “paryskiej” KULTURZE (aż 7 takich w latach 1971-1980). Jak kilka lat temu mnie poinformowała AnitaBalon*, robiąca na UW pracę magisterską z “procesu taterników 1969″, informacja o tych mych publikacjach znikła z oficjalnego spisu prac autorów rzeczonej “Kultury”. Pozostał tylko jeden, wspomnienie o  Andrzeju Mrozie, który zginął w Alpach w 1972 roku.

Pierwszy z tych wykasowanych “antyamerykańskich” esejów nosił tytuł “Freedom on Freeway”, I był zachwalany już na okładce “Kultury” (wraz z już dobrze znanymi w Polsce postaciami S. Mrożka i L. Kołakowskiego):

A ostatni mój, napisany w 1981 roku w Genewie, ściśle naukowy esejWykład na temat rozwoju potrzeb” okazał się, niestety, “nie do przełknięcia” przez NIEWIDZIALNĄ CENZURĘ, bardzo skutecznie fukcjonującą na Zachodzie – w tym oczywiście i w paryskiej “Kulturze” (o czym mi Giedroyć szczerze napisał.) Udało mi się ten “Wykład” opublikować dopiero w dwa lata później, po powrocie do PRL-u, w bardzo prestiżowym podówczas miesięczniku “Twórczość”:

Stąd i pewien krąg mych, naiwnych w młodości poczynań, krytykujących rzeczywistość, w jakiej zwykliśmy żyć w PRL, się DOMKNĄŁ. Wszystko to, co wyobrażałem sobie wtedy (na podstawie chociażby „Listu otwartego do Partii” J. Kuronia i K. Modzelewskiego” z 1965 roku) na temat „strasznego totalitaryzmu”, w formie ustroju socjalistycznego, okazało się być rodzajem MAŁODUSZNEGO NIEDOMYŚLENIA. Zaś PRAKTYCZNY TERROR DEMOLIBERALNY, odwracający ludzką uwagę od stwarzanych, przez TUMORALNY PRZEROST „T-P-D” EKONOMII, zagrożeń dla samej egzystencji gatunku Homo Sapiens, stał się PRAWDĄ ZAWZIĘCIE UKRYWANĄ przez światowych MASTERS OF DISCOURSE dysponujących, po nagłym zniknięciu większości państw socjalistycznych, gigantycznymi po temu środkami.

*

Dla odetchnięcia od tych OB(R)ŻYDLIWYCH perspektyw, fotografia prawie 1800 metrowej, pionowej ściany masywu Trollygen, z FILAREM BRUGDOMEN dokładnie w jej centrum. Od wspinaczki na tę „turnię” rozpoczęła się, w lipcu 1968, nasza trwająca prawie przez rok przygoda z „paryską Kulturą”:

 

Posted in Alpinizm, Obce teksty, polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY | Leave a comment

PAN w Z-nem (55): Zestaw Świąt dla przyszłości WOLNEJ od hebrajskiego „Pana Świata”

Zestaw Świąt dla przyszłości WOLNEJ od biblijnego ADON OLAM, czyli hebrajskiego „Pana Świata”

Od kolegi „Taternik himalajski” z naszego rodzinnego Podhala, dostałem takie oto życzenia świąteczno-noworoczne 2020/2021

 Przesyłając powyższe, ELEGANCKIE ŻYCZENIA dalej, mym znajomym i korespondentom, zacząłem się zastanawiać, które to to Bogi są Szczodre, zapewniając ich wyznawcom po prostu DOBROBYT, nie tylko wyżywieniowy ale i RUCHOWY, będący podstawą Zdrowego Życia (i to nie tylko ludzi, ale i towarzyszących im domowych zwierząt).

Bo przecież Jezus w kolebce, ledwo narodzony, jeszcze żadnego Dobrobytu nie jest nam w stanie przysporzyć. A śpiewana kolęda „Lulaj, że Jezuniu lulaj że lulaj” może zapewnić jej śpiewcom tylko chwilowy DOBROBYT DUCHOWY, gdy się SAMO-USYPIAJĄ jej słowami, tracąc zupełnie poczucie rzeczywistości. Szczególnie gdy wyśpiewują, z cielęcym zachwytem, te znane wersety:

Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony
Ogień krzepnie, blask ciemnieje
Ma granice – Nieskończony

Otóż w pierwszych wiekach chrześcijaństwa były silne opory przed uznaniem nowo narodzonego Jezusa za „boga”, święto Bożego Narodzenia udało się wprowadzić do liturgii dopiero po wypędzeniu z Kościoła NESTORIAN w V wieku n.e. Poplecznicy bowiem patiarchy Konstantynopola Nestoriusza argumentowali, że KŁAMSTWEM było zapewnienie św. Pawła, jakoby już jako Bóg Jezus się urodził (by następnie na Krzyżu, wciąż będąc Bogiem, życia dokonać, chętnie odkupując, przy okazji, grzechy „inwestorów” w jego w Świętą Mękę ). Bo czyż sam Jezus w kolebce może być SZCZODRY, wobec wychwalających jego przyszłe zalety kolędników? (Przypominam że w tym okresie, według kościelnej tradycji SZCZODROŚĆ wobec nic nie rozumiejącego oseska zademonstrowali Trzej Królowie Głupcy, K + M + B, którzy przynieśli mu w darze rzeczy mu wtedy niepotrzebne, ale robiące na motłochu dobre wrażenie Złoto, Kadzidło i Mirrę.)

Według Ewangelii, Jezus zaczął obdarzać swych uczniów i sympatyków swymi ‘boskimi’ darami, podtrzymującymi radość ich życia, dopiero gdy ukończył lat 30 i zaczął uzdrawiać ślepych i ożywiać pozornie zmarłych, a głodnym ponoć potrafił zapewnić „nadzwyczajne” dostawy ryb oraz chleba. Co więcej, w tym swym wieku DOROSŁYM zaczął darzyć wych wyznawców bardziej subtelnymi darami nie tylko swej ROZUMUJĄCEJ DUSZY ale i SPRAWNEGO CIAŁA, wypędzając na przykład kupców z jerozolimskiej świątyni.

Dlaczego zatem, po wypędzeniu nestorian z Kościoła Powszechnego, w kościelnej liturgii o tych SZCZODRYCH darach Jezusa-Boga przewstano wspominać? Przecież w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, zanim pojawiło się stycznowe święto tych Trzech Króli Głupców, 6 stycznia czono uroczyście cud zamiany wody w wino w Kanie Galilejskiej, które to święto w istocie dodawało smaku dopiero co zakończonym rzymskim saturnaliom. Stąd ma propozycja, z okazji nadchodzącego POST-KABALISTYCZNEGO ROKU 2021 restytucji, upiększających nasze życie, zapominanych obecnie świąt zarówno chrześcijańskich jak i pogańskich, w tym i tych słowiańskich.

 Dwa święta związane z cyklem kosmicznym Ziemi

Otóż mamy, obecnie śladowo zachowane, dwa Święta odwołujące się KOSMICZNEGO charakteru, naszego Życia na Planecie Ziemia, czyli Zimowe oraz letnie przesilenie Słoneczne (na Półkuli Północnej jest to 23 grudzień oraz 21 czerwiec).

1. Jak należy czcić to pierwsze z nich to wskazał mój kolega z Podhala „Taternik himalajski”, w inskrypcji zwartej na elektroniczne kartce skopiowanej powyżej. Tutaj pozwolę sobie przypomnieć, że w antycznym Rzymie, w trakcie poprzedzających zimowe przesilenie tygodniowych Saturnalii „Zawieszano prowadzenie wszelkiej działalności gospodarczej, niewolnicy świętowali na równi z wolnymi … orszaki weselących się ludzi zmierzały przez całe miasto na uczty i zabawy”. Czyli był to okres rodzaju rozszerzonej na cały tydzień, zabawy sylwestrowej (od której zostaliśmy ostatnio ‘uwolnieni’, przez „kwarantannę narodową” kończącą rok 2020 po narodzinach Chrystusa.)

2. Jeśli chodzi o letnie słoneczne przesilenie, czyli „noc świętojańską”, to za mojego stalinowskiego dzieciństwa, w Krakowie nad zakrętem Wisły pod Wawelem urządzano huczne „wianki”. Z tego czasu zapamiętałem, jak nad Wisłą zaczął się unosić, rzęsiście podświetlony balon przybrany w zrobione ze słomy szaty bogatego chłopa, „kułaka”, którego to przedsiębiorczego rolnika podówczas na wsiach zwalczano. Zapewne była to ilustracja stalinowskiej próby realizacji Dobrej Nowiny nazarejskiego Jezusa, zapewniającego iż Biznesmeni i handlarze nie wejdą do miejsca mego Ojca (jest to zakończenie Jezusowego logionu nr 64 zawartego w Ewangelii Tomasza, zdelegalizowanej przez Kościół na Soborze w Nicei w 325 roku). A z lat 1980-tych, czyli nie tak dawnych, pamiętam że w noc świętojańską na wzgórzach dominujących Podhale, młodzież góralska zapalała ogniska, by śpiewać przy nich niezbyt przystojne śpiewki.

 Dwa Święta o charakterze Anty Kapitalistycznym

 Warto też kultywować, na przekór TOTALNEGO WŁADZTWA MAMONA w obecnym „Amerykańskim Wieku XXI”, pamięć o dwóch, pozornie super-pogańskich świętach, bardzo hucznie obchodzonych przez prawie cały wiek XX w wielu krajach, także i w Polsce Ludowej. Chodzi tutaj oczywiście o święto, nie chcącej się zbytnio przepracowywać Klasy Robotniczej 1 maja, oraz o rocznice Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej 7 listopada (to drugie święto jest obchodzone, jako dzień wolny od pracy, obecnie chyba TYLKO na Białorusi). Nie będę się tutaj rozpisywał co te święta symbolizowały. Niewątpliwie nawiązują one do proroczej uwagi Jezusa, iż „prędzej wielbłąd przez ucho igielne niżli bogacz do królestwa mego Ojca”. Warto przy okazji połączyć ANTYBURŻUAZYJNE obchody 1 majowe z obchodami kolejnych rocznic, 5 maja, urodzin Karola Marksa, Wyzwoliciela Pracy od Niewolnictwa Pieniądza. Czyli od Kapitału, dzisiaj prawie globalnie dominującego. Niedawną rocznicę 200 lecia urodzin tego proroka antykapitalizmu obchodzono uroczyście nie tylko w Chinach Ludowych, ale i w UE, w protestanckiej katedrze w Trewirze, w której prawdopodobnie 6-letni Karol M. został ochrzczony.

 

A jeśli chodzi o rocznice Wielkiej Rewolucji Październikowej, to warto je połączyć z corocznym STARO CHRZEŚCIJAŃSKIM ŚWIĘTEM upamiętniającym wypędzenie biczem przez Jezusa kupców oraz bankierów z jerozolimskiej świątyni. Przez całe 75 lat kupcy i biznesmeni mieli ciężko w byłym już ZSRR, dopiero po gorbaczowowskiej „pierestrojce” obsiedli, jak jakaś super żarłoczna szarańcza, prawie wszystkie możliwe urzędy na post-radzieckiej przestrzeni. Kiedy ta, pielęgnowana w szczególności w USA, ZMORA LUDZKOŚCI ulegnie przyduszeniu?

Do powyższych, celebrowanych powszechnie aż do końca wieku XX, świąt pogańsko-chrześcijańskich, warto by,w wieku XXI dołączyć DWA NOWE ŚWIĘTA, też wywodzące się ze starożytno-nowoczesnych wrogich mozaizmowi tradycji.

Najważniejszym z nich było by Świętem

PRZECIWENTROPII oraz DECYFRYZACJI

 Najlepiej obchodzone, w naszej strefie klimatycznej, w okresie tak zwanych „dożynek” Święta Plonów w miesiącu sierpniu, Warto by je połączyć z przypominaniem rocznicy urodzin J.B. Lamarcka, 1 sierpnia 1744 roku.

 ,Było by to święto Wyklętych obecnie, stanowiących wyzwanie dla Cyfryzacji, RZECIWENTROPICZNYCH PRAW BIOLOGII sformułowanych szczegółowo już 211 lat temu przez tegoż Lamarcka. Praw AKTYWNEGO ŻYCIA wszelkiej żywiny, już wyczuwalnych w „filozofii antybankierskiej” Arystotelesa, oraz w odrzuconej jednocześnie z nestorianizmem przez Kościół, teologii ascetycznego mnicha Pelagiusza, przekonywującego „o sile i jakości ludzkiej natury”. Natury ludzkiej samo się doskonalącej w zderzeniach z Rzeczywistością. Patrząc wstecz, te coraz bardziej zapominane „dożynki”, święto zbiorów życiodajnych plonów ziemi, było symbolizowane w starożytności przez „kosz obfitości” pełen zboża, umieszczony na głowie pogańskiego Boga Jedynego, od Egiptu aż po Afganistan, Serapisem (od Ozyrys-Apis) zwanego.

 Święto PRZECIWENTROPII (patrz figura Serapisa znaleziona w Bagram w Afganistanie, mająca charakter wyraźnie przeciwentropiczny) upamiętniało by także opisany w Ewangeliach atak Jezusa z Nazaretu na występujących obecnie w szatach „neodarwinistów” biblijnych Faryzeuszy, „którzy przechwycili klucze Świątyni Poznania, sami nie weszli, ale innym wejść nie dają!” (Patrz Post Scriptum.) Przypominam, że wielką bibliotekę w Aleksandrii, zwaną Serapeionem, spalono w 391 roku na żądanie lokalnego biskupa Teofila, popartego dekretem cesarza Teodozjusza.

 No i ostatnie, ważne dla całego świata święto, które warto nazwać :

Obchody Pamięci OFIAR MOZAIZMU

Byłaby to celebracja „odwróconej paschy”, upamiętniającej OFIARĘ, ponoć złożoną z siebie samego przez Jezusa nazarejskiego, za pomyślność Nowego Izraela, mającego nad Światem Zapanować.

Jak się bowiem czyta Stary Testament, to w oczy się rzuca cały szereg masowych mordów, związanych z przebywaniem na ziemi Ludu Mojżeszowego. Za czasów tegoż Mojżesza mieliśmy przecież historię nocnego skrytobójstwa wszystkich nie żydowskich pierworodnych w Egipcie, a następnie, pod Górą Synaj potworność RYTUALNEGO MORDU, aż trzech tysięcy żydowskich wyznawców egipskiego, mającego wyraźnie przeciwentropiczny charakter BOGA APISA, czczonego w zwierzęcej postaci pełnego wigoru i siły Byka, okresowo przyjmującego ludzką postać Ozyrysa (Stąd ten późniejszy Serapisa, mający też cechy co wybitniejszych greckich bogów.) Otóż biblijny Mojżesz, przywodzący „w imię Dekalogu” temu aktowi ludobójstwa pod górą Synaj był, w opinii Jezusa dyskutującego z żydami w jerozolimskiej świątyni,Mężobójcą i Ojcem Kłamstwa”, zakrywającym swe zbrodnie wypełnionym obłudą Dekalogiem. Z tego powodu już wtedy, w świątyni pobożni żydzi usiłowali Jezusa ukamieniować.

 Jak już wskazywaliśmy wcześniej, wychowany w Egipcie Jezus czynił cuda podobne do tych Serapisa, wręcz są uzasadnione opinie, że to synkretyczne, greko-egipskie bóstwo było symbolicznym Ojcem-Pierwowzorem Jezusa z Nazaretu SZCZODREGO się zachowania.

Nic zatem dziwnego, że wierny tradycjom „mojżeszowym”, jerozolimski Sanhydryn kombinował jak wykorzystać obecność w Izraelu wojsk rzymskich, by niewygodnego proroka zlikwidować. Wykorzystując jego „zmartwychstałe” truchło do zrobienia zeń „baranka bożego, za grzechy i zbrodnie chrześcijan przykładnie umęczonego”. Które to udane, komercyjne przedsięwzięcie dało pretekst do rozpoczęcia, od dwóch tysiącleci się nie kończącej, Globalnej Konkwisty w imię „boga Izraela” zwanego także Panem Świata, po hebrajsku Adon Olam. (Patrz tekst „Geneza zabójeckiej demokracji USA”.)

I chociażby z tego powodu, dokładnie w dniach żydowsko-chrześcijańskich uroczystości paschalnych, należy o ZBÓJECKIM CHARAKTERZE obu tych Globalnych religii koniecznie przypominać.

 SZCZODRYCH GODÓW

w roku 104 po Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej

Post Scriptum. Do jakiego stopnia, „dzięki Bogu Izraela” nastąpiła u licznych obecnie uczonych utrata zrozumienia na jakiej zasadzie działa PRZECIWENTROPIA, dlaczego ludzie potrafią zazwyczaj się sami ZWYCIĘSKO wykaraskać, z narzucanych im zagrożeń ich (dobro)bytu, ilustruje obecnie w Polsce rozpowszechniany apel profesora genetyki Romana Zielińskiego, domagającego się zaprzestanie szczepień ochronnych, wymierzonych przeciw rozszerzaniu się pandemii Covid-19.

Zieliński przypomina, że zgodnie z ulotką dołączoną do zawierającej mRNA szczepionki firmy Pfizer „obcy element genetyczny, super wirus, jakim jest konstrukt mRNA, będzie angażował aparat translacyjny naszego organizmu w celu wyprodukowania białka S, a także aparat replikacyjny, w celu namnożeniu aktywnych, wirusowych cząstek mRNA.” I argumentuje, że „Zagrożeń związanych z wprowadzeniem tego konstruktu mRNA w „szczepionce”jest wiele i jednym z nich jest możliwość jego włączenia się do genomu człowieka i związany z tym wpływ na zmianę ekspresji genów i ich mutacje.” Otóż to wprowadzone do organizmu mRNA, jest bardzo niestałe i szybko, bo w zaledwie tydzień – dwa ulega rozkładowi, skoro po trzech tygodniach trzeba powtórzyć jego wstrzyknięcie. A to po to, by ludzki endogenny układ odpornościowy miał czas „nauczyć się” wytwarzać przeciwciała przeciw temu, syntetyzowanemu na wszczepionej„matrycy” mRNA, rozpoznawanemu jako „wrogie” ‘białkuS’, obecnemu na powierzchni wirusów Sars Cov-2. (Stąd właśnie szczepionki Pfizera trzeba przechowywać w temperaturze „suchego lodu”, ok. -70 stopni, by zawarty w nich mRNA się przedwcześnie nie rozleciał.) I stąd też niezwykle niskie prawdopodobieństwo, by wprowadzony z zewnątrz do plazmy organizmu ‘konstrukt mRNA’, się jakoś przedostał – i to w aktywnej całości – do genomu jego komórek.

A pożytki z „wymuszenia” przez wprowadzenie do organizmu, za pomocą tego ‘konstruktu mRNA’, wrogiego mu ‘białkaS’? „Obudzony”, przez jego wykorzystanie, układ odpornościowy zaszczepionej osoby, bardziej energicznie się „obudzi” powtórnie, gdy z zewnątrz pojawią się kolejne zagrożenia. Czyli ogólnie należy oczekiwać polepszenia stanu zdrowia, pozytywnie przeżywszej to szczepienie osoby…)

Biblia Jakuba Wujka przypomina:

A gdy schodził Mojżesz z góry Synaj, trzymał dwie tablice świadectwa, a nie wiedział, że twarz jego była rogata z społeczności mowy Pańskiej. (Wj 34, 29)

A oto chrześcijański symbol MARTWEGO Jezusa Zbawiciela, wzorowany na tym “mojżeszowym” MARTWYM wężu na patyku:

Oto zestaw “apteczki” jaką w Indiach dostają wszyscy u których wykryto zakazenie Covid 19:

Posted in POLSKIE TEKSTY, religia zombie, teksty inne | Leave a comment

PAN w Z-nem (45) Genealogia “Demokracji zbójeckiej BLM” w USA

“Demokracja zbójecka BLM” w USA – i jej promieniowanie Urbi et Orbi

3500 słów

1. ŁUKASZENKIZM to „lek na wszystko ZŁO”?

Zacznijmy od prostej obserwacji, że Białoruś, od ponad ćwierćwiecza zarządzana przez Aleksandra Łukaszenkę, realizuje praktycznie WSZYSTKIE ŻĄDANIA, wyrażane w masowych akcjach protestu, mających miejsce obecnie w krajach Unii Europejskiej.

- W Polsce od kilku już tygodni mamy do czynienia ze „Strajkiem kobiet”. Polskim „wojującym kobietom” chodzi o wolności dokonywania aborcji bez ograniczeń. A przecież na Białorusi taka WOLNOŚĆ jest im prawnie gwarantowana, przy jednoczesnych zabiegach tamtejszego ‘reżimu’ by zachęcać Białorusinki do większej rozrodczości. Jak mówił o tym niedawno Aleksandr Łukaszenka, urodzenie TRZECIEGO DZIECKA będzie nagradzane „premią” w wysokości 10 tysięcy dolarów czyli, mówiąc obrazowo, całkiem zgrabnym NOWYM SAMOCHODEM!

Także związane z aktualną „pandemią”, głoszone na gigantycznych manifestacjach w wielu miastach UE, żądania ograniczenia lokalnych „lockdownów”, uwolnienia od ograniczeń w działalności branż związanych z gastronomią czy sportami zimowymi, zezwolenia by publicznie można się było pokazywać bez obowiązkowych masek, zalecenia by młodzież uczyła się znowu w szkołach a nie „zdalnie”, też są realizowane przez władze Białorusi. Kraju pozostającego poza „naukowymi” wpływami UE. I pomimo braku tych ograniczeń, zapewne dzięki wczesnemu wykrywaniu zachorowań na ten „mityczny” Covid-19, liczba nań zgonów– jak dotąd 20.12 – w prawie 10 milionowym kraju, nie przekroczyła od początku pandemii dziesięciu osób na DZIEŃ, przy około aktualnie dobowo 2 tysiącach nowych zakażeń! (W cztery razy ludniejszej Polsce, od 2 miesięcy przy średnio 10-15 tysiącach dziennie odnotowywanych nowych zakażeń, mamy takich zgonów 400-500 – i co najmniej drugie tyle zgonów „nadmiarowych”, w porównaniu z latami poprzednimi.)

Dlaczego zatem prezydent Łukaszenka, którego rządy spełniają w zasadzie wszystkie postulaty uczestników gigantycznych manifestacji, w praktycznie całej Unii Europejskiej, jest przez tę „Unię” szykanowany, ba, wręcz OFICJALNIE ZNIENAWIDZONY? UE wydzieliła nawet kwotę około 40 milionów Euro, przeznaczonych na LIKWIDACJĘ jego Białorusi.

Odpowiedzi na to intrygujące pytanie dał sam Łukaszenka, który 20 listopada br. spotkał się z pracownikami fabryki kombajnów rolniczych w Homlu. Jak na cały współczesny świat „zachodni” – włączając doń i nową, OLIGARCHICZNĄ ELITĘ ROSJI – to jego wystąpienie było bez wątpienia ewenementem, wartym szerszego nagłośnienia. Aleksandr Grigoriewicz mianowicie mówił o sobie i swoich planach całkiem szczerze, co u współczesnych polityków jest rzadkością.

Otóż Łukaszenka WIERZY W MARKSA („Manifest komunistyczny” z 1848 roku) i w nim tkwi źródło jego „znienawidzonych przez Zachód” poczynań.

W kulminującym bowiem momencie wygłoszonego w hali „Homelmasz” „wykładu”, Łukaszenka stwierdził, iż czytał on Karola Marksa i że „od wewnątrz” – wskazując na swą pierś – zrozumiał, o co temu ANTY BURŻUAZYJNEMU filozofowi chodzi(ło). I że tutaj, w Homlu realizuje on marksistowski plan USPOŁECZNIENIA ŚRODKÓW PRODUKCJI. I dlatego nie zamierza on sprzedać „Homelmasz” sprywatyzowanej rosyjskiej (?) firmie z Rostowa nad Donem. Dlaczego? Gdyby tego dokonano, nowy „inwestor” (rosyjski oligarcha znad Donu, z Moskwy, czy już taki z Londynu?) z pewnością by przeniósł gros produkcji do Rostowa i w fabryce w Homlu pozostało by tylko ze dwa tysiące pracowników, pozostałe cztery tysiące tu zatrudnionych musiało by szukać zajęcia gdzie indziej. Tak jak to się stało w praktycznie wszystkich krajach post-socjalistycznych.

Otóż kumulacja władzy w rękach „marksistowskiej ekipy”, nie zainteresowanej własnym się bogaceniem „na wyścigi”, automatycznie prowadzi do wykorzystywania, pojawiających się w tych krajach nadwyżek produkcyjnych, do zapewnienia względnego dobrobytu praktycznie wszystkim mieszkańcom tak „zsocjalizowanych” państw. (Przy odczuwaniu oczywiście przez tych mieszkańców, że za swą pracę są „niedopłaceni”). W sumie Białoruś to taki „skansen socjalizmu”, wyjątkowo schludnie utrzymywany, z dobrymi drogami i pomnikami Lenina – a także i narodowego bohatera Białorusi, Feliksa Dzierżyńskiego – w każdym większym miasteczku.

Co więcej, Łukaszenka nie ogranicza się w swych ambicjach „państwowotwórczych” li tylko do Białorusi. Na spotkaniu w „Homelmasz”, niejako wyprzedzając narzucające się pytanie o to, co śmielszych przedstawicieli załogi, zapewnił on że jego autorytarny „łukaszyzm” to nie jest mu wstrętny faszyzm. Z NACISKIEM podkreślił, iż jest INTERNACJONALISTĄ, i chętni do przyłączenia się do jego ponadnarodowej KOMUNY, obywatele wszystkich narodowości będą do niej przyjmowani. I jakby potwierdzeniem tej nie skrywanej ambicji Łukaszenki, odtworzenia PONADNARODOWEGO Związku Radzieckiego, było prowadzone 11 grudnia, z pałacu prezydenckiego w Mińsku „on line”, spotkanie prezydentów Eeuroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (obecnie chyba tylko Rosja, Białoruś, Kazachstan, Armenia, Kirgizja). W tym, prowadzonym przez Łukaszenkę, jako okresowego Przewodniczącego EAWG (?) spotkaniu, „internetowo uczestniczyli” także prezydenci Mołdawii oraz… poza euroazjatyckiej Kuby, wyrażający nadzieję, że do ich WSPÓLNOTY przyłączy się także Uzbekistan i Tadżykistan.

Zachowujący się w ten sposób „baćka” daje niewątpliwie „zły przykład” dla ludności byłych radzieckich republik, w których „nowopowstała oligarchia” trzęsie się o swe, „nabyte uczciwa pracą”, liczone w miliardach dolarów i tysiącach hektarów, posiadłości. (Warto tu wskazać na „liberalną” moskiewską telewizję „dożdż” / https://tvrain.ru /, w której ataki na Łukaszenkę są wyjątkowo niewybredne.) Stąd zarówno na Zachodzie jak i na Wschodzie istnieją bardzo potężne gremia (np. Fundacja Sorosa), zainteresowane w likwidacji tego odradzającego się „marksistowskiego nowotworu”, na ciele NIESKAZITELNEJ DEMOKRACJI pod zarządem Deep State USA.

2. „Demokracja Zbójecka USA” to ustrój narzucany światu przez kontynuatorów tradycji „Jaskini Zbójców” z biblijnego ‘Miasta na Wzgórzu Syjon’

W tej, mało znanej w Polsce sprawie TECHNICZNEGO ZARZĄDZANIA „białoruskim majdanem” (zajmuje się tym głównie kanał „Nexta”usytuowany w Warszawie), powołując się na „językową elegancję” dobrego polskiego aktora, Jabłonowskiego vel Olszańskiego (patrz filmik poniżej)

https://www.youtube.com/watch?v=HkFUyZR1U-0&feature=emb_title

pozwolę sobie zasugerować, że przeciw Białorusi jesteśmy obecnie świadkami wręcz AGRESJI GLOBALNEJ PASOŻYTNICZEJ MENDY, którą łatwo utożsamić i z szeregiem znanych „Fundacji”, i z „tandemem” BŚ / MFW usytuowanym w Bretton Woods i oczywiście z „narodowo amerykańską” organizacją CI(P)A umiejscowioną w Waszyngtonie D.C. (CI(P)A to Centralna Informacji – oraz Propagandy – Agentura).

Ponieważ zaś ten „wszawy atak” na Białoruś ma swe źródło w instytucjach, będących wytworami, wciąż wielbionej przez znaczną liczbę Polaków DEMOKRACJI AMERYKAŃSKIEJ, to pozwolę sobie szerzej rozwinąć ten temat, który dla mnie był  ważny już w młodości, w trakcie tzw. ‘graduate studies‘ – nie tylko geofizyki ale i historii nauki – na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley (1969-1972).

Osnową spisanej wtedy przeze mnie „pracy meta-doktorskiej” (The-Not-Too-Divine Comedy) była dość prosta uwaga, że dla „prawdziwych Amerykanów” BOGIEM JEST MARTWY PIENIĄDZ i stąd ich niczym nie pohamowany pęd do zamienienia ŚWIATA PRZYRODY w wyasfaltowany i zabetonowany świat, zapchany niezliczonymi, sztucznymi urządzeniami, pozwalającymi im nad tą „dziką” Przyrodą zapanować. Eliminując z życia tak UCZŁOWIECZANEGO ŚWIATA (to K. Marks!), tę część jego ludności, która zwykła żyć, tak jak to wychwalał Platon w jego „Państwie”, we WSPÓLNOCIE (KOMUNII) LUDZI, BOGÓW I PRZYRODY (traktowanej przez Pogan, zarówno starożytnych jak i współczesnych, jako ŚWIĘTOŚĆ).

Mieszkając zaś w latach 1972-82 w Genewie (i częściowo w Paryżu), jesienią roku 1981 miałem NIEPRZYJEMNOŚĆ przeczytania, napisanej ewidentnie pod ówczesną „Solidarność”, encykliki „Laborem exercens” Papieża Polaka, Po jej lekturze nagle zrozumiałem, że to nie tylko zwykła ludzka chciwość, ale cała NASZA, NIBY- POKOJOWA RELIGIA pcha nas w pułapkę LUDZKOŚCI TOTALNEGO SAMO SIĘ ZAMUROWANIA. Co w ostatnich kilku dekadach udzieliło się i „wyzwolonym z maoizmu” Chinom Ludowym.

Pomimo obecnej super-urbanizacji i super-technicyzacji, wciąż formalnie komunistycznym Chinom Ludowym, po zaledwie 3 miesięcznym zimowo-wiosennym „lockdown”, liczących dziesiątki milionów mieszkańców chińskich metropolii, udało się praktycznie wyeliminować nowe zarażenia Covid 19 w mającym 1,4 miliarda ludności „Imperium Środka”. Podczas gdy w Stanach Zjednoczonych, oraz w zależnych od nich państwach Obu Ameryk, (a zatem bez Kuby i „socjalizującej” Wenezueli), a także w uzależnionej od USA części Europy, ten Cowid-19, w ramach obecnej „2 fali” rzeczywiście szaleje.

Skąd ta PRZEPAŚĆ EPIDEMICZNA, w coraz bardziej ujednolicającym się, pod względem techniki, finansów oraz komfortu życia świecie, między państwami WSCHODNIEJ AZJI a tak zwanym „ZACHODEM”, włączając weń Amerykę Południową (i usuwając Australię)? Czy jest ona rezultatem różnicy między praktykowanym, także w dzisiejszej Europie, fetyszem „amerykańskiej demokracji”, a praktykującymi starożytny „konfucjański model” międzyludzkiego współżycia Chinami?

Na zdjęciu, 25 milionowy Szanghaj dzisiaj

W znaczącym tekście „Chińczyki patrzą na Amerykańców i widzą KRETYNIZM ich ustrojuprzytoczyłem opinię Tu Zhuxi ( Ren Yi ) absolwenta Harvardu, którego posty na WeChat obserwuje 1.6 miliona użytkowników:

(…) Amerykanizm to jest Kultura (powszechnego egoizmu), która uważa indywidualizm za cnotę nadrzędną, nawet kosztem interesów społecznych lub grupowych; (cechuje ją) „Kult Biblii” i anty-intelektualizm; (…) Rząd i media, które mają w zwyczaju intensyfikowanie, a nie łagodzenie napięć społecznych; (jest to) system wartości, w którym nie szanuje się starszych i nie otacza się ich specjalną ochroną; (itd.).

Otóż słowo „intelekt” pochodzi od łacińskiego ‘inter-legere’ czytać pomiędzy, rozróżniać pomiędzy. I ten brak rozróżnienia co – w sensie szerszym – jest złe, a co dobre, jest rodzajem WYBIÓRCZEJ ŚLEPOTY, którą pielęgnują u sebie ludzie określający siebie jako religijni, bezkrytycznie traktujący „mądrości” zawarte w tak zwanym „Piśmie Świętym”

2a. Podstawowe principium poznawcze WSZAWEJ RELIGII „starszych braci w wierze” Jana Pawła II

Odnośnie tej dostrzeżonej przez wykształconego na Harvardzie chińskiego blogera, wrogości ludzi żyjących kultem Biblii, do intelektualizowania (rozróżniania pomiędzy na pozór podobnymi zdarzeniami), to warto po raz x-ty przypomnieć banalną PRAWDĘ o Kościele. Otóż ta instytucja nas od wieków naucza (???), że „przez niewinnego ‘baranka bożego’ – w formie Jezusa z Nazaretu – umęczenie, chrześcijan od ich grzechów zbawienie”. Tymczasem PO PRAWDZIE, ten nieszczęsny Jezus chciał swych współplemieńców uwolnić od ich zniewolenia przez sączących „jad nienawiści” faryzeuszy, których „Ojcem od początku był Mężobójca (tj. Mojżesz pod górą Synaj) i Stwórca Kłamstwa (Jan 8:44-59) – i za odwagę o tej ponurej historii, publiczne w świątyni rozprawianie, już wtedy chciano Jezusa ukamieniować. I tenże Niechciany Prorok Izraela (przypominający, swymi cudami, Serapisa-Chrystusa z pobliskiego Egiptu), po jego zejściu ze świata, już jako wisząca na krzyżu kukła został zaprzągnięty, przez faryzeusza znanego jako Szaweł / Paweł, do promocji wyjątkowo wrednej, opartej na FARYZEIZMIE – czyli OBŁUDZIE – wersji chrześcijaństwa, zwanej POWSZECHNĄ, czyli KATOLICKĄ.


2b. Judeo-chrześcijańska OBŁUDA jako podstawa NOVUS ORDO SECLORUM (Nowy Porządek Wieków, znany jako NWO)

Dzięki znajomości takiej, praktykowanej w jerozolimskiej świątyni (usytuowanej na symbolicznym wzgórzu Syjon) MOJŻESZOWEJ METODY „(egoistycznego) odpuszczania sobie grzechów poprzez „rozlanie krwi” zwierząt ofiarnych (List do Hebrajczyków 9:22), w szczególności rozczytane w Biblii finansowe elity anglosaskie, zwłaszcza te w USA, przyswoiły sobie socjotechnikę Pilnego Niewidzenia (Willful blindness) swych własnych zbrodni, sprawnie „zakrywanych” KAŹNIĄ niewinnych osób – czy też całych narodów – traktowanych jako te przysłowiowe ‘baranki boże’ za grzechy ich ofiarodawców kaźnione. Tak przecież wyglądała całkiem niedawna historia 3-miesięcznych, bez żadnej przesady BESTIALSKICH bombardowań resztek Socjalistycznej Jugosławii w 1999 roku, która to „wołająca o pomstę do nieba” ZBRODNIA NATO, została bardzo skutecznie zakryta kolejną ZBRODNIĄ, zaaranżowaną przez deep state USA. A to w formie WYBURZENIA, wraz z prawie 3 tysiącami pracowników wewnątrz, aż trzech wież WTC (nr 1, 2 i 7) w Nowym Jorku 9-11-2001. To makabryczna HI-TECH ZBRODNIA, oglądana przeze mnie „na żywo” w TV, została fachowo „zrzucona”, przez CI(P)A i praktykujące „chętną ślepotę” korporacyjne media, na jakichś Talibów, ukrytych gdzieś w górach Afganistanu – co oczywiście dało pretekst do kolejnego rozboju „demokrcji USA”, tym razem w pustynnym Afganistanie.

I tego typu, systematycznie konstruowane według recept wyczytanych w Biblii, ULTRA FARYZEJSKIE zachowania, stały się podstawą kolejnych sukcesów, w polityce światowej, WYJĄTKOWEJ (EXCEPTIONAL) AMERYKAŃSKIEJ DEMOKRACJI. Ludzie przecież normalni, tak jak te papugi oraz zaczynające mówić dzieci, spontanicznie imitując często słyszane przez nie dźwięki, niejako automatycznie, bezmyślnie zaczynają powtarzać dochodzące do nich ze wszystkich stron „newsy”, choćby nawet te najbardziej absurdalne. Chociażby to, że blisko 80% zwycięstwo wyborcze Łukaszenki w Białorusi zostało „sfabrykowane” przez około 40 tysięcy członków tamtejszych komisji wyborczych. Z których żaden się nie pofatygował się by zrobić, smartfonem, demaskującego to „fałszerstwo” banalnego zdjęcia, choćby jednego raportu jakiejś komisji wskazującego, że „wyciągnięta z kapelusza” gospodyni domowa Tichanowska uzyskała w Mińsku gdzieś z 4 razy więcej głosów, niż powszechnie znany – i od lat bezsprzecznie przez lud Białorusi podziwiany – prezydent tego niewielkiego kraju.

3. Krótkie przypomnienie lamarckowsko-piagetowskich wcześniejszych tez autora

(a) Organizujący życie ludzkich społeczności „DUCH CZASÓW”, choć początkowo niewidoczny, jest całkowicie materialny

(b) Operujący tym „Duchem” STWÓRCA Nowej Funkcjonalnej Informacji (NFI) rezyduje TYLKO w żywych jestestwach ( ZOON)

(c) NFI powstaje drogą „dialektyczną”, poprzez PRZECIWENTROPICZNĄ reakcję HORMEZY (wzbudzenia) wywołaną Irytacją organizmu przez czynniki zaburzające jego stan metabolicznego samo-zadowolenia

Ad (a) Radziecki filozof Leonid Stołowicz w książce „Kategoria piękna a ideał społeczny” (1982) przypomina, iż słowo ‘duch” (łac. spiritus, gr. pneuma) pochodzi od całkowicie MATERIALNEGO ‘oddechu’, wydmuchiwania i wdychania przez nas niewidzialnego powietrza. Stąd i wypowiadane przez nas słowa są prostymi modulacjami tej czynności, w której nasze ‘tchnienie’ nabiera złożonej falowej struktury, kodującej przekazywaną przez nas IN-FORMACJĘ. W ciągu historii ludzkości te „wydechiwane” słowa (gr. logie) zaczęto zapisywać obrazkowo, literowo, a z czasem i na elekronicznych „nośnikach pamięci”. Wykorzystując rozwój technik przekazu informacji na świecie – a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych – powstały całe Agencje – jak ta wspominana powyżej CI(P)A – zajmujące się zarządzaniem (ang. management) tak zwanym heglowskim Zeitgeist, czyli „duchem czasów”.

Ad (b) W ramach mej pracy naukowej oraz publicystycznej, od kilku już dekad głoszę, że zrodzony z powtarzanego po wielokroć „materialnego tchnienia” tekstów biblijnych, w „intelektualizujące” umysły, budowniczych Nowego Porządku Świata (NWO), doszło do próby realizacji PROROCTWA Izajasza sprzed 2,7 tysiąca lat (tak!):

I nazwą cię “Miastem Pana”, “Syjonem Świętego Izraelowego” (…) Ssać będziesz mleko narodów i na łonie (ang. bossom) królów żywić się będziesz”. (Iz. 60; 14-16); „Wy zaś będziecie nazywani kapłanami Pana, mienić was będą sługami Boga naszego. Zużyjecie bogactwo narodów, i ich sławą będziecie się chełpić.” (Iz. 61: 6)

Jest to niewątpliwie Nowa Funkcjonalna Informacja (NFI), jaka zrodziła się w „zdziecinniałych” głowach, marzącego o zapanowaniu nad światem (patrz „Laborem exercens” z 1981 roku), starożytnego kapłaństwa Izraela. Ponieważ JA JESTEM dobrze wykształconym przedstawicielem bardziej starożytnej niż judaizm, kultury indo-irańskiej (Hellenowie i następnie Słowianie do niej też należeli), to powyższy OB(R)ŻYDLIWY PROJEKT spontanicznie wywołał u mnie:

(c) zaburzenie mego stanu metabolicznego samo-zadowolenia. A to odczucie,„ drogą dialektyczną”, w formie PRZECIWENTROPICZNEJ reakcji HORMEZY, doprowadziło do powstania u mnie Nowej Funkcjonalnej Informacji. Przypominam, że ta moja NFI, wywołana Irytacją (I) mego organizmu przez czynnik rozpoznany jako OBCY i WROGI, polega na „piagetowskim” odruchu I → R → S → A (Irytacja Regeneracja mej zaburzonej (zniszczonej) struktury poznawczej jej Super(Nad)regeneracja → Asocjacja w NFI znaderegenerowanych elementów tej mej struktury (patrz końcowy fragment „Nareszcie debilizm” z r. 2018).

A oto ta moja Nowa Funkcjonalna Informacja AD 2020, którą chciałbym się podzielić z czytelnikami tego pamfletu

SKOJARZYŁEM bowiem, odnośnie PROJEKTU NWO, realizowanego, zgodnie z Izajaszowym programem kolonizacji i eksploatacji narodów, przez „Miasto Pana, Syjon Święty Izraela”, co następuje (tłumaczę z angielskiego):

>jeśli podstawimy w tekście Izajasza, określenia używane dawniej przez komunistów, oraz dzisiaj przez LGBT, czyli w szczególności „ssać mleko = wysysać krew”, oraz „królewskie łono = owłosione łono władców elity narodów”, to otrzymujemy taką oto ‘unacześnioną’ biblijną sentencję:

>„I nazwą cię …”Syjonem Świętego Izraelowego” (…) Wysysać będziesz krew narodów i w owłosionych łonach ich władców żywić się się będziesz”. (…) Zużyjesz bogactwo narodów, i ich sławą będziesz się chełpił!

Raz dokonawszy tego SKOJARZENIA (system I/RSA!), pojawił się u mnie cały ciąg  pomniejszych, podobnych asocjacji:

To nie tylko ja zauważyłem, ze symbolem „Świętego Izraela” jest znak Tantry, skrzyżowania ze sobą męskiego i żeńskiego seksu. Stąd narzucający się wniosek, że ambitne „Miasto Pana, Syjon Świętego Izraela” to GENITALIANIE, by przypomnieć nieco śmieszny freudowski cykl ‘psychogenitalnego rozwoju’ dorastającego chłopca.

Dokładnie sto lat temu, w czasie kolejnych najazdów z Zachodu na bolszewicką Rosję, W. I. Lenin celnie zauważył „Albo (anty żydo-chrześcijańska) Rewolucja zwycięży WESZ, albo WESZ zwycięży Rewolucję”. Co stało sę faktem na całym obszarze post-radzieckim dopiero w latach 1989-91. Przecież nie trudno dziś w Polsce zauważyć WSZAWOŚĆ władzy PIS, która rozpętuje w naszym kraju gigantyczne zamieszki, walcząc „o prawo do życia” genetycznie uszkodzonych płodów. A o WSZAWYM postępowaniu UE i rozmaitych Fundacji Sorosa/Batorego wobec Białorusi, już nawet nie wspomnę.

Jak to zaobserwował absolwent Harvardu, Chińczyk Ren Yi Rząd i media (krajów pod zarządem USA) mają w zwyczaju intensyfikowanie, a nie łagodzenie napięć społecznych. Stąd przecież się bierze TOTALNA NIEWYDOLNOŚĆ tzw. „Zachodu” w walce z Covid-19. Na socjalistycznej Kubie ta pandemia jest dobrze opanowana, podobnie na Białorusi , która nie uległa naciskom sprywatyzowanego (a zatem sprzedajnego) WHO/OMS.

W Stanach Zjednoczonych latem 2020, zarządzany przez CI(P)A, rewolucyjny ‘Zeitgeist‘ stworzył elitarny ruch BLM(P), co najlepiej na polski przetłumaczyć jako BIBLIJNY LUD MENDO(PODOBNYCH). Poniżej zdjęcie ilustrujące, jak to BLM(P) USA , z Nancy Pelosi na czele, modli się do aktualnego ‘Louse Idol’ Miasta na Wzgórzu Pana, Syjonu Świętego Izraelowego:

W kościele Katolickim aktualny ‘Zeitgeist‘ BLM (ang. najlepiej czytać jako Biblical Louse Men) rozpętał nagonkę, na co bardziej znanych eklezjastów oskarżanych, nie bezzasadnie, o pedofilne i homofilne zapędy. Tak jak gdyby, wywieszane na frontonach kościołów dumne zapewnienia BÓG JEST MIŁOŚCIĄ, w ciemnicach tych instytucji nabierały praktycznej formy „Bóg jest Miłością do owłosionego łona bliźniego Twego”.

– I last but not least. Pamiętam jak dokładnie 51 lat temu, na UC Berkeley, wkrótce po przygodzie z seksualnie ambitną studentką pretendującą iż jest żydówką, musiałem pracowicie łowić, w owłosieniu mego pubis, te maleńkie „święte zwierzątka”, które stały się EWOLUCYJNYM PIERWOWZOREM zachowania się izajaszowego „kapłaństwa Pana Zastępów”. Poniżej uproszczony ZESTAW WARTOŚCI, któremu to Kapłaństwo „Syjonu Świętego Izraela” pracowicie służy.

Skrót OT/ST w opisie „Gwiazdy Dawida” po prawej stronie powyższego „tryptyku” oznacza Stary / Nowy Testament

Stąd ma „dobra nowina”(ewangelia), którą staram się Orbi et Urbi głosić:

4. BIBLIA TO ŚWIĘTA KSIĘGA KŁAMSTWA O BOGACH, O LUDZIACH I O PRZYRODZIE

(I to począwszy od SZTUCZNEGO „grzechu pierworodnego”, a skończywszy na równie SZTUCZNYM „zmartwychwstaniu w ciele” nieszczęsnego Jezusa, Chrystusem zwanego; patrz także opinia na ten temat Barucha Spinozy)

Jeśli chodzi o o PRZYRODĘ, to w Nowym Testamencie znajdujemy, zaczerpnięty przez św. Pawła z platonizmu, TWARDY ROZDZIAŁ między ‘materialnym’ ciałem, a ‘nie materialną’ duszą, w wypadku ludzi uznaną, za Platonem, za nieśmiertelną. W Starym Testamencie (Rdz. 1: 11-12) ten Twardy Hierarchiczny Rozdział, jest całkiem materialny. I to nie tylko między zwierząt ‘bezdusznym ciałem’ i ich ‘krwią’ te ciała ożywiającym. W ST mamy także hierarchiczny podział na traktowane jako „święte” NASIENIE (łac. semen) i na mające tendencję do korupcji CIAŁO, z którego to nasienia ono powstaje. Jak podkreśla św. Paweł Bóg bowiem daje każdemu nasieniu ciało, które zamierza, dla każdego nasienia odpowiednie dlań ciało“ (1 Kor. 15: 38). Ta idea w czasach nowoczesnych znalazła się u podstawy NEODARWINIZMU Augusta Weismanna, argumentującego za Biblią, że Informacja, konieczna do budowy organów ciała, płynie tylko od germenu (genów zawartych w nasieniu) do struktur somatycznych, nigdy na odwrót, wymagające bezustannych wysiłków życie zoon, żywiny, nie ma żadnego wpływu na jej germen zawierający geny, kierujące istot żywych rozwojem i ich się zachowaniem.

Wg. zachwyconych tokiem myśli Weismanna neodarwinistów, piagetowski system I/RSA, powstawania INTELIGENTNYCH reakcji przezwyciężania powtarzających się środowiskowych zagrożeń, po prostu nie działa na struktury genetyczne – a zwłaszcza na nasienie – organizmów. I już nic więcej na ten temat nie chcą oni wiedzieć.

To, wyraźnie wszczepiane narodom przez „Miasto Pana, Syjon Święty Izraela”, PROSTACKIE przekonanie, że uszkodzenia ciała (chociażby tylko szczepieniami) prowadzą do tego ciała degradacji i nieodwracalnych chorób, stało się źródłem, wyraźnie importowanej z USA, społecznej patologii. Polega ona na wywołanej RZECZYWISTĄ PANDEMIĄ COVID 19, ANTYSZCZEPIENNEJ HISTERII, rozpowszechnianej przez „potrzebujących psychiatry” (Tomasz M. Wandala na neon24) zazwyczaj anonimowych „(bez)myślicieli internetowych”. Oby gdzieś za 7-8 miesięcy się nie okazało, że walka organizacji „Stopnop”, o niedopuszczenie do masowych szczepień, ma charakter LUDOBÓJCZY.

Zakończmy jednak ten anty-biblijny pamflet, czymś mającym charakter i pedagogiczny i jednocześnie humorystyczny. Otóż zbliża się Boże Narodzenie, które kojarzę z corocznym ODRADZANIEM się SŁOŃCA, z jego DOBROCZYNYM (m. in. niszczącym wirusy), promieniowaniem. A w dokładnie 8 dni po tym „Bożym narodzeniu” mamy Nowy Rok, upamiętniający HISTORIĘ OBRZEZANIA Jezusowego napletka. A po kolejnych 6 dniach mamy Święto Trzech Króli Magów (to z perskiego znaczy Kapłanów), którzy przynieśli w darze, świeżo obrzezanemu chłopczykowi-niemowie, Złoto, Kadzidło i Mirrę.

Świętując rocznicę tej podniosłej uroczystości, ludzie nie dostrzegają, że jest ona po prostu głupia. Po co dano niemowlakowi, który przecież potrzebuje tylko jego matki mleka – i ciepła jej łona – te starożytne atrybuty BOGACTWA? Toż to absurd, poczynając od absurdu wielbienia nie posiadającego jeszcze narządów mowy oseska. Mój kolega z czeskiej Pragi, zajmujący się wyklętymi przez Kościół gnostykami, mgr. Jan Kozak gdzieś wyczytał, że historia z Trzema Królami Magami (K+M+B, w 2021 u nas zapewnie  to Kaczyn+Moraw+Błaszcz?) to jest Kościelna Parodia buddyjskiego mitu o przybyciu do starzejącego się Buddy (tak trochę w mym 78+ lat wieku) aż Czterech Kapłanów-Magów z Czterech Stron Świata. I żadnych bogactw oni do niego nie przynieśli (bo staremu człowiekowi po co one?). Przyszli oni doń z miseczkami żebraczymi, aby on im udzielił, zebranej przez prawie osiem dekad jego długiego życia, MĄDROŚCI. (Co na to, w takiej, mało „chrześcijańskiej” sytuacji, powiedział by św. Paweł? Czyż nie „Ja wyniszczę mądrość mędrców i inteligencję inteligentnych zniweczę”? I ten „plan boży” Kościelni ochoczo zrealizowali, raz dorwali się do władzy w IV w. ne.)

Profesor Ludwik Kostro z Uniwersytetu Gdańskiego, który w latach 1970, gdy jako młody ksiądz (którym z czasem przestał być), miał możność studiowania biblistyki na katolickim uniwersytecie „Sacro Cuore” w Rzymie, opowiadał nam przed 20 laty, że według tamtejszych biblistów, pierwsi chrześcijanie 6 stycznia, w obecne święto 3 Króli Głupców, celebrowali pamięć cudu Jezusa zamiany wody w wino na weselu w Kanie Galilejskiej. Który to „cud” ewangeliści dopisali do historii Jezusa, zapożyczając go od greckiego boga Dionizosa  którego święto wypadało… też 6 stycznia.

***

Życząc wszystkim czytającym ten pamflet, by w okresie nadchodzącego Święta Odrodzenia się Słońca, oraz praktykowanych po tym kosmicznym fakcie, co najmniej 2 tygodniowych, wesołych Saturnalii (które nie tylko w Polsce będą przebiegać w grobowej atmosferze zamkniętych ośrodków wczasowych i wyłączonych, energo-żrących wyciągów narciarskich), by przynajmniej im towarzyszył antyczny Dionizos. Był on jednym z ponoć aż 6 sześciu osobowości eklektycznego Serapisa, w którego rolę wcielił się Jezus z Nazaretu, załatwiając „u Ojca”, zasmuconym weselnikom w Kanie Galilejskiej, godne przetrwanie trudnego momentu tej sławnej w Ewangelii imprezy!

Ot, potrzebny do innego wpisu abrazek “Putin Słowianin” wg. Nawalnego:

Posted in Obce teksty, polityka globalizmu, POLSKIE TEKSTY | Leave a comment

PAN w Z-nem (54A): The case of “electoral miracle“ in Belarus

 

Does ‘God chose things that are not – to nullify the things that are’? – the case of “electoral miracle“ in Belarus

Part 2 of J.-Ch. Globalist Cabal

 

in the memory of Andre Vltchek

(born 1962 in Leningrad – died in Turkey on Sept. 22, 2020)

2400 words

1. Was Saul of Tarsus, alias “St Paul” a LIAR?

The Preamble of Polish Constitution of 1997, begins with these words: “We, the Polish Nation, all citizens of the Republic, be it these beliewing in God being the source of the Truth, of Justice, of Good and of Beauty, be it those ones which do not share this faith, etc…” It is a pathetic statement, but do really the God, which is worshipped by our Christian clergy, is the source of these classic virtues? How do they relate to the proud REVELATION of St Paul, assuring naive Corinthians: “God chose the lowly things of this world and the despised things—and the things that are not—to nullify the things that are” ? (1 Cor. 1: 28).

Such statement logically signifies that the commonly despised, low class things – in particular ordinary Lies, Impostures and Evildoings – are kind of a “nurture”, which gives the Strength to Paul’s imagined “God”, specializing in “nullifying things that are and replacing them by these that are not” . In the Part 1 of this “J.-Ch. WAR on HOMO SAPIENS”, I proposed to give, to such Paul’s God-Monster. the name of GoDD = God of Deception and Dissimulation And indeed, thanks to efforts of most prominent early Saints of the Church – in particular of Augustine from Hippo and of Ciril of Alexandria such Monstrous Being has become the LORD of the Christian world, this in particular since the condamnation of Nestorianism at the Council of Ephesus in 431. (In the opinion of the Constantinople Patriarch Nestorius, PAUL WAS A LIAR; his overtly philocriminal theology, fraudelously accepted by bishops of the Church at the Council on Nice in 325, has lead, in subsequent centuries, to the “Kriminalgesichchte des Christentums”, meticulously described by the German historian Karlheinz Deschner; his work from years 1986-2013 is still not accessible in English.)

The scientific counselor to the president Donald Trump, a computer maniac David Gelertner in his book “Americanism – the Fourth Great Western Religion” (2007) praises, of course, Old Testamental roots of the AMERICAN EXCEPTIONAL RELIGION. This ‘exceptional’ religion considers, indeed, the lowly things of this world” to be PROUD PRINCIPLES of behavior of the ‘exceptional Christian folk’ inhabiting the New World. Hence, it is no wonder that the ordinary Lies, Evildoings and Impostures become socially dominant features in all countries remaining under the “spiritual control” of USA Superpower (see the title of Vltchek’s book above; the Polish publicist Zbigniew Jankowski has accuratly remarked that “Americanism is the ideology of intellectual prostitution’).

2. The case of Belarus “fighting for freedom” cabal 2020

In a full agreement with cognitive principles of this EXCEPTIONAL AMERICANISM, this summer of year 2020 (a cabalist number!) we got a very transparent exemplary of a subsequent “GoDD’s miracle”, consisting of changing the EVIDENT FALSITY into the UNQUESTIONABLE TRUTH. This in the case of upheaval in Belarus, after the outcome of the August 9 presidential elections there. Namely, the 80% election victory, of presiding this country since quarter of a century Aleksandr Lukashenko was judged – without whatever proof of it – to be a FRAUD, while his competitor, a typical “hausfrau” Svetlana Tichanovska, having only 10% of votes in her favor, was UNANIMOUSLY applauded – by all USA / UA controlled media – to be a victor of this remarkable election. This plot was of course prepared in advance: the invited by Belarus observers from EU countries refused to come, on the pretext of the danger of covid-19 infection. I wasn’t present there too, but was it really possible to commit such ENORMOUS electional fraud, and no single person, from about 40 thusands people counting votes, dared to murmur – even for big sums of money, which surely they would receive for such informations – that there were hudge irregularities in the election process?

According to the analytical center EcooM, which interviewed by a telephone, prior to the election, 2817 adult Belarussians, for the actual president intended to vote about 78% of electorate, and for Tichanovska only about 7% – which numbers were confirmed – within the error of 3% – by votes found in ballot boxes. (In the city of Minsk Lukashenko got, previsibly, only 60% of votes, while Tichanovska 15%!) It means that embassies of EU countries in Minsk knew in advance, which will be the outcome of this, 6th in a row, presidential election of Lukashenko (in all previous ones, since 1994, Lukashenka regulary was getting about 75- 84% of votes). Why do than all the USA-controlled regimes in Europe – like it was in the case in precedent presidential elections – once againg started to cry about the GIGANTIC election fraud?

In “Part 1” I recalled, that in the Antiquity the term “God” was habitually attributed to an ultrapotent Ruler (also in its, invisible to the common, collective form – see Psalm 82 of OT). Applying this antique notion of earthly “God(s)” to the present situation, we obtain an excelent example, how the actual GoDD of the World, EXISTING in a form of a tiny grupuscule of bankers (G. Soros & Co. in particular), have managed to impose on all Western governemens their Willful blindness, of evidently the PHILO-CRIMINAL CHARACTER of their belief in the rigged elections in Belarus. (According to the chief of EcooM, Sergei Musienko, in an attempt to topple Lukshenko, the interested in this affair secret services and ambitious corporations – in Russia it was principally Gasprom – have spent more than 1,5 billion dollars!)

3. The pro-lukashenkist REALITY of Belarus, which “LORD of the World” atempted to make disappear.

The recent effort of “GoDD”, aiming at the destruction of the contemporary Belarus has lead the former Prime Minister of Ukraine Mykoła Azarow to observe that in case Lukashenka will be ousted “Belarus inevitably will repeat repeat the fate of Ukraine, it will be forced to follow the “European Model” of existence: in 100 percent it will become an American colony – a Protectorate.” Very recently, when Azarov started to speak about Ukraine at Belarus TV, his account at Facebook was blocked the same night, also his channel at You Tube was treachrously closed. According to him, “this (invisible LORD of the West) method consists of blocking of all opinions which are hostile to interests of USA and EU. Which is followed by a ruthless propaganda, which uses social networks and telegram channels in internet, to spread the total dezinformation among populations of Ukraine and Belarus, and it attempts to destroy individuals, which dare to be critical of the “opposition” sponsored by the West”.

How the situation in Belarus will look like, according to Azarov, once Lukashenko will be ousted?

At Ukraine (in years 2004 and 2014) we had the same slogans “of revolution of dignity, freedom”, etc. And what we have achieved? How is the life of an average inhabitant? We began to pay ten times more for communal services – for gas, electrical current… At present our tarifs are higher than in Europe. And the real level of salaries lowered. At present, according to their statistics, the average salary apparently approaches 400 $ (in Belarus 500 $). But it is the average built on collosal disproportions, in case we take into consideration incoms of oligarchs and very rich functionaries. In Ukraine the salary of a director of a state corporation may reach 3-5 millions of dollars. If you divide this by the rest of population, you will get a quite reasonable average.

Prices have risen, at present the food is more expensive than in Poland. The average retirement is 120 dollars, from which 60% is spent on housing and media. Ukraine has become an importer of food! We have the fertile soil, climate, and Ukraine imports food? And what about industry? – A simple example. The factory of tractors in Charkov produced 100 thousand of these engines yearly. At present the factory is practically not working. . The same expects the analogous factory of tractors in Minsk.”

Generalizing, the aiming at bringing Belarus under the US-UE tutelage, “white revolution” at Minsk in 2020, lamentably failed, this due to the really mass (80% of the adult population!) support of Lukashenko’s philo socialist regime: not only workers of numerous there state industries, refused to follow the not-yet-working young urban “opposition” demand for a general strike, but also we witnessed hudge meetings of ‘normal’ Belorussians in all principal cities, to recall the one of 20 thousand participants of ‘women’s forum’, at Minsk “Arena” on September 17:

https://www.belarus.by/en/press-center/news/lukashenko-unexpectedly-arrives-at-womens-forum-on-17-september_i_118954.html

The critic of his native USA, Noam Chomsky in his book “Year 501, the Conquest continues”, remarks that in the American Empire, the classical method of its contemporary “conquistadores”, forming a gigantic crime syndicate, is similar to the behavior of petty pocket thiefs, which are deceiving the public by crying “tchief, thief”, while pointing at the people which they just robbed. This trivial method, magnified million times, is very succesful, once a potent robber (a “godfather “) is able to control the majority of media outlets. Below I pasted the map of the Globe, indicating countries, which rulers accepted the Belarus “oposition” claim that the winner of the election was the “hasfrau” Tichanovska (in dark red), and these ones, which governments congratulated Lukashenko his victory in this election (in green).


4. The GoDD of St Paul’s has the characteristics of an antique God of Exchange & Substitution called MAMMON

The map above indicates parts of the world, remaing at present under the dominion of the AMERICAN GOD-LIKE ELITE, which like the biblical Moses, egoistically considers itself to be the Unique LORD of the world: “See now that I myself am He! There is no God besides Me.” (Deut. 32:39). Such born in the Bible God-Usurper, the 26 years old Karl Marx described in this way “Money is the jealous god of Israel, in face of which no other god may exist. … The god of the Jews has become secularized and has become the god of the world.” ( “On Jewish Question”, 1844). The praised by St Paul capacity of his “GoDD”, to make vanish the opinion of wise and intelligent thinkers (Aristotle, for ex.), and to substitute it by “lowly things of this world and the despised things” (see ethics of LGBT or BLM movements!), corresponds to the DIVINE POWER of the antique MAMMON.

On a picture below, the American Exceptional Elite (Nancy Pelosi in the center) kneels in front of BLM:

The visible at the above picture, divine power of Mammon (proverbially in a form of gold) William Shakespeare described in these verses:

Gold? Yellow, glittering, precious gold? (…)
Thus much of this will make black white, foul fair,
Wrong right, base noble, old young, coward valiant.
(…) This yellow slave
Will knit and break religions, bless the accursed;
Make the hoar leprosy adored, place thieves
And give them title, knee and approbation

( “Timon of Athens” quoted by K. Marx in “The Power of Money” 1844)

During our yearly “Mut zur Ethik” Congress, hold at Sirnach (Thurgau, CH) in September 2013, we discussed the theme raised in the book Gold and God” of Walter Russell Mead.

The Holy Cross made of Gold Bars at this book cover, underlines the direct link of the “Wisdom of God of Exchange and Substitution” of St Paul, which dominates the narration of the New Testament, with the Cult of Money, dominating in modern Anglosaxon Empires. In my reportage from this “Mut zur Ethik” conference I gave three historical examples, how by appropriate offerings, it was possible to make, effortlessly, impressive fortunes preserved than for centuries. Below I quote the short Addendum to this reportage – it is worth to read also comments to it:

>1. The internationally known historian, specialized in WWII and its horrors, David Irving in an interview he gave in 2011 to “The Independent”, noticed “In around 1970, the Jews were advised by a [Jewish]PR firm to give it [Holocaust super event] one name, stick to that name, and stick to those figures and gradually you [Jewish oligarchy] will make billions out of this. That’s what happened.”

>2. This Irwing's statement may be considered as a specific “mathematico-chemical” formula of making Gold by appropriate sacrifices to God:

>If we substitute in David Irwing’s formula:

1970’ by ‘70 AD’

Jews’ by ‘Christians’

Jewish PR firm’ by ‘St. Paul & Co.’

Holocaust super event’ by ‘Christ crucifixion super event’

Jewish oligarchy’ by ‘Christian bishops’

>We obtain “Around 70 AD, Christians were advised by St. Paul and Co., to give to the Christ crucifixion super event one name, to stick to that name, and stick to this figure – and gradually you Christian bishops will made out of this tons of gold (filling in particular the Holy See caves).”

>3. Of course this “David Irwing’s formula” works also in the case of “9-11 religion of the American world conquest”: by tracing, who in detail collected enormous riches thanks to the “9-11 super event” – and gained subsequent riches thanks to following the 9-11 incursions (“crusades “) into Afghanistan (poppy plantations), and Iraq (oil fields) – we find, hidden inside the Capitol’s “den of robbers” , names of organizers of this terroristo-militaro-commercial venture, which began with the mass sacrifice of about 3000 innocent US citizens ( by the way, “3000 of (Israeli) brothers and sons” were murdured by Moses Levies under the Mount Sinai, this as a “funding sacrifice” of the ruthless Israeli warlords, on their way towards the Promised Land!)

I finish this short Part 2 of J.-Ch. Globalist Cabal, with the concluding remark of Ray Zwarich, in his recent article “The First Dragon We Must 'Slay'”. Concerning the activity of the 21 century version of the described in Gospels Jerusalem's “den of robbers”, he wrote:

The Enemy is a hydra-like 'syndicate' of diverse powers. Like the Hydra, it has many heads, which vie among themselves for control, but are able to act in their own collective (syndicated) interests. This most basic human structure of 'syndicated' power, (which so fascinated Machiavelli), mirrors marxist-leninist 'democratic centralism'. Under constant and universal threat of immediate violent retribution, every Mafia-Don, every Kolomoisky-type War Lord, respects the 'democratic rights' of every other Don/War Lord, (except those, of course, that she or he intends to murder sometime soon).

From: Zwarich <rzwarich@gmail.com> To: David Ascher <david.ascherg@gmail.com

Fri, Sep 25, 2020, 9:15 

On the picture below; the author of the present report (second from the right) during the conference on 'Eastern Partnership', organized in Minsk in May 2011 by ECOOM lead by Sergei Musienko. To the left of author stands dr Mateusz Piskorski, the Member of Polish Parliament in years 2005-2007, and then for three years (2016-2019) imprisoned in Poland – without any sentence – allegedly for spying not only for Russia, but also for China and Iran. (In years 2004 to 2014 Piskorski was a member of several election monitoring missions, in particular 2004 Belarusian parliamentary election and 2010 Belarusian presidential election)

Post Scriptum, Jan. 8, 2021

Prealable, more than a month prior to elections, pools' results of oncoming presidential elections in Belarus. Tichanovska has only 2 % support, a mont prior to election, both Babriko and Cepkalo were withdrawn forom the list, and Tichanovska got 10 % votes, and Lukashenka 80 %.

The Deutche Welle repotr of antilukashenkist, "night rats" at outskirts of Minsk manifestations, at the occasion of half year anniversary, of Lukascheka "fraudulent election" (see the picture of pools above.)

I propose the following LOGO / Flag of Coordinational Comittee of Svetlana Tichanovska, at present in Vilna, Lithuania:

Post scriptum Nov. 6 2020

Below is a photo of the steady rise in Coronavirus incidence in USA this year. Roughly two weeks after the beginning of massive BLM protests in USA on May 30, also the number of cases of new coronavirus illnesses began to rise too, this untill the middle of August, when BLM riots and protests began to calm down:

Pictures of Sars-Cov-2 loss of virulence from the State of New York:

 

Posted in culture & religion of zombies, ENGLISH TEXTS, politics of globalism | Leave a comment

PAN w Z-nem (54): The clash between MEGALOPSYCHOS and MICROPSYCHOS type of religions

 

The Judeo-Christian “WAR on HOMO SAPIENS” Cabal

“I will destroy the wisdom of the wise, and the intelligence of the intelligent I will bring to nought.”
(1 Cor. 1: 19)

Introduction

The dominating the Bible message, Micropsychos GoDD: G-d of Deception and Dissimulation

God chose things that are not—to nullify the things that are

(1 Cor. 1: 28)

Four CARDINAL FRAUDS of Judeo-Christianity

1. The trap of the Paradise and the ORIGINAL SIN Deception

2. The Chimera of a Transcendental GOD

3. The CHRISTOLOGICAL Deception, leading to minds impoverishment

4.The (JUDEO) DARWINIAN Cabal of the Evolutionary Science

3600 words

Introduction

The differentia specifica between MEGALOPSYCHOS and MICROPSYCHOS type of religious beliefs

in a preparation

(The history of “official Christianity” in eyes of a ‘Hellenist’ naturalist)

In my recent textThe still persisting strife between “Hellenist” and “Hebraist” models of culture”, I’ve remarked that the St. Paul’s proud assertion God chose the lowly things of this world and the despised things—and the things that are not—to nullify the things that are” (1 Cor. 1: 28) reveals the mente captus (‘sized by mind’, mentally insane) character of the “Gospel” (God’s spell) of this Exceptional Apostle. This self-appointed “vicar of Christ” justified this bizarre statement by preceding it with a remark “God chose the foolish things of the world to shame the wise; God chose the weak things of the world to shame the strong”. And all this “so that no one may boast before God(1 Cor. 1:29).

In all evidence this founder of the official Christianity, was attaint of a mental handicap called MICROPSYCHIA (small-souldness, low-mindedness, mean-spiritedness), which “virtues” he combined with the (fake?) humility, saturating his “Letters to gentiles”: “I came to you in weakness with great fear and trembling. (1 Cor. 2:3). And thanks to this, classical Pharisee hypocrite behaviour, the overtly hating broadminded ‘Hellenized’ Christians, “apostle” has managed (with the help of “invisible hand” of Temple of Zion Secret services) to infected, with his micropsychia, subsequent hundreds of generations of Christian clergymen “resolved to know nothing while remaining with us, except Jesus Christ and Him crucified” (1 Cor. 2: 2).

*

Being myself “baptized and confirmed” as a Christian in my infancy, during the obligatory classes of logics at my senior high school, I used to imagine God as a something which is at the end of an asymptote reaching the PERFECT Logics, the PERFECT Knowledge and the PERFECT Beauty. Later on, during my classic self-education, I learned that such NOBLE strive, to achieve the cognitive perfection, characterized Aristotle’s MEGALOPSYCHOS type individuals, which should be set up in front of us, as examples to be followed. At that time, being a naive optimist, I thought that the Catholic Church is initiating people to follow these Classical Ideals of Goodness and Elegance. (My father, who was a prominent Polish geochemist, and a friend of Karol Wojtyla, explained to me, at the time when I ceased to be a church goer, that Christianity “strenghtens our moral character”.)

Only a quarter of a century later, influenced by a lecture of the remarkable papal encyclical letter “Laborem exercens” published in September 1981, at the age of nearly 40 years old, I became “an aggresive atheist” (as a person close to pope John Paul II, told my mother). This in particular, when I become acquinted with the St Paul’s imagination of a GOD FILLED WITH HATE towards people commonly considered to be intelligent, “which search for the truth in every subject they study” (Matthew Arnold on “Hellenists”, 1869).

The proud statement of micropsychos Paul, who assured readers of his writings that “Godmakes REAL thing vanish, while these NOT REAL ones to look as real ones”, has made me conclude that the HOLY SPIRIT, which animates, until today, the behaviour of following Paul’s instructions Christian clergy, is a MONSTER created in Antiquity by attaint of micropsychia HEBREW priests-psychopaths. My associative CNS (Central Neuronal System) demands me to call such LORD-MONSTER GoDDGod of Deception and Dissimulation. (This GoDD-Monster is advertized, in the Song of Moses, Deutoronomy 32: 19, in following terms: “See now that I myself am he! There is no god besides me. I put to death and I bring to life”, etc.)

I am not isolated in this opinion. Already Jesus of Nazareth, quoted in Gospel of John (8, 44) argued, in front of religious Jews in the Temple “Ye are of your father the devil… He was a murderer from the beginning, and abode not in the truth, because there is no truth in him”. The best example of such monstrous behaviour, furnished Moses and his gang of Levies under Mt Sinai, where GoDD has equipped its “chosen people” with the famous DECALOGUE:

Exodus 32

27 Then he said to them, “This is what the Lord, the God of Israel, says: ‘Each man strap a sword to his side. Go back and forth through the camp from one end to the other, each killing his brother and friend and neighbor.’” 28 The Levites did as Moses commanded, and that day about three thousand of the people died. 29 Then Moses said, “You have been set apart to the Lord today, for you were against your own sons and brothers, and he has blessed you this day.”

In fact, in early Christianity was a strong movement, lead by Marcion the son of bishop of Synope, claiming that “Christ was not the Son of the God of Jews, but the Son of the Good God, who was different from the God of the Ancient Covenant”. Seen from Marcion’s perspective, the behaviour of Moses gang of Levies under Mt Sinai, (which slain their “brothers and sons” worshipping “golden calf”, representing the Egyptian God of Virility, called Apis), becomes a kind of prefiguration of the history of the execution of “Jesus, son of Good God” at Golgotha. These antique atrocities become “funding sacrifices”, respectively of the religion of orthodox Jews and of the HATING THE REASON Christianity.

(It is worth to recall that this “Alien God, father of Jesus” in nearby Egypt was worshipped as Ser-Apis /Osiris-Apis/, known also as Serapis Christus – a syncretic Unique Divinity, having the power of Greek Dionisos changing water into wine, and that of Asclepius raising to life these apparently dead – these miracles Jesus was making too, according to cannon Gospels).

Four CARDINAL FRAUDS of the Judeo-Christianity

These FOUR BASIC LIES, the renomed activist of “Civitas Christiana” in Poland, Tomasz Terlikowski summed up in this concise sentence:

“(Both religions agree) … that the God has created the world [1]and gave to it the Law [2], which rules in it, that man is created at God’s image[3], and finally that the source of evil in the world is the sin of (our) first parents [4] ”.

So, at the end of my scholar life, I feel obligated to ELUCIDATE the origin and the ugly purpose of these JUDEO-CHRISTIAN FRAUDS, which form the RELIGIOUS BACKBONE of the pathology of the LIBERAL world of today. I will do it in an order roughly inverse to the one present in Terlikowski’s statement.

1. The Lie of the ORIGINAL SIN, which supposedly ruined the WELLBEING of our first parents locked down in a Paradise

On a picture above I copied a central part of a cover of a translated into French bookPaRDeS (Paradise) – an etude of Cabal”, written by my “comrade in arms” Israel Shamir. In it my colleague reports a number of cabal-like, commercial adventures of illustrious representatives of the “exceptional tribe”, which zealously realise their GoDD’s demand “dominate the earth, and everything which dares to move on it”.

As the CABAL (a swindle) with the Creation of a Paradise is considered, I have to remark that the conditions of life, of a pair of our ancestors in this mythical luxurious enclosure, were not much different from these in zoological gardens: animals there are kept habitually in heterosexual pairs, and a decent feeding and health care is assured for them, so they may live long and happily. Happily? 40 years ago, while I was visiting a small zoological garden, called “Jardin des plantes” situated in the heart of Paris, I was a witness of a kind of a mini-revolution there. One of antelopes imprisoned there, managed to jump over the fence and was running happily on alleys of this King’s Garden. What a sudden noise I heard, made by dozens of animals stocked in cages there: IT HAS MANAGED IT! IT RUNS ON FORBIDDEN TO US alleys!

It took time to guards of this small ménagerie, to master the courageous antelope. Seeing and hearing this scene, I got an additional confirmation of my ANTI-BIBLICAL THESIS that the Paradise (PaRDeS) TRAP was the GoDD’s pathology, which should be ERADICATED from our collective memory. We have to keep in minds that stressful life situations, which young people are encountering during their youth, are absolutely necessary for their maturation into humans of the “sapiens” kind. Without these, repeated in the youth exercises, adult humans remain both psychically and physically handicaped – to point at the micropsychos St. Paul, who was grown in the “bourgeois” comfort of antique Tars. The grown in a way radically different of this of Saul of Tars, Jesus was a “man of meadows and fields” (Leonid Stolowicz), and this NATURAL environment surely contributed to the magnanimity of his behaviour.

From the Homo Sapiens perspective – which in Antiquity represented the Roman philosopher Celsus, arguing that “forChristians the wisdom is evil, and the stupidity is good”, the Original Sin wasn’t SIN at all. To the contrary, the “forbidden by GoDD” habit to reflect “what is good and what is evil” (which, according to “Genesis” was reserved to Hebrew “G-ds” – Ge. 3: 22), is the most NOBLE activity of “sapiens type” humans, Socrates argued that people are good by their nature, and only their WILLFUL IGNORANCE (see St Paul in 1 Cor. 1 & 2) makes them evil. Hence also other inventions of GoDD’s “chosenites” are radiating with its evil onto unaware Bible readers.

2. The Second Cardinal Deception of J.-Ch.: the existence of a Transcendental Immaterial Ruler of the World

In the biblical “Genesis” , its (their) author(s) considered themselves to be “Gods” (in plurial, see above). This is comprehensible, for in Antiquity, in run by theocracy countries high priests were frequently considered to be “Gods”. In particular pharaohs of Egypt were recognized to have such supranatural nature, and even in Slavic languages the word ‘god’ (BOG) is etymologically linked with ‘BOGaty’ – a RICH, and thus powerful individual. The similar situation we had in antique Israel, which confirms the Psalm 82God presides in the great assembly; he gives judgment among the gods, etc.”. This minuscule remark suggests that also the Saul of Tarsus, who among naive Christians ‘worked” under the humble cover of a Roman name Paulus (small), considered himself to be God-like creature, for “God had set me apart even from its mother’s womb, and called me, through His grace, to reveal His Son in me” – Gal. 1:15. Moreover, according to “Apostles Acts” (5:34), an another “Potent God” (i.e. GoDD!) appears to be Paul’s religious instructor and commander. It was “a Pharisee named Gamaliel, a teacher of the law held in respect (like God!) by all the people… (this God Gamaliel) in the council (‘great assembly’ in terms of Psalm 32) said (gave judgement) to them (to other Gods): “Men of Israel, take heed to yourselves (and permit to thrive to these ‘christianus’ / cretins – in a long term they will be useful for our cause)”.

Hence it is logical that collective authors (GoDDs!) of the Bible, in order to improve their social status have invented the myth of a transcendental, remaining outside the material Universe, Creator of both the Heaven and the Earth. But was it possible such Creatio ex Nihilo? The despised, by Early Fathers of the Church, pre-Christian philosopher Aristotle argued “there is no generation ex nihilo, that is that nothing comes from nothing”. Today we may add, to this Aristotle hylomorphic argumentation, a simple remark. An Immaterial Being, by its definition has no material tools (including the contested at present radio 5G microwaves) to pass whatever IN-FORMATION to material objects, humans in particular. And that’s everything. The limited to Judaism and Western Christianity (opinion of Włodzimierz Pawluczuk), belief into immaterial God, remaining beyond the material Universe, is a belief into illusionary being called CHIMERA as argued, noble soldier and philosopher Kazimir Łyszczynski, codemned by Polish bishops for a public decapitation at the end of 17th century. This for writing, in a secrecy, of a book “De non existentia Dei”:

What kind of a metaphysical and timeless God, exercising the well perceptible influence onto the whole Nature, does exit?

This was clearly indicated in a hidden from the sight of a public, through nearly 1,5 thousand years, Gospel of apostle Thomas (?), which was pushed into nought by a “democratic voice” of Council of Nice in year 325. The text of this “Fifth Gospel” was known fragmentally to early Christian writers, and its full text, written in a coptic language, was discovered in 1945 in a sealed for 1,5 thousand years amphora conserved in a temple Nag Hammadi in Egypt.

This “Gospel of Thomas” (GT), probably due to the fact that it is settled in the historical realm of Israel during times of Jesus (the bizarre story of Jesus “disciple” Salome in a logion 61), has no trace of influence of Paul’s ideology, the sinister story of Jesus on the cross self-sacrifice is totally absent in it. It consists of 114 logions (short speeches) of Jesus, from which about 60 are present in canonical Gospels. Moreover it contains, a completely alien to the spirit of OT, remark concerning the emplacement of our “Eternal Father”, which Judeo-Christians locate traditionally beyond the existing materially Universe. To the contrary, in GT the logion nr. 3 locates our Eternal Father in our own beings:

Jesus said, “If your leaders say to you, ‘Look, the (Father’s) imperial rule is in the sky,’ then the birds of the sky will precede you. 2 If they say to you, ‘It is in the sea,’ then the fish will precede you. 3 Rather, the (Father’s) imperial rule is inside you and outside you. 4 When you know yourselves, then you will be known, and you will understand that you are children of the living Father. 5But if you do not know yourselves, then you live in poverty, and you are the poverty.

For a person, having only a rudimentary classical education, it automatically comes to the mind an inscription at the tympanum of the Delphic shrine “Know thyself (and you will know Gods and the Universe)”. Hence it is easy to deduce that this Noble (and thus alien to the GoDD of Israel!) symbolical “God Father” of Jesus, consisted of group of Seven Sages of Greece, beginning from Thales. (To these Seven Sages were attributed also 147 short Delphic Maxims, which until the fall of the Byzantine Empire in 1453, were forming the moral backbone of the Greek civilization for more than two thousand years!)

The Logion nr 3 of GT, which indicates that the having hylomorphic character, God Creator is present only INSIDE us (and inside all other living beings as well, according to Hindu philosphies), confirms thus the opinion of Polish historian of Antiquity, Tadeusz Zielinski, that Jesus represented the HELLENIST, by a defnition ANTI-JUDAIST, way of reasoning.

Forming the backbone of a Christian religion known to us, the Paul’s super-judaist exegesis of the supposed Jesus violent death, is not present at all in Gospel of Thomas. This CRUEL AND UGLY story of execution of someone looking like Jesus (see Qu’ran!) was inserted into canonical gospels only after the appearance of Paul’s “Letters to gentiles” – which LOGICALLY suggest that this is one more HOAX invented by GoDD’s enterprising activists.

The Third Cardinal CHRISTOLOGICAL SATANIST Hoax:

“Only by the Blood of Christ, the conscience of the wicked can be cleansed”

(1 John 1:7-9; Hbr. 9: 14)

.

What is the essence of religious teachings, which our thoughtless ecclesiastics hammer into heads (see above) of young people? In the most concise manner this CABAL of CHRIST’S PASSION has related St Augustine in central verses, of having explicitly SATANIST character, his Hymn “Exsulted” which is sang by the clergy, gathered in darkened churches, during the paschal Saturday night:

(…) O truly necessary sin of Adam,
destroyed completely by the Death of Christ!
O
happy fault that earned for us so great, so glorious a Redeemer!

(…) The sanctifying power of this night
dispels wickedness, washes faults away,
restores innocence to the fallen, and joy to mourners
(etc.)

Of course, once we are SURE that this “necessary sin of Adam” was the GoDD’s HOAX, the whole paulinist “Christology” starts to represent the SPIRITUAL EMPTINESS, overtly denounced not only by by Moslems since 7 century, but also by a still persisting, since the beginning of 18 century, Christian sect of Духоборцы, “warriors of spirit” in Russia and than in Canada, too. Of course, the Almighty GoDD, which by its definition has the Power of changing the Spiritual Emptiness into MATERIAL WELLBEING of His (Its?) Chosen, still continuous Its (His?) march through the Planet Earth. How does it is possible?

Judaist and Christian Paschal Festivities of the Spiritual Diminution of masses

The exalted in the Satanist Hymn “Exulted”, the OT /St Paul’s method of the “cleansing”, by appropriate offerings, of the conscience of believers from the ‘sapiens’ type reflections, brought to the general attention, in 19 century, the well known English Bible teacher J. N. Darby. In one of his “sprinkled with the blood of Christ” writings on the “True Grace” he announced this: “It is Jesus who gives abiding rest to our souls, and not what our thoughts about ourselves may be. … We are entitled to forget ourselves, we are entitled to forget our sins, we are entitled to forget all but Jesus (and Him crucified – 1 Cor. 2: 2).

If we compare this Darby’s “revelation” with the logion 3 of Jesus in GT “When you know yourselves, then you will be known, and you … are children of the living Father”, we realize that Darby preaches the God (GoDD!) which is TOTALLY ALIEN to the one preached by Jesus in Gospel of Thomas! Moreover,, our internal intelligence (from inter-ligare, to bind in-between, associate) suggests us that once we recognize faults of our behaviour, than by our own repeated efforts we can improve, significantly, both our physical and mental performances – this was the essence of the “forbidden by the Church” teaching of Pelagius, negating the existence of original sin. It is only by the incessant, since adolescence, personal efforts to improve ones own psychomotorial capacities, the praised by Aristotle MEGALOPSYCHOS kind of humans can be grown.

In the contrary case, when we are taught “not to think of our own sins, and our own vileness, but think of the Lord Jesus, … who gives abiding rest to our souls”, we are invited not to rectify faults of our behaviour, for “the grace of Jesus crucified” will do it for us. In this case faults of our behaviour will only aggravate, turning into our vile habits (that’s Lamarck Law of Biology!). By believing in the Excellence of the (crucified) Christ, people are simply invited to acquire, the detested by “Hellenists”, their infantilized MICROPSYCHOI character. Works of this J. N. Darby indicate that due to his narrowminded studies of the Bible, he has became an utter CRETIN (from French ‘chrétien‘).

Krucjata Różańcowa - Chełm, 7.03.2020

(On a picture above. “Male rosary” in Eastern Poland, just few days prior to the sanitary “lock down” of whole country, on March 12, this “cabalist” 2020 year. It is a visible example of a purposeful CRETINIZATION of the Polish populace by the religious branch of NWO forces.)

The “hammered” into minds of the “shipple”, habit of looking to Him (at the cross, which) delivers us from ourselves, is what excludes the thought of self,” automatically makes people forget about existence of this “Alien Father” of Jesus, who ordered the Seven Sages of Greece, to put the inscription “know thyself” at the tympanum of Delphi shrine. Thanks to the collective amnesia, of the“Hellenist” origin of teachings – and of miracles as well – of Jesus called Christ, the raised in the Bible worshipping empires (USA & UK in particular), micropsychoi masses feel not whatever restriction, in the realization of the GoDD demanded relentness conquest of the Planet Earth. This they try to achieve not by the STRENGTH of their Spirit – like did it Духоборцы, “warriors of spirit” – but with the help of corrupting both the Body and Spirit, artefacts of the TECHNIQUE, of MONEY & of devices assuring Comfort of the ASS. It is the dominating at present T-M-A cult, TMA in Slavic languages means “darkness”:

I will add, at the end of this sinister story of the exploitation of the Christian Cross, for the purpose of of a fraudulent enrichment of its “pushers”, the picture of overall doings of “GoDD’s people”. The pubic louse, visible in the center of the Tantra sign of overlapping male and female genitalia, represents the updated version of 2,5 years old prophecy of Isaiah:

You will drink the milk of nations, and be nursed at the royal breasts;you shall eat the riches of the Gentiles, and in their glory shall you boast yourselves (Is. 60, 16 & 61,6)
I “modernized” this prophecy with terms habitual for communists years ago, and today’s LGBT preoccupations :
drink the milk = suck the blood; breasts = hairly pubic; Gentiles = commies to be subdued
And I got such an updated version of this Isaiah’s prophecy
 « You will suck the blood of nations, and be nursed at the their rulers hairy pubic; you shall eat the riches of commies to be subdued, and in their glory shall you boast yourselves ».
I add, that W. I. Lenin, during assisted by the “West” civil wars in early RFSR, used to observe:
Or the Revolution will win over Louse, or Louse will eat the Revolution

4. The (JUDEO) DARWINIAN Deception of the BIO-EVOLUTION

As this, necessitating more sphisticated knowledge of a reader, subject is considered, I propose my completed in 2013 general essay, titled

Living Beings (Zoon) – Creator of In-Formation

http://markglogg.eu/?p=640

Zakopane, September 15, year 103

after the Great Anti Judeo-Christian, Proletarian Revolution

The JP2 project of “Global Revolution” concerning the humanity of human embryo – 2015

Posted in culture & religion of zombies, ENGLISH TEXTS | Leave a comment

PAN w Z-nem (53): Les concepts occidentaux de l’ordre social : de l’Auguste Comte (1842) au F.A. von Hayek (1939)

Les concepts occidentaux de l’ordre social : de la « corporation européenne » d’Auguste Comte (1842) à la « tumeur mondiale » de F.A. von Hayek (1939)

par Dr Marek Glogoczowski

Académie poméranienne de Pédagogie, Slupsk, Pologne, 2002

mglogo@poczta.fm

(traduit d’anglais par Marcel Charbonnier, marcel.charbonnier@industrie.gouv.fr)

[Conférence prononcée à la Table ronde internationale sur les Regroupements régionaux et leur Impact sur les Relations internationales, Vienne, 6-9.12.2002. Les notes et les addenda sont postérieurs.]

 A) Le concept de « corporation européenne » d’Auguste Comte

En étudiant la philosophie positiviste du XIXème siècle, j’ai été surpris de constater à quel point l’Union européenne actuelle (ancienne Communauté européenne) ressemble aux projets élaborés par le « messie positiviste » français, Auguste Comte. Comte avait imaginé – en raisonnant au moyen d’analogies inspirées par la structuration des animaux supérieurs – que toute l’Humanité était destinée à former une union, qu’il appelait le Grand Etre, qui contiendrait tous les humains : toutes les races seraient représentées de manière harmonieuse dans cette construction et, en raison de leur propension naturelle, les hommes blancs en prendraient le commandement (la tête) ; les Jaunes seraient considérés comme des hommes d’action (les bras), tandis que les Noirs seraient chargés de la vie sentimentale (le cœur). Dans la vision de Comte, l’homme est intrinsèquement altruiste et sociable, c’est pourquoi il ne vit que « pour ses voisins ». Afin d’atteindre ce but nécessaire de la Religion de l’Humanité qu’il avait créé, il alla jusqu’à imaginer un rôle spécifique de la femme, composante de notre espèce, en créant à cet effet le culte de la Vierge Mère. Comte copia la plus grande partie de ses propositions en matière religieuse sur la religion catholique, et réciproquement, le clergé catholique était largement soumis à l’influence spirituelle de Comte, comme le démontre le dogme de l’Immaculée Conception de la Vierge Marie, qui fut introduit en 1864 par le Pape Pie IX.

Pour Comte, toutes les strates sociales auront conscience, dans son Etat positif, de leur mutuelle solidarité, à commencer par les « humbles administrateurs » gérant les affaires de l’Etat, et en finissant par les prolétaires classés en différents niveaux en fonction du statut de leur profession. Ces prolétaires comprendront totalement la nécessité de l’accumulation du capital entre les mains d’une élite au pouvoir, celle des banquiers. Compte espérait qu’avant même la fin de son siècle (le dix-neuvième), les savants positivistes créeraient en Europe un super-Etat transnational, qu’il appelait la Corporation européenne, et dont le Comité de Gouvernement (actuellement : la Commission) serait composé de 8 Français, 7 Anglais, 6 Italiens, 5 Allemands et 4 Espagnols. La mission de cette Corporation européenne était hautement spirituelle, même si elle devait s’accomplir grâce aux moyens et méthodes de l’économie et des techniques modernes.

 Afin de renforcer la cohésion sociale de ce corps transnational européen, Comte proposait de diviser l’Europe entre plusieurs « Eurorégions », d’une taille de un à trois millions d’habitants, et de placer à la tête de chacune de ces régions un « triumvirat » choisi parmi les banquiers locaux les plus en vue, entourés de l’élite scientifique et artistique. Bien que Compte limitât son projet à la seule Europe occidentale, il espérait qu’il finirait par s’étendre au monde entier, en commençant par les colonies, qui furent pour la plupart établies durant sa vie par les Puissances occidentales énumérées plus haut.

 Le philosophe polonais Leszek Kolakowski (qui enseigne à présent au All Souls College d’Oxford) affirme que les projets socio-politiques de Comte – fondés sur la solidarité entre classes sociales, l’organisation scientifique, la suppression de la libre pensée et la foi dans le Progrès – ont dans une grande mesure été réalisés dans la pratique par les Etats fascistes européens (Italie, Allemagne, Espagne, etc) au cours de la première moitié du XXème siècle. Leur idéologie « corporatiste » fut remise en vigueur dans la Communauté (puis l’Union) européenne, comme l’illustre l’ouvrage « La montée de l’Europe fasciste », publié en 2000 par l’homme d’affaires et homme politique anglais Rodney Atkinson. (NB : j’ai eu le plaisir de rencontrer Atkinson, il y a environ un mois, à Varsovie, à l’occasion du lancement de la traduction polonaise de son dernier livre au sujet des origines de l’Union européenne).

 Mais peut-on dire que l’Union européenne – comme l’affirme Atkinson – est l’héritière légitime des Etats fascistes d’hier, et donc, du même coup, un dernier avatar du concept de Corporation (ouest) européenne d’Auguste Comte ? Nous pouvons aisément montrer la différence fondamentale entre les Etats fascistes européens – disparus depuis plusieurs décennies – et l’Union européenne de plus en plus « libérale » (comme les Etats-Unis) d’aujourd’hui, influencée par les dogmes « post-modernistes » néolibéraux.

Avant de développer ce projet d’Union européenne « post-moderniste » (ou « post-futuriste ») – projet valable aussi pour le reste du monde – j’aimerais rappeler une critique importante d’Auguste Comte faite dans les années 1920 par le Jésuite français Henri de Lubac [1]. Celui-ci faisait observer que Comte, conformément à son positivisme, considérait la plupart des grands philosophes et chefs spirituels de l’antiquité – en particulier Platon et Jésus de Nazareth – comme des êtres immoraux, car ils n’attachaient aucune importance au travail, jugé par les Anciens comme une occupation tout juste bonne pour les esclaves. Dans son ouvrage « Critique du néopositivisme », Leszek Kolakowski insiste sur le fait que Comte, en sa qualité de penseur optimiste du XIXème siècle, voulait inverser le rôle de l’Eglise catholique, en faisant de son clergé un outil (une sorte de « chien de garde pastoral ») veillant à ce que les prolétaires ne se libérassent point des travaux qui leur étaient prescrits en vertu de leurs qualifications. Et en réalité, une telle inversion du rôle de l’Eglise s’est produite, après le Concile Vatican II : c’est dans cet esprit positif du « Nouveau catholicisme » qu’a été écrite, par exemple, en 1981, l’Encyclique « Laborem exercens », dans laquelle l’actuel Pape Jean-Paul II met l’accent sur l’obligation de conquérir la Terre par le moyen du labeur humain. D’après le Pape, cette idée « catholique » (qui de toute évidence inspira tant les fascistes que les libéraux) découle directement de la Torah juive, dans laquelle le Dieu (d’Israël) ordonne à son Peuple Elu « de dominer la Terre ».

Critiquant Auguste Comte à la manière « catholique ancienne », Henri de Lubac rappelle que conformément au « Messie » de la Religion de l’Humanité, les « Pères Fondateurs » de sa foi positive étaient Moïse, Saint Paul et Mahomet. A propos de ces personnages, il convient de rappeler que déjà, à la fin du quinzième siècle, le cardinal Zborowski de Cracovie appelait – en public – les fondateurs des trois principales religions monothéistes les « trois plus grands charlatans de l’Humanité ». Si nous adoptons cette opinion non orthodoxe de ce cardinal de la Renaissance, alors nous devrons considérer de la même manière Auguste Comte, avec son culte de la Vierge Marie, du Travail et de la Science, et pour finir, de l’Humanité.

Malgré nos critiques contre le « charlatanisme positif » de Comte, un aspect, dans son système, demeure digne d’estime. Comte affirmait que les hommes sont altruistes de par leur nature même (qui peut être, parfois, très enfouie dans les profondeurs de leur personnalité), et que par conséquent, ils ressentent un besoin interne de « vivre pour les autres ». C’est la raison pour laquelle le slogan unificateur qu’il proposait pour sa Corporation européenne était : « L’amour pour Principe, l’Ordre pour Base et le Progrès pour Objectif ».

 B) La « tumeur globale », projet de F. A. von Hayek

 Auguste Comte considérait « rétrograde » la version protestante du christianisme, et il était violemment opposé à l’idée de « société civile libérale », très populaire à son époque, mais seulement en Angleterre et aux Etats-Unis. Comte affirmait, en concordance avec sa vision organique de l’Humanité, que le « véritable individualisme » de style anglais n’est qu’ « une guerre menée par des individus contre leur propre espèce. » En étudiant la pensée visionnaire de Comte en parallèle avec des théories populaires dans la sociobiologie contemporaine, nous comparerons ces individus humains « libre entrepreneurs » avec les cellules cancéreuses de la société industrielle, dont les microorganismes égoïstes tendent à organiser leurs colonies (appelées métastases) dans les tissus d’un organisme normalement « holiste », auquel elles s’attaquent.

 L’un des idéologues les plus éminents de la « colonisation libérale » du monde était Friedrich August von Hayek, un économiste d’origine juive austro-tchèque, qui finit par devenir professeur titulaire de la London School of Economics avant la Seconde guerre mondiale. Les conférences qu’il y donna ne tardèrent pas à devenir la « nouvelle Bible » des forces économiques ultra-libérales occidentales, qui colonisent de nos jours la Planète entière [2]. (L’idée de Comte d’une « Europe intégrée » totalitaire a dû attendre quatre-vingts ans pour se concrétiser dans l’ « Estado totalitario » de Mussolini. Les concepts hayékiens d’un super-Etat ultralibéral planétaire, formulés pour la première fois en 1939, n’ont eu besoin que de cinquante ans pour être mis en pratique à très grande échelle, immédiatement après la destruction, « de l’intérieur », de l’URSS.)

Dans l’interprétation hayékienne de la nature humaine, l’homme n’est pas un être altruiste – comme chez Comte – mais, au contraire, l’homme est totalement égoïste, pour le citer exactement : « l’homme est un être authentiquement individualiste. » Pour cette « raison Suprême) (raison, avec un ‘r’ minuscule, insiste Hayek), la structure de toute société, où que ce soit dans le monde, sera transformée graduellement de telle sorte qu’elle permettra l’essor d’une compétition économique entre individus organisés dans des groupes non-gouvernementaux, tels les minorités linguistiques, les clans, les associations religieuses et les loges maçonniques, et cette compétition apportera « le bonheur à une majorité d’entre eux ». Dans sa conviction personnelle de la nature suprêmement égoïste des êtres humains, Hayek, de toute évidence, s’appuie sur l’opinion de plusieurs philosophes anglais influents, et en particulier sur Thomas Hobbes, lequel avait forgé, trois siècles auparavant la célèbre maxime : « L’homme est un loup pour l’homme ». [« Homo homini lupus »]

 Bien que la « découverte » hobbesienne impressionnât nombre de penseurs bourgeois – en particulier ceux qui haïssaient les animaux sauvages – des observateurs aimant la vie sauvage découvrirent bientôt (bien que leur voix soit en général étouffée) que les loups sont des animaux très sociables, voire même « socialistes ». Ils aiment jouer ensemble (même parfois avec leurs frères domestiqués, les chiens), ils partagent la nourriture qu’ils ont chassée et ils s’entraident dans l’élevage de leurs petits : le célèbre mythe romain dit que les fondateurs de Rome ont été sauvés de la mort par inanition par une louve fondamentalement altruiste.

C’est pour cette raison que nous devons apporter plus de précision à la maxime de Hobbes au sujet de la prétendue hostilité des hommes envers leur voisin. En reprenant l’analogie contenue dans le titre de cette conférence, nous proposons de remplacer l’assertion de Hobbes par une maxime plus pertinente : « Dans la société libérale, l’homme devient pour l’homme une cellule cancéreuse qui est « fraternellement étrangère. » aux autres [3] Et, en effet, l’essentiel des écrits de von Hayek est dévolu à l’élaboration de méthodes permettant de rendre les gens mutuellement étrangers les uns aux autres, exempts de toute trace d’amitié ou d’altruisme. [4] Dans ses œuvres, largement diffusées aujourd’hui en Europe orientale, von Hayek insiste sur le fait que les « vrais individualistes » (lesquels, d’après lui, sont particulièrement nombreux chez les Anglo-Américains) sont les ennemis jurés tant des socialistes que des nationalistes, lesquels sont des « frères jumeaux totalitaires ». En accord avec une telle compréhension de la nature humaine, nous devons réécrire la maxime moderniste, positiviste, de la « Corporation européenne » d’Auguste Comte (L’Amour pour Principe, l’Ordre pour Base et le Progrès pour But), en la transformant en cette maxime post-moderniste pour la « société tumorale globale » proposée par Hayek, dès 1947 : « La Haine (des nationalistes et des socialistes) pour Principe, le Désordre (c’est-à-dire cet ordre qui résulte d’un chaos artificiel) pour Base, et la Régression de l’Humanité pour Objectif. » Cette maxime bien ancrée dans notre esprit, nous pourrons déduire aisément les conséquences du Projet tumoral global contenu dans les écrits de divers prophètes de la post-modernité (non seulement Hayek, mais aussi Popper, Sorros, Derrida, Monod, Jacob, Glucksman, etc).

Tout d’abord, à la question qui nous intéresse, de savoir si de quelconques regroupements régionaux seront autorisés dans un monde ultra-libéral, la réponse est un NON retentissant. Dans le cas du Super-Etat positif de Comte, chaque euro-région était supposée avoir l’opportunité d’une croissance autonome, garantie par le fait que Comte plaçait à sa tête trois des banquiers les plus puissants localement. De plus, la population locale – malgré ses différentes nationalités (et races) – était littéralement « invitée » à croître jusqu’à former un corps social cohérent. La pratique de plusieurs Etats fascistes européens de la première moitié du vingtième siècle – puis, en particulier, celle du « bloc socialiste » de la seconde moitié du vingtième siècle – démontre que la solidarité à l’intérieur de ces deux « monstres » totalitaires n’était pas simple slogan creux. En particulier, dans les pays socialistes, plusieurs mini-nations risquant l’extinction – tels les Sorbes, en Allemagne de l’Est – eurent la possibilité de se maintenir et de développer leur culture de manière autonome. En dépit du harassement des « nationalistes bourgeois » en Union soviétique, pratiquement toutes les nations composant l’URSS ont survécu jusqu’au vingtième siècle. Cela, nous devons le comparer à la situation des Etats-Unis, où un siècle auparavant, 105 nations indiennes avaient purement et simplement cessé d’exister.

Ensuite. En ce qui concerne les détails de la « Transformation tumorale de l’Humanité » exposée par Hayek, il convient de citer son article « Conditions Economiques d’une Fédération internationale », publié pour la première fois en 1939 [5]. Dans ce document, il écrit :

 Les frontières économiques créent des intérêts communs régionaux, dans lesquels les liens interpersonnels sont particulièrement forts. Cela entraîne que tous les conflits d’intérêts sont des conflits opposant entre eux ces mêmes groupes d’homme, et non pas des conflits entre groupes à la composition constamment changeante. Ainsi apparaît une situation dans laquelle des parties au conflit sont les habitants d’un pays donné, et non pas divers individus liés par des intérêts partagés tantôt avec un premier groupe, tantôt avec un second, et à une autre occasion, avec le second contre le premier. (…) Ainsi, il devient évident que dans l’intérêt de l’ensemble, pris au sens le plus large, ces groupements ne pourront être durables ; en particulier, ils ne pourront pas empiéter sur la division territoriale, en s’identifiant de manière durable avec les habitants d’une région donnée.

Ici, l’auteur de la « Bible libérale » propose que les peuples de l’Empire Mondial soient en permanence mélangés, afin que ne puissent se former (ni perdurer par conservation du passé) des cultures durables et distinctes. Les habitants de l’Empire Global sont censés être apatrides (et donc, automatiquement, sans identité), des humanoïdes se déplaçant « de manière individualiste » dans des directions qui leur seront imparties par des dirigeants financiers « invisibles », dont l’existence est implicite, dans les écrits de Hayek. Comme l’affirme ouvertement ce « Messie » de la libre entreprise, la « liquidation de la souveraineté des Etats est l’objectif nécessaire et logique du programme libéral ». Ce programme de liquidation des nations, daté de 1939, est devenu entièrement opératoire en 1989. L’unique objectif collectif de l’activité humaine, admise dans l’Empire Global, sera obligatoirement l’acquisition de propriété privée, « seule capable de procurer le bonheur à une majorité des gens », et en particulier de ces biens de consommation, clinquants, qui font l’objet d’une production et d’une distribution compétitives, de masse.

 Les chercheurs en cancérologie savent qu’une des méthodes permettant d’induire des tumeurs consiste à mélanger artificiellement des tissus différents, en particulier provenant de différents organismes. Dans une situation de ce type, les cellules ne peuvent « reconnaître » leurs voisines, et elles se mettent à les considérer comme des « étrangères ». À la place d’une collaboration intercellulaire parfaite (caractéristique d’un tissu sain) ces quelques cellules, qui ont conservé leur tendance embryonnaire à se lancer dans une croissance sans bornes, se mettent à proliférer, privant de nutriments celles qui, ayant perdu leur « plasticité » juvénile, ont déjà été solidement entraînées à accomplir des fonctions collectives, caractéristiques d’un tissu mature.

 Aux Etats-Unis nous avons, déjà depuis deux siècles, une expérimentation à grande échelle avec le mélange constant de populations différentes. Et en effet, semblable à celle des cellules cancéreuses, l’obesité des citoyens ordinaires, lié avec forms diverses de leur néotenie tant physique que psychique, excède là-bas tout ce que l’on peut constater dans d’autres sociétés, moins « libres ». (La néotenie consiste de la préservation des comportements et des croyances infantiles à un âge sexuellement adulte.) Tout ceci se combine avec l’absence de toute cohésion sociale, excepté une participation enthousiaste dans les carrières d’entreprises visant directement l’exploitation et la consommation de toutes les ressources terrestres. A présent, nous observons la formation de « métastases » culturelles américaines un peu partout, et ne particulier sous la forme des chaînes de restauration rapide McDonald’s, d’inflation d’un système bancaire parasitaire, d’une musique mélodiquement indigente et tonitruante destructrice de cellules cérébrales et aussi sous les traits bien connus de la « lumpen-culture » américaine actuelle.

 Troisièmement. Hayek était un « Messie », rêvant au développement mondial de la société des castes qui caractérisait tout particulièrement l’Angleterre des dix-huitième et dix-neuvième siècles. Dans une conférence prononcée en 1945, intitulée « Le faux et le vrai individualisme », il mettait l’accent sur la nécessité de dresser la population à la manière dont on dresse les chiens, qui doivent apprendre à opérer le distinguo entre leurs maîtres (et les biens de ceux-ci) et les étrangers. Il écrit : « Nous devons établir des règles, qui seront des indicateurs… permettant à tout un chacun de distinguer ce qui est à lui et ce qui est à autrui, et sur la base desquelles lui et ses compagnons pourront reconnaître (comme un chien de berger) ce qui relève de leur sphère de responsabilité.

 Grâce à un dressage aussi sophistiqué, la connaissance de l’individu devient artificiellement prisonnière d’un domaine très étroit de la réalité, et le but général de la société échappe à la vue du grand public. Ce but général, dont de toute évidence on suppose qu’il s’agit d’ « apporter la bonheur à une majorité », est à peine caché, dans les écrits de Hayek : il s’agit bien de la division définitive de l’humanité en diverses castes. Afin de garantir « pour toujours » le régime de castes planétaire projeté, il déniait le principe de l’égalité d’accès à l’éducation (principe populaire auprès des socialistes et des nationalistes de tous poils.)

 « Du point de vue de l’individualisme, les efforts visant à donner des chances égales au départ à tous les individus ne sont pas raisonnables. Cela ne permet pas de tirer des profits à ceux qui n’ont jamais travaillé pour les acquérir – par example de profiter de ce que leurs parents sont plus intelligents (lire : plus riches que la moyenne), ou plus scrupuleux (lire : conformes au exigences de leurs maîtres financiers) que la moyenne ».

Ceux qui dans leur éducation s’aident au moyen de la de la richesse – et de la position sociale – de leurs parents sont beaucoup moins motivés que les autres dans une acquisition (internalisation) solide du materiel scolaire. Le soupçon que Fredriech von Hayek – comme privilegié par son naissance – ait acquis, dans son enfance, une éducation fort médiocre, est renforcé par la citation suivante tirée du même chapitre consacré à l’ « Individualisme » :

« La Raison humaine (avec un grand « R ») n’existe pas « au singulier », en tant que quelque chose de donné ou d’accessible à une personne concrète, comme les rationalistes ont coutume de le postuler… De la conscience des limites de la connaissance humaine, et du fait que personne, ni aucun groupe restreint, ne peut savoir tout ce qui est connu par autrui, un véritable individualiste tire la conclusion pratique suivante : il exige une stricte limitation de toute coercition et de l’exclusivité du pouvoir. »

Travaillant aujourd’hui comme professeur de philosophie à l’Académie Poméranienne de Pédagogie, en Pologne, je me dois de faire remarquer qu’en argumentant de la sorte, notre professeur de la London School of Economy aurait des difficultés à réussir à un examen de logique, matière obligatoire pour les étudiants de ma faculté. La question soulevée par Hayek, à savoir : « les gens peuvent-ils Raisonner ? » (avec un « R » capital), est relativement simple. Dans notre enfance, nous avons tous un petit cerveau et, en raison de l’immaturité de nos structures neuronales, nous sommes seulement capables de raisonner (avec un « r » minuscule, comme le précise Hayek, qui a certainement à l’esprit ses propres performances mentales…). Mais normalement, après avoir atteint sa pleine maturité mentale, un homme – grâce à son auto-éducation senso-motrice individuelle, qui se poursuit durant plusieurs décades – développe la capacité de Raisonner (avec un « R » majuscule) – à la condition qu’il reçoive une information authentique (et non pas de la fausse information) de son entourage. En Raisonnant (avec un grand « R ») au sujet de la finalité des propositions « raisonnables » (avec un petit « r ») de Hayek – tel l’accès sélectif à l’éducation – nous prenons conscience aisément du fait que (son) système « authentiquement individualiste » vise trivialement à assurer que les clans des super-riches conserveront pour l’éternité leur rôle dominant dans la super-société globale.

 Quatrièmement. Hayek va jusqu’à préciser quels « clans » sont prédestinés à dominer le monde [6]. Dans sa conférence sur le « vrai et le faux individualisme », il écrit que le système libéral accorde des avantages aux « associations confessionnelles, lesquelles par un effort collectif peuvent assurer à leurs membres, durablement, des critères matériels et moraux différents de ceux qui sont pratiqués par le reste d’une société donnée. » L’histoire économique nous apprend que la manière la plus efficace d’accumuler des biens est l’usure, permise en réalité seulement à ces associations confessionnelles, qui ont édifié leurs « critères moraux » sur des prescriptions formulées par la Loi de l’Ancien Testament (la Torah [7]). Aujourd’hui, la pratique du prêt d’argent à taux usuraire (en Pologne, en 1990, ce taux dépassait officiellement les 100 %, alors que le dollar était stable…) est tellement répandu que nous ne pouvons plus accuser exclusivement les juifs d’avoir des « standards moraux » qui permettent le pillage des gens plus pauvres (et des pays les plus pauvres) par des gens extraordinairement scrupuleux lorsqu’il s’agit d’extraire les Zinsen (pourcentages) des sommes prêtées. Nous devrions donc parler, plus proprement, de judaïsation de l’ensemble du monde occidental.

Cinquièmement. En dépit de la demande formulée par Hayek que soient « établies des règles, qui seront des indicateurs… permettant aux hommes de reconnaître ce qui ressortit à leur sphère de responsabilité », une personne désireuse d’acquérir une compréhension plus approfondie de la réalité doit dépasser les « frontières » artificielles érigées en guise de protection de divers domaines « privés » de la science. Personnellement, j’ai « sauté » de la physique et de la géophysique, domaine dans lesquels j’ai commencé ma carrière scientifique, dans le domaine des sciences de la vie, en particulier de la biologie moléculaire – un domaine dans lequel plusieurs phénomènes génétiques fondamentaux sont couvert par une stricte « conspiration de la cécité » [8]. Dans cette discipline, tandis que je travaillais, dans les années 1980, pour une importante maison d’édition, en qualité d’auteur scientifique (ma responsabilité était de préparer un « digest » annuel des découvertes les plus importantes en sciences de la vie) j’ai appris quelque chose de très intéressant, qui mérite, à mon sens, d’être plus connu. Il s’avère qu’il existe plusieurs espèces de parasites, appartenant à différentes familles taxonomiques, dont les espèces se comportent d’une manière ressemblant point pour point aux méthodes de pillage « soft » mises en pratique par les libéraux contemporains.

Ce comportement parasitaire est relevé, par exemple, chez une espèce de guêpe, qui injecte, dans sa salive, un virus spécifique à l’intérieur des feuilles de certains chênes. A la suite de cette infection virale, des galles très semblables à des tumeurs commencent à se développer sur ces feuilles – tous les promeneurs en forêt les connaissent bien. Et à l’intérieur de ces galles, en toute sécurité, dans un nid douillet regorgeant de délicieuse nourriture, se développent les larves de notre guêpe… Ce mode particulier de parasitisme – consistant en l’injection de particules de RNA (acide ribonucléïque) (ou de DNA (acide disoxyribonucléïque) dans l’organisme hôte – ressemble à la méthode utilisée par les « libéraux » qui s’attaquent à des sociétés jusque-là « tribales », les transformant en agrégats d’esclaves « libres », qui fournissent, volens nolens, leur nourriture (et leur protection) à des parasites « supranationaux » colonisateurs. Dans le cas des êtres humains, qui communiquent au moyen de l’écriture, aux virus « transformateurs » cancérogènes (lesquels ne sont constitués, dans les autres espèces, que d’acides nucléïques) correspondent des « virus culturels » constitués de mots imprimés sur du papier. Ces virus sont appelés par les socio-biologistes (j’ai en particulier à l’esprit Richard Dawkins) des « Mémés » (Memory Erasing and Mind Emptying viruses = « virus écrasant la mémoire et vidant l’esprit »). [9]

 Une fois injectés dans une population donnée, par quelque agence de Relations Publiques spécialisée dans leur distribution (par exemple : la Fondation George Soros), et une fois acceptés par cette population – ce qui est généralement facile dans le cas de jeunes et ambitieux « authentiques individualistes », intoxiqués par les « nouvelles idées » du commerce – ces « mémés » (comme par exemple les écrits de Hayek) transforment automatiquement les hommes inexpérimentés en robots dépourvus d’âme. Rapidement, ils se mettent à fournir consciencieusement la nourriture (habituellement sous la forme de Zinsen – agios payés pour des emprunts souscrits à des fins de « développement ») à des « investisseurs étrangers » (qui investissent, bien entendu, dans la stupidité de ces jeunes gens ambitieux). Les structures monstrueuses des banques contemporaines, qui sont des sortes de « machines » pompant toutes les richesses de nations naguère indépendantes – et transférant ces richesses dans les poches d’ « investisseurs » invisibles vivant en toute quiétude – correspondent à ces galles ressemblant à des tumeurs (avec leurs larves de WASPs aveugles et blanches comme des cachets d’aspirine, car totalement dépigmentées, à l’intérieur – [Ici, l’auteur fait un jeu de mot sur « wasp », qui signifie « guêpe » et les « WASPs », les White American (anglo)Saxon Protestant = les Américains blancs, protestants, d’origine anglo-saxonne !]), qui se développent au détriment de feuilles de chêne, initialement pleines de santé. Dès lors que ces « tumeurs d’Humanité » excèderont les possibilités pour l’organisme hôte de les nourrir, cet hôte mourra, comme cela se produit dans le cas d’un cancer malin classique.

Existe-t-il une méthode permettante de lutter contre cette mutation maligne de notre espèce « bénie de Dieu » ? Mes connaissances en biologie moléculaire me disent qu’un organisme sain dispose d’ «enzymes inhibiteurs » spécifiques, qui, après avoir reconnu le RNA (ou le DNA) injecté comme « étranger », découpent ses longues molécules en particules inoffensives, qui pourront être réutilisées ensuite comme matériaux pour la reconstruction des composants génétiques de la cellule [10]. C’est la méthode similaire – consistante à lire attentivement un texte « nouveau » pour notre culture, puis à en démontrer la profonde stupidité, totalement étrangère à l’espèce Homo sapiens – que j’ai utilisée pour cette conférence. D’autres membres de l’espèce Homo sapiens, altruistes et désireux de coopérer, feront spontanément le reste – c’est-à-dire, veilleront à ce que le message de von Hayek (et des autres « nouveaux philosophes » de la post-modernité) sera bien acheminé, dans des conditions hygiéniques, vers le collecteur des déchets culturels.

Addendum (Février 2003)

 Il est intéressant de procéder à une synthèse hégélienne des opinions opposées qui ont été discutées plus haut. D’un côté, nous avons la thèse d’Auguste Comte, pour qui les hommes sont altruistes de par leur nature même, et ont donc un besoin interne de « vivre pour autrui ». De l’autre, nous avons l’antithèse « libérale », pour laquelle l’homme a une nature totalement égoïste, et donc ne trouve son bonheur que dans la collection de divers objets dotés d’une valeur marchande – avec le corollaire que une telle « nature humaine » fournit une impulsion éternelle au développement de l’économie.

 Pour point de départ de cette synthèse, nous proposons de prendre la faculté humaine de communication avec autrui, en particulier la faculté de parole, qui est très développée dans notre espèce. Pour le philosophe français René Descartes, cette faculté langagière est celle qui fait vraiment la différence spécifique entre nous et les autres animaux, considérés par notre philosophe du dix-septième siècle comme de simples machines. L’opposition entre la philosophie de Comte, versus l’approche hayekienne de la nature humaine, peut donc être formulée sous la forme d’une question : soit les gens parlent sous l’effet de leur besoin interne et altruiste de partager leurs observations personnelles avec autrui ; soit, au contraire, ils utilisent cette faculté principalement dans le but d’une acquisition égoïste de richesse, de prestige et de pouvoir, lesquels lui donnent une impression de bonheur…

 Dans le cas d’enfants de un à deux ans d’âge, nous pouvons constater facilement qu’ils commencent à parler simplement en imitant de mots qu’ils entendent fréquemment prononcer autour d’eux – à cet âge, le mécanisme d’acquisition du langage ne diffère que peu du comportement d’imitation de simples perroquets ordinaires. Plus tard, dans leur développement, les enfants s’expriment, poussés par le plaisir de partager leurs observations et leurs sentiments avec autrui, et cette habitude, avec le temps, devient une nécessité personnelle, interne, de communiquer avec d’autres personnes.

Déjà, dans l’Antiquité, le plaisir évident ressenti par les gens au cours d’un échange désintéressé de points de vue, a conduit à l’apparition de « sectes » scientifico-politico-religieuses – tel l’Ordre Pythagoricien – lesquelles organisations non profitables (non commerciales) ont contribué au développement et maintenance, jusqu’à l’heure actuelle, de la philosophie, de la géométrie, de l’esthétique et de l’éthique. Les membres de ces « sectes » considéraient la propriété privée de la fortune comme « vulgaire, plébéienne », et ils allaient jusqu’à pratiquer des mensonges bénins, en attribuant leurs propres découvertes à leur fondateur mythique Pythagore, de sorte que nulle jalousie ne risque de déranger la cohésion de leurs cénacles ! Ces habitudes « proto-communistes » des Pythagoriciens ont été imitées, plus tard, par la secte juive des Esséniens, puis par les premiers Chrétiens, et enfin par plusieurs Ordres chrétiens, dont celui des « Communistes » (les « Bartholoméens »), très influent en Europe Centrale au dix-huitième siècle et jusqu’au milieu du dix-neuvième.

Ces expériences historiques nous montrent qu’il est possible d’organiser les communautés humaines de façon à ce que leurs membres « vivent les uns pour les autres ». Néanmoins, l’histoire turbulente de l’Ordre pythagoricien est là pour nous enseigner que de tout temps ont existé des forces disruptives « plébéiennes », qui tendent à imposer un « ordre social » fondé exclusivement sur la vénération de l’avidité la plus scandaleusement égoïste. L’avidité apparaît chez l’homme dès l’enfance, sous la forme de ce qu’il est convenu d’appeler l’ « égoïsme infantile », lorsque les enfants commencent à considérer que tout ce qui les entoure – leurs parents, leur maison, et tout objet qu’ils voient et qu’ils convoitent – « leur appartient ». Au cours de cette phase de croissance, les enfants mentent sans hésitation, afin d’obtenir des objets qu’ils veulent posséder. Le meilleur exemple de ce comportement puéril « pédocratique » (paidos = un enfant, en grec) nous donne une idée du comportement purement égoïste d’un héros biblique, Jacob, qui extorqua, contre un plat de lentilles, les droits d’aînesse de son frère jumeau et néanmoins aîné Esaü, qui avait, accidentellement, très faim… Ce Jacob extraordinairement avide mentit, de surcroît, à son papa aveugle, afin de lui arracher des bénédictions destinées initialement à son frère aîné. (Dans les sociétés « communistes », ce genre de comportement vicieux de mioches mal élevés et d’adolescents rebelles était tout simplement impossible – la propriété étant gérée collectivement par les anciens d’une collectivité donnée).

La période de l’égoïsme infantile s’achève ordinairement autour de l’âge de dizaine d’annés. Mais, comme nous l’enseigne la théorie du développement infantile de Jean Piaget, l’enfant doit apprendre personnellement que les manifestations d’égoïsme ne sont pas sociales – les parents, les éducateurs et les amis doivent restreindre, et punir, le mensonge et les autres comportements déviants et asociaux chez les jeunes. Sinon, ces comportements juvéniles risquent de se poursuivre dans l’âge adulte, créant ainsi une personnalité durablement asociale. [11]

Contrairement à la pratique de toutes les nations civilisées de l’Antiquité, le comportement insupportable des fondateurs mythiques d’Israël non seulement est demeuré impuni, mais il a même reçu la bénédiction de Dieu (du Dieu d’Israël, pour être plus précis). Il s’agissait en évidence, d’une «invitation (directe) de Dieu » à répéter ces mensonges – et à se comporter comme un vaurien – à l’avenir. L’Ancien Testament – en opposition aux écrits des philosophes grecs – devrait être considéré, par conséquent, comme un traité d’anti-pédagogie, et cet esprit profondément anti-pédagogique, « grâce » aux efforts de l’Apôtre Paul [12] fut inoculé également dans le Nouveau Testament. Il est bien connu que la lecture des récits bibliques – en particulier ceux décrivant les cruels « Actes d’Israël », notamment le Livre de Josué – sont à l’origine de la plupart des atrocités commises par des Chrétiens, depuis les exécutions par le feu de centaines de milliers de sorcières et d’hérétiques, en passant par les guerres de religion, pour finir avec le terrible génocide qui accompagna la conquête « chrétienne » des Amériques.

La Bible, naïvement considérée par les gens simples comme « la parole de Dieu », obère la maturation mentale de ses lecteurs peu avertis, et leur fait croire à tous ces « mensonges plaisants » au sujet du Peuple élu, de l’Empire (étranger) du Mal, sous la forme de la Bête-Esau, de la création du Monde ex-nihilo, de l’Armageddon qui approche et de la nécessaire Rédemption (et Extase !) des authentiques Vrais Croyants.

Avec le développement des moyens mécaniques de communication, l’intoxication par les « vérités » de la Bible a atteint des niveaux jusqu’ici inconnus. Récemment, un de mes correspondants new-yorkais remarquait à son grand déplaisir que « New York est l’un des rares endroits au monde où il y a autant de gens qui sont persuadés que les Etats-Unis sont Dieu et que la Rédemption est venue dans le monde en 1776 ». Cela signifie que des gens, qui croient dur comme fer en la mission providentielle des Etats-Unis, peuvent mentir, voler et assassiner en toute impunité – ce « Principe Sacré » semblant confirmé jour après jour par le comportement de notre super-monstre moderne « béni de Dieu ».

La « Déclaration d’Indépendance » de 1776, évoquée par mon correspondant, ne comportait que le droit des citoyens à vivre en sécurité et dans un bonheur constant. D’autres Constitutions des Etats-Unis (et de France) datant du dix-huitième siècle ajoutaient que cet bonheur doit être recherché dans la vie privée et dans la propriété privée. Comme l’a observé l’un des participants à notre Table Ronde viennoise de décembre dernier, le philosophe français Alain de Benoist, la « liberté » formelle conquise par la bourgeoisie durant le Siècle des Lumières, était essentiellement celle de se retirer de la vie politique d’une société donnée. Cette liberté moderne « maçonnique » (ou propre aux termites) diffère radicalement de la notion de liberté caractéristique de l’Antiquité gréco-romaine, dans laquelle le « citoyen libre » était un homme libéré des contingences matérielles, et par conséquent capable de participer de manière altruiste à la vie publique de sa cité. [13]

Est-il possible de renverser cette tendance à l’ « atomisation », qui a transformé la société post-moderne ni plus ni moins en un agrégat de « monades isolées » (expression de Karl Marx), détruisant (développant, disent-elles !) de manière étourdie leur environnement, dans une poursuite infantile de la sécurité et du « bonheur » ? Notre analyse suggère que dès lors que nous levons le nez de nos manuels scolaires et de nos livres, qui enseignent aux jeunes êtres les principes de l’antipédagogie, et dès lors que nous limitons le nombre des objets inutiles qui corrompent l’esprit, aussi bien que le corps, tant des jeunes que des adultes, la société retrouvera spontanément sa forme adulte, qui est relativement inoffensive tant pour les autres espèces que pour l’environnement de la Terre. Il s’agirait, bien évidemment, d’une « société anti-biblique », du type de celle qui a existé, durant des milliers d’années, en Chine impériale, où les membres les plus jeunes d’une communauté grandissaient sous la houlette des plus anciens, en particulier de ceux parmi eux qui avaient reçu une éducation appropriée, authentiquement « holiste ».

Afin de démonter que la tumeur peut régresser grâce à une simple « purification » de son environnement des agents inhibant des contacts spontanés et étroits entre les cellules et les tissus, je joins à ce texte une photo montrant les résultats d’une expérience simple, réalisée en 1978, qui met en évidence la réversibilité de la différenciation de cellules embryonnaires précoces d’un mammifère (il pourrait s’agir aussi de cellules humaines). L’interprétation de cette expérience de Francis Jacob montre clairement ce que nous devons faire afin de mettre un terme à la prolifération de la « tumeur humaine globale ».

Notes :

[1] : Henri de Lubac “Le Drame de l’Humanisme athée”, Meridian Books, Cleveland and New York, 1963.

[2] : En Pologne, les écrits de Hayek sont propagés par la Fondation Soros/Bathory, en Tchécoslovaquie, le programme Hayek a été mené à bien par le Premier ministre Vaclav Klaus, et au cours de notre conférence à Vienne, j’ai appris qu’à Miami (Floride), on avait inauguré une « Université Hayek » destinée à former des cadres pour le Cuba post-castriste.

[3] : Un exemple imaginaire d’une société constituée d’un grouillement d’ « aliens fraternels », mutuellement hostiles, nous est donné par la Bible hébraïque, qui a été considérée (et l’est encore aujourd’hui) dans les pays anglo-saxons (d’abord en Angleterre, puis aux Etats-Unis) à l’instar d’une autorité morale, formant l’attitude communément admise des gens vis-à-vis de leur prochain. Ce « Saint Livre » nous enseigne que les « Pères fondateurs » (et les « Mères fondatrices ») d’Israël ont toujours produit une abondante progéniture, puis qu’immédiatement ces « frères mutuellement étrangers les uns pour les autres » se sont mis à se battre entre eux (Cain contre Abel, Jacob contre Esaü, les fils de Jacob contre Joseph le véridique, Moïse et son clan des Lévites, juste après avoir reçu les Dix Commandements, assassinant des milles de leurs propres « fils et frères », etc, etc… tout au long de l’histoire juive). Ces faits jettent une lumière peu reluisante sur les Pères fondateurs (et les Mères fondatrices) d’Israël, incapables, de toute évidence, d’élever leur progéniture en leur enseignant à se comporter comme la communauté mutuellement amicale des Musulmans (la Oumma) aspire à le faire. C’est pour cette raison que les premiers gnostiques chrétiens, les Marcionites et les Manichéens, considéraient la Bible comme le « Livre du Mal ». Cette information capitale fut par la suite bannie de l’Eglise, en particulier par Tertullien et Saint Augustin.

[4] : Ce n’est pas une exagération. La promotion de l’égoïsme et de l’individualisme est devenue une véritable « mission » de l’Amérique dans le monde. A la fin août 2002, j’ai participé à un congrès « Mut zur Eethik », tenu à Feldkirch, en Autriche, au cours duquel j’ai entendu l’ancien sénateur américain Bob Barr faire l’éloge des « vertus de l’égoïsme ». D’après ce Barr – qui ne faisait que répéter de manière mécanique les idées de la philosophe américaine Ayn Rand – « l’ensemble de l’Histoire peut être décrite comme le mouvement de l’individu cherchant à échapper à l’influence de la « tribu » ». Commentant cette affirmation, l’écrivain américain Mike Jones, dans son rapport depuis le Congrès de Feldkirch, faisait l’observation acide suivante : « Il est de fait que l’isolement, relooké sous le vocable de « privacy », est la seule chose qui lient les Américains entre eux. C’est peut-être vrai, mais cela ne saurait représenter le point de ralliement suffisant pour une coopération internationale du type que cette conférence est supposée encourager. »

[5] : Toutes les idées de F. Hayek citées dans cet article ont été traduites depuis l’édition polonaise de « Individualisme et ordre économique », 1996. Traduction polonaise par « Znak », Cracovie, 1998.

[6] : Le dissident soviétique connu, Alexander Zinoviev, qui est devenu, dans l’exil, un pourfendeur impitoyable de la civilisation occidentale, affirme que le monde est en passe de devenir la propriété privée d’environ cinquante millions de membres de la « Super Société » – une sorte de Uebermenschen, de « Peuple Elu » de la post-modernité. Le mélange artificiel et constant d’individus des castes inférieures, prôné par Hayek, est bien en réalité un outil efficace d’intimidation, qui protège les super-riches contre les dangers que représentent les soulèvements nationalistes ou socialistes. Vus sous cet angle, les trotskistes et les socio-démocrates contemporains, qui harcèlent de façon irréfléchie les nationalistes européens (comme ceux d’Autriche et de France, ces dernières années, lorsqu’ils voulaient que l’immigration clandestine soit contrôlée), sont en réalité les « collaborateurs secrets du Capital », comme le répétait Joseph Staline. (Dans les pays socialistes de naguère, des lois limitaient les flux de populations non contrôlés des petites villes vers les grandes – ce qui constitua un outil efficace limitant la « fuite des cerveaux » affectant les provinces.)

[7] : Les « lois » de la Torah autorisant l’usure, méthode pacifique d’esclavage des « autres », sont formulées dans Deutéronome 23:21, 15:6 et 6:11. Les Chrétiens étaient supposés « effacer les dettes de leurs débiteurs », comme le stipule leur principale prière, le Notre Père, tandis qu’il est interdit aux musulmans de prêter à usure. En Chine, les prêteurs à gages et les marchands étaient privés de leurs droits civiques. Toutes ces civilisations (qui représentent environ 80 % de l’humanité) sont condamnées à l’éradication par le système libéral imaginé par Hayek et mis en application par les institutions financières telles le Fond Monétaire International et la Banque Mondiale.

[8] Marek Glogoczowski . “Lettre ouverte aux biologistes”, Fundamenta Scientiae, 2/2, 233-253, Pergamon Press, Oxford, 1981.

[9] : Le virus « Mémé » le plus connu, qui est en train, déjà depuis cinq siècles, de transformer la civilisation occidentale en une tumeur monstrueuse, n’est autre que la Sainte Bible. Les gens qui, en l’absence des précautions élémentaires requises, ont adopté ce Mémé, renonçant à leur propre Ame (la Raison) et à leur mémoire nationale, se mettent aujourd’hui à adorer étourdiment la « Nouvelle Jérusalem » décrite par le prophète Isaïe comme un super-Etat entièrement parasitaire, vivant de l’exploitation des autres cultures : « Des étrangers nourriront tes troupeaux, étrangers seront tes laboureurs et tes vignerons ; mais vous serez appelés les prêtres du Seigneur, vous mangerez des richesses des nations et dans leurs richesses vous contemplerez votre (propre) gloire (Isaïe, 61:5-6).

[10] : Cette information, concernant les mécanismes de contrôle d’un organisme sur ses propres gènes, est peu connue du grand public. Cela est dû dans une large mesure à son occultation par les « chiens de garde » du néo-darwinisme dans le champ de la biologie moléculaire. Ils maintiennent aveuglément, contre toute évidence, que des mutations adaptatives – dont celles qui peuvent conduire à l’apparition de cancers – se produisent de manière aléatoire, et qu’elles ne sont en rien conditionnées par « la réponse (de l’organisme) à un quelconque défi », comme l’a exposé Barbara McClintok dans Science, 226, 792, 1984.

[11] : Cette « mutation » pédocratique des sociétés occidentales, qui sont de plus en plus attachées à leurs possessions (« Etre, c’est Avoir »), est apparue immédiatement après les Révolutions anglaise, américaine et française. Le naturaliste français Jean-Baptiste Lamarck déplorait, en son temps, que sont pays soit tombé sous la domination de bourgeois totalement égoïstes « limités aux quelques idées de l’intérêt, et aux quelques simples jouissances physiques ».

[12] : Saint Paul a incorporé les principes pédocratiques et fondamentalement antipédagogiques de l’Ancien Testament dans son « Epître aux Romains » 9,13 : « Le plus âgé servira plus jeune que lui ». Comme il est écrit, « Jacob, je l’ai aimé ; Esau, je l’ai haï ». Dans un autre antipédagogique « Lettre pastorale », ce Vicaire du Christ met l’accent sur le fait que les Chrétiens sont supposés « être mus par la foi (en particulier dans la désinformation opérée par Paul quant à la rédemption de leurs péchés par le sang du Christ – Hébreux, 9,14), et non par ce qu’ils voient ». II Corinthiens 5,7.

[13] Alain de Benoist “La politique est-elle encore possible?”, Éléments, no 105, Paris 2002.

Posted in TEXTES EN FRANCAIS | Leave a comment

Coś z życia (studenckiego) w Polsce Ludowej: powstanie Akademickiego Klubu Alpinistycznego w Krakowie


Zarys historii powstania Akademickiego Klubu Alpinistycznego w Krakowie

Marek Głogoczowski – Prezes AKT / AKA Kraków w latach 1965-1968

(Jest to dobry komentarz do publikowanego niedawno na „neonie” artykułu Andre Vltchka „Jak sprzedaliśmy ZSRR i Czechoslowację za torby plastykowe na zakupy”; poniższe sprawozdanie zostało spisane na prośbę aktualnego kierownictwa KW Kraków)

Marek Głogoczowski – Prezes AKT / AKA Kraków w latach 1965-1968

(Jest to dobry komentarz do publikowanego niedawno na „neonie” artykułu Andre Vltchka „Jak sprzedaliśmy ZSRR i Czechosłowację za torby plastykowe na zakupy”; sprawozdanie zostało spisane na prośbę aktualnego kierownictwa KW Kraków)

Idea zorganizowania Sekcji Taternickiej, przy Radzie Okręgowej Związku Studentów Polskich w Krakowie, pojawiła się u mnie dokładnie w Nowy Rok 1965 w schronisku w Morskim Oku, gdzie wraz z mymi rówieśnikami Andrzejem Mrozem (zginął w Alpach w 1972 roku) i (dzisiaj wciąż aktywnym) Maćkiem Kozłowskim, oraz jego, nieco starszą od nas jego siostrą Barbarą (zginęła w Himalajach w 1985 roku), dodatkowo zmęczeni Nocą Sylwestrową świętowaliśmy ten Nowy Rok w sposb okazały. Poprzedniego dnia w kopnym śniegu, poruszając się głównie na nartach bez fok, wyszliśmy koło godziny 12 z „nudnego” schroniska na Gąsienicowej, by przez Zawrat i 5 Stawów przedostać się do M. Oka, gdzie miało być „ciekawiej”. (Zsuwając się już w nocy, w kopnym śniegu, ze schroniska w „5” przez tzw. „śmietnik” do Roztoki, wyzwoliliśmy małą lawinę, ale jakoś z niej się wygrzebaliśmy, nie tracąc naszych nart i latarek).

Otóż ja już od roku 1963, będąc podówczas zapalonym żeglarzem, pracowałem w ciągu lata jako „sternik” na organizowanych przez ZSP, żeglarskich 2-tygodniowych obozach wędrownych na Wielkich Jeziorach Mazurskich. A ponieważ w tymże roku 1963 skończyłem także kurs „skałkowy” organizowany przez KW Kraków i wkrótce zacząlem się samodzielnie (z Andrzejem Tarnawskim) wspinać w Tatrach, to znając – głównie „ze skałek” – krakowskich wspinaczy w moim mniej więcej wieku, podobnie jak i ja kończących studia, zgłosiłem znanym mi z „żagli” działaczom RO ZSP w Krakowie, propozycję zorganizowania Sekcji Taternickiej przy tejże Radzie Okręgowej. Moja propozycja się spodobała (jak pamiętam, przewodniczącym RO był wtedy kol. Maciek Rek). I w maju 1965, w lokalu tejże Rady Okręgowej, położonym nad Klubem Studenckim „Jaszczury” przy Rynku Głównym, spotkało się nas wymagane 15-tu kończących swe studia studentów (i studentek), by założyć formalnie AKA (chyba początkowo to był tylko AKT, czyli AK Taternicki, potem nasze ambicje wzrosły.)

Prezesem nowo założonej organizacji studenckiej zostałem ja, wtedy kończący pracę magisterską z fizyki na UJ, na moich zastępców powołano Maćka Kozłowskiego (kończącego archeologię na UJ) i Janusza Baryłę, wtedy już asystenta na Biologii UJ. Pierwszego lata naszej działalności w 1965 nie byłem jeszcze Członkiem Zwyczajnym KW i nie miałem uprawnień instruktorskich. Latem zatem nasza działaność się ograniczyła do dofinansowania, przez ZSP, studentów biorących udział w dwutygodniowym szkoleniu tatrzańskim organizowanym przez Krakowski Oddział Klubu Wysokogórskiego. Ale już w październiku tegoż roku zorganizowaliśmy, w oparciu o schronisko na Gąsienicowej, sponsorowane przez ZSP zakończenie sezonu letniego w Tatrach. Co więcej, późną jesienią tegoż roku, przy poparciu Jurka Potockiego (zginął na Noszaku w Afganistanie latem 1966), szefa Krakowskiego Oddziału (ogólnopolskiego wtedy) Klubu Wysokogórskiego, udało mi się, na posiedzeniu Zarządu Głównego KW w Warszawie, przeforsować – jak pamiętam prezesem KW był wtedy Czesław Bajer, vice-prezes NBP – akceptację istenienia AKADEMICKICH, formalnie niezależnych od KW, sekcji oraz klubów taternickich (ambicji alpejskich wtedy oczywiście jeszcze nie mieliśmy).

Po „sportowo ambitnym” sezonie zimowym 1965/66 zostałem wreszcie Członkiem Zwyczajnym KW i jako taki mogłem się osobiście zająć organizowaniem letnich, 2-tygodniowych studenckich obozów szkoleniowych w Tatrach, zarówno polskich jak i słowackich. W wypadku wiosennego szkolenia „skałkowego” to organizował je nadal, posiadający wielu instruktorów wolnych w niedziele, KW Kraków, a myśmy tylko dofinansowywali studentów biorących w tego rodzaju szkoleniu udział. Natomiast organizacją szkolenia w Tatrach zajęła się wyłącznie AKT (bo chyba początkowo tak skromnie się nazwaliśmy), a ewentualni nie-studenci musieli płacić za to szkolenie pełną stawkę. (studentów, taki 2-tygodniowy obóz kosztował (bez jedzenia) coś tylko 50 zł!). W lecie 1966 to tatrzańskie szkolenie przez pierwszy tydzień oparte było o nowopowstałe wtedy taborisko na Rąbaniskach na Gąsienicowej, drugi zaś tydzień na Szałasiskach pod Morskim Okiem. W 1967 zaczęliśmy od tygodnia na Szałasiskach, po czym przenieśliśmy się na nie istniejące obecnie słowackie taborisko poniżej Popradzkiego Plesa. (Z historii tego transgranicznego szkolenia zapamietałem, ze w „gwarantowaną” pogodę, całym 20-osobowym obozem poszliśmy, ze sprzętem i śpiworami, do dol. Złomisk, by tam „ćwiczyć” biwakowanie w licznych tam kolebach. Dla wszystkich kursantów znaleźliśmy wygodne koleby, a instruktorzy sami ulokowali się w kolebie z kamiennym „dachem” wygiętym jak U. No i w nocy była oczywiście burza, kursanci przetrwali ją „na sucho”, tylko instruktorzy „łowili rybki” w swych śpiworach, bo z „U-dachu” akurat do nich lały sie strugi wody.) Jak pamiętam, latem 1968 roku, po tygodniu na Szałasiskach, przez drugi tydzień kursu „tatrzańskiego” mokliśmy (zarówno od góry jak i od spodu) na taborisku koło Jamskiego Plesa, gdyż tylko ono było dla tak dużej grupy na Słowacji dostępne.

AKA (czy wtedy skromniej AKT) finansowo wspierało nie tylko ZSP, ale i krakowskie Uczelnie: AGH zakupiła dla nas coś z 10 lin podciągowych (80 m) z bielskiego „Bezalinu”, tak że na obozach i szkoleniach mieliśmy liny „klubowe”; Uniwersytet Jagieloński zapałacił za podobną liczbę dla nas czekanów polskiej produkcji (były wtedy takie, jakiejś państwowej firmy). Ciekawą sprawą był sam system dofinansowania naszej działalności przez ZSP. Otóż pod koniec roku składałem, w RO ZSP „preliminarz” na rok następny, gdzie projektowałem wydatki rzędu 15 tysięcy złotych. ówczesny prezez krakowskiej RO ZSP, Maciek Rek narzekał, że to bardzo dużo na tak elitarną mini-organizację. Ale jak pod koniec 1967 roku podsumowałem roczny wkład finansowy ZSP w naszą działalność, to wyszło mi ponad 50 tysięcy złotych! Jak to było możliwe? Otóż ZSP miało sporą ilość pieniędzy zarezerwowaną na rozmaite szkolenia, a w lutym 1967 udało się nam zorganizować, dla 15 mających spore doświadczenie tatrzańskie członków naszego mini-klubu, SZKOLENIE GOPR-owskie, prowadzone przez najwyższych rangą tatrzańskich GOPR-owców (Strzeboński, etc.) na Hali Gąsienicowej. No i RO ZSP była oczywiscie dumna, tłumacząc na forum ZG ZSP na ul, Ordynackiej w Warszawie, że uczestniczy w tak prestiżowych w Polsce szkoleniach! (Ja wtedy, jako asystent na geofizyce na AGH, otrzymywałem 1500 zł + 350 zł „dodatku górniczego” na miesiąc).

Z początkiem 1968 roku, podobne do naszej studenckie sekcje i kluby taternickie powstały przy Politechnice Warszawskiej (prezesem był jeden z członków licznej rodziny Mierzejewskich), oraz przy Uniwersytecie Gdańskim (prezes, jak pamiętam, nazywał się Czerniawski). Wtedy wspólnie, wykorzystując wsparcie wpływowego w Warszawie, nowego prezesa RO ZSP w Krakowie Zbyszka Reguckiego założyliśmy, przy Radzie Naczelnej ZSP, usytuowanej przy ulicy Ordynackiej w Warszawie, istniejącą aż do lat 1990 FAKA – Federację Akademickich Klubów Alpinistcznych. Pierwszym aktem praktycznej działalności tej Federacji był „zimowy”, w kwietniu 1968, obóz w Morskim Oku. Choć jednej z uczestniczek tego pierwszego ogólnopolskiego obozu udało się zlamać nogę w „zjeździe na d… z czekanem” żlebem spod Żabiej Przełęczy, to mnie wraz z Markiem Łukaszewskim z AKT (lub już A) Katowice, udało się przebiec całą Grań Morskiego Oka – z biwakiem na szczycie Zadniego Mnicha – w niespełna 1,5 dnia; ja „dobiegłem” wtedy, główną granią Tatr aż do kończącej Tatry Wysokie Przełęczy Liliowe, Marek, któremu kompletnie przemokły buty, zakończył ją „regulaminowo” na Miedzianych!

2 sierpnia 1968 wyjechaliśmy z Polski, wraz z Maćkiem Kozłowskim, pociagiem, a potem promem, poprzez Berlin, Kopenhagę i Oslo, by wspinać się w górach Troltindene w Norwegii, na mini wyprawie KW pod kierownictwem Andrzeja Paulo z Krakowa. (Uczestniczyly w niej także koleżanki z Warszawy, Wanda Błaszkiwicz /później Rutkiewicz/ i Halinka Kruger-Syrokomska). Po tej mini-wyprawie ja z Maćkiem, mając „prywatne” zezwalające na dłuższy pobyt za granicą paszporty, zostaliśmy „na Zachodzie”. Maciek wrócił do PRL już w maju 1969 eskortowany, od hotelu „Grand” w Starym Smokowcu, przez polską SB. Ja wskutek udziału – głównie zresztą „duchowego” – w przerzutach „Kultur” paryskich do Polski wiosną 1969 roku, czekałem aż 14 lat na umożliwienie mi powrotu do kraju w ramach „stanu wojennego”, w kwietniu 1982 roku. No i w lipcu 1989 roku udało mi się jeszcze wziąć udział w jednym z ostatnich przejawów praktycznej działalności FAKA. Był to 4 tygodniowy wyjazd/wyprawa w radziecki podówczas jeszcze Pamir. Ja wszedłem w jego trakcie tylko na Korżeniewską (7105 m npm.) ale rozpoczynajacy wtedy swą karierę himalaisty Piotrek Pustelnik zdążył wejść także na Pik Lenina (7134 m npm.). W kilka miesięcy później Polska przestała być już „Ludowa” i zbiorowe przejawy alpinizmu o charakterze „akademickim” spontanicznie, wobec braku zewnętrznego zasilania finansowego, wygasły.

(Zdjęcie wprowadzające: autor w asyście koleżanek i kolegów, z którymi latem 1968 roku, na obozie w górach Norwegii, rozpoczęliśmy trwający przez kilka następnych dekad, okres historii sukcesów polskiego alpinizmu w Najwyższych Górach Świata.)

Zakopane, 9 lipiec 2020

 

Posted in Alpinizm, POLSKIE TEKSTY | Leave a comment

PaRDeS czyli Globalny (US)Raj Zrealizowany

PaRDeS czyli Globalny (US)Raj Zrealizowany

Studium Żydo-Chrześcijańskiej KABAŁY

dr Marek Głogoczowski

(Jest to rozwinięcie tematu, zawartego w zbiorze esejów mego „comrade in arms” Izraela Szamira „PaRDeS (Raj) – studium kabały”; do którego to, nie wydanego w Polsce zbioru esejów, napisałem w roku 2006 WPROWADZENIE po polsku.)

Pardes obraz

Spis treści

Wstęp: Czyńmy sobie Ziemię kochaną?

Przeciw-Poznawcze Pryncypia żydo-chrześcijańskiej KABAŁY

w świetle

CZTERECH PEWNIKÓW LOGOSU człowieka Rozumnego

Pewnik Pierwszy, ZOOLOGICZNY

Pewnik Drugi, TEOLOGICZNY

Pewnik Trzeci CHRYSTOLOGICZNY

Pewnik Czwarty, EPISTEMOLOGII GENETYCZNEJ Jeana Piageta

Pamięci wybitnego pedagoga, dr Stanisława Cieniawy, ten pamflet poświęcam M.G

3300 słów, warte się z nimi zaznajomienia.

Post Scriptum, 17.06.2020 (Przypadkowo to są moje 78 urodziny)

Zamiast Słowa Wprowadającego. Wczrajsze zdjęcie AMERYKAŃSKIEJ ELITY, klęczącej – z zachowaniem tzw “social distancing – przed aktualnym “Bogiem” US-Raju, o nazwie BLM – Black Life Matters:

(Proszę porównać tę “klęcząca ELITĘ USA” przedwczoraj, z “prostym ludem” polskim, klęczącym na rynku w miejscowości Chełm, Pl, w trakcie odmawiania tzw “męskiego różańca”, 7 marca br. (Na zdjęciu ilustrującym Pewnik 4, Chrystologiczny, podobieństwo zaiście imponujące!)

A tu, przy okazji, wskazówka skąd się wzięła technika”przyduszania kolanem” kontestatorów idei Wielkiego Izraela:

Wstęp

Czyńmy sobie Ziemię Kochaną?

Co na ten temat ma do powiedzenia sokratejski LOGOS?

Otóż LOGOS to po grecku zarówno istniejące fizycznie Słowo (także w formie Zdania) jak i metafizyczny Rozum, czyli „termin oznaczający wewnętrzną racjonalność i uporządkowanie czegoś: świata, duszy ludzkiej, wypowiedzi, argumentu” (wikipedia). Natomiast zachęcający slogan „Czyńcie sobie ziemię kochaną” jest autorstwa propagatora „zrównoważonego rozwoju”, eko-filozofa Henryka Skolimowskiego. (Nb. W 1999 roku, prosząc bym nie głosił szerzej mych negatywnych opinni nt Starego Testamentu, wysłał on mnie na dwa tygodnie do Höör w Szwecji, abym tam nauczał „ekofilozofii” w lokalnej „School of WellBeing” – gdzie oczywiście te me negatywne opinie nt. STdoskonaliłem).

I otóż pod koniec stycznia br., ten Skolimowskiego slogan „Czyńcie sobie Ziemię kochaną”, został wykorzystany jako tytuł artykułu, opublikowanego w „Przeglądzie” nr 4/2020. Artykuł ten omawia niekonwencjonalne poczynania papieża Franciszka. I ten „słodki” tytuł (bo ‚miłość’ automatycznie kojarzy się ze ‚słodkością’ uczuć), mój wewnętrzny aparat skojarzeniowy, odruchowo połączył z dość ‚kwaśną’ uwagą Sokratesa w dialogu „Fajdros”:„Tak jak wilcy miłują jagnię, tak miłośnik kocha swego oblubieńca.” ( Ten sławny platoński „dialog o miłości” wielokrotnie czytałem, z mymi studentami na ćwiczeniach z filozofii, z dwie dekady temu.)

Taka automatyczna reakcja emerytowanego belfra, wywołała u mnie kolejny ODRUCH MYŚLI, że za przyjemnym dla wzroku sloganem „czyńcie sobie Ziemię kochaną” może być ukryta HIPOKRYZJA – chociażby podhalańskiego górala – który „czyni sobie kochaną”, posiadaną przezeń podtatrzańską łąkę u wylotu doliny Kościeliskiej, zamieniając ją w zapchany samochodami parking, przynoszący mu całkiem spore dutki. Bo czyż pieniądze to nie jest to, co zwykł kochać lud podhalański (który nawet, idąc za „wzniosłem” przykładem TPN, na ścieżce wiodącej na Gubałówkę, ustawił bramkę z kasą zdzierającą od „ceprów” po 3 złote)?

Co więcej, wbrew cytowanemu w „Przeglądzie”anglikańskiemu teologowi Andrew Linzey, który obłudnie zapewnia, że „specyfika biblijnego zalecenia nie ma nic wspólnego „z panowaniem nad światem (ponieważ) biblijny nakaz dotyczy pożywienia (i) nie było mowy o zdobyciu władzy”, tak zwane Pismo Święte świadczy o czymś wręcz przeciwnym. Jak to przypomniał znany krakowski tłumacz, Ireneusz Kania, w wykładzie wygłoszonym na UJ w r. 1993, w Księdze Rodzaju aż w TRZECH (z ich ogółem pięciu) powtórzeniach tego „bożego nakazu”, jest podkreślone, że człowiek ma panować – i to w sposób wyraźnie TERRORYSTYCZNY – nad wszystkim co się na świecie poruszać odważa:

(…) « Niech panuje nad rybami morskimi nad ptactwem powietrznym nad bydłem nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi » (1: 26 powtórzone w 1:28-30);« Wszystkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. (…) » (9: 1-3-7).

Skąd zatem już na pierwszych stronach Bibli znalazły się te, niezbyt miłe dla ziemskiej fauny (w tym tej ludzkiej) , „boże nakazy”? I dlaczego Jan Paweł II w encyklice „Laborem exerceens” z września 1981 roku, uczynił z tych, wyraźnie terrorystycznych wobec ziemskiej biosfery zaleceń, motto swego „duchowego przesłania” do ówczesnej „Solidarności”?

Przyczynę powiązanie mitologii starotestamentowej, z ideologią katolicką, zwłaszcza w wydaniu świętego JPII przedstawił, już ponad 8 lat temu, ówczesny redaktor naczelny TV Republika, Tomasz Terlikowski. W opublikowanym we „Frondzie” tekście nt. judeo-chrześcijańskiej „wspólnoty myśli i celów” zauważa on, zasadnie że ”jej istotą jest przekonanie, że to Bóg stworzył świat i nadał mu Prawo, któremu ów świat podlega, że człowiek stworzony jest na obraz i podobieństwo Boże, i wreszcie że źródłem zła na świecie jest grzech pierwszych rodziców.

No dobrze, Bóg Stwórca osadził naszych Pierwszych Rodziców w odgrodzonym od niebezpieczeństw świata zewnętrznego Raju (po hebrajsku PaRDeS, stąd tytuł niniejszego eseju). W nim warunki ich bytowania nie różniły się zbytnio od tych, jakie stwarzane są dla większych zwierząt w dzisiejszych Ogrodach Zoologicznych. Te zwierzęta się trzyma w ich zagrodach zawyczaj parami, zapewniając im odpowiednie wyżywienie i opiekę medyczną, aby sobie, te komfortowo uwięzione bydlątka, mogły żyć długo i szczęśliwie. I tak się złożyło w mym życiu, że z 40 lat temu, w znajdującym się w sercu Paryża zoo zwanym „Jardin des plantes”, byłem świadkiem, jak jakiejś antylopie udało się przeskoczyć ogrodzenie i zaczęła biegać po alejkach tego Królewskiego Ogrodu. Jaki nagle harmider powstał wśród uwięzionych w tym mini-zoo, zazwyczaj ospalych zwierzaków: JEJ SIĘ UDAŁO, BIEGA NA WOLNOŚCI! Trochę to trwało, zanim strażnicy ogrodu złapali rozbrykaną antylopę. A ja widząc i słysząc to, uzyskałem dodatkowe, doświadczalne wsparcie dla mej TEZY, którą proponuję zaakceptować jako:

———-xxx———-xxx———-xxx———-

Pewnik Pierwszy ZOOLOGICZNY

Biblijny Raj (PaRDeS) to była Boża Patologia, którą należy po prostu tępić, by stwarzać trudne sytuacje życiowe, niezbędne do wykształcania ludzi odmiany sapiens. Bez tych BODŹCÓW rozwojowych, sztucznie ograniczani w swych odruchach poznawczych ludzie po prostu ulegają zarówno psychicznej jak i fizycznej degeneracji. Co obecnie (maj 2020!) po prawie 3 miesiącach „sanitarnego zamknięcia” w domach, wiele osób dostrzegło w formie przyrostu swej tkanki tłuszczowej…

———-xxx———-xxx———-xxx———-

Kto i po co stworzył Mit o Pierwotnym Rajskim Ogrodzie(niu) i o „grzechu” Pierwszych Ludzi zeń ucieczki?

Ten sławny Grzech Pierworodny Prarodziców Ludzkości, którzy zaczęli rozsądzać – wbrew woli ich „Pana” – co jest Złe a co Dobre, to nie był żaden Grzech, tylko na odwrót, WYZWOLENIE SIĘ do Rozumnego Myślenia oraz Działania. Mówiąc filozoficznie, do postępowania zgodnego z LOGOSEM człowieczeństwa.

W Nowym Testamencie potwierdzenie tego, że „BÓG” ma PRZECIW ROZUMOWĄ ambicję, nie dopuszczania ludzi do poznania RZECZYWISTOŚCI w której przyszło im bytować, znajduje się w rozdziale rozpoczynającym „I List do Koryntian”. W nim to św. Paweł dumnie wyjawia Praktyczne Principia żydo-chrześcijańskiej Kabały, którą tutaj spróbujemy napiętnować. Sprowadzają się one do dwóch tylko prostych zapewnień, iż „to, co nie jest, wyróżnił BÓG , by to co jest, unicestwić”. I by ten „Plan Boga Izraela” realizować, żydo-chrześcijański kler ma za zadanie : „wytracać mądrość mędrców, i rozum rozumnych niweczyć”.

Skąd jednak u św. Pawła wziął się ten „Bóg” specjalizujący się w „unicestwianiu tego CO JEST, by promować TO CO NIE JEST”, czyli TO CZEGO NIE MA? W samej Biblii znajdujemy wzmiankę nt. ludzkiego pochodzenia tego specyficznego, lubującego się w rozmaitych Kabałach „Boga”.

Otóż w starożytności MOŻNOWŁADCÓW – na przykład egipskich faraonów – utożsamiano z BOGAMI. Podobnie było i w starożytnym Izraelu gdzie, jak świadczy o tym Psalm 82 (na który się powołał Jezus pouczając swych uczniów „Bogami jesteście”) „Bóg powstaje w zgromadzeniu bogów, pośrodku bogów sąd odbywa” . A ta wzmianka w Piśmie Świętym sugeruje, że dla św. Pawła, nie przestającego być w ukryciu agentem Sanhedrynu, takim wiodącym go „Bogiem” był zapewne promotor jego działalności, „wzorcowy żyd” rabin Gamaliel, który „( jako „Bóg”) zabrał głos w Radzie(„Bogów”) – patrz Dzieje 5, 34-39. Stąd wynika logicznie, że redagujący Biblię „BOGOWIE” byli całkiem ZIEMSKIMI STWORAMI. I to ich wysiłkiem, by „to co jest unicestwić, by podstawic w jego miejsce TO CZEGO NIE MA” powstał ten, przesycający zarówno żydowskie jak i chrześcijańskie pisma, mit o trancendentalnym, pozaświatowym Stwórcy Nieba i Ziemi i na niej ludzkiego RODZAJU, zwłaszcza tego „samo wybranego”. Tak dochodzimy do motywowanego LOGOSEM greko-buddyjskim PEWNIKA POZNAWCZEGO, wyraźnie wrogiego żydodo-chrześcijaństwu:

———-xxx———-xxx———-xxx———-

Drugi Pewnik, TEOLOGICZNY

Żaden poza (wszech)światowy, czyli TRANSCENDENTALNY, NIE MATERIALNY „BÓG” nie mógł – i nadal nie może – wpływać na losy świata, nie mówiąc już o tego (wszech)świata hipotetycznym Stworzeniu (patrz Terlikowski powyżej).

Po prostu, BYT NIE MATERIALNY z definicji nie posiada MATERIALNYCH narzędzi (np. fal 5G) aby jakąkolwiek INFORMACJĘ gdziekolwiek (i komukolwiek) przekazać. I tyle.

———-xxx———-xxx———-xxx———-

Jakiż zatem PONADCZASOWY, mający wyraźnie odczuwalny wpływ nie tylko na nas, ale i na całą Przyrodę, BÓG istnieje?

To zostało wskazane w skrywanej przez Kościół przez wiele wieków Ewangelii autorstwa apostoła (?) Tomasza, ewangelii zepchniętej w niebyt „demokratycznym głosem” Soboru w Nicei w 325 roku. Tekst tej „Piątej Ewangelii”, znany urywkowo pisarzom wczesnochrześcijańskim, zachował się jednak w całości, spisany w języku koptyjskim i ukryty w zalakowanej amforze aż do roku 1945, gdy go odkryto, wraz z rozmaitymi pismami gnostyckimi, w świątyni Nag Hammadi w Egipcie.

Rzeczona „Ewangelia Tomasza” ma wyraźnie ANTYPAULIŃSKI, negujący znaczenie ofiary Jezusa na krzyżu charakter – i to pomimo że jest ona wpisana w realia Izraela z czasów tegoż Jezusa. (Z bardziej „słonych”, zawartych w niej krótkich mów – zwanych logionami – Jezusa, jest ta dotycząca postaci historycznej „Salome (która) rzekła : „Kim jesteś człowiecze? (Jako obcy) wszedłeś w moje łoże i zjadłeś z mego stołu”. Rzekł jej Jezus: …Dano mi to, co należy do mego Ojca”. „Jestem twoją uczennicą” (To fragment logionu nr 61; dokumentuje on dość frywolny sposób pozyskiwania „uczennic”!)

Ta Ewangelia Tomasza (ET), obok przytoczenia około 60, znanych z ewangelii kanonicznych „mało słodkich” powiedzeń Jezusa, zawiera taką oto, totalnie sprzeczną z duchem ST, uwagę na temat miejsca przebywania „Odwiecznego Ojca”, którego żydo-chrześcijanie tradycyjnie lokują poza istniejącym materialnie światem. Tymczasem w ET:

(Logion 3/4) Rzekł Jezus : „Gdy ci, którzy wam przewodzą powiedzą wam: „Oto królestwo jest w niebie, wtedy ptaki niebieskie będą pierwsze przed wami. Jeśli powiedzą wam, że ono jest w morzu, wtedy ryby będą pierwsze przed wami. Bo królestwo jest tym, co jest w was i tym, co jest poza wami”. „Jeśli poznacie samych siebie, wtedy będziecie poznani i zrozumiecie, że jesteście synami Ojca żywego. Jeśli zaś nie poznacie siebie, wtedy istniejecie w nędzy i sami jesteście nędzą.”

Osobie posiadającej jako takie klasyczne wykształcenie, automatycznie nasuwa się tutaj skojarzenie z napisem na tympanonie świątyni Apollona w Delfach „Poznaj samego siebie, a poznasz bogów i Wszechświat”. Stąd łatwo wywnioskować, że tym „szlachetnym Obcym (Izraelowi oczywiście)” Bogiem, za którego którego symbolicznego „syna” uważał się się Jezus z Nazaretu, było aż Siedmiu Mędrców Greckich, począwszy od Talesa, których 147 krótkich MAKSYM, jak żyć GODNIE I ROZUMNIE, już ponad 2,5 tysiąca lat temu wyryto nie tylko na tympanonie, ale i na kamiennej STELLI stojącej u wejścia do delfickiej świątyni.

Swiatynia Apollona

Logion 3/4 Ewangelii Tomasza, wskazujący że Bóg Stwórca przebywa TYLKO WEWNĄTRZ NASZYCH JESTESTW, oraz wewnątrz innych żywych istot w naszym otoczeniu (teologia hinduizmu się tu kłania), potwierdza zatem opinię historyka antyku, Tadeusza Zielińskiego, że Jezus reprezentował HELLEŃSKI, z definicji antyjudaistyczny, sposób myślenia. Powyższy PEWNIK TEOLOGICZNY, należy systematycznie WBIJAĆ W GŁOWY tak zwanych KATABASÓW, choćby przy użyciu gumowego młotka, jakim się posługują neurolodzy (broń boże takiego jaki został uwieczniony, na szkicu poniżej, ilustrującego socjotechnikę kościelnej „nauki krzyża”):

Nauka Religii

Co bowiem te BEZROZUMNE KLECHY wbijają w głowy młodym ludziom? Najbardziej zwięźle, tę KABAŁĘ KRZYŻA PAŃSKIEGO, zrelacjonował św. Augustyn, w pierwszych wersach jego HYMNU O WSPANIAŁOŚCI ODKUPIENIA (patrz Rz. 5: 9-19). Wersach recytowanych przez kler, po łacinie, po ciemku w sobotnią paschalną noc, tego iście SATANISTYCZNEGO obrzędu:

O zaiste konieczny był grzech Adama,

Który został zgładzony śmiercią Chrystusa!

O szczęśliwa wina, skoro ją zgładził taki wielki Odkupiciel!

Uświęcająca siła tej (Wielkiej) nocy

Oddala zbrodnie, z przewin obmywa (itd.)

Tutaj dostrzegamy, że jak tylko zakwestionujemy istnienie „grzechu pierworodnego Adama” (patrz Pewnik 1), to cała kościelna „chrystologia” się zamienia w DUCHOWĄ PUSTKĘ wypełnioną najzwyklejszą hipokryzją. Dlaczego bowiem Aureliusz Augustyn, przez Kościół nazwany „świętym”, się zachwycał przedwczesną śmiercią rozumnego i spostrzegawczego Jezusa z Nazaretu? Otóż poprzez promocję paulińskiego, wziętego z ST programu „wyniszczę mądrość mędrców i inteligencję inteligetnych zniweczę”, Augustyn starał się zasłużyć „ZBIOROWEMU BOGU” – czyli MOŻNOWŁADCOM – instalującej się wśród pierwszych chrześcijan żydowskiej mafii. Czym zresztą z zapałem zajmowali się i inni ówcześni „filozofowie”, tacy jak Klemens z Aleksandrii i Teodoret z Cyru, których pisma miałem (nie)przyjemność czytać. W ten „pobożny” sposób udawało się zagłuszać negatywne skojarzenia, teologów bardziej spostrzegawczych (jak chociażby Nestoriusza oraz Pelagiusza), że władzę w Kościele przechwytuje zwykły kryminał, „usprawiedliwiony” krwią nieskazitelnego Chrystusa-Boga. (W psychopatycznym judaizmie bowiem bez krwi przelania, nie ma grzechów odpuszczenia” – Hebr. 9:22)

Dzięki temu PLUGAWEMU przekrętowi, biskupi Kościoła mogli mogli zajmować się bezkarnie, nakazanym na pierwszych stronach Biblii, podbojem świata dla ich „Pana” (patrz szczegóły „De doctrina christiana” św. Augustyna). I to jest ukryta za sloganami o Agape, niezbyt chwalebna RZECZYWISTOŚĆ funkcjonowania Kościoła Powszechnego, opisana szczegółowo w księgach „Kryminalna historia chrześcijaństwa” Karlheinza Deschnera.

Stąd mamy i kolejny pewnik metodologiczny:

———-xxx———-xxx———-xxx———-

Pewnik trzeci, CHRYSTOLOGICZNY:

Chrześcijański Krzyż czczony jako Symbol pośmiertnego wiernych ZBAWIENIA, jest w istocie Symbolem ENTROPII MYŚLI chrześcijan, czyli ich się ZMATOLENIA:

Krucjata Różańcowa - Chełm, 7.03.2020

(Chrystus Ukrzyżowany jest bowiem Gwarantem WYWYŻSZENIA, już za ich wypełnionego próżniaczą głupotą życia, propagatorów tej „hebrajskiej” KABAŁY PRZEZ KREW NIEWINNEJ OFIARY ZBAWIENIA)

———-xxx———-xxx———-xxx———-

*

Naszkicowana powyżej KABAŁA KRZYŻA PAŃSKIEGO nie jest to jedyny BIZNES o charakterze Planetarnym, przez MOŻNOWŁADZTWO (czyli „Grupowego Boga”) Izraela założony. Tutaj bardzo eleganckiego przykładu, jak się robi DUŻY PIENIĄDZ, za pomocą odpowiednich ofiar, dostarcza historia „biznesu Holokaustu”, od lat 1970 systematycznie rozkręcanego przez mafijnych bossów („Bogów”) Wiecznego (?) Izraela.

Otóż w mym sprawozdaniu z konferencji na temat „Bóg i Zło(to)”, przed 7 laty w Szwajcarii, wykorzystując pracę angielskiego historykaDavida Irwinga, zarysowałem prostą metodę STWORZENIA „religii chrześcijan”, około dwa tysiące lat temu. Mianowicie ten angielski historyk (cytowany w gazecie „Indepenent”, 30.08. 2013), na badany przezeń tzw. Religii Holokaustu temat, wypowiedział zaledwie dwa zdania: „Około roku 1970, (żydowska) firma PR zaproponowała, by dać temu (przedsięwzięciu) jedną nazwę (Holokaust) i by trwać przy tej nazwie i by trwać przy jej społecznym wyobrażeniu – i stopniowo wy (żydowska oligarchia) zarobicie na tym miliardy. I to jest to co się stało.”

Jak dodałem do tego, że ta dwuzdaniowa formuła Irwinga może być potraktowana jakouniwersalna metoda robienia Złota (Gold) za pomocą Boga (God) przy wykorzystaniu POZOROWANYCH „odkupicielskich” ofiar. Jeśli bowiem, w powyższym schemacie podstawimy:

1970’ = ‘70 n.e.’

Żydzi’ = ‘chrześcijanie’

żydowska firma PR’ = ‘Św. Paweł & Co.’

Holokaust’ = ‘Chrystus ukrzyżowany’

żydowska oligarchia’ = ‘biskupi kościoła’

To otrzymujemy następujące zdanie:

Około roku 70 n.e. św. Paweł & Co. zaproponował nadać temu przedsięwzięciu jedną nazwę ‘Chrystus ukrzyżowany’ i by trwać przy tej nazwie i by trwać przy jej społecznym wyobrażeniu – i stopniowo wy, biskupi kościoła zarobicie na tym góry złota. I to jest to co się stało, w szczególności w państwie Watykan.”

God and gold

(Oczywiście organizatorzy spotkań „Mut zur Ethik”, przeczytawszy to me, rozesłane uczestnikom tejże konferencji sprawozdanie, zadzwonili zaraz do mnie, bym nie firmował mych prywatnych wystąpień, używając logonaszych corocznych spotkań.)

*

To tylko tyle uwag (zaledwie 2300 słów!) nt Ż.-Ch. KABAŁY, stojącej u podstawy budowy NOWEGO ŚWIATOWEGO PORZĄDKU

Tego gigantycznego przedsięwzięcia jeden z kolejnych etapów akurat obecnie jest realizowany, a to przy pomocy Spec Służb Światowej Organizacji Zdrowia, zwalczających sławnego „koronowirusa”. To WHO/OMS przypomina swą „szpitalną” działalnością niegdysiejsze Zakony Krzyżowe (dowodzone, tak jak i obecnie, przez Możnowładców – czyli „BOGÓW” – Świata Finansów, obenie mających sw główną siedzibę wUS(Raju) czyli po prostu USA).

W tej „finansowej” sytuacji pozwolę sobie przypomnieć, skierowane przeciw BOGACZOM (to słowo etymologicznie pochdzi od „Boga”) nauki Jezusa z Nazaretu, szczególnie te, dotyczące BIZNESOWYCH METOD podporządkowania sobie narodów. Otóż w konkluzji dość długiego logionu nr 64 w Ewangelii Tomasza, Jezus z Nazaretu zauważaBiznesmeni i handlarze nie wejdą do miejsca mego Ojca”. Któż zatem mógł być – obok wskazanych wcześniej Siedmiu Mędrców Greckich – tym symbolicznym „Ojcem” Galilejczyka, nie planującym, w sposób ultra PODŁY, wykorzystania swego „syna” jako „baranka bożego, który gładzi grzechy świata”? Otóż był taki, trwający przez kilka stuleci, epizod w historii chrześcijaństwa (a wcześniej islamu), że za „OJCA” dosłownie wszystkich nauk – łącznie z religijnymi – uważano poprzedzającego Jezusa o ponad 3 stulecia ARYSTOTELESA!

Warto zatem, za Arystotelesem przypomnieć o istnieniu, usilnie negowanej przez naładowanych zwykłą GŁUPOTĄ (vide św. Paweł!) Ojców Założycieli Kościoła, PRZECIWENTROPICZNEJ (P/e) SIŁY, przez Arystotelesa nazwanej BOGIEM. Siły realnie działającej zarówno w Kosmosie, jak i w Mikrokosmosie naszych własnych jestestw, siły będącej Odwiecznym Pierwszym Motorem równie Odwiecznego Materialnego Wszechświata.

.Arystoteles konieczność istnienia, takiej METAFIZYCZNEJ P/e siły w KOSMOSIE, wyprowadził z prostej obserwacji, że każdy ruch (przedmiotów nieożywionych), wskutek istnienia zjawiska tarcia, z czasem musi ustać. Którą to, prostą obserwację ekstrapolował na ruchy ciał niebieskich. Te ciała COŚ – co nazwał BOGIEM – utrzymywało w bezustannym ruchu. (Spostrzegawczy Arystoteles przeczuwał, że tak zwane perpetuum mobile jest niemożliwe.)

W przeciwieństwie do przedmiotów martwych, nie posiadających zdolności do się samoodżywiania (co Arystoteles nazwał DUSZĄ ROŚLINNĄ), istoty ożywione im lepiej się odżywiają tym bardziej energicznie się poruszają, chociażby tylko poprzez rozrost ich populacji. Ta PRZECIWENTROPICZNA (P/e) SIŁA, w psychologii zwana INTELIGENCJĄ (odinter-ligare, łączyć, spajać między sobą), obecna w szybko się mnożących komórkach naszych zarodków, precyzyjnie DYRYGUJE różnicowaniem się coraz bardziej złożonych naszych tkanek – aż do powstania wyspecjalizowanych zmysłów, dostarczających do naszych mózgów bodźców, które przez nas ze sobą kojarzone, zezwalają nam „lepiej chwytać poznawczo” świat nas otaczający.

Z obowiązku Przyrodnika dorzucę zatem jeszcze jeden, namolnie powtarzany przeze mnie od już ponad 40 lat Pewnik Biologii Ewolucyjnej, który jest zaciekle negowany, przez obecnych MOŻNOWŁADCÓW („bogów”) Świata Nauki. Ci „Bogowie” pod wpływem tak zwanego „żydochrześcijańskiego mindset”, ogłosili swe„Prywatne ‚Prawo Boże’”, negujące istnienie P/e INTELIGENCJI widocznej w zachowaniach się zoon-żywiny. Otóż rozczytujący się w Biblii (s)twórca NEODARWINIZMU, niejaki August Weissman, sławny obcinacz ogonków u około tysiąca myszy przez siedem ich ich pokoleń, zanegował możliwość aktywnego udziału istot ożywionych w ich własnych procesach ewolucyjnych.

A to dlatego, że tylko geny (komórek nasiennych, które stworzył BÓG) określają charakter indywiduum („Bóg bowiem daje każdemu nasieniu ciało, które zamierza, dla każdego nasienia odpowiednie dlań ciało“, ta idea z 1 Kor. 15: 38 jest już obecna w Księdze Rodzaju 1: 11-12)

Doświadczenie Weissmana

Otóż nie dotknięty „weissmanizmem”, zmarły przed 40 laty szwajcarski biolog i psycholog Jean Piaget, swe obserwacje rozwoju poznawczego swych własnych dzieci, w sposób INTELIGENTNY powiązał z wcześniejszymi rezultatami badań nad dziedziczonymi, po pewnym okresie życia w wodach turbulentnych, zmianami kształtu muszli ślimaczków zwanych błotniarkami:

4. Slimaki Piageta

Widząc powstawanie lepiej przystosowanych, do turbulentnego wodnego środowiska, „skróconych” form muszli tych ślimaczków, wysnuł on wniosek, że i u młodych ludzkich osobników powstają, pod wpływem wymagającego środowiska społecznego, nowe przystosowawcze, szersze na świat poglądy:

———-xxx———-xxx———-xxx———-

Pewnik Czwarty, EPISTEMOLOGII GENETYCZNEJ Jeana Piageta

Zachowujące się w sposób PRZECIWENTROPICZNY (P/e) żywe ustroje, dzięki tworzonym przez nie, w reakcji na powtarzające się bodźce (mikrouszkodzenia), odruchom warunkowym, nabierają długotrwałej, genetycznie kodowanej (w RNA i DNA) odporności na odczute przez nie zaburzenia ich (dobro)bytu. A wykorzystując do tego, uwalniane w sytuacjach dużego egzystencjalnego stresu, rozmaite „exosomy” – w tym te zwane (korono)wirusami – przekazują one kolejnym pokoleniom predyspozycje do ułatwionego odtwarzania odruchów, oraz kontrolujących te odruchy struktur morfologicznych, wykształconych w poprzednich pokoleniach.(Jest to II Prawo Biologii Lamarcka)

Exosome

———-xxx———-xxx———-xxx———-

(Przypominam. Dzięki endogennej (wewnętrznej) jego INTELIGENCJI, zoon – czyli po polsku ‚żywina’ – wyraźnie stawia opór 2 Prawu Termodynamiki, prawu powodującemu że bardziej złożone, nie nie ożywione struktury ulegają z czasem dezintegracji.Tę PRZECIWENTROPICZNĄ (P/e) cechę istot ożywionych przedstawiłem schematycznie jako proces I/RSAIrytacja /uszkodzenie tkanki przez„antygen”/  P/e Regeneracja/zniszczonych elementów tkanki/ → P/e Super/pol. ‚Nad’/ Regeneracja /doznanych uszkodzeń/→ P/e Asocjacja /połączenie zregenerowanych nadmarowo elementów w solidne „bariery”, zdolne efektywnie neutralizować kolejne agresje podobnych „antygenów”/)

*

SŁOWO KOŃCOWE

Istotą omawianej powyżej „kabały żydo-chrześcijańskiej” jest obowiązujące obecnie, zarówno w Kościele jak i w Nauce, SPYCHANIE W NICOŚĆ powyższych, znanych już przecież filozofom antycznym, PODSTAWOWYCH PEWNIKÓW NAUK O ŻYCIU. Według antycznych „hellenistów” – do których niewątpliwie należał Jezus obficie cytowany w Ewangelii Tomasza – ZŁEM JEST IGNORANCJA i to zło wyraźnie promieniuje z mających ambicje globalistyczne poczynań czcicieli żydo-chrześcijańskiego „Grupowego Boga”.

Jak to przechodzenie pod kontrolę tego „Boga Zła” (Marcjon II w. ne.) wygląda obecnie w praktyce? No cóż, wypada mi tutaj przypomnieć entuzjazm mas Polaków, słyszących w 1979 roku gdy papież-Polak, podczas Mszy na ówczesnym Placu Zwycięstwa w Warszawie, zawołał patetycznie „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!„. A także przypomnieć bardziej „przyziemne” zdjęcie z miasta Chełm 7 marca br., dokumentujące jak klęczący „męski różaniec” zapewne modlił się słowami „bądź wola Twoja, przyjdź Królestwo Twoje”. I to „boże Królestwo”, zaklęte w postać (ducha?) Wirusa ‚Ukoronowanego’ i Wszechmogącego, pojawiło się wśród mieszkańców tegoż Chełma w zaledwie w tydzień później, 13 marca br. Oczywiście zakazując im wychodzić z domów, a zwłaszcza uczestniczyć w tego typu „chrześcijańskich happeningach”.

Dlaczego takie wymodlone „cuda” się zdarzają i dlaczego takich „przygód”, z wrogimi rozwiniętej TPD ludzkości (korono)wirusami, będziemy mieli coraz więcej nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie?

Toż to przecież zostało powiedziane „kawa na ławę” w Biblii Przenajświętszej. Nie należy bowiem „wzywać imienia Pańskiego nadaremno”. A jeśli się już je wezwie (patrz intencja mszy papieskiej na placu Zwycięstwa w Warszawie) to należy się liczyć z tym, że jak to zauwazył historyk antyku Tadeusz Zieliński w książce „Hellenizm i judaizm” z 1927 roku, „W Starym Testamencie słowa „Bóg w dom” oznaczają śmierć pierworodnych, pożar, ZARAZĘ i wszystkie inne nieszczęścia jakie na dom spadną”.

Zakopane, 22 maja roku 2020 KABAŁYŻydo-Chrześcijańskiej

(Czyli roku 103 po Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Anty Żydo-Chrześcijańskiej)

Pan w Z-nem 3

Post Scriprum. Likwidacja MARKSISTOWSKIEJ sekty “Świątynia Ludu: w Gujanie w 1978 roku. Prawdopodobnie zgromadzonych na wiecu pod dachem członków tej sekty uśpiono gazem anestezjologicznym, a następnie, już dokładnie, zastrzykami w plecy z cyjanku:

Posted in POLSKIE TEKSTY, religia zombie | Leave a comment

LIST OTWARTY DO PREZYDENTÓW SŁOWACJI ORAZ POLSKI, w sprawie zniesienia nakazu noszenia masek “przeciwwirusowych”

LIST OTWARTY DO PREZYDENTÓW SŁOWACJI ORAZ POLSKI, w sprawie odzyskania swobody

w formie Manifestu

Ponadnarodowego Społecznego Ruchu „ZRZUĆMY TE, HAŃBIĄCE HOMO SAPIENS MASKI, z naszych twarzy”

Jest to poszerzenie, o polski krąg kulturowy, spisanego po około 50 dniach (7 tygodniach) od rozpoczęcia „kwarantanny” w obu krajach

OTVORENEHO LISTU PREZIDENTKE SR, Predsedovi NR SR, Premiérovi SR k obnoveniu slobody

Autor Zdeněk Kedroutek  kedroutek.blog.sme.sk  (rss)

Bawarski Czech, żyjący spokojnie w Senicy (Sk) przedsiębiorca, miłośnik Slovenska i szczęśliwy ojciec pięknej córki. Centralny Europejczyk, Czechosłowak, prażanin, Bawarczyk i jednocześnie miłośnik Rzymu.

2.5.2020 o 13:17 | (upravené 2.5.2020 o 17:07) Karma článku: 10,43 | Prečítané:  6529x

na polski przełożył i zredagował jako „List Otwarty” do Władz nie tylko Słowacji, ale i Polski

dr Marek Głogoczowski (na zdjęciu przed 15 laty), www.markglogg.eu

- emerytowany nauczyciel akademicki, pół góral, obecnie mieszkający w rodzinnym Zakopanem, miłośnik Słowacji, pierwszy Polak na Mt. Mc Kinley na Alasce w 1970 roku, który kilkanaście lat swego „średniego naukowego życia” spędził poza Polską, ucząc się i pracując na uczelniach w Skandynawii, w Kalifornii, oraz w Szwajcarii i Francji.

Ponieważ nasze żądania w obu krajach są identyczne, tłumaczę dosłownie LIST OTWARTY, autorstwa Zdenka Kedrounka:

Cel:

Zakończenie państwowego terroru, natychmiastowy powrót do normalnego swobodnego życia, odrzucenie niepomyślanych, likwidatorskich środków zarządzeń wymierzonych w ekonomikę, w kulturę, w zdrowy styl życia oraz w miedzyludzkie stosunki.

Szanowni Państwo Prezydenci Zuzana Čaputová (Sk) orazAndrzej Duda (Pl)

Środki przedsięwzięte przez władz SR – oraz RP – w sprawie tak zwanej pandemii Koronavírusa COVID-19  ograniczyły nasze Prawa Człowieka oraz swobody obywatelskie, powodując finansowe oraz ekonomiczne straty. Jesteśmy rozsądnie przekonani, że przyjete mocą tej władzy środki są likwidatorskie, niekomptentne i samoniszczące. Fundamentalnie – nigdy w historii z powodu jakiegoś wirusa, jakiejś choroby – niechby była najbardziej niebezpieczna, nie zostało zatrzymane życie na Słowacji, a także w Polsce ,w tak radykalnej mierze, jak to obecnie. Podobno z powodu tzw. „Koronavírusa“ albo „chińskiego wirusa“, ktorý powoduje zapalenie płuc, chorobę dróg oddechowych oraz całkowitą boleść ciała, połączoną z podwyższoną gorączką „COVID-19“.

Kiedykowiek w czasach nowoczesnych pojawiała się nieznana niebezpieczna i zaraźliwa choroba, środki wymierzone przeciw ryzykownym, zagrożonym i zaraźliwym pacjentom były oparte na jasnych dowodach i wymierzone w konkretne miejsce, w którym choroba najsilniej wystąpiła, jak na przykład „Heidelberger Pockenvirus“ w roku 1958. Aktualne chaotyczne środki ogólnokrajowe – podobno z powodu Koronawirusa – juž do obecnego dňa, 21. 04. 2020, za cca. siedem tygodni, wywołały ekonomiczne szkody o rozmiarach kilku miliardów euro. Nie tylko istnieją podeirzenia, że zastosowane przez władze środki nie były w zgodzie z Prawem SR – oraz RP – ale wywołują one i dalsze, bez żadnej przesady ogromne szkody w zakresie kulturalnego, społecznego oraz socjalnego życia, szkody w rozwoju duchowym oraz zdrowotnym.

Media oraz politycy mówią o „pandemii, która objęła cały świat”. Ale wstrzemięźliwe i krytyczne spojrzenie na liczby świadczy o czymś innym:

Całoświatowa liczba „ofiar COVID-19“:

·Oficjalne liczby ogłasza Johns Hopkins Coronavirus Resource Center z prywatnego „Johns Hopkins University“ w Baltimore, USA, stąd do dzisiejszego dnia w calym świecie było 171.810 „ofiar COVID-19“ (stan z 21. 04. 2020 o 18:45 godzinie). Oto nasze pytania w tej sprawie:

- Nie wydaje się Wam niepokojące, że prywatna organizacja ogłasza liczby, na podstawie których ma być zarządzany cały świat, łącznie z Repubiką Słowacką oraz Rzeczpospolitą Polską?

- Czy wiecie w jaki sposób liczba zmarłych jest zliczana? Według naszych informacji, aż po Szwecję, praktycznie każdy kraj na świecie uznaje każdego zmarłego, który był przed śmiercią testowany popzytywnie – testowany testem „PCR“, który jest maksymalnie niedokładny i w rzeczy samej przez samego wynalazcę tego testu, laureata Nagrody Nobla Kary Mullis oceniony jako niewygodny do diagnostyki mikrobiologicznej https://actascientific.com/ASMI/pdf/ASMI-01-0016.pdf.  

- Sam producent tego testu wskazuje, na wprowadzającej stronie, że test „nie jest wygodný dla diagnostyki, ale tylko dla badań naukowych”: https://www.creative-diagnostics.com/sars-cov-2-coronavirus-multiplex-rt-qpcr-kit-277854-457.htm (przy czym ten test chcecie teraz wymuszać na ludziach jako obowiązkowy, by mogli podróżować do pracy za graicą i którym to torturujecie każdego, w centrach kwarantanny, kto powraca na teren SR – oraz RP – z zagranicy). Patrzcie na linki bedące dowodem, że władze włoskie, także niemiecki Robert-Koch-Institut (Bundesoberbehörde, czyli organ RFN), a także władze USA, traktują każdego zmarłego, który był tym niedokładnym testem przetestowany pozytywnie przed śmiercią – bez względu na to, co było przyczyną tej śmierci :

- Prezydent włoskiej obrony cywilnej twierdzi, że media nie informują poprawnie, donosząc że Italia miała aż 800 nowych „ofiar“ dziennie – tak naprawdę idzie o zgony Z  Koronavirusem a nie WSKUTEK Koronawirusa – słuchać od minuty 3:30 https://www.youtube.com/watch?v=0M4kbPDHGR0&feature=youtu.be&t=210.

- Niemcy: prezydent niemieckiego Robert-Koch-Institut potwierdził na konferencji prasowej, že w zachodzących zachorowaniach, prawdziwe przyczyny przy definícji tzw. „Korona-ofiar“ nie grają żadnej roli. Z lekarskiego punktu widzenia taka definicja jest oczywiście wiążąca i ma oczywisty i powszechnie znany efekt, powodujący że politika oraz społeczeństwo są zastraszone i w panice.  https://www.br.de/nachrichten/deutschland-welt/faktenfuchs-wie-werden-corona-todesfaelle-gezaehlt,RtnpYVL?fbclid=IwAR23tlEHl7eiuEJwogMlX_BOAY4T_v7Tc9gWPcTnmqAHLiuwArwa9KhdigY

- Także w Stanach Zjednoczonych traktują każdego, kto zgaśnie, jako „ofiarę Koronavirusa“ – bez względu na to, czy zmarł „z powodu” Koronawirusa, czy też „z“ Koronawirusem. https://www.youtube.com/watch?v=hhbBfydQfos    

W praktycznie każdym państwie zachodniego świata średnia wieku „ofiar Koronowirusa” jest wyraźnie ponad lat 80, co odpowiada normalnej średniej długości życia w tych krajach. ● Istnieje tylko jedno faktyczne badanie, które wykazało prawdziwy podział zmarłych na tych ‘wskutek’, a nie ‘z’ COVID-19; był on dokonany przez Prof. Waltera Ricciardiego, głównego doradcę włoskiego ministerstwa zdrowia. Z niego wynika, że tylko w 12 % przypadków śmierć nastąpiła w związku z z Covidem-19: https://www.telegraph.co.uk/global-health/science-and-disease/have-many-coronavirus-patients-died-italy/. Jeśli użyjemy tegn czynnik w stosunku do liczb które upowszechnia ten prywatny amerykański uniwersytet, to liczba „ofiar COVID-19” leży w okolicy 21.000 w okresie około trzech miesiącach „Koronapandemii“.

Prosímy was – w jaki sposób wyjaśnicie rozmiar środków zastosowanych z powodu COVID-19 w odniesieniu do 4.000.000 ofiar chorób zakaźych do dnia dzisiejszego i w odniesieniu do danych ONZ? https://www.worldometers.info/de/?fbclid=IwAR1-1sEFWF4-U3hLPwG_3QGY-3tPve2o98qyBtI4AyPLO7E5gApa7u63fdA    

Na Słowacji do dnia dzisiejszego podobno zmarło 14 osób na COVID-19 (a w Polsce do 21.04 zmarło 401 osób). W tej sprawie jest kilka zapytań:

- Czy dokonano, w wypadku tych zmarłych, dokładnych i profesjonalnych sekcji zwłok?

- Ile osób zazwyczaj umiera w pierwszych trzech czy czterech miesiącach (roku) na Słowacji na zwykłą grypę? Na przykład w ostatnich latach 2017, 2018, 2019?

- Ilu ludzi zmarło w obecnym roku w sumie na Słowacji? Według źródeł ONZ na portalu „countrymeters.info“ ich było dotychczas nie więcej niż 16.000 (W Polsce, wg GUS 414 tys osób zmarło w 2018, średnio zatem, biorąc pod uwagę że populacja Słowacji jest ok. 7,6 x mniejsza, w skali 5 milionowej Słowacji to daje ok. 18 000 zgonów przez 4 miesiące ) Wy zatrzymujecie działanie całego kraju, niszczycie firmy, rodziny, kulturę, społeczne powiązania. Robicie wszystkie te szkody ze względu na możliwych 14 osób naprzeciw 16 tysięcy? (W Polsce 401 naprzeciw 138 tysięcy) Na czym polega ta różnica?

- Według oficjalnego portalu „euromomo.eu“ do końca marca praktycznie we wszystkich wymienionych krajach Europy była śmiertelność wyraźnie niższa niż w poprzednich latach. Jak to się tłumaczy? Macie znaczące odpowiedzi na ten problem? Jak to jest możliwe, że nie mieliście tych informacji do dyspozycji? Jaki jest PRAWDZIWY zamiar tego „zatrzymania funkcjonowania” całego państwa? Z tego powodu myśmy, w interesie publicznym, napisali ten otwarty list, takżesz zainicjowali petycję przeciw wskazanym środkom, składamy skargę konstytucyjną i przygotowujemy dalsze kroki.  Tą drogą wzywamy do natychmiastowej likwidacji wskazanych środków, oraz wynagrodzenie szkód wywołanych tymi środkami, osobom fizycznym oraz prawnym. W wyznaczonym przez prawo terminie prosimy o pisemne nas informowanie o wykonanej naprawie, ukierunkowanej na wprowadzenie normalnego, zwykłego zwyczajnego życia oraz dostosowania się do do podstawowych Praw Człowieka.

Zyczymy wam wielu sukcesów i cieszymy się na dalszą współpracę.

Z uszanowaniem,

Dipl.-Volksw. Dipl.-Kfm. Zdeněk Kedroutek, Mgr. Martin Bavolár, Mgr. Pavol Kugler, Nathalie Eiben, Ing. Ľudovít Packo, Mgr. Eugénia Kakubcová, Marcel Kotula

ze strony polskiej Marek Głogoczowski mgr. fizyki (UJ 1965), M.A. of geophysics (UC Berkeley 1969), dr filozofii politycznej (UŚ 2003); autor ok. 200 artykułów, pisanych w 6 językach i publikowanych w kuilkunastu krajach na 3 Kontynentach.

Powyższy, zredagowany po słowacku LIST OTWARTY jest adresowany do:

Vážená pani Zuzana ČAPUTOVÁ prezidentka Slovenskej republiky Kancelária prezidenta Slovenskej republiky Štefánikova 2 811 05  B r a t i s l a v a ,

Do wiadomości: Prezident Slovenskej republiky, Predseda Národnej rady Slovenskej republiky, Premiér Slovenskej republiky Tlačová agentúra Slovenskej republiky – TASR.sk

Przetłumaczony na język polski, adresuję go, z mym osobistym poparciem do:

Szanowny Pan Andrzej DUDA, prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, Kacelaria prezydenta ul. Wiejska 10, 00-902 W a r s z a w a,

Do wiadomości: Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, Marszałek Sejmu RP, Premier RP, Polska Agencja Prasowa – PAP.pl

*

Do rzeczonego LISTU OTWARTEGO, by po raz x-ty uzasadnić konieczność NIE NOSZENIA masek NA ŚWIEŻYM POWIETRZU – w tym na ulicach, oraz placach naszych miast – przytaczam niedawną, oficjalnie zablokowaną przez właścicieli amerykańskiego YouTube, opinię na ten temat, dwóch kalifornijskich lekarzy Dr. Daniel Erickson oraz Dr. Artin Massih. Przeprowadzili oni bardzo długi wywiad prasowy z ABC 23 News w Bakersfield, California w którym dyskutowali obecną pandemię COVID-19. (Ponoć przed jego zablokowaniem, miał on już 5 milionów podglądów.)

Oto niektóre, z przytoczonych przez Fort Russ News fragmentów tego 2-częściowego artykułu, który 16 kwietnia br. pojawił się na stronie American Institute for Economic Research (AIER) Na temat medycznych przewidywań otrzymywanych drogą statystycznych ekstrapolacji, jego autorzy wypowiedzieli się w ten sposób:

>W Nowym Jorku te osoby. które byly testowane, wykazywaly być w 39.5 % pozytywnymi. Więc gdyby przetestowali cały Stan Nowy Jork (19 mln mieszkańców) to naprawdę było by 7,5 milionów przypadków? My tego nie wiemy, my nigdy nie wykonamy testów w całym Stanie. W ten sposób my ekstrapolujemy; używamy danych które mamy bo jest to maksimum tego co posiadamy naprzeciw przepowiedni modelu, który nic nie wskazywał na stadionie dokładności. Ile mamy zgonów? 19,410 na 11 milionów mieszkańców, co oznacza 0,1 procenta szans na śmierć od COVID-19 w stanie Nowy Jork. Jeśli zostaliście przypadkiem zdiagnozowani z COVID-19, 92 % z was przezyją tą chorobę.

>Myśmy przetestowali ponad 4 miliony osób… co daje nam 19,6 % pozytywnych, którzy są testowani na COVID-19. Jeżeli zatem jest to typowa ekstrapolacja na 328 milionów ludzi (żyjacych w USA) pomnożone przez 19,6 % daje 84 miliony. Jest to znacząca liczba ludzi z z COVID-19; jest ona podobna do grypy. Jeśli się studiuje liczby w latach 2017 i 2018, mieliśmy 50 do 60 milionów przypadków grypy. I mieliśmy podobną średnią roczną liczbę zgonów w Stanach Zjednoczonych 43,545 – podobną do rocznej liczby zachorowań na grypę w latach 2017-2018. Nie było mowy o pandemii, nie było zamykania w domach, nie było likwidacji biznesow…

A oto tych kalifornijskich lekarzy komentarz na temat własności systemu odpornościowego, oraz w jaki sposób zwalcza on wirusy oraz bakterie:

>”Przejdźmy do pewnych podstawowych informacji o tym jak system odpornościowy funkcjonuje, tak by ludzie mieli dobre tej sprawy zrozumienie. System imunologiczny się rozwija poprzez ekspozycję na antygeny: wirusy, bakterie. Jeśli masz małe dziecko, które raczkuje po ziemi i wkłada do ust rozmaite przedmioty, to wirusy oraz bakterie się dostają do jego organizmu. W ten sposób formuje się system przeciwciał neutralizujących antygeny. Formuje się IgG oraz IgM. Tak jest zbudowany wasz system immunologiczny. Nie bierze się małego dziecka by je wstawić w opakowanie na kształt (plastykowej) bańki w pokoju i mówiąc „idź, w ten sposób będziesz miało zdrowy system odpornościowy”.

(Jest to skądinąd przytyk pod adresem „antyszczepionkowców” oraz patologicznych „sterylizatorów środowiska”, starających się nie dopuszczać do spontanicznego wzmcniania się ludzkiego systemu odpornościowego, pod wpływem jego ekspozycji na niewielkie ilości środków zakażających; wg statystyk, kraje w kórych szczepienia BCG są obowiązkowe, wyraźnie lepiej znoszą zarazę COVID-19 niż te w których szczepinia BCG są nie obowiązkowe, porównuje się tutaj dane z podobnych kulturowo Portugalii oraz Hiszpanii.)

Rzeczeni kalifornijscy lekarze podsumowują swą opinię w ten sposób:

Zamykanie się w domach obniża sprawność waszego systemu immunologicznego. I wtedy, gdy my wszyscy wyjdziemy z tego schronienia z obniżoną sprawnością tego systemu i zaczniemy (znowu) narażać się na wirusy i bakterie – to co myślicie co się stanie? Choroba zacznie się nasilać. I wtedy nastąpi nawrót choroby – w okresie gdy w systemie szpitalnym lekarze oraz pielęgniarki są już wysłani (furloughed) na bezpłatne urlopy. Nie jest to kombinacja, którą chcemy przygotować dla zdrowego społeczeństwa. To nie ma żadnego sensu (…)

>„Czy potrzebujemy wciąż ukrywać się w domach? Nasza odpowiedź – z naciskiem – jest NIE. Czy potrzebujemy by biznesy były zamknięte? Z naciskiem NIE. Czy nam są potrzebne testy, na podstawie których zezwalają nam powrócić do pracy? Tak potrzebujemy tego. Wtórne efekty na które zostaliśmy narażeni – (seksualne) nadużywanie dzieci, alkoholizm, utrata dochodów – to wszystko są, w naszej opinii, znacznie bardziej szkodliwe dla społeczeństwa zjawiska, niż wirus, który się okazał być podobnym do sezonowej grypy, którą mamy każdego roku. (…)

>A oto co YouTube/Google miało do powiedzenia na temat tego że video tego wywiadu zostało zablokowane (…):

>”My szybko usunęliśmy wzmiankowaną zawartość, która gwałci idee przewodnie naszej społeczności, włączając treści które ewidentnie kwestionują efektywność lokalnych władz sanitarnych, rekomendujacych dyrektywy społecznej samo-izolacji (social distancing), co może nakłaniać innych do działań przeciw tym dyrektywom”.

A oto jak autorzy powyższego wywiadu skomentowali decyzję właściciela YouTube by zablokować jego wyświetlanie:

> Wyglada na to, że YouTube nie jest zainteresowane w naukowej precyzji, jest ono bardziej zainterersowane promocją pewnego rodzaju narracji, reprezentowanej przez Światową Organizację Zdrowia. Dlaczego? Kto to wie.

*

Tak więc za społecznym, anty WHO/OMS programem „przestańmy się samoogłupiać tkwiąc w samoizolacji, zrzućmy te hańbiace Homo sapiens maski z naszych twarzy”, stoi nie tylko cytowany wcześniej przeze mnie (ostatnio w BIOLOGISCHE BEDEUTUNG (CORONA) VIREN) zasłużony włoski popularyzator nauk o zdrowiu, dottore Stefano Montanari, oraz bawarsko-czesko-słowaccy sygnatariusze „Listu otwartego do prezydentki SR”. Podobne poglądy głoszą też zablokowani przez YouTube” dwaj kalifornijscy lekarze, cytowani powyżej. No i ja sam, twierdzący, że JEDYNYM RATUNKIEM przed rako-podobnym ZDEBILNIENIEM LUDZKOŚCI jest wzorowane na „ptakach niebieskich” – w tym i na latających ssakach zwanych nietoperzami – życie polegające na maksymalnym wykorzystywaniu potencji naszych kończyn i innych organów poznania, życie będące przeciwieństwem obecnie prawie obowiązkowego siedzenia w unieruchamiających nas mieszkaniach, w samochodach przy telewizorach i kompach. Twierdzę to jako dobrze doświadczony, zarówno naukowo jak i życiowo, autor „Atrap i paradoksów Nowej biologii”. Pracy wykonanej już blisko 4 dekady temu, w której tłumaczę, histologicznie podobne do zżerających nas coraz częściej NOWOTWORÓW, społeczne zjawisko „zagłuszania” opinii osób kompetentnych zarówno w sprawach naukowych jak i powszedniego życia społecznego. Połączone z systematyczną substytucją, tępionych obecnie przedstawicieli gatunku Homo sapiens, przez charaketrystyczne dla „liberalnej” TPD Cywilizacji, najzwyklejsze „hordy” sprymitywizowanych poznawczo, goniących li tylko za BOGIEM-PIENIĄDZEM, ambitnych mikrocefali.

*

Za 3 dni mamy 75 rocznicę zakończenia II Wojny Światowej. I tak się jakoś złożyło, że jedyny kraj w Europie, który zamierza zorganizować, na wielką skalę, Uroczystości z okazji tej rocznicy, to jest Białoruś, kraj który najbardziej został poszkodowany w wyniku ówczesnych działań wojennych. Ten niewielki kraj od początku pandemii postępuje według zaleceń kalifornijskich lekarzy z Bakersville, oraz zgodnie z żądaniami sygnatariuszy LISTU OTWARTEGO do prezydentki Słowacji, (zaadresowanego, przez niżej podpisanego, także do prezydenta Rzeczpospolitej).

Kilka dni temu władze Unii Europejskiej usiłowały PRZEKUPIĆ prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenkę kwotą 60 milionów euro, byle tylko nie robił tej imprezy – i nie psuł „światowego biznesu z koronowirusem”. Mnie zatem wypada rozesłać jak najszerzej ten „List Otwarty” jako wyraz poparcia dla stojącego „okoniem”, wyraźnie chorym umysłowo władzom WHO/OMS, Aleksandra Łukaszenki, prezydenta tego bliskiego Polsce – historycznie nawet bardziej niż Słowacja – kraju.

dr. Marek Głogoczowski, Zakopane, 6 maja „kabalistycznego” roku 2020

(Jeśli ta ostatnia cyfra jest związana ze znaną specjalistom żydowską KABAŁĄ, to kiedyż w takim razie – ta ‘kabała globalizmu‘ – się pojawiła na świecie?)

 

 

Posted in POLSKIE TEKSTY, teksty inne | Leave a comment